Reklama

Ekologicznie i ekonomicznie

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 8/2010

Katarzyna Jaskólska: - Jak to się stało, że akurat firma Euronom instaluje nowy system ogrzewania w Paradyżu?

Anders Estinge: - Paradyż rozpisał przetarg, a my zaproponowaliśmy nasze rozwiązania. Chciałbym tu zaznaczyć, że nasza firma nie jest żadnym nowicjuszem na rynku. Jesteśmy koncernem działającym prężnie w Europie - koncern Euronom to jeden z najstarszych i najbardziej znanych w Szwecji producentów systemów grzewczych. Działa od 1939 r. Pompy ciepła typu powietrze - woda produkujemy od 1977 r. i nasze doświadczenie jest bardzo duże. Tu, w Świebodzinie, jesteśmy generalnym przedstawicielem Euronomu na terenie Polski. Linia technologiczna Euronomu jest linią wiodącą w Europie. Wygraliśmy przetarg na zaprojektowanie i wykonanie termomodernizacji obiektów pocysterskich oraz wymianę dotychczasowego źródła ciepła na hybrydowy skojarzony układ grzewczy oparty na odnawialnych źródłach energii.

- Gdy zostaną zakończone prace, wszystkie budynki wchodzące w skład seminarium będą ogrzewane dzięki pompom cieplnym. Dlaczego ten system wygrywa z innymi?

- Bo jest ekologiczny i ekonomiczny. To ogrzewanie nie generuje negatywnych czynników w środowisko. Jest to najczystsza energia. Dzięki naszym urządzeniom jesteśmy w stanie energię słoneczną (którą jeszcze mamy za darmo) przetworzyć na energię cieplną. Metoda polega na odzyskiwaniu energii słonecznej poprzez schładzanie danej temperatury. W Paradyżu instalowane są pompy, które generują ciepło pozyskiwane z otaczającego powietrza. Biorąc pod uwagę ilość powietrza, jaką dysponujemy, jest to na dzień dzisiejszy niewyczerpalne źródło.
Energia pozyskiwana dzięki tej metodzie jest wytwarzana w sposób ekonomiczny. Inwestując jeden kilowat energii elektrycznej w pracę naszego urządzenia, uzyskujemy 3-4 kW energii cieplnej gratis. Żeby to jeszcze prościej wytłumaczyć - jeżeli np. posiadamy obiekt, który potrzebuje 10000 kW, aby utrzymać w nim komfortowe ciepło oraz ciepłą wodę użytkową, to do naszego urządzenia potrzebujemy tylko 3000 kW energii, a 7000 mamy w prezencie.
Jeżeli nasze urządzenie zasysa temperaturę 10°C, to wydaje 7°C. Jeżeli zasysa 0°C, wydaje -3°C. Jesteśmy, z tego co wiem, jedyną firmą w Europie, która potrafi generować ciepło w sposób ekonomiczny do temperatury zewnętrznej -25°C. Nasza pompa Polaris zdobyła złoty medal w 2007 r. na jednych z największych targów w Europie - na ENEO ENERGIE we Francji za innowacyjność produktu, jaki wprowadziliśmy na rynek.

- Ta pompa ciepła to…?

- Pompa ciepła to jest po prostu piec. Jeżeli mamy piec gazowy, potrzebny jest gaz, jeżeli węglowy, potrzebny jest węgiel, a nasza pompa musi mieć powietrze. My jako firma sprzedajemy dwa rodzaje pomp - powietrzne i gruntowe. To, czy pozyskamy energię słoneczną z gruntu, czy z powietrza, to tylko kwestia tego, jaki system zastosujemy. W polskich warunkach, przy tak dużym obiekcie jak seminarium w Paradyżu, uzyskanie odpowiedniej ilości watów z metra gruntu wymagałoby bardzo dużego dolnego źródła. Dlatego w Paradyżu stawiamy pompy najnowszej generacji posiadające czerpnie zewnętrzne. Absorpcja będzie następowała na zewnątrz, a przerób energii wewnątrz.
Jak już wspominałem, nasze urządzenia są ekologiczne. Nie potrzebują żadnych dodatkowych kotłowni, kominów wentylacyjnych. Nie mają żadnego negatywnego wpływu na środowisko. Podpinamy je do już istniejących źródeł lub tworzymy nowe źródło, kiedy np. dom dopiero powstaje.

- Czy wiadomo już, kiedy zostaną podłączone ostatnie urządzenia?

- Na pewno w marcu wszystkie prace będą już skończone. W Paradyżu naszym systemem będą ogrzewane cztery obiekty - budynek główny, czyli klasztor pocysterski, sala widowiskowo-sportowa, dom sióstr oraz budynek „Jackówki”. Dom rekolekcyjny „Jackówka” był podłączany jako pierwszy i tam można już zobaczyć działanie systemu. Kiedy zostaną zakończone prace, każdy z tych budynków będzie posiadał niezależne źródło ciepła. Stworzymy tam dodatkowo układ hybrydowy, czyli dwa niezależne źródła. Zamontujemy bardzo dużo kolektorów najnowszej generacji - próżniowych, które działają również na światło rozproszone. To znaczy, że nie potrzebują bezpośrednio słońca, wystarczy, że jest dzień i system może funkcjonować, a to jest bardzo ważne w polskich warunkach. Te kolektory są wyposażone w fotowoltaikę, to znaczy, że wytwarzają energię elektryczną na własne potrzeby. Dwa w jednym - wytwarzają energię elektryczną dla siebie i energię cieplną dla obiektu. Przy tak pięknym budynku jak klasztor w Paradyżu, o tak długiej historii - został zastosowany najnowszy system, jaki dzisiaj jesteśmy w stanie zaproponować.

- W Polsce ten system nie jest na razie zbyt popularny. Skąd wiadomo, że się sprawdzi?

- Pompy, które instalujemy w Paradyżu, są z bardzo dobrym skutkiem stosowane w Skandynawii. A biorąc pod uwagę położenie geograficzne, jest to klimat chłodniejszy niż w Polsce. Dlatego w polskich warunkach te pompy sprawdzają się jeszcze lepiej - średnia roczna temperatura jest wyższa, a sezon grzewczy krótszy. Poprzez zamontowanie tych urządzeń Paradyż będzie miał niewymierne skutki ekonomiczne, co pozwoli na lepsze gospodarowanie środkami.
My te produkty robimy od 33 lat. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że na terenie Polski to jest jeszcze pewnego rodzaju innowacja. Ale z drugiej strony Bałtyku, w Skandynawii, nie ma dużych obiektów typu basen, przedszkole, szkoła, które nie byłyby zasilane pompami ciepła. W tamtych krajach pompy ciepła wyparły całkowicie inne źródła, ze względu przede wszystkim na ekonomię. To prawda, że mamy tu do czynienia z dużym kosztem jednorazowego wkładu, ale w zamian mamy komfort, bezobsługowość, bezserwisowość tych urządzeń.
Często spotykam się w Polsce z pytaniem: „Kiedy mi się to zwróci?”. Ale czy kiedy kupujemy samochód, pytamy, kiedy nam się to zwróci? Pytanie powinno brzmieć: „Co ja z tego będę miał?”. Pięćdziesiąt lat temu, kiedy wprowadzano odkurzacz, producenci mieli ten sam problem. Wiadomo, że zawsze istnieje wyższość szczotki nad odkurzaczem, bo trzeba do niego podłączyć prąd. Ale przecież dzisiaj planując kupno urządzenia do sprzątania, nie myślimy o szczotce.
Przekonanie polskich klientów do pomp cieplnych nie jest jeszcze rozpowszechnione. Ale podejrzewam, że to się zmieni w ciągu najbliższych 10 lat. To tylko kwestia zmiany myślenia.

- Czy w swoim domu też ma Pan zainstalowany taki system grzewczy?

- Oczywiście. Pompę u siebie zainstalowałem w 2001 r. Od tamtego czasu jedyne, co przy niej robię, to wycieram kurz. Jak to wygląda dla mnie od strony ekonomicznej? To jest budynek o powierzchni użytkowej prawie 300 m2. Gdybym chciał go ogrzać gazem, kosztowałoby mnie to ok. 1000 zł. Tymczasem dzięki pompie cieplnej za całość energii zużytej w tym obiekcie płacę 360-380 zł, a w tym zawierają się komputer, telewizor, oświetlenie, pralka, zmywarka etc.
Całym systemem zarządza komputer. Dane są wprowadzane podczas uruchomienia według życzenia klienta i podtrzymywane przez następne 30 lat, bo taka jest żywotność urządzenia. Ono jest kosztowne, ale trzeba patrzeć, jak długo ono będzie funkcjonować. Jedyna rzecz, która ulega wyeksploatowaniu w naszym systemie, to kompresor. A co będzie za 30 lat, kiedy żywotność kompresora się skończy? Przy obecnym rozwoju technologicznym nie ma sensu do starej pompy wkładać nowego kompresora - wymienia się po prostu pompę na nową. To tak samo jak z samochodem. Czy jest sens wstawiać nowy silnik do pojazdu wyprodukowanego 30 lat temu?

- Opłaca się zatem zainwestować.

- Jest takie mądre powiedzenie - budujemy coś dla dzieci naszych dzieci. Robimy inwestycję długofalową. Tak jak to ma miejsce w przypadku Paradyża. Kiedy zostaną ukończone prace, nie będzie w Polsce drugiego takiego obiektu, który byłby ogrzewany równie nowoczesnym systemem. Ten obiekt to perła - nie można do niego podłączać byle czego. A już teraz da się zaobserwować efekty. Do „Jackówki” przyjeżdżają pielgrzymi i nikt nie musi się martwić, że będzie im zimno czy zabraknie ciepłej wody, nikt nie musi dorzucać węgla do pieca.
Przy inwestycjach długofalowych potrzebne jest myślenie ekonomiczne. Żeby daleko nie szukać - w Świebodzinie, gdzie mieszkam, basen jest ogrzewany gazem. Kto ponosi tego koszty? Mieszkańcy, bo to pochodzi z naszych podatków. A przecież jeżeli zrobi się raz, a porządnie, to mamy pieniądze na szpitale, na przedszkola, na inne cele. Ja nie wychowywałem się w Polsce i dla mnie pewne rzeczy są nie do pojęcia. Potrzebne jest zdroworozsądkowe podejście. Kraje bogate to te, które myślą perspektywicznie. Ponad 30 lat temu zebrała się Rada Królestwa Szwecji i zastanawiała się nad uniezależnieniem kraju od zewnętrznych dostawców energii. Oni nie mają naturalnych złóż nośników energii. Dlatego postawili na czystą energię atomową plus odnawialne źródła energii, czyli właśnie kolektory słoneczne i pompy cieplne. Dzisiaj mają nadprodukcję, a co za tym idzie - za kilowat płacą o połowę taniej niż Polacy, przy czym ich średnie zarobki w przeliczeniu na nasze to ok. 8 tys. zł. Między Polską a Szwecją jest kabel, który był kiedyś podłączony po to, żeby Szwedzi kupowali energię od Polaków. Dzisiaj to Polacy kupują od Szwedów. A wszystko dlatego, że w Polsce 30 lat temu nie myślano o tym, żeby zabezpieczyć się w sposób racjonalny przed tzw. czynnikami zewnętrznymi. Polska nie posiada potężnych złóż ropy, gazu czy węgla - węgla starczy jeszcze na jakieś 20 lat. Nie wiemy, czy za kilka lat nie zostaną wprowadzone przepisy ograniczające zużycie gazu - tak jest teraz w Skandynawii. A wiemy, że przyjdzie czas, kiedy Polska będzie zobowiązana do wprowadzenia do swojego systemu energii odnawialnej i co wtedy? A kary dużo kosztują.
Rozsądnym rozwiązaniem jest więc postawienie na energię odnawialną. Przyszłość leży w technologii i pozyskiwaniu tego, co mamy za darmo. A na razie powietrza i słońca nam nie brakuje.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ratyzbona: szczegóły uroczystości pogrzebowej ks. Georga Ratzingera

2020-07-02 10:14

[ TEMATY ]

Ratzinger

pl.wikipedia.org

ks. prał. Georg Ratzinger

Niemiecka diecezja Ratyzbona okryła się żałobą po śmierci znanego kapłana. W wieku 96 lat zmarł 1 lipca ks. Georg Ratzinger, brat Benedykta XVI. Przez 30 lat był kapelmistrzem w katedrze ratyzbońskiej i kierownikiem chóru chłopięcego „Regensburger Domspatzen”.

Zmarły 1 lipca ks. Georg Ratzinger, brat papieża-seniora Benedykta XVI, wieloletni kapelmistrz w katedrze ratyzbońskiej i kierownik chóru chłopięcego „Regensburger Domspatzen” nie zostanie pochowany w rodzinnym grobie na cmentarzu w Ziegetsdorf. Miejscem jego pochówku będzie grób należący do fundacji chóru katedralnego “Domspatzen” na cmentarzu katolickim w Ratyzbonie, poinformowała niemiecką agencję katolicką KNA dyrekcja chóru.

Na cmentarzu w Ziegetsdorf są pochowani rodzice braci Ratzingerów oraz ich starsza siostra Maria. Według tamtejszej parafii św. Józefa, na tym cmentarzu już od 15 lat nie prowadzi się pochówków w ziemi. Pytana o szczegóły pracownica parafii wyjaśniła, że problemy stwarza bardzo gliniasta ziemia na cmentarzu i nie odpływają wody gruntowe. Z tego powodu możliwe są tylko pochówki w urnach.

„Domspatzen” mają swój grób na tzw. dolnym cmentarzu katolickim w Ratyzbonie położonym nieopodal dworca głównego.

„Drogi kapelmistrzu, byłeś dla mnie bratem w kapłaństwie i doradcą. Twoja muzyka była dla mnie szkołą modlitwy i drogowskazem dla wiary. Niezliczone liturgie w katedrze Ratyzbony i innych kościołach zawdzięczają swemu dyrygentowi piękno, serdecznie ciepło i podniosłość, potrafiłeś przemieniać sale koncertowe w świątynie”, napisał na internetowej stronie diecezji miejscowy biskup Rudolf Voderholzer. Za tę szczególną posługę kapłańską hierarcha podziękował Zmarłemu także „w głębokiej łączności z wieloma ludźmi, których serca napełniłeś pełnią Twojej duchowości”.

W dniach 18-22 czerwca bp Voderholzer towarzyszył papieżowi seniorowi Benedyktowi XVI, który przyjechał do Ratyzbony, aby odwiedzić swego ciężko chorego brata. Podczas tych pięciu dni bracia widzieli się dziewięć razy, kiedy „było mało słów, wiele ufnych gestów, a przede wszystkim wspólna modlitwa”, wspominał biskup Ratyzbony. Na stronie diecezji została otwarta elektroniczna księga kondolencyjna.

Z wielkim uznanie wspomina ks. Georga Ratzingera arcybiskup Monachium i Fryzyngi, kardynał Reinhard Marx. Były przewodniczący Konferencji Biskupów Niemiec podkreślił, że jako „zwierzchnik rodzinnej archidiecezji Zmarłego czuje się bardzo związany z nim oraz z jego bratem Benedyktem XVI”. Przy tej okazji przypomniał, że bracia Georg i Joseph Ratzingerowie razem przyjęli świecenia kapłańskie w 1951 roku.

„W tej sytuacji czuję szczególną bliskość z papieżem-seniorem, który stracił swego brata”, dodał kard. Marx. Podkreślił, że swoją niedawną wizytą w Ratyzbonie Benedykt XVI dał „prawdziwy znak miłości bliźniego”. Z uznaniem podkreślił, że ks. prałat Georg Ratzinger większość swego życia kapłańskiego spędził w Ratyzbonie, a poprzez muzykę kościelną dawał szczególny wyraz miłości Boga.

“Śpiewy jego ‘Domspatzen’ będą mu towarzyszyły w Niebie”, czytamy na stronie światowej sławy ratyzbońskiego chóru chłopięcego. Ich śpiew – przy zachowaniu przepisów na czas koronawirusa – będzie stanowił oprawę muzyczną podczas Mszy św. żałobnej za wieloletniego dyrygenta zespołu.

CZYTAJ DALEJ

PKW apeluje o niepowielanie nieprawdziwych informacji dot. głosowania w II turze wyborów

Uprawnionymi do udziału w głosowaniu w II turze wyborów prezydenckich, są wszyscy wyborcy; sposób głosowania wyborcy 28 czerwca nie ma na to uprawnienie żadnego wpływu - podkreśla w swoim stanowisku PKW, apelując jednocześnie o niepowielanie nieprawdziwych informacji ws. głosowania.

PKW opublikowała w czwartek stanowisko w sprawie informacji mogących wprowadzać wyborców w błąd.

"Państwowa Komisja Wyborcza wyjaśnia, że pojawiające się w serwisach społecznościowych informacje o tym, jakoby wyborcy głosujący w dniu 28 czerwca 2020 r. na kandydata, który uzyskał największą liczbę głosów, mieli nie uczestniczyć w ponownym głosowaniu w dniu 12 lipca 2020 r. (tzw. II turze wyborów), a w głosowaniu tym uczestniczą wyłącznie wyborcy, którzy oddali głosy na innych kandydatów, są nieprawdziwe" - czytamy w piśmie podpisanym przez szefa PKW Sylwestra Marciniaka.

Jak podkreślono, uprawnionymi do udziału w głosowaniu ponownym, czyli w II turze, są wszyscy wyborcy, a sposób głosowania wyborcy 28 czerwca br. nie ma na to uprawnienie żadnego wpływu.

W stanowisku wyjaśniono, że wynika to z zasad przeprowadzania wyborów prezydenta RP określonych w konstytucji oraz w Kodeksie wyborczym. "Ponadto tajność głosowania gwarantuje, że sposób głosowania wyborcy w dniu 28 czerwca 2020 r. nie może wpływać na jego uprawnienie do udziału w głosowaniu ponownym, ani na uwzględnienie jego głosu oddanego w tym głosowaniu" - podkreślił szef PKW.

"Państwowa Komisja Wyborcza uznaje za wysoce szkodliwe rozpowszechnianie informacji mogących wprowadzać wyborców w błąd, bez względu na to, czy są one kolportowane jako +instrukcje dla wyborców+, żarty czy w jakiejkolwiek innej formie. Za szczególnie naganne należy przy tym uznać powoływanie się w takich materiałach na rzekome rozstrzygnięcia Państwowej Komisji Wyborczej, a także rozpowszechnianie takich informacji przez osoby piastujące funkcje publiczne" - głosi stanowisko PKW.

"Państwowa Komisja Wyborcza apeluje o niepowielanie nieprawdziwych informacji, przypominając jednocześnie, że wiarygodne wyjaśnienia dotyczące zasad przeprowadzania wyborów i udziału wyborców w głosowaniu dostępne są na stronach internetowych www.pkw.gov.pl oraz wybory.gov.pl" - informuje Komisja.

W II turze wyborów prezydenckich 12 lipca ubiegający się o reelekcję prezydent Andrzej Duda zmierzy się z kandydatem Koalicji Obywatelskiej Rafałem Trzaskowskim. (PAP)

autor: Karol Kostrzewa

kos/ par/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję