Reklama

Nie dajmy zakrzyczeć prawdy

Niedziela Ogólnopolska 42/2010, str. 16-17

Bożena Sztajner/Niedziela

Przerażający obraz zimy demograficznej, kontrowersyjny Nobel w dziedzinie medycyny, szum wokół Komisji Majątkowej, szerząca się sieczka medialna - to gorące sprawy, którymi żyjemy w ostatnich dniach

Europa wymiera

W Zagrzebiu odbyło się w październiku doroczne spotkanie przewodniczących Konferencji Episkopatów Europy. Obrady koncentrowały się wokół tematu - demografia i rodzina. Z relacji płynących ze wszystkich 45 krajów wyłaniał się smutny, przerażający obraz zimy demograficznej: Europa wymiera. Przyrost naturalny lekko wzrósł jedynie w kilku krajach, m.in. we Francji, gdzie od wielu lat trwa wspieranie rodzin wielodzietnych, a także w Luksemburgu, gdzie również mamy wyraźną politykę prorodzinną, na którą składa się atmosfera szacunku dla rodzin wielodzietnych, szacunku do trudu wychowania i trwałości małżeństwa. Wielkim wrogiem demografii jest aborcja, dopuszczalna prawie we wszystkich krajach Europy w większym lub mniejszym wymiarze. Jedynie Malta nie dopuszcza ani aborcji, ani rozwodów, co nie przeszkadza jej być nowoczesnym, szanowanym w Unii Europejskiej krajem. W Luksemburgu na pierwsze dziecko para otrzymuje od państwa ok. 240 euro miesięcznie, na czwarte - 450. W Polsce na każde dziecko - 15 euro. W europejskiej części Rosji i na Ukrainie na 10 urodzeń przypada 8 aborcji. Jeśli ta sytuacja się nie zmieni, do 2050 r. liczba Rosjan zmniejszy się o 10 mln, Ukraińców - o 8 mln, a Polaków - o 5 mln. Odradzalność społeczeństwa wymaga, żeby na jedną kobietę przypadało przynajmniej 2,1 dziecka. W Austrii ten współczynnik wynosi 1,4, w Polsce - 1,3. W Austrii (gdzie rozpada się 62 proc. małżeństw) zauważono, że w rodzinach katolickich ten współczynnik wynosi 2,4. Zatem formacja religijna, formacja sumienia i wiary, także na polu demografii, jest jedną z dróg ratunku dla Europy, dla jej przyszłości.

Zakłamana motywacja

Wszystkich ludzi sumienia powinna pobudzić do refleksji wiadomość o tegorocznej Nagrodzie Nobla w dziedzinie medycyny. Postęp naukowy trzeba cenić, szanować i obserwować. Nieszczęściem jest bowiem, kiedy bywa on wymierzony w samego człowieka, co wypływa z odłączenia nauki od etyki, moralności. Przecież Nagroda Nobla - wynalazcy dynamitu - zrodziła się właśnie z bolesnej świadomości tego, że można użyć czyjegoś odkrycia naukowego przeciwko człowiekowi! W kryteriach naukowych te odkrycia to postęp, ale oddane w ręce ludzi moralnie nieodpowiedzialnych mogą prowadzić do zagłady ludzkości. Motywacja, jakoby nagrodzono człowieka, który w znaczny sposób przyczynił się do leczenia niepłodności przez stosowanie metody in vitro, jest niejasna. Metoda ta bowiem nie leczy niepłodności. Po urodzeniu dziecka poczętego tą metodą małżonkowie, lub jedno z nich, nadal pozostają niepłodni.

Reklama

Komisja Majątkowa

W ten klimat krzykliwości, która stara się wyrugować prawdę, wpisuje się medialny krzyk na temat Komisji Majątkowej. Komunikat z Konferencji przypomina: „Realizując misję ewangelizacyjną, Kościół zawsze służył swoimi dobrami materialnymi celom duszpasterskim oraz edukacyjno-charytatywnym. W latach 50. ubiegłego wieku, z racji ideologicznych, pozbawiono Kościół w Polsce w dużej mierze tych dóbr. Tym bardziej bolesne jest teraz, że działania zmierzające do zwrotu części bezprawnie zabranej własności spotykają się w mediach z niesprawiedliwą krytyką, podważającą zaufanie do Kościoła”.
Dlaczego Konferencja Episkopatu podjęła się rozmów - jeszcze z komunistami w 1989 r. - na temat zwrotu bezprawnie zagarniętych, zwyczajnie skradzionych dóbr kościelnych? Żeby potwierdzić zasadę, że złodziej nigdy nie może stać się prawnym właścicielem, żeby na przyszłość nie powtarzały się tego rodzaju sytuacje ani wobec osób prywatnych, ani wobec osób prawnych. Jeśli ktoś zabrał czyjąś rzecz, to powinien ją zwrócić, bo tego wymaga porządek społeczny. Jeśli dzisiaj tego nie zrobimy, nie będziemy w stanie zapobiec w przyszłości temu, że silniejszy zabierze słabszemu, a silniejszym może być jednorodny parlament wybrany przez Polaków, który jednak będzie się musiał liczyć z prawem naturalnym i opinią narodu.
Mienie, które Kościół stara się odzyskiwać, było zabrane nawet wbrew prawu państwa, które tej grabieży się dopuściło. Komunistyczne prawo dopuszczało zabranie gruntów powyżej 50 ha. A zabierano, ile się podobało. Zapyta ktoś: Po co Kościołowi jest potrzebne to zabrane mienie? Miasta się rozbudowują, potrzebne jest miejsce na kościół czy na dom parafialny - skąd biskup warszawski czy rzeszowski ma wziąć miliony na to, żeby zabezpieczyć grunt pod kościół? Mając ziemię, może zamienić ją, przenieść prawo własności, bo to jest zgodne z przepisami. Nie można odchodzić od zasad, bo ewangelizacja odbywa się także za pomocą środków materialnych - za gazetę trzeba zapłacić, dziennikarzy telewizyjnych trzeba wynagrodzić itd. Trzeba posługiwać się materialnymi dobrami, także do tego, żeby podtrzymywać zasadność prawa naturalnego. Nie kradnij - to jasna zasada.
Należy dodać, że propaganda, którą dziś obserwujemy, jest jednokierunkowo złośliwa. Nie tylko Kościół katolicki przecież, ale i prawosławny, i protestancki, i żydzi oraz inne wspólnoty religijne mają swoje Komisje Majątkowe i odzyskiwanie dóbr im zabranych też ma miejsce. Kościoła katolickiego dotyczy 1/3 wszystkich zgłoszonych roszczeń rewindykacyjnych.
Pamiętam, jak w 1954 r. jako młody chłopak pojechałem do brata, który mieszkał we Wrocławiu. W niedzielę poszedłem z nim do kościoła. A tam płacz. Dlaczego? Bo kościół na Karłowicach mieścił się przy szpitalu, który prowadziły siostry. W nocy przyjechała milicja, wojsko i wywieźli te siostry, które w czasie wojny ukrywały Polaków, ratowały Żydów, służyły ludziom. To była własność zakonu, mieszczącego się tam od zawsze, a komuniści wyrzucili ich i zabrali wszystko. Wywieźli siostry do jakiegoś baraku.
Takich przypadków było w Polsce ponad sto. Dzisiaj skoncentrowano się na Marku P. To nie jest członek komisji kościelnej, to jest prawnik, z pomocy którego w załatwianiu spraw korzystały poszczególne zakony czy parafie, bo był skuteczny.
Od kilku lat wypowiadam się przeciwko kontynuowaniu procesu odzyskiwania zagrabionego mienia. Widzę, że więcej szkody z tego przychodzi niż pożytku. Dlatego jestem za tym, żeby wszyscy mogli dochodzić swoich praw sądownie. Ktoś może powiedzieć, że będzie to zbyt długo trwało, ale przecież komisja została powołana 20 lat temu i miała działać pół roku. Skoro nie załatwiono tego przez tyle lat, to pojawia się proste pytanie: Dlaczego? Odpowiedź również jest prosta: Komuś na tym zależy, za tym stoją czyjeś korzyści... Im szybciej rząd wykaże dobrą wolę w tej sprawie, tym lepiej i dla Kościoła, i dla samego rządu. Można to było załatwić już dawno, tylko nie ma dobrej woli.
W archidiecezji przemyskiej nie zgłaszaliśmy żadnych roszczeń rewindykacyjnych. Parę tysięcy hektarów lasów i pól, wiele domów zabranych w miastach - zostawiliśmy to, nie podejmowaliśmy żadnych działań, żeby to odzyskać. I przeżyjemy, bo liczymy na pomoc ludzi.

W stronę dowartościowania mediów katolickich

Roli prasy katolickiej we współczesnym społeczeństwie i Kościele oraz wyzwaniom stojącym przed nią w świecie cyfrowym poświęcony jest międzynarodowy kongres, który od 4 października przez cztery dni obradował w Rzymie, zorganizowany przez Papieską Radę ds. Środków Społecznego Przekazu. Uczestniczyli w nim przedstawiciele 85 krajów, w większości świeccy, choć nie brakowało też kapłanów i zakonników związanych z mediami. To wydarzenie inspiruje do zastanowienia się nad pytaniem, czy aby w prasie katolickiej nie brakuje tekstów polemicznych, wymierzonych przeciwko kłamstwom i oszczerstwom pojawiającym się tak licznie w ostatnim czasie... Sądzę, że potrzebne jest uprzedzanie takich działań. Stara zasada komunistyczna mówiła, że chcąc załatwić grosz, trzeba wołać o tysiąc. Potrzeba więc wybiegania naprzód, uprzedzania, powtarzania ważnych informacji. Dzisiaj sieczka, która płynie z różnych prywatnych stacji czy gazet, zaćmiewa wszystko tak skutecznie, że ludzie łatwo zapominają, co było wczoraj, przedwczoraj. Dlatego konieczne jest ciągłe przypominanie o tym, co się stało i dlaczego. Życie polityczne w Polsce to jest kłótnia o własne miejsce. A to o Polskę trzeba się kłócić, mówić o kłopotach, jakie nas czekają, wytykać wady, podkreślać to, co dobre, i zachęcać do pójścia w tym dobrym kierunku. Tymczasem rosną ceny, rośnie zadłużenie i pogłębia się moralne zubożenie... O tym się jednak nie mówi. Mówi się tylko o sprawach dla siebie wygodnych. To jest dramat naszego życia politycznego i społecznego.

„Caritas”

Obchodzony kolejny - 66. Tydzień Miłosierdzia ukierunkowuje nasze myślenie, także medialne, w stronę „Caritas”, czyli takiego kształtowania relacji osobowych, by ich naczelną zasadą była miłość, szacunek dla drugiego człowieka. „Caritas” należy do istoty wiary chrześcijańskiej, to piąta Ewangelia - czyń dobrze, pomagaj bliźniemu. Ale ważny jest też sposób niesienia pomocy - trzeba umieć to robić. Nie chodzi tylko o rozdawanie „zupy”. Najważniejsza jest pomoc w odzyskaniu godności - w odzyskaniu wiary we własne siły, we własną pracę. To wymaga wielkiego wysiłku, to jest trudniejsze. Dlatego promujemy koła Caritas przy każdej radzie duszpasterskiej, parafialnej, w szkole, żeby uczyć mądrego zaangażowania, pomocy w dźwiganiu człowieka z upadku. Potrzebni są odpowiednio przygotowani ludzie, żeby mądrze pomagać, bardziej też potrzebne są środki na takie działania niż na pomoc doraźną, która jednak sama w sobie nie leczy choroby, a jedynie łagodzi jej objawy.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jak zrobić prezent Żonie? Heres w nowym utworze "Więcej Miłości"!

Jak zrobić nietypowy prezent dla żony? Kwiaty, czekoladki, a może biżuteria? Nie.. Chrześcijański raper Heres z grupy Wyrwani Z Niewoli, napisał dla swojej Żony list miłosny w formie piosenki i klipu ze wspomnień z podróży poślubnej. Zobaczcie sami!

Jak pisze Heres w opisie klipu: Z dedykacją kochanej Żonie Marlence i wszystkim małżeństwom, by Dobry Bóg wlewał w Nasze serca jeszcze WIĘCEJ MIŁOŚCI.

Jak dodaje Heres:

Szukamy, czekamy, tęsknimy za prawdziwą miłością i za kimś, kto zaakceptuje i pokocha nas z naszą historią życiową. Za kimś, kto odkryje i pomoże pomnożyć to dobro, które jest często ukryte na dnie serca.

Kochana Marlenko jesteś moim Aniołem, ogromnym wsparciem. Zobaczyłaś we mnie, czego nikt nie widział. Znasz moją historię i wiesz dobrze Skarbie, że przed nami Nieba jeszcze perspektywa ;)

Z dedykacją kochanej Żonie Marlence i wszystkim małżeństwom, by Dobry Bóg wlewał w Nasze serca jeszcze WIĘCEJ MIŁOŚCI ..

taki to nasz małżeński teledysk, który zmontowałem z różnych spontanicznych shotów z naszych podróży. To mój pierwszy klip który poskładałem samodzielnie, także wybaczcie wszystkie niedociągnięcia.

Pokój i dobro.

CZYTAJ DALEJ

Simoncelli: bez zawieszenia broni trudno będzie wygrać z koronawirusem

2020-07-12 16:32

[ TEMATY ]

wojna

koronawirus

Vatican News/ANSA

W starożytności przerywano wojny na czas igrzysk olimpijskich. W tym roku pandemia spowodowała przeniesienie olimpiady, ale wojny trwają nadal. W wielu krajach działania zbrojne uniemożliwiają walkę z koronawirusem, leczenie chorych, a nawet dostarczanie podstawowej pomocy humanitarnej.

Najtrudniejsza sytuacja jest obecnie w Jemenie i Syrii. Podobnie jest w Kamerunie, Republice Środkowoafrykańskiej czy Nigerii. Stąd niedawny apel papieża Franciszka o bezwarunkowe i natychmiastowe zawieszenie broni. „Bez poważnego potraktowania tego wezwania będzie trudno wygrać z pandemią” – uważa prof. Maurizio Simoncelli, specjalista w dziedzinie rozbrojenia, współzałożyciel międzynarodowego instytutu badawczego IRIAD zajmującego się promowaniem wiedzy naukowej na temat praw człowieka, rozbrojenia i zarządzania konfliktami bez użycia przemocy.

„Wojny nigdy nie wybuchają bez powodów, a powody są zazwyczaj takie same: kontrola terytoriów i ich zasobów. Tak stało się w Libii, gdzie pragnienie pokoju ustąpiło przed konfliktem międzynarodowym. Spójrzmy na Zatokę Perską i Syrię. Te konflikty nie mogłyby trwać tyle lat, gdyby wciąż nie była tam dostarczana broń i amunicja. Warto pamiętać, że konflikty są również poważnym biznesem. W historii wiele razy widzieliśmy, jak państwa, które domagały się zawieszenia broni, kończyły na eksporcie uzbrojenia na tereny objęte wojną – powiedział w wywiadzie dla Radia Watykańskiego Maurizio Simoncelli. – Dlatego bardzo trudne będzie wprowadzenie zawieszenia broni, aby pomóc ludności zagrożonej koronawirusem na terenach objętych konfliktem. Jest ich bardzo wiele, od Afryki po Bliski Wschód. Niedobór leków, słaba kondycja zdrowotna mieszkańców, brak wody i żywności sprawiają, że zagrożenie jest niezwykle poważne. Nie wystarczy potakiwać papieżowi, kiedy mówi o rozbrojeniu. Wiele państw to robi, ale nie zachowują się niestety konsekwentnie”.

W ubiegłym miesiącu biskupi Kamerunu i Republiki Środkowoafrykańskiej potępili kontynuację działań wojennych w obu tych krajach. Podobna sytuacja ma miejsce w Nigerii. „Wciąż jesteśmy na łasce bojówek terrorystycznych Boko Haram, zwłaszcza na północy kraju”– alarmuje arcybiskup Abudży, Ignatius Ayau Kaigama, podkreślając również zagrożenie koronawirusem, który jest jego zdaniem najniebezpieczniejszy dla najbiedniejszej części populacji.

Sytuacja jest tragiczna także w Syrii i w Jemenie, borykającymi się z najpoważniejszym kryzysem humanitarnym na świecie. Bp Paul Hinder, wikariusz apostolski w Arabii Południowej, zwraca uwagę na zniszczenie połowy infrastruktury medycznej w Jemenie oraz na brak bezpieczeństwa, który „utrudnia, a czasem uniemożliwia transport pomocy”. „Bez rozejmu między walczącymi stronami wszystkie operacje humanitarne pozostaną sparaliżowane” – uważa bp Hinder.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję