Reklama

Autonomia Palestyńska puka do ONZ

Autonomia Palestyńska nie jest państwem w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Naród palestyński zamieszkujący Izrael cieszy się jednak względną niezależnością na terytoriach, które w znacznej mierze odgradzane są przez Żydów za pomocą muru. W niedługim czasie Autonomia Palestyńska prawdopodobnie stanie się oficjalnym członkiem ONZ. Z tej okazji na naszych łamach drukujemy reportaż z Bliskiego Wschodu

Niedziela Ogólnopolska 40/2011, str. 14-15

GRAZIAKO/Niedziela

Fragment muru okalającego Betlejem

Fragment muru okalającego Betlejem

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ziemia Święta to prawdziwy tygiel. Żyją obok siebie wyznawcy trzech wielkich religii, które wewnętrznie też nie są jednolite. Wydaje się, że przed Bramą Damasceńską ocierają się o siebie, jednak nawet tego nie zauważają. - Wprawdzie tolerujemy się na co dzień, ale rzadko dochodzi do kontaktów towarzyskich między nami - mówi Ibrahim, pracujący w jednej z restauracji. - A mieszane małżeństwo w ogóle jest nie do pomyślenia - dodaje.
O tożsamości miejscowej ludności może mówić wiele oznak. Laik nie rozróżni języka, a nie każdy żyd czy muzułmanin ubierają się tradycyjnie. Dzielnicę, w której się akurat znajduje, najłatwiej odgadnąć po zachowaniach sklepikarzy w dni świąteczne. Bazary muzułmanów pozamykane są w piątki, sklepy żydowskie w sobotę, a chrześcijańskie w niedzielę. Taka postawa charakteryzuje oczywiście tych najpobożniejszych, a odstępstwa od niej spotkać można po każdej ze stron.

Kierunek - Ziemia Święta

Reklama

Lotnisko Ben Guriona wygląda dziś zupełnie inaczej. Zaledwie przed trzema laty, z powodu zawirowań izraelsko-palestyńskich nie przypominało nawet portu lotniczego, świecąc pustkami. Mimo że sierpień z powodu upałów nie należy w Ziemi Świętej do najpopularniejszych miesięcy, samoloty nawet w środku nocy lądują jeden za drugim, a taksówki sprzed głównego holu nie nadążają z zabieraniem pasażerów.
Widok Jerozolimy coraz bardziej robi wrażenie. Z roku na rok miasto staje się piękniejsze, infrastruktura coraz bardziej odpowiada europejskim standardom. Tylko z poziomem życia jest różnie, najgorzej zaś w przypadku arabskich mieszkańców, którzy nie pozbyli się starych, zdezelowanych samochodów, a nowej floty przybyło może tylko w transporcie autobusowym. Za to ostatnie płacą miejscowi i turyści, bo ceny biletów, niestety, znacznie zdrożały.
Droga do Betlejem niedawno została oddana do użytku, imponują wykute w skałach tunele. - Izraelskie władze mają duże doświadczenie w przebudowie kraju - mówi jeden z pasażerów busa. - Szkoda, że nie zawsze wykorzystują je do dobrych celów - dodaje, pokazując cieszący się wątpliwą sławą wielki, betonowy mur okalający miasto Betlejem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Życie za betonową smyczą

Reklama

Skutki polityki separowania Autonomii Palestyńskiej widoczne są po arabskiej stronie gołym okiem. Tuż obok wejścia dziesiątki taksówek. Turyści mogą odnieść wrażenie, że to jedyne zajęcie okolicznych mieszkańców. Do tego dochodzi oczywiście wszechobecny handel. O ile jednak w Jerozolimie można spotkać osoby, które wieczorem podsumowują dzień, licząc w kafejkach i szerutach zarobione pieniądze, o tyle w Betlejem sytuacja wydaje się beznadziejna. - Moja sytuacja jest znośna - mówi 27-letni Gregor, chrześcijański właściciel restauracji umiejscowionej naprzeciw Bazyliki. - Ludzie przyjeżdżają na pielgrzymkę, chodzą po miejscach świętych, więc siłą rzeczy wstępują na posiłek czy żeby się napić. Gorzej mają handlarze z okolicznych sklepików. Nawet jeśli jest wiele grup, tylko nieliczni idą na zakupy w głąb miasta. Do tego dochodzi przekonanie, że pamiątki kupuje się w Jerozolimie, a przecież całe rodziny pracują tu przy wyrobach z drzewa oliwnego, żeby utrzymać swoich najbliższych.
O wyraźnym kryzysie mówi też sytuacja w niemal każdej kafejce czy restauracji. Wszędzie ma się wrażenie, że liczba obsługi znacznie przewyższa liczbę gości, a już na pewno jest w stosunku do niej nieproporcjonalnie zbyt duża.
Dla Betlejem największym zagrożeniem jest więc bezrobocie. Nawet w dni robocze centrum miasta wypełnione jest mnóstwem młodzieży, która podpiera ściany okolicznych domów. - Mnie udało się dostać na studia - mówi 22-letni Assan. - Ale perspektywy nie są najlepsze, skoro ludzie z dyplomami i tak nie mogą znaleźć zatrudnienia. - Ja jestem tego dobrym przykładem - potwierdza Gregor. - Jestem inżynierem-elektronikiem. Studiowałem w Kanadzie, praktykę zdobyłem w Emiratach, a państwo Izrael nie potrzebuje moich kwalifikacji. Dobrze, że mam pracę w restauracji rodziców.

Z nami albo przeciwko nam

Wśród arabskiej ludności Izraela nie lepszą sytuację mają chrześcijanie. Ci ostatni, choć na co dzień muszą się liczyć z represyjną polityką państwa, obrywają jeszcze cięgi od swoich. - Muzułmanie mają żal do arabskich chrześcijan za ich życiowe wybory - tłumaczy o. Antoni Kazimierz Dudek OFM, autor wielu publikacji o Ziemi Świętej. - Uważają to nawet za zdradę. Od niedawna jestem w Kustodii, ale wiele już zdążyłem usłyszeć o presji wywieranej na chrześcijan. Czasem przybiera ona nawet radykalniejsze formy, które można zawrzeć w dramatycznym pytaniu: albo jesteście z nami albo przeciwko nam?
Jak mówią znawcy tutejszej sytuacji, praktyczne znaczenie świadectwa chrześcijańskiej wiary może mieć czasem opłakane skutki. - Czasem dochodzi nawet do eliminowania wyznawców Chrystusa z życia publicznego, a czasem nawet do zwolnień z pracy - tłumaczy o. Antoni. - Jeśli zabraknie chrześcijan w Izraelu, to miejsca święte przestaną być sanktuariami, przestaną tętnić życiem religijnym, a staną się rodzajem muzeum. To byłoby bardzo smutne - dodaje.
Franciszkański, wieloletni przewodnik po Ziemi Świętej jest jednak optymistą. Jak przekonuje, Biblia w żadnym miejscu nie mówi, że w jakimś miejscu na ziemi do końca świata Kościół będzie obecny. Biblia tylko mówi, że Jezus będzie z nami do końca. I tak jak kiedyś chrześcijanie byli obecni w Afryce Północnej, a dziś kościoły świecą tam pustkami, tak podobna sytuacja może się kiedyś przytrafić tutaj, choć - jak zaznacza - byłoby to wyjątkowo smutne.

Pionki na szachownicy polityki

Niestety, chrześcijanom obrywa się też od państwa izraelskiego. Stosunek władz do chrześcijańskich obywateli, a także do pielgrzymów czy obecnych w Ziemi Świętej członków Kościoła inny był jeszcze przed kilku czy kilkunastu laty. Wtedy potrzebne było jednak poparcie Watykanu związane z dyplomatyczną ofensywą zmierzającą do uprawomocnienia państwa na mapie świata. - Nie chciałbym się zajmować polityką, ale trudno dziś zachować spokój w myśleniu o przyszłości - mówi o. Antoni Kazimierz Dudek OFM. - Nie mam cienia wątpliwości, że na szachownicy interesów politycznych jesteśmy tylko pionkami.
Sytuację w Ziemi Świętej monitoruje Franciszkańska Fundacja na rzecz Ziemi Świętej. - Obecnie sytuacja nieco się ustabilizowała - mówi studiujący w Jerozolimie ks. Paweł Rytel-Andrianik - ale w ciągu ostatnich lat mieliśmy tu do czynienia z lawinową emigracją chrześcijan. Ci ludzie masowo opuścili swe domy, bo - nie widząc perspektyw, zmuszeni byli do wyjazdu za chlebem.
Ks. Paweł zauważa też, że w ich miejsce nie pojawiają się nowi. - Chrześcijaństwo uznawane jest przez muzułmanów za religię związaną z Amerykanami, a więc im przeciwną. Nawróceń na chrześcijaństwo jest bardzo mało, trudna jest też działalność misyjna - mówi.
Klimat ostatnich lat sprzyjał masowym wyjazdom chrześcijan z Izraela. Szacuje się, że 50 proc. palestyńskich wyznawców Chrystusa mieszka dziś w Europie i Stanach Zjednoczonych. Na szczęście tendencja ta zatrzymała się, a nawet, według niektórych źródeł, ludzie ci zaczęli wracać do kraju. Jak można im pomóc? Na pewno jednym ze sposobów jest pielgrzymowanie do Ziemi Świętej. Tam możemy nie tylko być w miejscach związanych z Jezusem, ale też konkretnie pomóc naszym współwyznawcom. Każdy dolar pozostawiony wśród chrześcijan jest polisą ubezpieczeniową dla miejsc, które tak bardzo kochamy.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kłamstwo ma tylko teraźniejszość

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Hymn Efezjan płynie dalej i dochodzi do słowa, które jest sercem dzisiejszej perykopy, do dziedzictwa. „W Nim dostąpiliśmy udziału my również, z góry przeznaczeni zamiarem Tego, który dokonuje wszystkiego zgodnie z zamysłem swej woli”. Grecki czasownik eklērōthēmen pochodzi od klēros, losu i działu. Zostaliśmy „wylosowani”, przydzieleni jako dział Boga, jak niegdyś Izrael był „działem Pana” (Pwt 32,9), a Lewi miał Pana za swój jedyny dział. Z tego samego klēros wyrośnie kościelne słowo „kler”, oznaczające tych, których działem jest Pan. Perykopa przypomina rzecz pierwotniejszą od wszystkich rozróżnień. Działem Pana jest cały lud ochrzczonych. Autor rozróżnia „nas”, którzy „już przedtem nadzieję złożyliśmy w Chrystusie” (judeochrześcijanie), i „was”, którzy usłyszeliście „słowo prawdy, Dobrą Nowinę o waszym zbawieniu” (poganie). Jednych i drugich spotyka to samo: „zostaliście opatrzeni pieczęcią, obiecanym Duchem Świętym”. Pieczęć (sphragis) w starożytności oznaczała własność, autentyczność i ochronę. Pieczętowano dokumenty, towary, żołnierzy znakiem przynależności. Chrzest i bierzmowanie tradycja nazwie właśnie pieczęcią. Charakter sakramentalny, niezatarte znamię, o którym mówi teologia i prawo (por. kan. 845 § 1: sakramenty chrztu, bierzmowania i święceń wyciskają charakter i nie mogą być powtarzane), wyrasta z tego wersetu. „Który jest zadatkiem naszego dziedzictwa”. Greckie arrabōn to termin z prawa handlowego, zaliczka, która czyni umowę wiążącą. W nowożytnej grece to samo słowo oznacza pierścionek zaręczynowy. Duch Święty jest zadatkiem, częścią zapłaty już wręczoną, gwarancją całości. Bóg związał się zaliczką. Wierzący nosi w sobie prawny dowód przyszłej pełni. Św. Jadwiga Śląska, księżna, która, owdowiawszy, zamieszkała przy ufundowanym przez siebie klasztorze w Trzebnicy, rozdawszy dziedzictwo ziemskie ubogim, jest świadkiem tej księgowości Ducha. Kto ma zadatek nieba, ten może rozdać resztę.
CZYTAJ DALEJ

Nawrocki o ustawie o DSA: podpiszę, jeśli nie będzie łamała i blokowała wolności w sieci

2026-10-15 21:18

[ TEMATY ]

Karol Nawrocki

PAP/Radek Pietruszka

Prezydent Karol Nawrocki, zapytany, czy podpisze ustawę umożliwiającą usuwanie nielegalnych treści w internecie, odpowiedział, że tak, jeśli trafi na jego biurko „ustawa, która nie będzie łamała wolności i blokowała wolności w sieci”.

We wtorek Senat przyjął ustawę umożliwiającą usuwanie nielegalnych treści w internecie. Przepisy mają pozwolić na wdrożenie unijnego aktu o usługach cyfrowych (DSA).
CZYTAJ DALEJ

Ks. prof. Krzysztof Pawlina: „Czy to już koniec seminariów, jakie znamy?”

— W naszych czasach Bóg potrzebuje ludzi, którzy zebraliby załogę, wsiedli do łodzi i odważyli się oddalić od brzegu doczesności ku nieskończonym, boskim horyzontom — mówił prelegent podczas jubileuszowej konferencji poświęconej przyszłości seminariów duchownych. Jak w dobie głębokich przemian kulturowych formować przyszłych kapłanów? Kim jest dzisiejszy kandydat do kapłaństwa i z jakimi wyzwaniami musimy się zmierzyć?

Prelekcja poświęcona współczesnemu obliczu formacji kapłańskiej była głęboką analizą procesów cywilizacyjnych i społecznych, które bezpośrednio wpływają na młode pokolenie Polaków — w tym na tych, którzy pukają do bram seminariów.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję