Reklama

Tak objawia się miłość

Niedziela Ogólnopolska 41/2008, str. 24-25

Archiwum Duszpasterstwa Akademickiego Dominikanów

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Uprzejmie donoszę, że przemówienie Jana Pawła II do młodzieży wygłoszone w Poznaniu w dniu 3 czerwca 1997 r. na placu Mickiewicza było przygotowywane z zamysłem wygłoszenia go 2 czerwca 1997 r. nad Jeziorem Lednickim, w czasie spotkania z młodzieżą, do którego jednak nie doszło z powodu mojej naiwności i nieumiejętności trzymania języka za zębami.
Pamiętam wzrok abp. Juliusza Paetza, któremu w naszym poznańskim klasztorze podczas obiadu ze szczerością i entuzjazmem opowiadałem o Lednicy i o Bramie nad jeziorem, i o tym, jak Ojciec Święty powiedział mi osobiście, że to całkiem realne, aby nad jezioro przyjechał w czasie swojego pobytu w Polsce w 1997 r. i spotkał się z młodzieżą. Do przyjazdu Ojca Świętego czasu było jeszcze sporo, ale kimże ja w końcu jestem, abym wytyczał marszrutę pielgrzymki papieskiej... Abp Paetz - dopiero co nastał w diecezji i gwałtownie zabiegał o obecność Ojca Świętego w Poznaniu. W tym starciu nie miałem szans.
Nie chcę już pamiętać o trudnościach związanych z powstawaniem Bramy i organizacją spotkań nad Lednicą. Musiało tak być, aby Pan Bóg oczyścił nasze intencje i zbadał nasze serca. Lednica, doświadczywszy swojego, zaczęła się rozwijać, a na kolejne spotkania Ojciec Święty Jan Paweł II przysyłał nam swoje słowo i swoje błogosławieństwo. Tak więc od roku 1997 do roku 2004 mamy osiem przemówień papieskich bezpośrednio skierowanych nad Lednicę, do gromadzącej się tam młodzieży.
Przemówienia papieskie znad Lednicy traktuję jako skarb, część dziedzictwa narodowego, i czuję się za nie i ich rozpowszechnianie osobiście i szczególnie odpowiedzialny. Stanowią one, zrządzeniem Opatrzności, zwarty korpus zaczynający się od słów: „Nie lękajcie się”, a kończący się egzaminem z miłości. Tak jak zaczynał się pontyfikat Jana Pawła II - wezwaniem do odwagi i wyzbycia się lęku - tak zaczynają się lednickie przemówienia Jana Pawła II. Inaugurują narodziny pokolenia JP2, do którego kluczem są właśnie te słowa o wyzbyciu się lęku i strachu, a przestrzeniami działania - dziedziny polityki, ekonomii, cywilizacji i kultury. Wszystkie przemówienia lednickie są wybitnie chrystocentryczne i kończą się jak Ewangelia wg św. Jana - pytaniami o miłość, skierowanymi do Piotra. Tak samo jest z lednickimi przemówieniami Ojca Świętego. Jego najkrótsze i najgenialniejsze przemówienie, poprzedzone pozdrowieniem z Placu św. Piotra, jest jednym wielkim pytaniem o miłość, skierowanym do każdego i do każdej z obecnych na lednickim spotkaniu.
Lednickie przesłania Ojca Świętego są naszym stałym programem i repertuarem, są naszym pokarmem oraz materiałem studiów i rozmów. Nie może być inaczej - sam prosiłem o słowa miłości do młodych i takie słowa nie mogą zamierać, takie słowa żyją wiecznie, jak owoce kontemplacji.
Nieobecność, a raczej inną i mocniejszą obecność Ojca Świętego nad Lednicą przyjąłem jako dar. Najpierw z helikoptera, a później serdecznym i przyjacielskim słowem i darami Ojciec Święty potwierdzał swoją obecność i zaangażowanie w sprawę lednickich spotkań. Nie miałem więc prawa narzekać. Lednica powoli i boleśnie, ale nie bez entuzjazmu, torowała sobie prawo obywatelstwa w klasztorze, w prowincji, w diecezji, w Polsce, w sercach młodzieży. Dzisiaj należy już do stałych i niekwestionowanych elementów w krajobrazie polskiego duszpasterstwa młodzieżowego.
Lednica stała się moim drugim, jeśli nie pierwszym domem i miejscem mojego przebywania z młodzieżą. Pewnego letniego wieczoru, kiedy jak zwykle zasiedliśmy do czytania papieskich tekstów, wybór padł na przemówienie do młodych wygłoszone na placu Mickiewicza w Poznaniu nazajutrz po pierwszym spotkaniu nad Lednicą.
Nie pamiętam, kto z młodych czytał wtedy tekst, ale opowiedziawszy historię spotkań nad Lednicą zgromadzonej młodzieży, natrafiliśmy na słowa:
„Fragment Ewangelii św. Mateusza przed chwilą odczytany prowadzi nas nad jezioro Genezaret. Apostołowie wsiedli do łodzi, aby wyprzedzić Chrystusa na drugi brzeg. I oto, wiosłując w obranym kierunku, ujrzeli Jego samego kroczącego po jeziorze. Chrystus szedł po wodzie, tak jakby to była ubita ziemia...”.
Na Chrystusowe słowa: „Odwagi, nie lękajcie się” - Piotr wyszedł z łodzi i zaczął kroczyć po wodzie. Dochodząc do Jezusa, zwątpił jednak i zaczął tonąć. Wtedy Jezus wyciągnął do niego rękę i ocalił przed utonięciem.
W głowie zapaliła mi się lampka. Wtedy uświadomiłem sobie dobitnie, że poznańskie przemówienie do młodych o jeziorze, o wierze Piotra i o historii Polski nie było przygotowywane dla Poznania, ale właśnie dla Lednicy i że Ojciec Święty liczył się z możliwością wygłoszenia tego przemówienia nad Lednicą. No bo po cóż by na wybrukowanym placu Mickiewicza, pośród murów miasta, w dłuższym i pięknym wywodzie mówił o jeziorze i chodzeniu po wodzie?
Genialne przemówienie Ojca Świętego, którego wtedy w pełni nie byłem w stanie sobie przyswoić - ponieważ po lednickiej nocy i kilkunastokilometrowej pielgrzymce do Gniezna stałem w tłumie bez przytomności, ale z przekonaniem, że tam być muszę osobiście - dotarło do mnie dopiero po latach.
To było, jakbym nabrał świeżego powietrza do płuc, to było jak odkrycie, które nadaje nowy sens wszystkiemu. Tak, lednickie przesłania Jana Pawła II otrzymały nowy solidny fundament - papieski komentarz do wiary, która jest jak chodzenie po wodzie. Tak, to było przygotowywane nad Lednicę, bo Lednica jest tam obecna w każdym fragmencie wykładu; wtedy, kiedy mowa o jeziorze, jak i wtedy, kiedy Ojciec Święty streszcza historię Polski. Wtedy, kiedy objaśnia, co to jest ojczyzna, jak i wtedy, kiedy jeszcze raz powraca nad jezioro i płynącej po nim łodzi Piotrowej. Cudowne połączenie starego z nowym, a jezioro jawi się jako wyzwanie nie tylko dla tych, którzy żyli wczoraj, ale przede wszystkim dla tych, do których należy jutro.
Kongenialny wykład dotyczący chodzenia po wodzie nie dotyczy chodzenia po bruku i trotuarach. Jezioro Lednica pasuje jako wspaniałe egzemplum do tego fragmentu Ewangelii.
Tutaj, nad wodami źródeł chrzcielnych Polski, podejmował Ojciec Święty najważniejszy problem życia ludzkiego - problem wiary w Jezusa Chrystusa. Wiara i nadzieja razem z miłością stanowią fundament życia chrześcijańskiego, którego kamieniem węgielnym jest Jezus Chrystus. A potem długi wykład o Chrystusie jako fundamencie i kluczu, ośrodku i celu całej ludzkiej historii. A chwilę później, zwracając się bezpośrednio do zgromadzonych, mówił: „Drodzy Chłopcy i Dziewczęta, podążajcie z entuzjazmem swych młodych serc za Chrystusem. Tylko On może uciszyć lęk człowieka. Patrzcie na Jezusa głębią waszych serc i umysłów! On jest waszym nieodłącznym przyjacielem”.
A zatem jeszcze raz - najpierw ta głębia, potem wyzwolenie od lęku, wezwanie do świadczenia i zachęta, aby uczyć się Chrystusa - nadziei ludzkości. Nawiązanie do pl. Adama Mickiewicza jest przypadkowe, żeby nie powiedzieć sztuczne i mechaniczne. Niewiele z niego wynika. Dla Ojca Świętego jest jednak okazją, aby zacząć syntetyczny wykład najnowszej historii Polski. Historii do niedawna zakazanej i zafałszowanej. Odkręca zatem bieg historii i pokazuje jego główny nurt. A czyni to, aby przekazać następnym pokoleniom wspólne dobro - Ojczyznę.
Ale jakby mu nie było dość. Raz jeszcze wraca Ojciec Święty nad jezioro Genezaret. I płynącą po nim łódź Piotrową. Taka łódź zrekonstruowana stoi nad brzegiem jeziora Lednickiego, jako dar franciszkanina Antoniego Dudka z mojego rodzinnego Prudnika. Mówiąc o jeziorze, mówi Ojciec Święty o wyzwaniach świata względem chrześcijan, o wyzwaniach na podobieństwo tych, jakie jezioro Genezaret stanowiło dla Piotra. Człowiek musi wejść w ten świat i musi się w nim niejako zanurzyć. I znowu pasjonujący wykład o zanurzeniu się w ten świat, a jednocześnie dystansowaniu go poprzez wiarę i panowaniu nad nim mocą wiary. Wspaniały wykład aż do papieskiej pointy, aby bardziej być, pełniej być, i to być nie tylko „dla siebie”, ale przede wszystkim „dla drugich”.
Wreszcie wezwanie do osobistego kontaktu z Jezusem. „Piotr szedł po falach jeziora, choć było to przeciwko prawu ciążenia, szedł, bo patrzył w oczy Chrystusowi. Gdy zwątpił, gdy stracił z Mistrzem osobisty kontakt, zaczął tonąć i spotkał go wyrzut: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? Na przykładzie Piotra widzimy, jak ważna jest w życiu duchowym osobista łączność z Chrystusem, którą trzeba ciągle odnawiać i pogłębiać”.
Osobista więź z Chrystusem, osobisty wybór Chrystusa - to przecież istota Lednicy. Fundament i tożsamość naszych spotkań. Osobisty wybór Chrystusa, o którym dużo wcześniej rozmawialiśmy, i którego projekt dużo wcześniej wręczyłem Ojcu Świętemu.
Mogą inni mieć inne zdanie. Mogą czytać i odczytywać przemówienie Ojca Świętego Jana Pawła II z 3 czerwca 1997 r. i umiejscawiać je, gdzie chcą. Jest na tyle uniwersalne, że można je czytać na bruku i asfalcie. Ale ja mam inne wewnętrzne przekonanie i zawłaszczam je i dokompletuję na własną rękę do przemówień lednickich.
I jakby tego wszystkiego było jeszcze za mało, Ojciec Święty mówi o Polakach: „Jesteśmy stąd, skąd się Polska zaczęła, od Mieszka I i Bolesława Chrobrego. My stamtąd jesteśmy! I zawsześmy o tę Polskę dbali, żeby się trzymała. Tu się poczęła polska państwowość”. Oczywiście, że nie na poznańskim bruku, tylko nad Lednicą.
Ojca Świętego już nie ma pośród nas, a ja ciągle myślę o Jego miłości i dalekowzroczności. On przecież zawierzył mojej inteligencji, szczerości mojego zaproszenia i temu, że pewnego dnia odkryję to, że przecież nie prosiłem go na darmo. On, geniusz słuchu absolutnego, usłyszał moje zaproszenie i na nie natychmiast odpowiedział. Szkoda tylko, że ja tak długo musiałem odczytywać Jego odpowiedź. Ponad dziesięć lat już minęło… Kocham Cię, Janie Pawle II. Jesteś geniuszem dialogu i porozumienia. Nawet nie pytam, gdzie są ci, którzy się wtedy sprzeciwiali? Jesteś Ty, Kochany Ojcze Święty, i ja jestem. Dzisiaj, kiedy stoję sam nad tym jeziorem i po raz kolejny czytam Twoje słowa skierowane do młodych, to czytam z głębokim przekonaniem, że były pomyślane do młodzieży zgromadzonej nad Lednicą. Tak objawia się miłość!

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Patron Dziennikarzy - św. Franciszek Salezy

Niedziela rzeszowska 5/2003

commons.wikimedia.org

Św. Franciszek Salezy

Św. Franciszek Salezy
24 stycznia dziennikarze czcili swojego patrona św. Franciszka Salezego, biskupa i doktora Kościoła. W tym roku, w naszej diecezji wspomnienie to miało szczególne znaczenie, ze względu na obchody 100- lecia pobytu w Jaśle, Sióstr Wizytek, zakonu kontemplacyjnego Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Zakon ten został założony właśnie przez tego Świętego. Na jubileusz ten nakłada się okrągła rocznica 400-lecia sakry biskupiej św. Franciszka Salezego. Akt ten miał miejsce 8 grudnia 1602 r. Jest więc okazja, by przypomnieć tą wspaniałą postać, polecając jego opiece wszystkich tych, którzy służą słowem pisanym, mówionym w radio i w telewizji. Św. Franciszek Salezy urodził się 23 sierpnia 1567 r. w rodzinnym zamku w Thorens, niedaleko Annecy we Francji. Ojciec planował dla syna wielką karierę. Zapewnił mu znakomite wykształcenie, najpierw w Annecy, potem w Paryżu i w Padwie. Po uzyskaniu na Uniwersytecie w Padwie doktoratu z zakresu prawa cywilnego i kanonicznego Franciszek powrócił do domu. Ojciec chciał, żeby został adwokatem i członkiem Senatu w Chambery. Upatrzył już nawet dla niego narzeczoną. Franciszek jednak, niemal wbrew ojcu, postanowił zostać kapłanem. Do swoich studiów prawniczych i literackich dołączył teologię. Kiedy otrzymał godność dziekana Kapituły Kanoników w Genewie, ojciec zgodził się z jego planami. Franciszek przyjął święcenia kapłańskie 18 grudnia 1593 r. Prawie rok później, 14 września 1594 r., biskup Genewy de Grenier wysłał go - młodego kapłana w okolice Chabalais. Ks. Franciszkowi towarzyszył jego krewny, kanonik Louis de Sales. Mieli oni tam, w okolicach jeziora Leman, odnowić wiarę katolicką. Obszar ten, bowiem został podbity w 1536 r. przez protestanckich Berneńczyków. Potem został zwrócony księciu Sabaudii. Pośród uprzedzeń, przeciwności i opozycji ks. Franciszek Salezy rozpoczął swą misję, która wytyczyła odtąd kierunek jego życia. Swoją modlitwą, pokutą, nauczaniem i pisarstwem potrafił on nawrócić do Kościoła katolickiego cały ten region. Swoją duchowość oparł na trzech znaczących pojęciach: "pobożność, miłość i miłosierdzie". Streszczają one całą rzeczywistość życia wewnętrznego, wyrażające: świętość, pobożność, pietyzm, miłość, doskonałość i doświadczenie Boga. 8 grudnia 1602 r. Franciszek Salezy otrzymał sakrę biskupią w Thorens. Przez następne 20 lat jako gorliwy pasterz dokładał wszelkich starań, aby odrodzić wiarę w Kościele w duchu reform Soboru Trydenckiego. Jego działalność sięgała poza Sabaudię. Był uznanym kaznodzieją w Paryżu, Chambéry i w Dijon. W tym ostatnim mieście, będącym stolicą Burgundii poznał baronową Joannę de Chantal, z którą 6 czerwca 1608 r. założył Zakon Nawiedzenia Maryi Panny. Zakon ten został zatwierdzony jako żyjący we wspólnocie, kontemplacyjny. Mogły do niego wstępować również wdowy, pragnące poświęcić się życiu zakonnemu, których nie mogły przyjmować inne zakony. Jako biskup, Franciszek Salezy troszczył się zarówno o bogatych, jak i o biednych. Ci ostatni mieli u niego szczególne względy. Franciszek głosił nie tylko kazania, ale prowadził także obfitą korespondencję. W 1608 r. napisał, z myślą o ludziach świeckich, dzieło Filotea - Wstęp do życia pobożnego. W 1616 r. napisał drugie dzieło - Traktat o miłości Bożej. To dzieło skierowane było przede wszystkim do zakonników i duchownych. Obydwie pozycje należą do klasyki duchowości. Franciszek Salezy zmarł 28 grudnia 1622 r. w Klasztorze Sióstr Wizytek w Lyonie. Proces beatyfikacyjny wszczęto w 1661 r., kanonizacja odbyła się 19 kwietnia 1665 r. Aktu tego dokonał papież Aleksander VII. Papież Pius IX ogłosił św. Franciszka Salezego doktorem Kościoła 16 listopada 1877 r.
CZYTAJ DALEJ

Szkoła na sprzedaż? Zapowiedzi możliwej likwidacji nawet 2000 wiejskich szkół podstawowych

2026-01-23 20:35

[ TEMATY ]

szkoła

edukacja

Andrzej Sosnowski

Red.

Andrzej Sosnowski

Andrzej Sosnowski

Pod hasłem „dostosowania do zmian demograficznych” rząd przygotowuje kolejne zmiany w prawie oświatowym, które w praktyce mogą doprowadzić do masowej likwidacji szkół – szczególnie na terenach wiejskich. Choć oficjalne deklaracje mówią o ochronie małych placówek, zapisy projektów ustaw odsłaniają także inną logikę: ograniczanie odpowiedzialności państwa za edukację i przerzucanie konsekwencji na samorządy oraz rodziny.

W debacie o przyszłości polskiej szkoły coraz częściej słyszymy język kalkulatora, a coraz rzadziej – język odpowiedzialności za wspólnotę, kulturę i przyszłość młodego pokolenia. Według danych przedstawionych przez wiceministra edukacji Henryka Kiepurę, w Polsce funkcjonuje dziś 1977 publicznych szkół podstawowych, w których uczy się 100 lub mniej uczniów. To oznacza, że potencjalnie niemal dwa tysiące placówek może znaleźć się na liście do likwidacji lub reorganizacji. W 2025 roku zlikwidowano 112, ale liczba ta mogła być niemal dwukrotnie większa. Wniosków wpłynęło bowiem blisko 200. Rząd zapewnia, że chce przeciwdziałać zamykaniu szkół, wzmacniając rolę kuratora oświaty oraz wprowadzając obowiązkowe konsultacje społeczne z rodzicami. To jednak działania kosmetyczne wobec znacznie głębszych zmian legislacyjnych, które realnie otwierają drogę do demontażu lokalnej sieci szkolnej.
CZYTAJ DALEJ

Samobójstwo w imię postępu vs Leon XIV jako ostatni realista

2026-01-24 07:00

[ TEMATY ]

felieton

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Papież – wbrew temu, co próbują dziś wmówić zachodnie elitom – nie jest reliktem minionej epoki ani hamulcowym postępu. Jego nauczanie okazuje się dziś czymś znacznie bardziej aktualnym i praktycznym: realnym wsparciem dla cywilizacji, która znalazła się w demograficznym potrzasku. USA i Unia Europejska starzeją się w tempie, jakiego nie znała nowożytna historia. Społeczeństwa bogacą się, a jednocześnie kurczą. I to nie jest przypadek, lecz efekt wyborów kulturowych.

Paradoks polega na tym, że te same kraje, które w imię radykalnej sekularyzacji odrzuciły chrześcijańską wizję człowieka, dziś popełniają na sobie narodowe samobójstwo. Aborcja stała się „modna”, wręcz tożsamościowa. Nie jako dramatyczny wyjątek, ale jako element stylu życia. Efekt? Cywilizacja, w której dziecko – świadomie lub nie – zaczyna być postrzegane jako zagrożenie: dla kariery, wygody, planów, narracji.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję