Reklama

To też ludzie

Nie trąbię na triumf, ale również nie ogłaszam klęski - mówi o skuteczności swojej posługi w Zakładzie Karnym w Wojkowicach Żychcicach ks. Rafał Madej, kapelan największego więzienia w województwie śląskim

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. Paweł Rozpiątkowski: - „Klawisz” to …?

Ks. Rafał Madej: - Tak więźniowie nazywają funkcjonariusza.

- A kapelana?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Ksiądz to jest ksiądz.

- W grypserze nie ma jeszcze odpowiedniego słowa?

- Nie wiem. Nie słyszałem. Może „wodzu”, tak czasem się do mnie zwracają osadzeni.

- Prawdą jest - jak mówią - że więzienie jest pełne niewinnych ludzi?

-... (zaskoczenie)

- Chodzi mi o to czy osadzeni czują się pokrzywdzeni, czy więzienie traktują jako sprawiedliwą karę za popełniony czyn.

- Zazwyczaj nie mają poczucia winy i uważają, że są skrzywdzeni przez system prawno-penitencjarny, a winnych swojej sytuacji widzą w osobach policjanta, który ich złapał, prokuratora, który oskarżył, sędziego, który zasądził „tak wysoki wyrok” i adwokata, który nie zdołał ich wybronić. Zazwyczaj osadzony czuje się więc niewinny. Choć traktując dosłownie to pytanie mogę powiedzieć na podstawie trzyletnich doświadczeń z posługi sprawowanej w zakładzie penitencjarnym, że zdarzają się rzeczywiście tacy, którzy dostali wyrok, choć na niego absolutnie nie zasłużyli.

- Skąd Ksiądz wie, że zostali niewinnie skazani?

- Mówię o decyzji sądów, które uchylają wcześniejsze wyroki.

Reklama

- Jakiś przykład?

- Nie będę mówił z imienia i nazwiska, ale niedawno młody chłopak wyszedł na wolność po apelacji, choć sąd pierwszej instancji skazał go na dożywocie. Niedawno właśnie mnie odwiedził już będąc na wolności.

- To byli więźniowie odwiedzają swojego kapelana?

- Nie jest to częsta praktyka, ale dwa razy mi się zdarzyło.

- Przychodzą z sympatii czy po pomoc?

- Myślę, że z sympatii. Ci dwaj o nic mnie w każdym bądź razie nie prosili.

- Jak wyglądają takie odwiedziny? Wspominaliście czasy więzienia czy goście raczej chcieli je wymazać z pamięci i nawet w myślach do nich nie wracać?

- Jak najbardziej wspominaliśmy. Byli osadzeni prosili mnie nawet, żeby pozdrowić kolegów. Zapewniali, że kara ich czegoś nauczyła i na pewno za kraty już nie wrócą.

- Po co Ksiądz w więzieniu?

- Sam sobie zadawałem to pytanie wiele razy.

- Jak z odpowiedzią?

- Po pewnym czasie znalazłem ją. Najprostsza jest taka, że wbrew pozorom więźniowie też mają potrzeby duchowe.

- A ta trudniejsza?

Reklama

- Ksiądz jest człowiekiem z zewnątrz. Nie jest częścią całej penitencjarnej machiny, którą jest choćby psycholog. Do księdza osadzeni mają większe zaufanie. To kapitał duchownego. Więźniowie łatwiej się przed nim otwierają.

- Jeżeli dobrze rozumiem chce Ksiądz powiedzieć, iż kapelan więzienny jest takim pomostem między dwoma światami?

- Częściowo tak. Skończmy na tym, że łatwiej jest mi pomóc tym więźniom, którzy tego sobie życzą.

- Chętnie przychodzą po pomoc do kapelana?

- Tak, przychodzą.

- A tak konkretnie. Co Ksiądz robi w więzieniu?

- Przede wszystkim to, do czego zostałem wyświęcony. Odprawiam Msze św., celebruję nabożeństwa, spowiadam, przygotowuję do przyjęcia sakramentów świętych, rozmawiam, przynoszę gazety religijne, czasem słodycze czy żywność dla tych, którzy nie dostają paczek ze swoich domów. Ot, nic niezwykłego.

- Więźniowie chętnie uczestniczą w spotkaniach z kapelanem?

- Kaplice nie świecą pustkami, gdy są nabożeństwa czy spotkania. Zawsze jest ok. 60 osób.

- A ilu osadzonych jest w zakładzie?

Reklama

- 1300. Uprzedzę następne pytanie. Nie wszyscy mogą wychodzić na nabożeństwa, szczególnie z aresztu śledczego i z pawilonu gdzie przebywają skazani za ciężkie przestępstwa. Czasem przeszkodą jest również konieczność izolowania jednych od drugich, żeby zapobiec niemal pewnemu zajściu albo wymianie informacji. Nie mogą się spotkać nawet na nabożeństwie. Organizacja wygląda następująco. Wychowawca danej części dwa dni przed nabożeństwem pyta, kto chce w nim uczestniczyć, oni się zapisują, a ostatecznie to on decyduje, który wyjdzie z celi. Nie ma co ukrywać, że część z nich traktuje to jako formę spaceru, który w warunkach zakładu karnego jest zawsze dużą wartością.

- Czyli Msza św. jest tylko środkiem do zrealizowania celu: Wyjść poza celę?

- Nie wkładałbym wszystkich do jednego worka. Spora część uczestników nabożeństw przychodzi ze szczerej pobożności. Mogę to stwierdzić z całą pewnością, bo przychodzą regularnie i regularnie spowiadają się. Naprawdę chcą się zmienić. Szczególnie w tej części półotwartej. Tam osadzeni mają większe swobody i wyjście na Eucharystię nie jest spowodowane chęcią spaceru, ale wyrazem ich szczerej wiary.

- Strażnicy więzienni też uczestniczą w Mszach św.?

- Zazwyczaj nie, ale gdy jest taka konieczność - zostają.

- Kiedy zostają?

- Kiedy we Mszy uczestniczą więźniowie groźni. Od stycznia ub.r., kiedy oddano nowy pawilon, w zakładzie karnym w Żychcicach przebywają też osadzeni za najcięższe przestępstwa.

- Z nimi Ksiądz się też spotyka?

- Tak. Jestem dla wszystkich więźniów.

- I nie boi się Ksiądz więźnia, który odbywa wyrok za zabójstwo?

Reklama

- Raz się wystraszyłem nie na żarty. Strażnik przyprowadził na Mszę skazanych. Zamknął świetlicę - wtedy jeszcze nie było kaplicy w nowym pawilonie - i wyszedł informując mnie, żebym zadzwonił jak skończę. W czasie nabożeństwa jeden z więźniów wpadł w szał. Bił głową w ścianę, krzyczał. Wpadła grupa interwencyjna w kominiarkach. Ewakuowała mnie i innych więźniów, a potem uspokoiła sprawcę zajścia.

- Po celach Ksiądz nie chodzi?

- Nie. Procedura jest taka. Skazany prosi, wychowawca decyduje i dopiero wtedy spotykam się z więźniem, choć były i takie przypadki, że dyrektor zakładu prosił mnie, abym porozmawiał z nagannie zachowującym się więźniem, z którym nie daje sobie rady wychowawca czy psycholog, bo na przykład siedzi w celi dźwiękowej, czyli wyciszonej i krzyczy, tak, że mimo wyciszenia wszędzie go słychać.

- I ci więźniowie chcą rozmawiać z kapelanem?

- Różnie bywa. Niekiedy spotykam się z wyzwiskami w rodzaju „czarni do gazu”, a zdarza się, że ktoś porozmawia. Zresztą zasadą jest, że widząc koloratkę, nawet ci najbardziej agresywni są spokojniejsi niż w kontaktach z funkcjonariuszami.

- Takie spotkanie odbywa się w celi?

- Tak.

- Funkcjonariusz jest obecny, domyślam się.

- Nie, zostaje przed drzwiami.

- To ryzykowne.

- Teoretycznie może się coś zdarzyć, ale jak wspomniałem koloratka działa uspokajająco, przynajmniej na początku. W każdym bądź razie mnie jeszcze nic złego - dzięki Panu Bogu - nie spotkało.

- Pamięta Ksiądz pierwszy dzień, kiedy przekroczył Ksiądz wielką, stalową bramę?

Reklama

- Jak dziś. Ogromny stres. Drżące ręce, ściśnięte z emocji gardło i pot ściekający strużkami po czole.

- Dokładniej?

- To było w sierpniu. Wchodziłem w porze spaceru. Na spacerniaku było ok. 200 osadzonych. Musiałem między nimi przejść, żeby dojść do kaplicy, no i trochę się nasłuchałem.

- Podcięło skrzydła?

- Spodziewałem się tego. Zresztą nie zachowywali się tak wszyscy, nawet nie większość.

- Dalej Ksiądz słyszy takie odzywki?

- Nie, już nie. Teraz raz na rok zdarzy się, że ktoś powie coś przykrego.

- O czym rozmawia się z osadzonymi?

- Różnie. Niektórzy, jak np. chłopcy, którzy chcą przyjąć sakrament bierzmowania zadają pytania o Pana Boga. Są też tacy, którzy pragną rozmowy o Piśmie Świętym, albo jak odpowiadać na wątpliwości rozsiewane przez Świadków Jehowy, którzy też prowadzą swoją działalność w zakładzie. Często o życiu.

- Czy historia życia któregoś z osadzonych zaskoczyła Księdza na tyle, że pytał się Ksiądz: co ten facet tu robi?

- Tak. Nawet niedawno. Spotkałem mężczyznę, świeckiego teologa, wykładowcę zagranicznej uczelni. Inteligentny i religijny.

- Za co został skazany?

- Przestępstwo gospodarcze.

- Też uważa się za niewinnego?

- Nie. Bije się mocno w piersi i żałuje za popełniony czyn oraz próbuje winę odkupić.

Reklama

- Czy więźniowie modlą się w celach?

- Tak (z naciskiem). Bardzo często. Sami o tym mówią i nie, żeby się chwalić, ale traktują to jako rodzaj zwierzenia.

- Mają w celi krzyże? Obrazki?

- Tak. Obrazki. Ja zawsze muszę mieć przy sobie, bo to najczęstsza prośba, jaką do mnie kierują.

- Żeby czerpać radość z posługi trzeba widzieć efekty. Widzi Ksiądz?

- Nie trąbię na triumf, ale również nie ogłaszam klęski. Efektem jest choćby to, że coraz bardziej mi ufają. To też wartość, która cieszy i daje siły do tego, żeby pięć razy w tygodniu przekraczać tę dużą, stalową bramę. Od dwóch lat jeżdżę z więźniami na pielgrzymki do Lichenia, idę z nimi na Jasną Górę w pielgrzymce zagłębiowskiej w grupie 12a.

- Pozostali pątnicy wiedzą, że to są więźniowie?

- Tak i traktują ich bardzo pozytywnie, przecież to też ludzie, a kara więzienia nie może być stygmatem na całe życie.

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Masz w sobie złość? Powiedz o niej Bogu na Różańcu

2026-10-12 21:00

[ TEMATY ]

Różaniec 2026

pexels.com

Wiara nie polega na udawaniu przed Bogiem, że nic nas nie boli. Możemy przynieść Mu także gniew, rozczarowanie i poczucie niesprawiedliwości. Pod krzyżem uczymy się, co zrobić z emocjami, których sami nie potrafimy uporządkować.

W październiku mamy dla Ciebie 31 powodów, żeby wziąć Różaniec do ręki. Każdego dnia – jeden powód, jedna tajemnica, jedna intencja.
CZYTAJ DALEJ

Zmiana pokoleniowa w Kościele? Watykanista komentuje decyzje Leona XIV

2026-10-12 09:25

[ TEMATY ]

decyzje

Leon XIV

watykanista

w kościele

zmiana pokoleniowa

komentuje

PAP

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Nominacje abp. Vittoria Francesca Violi na archiprezbitera Bazyliki św. Piotra i kard. Luisa Antonia Tagle’a na dziekana Kolegium Kardynalskiego zapowiadają zmianę pokoleniową w Kościele. Zdaniem watykanisty Andrei Gagliarducciego decyzje te pokazują, że pontyfikat Leona XIV wykracza poza tradycyjny podział na nurty konserwatywne i progresywne.

Włoski komentator w analizie opublikowanej 12 października wskazuje, że obie nominacje były zaskakujące, ale wpisują się w dotychczasowy styl działania papieża. Leon XIV, wyświęcony na kapłana w 1982 r., należy do pokolenia, które nie uczestniczyło osobiście w sporach Soboru Watykańskiego II. Łączy przywiązanie do liturgii z doświadczeniem misyjnym i otwartością na nowe wyzwania Kościoła.
CZYTAJ DALEJ

Abp Śmigiel: „Największym osiągnięciem nauki nie jest stworzenie świata, w którym człowiek może wszystko”

2026-10-13 10:12

ks. Łukasz Romańczuk

Abp Wiesław Śmigiel, metropolita szczecińsko-kamieński

Abp Wiesław Śmigiel, metropolita szczecińsko-kamieński

Dziś na Ostrowie Tumskim odbywa się uroczysta inauguracja roku akademickiego 2026/2027, szczególna dla kościoła wrocławskiego, ponieważ swoje początki ma przekształcona z Papieskiego Wydziału Teologicznego - Akademia Katolicka we Wrocławiu

Uroczystości rozpoczęły się Mszą świętą w katedrze wrocławskiej pod przewodnictwem abp. Józefa Kupnego. Wprowadzając do Liturgii ks. prof. Sławomir Stasiak, rektor Akademii Katolickiej we Wrocławiu powołał się na słowa papieża Leona XIV z encykliki Magnifica Humanitas: - “Jeśli technika staje się kryterium absolutnym osoba ludzka jest narażona, aby traktowano ją jako trybik w maszynie” Uświadamiamy sobie, że szkoła, zwłaszcza katolicka, nie może być fabryką wydajnych specjalistów czy użytkowników maszyn, lecz ma uszyć integralnego rozwoju, krytycznego myślenia. oraz budowania głębokich relacji. Przeżywając pierwszą inaugurację roku akademickiego w Akademii Katolickiej we Wrocławiu prosimy o modlitwę w intencji profesorów, wykładowców, pracowników administracji, a przede wszystkim w intencji naszych studentów, byśmy kontynuowali chlubne tradycje Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu, z którego wyrośliśmy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję