Reklama

Znowu polski Rzym

Niedziela Ogólnopolska 16/2006, str. 8

2 kwietnia 2006 r. Tutaj zatrzymał się czas. Jak przed rokiem Plac św. Piotra w Rzymie w dużej części wypełnili rozmodleni Polacy
Grzegorz Gałązka

2 kwietnia 2006 r. Tutaj zatrzymał się czas. Jak przed rokiem Plac św. Piotra w Rzymie w dużej części wypełnili rozmodleni Polacy <br>Grzegorz Gałązka

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Przy grobie Jana Pawła II

W Rzymie na uroczystościach w pierwszą rocznicę śmierci Jana Pawła II zgromadziło się ponad 120 tys. osób: pielgrzymów z Włoch i z zagranicy, w tym ok. 10 tys. z Polski. W niedzielę rano 2 kwietnia, jak każdego drugiego dnia miesiąca, poczynając od maja 2005 r., przy grobie Jana Pawła II została odprawiona Msza św. Sprawowali ją ks. prał. Mieczysław Mokrzycki, od 1996 r. drugi sekretarz papieski, i ks. prał. Konrad Krajewski, ceremoniarz papieski, który jest inicjatorem tych spotkań. Kazanie wygłosił ks. Mokrzycki. Przypomniał, że w ciągu minionego roku miliony osób modliły się przy grobie Papieża i podkreślił, że przywiodło tutaj wszystkich „pragnienie bycia człowiekiem Bożym, tak jak był nim nasz Ojciec Święty”.
Przy grobie Jana Pawła II w niedzielę rano modlił się również prezydent Włoch Carlo Azeglio Ciampi z małżonką.

„Anioł Pański”

Reklama

Kilkadziesiąt tysięcy pielgrzymów z całego świata zgromadziło się na Placu św. Piotra 2 kwietnia br. na modlitwie Anioł Pański. Obecne były także grupy z Polski, z flagami narodowymi i transparentami.
„Jan Paweł II zostawił głęboki ślad w historii Kościoła i ludzkości” - powiedział Benedykt XVI w rozważaniach przed modlitwą Anioł Pański i przypomniał, że w pomieszczeniu, z którego przemawia, Jan Paweł II zakończył swoją ziemską pielgrzymkę wiary, nadziei i miłości. Papież przywołał także okoliczności śmierci Papieża Polaka i najważniejsze dokonania jego pontyfikatu. Podkreślił, że konanie i śmierć Jana Pawła II „stanowiły niemal przedłużenie Triduum Paschalnego”. Pełny tekst papieskich rozważań publikujemy na s.4.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Msza św. dla Polaków

W Bazylice św. Jana na Lateranie o godz. 15.00 została odprawiona uroczysta Msza św. dla polskich pielgrzymów. Eucharystii z udziałem prawie 100 księży przewodniczył abp Szczepan Wesoły, były opiekun polskiej emigracji. „Jan Paweł II był posłuszny Chrystusowi - powiedział abp Wesoły w kazaniu. - Tylko w Chrystusie człowiek rozumie sens życia i służby drugiemu człowiekowi” - zaznaczył. Abp Wesoły przypomniał także, że Papież był wielkim polskim patriotą, żył tym, co się w Polsce działo, żył naszymi sprawami. „Jeżeli chcemy być bliscy Papieżowi, musimy zrozumieć, co do nas mówił” - podkreślił.

Z udziałem kard. Stanisława Dziwisza

W poniedziałek 3 kwietnia br., pod przewodnictwem Papieża Benedykta XVI, na Placu św. Piotra odprawiona została Msza św. w pierwszą rocznicę odejścia Jana Pawła II. Wśród kilkudziesięciu koncelebransów byli kard. Stanisław Dziwisz oraz kard. Franciszek Macharski.
W homilii Benedykt XVI nawiązał do czytań liturgicznych, m.in. fragmentu z Księgi Mądrości mówiącego o ofierze całopalnej. Podkreślił, że Jan Paweł II „Bogu i Kościołowi uczynił dar ze swego życia i przeżywał ofiarny wymiar swego kapłaństwa, szczególnie w celebracji Eucharystii”. Benedykt XVI powiedział, że „u podstaw tej całkowitej ofiary z siebie była wiara” Jana Pawła II. Wskazał też na szczególną cześć, jaką zmarły Papież oddawał Matce Bożej, czego wyrazem było motto jego pontyfikatu: „Totus Tuus - Cały Twój”, które najlepiej streszcza to duchowe i mistyczne doświadczenie w życiu nastawionym całkowicie na Chrystusa przez Maryję.
Polskim akcentem Mszy św. było powierzenie drugiego czytania liturgicznego polskiej aktorce Małgorzacie Kożuchowskiej. Widoczne były liczne grupy pielgrzymkowe z Polski z flagami narodowymi, a szczególnie grupa Podhalan w strojach góralskich.

(KAI)

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?

2026-03-10 09:18

Niedziela Ogólnopolska 11/2026, str. 20

[ TEMATY ]

homilia

Adobe Stock

Opowiadanie o uzdrowieniu niewidomego od urodzenia odzwierciedla przekonanie, że każde cierpienie i choroba stanowią karę za grzech. Wybrzmiewa to również w pytaniu uczniów Jezusa, które do Niego skierowali: „Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?”. Skoro jest kalectwo, musi być ktoś, kto jest tego winny, na skutek popełnionego grzechu. W ten sposób dociekania nad przyczynami cierpienia i niepełnosprawności zamieniają się w oskarżenia pod adresem cierpiących lub ich bliskich. Bólu, jaki z tego wynika, mocno doświadczył starotestamentowy Hiob. Przecież Elifaz, Bildad i Sofar przybyli do Niego jako przyjaciele, ale rychło przeobrazili się w surowych oskarżycieli. Takie podejście znalazło też wyraz w pytaniu zadanym Jezusowi przez Jego uczniów. Co więcej, ono wciąż odżywa w zetknięciu się z ludźmi, którzy cierpią i są niepełnosprawni. Widząc ich albo spotykając się z nimi, ulegamy tej samej pokusie, co przyjaciele Hioba i uczniowie Jezusa. Wynika ona z założenia, że każdy, kto cierpi, cierpi za grzechy swoje albo innych ludzi.
CZYTAJ DALEJ

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Franciszkanin z Libanu: ludzie się boją, w kraju nie ma już bezpiecznych miejsc

2026-03-15 12:48

[ TEMATY ]

Liban

PAP/EPA/ATEF SAFADI

Cały Liban przestał być bezpiecznym miejscem. Ostrzeliwane są nie tylko tereny zajmowane przez bojówki Hezbollahu, ale wioski i miasta w całym kraju. „Wśród przesiedleńców panuje ogromny strach, bo nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć, sprawiając, że bezpieczne miejsce w jednej chwili stanie się śmiertelną pułapką” - mówi brat Tony Choukri. Franciszkanin z Kustodii Ziemi Świętej jest gwardianem klasztoru św. Józefa w Bejrucie.

Od pierwszych godzin wojny, franciszkanie otworzyli swój klasztor i przylegające do niego budynki duszpasterskie dla potrzebujących. „Będziemy nadal przyjmować tych, którzy są w potrzebie - zapewnia zakonnik. - Dość już tego cierpienia, człowiek nie jest przedmiotem, śmierć nie jest ani środkiem, ani narzędziem do zmiany strategii, demografii i granic”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję