Reklama

Media

Różnymi drogami przedziera się prawda

W imię czego uchwala się restrykcyjne przepisy telekomunikacyjne, które utrudnią Radiu Maryja i Telewizji Trwam obecność w przestrzeni publicznej? Tendencja, aby wiarę zepchnąć do sfery prywatności, sprzeciwia się samej naturze wiary i jest dyskryminująca - uważa abp Wacław Depo

Trzema specjalnymi pociągami - które dostały imiona: „Radio Maryja”, „Telewizja Trwam” i „Nasz Dziennik” - pielgrzymowała do Rzymu Rodzina Radia Maryja na spotkanie z Benedyktem XVI. Była to odpowiedź na wezwanie Ojca Świętego, aby w Roku Wiary nawiedzać miejsca, gdzie rodziło się chrześcijaństwo, czyli Rzym i Ziemię Świętą.

Polska pobudka dla Wiecznego Miasta

Do Watykanu jechali na 7 listopada br. szczególni pasażerowie, ale i pociągi, którymi podróżowali, były szczególne, bo wypełnione modlitwą. Przez głośniki dochodziły głosy osób prowadzących Różaniec, „Anioł Pański”, „Koronkę do Bożego Miłosierdzia” czy pasażerów przewodniczących wspólnie odmawianej Liturgii Godzin. Obok indywidualnych pielgrzymów dało się zauważyć rodziców z dziećmi, babcie i dziadków z wnukami oraz młodych ludzi, którzy wzięli pod opiekę mniej sprawnych starszych członków rodziny.

Reklama

Kilkaset osób udało się do Wiecznego Miasta z warszawskiego lotniska trzema wyczarterowanymi samolotami. Pokonywaną przestrzeń między ziemią a niebem wypełnili improwizowaną audycją Radia Maryja, prowadzoną przez ojców z toruńskiej rozgłośni pielgrzymujących drogą lotniczą. Pozostali podróżowali również innymi środkami lokomocji. 7 listopada o świcie wszyscy dotarli do celu. Mieli więc rzadką okazję zrobić pobudkę mieszkańcom Wiecznego Miasta.

Razem w sercu Kościoła

W liczbie ok. 10 tys. pielgrzymi uczestniczyli we Mszy św., sprawowanej przy konfesji św. Piotra w Bazylice Watykańskiej, co stanowiło wielkie wyróżnienie. W dodatku Eucharystii przewodniczył kard. Tarcisio Bertone, najbliższy współpracownik Ojca Świętego. Z sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej koncelebrowali m.in.: kard. Zenon Grocholewski - prefekt watykańskiej Kongregacji Edukacji Katolickiej, abp Zygmunt Zimowski - przewodniczący Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, abp Wacław Depo - metropolita częstochowski, przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski, abp Szczepan Wesoły z Rzymu, a także metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź, metropolita szczecińsko-kamieński abp Andrzej Dzięga, biskup toruński Andrzej Suski, biskup drohiczyński Antoni Pacyfik Dydycz, biskup świdnicki Ignacy Dec, biskup sosnowiecki Grzegorz Kaszak, biskup ełcki Jerzy Mazur, biskup kaliski Edward Janiak i bp Stanisław Napierała z Kalisza, biskup zielonogórsko-gorzowski Stefan Regmunt, bp Wiesław Lechowicz z Tarnowa, bp Edward Frankowski z Sandomierza, bp Stanisław Stefanek i bp Tadeusz Bronakowski z Łomży oraz o. Janusz Sok CSsR - prowincjał Prowincji Warszawskiej Redemptorystów i o. Tadeusz Rydzyk CSsR - założyciel i dyrektor Radia Maryja. W Liturgii uczestniczyli m.in. posłowie i senatorowie RP, profesorowie polskich uczelni oraz rodacy z Polonii.

Słowa pozdrowień skierował do zgromadzonych wokół ołtarza bp Andrzej Suski. - Przynosimy w darze Ojcu Świętemu wielką modlitwę Ludu Bożego - powiedział. - Jest to wyraz naszej czci i miłości dla Pasterza Kościoła powszechnego. Tysiące osób z Rodziny Radia Maryja zobowiązały się na stałe wspierać Ojca Świętego Benedykta XVI swoją modlitwą i cierpieniem.

Wdzięczność dla ludzi nowej ewangelizacji

Reklama

Z wielką radością zostały przyjęte słowa kard. Tarcisia Bertone dotyczące Radia Maryja i Telewizji Trwam: - Pan wie, ile dobra zostało posiane w sercach słuchaczy przez wspólną modlitwę, głoszenie Ewangelii, katechezę, informacje o życiu Kościoła czy bezpośrednie relacje z uroczystości i podróży papieskich. Z serca przyłączam się do waszego dziękczynienia! Kard. Bertone zwrócił uwagę, że środki społecznego komunikowania stały się poważnymi narzędziami nowej ewangelizacji, tzn. głoszenia Chrystusa w sposób dostosowany do kultury, wymagań i wrażliwości dzisiejszego człowieka. - Aby mogły skutecznie spełniać tę misję, trzeba, by osoby zaangażowane - kierownictwo, redaktorzy i sami słuchacze - były natchnionymi Duchem Świętym wiernymi naśladowcami Chrystusa, gotowymi świadczyć o Nim z miłością wobec wszystkich, zarówno braci w wierze, jak i tych, którzy nie podzielają takich samych przekonań - mówił.

Z Ewangelią w środkach komunikacji społecznej

W homilii skierowanej do Rodziny Radia Maryja abp Wacław Depo stwierdził dobitnie, że ludzie wierzący powinni mieć prawo do głoszenia Ewangelii w przestrzeni publicznej. Powiedział: - Jako wspólnota wiary w Chrystusa Odkupiciela i prowadzeni przez Maryję, wierzymy, że w samym centrum zmagań o prawdę i wolność znajduje się ludzkie sumienie i jego wrażliwość na dobro i zło. Również jako Polacy mamy na to dowód w dziejach naszej Ojczyzny. Drogi, którymi przedziera się prawda, są różne. I nieraz tam, gdzie zamykano jej - po ludzku sądząc - wszelkie wejścia, ona właśnie toruje sobie drogę, nazywając kłamstwo i zło po imieniu. Jest więc rzeczą naturalną i zrozumiałą, że jako chrześcijanie i jako Polacy, obywatele ziemskiej ojczyzny, powinniśmy mieć prawo do kształtowania życia społecznego i politycznego w świetle swojej wiary i przekonań. Winniśmy mieć prawo do głoszenia prawdy Ewangelii i przekazywanego w mediach obrazu. W imię czego uchwala się restrykcyjne przepisy telekomunikacyjne, które utrudnią Radiu Maryja i Telewizji Trwam obecność w przestrzeni publicznej? Tendencja, aby wiarę zepchnąć do sfery prywatności, sprzeciwia się samej naturze wiary i jest dyskryminująca.

Wdzięczność

Podziękowania do zgromadzonych na Mszy św. skierował prowincjał Warszawskiej Prowincji Redemptorystów o. Janusz Sok. Zwrócił uwagę, że życie człowieka to pielgrzymowanie. Sztuką jest jednak rozeznać, w jakim kierunku mamy kroczyć, jakich dróg unikać, jakich przewodników się trzymać i gdzie przystanąć, aby nabrać sił. Wyjaśnił, że Rodzina Radia Maryja przybyła do Watykanu podziękować za wiarę, która jest drogowskazem i radością, oraz dać świadectwo jedności z Ojcem Świętym Benedyktem XVI, któremu niesie dar modlitwy i wsparcia.

Na zakończenie Eucharystii o. Tadeusz Rydzyk powiedział: - Jesteśmy wdzięczni Panu Bogu i Matce Najświętszej, że możemy być tutaj, u stóp apostolskich, na wezwanie Ojca Świętego, aby w Roku Wiary wyznać ją tu razem z Piotrem naszych czasów.

Dar modlitwy i toruńskie pierniki

Rodzina Radia Maryja uczestniczyła w środowej audiencji generalnej z Ojcem Świętym. - Serdecznie pozdrawiam polskich pielgrzymów, a szczególnie Rodzinę Radia Maryja, z biskupami - powiedział do zgromadzonych Benedykt XVI. O. Rydzyk wręczył Papieżowi cztery tomy ksiąg zawierających wiele tysięcy nazwisk osób, które zadeklarowały modlitwę, cierpienie i dobre uczynki w intencji Papieża. Dyrektor Radia Maryja wyjaśnił: - Chcieliśmy uczynić radość Ojcu Świętemu i powiedzieć, że miliony Polaków modlą się za niego. Ofiarowaliśmy mu także pierniki toruńskie. To był sympatyczny akcent. Sprawiliśmy Ojcu Świętemu dwie wielkie radości.

Zostawili świadectwo wiary

Rodzina Radia Maryja modliła się również przy relikwiach bł. Jana Pawła II, który kiedyś powiedział: „Ja Panu Bogu codziennie dziękuję, że jest w Polsce takie radio, co się nazywa Radio Maryja” (Rzym, 29 marca 1995 r.).

Przed udaniem się na dworce, parkingi i lotniska, aby wyruszyć w drogę powrotną do Polski, pielgrzymi zgromadzili się pod oknami Benedykta XVI, dając polski modlitewny sygnał, że pamiętają i czuwają. W sercu chrześcijaństwa zostawili również swoją troskę o przyszłość Radia Maryja i Telewizji Trwam, których byt jest obecnie poważnie zagrożony.

Pielgrzymka Radia Maryja i Telewizji Trwam została zauważona przez ważne media katolickie o zasięgu międzynarodowym - dziennik watykański „L’Osservatore Romano” oraz agencję Zenit. Polskie media publiczne nie odnotowały tego wydarzenia na bieżąco. TVP obiecała, że w późniejszym czasie zajmie się tematem.

* * *

O PIELGRZYMCE POWIEDZIELI

ZADZIWIAJĄCA WYPRAWA WIARY
Rodzina Radia Maryja sprawiła kolejną niespodziankę: w niezwykły sposób wybrała się do Watykanu, aby tam spotkać się z Papieżem - Piotrem naszych czasów - Benedyktem XVI, a także pochylić się nad grobem Papieża Polaka. Zadziwiająca wyprawa wiary! Zwołać tylu ludzi w tym czasie na taką wyprawę pociągami, autobusami, samolotami - to zadziwiające... Niech pielgrzymi wrócą, promieniując wiarą - to ich zadanie. Niech przyjadą jeszcze głębiej przekonani o tym, że Kościół jest zbudowany na skale - Piotrze, że możemy i musimy jeszcze mocniej wierzyć w czasach, gdy w naszym kraju różnie bywa z wiarą. A zatem - wracajcie, członkowie świętego spotkania ze świętością, promieniując przekonaniem i gotowością, aby to świadectwo rozdawać teraz w Polsce. Takich was oczekujemy. Szczęść wam Boże!
Kard. Stanisław Nagy SCJ, Kraków

DLACZEGO PRZYBYLIŚMY
Cel pielgrzymki do Watykanu jest zawsze ten sam - stanąć przy grobie św. Piotra i prosić go o umocnienie naszej wiary. Dodatkowy motyw, dzięki któremu tutaj dzisiaj jesteśmy, to modlitwa u grobu bł. Jana Pawła II, który z domu Ojca błogosławi nam i naszej Ojczyźnie.
Abp Wacław Depo, metropolita częstochowski

UFNIE ZAWIERZAJMY MARYI
To szczególne miejsce dla chrześcijan, dla katolików, gdzie znajdują się groby św. Piotra, św. Pawła, jak również bł. Jana Pawła II. Pozwalają one na to, by człowiek zatrzymał się w tym szczególnym miejscu, pozostawiając bieg życia, i zastanowił się także nad swoją wiarą (...). Tutaj wierni podejmują refleksję nad swoim życiem, swoją wiarą, niejako wpatrując się w te przykłady. Ci święci pomagają nam we współczesnych czasach pozostać wiernymi Jezusowi Chrystusowi i we wszystkim Mu ufać. Przykładem ufnego zawierzenia jest dla nas Maryja, która przyszła do Jezusa, przedkładając Mu wszystkie trudności.
Bp Grzegorz Kaszak, ordynariusz sosnowiecki

Fragmenty wypowiedzi wydrukowanych w „Naszym Dzienniku” nr 261, z 8 listopada 2012 r.

2012-11-13 08:43

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W Rzymie pożegnano legendarnego opiekuna polskich pielgrzymów

2020-09-29 14:33

[ TEMATY ]

Rzym

Włodzimierz Rędzioch

Dziś rano, o godz. 9:30 w Kaplicy św. Franciszka Borgiasza w Kurii Generalnej jezuitów w Rzymie odbył się pogrzeb zmarłego na zawał serca jezuity o. Kazimierza Przydatka.

Ten powszechnie znany opiekun polskich pielgrzymów we Włoszech i współpracownik Radia Watykańskiego ostatnie lata swojego życia spędził w infirmerii Towarzystwa Jezusowego przy rezydencji św. Piotra Kanizego w Rzymie, gdzie zmarł 26 września.

Mszy św. przewodniczył współbrat zmarłego, o. Władysław Gryzło, dawny redaktor naczelny polskiego wydania L’Osservatore Romano, wicerektor Kolegium Russicum, koncelebrowało kilkunastu księży a homilię wygłosił o. Leszek Rynkiewicz, wieloletni pracownik Radia Watykańskiego. Zmarłego pożegnali również Polacy mieszkający w Rzymie oraz siostrzenica, która przyjechała na pogrzeb z Polski.

O. Przydatek urodził się w Tarnowskich Górach w 1933 r. Jako młody chłopak wraz z rodziną został wywieziony na Syberię. Tam w 1944 r. zmarła jego matka, natomiast jego ojciec, kapitan Adam Przydatek, został rozstrzelany przez Sowietów w Katyniu. Wrócił do kraju dopiero w 1947 r. a trzy lata później, w 1950 r. wstąpił do Towarzystwa Jezusowego. Został wyświęcony na kapłana przez bpa Zygmunta Choromańskiego w kościele św. Andrzeja Boboli w Warszawie w 1960 r. Po zakończeniu studiów na Wydziale Teologicznym „Bobolanum” w Warszawie w 1961 r., był wychowawcą młodzieży zakonnej, a następnie wyjechał na dalsze studia, ale i leczenie, do Rzymu - w 1970 r. uzyskał doktorat z teologii duchowości na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. W czasie studiów rozpoczął współpracę z Radiem Watykańskim, która trwała aż do 1981 r. Był też pracownikiem Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych.

Włodzimierz Rędzioch

Włodzimierz Rędzioch

Jednak szczególnym polem jego kapłańskiej misji było duszpasterstwo pielgrzymów. Najpierw został sekretarzem polskiego Komitetu Obchodów Roku Świętego 1974-75, a następnie członkiem Papieskiej Konsulty Duszpasterskiej dla Pielgrzymów przy działającym w Watykanie ośrodku „Peregrinatio ad Petri Sedem”, instytucji zajmującej się opieką nad pielgrzymami przybywającymi do grobów apostolskich. Były to czasy, kiedy Polaków nie stać było na wynajęcie hotelu i na korzystanie z restauracji w czasie pobytu w Rzymie. W tej sytuacji o. Przydatek wykazał się wielkim zmysłem organizatorskim – zorganizował na kempingu Tiber, który znajduje się na północnych peryferiach miasta, przy starożytnej drodze via Tiburtina, obok zakola Tybru, pole namiotowe. Dzięki znajomościom (będąc kapelanem w słynnej rzymskiej klinice Paideia poznał wiele wpływowych osób) otrzymał duże namioty wojskowe, które postawiono na kempingu - utworzyły coś w rodzaju placu, na którym postawiono maszt z polską flagę i długie, drewniane stoły. Pielgrzymi przyjeżdzali wówczas autokarami i przywozili ze sobą prowiant na cały czas podróży. Posiłki spożywano przy stołach a spano na rozkładanych łóżkach lub w śpiworach. To właśnie w tamtych latach poznałem o. Kazimierza, gdy jako pielgrzym po raz pierwszy przybyłem do Rzymu.

Byłem zafascynowany Wiecznym Miastem, ale nie mogłem przewidzieć, że kiedyś Rzym stanie się moim drugim miastem rodzinnym. Po powrocie do kraju pozostałem w kontakcie z o. Przydatkiem i to od niego dowiedziałem się – już po wyborze Jana Pawła II, że Papież powierzył mu zorganizowanie ośrodka dla pielgrzymów polskich. I tak przy ulicy via Pffeifer, w jednym ze skrzydeł wielkiego kompleksu Kurii Generalnej salwatorianów, tuż obok placu św. Piotra powstał dom „Corda Cordi”, przez wiele lat punkt odniesienia dla Polaków pielgrzymujących do Watykanu. Dowiedziałem się wtedy, że do pomocy o. Kazimierzowi przyjechał do Rzymu ks. Ksawery Sokołowski, znany mi z duszpasterstwa akademickiego w Częstochowie. Ci dwaj organizatorzy polskiego ośrodka zaproponowali mi pracę w „Corda Cordi”. Ja byłem po studiach inżynierskich na Politechnice Częstochowskiej więc praca w centrum dla pielgrzymów nie miała nic wspólnego z moim zawodem ale perspektywa służenia Janowi Pawłowi II, który podbił serca Polaków, w tym i moje, sprawiła, że zrezygnowałem z kariery zawodowej i przyjechałem do Rzymu 1 marca 1980 r. Moim pierwszym zadaniem, które zlecił mi o. Kazimierz była pomoc w przetłumaczeniu i wydaniu małego przewodnika po Rzymie i Watykanie. W pierwszych latach pontyfikatu Jana Pawła II wydawało się, że cała Polska przyjeżdzała do Rzymu, a punktem odniesienia dla pielgrzymów był dom „Corda Cordi” i o. Przydatek. Zapewniał on Polakom nie tylko dach nad głową, ale także opiekę duszpasterską i odpowiednich przewodników, by owocnie przeżyć pielgrzymowanie do miejsc świętych. Ale jego najważniejszym zadaniem było wprowadzanie grup na audiencje i Msze św. do Papieża, a wówczas tych spotkań było dużo, bo Ojciec Święty bardzo chciał mieć ciągły kontkat z rodakami. O. Przydatek gościł w domu przy via Pfeiffer tysiące Polaków, w tym krakowskich przyjaciół Jana Pawła II z tzw. „Środowiska” – warunki były spartańskie, ale każdy się cieszył, że może mieszkać dwa kroki od Watykanu, blisko Papieża. Wspólna kuchnia znajdująca się w piwnicach domu była również miejscem spotkań towarzyskich i rozmów. (Jako ciekawostkę powiem, że piwnicę odwiedził również pan Lech Wałęsa z małżonką, gdy w styczniu 1981 r. delegacja „Solidarności” przyjechała do Rzymu. Ten epizod utkwił mi w pamięci, bo ktoś wtedy zrobił nam zdjęcie, które przechowuję w archiwum).

Nasze drogi rozeszły się, gdy w 1981 r. zacząłem pracę w L’Osservatore Romano. Ale byłem z nim na placu św. Piotra w dniu 13 maja 1981 r., gdy po zamachu ustawił na pustym, papieskim fotelu kopię obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej i wezwał ludzi do odmawiania różańca. Tamtej nocy spędziłem wiele godzin w pokoju o. Przydatka oglądając telewizję, która podawała wiadomości z polikliniki Gemelli.

Gdy po kilku latach, odgórną decyzją o. Przydatek przestał być dyrektorem domu Corda Cordi, w 1986 r. mianowano go rektorem kościoła św. Andrzeja na Kwirynale – to miejsce bardzo bliskie Polakom, bo tu spoczywa ciało św. Stanisława Kostki. Następnie przeniósł się do jezuickiej wspólnoty przy kościele Il Gesù w Rzymie, gdzie był cenionym spowiednikiem. Po czym przełożeni wysłali go do Neapolu – był duszpasterzem i spowiednikiem w jezuickim kościele Il Gesù nuovo. Schorowany wrócił do Rzymu i ostatnie lata swojego życia spędził w infirmerii Towarzystwa Jezusowego przy rezydencji św. Piotra Kanizego w Rzymie, gdzie zmarł.

Doczesne szczątki o. Kazimierza Przydatka, legendarnego duszpasterza polskich pielgrzymów w Rzymie, spoczną w grobowcu jezuitów na cmentarzu w Castel Gandolfo.

CZYTAJ DALEJ

Europa: już 400 księży zmarło na Covid-19

2020-10-01 08:26

[ TEMATY ]

koronawirus

księża

źródło: wPolityce.pl

Kryzys koronawirusa dotknął mocno Kościół katolicki w Europie. Covid-19 i choroby towarzyszące były przyczyną śmierci 400 księży i zakonników, w większości w podeszłym wieku – poinformował 30 września raport Rady Konferencji Biskupich Europy (CCEE). Doroczne zgromadzenie plenarne CCEE obradowało w dniach 25-26 września, tym razem w formie online pod hasłem „Kościół w Europie po pandemii. Perspektywy dla stworzenia i wspólnot”.

Z danych, nadesłanych przez 38 episkopatów bądź pojedynczych biskupów (z krajów, w których nie ma konferencji) naszego kontynentu, wynika, że najwięcej śmiertelnych ofiar zarazy odnotowano wśród duchowieństwa Niderlandów (181), Włoch (121) i Hiszpanii (70). W Polsce zmarło 10 księży, w Belgii i na Ukrainie po 5, w Irlandii trzech i na Litwie jeden. W Austrii w okresie wielkanocnym zmarło na Covid-19 czterech zakonników w podeszłym wieku, wszyscy z tego samego zgromadzenia.

Raport przedstawia szeroką panoramę reakcji Kościołów lokalnych w Europie na pandemię. Mimo różnych terminów początku i zakończenia ograniczeń życia kościelnego wszystkie episkopaty i władze kościelne pozostawały w stałym kontakcie i współpracowały z władzami miejscowymi. Fakt, że czas lockdownu objął też zakaz nabożeństw z udziałem wiernych w kościołach, oceniono jako „akt miłości bliźniego, który przede wszystkim miał na uwadze ochronę zdrowia obywateli”.

Jak wynika z raportu, takie środki, jak używanie maseczek, zachowanie dystansu, wyznaczanie miejsc w ławkach i przepisy dotyczące udzielania Komunii św. spowodowały, że „kościoły w całej Europie są dzisiaj miejscami bezpiecznymi i higienicznymi”.

Skutki zarazy odczuwane są w życiu kościelnym różnych krajów. Na przykład w Hiszpanii od czasu pandemii parafie i dzieła pomocy kładą szczególny nacisk na pomoc i wsparcie dla seniorów, ludzi samotnych i matek samotnie wychowujących dzieci. Zorganizowano też specjalną pomoc dla osób, które straciły pracę i poszukują nowego zatrudnienia. Biskupi Irlandii poinformowali, że ogromnie martwią ich poważne skutki pandemii.

Z kolei Włoska Konferencja Biskupia w swoim raporcie napisała o niezliczonych „gestach wielkoduszności i wielu «małych bohaterach», którzy pomogli podtrzymywać nasze nadzieje”. Biskupi Wielkiej Brytanii zwrócili uwagę na potrzebę „nowego sposobu głoszenia Ewangelii” i „nowego rodzaju obecności na ulicach współczesnego świata” tak, aby doprowadzić do „stopniowego powrotu ludu do świątyń” po okresie zakazu odprawiania nabożeństw z udziałem wiernych.

W obszernym referacie nt. religijnych, duszpasterskich i ekologicznych skutków koronawirusa, wygłoszonym w czasie zgromadzenia, o. Pavel Ambros SJ z Wydziału Teologicznego Uniwersytetu w Ołomuńcu wyraził zaniepokojenie, że w związku z nową ofertą Mszy św. transmitowanych w Internecie, wielu wiernych nie odczuwa już potrzeby bezpośredniego udziału w liturgii w kościele. Często uważają oni, że taka sytuacja „nie jest tylko wyjątkiem, ale dobrą praktyką”, a przecież niesie to z sobą problemy – ostrzegł zakonnik i zwrócił uwagę, że „przyjmowanie Komunii św. nie powinno być stawiane na równi z zamawianiem pizzy przez telefon”.

CZYTAJ DALEJ

Abp Kupny: "Dziękuję Bogu za tak wielu szlachetnych ludzi..."

2020-10-01 21:39

ks. Łukasz Romańczuk

Ks. abp Józef Kupny przewodniczył dziś w Katedrze wrocławskiej, Mszy św. w intencji mieszkańców Wrocławia. W sposób szczególny pamiętano o zmarłych w wyniku COVID-19 i tych, służących innym w czasie pandemii. Uroczystość ta odbyła się w ramach 38. Wrocławskiej Księgi Pamięci.

Wszystkich zgromadzonych na liturgii przywitał proboszcz katedry, ks. kan. Paweł Cembrowicz. W wygłoszonej homilii, ks. abp Józef Kupny przestrzegał przed spostrzeganiem Pisma Świętego jako dzieła historyczne, co może prowadzić do odbierania go jako wydarzenia minione, nie mające żadnego odniesienia do współczesności.

Przy takim podejściu gubi się kerygmatyczny charakter Pisma Świętego. Przestaje ono być orędziem Boga skierowanym do człowieka każdej epoki i czasu - mówił.

Odnosząc się do przeczytanej chwilę wcześniej Ewangelii o wyznaczeniu 72 uczniów, metropolita wrocławski zwrócił uwagę na posłanie wybranych uczniów, których zadaniem była pomoc apostołom w ich działaniu.

- Tamto wydarzenie uświadamia nam jak ważna jest dzisiaj, w czasie trwającej pandemii, współpraca, wzajemna pomoc, solidarność - powiedział.

W swoich dalszych słowach, abp Kupny skierował słowa szacunku do osób, które służą chorym, narażając przy tym swoje życie i zdrowie.

– Dziękuję Bogu za tak wielu szlachetnych ludzi, którzy w ostatnim czasie wypełniali misję, jaką jest troska o zdrowie innych i walka z epidemią. Być może byli wśród nich tacy, z którymi w wielu sprawach się nie zgadzaliśmy. Być może dzieliły nas poglądy, przekonania, a nawet różniła nas wyznawana wiara - zauważył ks. abp i kontynuując powiedział - Jednak to, co się wydarzyło, wspólna służba chorym, nauczyła nas szacunku dla każdego człowieka i dobrze by było, gdyby ta postawa w naszym mieście i społeczeństwie przetrwała.

Metropolita wrocławski przywołał trudny czas lockdownu i tych, którzy angażowali się w pomoc, a niekoniecznie byli związani ze służbą zdrowia.

- Myślę o tych, którzy przygotowywali i dowozili posiłki dla pracowników służby zdrowia, szyli maseczki. Myślę o dziennikarzach, którzy dbali o to, by głos lekarzy słyszało społeczeństwo. Myślę o tych, którzy zgłaszali się jako wolontariusze do opieki nad chorymi, kupowali sprzęt medyczny, robili zakupy dla pozostających w domu - wyliczał abp Kupny.

Kontynuując, hierarcha zwrócił uwagę, że zaangażowanie wielu ludzi, w tym trudnym czasie, uzmysłowiło potrzebę pomocy drugiemu człowiekowi i pokazało pewnego rodzaju zależność od siebie.

Ks. Arcybiskup odniósł się także do kwestii duchowych.

- Zaczęliśmy dostrzegać wartość prostych gestów i słów. Przekonaliśmy się, że rzeczywistość wirtualna nie zastąpi spotkania z drugim twarzą w twarz. A oglądanie Mszy św. w telewizji nie nakarmi naszej duszy - mówił.

Podczas Mszy św. zbierane były pieniądze na zakup nawilżaczy z jonizatorem dla jednego z domów pomocy społecznej. Po zakończonej Eucharystii wręczone zostały statuetki SuperDiament i Laury Wrocławia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję