Reklama

Świat jest darem

Niedziela Ogólnopolska 32/2009, str. 27

Ewa Polak-Pałkiewicz
Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Ewa Polak-Pałkiewicz<br>Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Tematem najnowszej encykliki Benedykta XVI „Caritas in veritate” jest egoizm. Nie jedynym, ale jednym z najważniejszych. Ojciec Święty nie szafuje tym słowem, ale wielokrotnie ukazuje jego skutki. Przypomina z całą prostotą, że każde wypowiedziane „a” pociąga za sobą „b”. Że nie ma działań, których skutki mogą być dobre, gdy towarzysząca im intencja jest zła. I nie mogą nie obrócić się przeciwko samemu sprawcy. Jednym słowem - każdy, kogo prowadzi egoizm, chciwość, pycha, chęć urządzenia się kosztem innych (osób, narodów, kontynentów), gotuje sobie - sam, osobiście; nie ma powodu, by zwalać na innych - godny pożałowania los. Czego najlepszym przykładem jest obecny kryzys ekonomiczny. Ojciec Święty jak dobry lekarz, widząc chorobę poszczególnych narządów, wywodzi z tego konkluzję o stanie całego organizmu. I czuje się w obowiązku udzielić reprymendy pacjentowi - dla jego dobra. W tym wypadku udziela reprymendy gremiom odpowiedzialnym za prowadzenie polityki, której skutki widoczne są w skali całego globu ziemskiego (zagrożenia demograficzne, kryzys gospodarczy, wyniszczenie środowiska naturalnego). A jednocześnie wie, że pacjent jest trudny, marudzi, wierzga, mówi, że to nie on, że inni go tak urządzili. Uważa, że pozjadał wszystkie rozumy i sam wie najlepiej, co mu jest. Troskliwy doktor postanawia zatem rozmawiać jak z dzieckiem, cierpliwie wyjaśniając. Zaczyna od podstaw. Dla Głowy Kościoła wszyscy bez wyjątku mieszkańcy naszej planety są jak dzieci, jako jedna rodzina ludzka. Wszystkim należy się zdrowa nauka, racjonalna przestroga. Ojcowskie pouczenie dawane z dobrocią, bez straszenia, by wymusić zmianę postawy. Benedykt XVI to jeden z nielicznych, którzy rozumieją w pełni powagę sytuacji. Stan naszego globu w najbardziej newralgicznych dziedzinach, w czułych splotach mechanizmów decydujących dla naszej przyszłości. I dla naszego samopoczucia. Dziś prawie wszyscy mieszkańcy ziemi skarżą się na stale towarzyszący im lęk i poczucie zagrożenia; przeszkadza ono nawet sytym w ich beztroskiej konsumpcji. Benedykt XVI jest z pewnością jedynym, który potrafi dokonać tak szerokiej syntezy. Jedynym, który widzi dzisiejsze zjawiska chorobowe, nie jako oddzielne i powstające niezależnie od siebie. Ta szczególna ślepota jest prawdziwym problemem naszych czasów. I przyczyną ogromnych nieszczęść. Ludowe porzekadło ujęło ją w formułkę: „Kogo Pan Bóg chce pokarać, temu rozum odbiera”. Ta „mądrość ludowa” jest z gruntu fałszywa; to nie Pan Bóg „odbiera”, to człowiek uparcie trwa w zaślepieniu, które ma źródło w pysze. Czego skutkiem jest utrata rozumienia rzeczywistości i samego siebie. „Dzisiaj wiele osób skłonnych jest utrzymywać, że nie są winne nic nikomu oprócz samych siebie” - mówi Papież („CiV”: rozdz. IV, p. 43). Co wynika z takiej postawy? Szaleństwo mnożenia coraz to nowych „praw” - w atmosferze zastraszenia tych, którym te „prawa” faktycznie zagrażają - przez różne grupy, koterie i towarzystwa wspólnych interesów. „Podczas gdy z jednej strony dostrzegamy domaganie się rzekomych praw o charakterze arbitralnym i zbędnym, domaganie się ich uznania i promocji przez struktury publiczne, to z drugiej strony istnieją prawa równie elementarne i fundamentalne, nieuznawane i gwałcone w odniesieniu do tak wielkiej części ludzkości” - pisze Benedykt XVI i podkreśla z w i ą z e k, jaki istnieje „między domaganiem się prawa do nadwyżki czy wręcz prawa do wykroczenia i grzechu w społeczeństwach bogatych a brakiem pożywienia, wody pitnej, podstawowego wykształcenia czy też podstawowej opieki zdrowotnej w niektórych regionach świata niedorozwoju, a także na peryferiach wielkich metropolii”. Na czym ów związek polega? Na tym, że „prawa” oderwane są od „kontekstu obowiązków”. Tymczasem to właśnie obowiązki nadają pełny sens prawom, „ponieważ odsyłają je do kontekstu antropologicznego i etycznego”. Tylko prawa, które „wpisują się w obiektywną prawdę”, nie stają się „samowolą”, podkreśla Benedykt XVI.
Z tekstu encykliki jak z diagnozy dobrego lekarza, którego spojrzeniu nie umyka żaden szczegół, wynika pocieszający wniosek: pacjent będzie żył, odzyska siły - jeśli będzie potrafił czytać. Tak, czytać. I to uważnie. Jeśli odczyta z całą starannością wszystkie znaki od Boga i całą prawdę, która została przez Stwórcę złożona w samej strukturze świata i w ludzkiej naturze. Jeśli nie będzie się przechwalał, że „on to wszystko sam, tymi rękami”. Jeśli nie będzie uważał, że życie sztuczne jest lepsze niż prawdziwe. Że nieważne są koszty ludzkie rozwoju gospodarczego czy naukowego. Że prawa wymyślone doraźnie, za biurkiem są doskonalsze niż prawo naturalne. Że współczesne sejmy i konstytucje dystansują Dekalog. Że ludzka solidarnośc jest jakąś fanaberią. Że absolutnie nie musimy się zastanawiać, co zawiera Boży plan, istniejący ponad wszelką wątpliwość dla każdego z ludzi i dla świata. Bo gdyby ta refleksja nie została wyparta przez złudzenie „panowania nad światem”, człowiek uznałby bez większych trudów, że celem wszystkiego jest Bóg.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Miał serce Boga”. Parafianie oddają muzyczny hołd zmarłemu księdzu

2026-02-20 19:50

[ TEMATY ]

Śp. ks. Roman Patyk

Parafia pw. Św. Marcina w Zadrożu

śp. ks. Roman Patyk

śp. ks. Roman Patyk

Z potrzeby serca, wdzięczności i pragnienia, by pamięć trwała, tak narodził się utwór poświęcony śp. ks. Romanowi Patykowi. O kapłanie, który „szedł razem z ludem”, oraz o piosence będącej osobistym hołdem opowiada w rozmowie parafianin Mariusz Szlachta.

Śmierć kapłana, który przez 12 lat prowadził wspólnotę parafialną, pozostawia w sercach wiernych nie tylko smutek, ale i wdzięczność. W parafii pw. św. Marcina w Zadrożu, której proboszczem był śp. ks. Roman Patyk, pamięć o nim wciąż jest żywa. Jednym z jej wyrazów stał się utwór muzyczny stworzony przez parafianina – Mariusza Szlachtę. To osobiste świadectwo wiary, przywiązania i szacunku wobec kapłana, który jak mówią wierni „miał serce Boga”.
CZYTAJ DALEJ

Wierzący ma czuwać, bo i zło nie śpi

2026-02-19 08:01

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Vatican Media

W pierwszą niedzielę Wielkiego Postu zawsze jest czytana Ewangelia, która mówi o czterdziestu dniach przebywania Chrystusa na pustyni i o kuszeniu, które nastąpiło zaraz potem. Pytamy więc, dlaczego słyszymy o tym od razu na początku?

Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy pościł już czterdzieści dni i czterdzieści nocy, poczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem». Lecz On mu odparł: «Napisane jest: „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”». Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł Mu: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisane jest bowiem: „Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”». Odrzekł mu Jezus: «Ale napisane jest także: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”». Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon». Na to odrzekł mu Jezus: «Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”». Wtedy opuścił Go diabeł, a oto przystąpili aniołowie i usługiwali Mu.
CZYTAJ DALEJ

Zawadzkie: Pijany mężczyzna zakłócił Mszę św. w Środę Popielcową

2026-02-20 21:31

[ TEMATY ]

Eucharystia

Msza św.

Adobe Stock

W Środę Popielcową podczas Mszy św. w jednym z kościołów w mieście Zawadzkie (woj. opolskie) 40-letni mężczyzna nagle wszedł na ambonę i zaczął przemawiać do wiernych. Był pod wpływem alkoholu.

Część osób zgromadzonych w świątyni próbowała go uspokoić i nakłonić do zejścia z ambony. Na miejsce wezwano policję.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję