Reklama

Droga życia

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Andrzej mówi, że życie dla niego straciło sens, nie widzi dla siebie przyszłości, a z dołu, w którym się znalazł, nie widać światełka nadziei. W pewnym momencie swojego życia odwrócił się całkowicie od Boga, zamknął oczy na potrzeby drugiego człowieka, a egoizm i pycha, życie ponad stan zawsze skutkują degradacją człowieka.
Pochodzi z Zagłębia, jednak od kilku lat mieszka w różnych miejscach - w Krakowie, w Warszawie, na Śląsku, a nawet w Austrii. Czasem, będąc w pobliżu rodzinnego domu wpada z niego i wypada, „bo nie ma i zresztą nigdy nie było o czym gadać z domownikami - wiecznie rozkrzyczaną, zimną jak lód matką, zbyt flegmatycznym ojcem, i braćmi, z którymi nawet nie wiem, co się teraz dzieje; są gdzieś w Polsce” - informuje. Nie zaznał matczynego ciepła, nie wie też, co to ojcowska miłość. Jego dom wiecznie był pusty i ponury. W podstawówce starał się jednak być przy Kościele, był nawet ministrantem i lektorem, ale to raczej dlatego, że wielu jego rówieśników tak robiło. Z rodziny nie wyniósł pobożności i religijności, bo rodzice swój kontakt z Bogiem ograniczali do okolicznościowych uroczystości, jak chrzest, I Komunia św., bierzmowanie, ślub.

Moja miłość - Agnieszka

Reklama

Gdy poznał swoją pierwszą dziewczynę, poznał też inną drogę. Uczestniczyli we wspólnych rekolekcjach dla młodzieży, działał nawet w Ruchu Światło-Życie, razem wędrowali na Jasną Górę w pieszej pielgrzymce. „Może dlatego, że byłem biedny, to byłem taki stateczny i zrównoważony. Myślałem, że tak będzie zawsze, że razem zbudujemy szczęśliwą rodzinę, wzorując się na rodzinie Agi, mojej pierwszej i chyba jedynej prawdziwej miłości. Byłem jednak zbyt ufny i za szybko chciałem zrealizować swoje pragnienia o nowym gniazdku - bardzo ciepłym i przytulnym. Po trzech latach zostawiła mnie. To był szok, koszmar, przeżyłem pierwszy, ale jak się później okazało nie ostatni cios. Przez kolejne miesiące błagałem, chodziłem za nią, śledziłem ją, chciałem by wróciła. Była niezdobyta. Ponoć byłem za dobry i za wcześnie chciałem wziąć ślub. Zostałem sam. Rodzice nie przestawali mnie gnębić psychicznie, wyśmiewać, gardzić mną.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Życiowa zmiana

Reklama

„Po pół roku udręki, rozterek, trochę bez przekonania zacząłem spotykać się z dziewczyną, też Agnieszką. Choć miała to samo imię, niczym nie przypominała tamtej - ani ona, ani jej rodzina” - wspomina. Całkowicie odwrócił się od Boga, zapomniał o wszystkich wcześniejszych sytuacjach, a gdy któregoś dnia zagrał na gitarze religijną pieśń został wyśmiany. Wciągnął go ten związek. Po ukończeniu technikum postanowił pójść na studia, bo druga Agnieszka też je rozpoczęła. Mijały lata. Studiował zaocznie, musiał opłacić szkołę, na rodziców nie mógł liczyć. Zaczął się chwytać różnych, dorywczych prac fizycznych. Te jednak nie przynosiły profitów. Ledwie starczyło na studia, resztę musiał oddawać matce, bo ta „nie będzie starego konia żywić”. W końcu trafił na interes, który zaczął nieźle prosperować, był jednym z pierwszych i nielicznych wówczas w Zagłębiu. „Nie będę mówił, co to, ale mogę powiedzieć, że z pewnością z połową Zagłębiaków miałem do czynienia. Pieniądze zaczęły się mnożyć. W ciągu kilku miesięcy stać go było na kupno porządnego samochodu. Skończył studia informatyczne. Był dobrym specjalistą, lubianym i znanym fachowcem. Dzięki życzliwości kolegi z uczelni dostał pracę w Krakowie, wysokie stanowisko, a potem jeszcze wyższe, kierownicze. „W głowie nie chciało mi się pomieścić, co się w ogóle dzieje. Założyłem kilka kont bankowych. Kupiłem duże mieszkanie w Krakowie, zmieniłem samochód na jeszcze lepszy model. Po roku pobytu w nowym miejscu Agnieszka zaczęła naciskać, mówić o ślubie, weselu, dzieciach. Byliśmy wtedy ze sobą już osiem lat. Ona ukończyła Akademię Muzyczną w Poznaniu. Szukała pracy w Krakowie, bo ja tam byłem, a mnie wtedy prawie już na niej nie zależało. Miałem swoje towarzystwo, fajnych kolegów, ładne dziewczyny w pracy i poza pracą” - wyznaje. Trzy lata pracy przeplatane były wyjazdami na delegacje, kursy, szkolenia w różne miejsca Polski i zagranicy. „Zgraną paczką robiliśmy sobie też zimowe wypady na narty w Alpy czy letnie w różne egzotyczne miejsca - Tajlandia, Egipt, kraje Europy. Poznałem inny smak życia - z kasą, w doborowym towarzystwie, było lekko, łatwo i przyjemnie”. Z Agnieszką nie zerwał kontaktu. Zwodził ją tylko. Udawał, że nic się nie zmieniło. Gdy któregoś dnia przyjechała ustalić termin ślubu, zgodził się. Kilka miesięcy później, po dziewięciu latach znajomości stanęli na ślubnym kobiercu. Wzięli ślub kościelny, bo to tak ładnie, tak wypada. „Wypowiadałem małżeńską przysięgę, jednak nic mnie nie cieszyło”.

Niekończący się koszmar

Zamieszkali razem, ale Andrzejowi nie odpowiadał taki styl. Przywykł do luzu, do wyjazdów, nocnych klubów, imprez. Żona trzymała go krótko, sprawdzała komórkę, przychodzące e-maile, pocztę, konta, rachunki. Śledziła go nawet, nie podobało jej się środowisko, w którym przebywa, ale też czuła, że nie ma na niego zbyt dużego wpływu, że to nie ten sam Andrzej, którego znała. „Któregoś dnia powiedziałem, że wyjeżdżam na dwa tygodnie i żeby czekała cierpliwie i nie próbowała w żaden sposób ze mną się kontaktować. Była zszokowana, a ja ją zostawiłem i wyjechałem do Włoch z krakowską świtą. Była tam też dziewczyna, dużo młodsza ode mnie, która nie była mi obojętna i ja też od dłuższego czasu czułem zainteresowanie z jej strony. Tam wszystko się wyjaśniło. Chcieliśmy być razem” - opowiada. Po powrocie z udanego wypoczynku chciał oznajmić żonie, że to koniec ich związku. Zastał jednak ogołocone mieszkanie z najcenniejszych rzeczy i dużo mniejszy stan konta. Po Agnieszce - ani śladu. Rozwścieczony rozpoczął poszukiwania. Tak jak myślał - wróciła do rodziców. Nie oddała niczego. Zgodził się pod warunkiem, że da mu spokój, bo na nowo układa sobie życie. Obudził się w nim nowy duch, szalał z miłości, nowej dziewczynie, Monice codziennie kupował kwiaty i obsypywał podarunkami. Wkrótce jednak zmieniła się dyrekcja firmy. Spadł z wysokiego krzesła. Zmniejszyły się znacznie jego dochody, konto pustoszało; rozbił samochód. Zaczął się miotać, czy może nie wrócić do żony. A nowo poznana coraz częściej miała wątpliwości czy warto wiązać się z żonatym. „Często miała ataki płaczu, wybuchała, działo się coś niedobrego. Przeczuwałem, co może się stać, że może mnie rzucić i tyle” - wyznaje. Długo nie musiał czekać. Powiedziała, że tak nie może, „że jest za młoda, by marnować sobie życie, że chce iść do ślubu w welonie i białej sukience, a z nim nie może”. „W tym dole tkwię od kilku tygodni. Tym razem na serio załamało mi się życie. Mało zarabiam, piękne mieszkanie zamieniłem na kawalerkę w podkrakowskiej miejscowości. Skończyło się towarzystwo, zostałem sam jak palec - prawie bez pieniędzy, z rozbitym autem, ze złamanym sercem. Jestem w dole, z którego nie widać światła.

Bez Boga ani do proga

Zadzwoniłem do mojej pierwszej dziewczyny, chciałem pogadać. Zgodziła się. Była przejęta i wzruszona moją sytuacją. Zapytała czy pamiętam, kiedy ostatnio byłem w kościele, u spowiedzi, kiedy zginałem kolana do modlitwy, kiedy rozmawiałem z Bogiem, naprawdę tak jak wtedy na oazie, na pielgrzymkach, na rekolekcjach. Odpowiedziałem, że przedostatnio z nią, a ostatnio w dniu swojego ślubu. Nic się nie zmieniła, mówiła tak, jak kiedyś, przekonywała, że to tędy droga. Wydawało mi się nawet, że ma trochę racji, jednak jeszcze nie odważyłem się na ten ruch. Poza tym dlaczego mnie wtedy zostawiła? Byłbym teraz innym człowiekiem” - zastanawia się Andrzej.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wojsko otrzyma umundurowanie nowego wzoru

2026-10-05 15:46

[ TEMATY ]

wojsko

PAP

Mundury taktyczne nowego wzoru dla żołnierzy Wojska Polskiego zostały zaprezentowane w poniedziałek w dowództwie 1 Dywizji Piechoty Legionów w Ciechanowie. - W przyszłym roku wydamy nie mniej niż miliard na nowe mundury - zapowiedział wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.  

Podziel się cytatem Prezentacja nowego munduru taktycznego Wojska Polskiego odbyła się w poniedziałek na terenie ciechanowskiego dowództwa 1 Dywizji Piechoty Legionów. Omawiając wdrażany wzór szef MON zaznaczył, że według badań, nowy kamuflaż sprawia, iż żołnierze są dużo mniej widoczni w terenie zarówno w dzień, jak i w nocy. - Jest on dużo bardziej komfortowy dla każdego żołnierza, dostosowany do potrzeb kobiet i mężczyzn - dodał. 
CZYTAJ DALEJ

Świadectwo Krzysztofa Antkowiaka: Duch Święty zabrał mi hazard i alkohol

2026-10-05 10:18

[ TEMATY ]

świadectwo

Rokitno

Pielgrzymka Żywego Różańca

Krzysztof Antkowiak

Karolina Krasowska

Muzyk znany z utworu "Zakazany owoc" opowiedział jak wyglądała jego droga do udziału w Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, a także podzielił się osobistym świadectwem nawrócenia

Muzyk znany z utworu Zakazany owoc opowiedział jak wyglądała jego droga do udziału w Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, a także podzielił się osobistym świadectwem nawrócenia

Piosenkarz Krzysztof Antkowiak był gościem specjalnym tegorocznej Pielgrzymki Żywego Różańca i Apostolatu Margaretka do Sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej w Rokitnie w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Artysta dał koncert i podzielił się osobistym świadectwem nawrócenia.

Muzyk znany z utworu "Zakazany owoc" opowiedział jak wyglądała jego droga do udziału w Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, a także podzielił się osobistym świadectwem nawrócenia. Piosenkarz przyznał, że choć w przeszłości odniósł muzyczny sukces, to jednak z tego powodu spotkał się z zazdrością ze strony rówieśników. Opowiedział również o swoich uzależnieniach od alkoholu i hazardu, które doprowadziły go do ogromnej depresji aż po chęć odebrania sobie życia. W tej dramatycznej sytuacji podjął modlitwę i zwrócił się do Pana Boga. - Przede wszystkim błagałem Go o pomoc. Powiedziałem Mu, że już sobie nie radzę. Powiedziałem "Jeżeli jesteś to mi pomóż" – mówił artysta. Nazajutrz obudził się w zupełnie nowej perspektywie, ze spokojem w duchu. - Od tamtego czasu Duch Święty zabrał mi hazard, zabrał mi alkohol. Dzięki Bogu od tamtego czasu jestem czysty. Dziś codziennie muszę dbać o tą relację. Są lepsze i gorsze momenty w relacji z Panem Bogiem, ale życie jest zupełnie inne – wyznał muzyk, który wykonał m.in. słynny utwór "Litania".
CZYTAJ DALEJ

Stulecie „Niedzieli” u stóp Maryi. Homilia Nuncjusza Apostolskiego z okazji jubileuszu

2026-10-06 13:43

[ TEMATY ]

homilia

Nuncjusz Apostolski

100‑lecie

100‑lecie "Niedzieli"

Karol Porwich/Niedziela

Abp Antonio Guido Filipazzi

Abp Antonio Guido Filipazzi

Tygodnik Katolicki „Niedziela” świętuje 100 lat istnienia. Centralnym punktem obchodów była dziękczynna Eucharystia na Jasnej Górze. Prezentujemy homilię, w której przedstawiciel Ojca Świętego w Polsce przypomniał o misji i wyzwaniach stojących przed mediami katolickimi.

1. Drodzy Bracia i Siostry, z głęboką wdzięcznością gromadzimy się na sprawowanie Eucharystii, tutaj, w Sanktuarium na Jasnej Górze. Eucharystia jest bowiem najdoskonalszym dziękczynieniem, poprzez które Kościół wielbi Boga za wszystkie Jego dobrodziejstwa. Podczas tej Mszy Świętej w sposób szczególny składamy dziękczynienie za stulecie katolickiego tygodnika „Niedziela”. To nasze dziękczynienie przeżywamy u stóp Królowej Polski oraz w święto świętego Stanisława Kostki, obchodzone w tym roku szczególnie, bo wspominamy trzechsetną rocznicę jego kanonizacji.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję