Reklama

Kościół

Młodzież ze Wschodu: 100 l. krwi na 100-lecie urodzin św. Jana Pawła II

"100 litrów krwi w 100 dni na 100-lecie urodzin Jana Pawła II" - to wspólna inicjatywa młodzieży ze Wschodu, należącej do warszawskiego duszpasterstwa akademickiego "Opoka" i członków Wolonatriatu Syberyjskiego, którzy od 2 lat jeżdżą do krajów byłego Związku Radzieckiego. Z okazji 100. rocznicy urodzin Karola Wojtyły, organizują wspólną akcję krwiodawstwa, odpowiadając tym samym na potrzeby służby zdrowia w Polsce.

[ TEMATY ]

akcja

100‑lecie urodzin Jana Pawła II

Matej Kastelic/Fotolia.com

- Do tej inicjatywy może włączyć się każdy, kto, po spełnieniu wszystkich wymogów medycznych, zechce w tych dniach oddać krew. Nie ma żadnego celu szczegółowego, wystarczy zgłosić się do dowolnego punktu krwiodawstwa, a następnie przesłać do nas zaświadczenie o oddaniu krwi. Mamy nadzieję, że ta inicjatywa stanie się żywym pomnikiem św. Jana Pawła II i konkretnym darem z siebie. Dołączyć może każdy - mówi w rozmowie z KAI ks. Leszek Kryża TChr, dyrektor Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie przy KEP, koordynator akcji.

Inicjatywa "100 litrów krwi w 100 dni na 100-lecie urodzin Jana Pawła II", to wspólna inicjatywa członków duszpasterstwa akademickiego "Opoka", zrzeszającego w Warszawie studentów zza wschodniej granicy i członków Wolontariatu Syberyjskiego, który powstał w 2018 r. z myślą o pomocy Kościołowi w krajach byłego Związku Radzieckiego.

Reklama

- Nasza akcja krwiodawstwa potrwa przez 100 dni i zakończy się dokładnie 15 sierpnia - dodaje ks. Kryża.

Zaświadczenia o oddaniu krwi można przesyłać na adres Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie: wschod@misje.pl Jak wyjaśniają pomysłodawcy, 100 l. to umowna i symboliczna ilość, ale intencją jest zebranie jak największych zasobow krwi, o której oddawanie apeluje służba zdrowia.

2020-05-18 09:55

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Apostolat „Dwunastka” – 3265 osób na modlitwie

To jest wielka, modlitewna akcja w naszych parafiach – za powołanych i o powołania. To odpowiedź wrocławskiego Kościoła na Rok Eucharystii.

Wszystko, co dobre jest zazwyczaj bardzo proste i tak właśnie jest w wypadku akcji pod hasłem Apostolat Modlitwy „Dwunastka”. Chrystus mówił, że „gdzie dwaj, albo trzej zebrani w Imię moje…”, a tu wchodzących w nurt modlitwy jest aż dwanaście osób, czyli dokładnie tyle, ilu Apostołów potrzebował Jezus, aby zanieść Ewangelię światu.

Ks. Arkadiusz Krziżok dyrektor Wydziału Duszpasterskiego we wrocławskiej kurii i koordynator Apostolatu mówi krótko: Trwa rok Eucharystii, ale nie ma Eucharystii bez kapłanów.

Powołań jest mniej, niż kiedyś, wystarczy śledzić informacje na temat liczby wyświęconych każdego roku księży. W tym roku w naszej archidiecezji mamy 10 neoprezbiterów, ale już w Legnicy zaledwie 6, a w Świdnicy 5.

1 grudnia 2019 r., czyli w pierwszą niedzielę Adwentu, w Kościele w Polsce wystartował nowy, trzyletni program duszpasterski pod hasłem „Eucharystia daje życie”. Kościół wrocławski odpowiedział mocny głosem: Modlimy się, nie ma Eucharystii bez kapłanów.

– Jeszcze nam księży nie brakuje, ale jeśli tendencja będzie spadkowa, może się zdarzyć, że za jakiś czas odczujemy ich brak. Niestety, nie wszyscy kapłani idą drogą świętości – mniejsze i większe skandale z udziałem kapłanów szkodzą Kościołowi, nie przysparzają wiernych, gorszą. Każda rana zadana Kościołowi, przez ludzi Kościoła zwłaszcza, jest i bolesna, i niszcząca, dlatego musimy budzić świadomość konieczności modlitwy za powołanych. Uważamy, że intensywna modlitwa o powołanych i za powołanych powinna być podjęta w sposób aktywny, zorganizowany – mówi ks. Krziżok i dodaje, że w wielu parafiach naszej archidiecezji nie ma nawet Mszy w pierwsze czwartki miesiąca w intencji powołań, nie ma adoracji, pewne rzeczy zanikły, a to niedobrze i dlatego trzeba działać.

Kościół zawsze modlił się i modli za duchowieństwo i kandydatów, ale ważne jest, aby ludzie świeccy też mogli podjąć odpowiedzialność, mieli w tym swój realny udział. – Policzmy się, zobaczmy potrzebę, kłujmy świadomość, bo w tej sprawie trzeba działać. W związku z tym pomyślałem, że na wzór Dwunastu Apostołów podejmiemy szturm modlitewny o powołania kapłańskie, zakonne i misyjne oraz za powołanych – wyjaśnia kapłan.

Jak to działa?

Akcja jest prosta. Jeszcze pod koniec ubiegłego roku do wszystkich parafii dotarły informacje na temat Apostolatu „Dwunastka”. Księża proboszczowie zostali poproszeni o to, aby zaprosić wiernych do podjęcia modlitwy. Ważne, aby znaleźć przynajmniej dwunastu chętnych, którzy przez okres jednego roku będą się modlić w intencji powołań i za powołanych. W każdej parafii może powstać wiele „Dwunastek”, ale ważne, by była przynajmniej jedna.

– Wydawało się, że znalezienie takich osób w parafii nie powinno być trudne – są rady parafialne, środowiska liturgicznej służby ołtarza, starsi lektorzy, osoby zaangażowane w Żywy Różaniec. Propozycja jest skierowana absolutnie do wszystkich. Do tych, którzy przychodzą do kościoła, ale nie chcą angażować się w żadne grupy i wspólnoty, także. To nie jest modlitwa na całe życie, to zobowiązanie na rok – choć mam nadzieję, że ci, którzy podejmą wyzwanie już z nawykiem tej modlitwy zostaną – mówi ks. Krziżok.

Chodzi o to, by modlić się jedną krótką modlitwą każdego dnia. Podjęcie tej modlitwy zobowiązuje nas do modlitwy, nie udziału w spotkaniach.

Dobry przykład idzie z góry

– Prosiłem też, aby księża sami zaangażowali się w Apostolat, aby zostali częścią „Dwunastki” i naprawdę wielu za tą radą poszło pociągając w ten sposób swoich parafian – wyjaśnia ks. Arkadiusz.

Formalnie wygląda to tak: osoba, która chce dołączyć zgłasza się do swojego proboszcza, podpisuje deklarację – ten podpis jest ważny, bo pozwala wziąć odpowiedzialność za podjętą decyzję – i dostaje obrazek, na którym są dwie modlitwy do wyboru, każdego dnia odmawiamy tylko jedną. Z drugiej strony jest miejsce na podpis i zaznaczenie okresu modlitwy.

Ważne, aby znaleźć przynajmniej dwunastu chętnych, którzy przez okres jednego roku będą się modlić w intencji powołań i za powołanych. W każdej parafii może powstać wiele „Dwunastek”, ale ważne, by była przynajmniej jedna.

– Deklaracja jest imienna, księża złożyli do naszego Wydziału listy osób modlących się w swoich parafiach, ponieważ mamy zamiar stworzyć z nich księgę modlących się za powołania i powołanych, tzw. Eucharystyczną Księgę Modlitwy – wyjaśnia.

Kto odpowiedział?

– W archidiecezji mamy 298 parafii, odpowiedziało 167, 131 nie odezwało się w ogóle. Razem, każdego dnia modli się dziś 3265 osób. Powstało 212 „Dwunastek” w dekanatach spoza Wrocławia i 60 Dwunastek z dekanatów wrocławskich. Zależało nam, aby była jedna „Dwunastka” w każdej parafii, dlatego liczyłem na ponad 3,5 tys. osób – mówi ks. dyrektor.

Rekordzistą jest parafia pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Lubszy, tam ks. Józef Meler tak zmobilizował wiernych, że powstały 32 „Dwunastki”, choć parafia liczy zaledwie 2376 osób, a w tym są również dzieci, czyli społeczność jest niewielka.

384 osoby modlą się w Lubszy

Ks. Józef Meler, proboszcz parafii mówi, że większość osób zwerbował do modlitwy w czasie kolędy. – Pytałem zwyczajnie: Jesteś chrześcijaninem, czy mógłbyś podjąć? Sprawa jest bardzo ważna, my, księża potrzebujemy modlitwy, bez niej trudno nam pracować i służyć. Zresztą, w parafii mamy dwóch kleryków, którzy w tej chwili są we wrocławskim seminarium, to też uczy nas odpowiedzialności za nich. W naszych modlitwach są więc szczególnie obecni nasi klerycy, ale wiadomo, że „Dwunastki” ogarniają modlitwą wszystkich już powołanych i tych, których Pan Bóg wybiera. Do modlitwy trzeba ludzi zapraszać, zachęcać, przypominać im, że to ważna sprawa – mówi ks. Józef i dodaje, że jeśli w przyszłym roku akcja zostanie podtrzymana, to ma nadzieję w czasie kolędy zaprosić kolejne osoby. – Modlitwa musi trwać, ale planować zbyt dużo i daleko nie należy, kto wie co będzie w przyszłym roku, czy z wizytą duszpasterską w ogóle pójdziemy? Bóg sam wie najlepiej, co jest nam potrzebne – dodaje.

Do Apostolatu „Dwunastka” można dołączyć w każdej chwili. Wystarczy przyjść do księdza proboszcza i spytać o taką możliwość, a potem wpisać swoje imię i nazwisko oraz datę, w której zaczniemy się modlić. No i wytrwać w codziennym powierzaniu Panu Bogu kapłanów, przygotowujących się do kapłaństwa i tych, których On wybiera i chce powołać, ale muszą usłyszeć Jego głos i dać odpowiedź.

CZYTAJ DALEJ

O Komunii Świętej na rękę słów kilka [FELIETON]

2020-08-09 08:00

Ks. Paweł Borowski

Dobry ksiądz znajdzie czas, by przynieść Jezusa w sakramentach

Będąc jakiś czas temu na Mszy Św. zauważyłem, że pewna osoba po przyjęciu Komunii na rękę, otrzepała swoje dłonie z okruszków, jakie na niej pozostały. Jak gdyby to był jakiś zwykły pokarm. A wydawałoby się, że przecież powinniśmy doskonale zdawać sobie sprawę, że nawet w najmniejszej drobince Najświętszego Sakramentu jest obecny Żywy Bóg! No właśnie – powinniśmy...

Powszechne zalecenie do przyjmowania Komunii Świętej na rękę w związku z epidemią ujawniło wielkie braki w świadomości katolików nt. Najświętszego Sakramentu. Podany przeze mnie przykład tylko obrazuje ten problem, czyli kryzys wiary w Rzeczywistą Obecność Chrystusa w Komunii Świętej. Żeby było jasne - nie dotyczy on oczywiście tylko tych, którzy przyjmują Najświętszy Sakrament na dłoń. Rzecz w tym, że sytuacja, w której Polacy bez uprzedniej katechezy mieli nagle zacząć przyjmować Komunię Świętą w zupełnie inny sposób niż zawsze, ujawniła te braki. Nie bez znaczenia jest także fakt, iż forma ta rodzi większe ryzyko dla czci Chrystusa Eucharystycznego, np. właśnie poprzez upadek partykuł konsekrowanej Hostii na ziemię.

Głoszenie rzeczywistej obecności Chrystusa w Komunii Świętej było jednym z priorytetów pontyfikatu papieża Benedykta XVI. Za słowami ojca świętego szedł również przykład – Benedykt XVI postanowił, że Komunia Święta podczas papieskich Mszy Świętych będzie udzielana wyłącznie na klęcząco i do ust. Jak tłumaczył potem mistrz papieskich ceremonii liturgicznych, ks. prałat Guido Marini (który pełni tę funkcję także u papieża Franciszka) – Benedykt XVI wybrał tę formę ze względu na to, że „jaśniej wyraża prawdę o realnej obecności Chrystusa w Sakramencie Ołtarza, pogłębia pobożność i poczucie świętości tajemnicy”.

To przypomnienie wydaje się dzisiaj brzmieć jeszcze bardziej. Episkopat Polski zalecił (podkreślmy to słowo), aby przyjmować Komunię Świętą na rękę ze względu na to, że jest to rzekomo forma bezpieczniejsza. Napisałem rzekomo, gdyż nie znalazłem badań, które by to jednoznacznie stwierdzały, a opinie specjalistów także nie są jednomyślne. Nie brak głosów takich jak austriackich lekarzy, którzy Komunię do ust uznają za najbardziej higieniczną formę. Podobne zdanie wyrażają także włoscy specjaliści, np. Filippo Boscia i Paolo Gulisano, a na naszym krajowym podwórku chociażby Andrzej Lewandowicz. Zatem wbrew powszechnie narzucanej narracji, kwestia ta nie jest jasno rozstrzygnięta.

Co do samej formy Komunii Świętej przyjmowanej na rękę – oczywiście jest to forma dopuszczona przez Kościół i nie jest ona sama z siebie profanacją, jak to również niektórzy mówią (chociaż niewątpliwie bardziej temu sprzyja). Jednak wypada wyjaśnić skrótowo kilka rzeczy. Po pierwsze, nie jest to ta sama forma, jaka była stosowana w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Słynna, wciąż przywoływana katecheza św. Cyryla Jerozolimskiego poza tym, że jest świadectwem wielkiej wiary i czci dla Jezusa Eucharystycznego, to ukazuje nieco inną formę. Wskazuje na to przyjmowanie konsekrowanej Hostii na prawą dłoń. Wielu teologów, np. o. prof. Jacek Salij wyciąga z tego wniosek, iż Komunii nie podawano sobie do ust lewą dłonią, która uważana była wówczas za niegodną, ale przenoszono Ją do ust bez używania palców. Jakże zatem inaczej niż współcześnie.

Druga sprawa to fakt, że Komunia na rękę weszła do Kościoła po Soborze Watykańskim II poprzez nieposłuszeństwo i rozpowszechniła się na tyle, że papież Paweł VI po początkowych oporach zalegalizował to nadużycie w trosce o jedność Kościoła. Do dzisiaj aby wprowadzić tę formę potrzebna jest prośba Episkopatu danego kraju (wbrew instrukcji Memoriale Domini o indult zaczęły się zwracać także Episkopaty tych krajów, gdzie Komunia na rękę nie była w ogóle zakorzeniona, np. Polska) i wyrażenie zgody przez Stolicę Apostolską. Forma ta jest zatem wyjątkiem (co prawda rozpowszechnionym prawie w całym Kościele), w przeciwieństwie do Komunii przyjmowanej do ust, która jest normą powszechną. I o ile Komunii do ust kapłan nigdy nie może odmówić, tak Komunii na rękę – może, jeżeli istnieje ryzyko profanacji. Nie można zatem powiedzieć, że obie formy są sobie pod tym względem równe.

Nie mam na celu (ani nie jestem w tej sprawie żadnym autorytetem) odmawiania komukolwiek prawa do przyjmowania Komunii Św. na rękę, ponieważ Kościół tę formę dopuścił, jest ona legalna i decyzję o stosowaniu takiej formy każdy powinien podjąć zgodnie ze swym sumieniem. Oczywiście sama forma nie zastąpi postawy ducha - to jasne. Jednak chciałbym, abyśmy uświadomili sobie, że to nie jest zwykły symbol, albo pusty, ceremonialny gest. Jeśli forma naszej modlitwy będzie ułomna, wówczas nieuchronnie ucierpi także i nasza wiara. Czy patrząc na kraje Zachodu można powiedzieć, że praktyka Komunii Świętej na rękę wydała dobre owoce? Czy umocniła wiarę w Realną Obecność Chrystusa w Eucharystii? Pozostawiam te pytania do osobistej refleksji.

CZYTAJ DALEJ

CKE: Maturę zdało 74 proc. tegorocznych absolwentów

Maturę zdało 74 proc. tegorocznych absolwentów szkół ponadgimnazjalnych; 17,2 proc. abiturientów, którzy nie zdali jednego przedmiotu, ma prawo do poprawki we wrześniu - poinformował we wtorek dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej Marcin Smolik.

Spośród tegorocznych absolwentów liceów maturę zdało 81,1 proc., a prawo do poprawki ma 12,5 proc.

Spośród tegorocznych absolwentów techników maturę zdało 62,2 proc., a prawo do poprawki ma 24,9 proc.

Maturzyści muszą obowiązkowo przystąpić do trzech egzaminów pisemnych: z języka polskiego, matematyki i języka obcego nowożytnego (obligatoryjne są na poziomie podstawowym; chętni mogą je zdawać także na rozszerzonym). Abiturienci musieli też obowiązkowo przystąpić do jednego pisemnego egzaminu z przedmiotu do wyboru; chętni mogli przystąpić jeszcze do pięciu takich egzaminów.

W tym roku abiturienci nie musieli przystępować do dwóch – obowiązkowych w latach ubiegłych – egzaminów ustnych: z języka polskiego i z języka obcego. Przeprowadzone zostały one tylko i wyłącznie dla zdających, którzy muszą przedstawić wynik uzyskany z egzaminu w części ustnej w postępowaniu rekrutacyjnym na uczelnię zagraniczną.

Aby zdać maturę, trzeba uzyskać z przedmiotów obowiązkowych co najmniej 30 proc. punktów możliwych do zdobycia; w przypadku przedmiotów do wyboru nie ma progu zaliczeniowego.

Maturzysta, który nie zdał jednego obowiązkowego egzaminu, ma prawo do poprawki we wrześniu.

Maturzysta, który nie zdał więcej niż jednego obowiązkowego egzaminu, może poprawiać wyniki dopiero za rok.

8,8 proc. tegorocznych absolwentów nie zdało egzaminu z więcej niż jednego przedmiotu. Wśród absolwentów liceów takie osoby stanowią 6,4 proc., wśród absolwentów techników - 12,9 proc. (PAP)

Autorka: Danuta Starzyńska-Rosiecka

dsr/ krap/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję