Reklama

Drogi ku niepodległej Polsce

11 listopada - dzień, w którym obchodzimy narodowe Święto Niepodległości - to data-symbol odrodzenia się państwa polskiego po 123 latach niewoli. Pod koniec I wojny światowej, w 1918 r., kiedy wszyscy trzej nasi zaborcy byli osłabieni, wybitni Polacy - m.in. Józef Piłsudski, Roman Dmowski i Ignacy Jan Paderewski - skorzystali ze sprzyjającego momentu historii. Ich działalność przyczyniła się do wykorzystania niepowtarzalnej okazji wybicia się na niepodległość

Wybuch wielkiej wojny między zaborcami Polski sprawił, że nadzieje Polaków na odzyskanie własnego państwa, które po powstaniu styczniowym niemal całkiem wygasły, zaczęły nabierać realnych kształtów. W sierpniu 1914 r. nasi wrogowie stanęli po przeciwnych stronach frontu - Cesarstwo Niemieckie i Monarchia Austro-Węgierska uderzyły na Rosję. Jednak wykorzystanie przez ówczesnych Polaków pomyślnej koniunktury w polityce międzynarodowej nie było sprawą łatwą. Społeczeństwo polskie, które przez ponad sto lat funkcjonowało w trzech obcych państwach i które ponosiło skutki klęsk kolejnych powstań narodowych, było w sporej swej części niechętne do podejmowania ofiar. Ci Polacy, którzy zaciągnęli się np. do Legionów Piłsudskiego, czy w innych formacjach walczyli o niepodległość, stanowili wyraźną mniejszość. Reszta, jeśli w ogóle chciała niepodległego państwa, to chyba takiego, które by nic nie kosztowało. Wielką pracę mobilizującą polskie społeczeństwo podjął w tamtym trudnym czasie Kościół katolicki. Księża krzewili patriotyzm szczególnie wśród zagubionego chłopstwa.

Marzenie staje się faktem

Na początku I wojny światowej nawet wybitni Polacy, późniejsi twórcy II Rzeczypospolitej nie liczyli na wywalczenie suwerennego bytu państwowego. Roman Dmowski - wielki patriota, lider Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego i współtwórca Koła Polskiego w rosyjskiej Dumie, zakładał, że Polska zostanie wskrzeszona jako państwo o szerokiej autonomii w ramach Imperium Rosyjskiego (reprezentował on orientację antyniemiecką). O pełnej niepodległości zaczął realnie myśleć dopiero wówczas, gdy sytuacja Rosji w wyniku I wojny światowej stała się dramatyczna. Swoje działania związał wtedy z Francją, Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi Ameryki (Ententa).
Józef Piłsudski, którego polityka wymierzona była przeciwko Rosji, także początkowo zakładał wywalczenie Polski jako autonomii, ale w ramach imperium Habsburgów. Polska, podobnie jak Węgry, miała - według Piłsudskiego - tworzyć część C. K. Monarchii. Obszar Galicji miał być powiększony o Królestwo Polskie, zdobyte w wyniku antyrosyjskiego powstania, wywołanego przez oddziały złożone m.in. z członków stworzonych przez Piłsudskiego organizacji niepodległościowych, czyli Związku Walki Czynnej oraz związków strzeleckich.
Dopiero jednak jednoczesna klęska trzech mocarstw zaborczych w I wojnie światowej stała się kluczem do uzyskania niepodległego i suwerennego państwa polskiego. Sojusznicze kraje germańskie, tzw. państwa centralne, uległy potędze Ententy, natomiast Rosja, pokonana w 1917 r. przez Niemcy i Austro-Węgry, pogrążyła się w wojnie domowej. Ten sprzyjający moment historii zastał Polaków przygotowanych - tych spośród nich, dla których sprawa ojczyzny była celem nadrzędnym. Prawda o źródłach polskiej niepodległości jest zapisana w wielu życiorysach patriotów - ludzi czynu. To oni wygrali wtedy Polskę.

W obozie zwycięzców

Nasz kraj dołączył do zwycięskiej koalicji jesienią 1917 r. dzięki dyplomatycznej działalności Narodowej Demokracji. Rządy państw Ententy uznały paryski Komitet Narodowy Polski (KNP), któremu przewodniczył Roman Dmowski, za oficjalną reprezentację Polski wśród nich. Zarazem podporządkowana KNP Armia Polska we Francji, zwana Błękitną, dowodzona przez gen. Józefa Hallera, została włączona w skład wojsk koalicyjnych i wspólnie z nimi, częścią oddziałów walczyła przeciw Niemcom na froncie zachodnim. Wymownym symbolem wspólnego zwycięstwa było podpisanie przez Dmowskiego z ramienia Rzeczypospolitej Polskiej - w porozumieniu z Józefem Piłsudskim - pokojowego Traktatu Wersalskiego (28 czerwca 1919 r.). Były to fakty o wielkim znaczeniu politycznym, jeśli wziąć pod uwagę, że powołane przez Piłsudskiego w 1914 r. u boku armii austro-węgierskiej Legiony Polskie - mające stanowić naszą kartę przetargową w toku wojennych zmagań wielkich mocarstw - do czasu tzw. kryzysu przysięgowego w 1917 r. walczyły po stronie Austro-Węgier i Niemiec.

Reklama

Wszystko dla Polski

Hasłem naczelnym Piłsudskiego była walka z Rosją; gdy ta ustąpiła z pola, wówczas zwrócił się przeciwko pozostałym zaborcom Polski - Niemcom i Austriakom, z którymi wcześniej wiązał swoje plany. Jako pretekst do zerwania z państwami centralnymi posłużyła Piłsudskiemu odmowa złożenia przysięgi wierności cesarzom przez większą część żołnierzy Polskiej Siły Zbrojnej, czyli legionistów (kryzys przysięgowy). Piłsudski został aresztowany przez Niemców i osadzony w twierdzy magdeburskiej, a jego żołnierze, którzy odmówili złożenia przysięgi - internowani. W sensie politycznym rozwiązanie to było dla Piłsudskiego dobrodziejstwem, gdyż oddalało od niego i Legionów Polskich zarzut współpracy z państwami centralnymi.
Stosunek Polaków do Piłsudskiego przeszedł swoistą ewolucję. W 1914 r. ten były socjalista budził wśród wielu rodaków nieufność, mimo że był twórcą i przywódcą wielkiego ruchu niepodległościowego, ale w 1917 r. był już niekwestionowanym bohaterem narodowym. Uwięziony przez Niemców stał się symbolem nieustępliwej i bezkompromisowej walki o pełną niepodległość. W chwili, kiedy rozpoczęła się I wojna światowa, niemała część społeczeństwa polskiego zamieszkującego ziemie wymazanej z mapy Europy I Rzeczypospolitej obserwowała z wyraźną niechęcią udział polskich żołnierzy w wojnie po stronie okupanta niemieckiego. Kiedy Pierwsza Kompania Kadrowa Piłsudskiego wkroczyła z Galicji na ziemie Królestwa Polskiego z nadzieją na wywołanie powstania, mieszczanie zamykali drzwi i okiennice, a chłopstwo na widok wojska uciekało do lasu. Gorzkie było spotkanie 23 sierpnia 1914 r. żołnierzy Piłsudskiego z Henrykiem Sienkiewiczem, którego twórczość krzepiła niejedno legionowe serce. W Oblęgorku kawalerzyści Legionów (Beliniacy) z Bolesławem Wieniawą-Długoszowskim na czele usłyszeli od autora „Krzyżaków” zarzut, że „idą z Niemcami”. Równie wymowny jest fakt, że Andrzej Małkowski, twórca polskiego skautingu, wstąpił w chwili wybuchu I wojny światowej do Legionów Polskich i wziął udział w pierwszych walkach, lecz zależność naszego wojska od zaborcy austriackiego spowodowała jego wystąpienie z Legionów. Z czasem jednak społeczeństwo polskie zaczęło dostrzegać wagę czynu legionistów i przelanej przez nich krwi. Zaczęto widzieć w Legionach gwarancję ziszczenia dążeń niepodległościowych.

Świt niepodległości

W 1918 r. pierwszym zwiastunem odradzania się państwa polskiego na ziemiach Królestwa Polskiego było wydane w Warszawie 7 października 1918 r. orędzie Rady Regencyjnej - utworzonej przez Niemców w czasie I wojny światowej namiastki władzy polskiej - ogłaszające zjednoczenie wszystkich ziem polskich w przyszłym niepodległym państwie. Regenci - abp Aleksander Kakowski, Józef Ostrowski i Zdzisław Lubomirski zapowiadali w swoim orędziu powołanie rządu oraz zwołanie sejmu wybranego na zasadach demokratycznych. Kontynuacją tych działań było przejęcie przez Radę Regencyjną władzy nad polskim wojskiem, które po kryzysie przysięgowym i rozłamie w Legionach pozostało u boku Austrii i Niemiec, czyli Polską Siłą Zbrojną.
10 listopada 1918 r. przyjechał do Warszawy zwolniony z niewoli niemieckiej Józef Piłsudski. Jego obecność zaktywizowała mieszkańców części Królestwa Polskiego do zrzucenia okupacji niemieckiej. Nastąpiło to 11 listopada 1918 r. i zbiegło się z datą podpisania w Compiègne rozejmu kończącego I wojnę światową. Piłsudski w tym dniu otrzymał z rąk Rady Regencyjnej władzę zwierzchnią nad polskim wojskiem, a 14 listopada - władzę cywilną. 16 listopada nakazał rozesłać noty do rządów wszystkich państw, oznajmiające powstanie niepodległej Rzeczypospolitej Polskiej. Jednak nasz kraj, odzyskany jesienią 1918 r., nie miał jeszcze wytyczonych i uznanych przez wspólnotę międzynarodową granic, nie miał ani ustalonego porządku prawnego, ani administracji. Wojsko Polskie było nieliczne, stanowili je dawni legioniści i peowiacy. Kraj był wstrząsany manifestacjami społecznymi, zagrożony prawie stutysięczną zdemoralizowaną armią niemiecką. Skłóceni byli politycy różnych orientacji i frakcji. W takiej sytuacji Piłsudski potrafił ustanowić rządy, scalając różne ośrodki władzy. 11 listopada 1918 r. podporządkował się mu powstały w Lublinie nieco wcześniej, w dniu 7 listopada, Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej z premierem Ignacym Daszyńskim. Piłsudski zdołał także uspokoić nastroje społeczne na terenach wyzwalanych spod okupacji i doprowadzić do sprawnej ewakuacji niemieckiego wojska. Wreszcie powołał Sejm i zorganizował armię, bez której niepodległość Polski byłaby bardzo krucha. Polacy przekonali się o tym szczególnie w 1920 r., kiedy Rosja Sowiecka omal nie odniosła zwycięstwa nad armią polską. W listopadzie 1918 r. ujawniła się wielkość Piłsudskiego, tak jak później w wojnie z bolszewikami. Ocalić polską niepodległość nie było łatwo. Przecież w 1918 r. wolność, podobnie jak my, uzyskała np. Ukraina, a jednak Ukraińcy nie potrafili jej wówczas obronić.

Wielcy mogą wiele

Obszar byłego zaboru austriackiego wyzwolony został w końcu października 1918 r. 28 października 1918 r. powołano w Krakowie Polską Komisję Likwidacyjną (PKL). Przewodniczył jej Wincenty Witos. Dysponowała ona wojskiem dowodzonym przez gen. Bolesława Roję. Jego oddziały zmusiły 30 października wojsko austriackie w Krakowie i na prowincji do kapitulacji. Pod nazwą PKL, a potem Komisji Rządzącej dla Galicji, Śląska Cieszyńskiego Orawy i Spiszu, działał pierwszy, całkowicie niezależny od zaborców i okupantów, regionalny polski rząd, który m.in. wysłał pomoc wojskową dla obrony Lwowa, gdzie 1 listopada 1918 r. rozgorzały walki z Ukraińcami. Komisja ta, podobnie jak Komitet Narodowy Polski w Paryżu, nie uznała władzy Naczelnika Państwa - Piłsudskiego i rządu w Warszawie, którego premierem został Jędrzej Moraczewski. Podporządkowała się dopiero rządowi, który utworzył 16 stycznia 1919 r. Ignacy Paderewski, genialny polski pianista i kompozytor. To osoba Paderewskiego uwiarygodniła Odrodzoną Rzeczpospolitą - jego gabinet był pierwszym rządem II Rzeczypospolitej Polskiej uznanym na arenie międzynarodowej!
Paderewski okazał się talentem politycznym równie wielkim jak muzycznym. Był to w owym czasie najlepszy ambasador polskiej sprawy w świecie. Setkom jego wielkich koncertów, organizowanych głównie za Oceanem, towarzyszyły patriotyczne przemówienia poświęcone Polsce. Agitował, zbierał ogromne środki finansowe, które przeznaczał na realizację przedsięwzięć służących idei niepodległości, a także na pomoc dla ubogich i potrzebujących rodaków. Wyłączną zasługą Paderewskiego było zjednanie dla sprawy polskiej prezydenta Stanów Zjednoczonych Thomasa Woodrowa Wilsona. To pod wpływem Paderewskiego prezydent Wilson w styczniu 1918 r. ogłosił światu swe 14 punktów, w których ujmował powojenny program pokojowy. Punkt 13. głosił, że „należy stworzyć niezawisłe państwo polskie, które winno obejmować terytoria zamieszkane przez ludność niezaprzeczalnie polską, a któremu należy zapewnić swobodny i bezpieczny dostęp do morza, i którego niezawisłość polityczną i gospodarczą oraz integralność terytorialną należy zagwarantować paktem międzynarodowym”.
Jędrzej Moraczewski, pierwszy premier niepodległej Polski, tak przedstawiał w swoich „Pamiętnikach” atmosferę panującą w Galicji tuż po odzyskaniu niepodległości: „Niepodobna oddać tego upojenia, tego szału radości, jaki ludność polską w tym momencie ogarnął. Po 120 latach prysły kordony. Nie ma «ich». Wolność. Niepodległość. Zjednoczenie. Własne państwo! Na zawsze! Chaos? To nic. Będzie dobrze. Wszystko będzie, bo jesteśmy wolni od pijawek, złodziei, rabusiów, od czapki z bączkiem, będziemy sobą rządzili. Cztery pokolenia nadaremno na tę chwilę czekały, piąte doczekało. Od rana do wieczora gromadziły się tłumy na rynkach miast; robotnik, urzędnik porzucał pracę, chłop porzucał rolę i leciał do miasta, na rynek, dowiedzieć się, przekonać się, zobaczyć wojsko polskie, polskie napisy, orły na urzędach; rozczulano się na widok kolejarzy, ba, na widok polskich milicjantów i żandarmów”. Jednak w momencie odzyskiwania niepodległości jesienią 1918 r. Polacy odczuwali nie tylko euforię, lecz także doświadczali chwil niepewności czy zwątpienia. Dopiero z czasem zrozumieli, jak wielki cud się wydarzył i stał się ich udziałem. Jesienią 1918 r. wolnymi mogli się poczuć mieszkańcy Królestwa Polskiego, zachodniej Galicji i Śląska Cieszyńskiego. Na ziemiach zaboru niemieckiego, na Śląsku, Pomorzu i w Wielkopolsce wciąż trwały rządy pruskie, a Kresy Wschodnie Rzeczypospolitej czekała jeszcze długa i krwawa wojna.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jest akt oskarżenia ws. profanacji wizerunku Matki Bożej

2020-07-01 12:49

[ TEMATY ]

Matka Boża

profanacja

youtube.com

Akt oskarżenia wobec trzech osób, skierowała do sądu prokuratura w Płocku (Mazowieckie). Sprawa dotyczy rozlepiania w 2019 r. wokół kościoła nalepek z wizerunkiem Matki Bożej w tęczowej aureoli.

Aktem oskarżenia objęto trzy osoby: Elżbietę P., Annę P. oraz Joannę G. Wszystkim przedstawiono zarzuty z art. 196. Kodeksu karnego, czyli obrazy uczuć religijnych poprzez znieważenie przedmiotu czci religijnej – poinformowała w środę PAP prokurator rejonowa w Płocku Małgorzata Orkwiszewska.

Postępowanie w sprawie obrazy uczuć religijnych zostało wszczęte po tym, gdy w nocy z 26 na 27 kwietnia 2019 r. wokół kościoła św. Dominika w Płocku rozlepiono nalepki z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej, na których postaci Maryi i Dzieciątka otoczone były aureolami w barwach tęczy. Nalepki te pojawiły się wówczas m.in. na koszu na śmieci i na przenośnej toalecie.

Z ustaleń postępowania wynika, że wszystkie osoby objęte aktem oskarżenia działały wspólnie i w porozumieniu

powiedziała PAP prokurator Orkwiszewska.

Jak wyjaśniła, akt oskarżenia wobec Elżbiety P., Anny P. i Joanny G. został skierowany do płockiego Sądu Rejonowego. Dodała, iż zarzuty aktu oskarżenia dotyczą „rozklejenia na toalecie, koszu na śmieci, transformatorze, znakach drogowych i ścianach budynków wydruków przedstawiających przerobiony obraz Matki Bożej Częstochowskiej z widoczną aureolą w kolorach tęczy, będącej symbolem społeczność LGBT„.

Według art. 196 kodeksu karnego, kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

aw/PAP

CZYTAJ DALEJ

Hiszpania: Droga św. Jakuba znowu dostępna dla pielgrzymów

2020-07-02 19:23

[ TEMATY ]

Santiago de Compostela

Hiszpania

pielgrzymki

pielgrzymi

Vatican News

Droga św. Jakuba jest znowu dostępna dla pielgrzymów. Od 1 lipca jest też ponownie otwarta katedra w Santiago de Compostela w północno-zachodniej Hiszpanii.

Ks. Rudolf Hagmann, duszpasterz pielgrzymów w Santiago, powiedział w rozmowie z portalem Vatican News, że mimo to „nie można po prostu spakować plecaka i ruszyć w drogę”. Otwarcie „z pewnością nie oznacza powrotu do dotychczas znanych warunków”. W dalszym ciągu w katedrze oraz w schroniskach obowiązują szczególne zasady higieny, a pielgrzymi, którzy wybierają się na pątniczy szlak muszą wcześniej dowiedzieć się o sytuacji epidemiologicznej.

Według ks. Hagmanna, pielgrzymkowy boom, który do wybuchu pandemii był z roku na rok coraz większy, jest „wyrazem silnej tęsknoty do przeżycia tego miejsca”. Motywy, z jakich ludzie decydują się na pójście Drogą św. Jakuba, są różne. – Ale spotkałem wiele osób, które z wielką radością opowiadały mi, że wyruszyli jako turyści, jako sportowcy, ale doszli jako pielgrzymi. Droga Jakubowa nie pozostaje bez śladu na ludziach, którzy ją przeszli - stwierdził duszpasterz pielgrzymów w Santiago.

Dzięki pieszej pielgrzymce wielu ludzi „wydostało się z codziennego kieratu” i odnalazło nowe, powolne tempo i nową możliwość wewnętrznego przeżycia”. Nagle stanęli oni wobec „pytań, na które do tej pory poświęcali zbyt mało czasu” - pytań o sens, własną drogę, a także wobec pytania o Boga.

Ks. Hagmann uważa, że to wielkie zainteresowanie pielgrzymowaniem „odzwierciedla pragnienia naszego nowoczesnego, zsekularyzowanego świata”. Ludzie doświadczyli, że niewiele potrzeba, by się spełnić. Zamiast dobrze wypełnionych piwnic i magazynów, nagle wystarczyłby kawałek chleba i łyk wina. - Można iść wolnym krokiem, odkryć, że wiele spraw w życiu lepiej się rozwija, jeśli idzie się krok po kroku - stwierdził kapłan. Podkreślił, że być może pielgrzymowanie da też możliwość „wyjścia z bezlitosnego pośpiechu i nastawienia na sukces i otwarcie oczu oraz zmysłów na to, co stworzył Bóg”.

Jako główny cel pielgrzymki ks. Hagmann wymienił doświadczenie wiary: „Zawsze podkreślam, że nic nie jest drogą do celu, ale ta droga ma cel i że naszą drogą jest Jezus Chrystus”.

Droga św. Jakuba, czyli Camino de Santiago, jest europejskim szlakiem pielgrzymkowym, prowadzącym do katedry w Santiago de Compostela w Galicji w północno-zachodniej Hiszpanii. Od IX wieku szlak ten wiedzie pielgrzymów od krajów bałtyckich przez Polskę, Niemcy, Szwajcarię i Francję do grobu św. Apostoła Jakuba (Większego) w hiszpańskim Santiago de Compostela. W tamtejszej katedrze ma znajdować się jego ciało. Nie ma jednej trasy pielgrzymki – uczestnicy mogą dotrzeć do celu jednym z wielu szlaków. Droga oznaczona jest muszlą św. Jakuba, będącą także symbolem pielgrzymów.

Kiedy 25 lipca, dzień liturgicznego wspomnienia św. Jakuba przypada w niedzielę, ogłaszany jest Rok Święty. Z tej okazji z reguły na pielgrzymkową drogę udaje się znacznie więcej pielgrzymów Rok 2021 będzie kolejnym Rokiem Świętym i dlatego wiele pensjonatów, restauracji i gmin zainwestowało w infrastrukturę. Wszyscy obawiają się, że jeśli z powodu koronawirusa oczekiwany napływ pielgrzymów będzie znacznie mniejszy, mogą ponieść kolejne znaczne straty. Dlatego rozważa się możliwość wydłużenia Roku Świętego o 2022 rok.

Droga św. Jakuba to jeden z najważniejszych chrześcijańskich szlaków pielgrzymkowych, obok dróg do Rzymu i Jerozolimy. Według legendy, ciało św. Jakuba przewieziono łodzią do północnej Hiszpanii, gdzie pochowano je w miejscu, w którym dziś istnieje Santiago de Compostela. Od hiszpańskiej postaci imienia apostoła – Santiago (od Santus Iacobus) i od miejsca, w którym złożono szczątki – Campus Stellae (Pole Gwiazdy) – pochodzi współczesna nazwa miasta.

Przybycie pierwszego udokumentowanego pielgrzyma – biskupa francuskiej diecezji Le Puy, Godescalco – datuje się na rok 950, ale ślady pielgrzymek z IX w. istnieją na monetach Karola Wielkiego. Jednakże największe nasilenie ruchu pątniczego przypada na wieki XII-XIV. W XII w. dokument papieski uznał Compostelę za trzecie po Jerozolimie i Rzymie miejsce święte chrześcijaństwa. Wówczas też pojawiła się nowa terminologia: pątnika udającego się do Santiago zaczęto nazywać peregrino w odróżnieniu od romeros, którzy wędrowali do Rzymu i od palmeros, pielgrzymujących do Jerozolimy.

Dwukrotnie w Santiago był papież Jan Paweł II najpierw 9 listopada 1982, na zakończenie swej pierwszej podróży do Hiszpanii, a następnie w dniach 19-20 sierpnia 1989, gdy w Santiago odbywał się IV Światowy Dzień Młodzieży. To wtedy ponad półkilometrowy odcinek papież przeszedł pieszo, jako zwykły pątnik, ubrany w tradycyjną dla tego miejsca pelerynę i kapelusz, ozdobione muszelkami. W dniach 6-7 listopada 2010 w Santiago de Compostela modlił się jego następca, Benedykt XVI.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję