Reklama

Jan Paweł II

Jan Paweł II – główne wątki nauczania

Słynny biograf papieża George Weigel twierdzi, że nauczanie Jana Pawła II będzie aktualne co najmniej przez najbliższych 50 lat. A kard. Stanisław Dziwisz z okazji setnej rocznicy jego urodzin zachęca do narodowego rachunku sumienia z tego, jak realizujemy i twórczo rozwijamy dziedzictwo św. Jana Pawła II. Postarajmy się więc prześledzić najważniejsze wątki.

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

100‑lecie

100. rocznica urodzin JPII

#100JP2

100‑lecie urodzin

Adam Bujak, Arturo Mari/Biały Kruk

Papież Soboru Watykańskiego II

Karol Wojtyła był jednym z ojców Soboru Watykańskiego II i wniósł znaczący wkład z redakcję wielu jego dokumentów, w szczególności soborowej Konstytucji o Kościele w świecie współczesnym „Gaudium et spes”. Następnie z niezwykłą konsekwencją wcielał w życie uchwały i ducha soboru. Napisał studium o reformie soborowej i zwołał synod archidiecezji krakowskiej, by te reformy wprowadzić.

A jako teolog związał się ze Międzynarodowym Przeglądem Teologicznym „Communio”, istniejącym od 1972 r., wokół którego gromadzili się najwybitniejsi teologowie XX wieku, w tym Hans Urs von Balhasar i Henri de Lubac, a także Joseph Ratzinger. Było to pismo zwolenników pogłębionej reformy soborowej, ale połączonej z obawą pójścia Kościoła w stronę zbytniego dopasowania się do świata.

Reklama

Będąc papieżem konsekwentnie budował Kościół w duchu Vaticanum Secundum. Chodziło mu o Kościół zakorzeniony w tradycji i doktrynie, a jednocześnie otwarty na dialog ze współczesnością, wychodzący do człowieka i szukający go. Uważał, że misją Kościoła jest z jednej strony chronić prawdę i być wiernym swemu posłannictwu, a z drugiej, że musi być on otwarty na nowe nurty jakimi żyje świat i dynamiczny w procesie ewangelizacji.

Uważał, że najlepszym sposobem wcielania w życie ducha soboru jest dzieło nowej ewangelizacji, do której – w ślad za swym poprzednikiem Pawłem VI – wzywał cały Kościół. Apelował o zdwojony wysiłek ewangelizacyjny we współczesnym świecie, także na terenach ongiś schrystianizowanych ale narażonych na silne prądy sekularyzacyjne, włącznie z własną ojczyzną. Nowa ewangelizacja – pisał - musi się zmierzyć ze zjawiskiem dystansowania się od wiary, które przejawia się coraz bardziej w społeczeństwach i kulturach, jakie wydawały się być od wieków przeniknięte Ewangelią, a także w tych wszystkich sferach życia, które narażone są na szczególne zeświecczenie. Był przekonany, że wprowadzenie reform Soboru Watykańskiego II - służących odnowie i „uwspółcześnieniu” Kościoła - jest niezbędnym warunkiem do podjęcia procesu nowej ewangelizacji.

Ważne miejsce w myśli Wojtyły zajmuje pojęcie dialogu. Postrzegał w nim „sposób wypełniania jego działalności w świecie współczesnym”. Już w książce „Osoba i czyn” dowodził, że dialog jest „metodą kształtowania i pogłębiania solidarności ludzkiej” i dlatego „należy przyjąć zasadę dialogu bez względu na trudności jakie wyłaniają się na drodze do jego urzeczywistnienia”. Jako papież przypominał, że „dialog stanowi centralny i niezbędny element każdej etycznej myśli ludzkiej, kimkolwiek by ci ludzie nie byli”. Kościół jest więc zobligowany do bycia otwartym na dialog, a także do tego, by starać się być jego inicjatorem.

Reklama

Antropologiczny chrystocentryzm

Karol Wojtyła – jak słusznie ujmuje to tytuł jego ekranowej biografii – przeszedł do historii jako „człowiek, który został papieżem” i „papież, który pozostał człowiekiem”. Ten lapidarny tytuł wyraża istotny kierunek życia, wartościowania i działalności Jana Pawła II. Jako człowiek o wyjątkowo bogatym doświadczeniu ludzkim - cierpienie, poezja, praca, kapłaństwo i filozofia – doskonale rozumiał soborowe słowa o tym, że „Chrystus zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem”. To motywowało go do przyjęcia człowieczeństwa jako drogi Kościoła, co wyraźnie zawarł w swej programowej encyklice „Redemptor hominis”.

Cała działalność naukowa Karola Wojtyły obracała się wokół tajemnicy człowieka, jego osoby i jego osobowego działania w świecie. Był głęboko przekonany, że tajemnica człowieka wyjaśnia się w pełni w świetle tajemnicy Chrystusa.

„Ten antropologiczny chrystocentryzm był punktem wyjścia w nauczaniu Ojca Świętego, jego troski o człowieka, o ludzką godność i prawa, o małżeństwa i rodziny. W sytuacji kryzysu cywilizacyjnego, a w takiej niewątpliwie znajduje się dzisiejszy świat, jest też wskazaniem pewnej drogi, sprawdzonej przez pokolenia chrześcijan na ziemi; drogi, która ukazuje, kim jest człowiek widziany oczami Chrystusa” – wyjaśnia kard. Stanisław Dziwisz.

Stąd jako papież był konsekwentnym obrońcą praw człowieka, które to pojęcie inkorporował do społecznego nauczania Kościoła. Dało mu to możliwość zwycięstwa w konfrontacji z marksizmem, zarówno tym totalitarnym z Europy środkowo-wschodniej, jak i w konfrontacji z niektórymi nurtami latynoamerykańskiej teologii wyzwolenia. Akceptował jednakże pozytywny wkład tej teologii wyrażający się w „opcji preferencyjnej wobec ubogich”.

Jedną z osi jego nauczania stała się zasada „solidarności”, solidarności z każdą osobą ludzką, w szczególności z tą doznającą prześladowań, ucisku bądź przemocy. O potrzebie solidarności mówił w niezliczonych wystąpieniach i dokumentach, a jej rekapitulację możemy odnaleźć w słowach z 1987 r. z polskiego Wybrzeża: „Solidarność musi iść przed walką. Dopowiem: solidarność również wyzwala walkę. Ale nie jest to nigdy walka przeciw drugiemu. Walka, która traktuje człowieka jako wroga i nieprzyjaciela – i dąży do jego zniszczenia. Jest to walka o człowieka, o jego prawa, o jego prawdziwy postęp: walka o dojrzalszy kształt życia ludzkiego”.

Wiara i rozum, dwa skrzydła

W tym względzie papież Wojtyła nie tylko przypominał tradycję Kościoła i wcielał ją w życie, ale, szczególnie w encyklice „Fides et ratio”, budował całościową i spójną wizję relacji między rozumem a wiarą. Encyklika ta należy do najważniejszych tekstów pontyfikatu. Diagnozuje przyczyny współczesnych kryzysów ludzkości i twórczo wskazuje na drogę ich przezwyciężenia przez odnowiony „sojusz wiary i rozumu”. Papież postuluje w niej syntezę wiary i rozumu, a przede wszystkim broni rozumu i prawdy z perspektywy doktryny wiary.

Jan Paweł II inicjował liczne przestrzenie dialogu miedzy wiarą a nauką, czego najlepszym wyrazem były organizowane przezeń spotkania w Castel Gandolfo, w których uczestniczyli uczeni o światowej sławie, niekoniecznie wierzący.

Miłość, rodzina, teologia ciała

Refleksja o miłości, małżeństwie i rodzinie w sposób szczególny towarzyszyła Karolowi Wojtyle przez całe jego życie. Fascynacja tym tematem sięga początków jego kapłaństwa. „Jako młody kapłan nauczyłem się miłować ludzką miłość” - powie po latach. Zaczęło się w parafii św. Floriana w Krakowie dokąd przybył w marcu 1949 roku. Prowadził katechezy dla studentów i przygotowywał młode pary do małżeństwa. „Jako kapłan i duszpasterz byłem zawsze szczególnie blisko związany z ludźmi młodymi, chłopcami i dziewczętami, którzy wzajemnie znajdowali siebie, dokonywali wyboru, zakładali rodziny - wspomni już jako papież. - Błogosławiłem ich małżeństwa ale przedtem starałem się ich do tego sakramentu przygotować. Mieli do mnie zaufanie. Rozmawialiśmy wiele i o wszystkim. W tym duchu przeżywałem z nimi ich młode ojcostwo i macierzyństwo. Udzielałem chrztu dzieciom, które przychodziły na świat”.

W latach, gdy bp Wojtyła rozwijał i pogłębiał swoje nauczanie o miłości, małżeństwie i rodzinie, świat Zachodu - w miarę postępującego dobrobytu - coraz wyraźniej objawia niechęć wobec moralnej nauki Kościoła o czystości przedmałżeńskiej, nierozerwalności małżeństwa i prokreacji. Kontestacja osiąga apogeum podczas rewolty, jaka przetoczyła się w 1968 r. przez Paryż i przez amerykańskie uniwersytety.

W lipcu 1968 r. ukazuje się encyklika Pawła VI „Humanae vitae” o zasadach moralnych w dziedzinie przekazywania życia ludzkiego. Encyklika idzie pod prąd tendencjom zachodniego świata i opowiada się jednoznacznie przeciwko przerywaniu ciąży i za regulowaniem poczęć wyłącznie w oparciu o naturalny rytm płodności. Przygotowując encyklikę Paweł VI konsultował się m.in. z grupą polskich teologów, wśród których był bp Wojtyła, autor „Miłości i odpowiedzialności”. Podobnie jak on w swej książce, tak Paweł VI w encyklice pisze, że nauka ta może wydać się trudna, a nawet niemożliwa do zaakceptowania. Zwraca uwagę na mocną proaborcyjną propagandę, ale przywołuje ewangeliczne proroctwo o Chrystusie - iż będzie on znakiem, któremu sprzeciwiać się będą.

Jako papież Jan Paweł II przedstawił wizję miłości, którą jego biografowie określą mianem teologii ciała. Zdecydował się na poświęcenie temu tematowi 130 katechez - co tydzień przez pięć lat. George Weigel uważa zbiór tych katechez za jedną z najśmielszych od stuleci redefinicji teologii katolickiej. Nauki te zebrane w książce „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich” stanowią wielowątkową refleksję nad tajemnicą bycia mężczyzną i kobietą, nad miłością, małżeństwem, rodzicielstwem i powoływaniem nowego życia. Powracają tu echa „Miłości i odpowiedzialności”, choćby w przywoływaniu kategorii prawa daru. Papieska refleksja na temat ludzkiej płciowości przeciwstawiała się błędnemu przekonaniu, że głównym celem małżeństwa jest prokreacja i tylko wówczas akt seksualny jest dopuszczalny. Natomiast Jan Paweł II pokazywał, że akt małżeński jest wyrazem wzajemnej miłości i służy nie tylko prokreacji. Jest więc on cenny, ważny, dobry oraz godny moralnej aprobaty. Zatem - podkreślał - jednym z podstawowych zadań stojących przed Kościołem dziś jest ukazanie prawidłowej koncepcji miłości, także w sferze seksualnej.

Papież ogłasza też adhortację „Familiaris consortio” o zadaniach rodziny w świecie współczesnym. Jest to wszechstronna analiza problemów, zagrożeń ale i szans współczesnej rodziny. Dokument ma charakter przełomowy, jeśli chodzi o stosunek Kościoła do osób rozwiedzionych żyjących w powtórnych związkach. Jan Paweł II apeluje o szacunek dla takich par i przypomina, że maja one swoje miejsce w Kościele, wskazując na potrzebę ich integracji we wspólnocie. Dopuszcza też możliwość przyjmowania przez nich Eucharystii, pod warunkiem braku możliwości powrotu do pierwszego związku oraz wyrzeczenia się pożycia seksualnego w nowym (życia jak brat i siostra).

Budowa cywilizacji życia

Był niezłomnym budowniczym „cywilizacji życia i miłości”, w opozycji do zagrażającej światu „cywilizacji śmierci”. W „Liście do Rodzin” podkreślał, że cywilizacja śmierci – promująca mentalność antykoncepcyjną, włącznie z aborcją - jest pochodną „kultury użycia”, tak silnie zakorzenionej w dzisiejszej cywilizacji, która - jak podkreślał - niszczy także najbardziej intymną relację pomiędzy mężczyzną i kobietą.

W 1995 r. ogłosił encyklikę „Evangelium vitae”, którą poświęcił, by użyć jego słów, „wartości i nienaruszalności życia ludzkiego”. Wylicza w nim zagrożenia dla życia we współczesnym świecie, m.in. aborcję i eutanazję, które określa bezkompromisowo - nazywa je „okrutnymi zbrodniami”. Apeluje, zwłaszcza do kobiet, aby zaangażowały się w obronę życia i budowę cywilizacji życia. W Roku Rodziny w 1994 r. Jan Paweł II beatyfikował, a dekadę później kanonizował włoską lekarkę Joannę Berettę Mollę, matkę czwórki dzieci, która nie zgodziła się na aborcję, gdy wykryto u niej śmiertelną chorobę. Urodziła swoje najmłodsze dziecko, po czym zmarła.

Wielki promotor świeckich

Jan Paweł II traktował świeckich jako niezbędnych partnerów w dziele ewangelizacji. Przypominał, że są oni pełnoprawnymi członkami Kościoła, obdarzonymi powołaniem - wcale nie podrzędnym wobec kapłaństwa służebnego - którego celem jest przemienianie świata w duchu Ewangelii.

Przywoływał nauczanie Soboru Watykańskiego II, który mówił o powołaniu świeckich jako konsekwencji sakramentu chrztu i bierzmowania. Ostrzegał, że w życiu chrześcijan „nie może być dwóch równoległych nurtów: z jednej strony tzw. życia duchowego z jego własnymi wartościami i wymogami, z drugiej tak zwanego życia świeckiego, obejmującego rodzinę, pracę, relacje społeczne, zaangażowanie polityczne i kulturalne”. Przestrzegał przed destrukcyjnym oddziaływaniem klerykalizmu zarówno wśród duchownych jak i wśród świeckich, nieustannie zachęcając do dialogu, nawet jeśli ten dialog bywa często niełatwy.

Mówił o dwóch podstawowych obszarach zaangażowania świeckich. Pierwszym jest apostolskie zaangażowanie w parafii i wspólnocie Kościoła lokalnego, a drugim zaangażowanie w ewangelizację oraz „uświęcanie” otaczającego świata. Podkreślał przy tym, że działalność na rzecz społeczeństwa prowadzona przez katolików nie musi mieć wcale znamion „konfesyjności”. Jej podstawowym wymiarem winna być obrona godności i praw osoby ludzkiej - jako najwyższego dobra w porządku doczesnym.

Świeccy – wedle Jana Pawła II – powołani są szczególnie do dialogu ze światem, do dialogu z ludźmi inaczej myślącymi oraz niewierzącymi. Dlatego zachęcał świeckich do uczestnictwa we wszystkich współczesnych areopagach: w mediach, nauce kulturze i sztuce, słowem wszędzie tam, gdzie kształtowany jest kierunek rozwoju dzisiejszego świata.

Nowy feminizm

Nauczanie Jana Pawła II na temat kobiet było rewolucyjne w Kościele. Opierając się na fundamencie biblijnym wyjaśniał, kim jest kobieta jako człowiek, uznał jej prawa do pełnego uczestnictwa w życiu społecznym, politycznym i zawodowym. Zdobył się na to, by za wielowiekową marginalizację i niesprawiedliwość wobec kobiet powiedzieć w imieniu całego Kościoła „przepraszam”.

Mówił o „nowym feminizmie”, potrzebnym na gruncie chrześcijańskim. „W dziele kształtowania nowej kultury sprzyjającej życiu, kobiety mają do odegrania rolę wyjątkową, a może i decydującą, w sferze myśli i działania: mają stawać się promotorkami «nowego feminizmu», który nie ulega pokusie naśladowania modeli «maskulinizmu», ale umie rozpoznać i wyrazić autentyczny geniusz kobiecy we wszystkich przejawach życia społecznego, działając na rzecz przezwyciężania wszelkich form dyskryminacji, przemocy i wyzysku. (…) Jesteście powołane, aby dawać świadectwo prawdziwej miłości — tego daru z siebie i tego przyjęcia drugiego człowieka, które dokonują się w sposób szczególny we wspólnocie małżeńskiej, ale które muszą stanowić istotę każdej innej więzi między osobami” – pisał w „Evangelium vitae”.

Promulgowany przezeń w 1983 r. nowy Kodeks Prawa Kanonicznego daje kobietom nie tylko prawo uczestnictwa w różnych bardzo ważnych gremiach kościelnych, jak np. w sądach, czego wcześniej nie było, ale i w liturgii. Jeden z kanonów mówi np. o tym, że osoby świeckie, a więc i mężczyźni i kobiety, mogą być nadzwyczajnymi szafarzami Eucharystii.

Zapraszał kobiety jako audytorki na synody. Wiele z nich mianował na wysokie stanowiska w kurii. Warto przypomnieć choćby s. Enrikę Rosannę, podsekretarz Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego. Szefową delegacji watykańskiej na Światową Konferencję w sprawie Kobiet w Pekinie nie był żaden kardynał, tylko kobieta, prof. Mary Ann Glendon, późniejsza ambasador USA przy Stolicy Apostolskiej - było to wcześniej nie do pomyślenia.

Ekumenizm

Dążenie do przywrócenia jedności chrześcijan było jednym z priorytetów pontyfikatu Jana Pawła II. W encyklice „Ut unum sint” wyraził przekonanie, że „jeżeli chrześcijanie, pomimo podziałów, będą umieli jednoczyć się coraz bardziej we wspólnej modlitwie wokół Chrystusa, głębiej sobie uświadomią, o ile mniejsze jest to wszystko, co ich dzieli, w porównaniu z tym, co ich łączy”. Sensacją tego dokumentu był apel Ojca Świętego do chrześcijan innych wyznań, aby razem z nim zastanowili się, jak ma sprawować posługę papieską, aby nie dzieliła, ale jednoczyła wyznawców Chrystusa.

Spotkania z przedstawicielami innych Kościołów należały do programu prawie wszystkich papieskich pielgrzymek. Niektóre z nich miały rys wybitnie ekumeniczny. W 1979 r. Jan Paweł II odwiedził honorowego zwierzchnika prawosławia Dimitriosa I w Stambule w Turcji. Trzy lata później był w Canterbury, u prymasa anglikańskiego Roberta Runcie, i w siedzibie Światowej Rady Kościołów w Genewie. Odwiedzał też kilkakrotnie ojczyznę Reformacji – Niemcy, pojechał do krajów skandynawskich, w których protestantyzm jest religią dominującą. Przez 20 lat pontyfikatu nie mogła natomiast dojść do skutku wizyta w kraju o większości prawosławnej. Wreszcie w 1999 r. Jan Paweł II przyjechał do Rumunii, potem przyszła kolej na Grecję, Ukrainę, Gruzję, Bułgarię. W Egipcie był u papieża Kościoła koptyjskiego.

Zwierzchnicy i duchowni różnych Kościołów byli też wiele razy przyjmowani przez papieża w Watykanie. Niejednokrotnie ofiarowywał swym rozmówcom kielich i patenę – na znak pragnienia wspólnie odprawianej Eucharystii. Wizyty te stanowiły nieraz okazję do podpisania wspólnych deklaracji wieńczących osiągnięte porozumienia w dialogu teologicznym między Kościołami. Bardzo ważne były deklaracje chrystologiczne ogłoszone wspólnie z przywódcami Kościołów: ormiańskiego i asyryjskiego. Okazało się bowiem, że przez 1500 lat niesłusznie uważaliśmy je za heretyckie, posądzając o to, że zaprzeczały bóstwu Chrystusa. Obok ogłoszonej w 1999 r. katolicko-luterańskiej deklaracji o usprawiedliwieniu stanowiły one największe osiągnięcia dialogu międzykościelnego za pontyfikatu Jana Pawła II.

Nie wszystkie jednak ekumeniczne zamierzenia udało mu się zrealizować. Nie doszło do planowanego przez papieża spotkania zwierzchników Kościołów chrześcijańskich u grobu Chrystusa w Jerozolimie. Na dialogu z prawosławiem, z którym różnice doktrynalne są najmniejsze, zaciążyły kwestie natury historycznej i politycznej. Największa liczebnie Cerkiew – Patriarchatu Moskiewskiego – odnosiła się do Jana Pawła II z rezerwą, wysuwając szereg zarzutów, m. in. o prozelityzm, promowanie unitów oraz ustanowienie hierarchii katolickiej na „terytorium kanonicznym” prawosławia.

W bezprecedensowy sposób Jan Paweł II wskazał, że budowaniu wspólnoty ekumenicznej towarzyszyć musi oczyszczenie pamięci, to znaczy także uznanie win za niezgodne z duchem Ewangelii działania katolików wobec przedstawicieli innych wyznań. Mowa o nich była podczas przejmującej uroczystości Dnia Pojednania w Bazylice św. Piotra 12 marca 2000 r., a także podczas wizyty papieża w Atenach, gdy prosił o przebaczenie prawosławnych braci za rzeź jaką urządzili im krzyżowcy.

Dialog międzyreligijny

Zgodnie z deklaracją Soboru Watykańskiego II „Nostra aetate” Jan Paweł II cierpliwie wskazywał na fundamentalną wspólnotę religii uznających wiarę w jedynego Boga. Spektakularnym tego wyrazem były Dni Modlitw o Pokój w Asyżu i w Rzymie, wizyty papieża w rzymskiej synagodze i w meczecie w Damaszku, a także inne spotkania i gesty.

Szczególny charakter miały dla Jana Pawła II stosunki z judaizmem. Jako pierwszy w historii papież odwiedził synagogę, a Żydów nazywał „starszymi braćmi w wierze”. Niewątpliwie czuł szczególną odpowiedzialność polskiego chrześcijanina za pojednanie z Żydami, których Zagłada nastąpiła przede wszystkim na polskiej ziemi, choć nie polskimi rękami.

Symbolicznym tego wyrazem był obraz zgarbionego człowieka w białej sutannie, wkładającego w 2000 r. kartkę z pokutną modlitwą w szczelinę Zachodniego Muru zburzonej przed wiekami Świątyni Jerozolimskiej, tak zwanej Ściany Płaczu. Wielokrotnie, podczas trudnych wręcz do policzenia spotkań w różnych krajach i w samym Watykanie z przedstawicielami wspólnot żydowskich, papież potępiał wszelkie przejawy antysemityzmu, nazywając go po imieniu grzechem.

Innym obszarem dialogu podjętego i kontynuowanego przez Jana Pawła II były stosunki z islamem. Jeszcze w pierwszych miesiącach pontyfikatu rozważał – jak głoszą niepotwierdzone pogłoski – nawiedzenie świętych miejsc islamu. W najściślejszej tajemnicy już w 1979 roku przekroczył próg Błękitnego Meczetu w Stambule, gest ten powtórzył w 2001 r. w Meczecie Umajjadów w Damaszku już na oczach całego świata. Nie mógł tam przemówić. Uczynił to jednak w 1985 r., zwracając się do kilkudziesięciu tysięcy młodych muzułmanów słowami: „Wierzymy w tego samego Boga, Boga jedynego, Boga żyjącego, Boga, który stwarza wszechświat i swoje stworzenie doprowadza do doskonałości”.

Europa

Chrześcijaństwo wpisane w europejskie fundamenty było dla Jana Pawła II nieusuwalnym kodem genetycznym europejskości. Europa dlań była nie tylko pojęciem geograficznym lecz przestrzenią kulturową, w której myśl starożytna (grecko-rzymska) spoiła się z religijną tradycją judeochrześcijańską. Nieustannie apelował o wierność tym korzeniom i uwzględnienie ich we współczesnych działaniach związanych z integracją kontynentu. Z kolei polskość w integralny sposób wiązał z europejskością. Konsekwentnie przypominał Polakom, że są częścią Europy, a Europejczykom, że europejska wspólnota nie kończy się na Łabie.

W 1978 r. - kiedy został papieżem - Europa składała się z dwóch wrogich światów rozdzielonych żelazną kurtyną. W świadomości zachodniej jej części - pojęcie Europy ograniczone było do linii Łaby, za którą znajdował się budzący grozę i nieokreślony „Wschód”. Polak na tronie papieskim postanowił złamać ten stereotyp, a ogłosił to podczas pielgrzymki do Polski w czerwcu 1979 r. „Czyż Chrystus tego nie chce, czy Duch Święty tego nie rozrządza, ażeby ten Papież-Polak, Papież-Słowianin, właśnie teraz odsłonił duchową jedność chrześcijańskiej Europy, na którą składają się dwie wielkie tradycje: Zachodu i Wschodu” – mówił w Gnieźnie u grobu św. Wojciecha, którego później nazywał patronem odbudowy jedności europejskiej.

Wysiłki Jana Pawła II na rzecz odbudowania jedności Europy nie ograniczały się do terenu stricte religijnego ale miały wymiar polityczny. 20 maja 1985 r. złożył wizytę w siedzibie Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej w Brukseli. Choć nikt nie ośmielał się wówczas kwestionować porządku jałtańskiego, mówił tam, że Europejczycy nie powinni pogodzić się z podziałem jaki został dokonany bezpośrednio po II wojnie światowej. Przemawiając 11 października 1988 r. w Parlamencie Europejskim - kiedy nic jeszcze nie wskazywało na możliwość upadku muru berlińskiego – wystąpił jako orędownik przyjęcia do Wspólnoty Europejskiej krajów z Europy Środkowo-Wschodniej.

Jan Paweł II konsekwentnie przypominał, że ponowne zjednoczenie Europy nie może dokonać się tylko na płaszczyźnie polityki i ekonomii. Europa – mówił – nie może być „jedynie kontynentalną strukturą geograficzną i gospodarczą, ale musi stawać się przede wszystkim porozumieniem kulturowym i duchowym”. Podkreślał, że „w ten doniosły proces integracji Kościół włącza się całym sercem i we właściwy sobie sposób”.

Formułował wizję zjednoczonej Europy jako „wspólnoty ducha”, nawiązującej do bogatego wielokulturowego i wieloreligijnego jej dziedzictwa, podkreślając dziejową rolę chrześcijaństwa, które w najpełniejszy sposób wpłynęło na kształt jej kultury. „Nie będzie jedności Europy, dopóki nie będzie ona wspólnotą ducha” - powiedział do prezydentów siedmiu krajów europejskich, przybyłych na spotkanie z nim u grobu św. Wojciecha w Gnieźnie 3 czerwca 1997 r.

Występując w polskim Parlamencie w czerwcu 1999 r. powiedział, że „integracja Polski z Unią Europejską jest od samego początku wspierana przez Stolicę Apostolską a doświadczenie dziejowe, jakie posiada naród polski, jego bogactwo duchowe i kulturowe mogą skutecznie przyczynić się do ogólnego dobra całej rodziny ludzkiej, zwłaszcza umocnienia pokoju i bezpieczeństwa w Europie" .

A kiedy ważyły się losy referendum akcesyjnego w 2003 r., zwrócił się do rodaków zgromadzonych w Rzymie w słowach: „Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej!”. Wątpiącym tłumaczył, że „wejście w struktury Unii Europejskiej, na równych prawach z innymi państwami, jest dla naszego narodu i bratnich narodów słowiańskich wyrazem dziejowej sprawiedliwości, a z drugiej strony może stanowić ubogacenie Europy”. Wyjaśniał, że „Europa potrzebuje Polski, a Kościół w Europie potrzebuje świadectwa wiary Polaków”.

Kolejnym wątkiem europejskiego nauczania Jana Pawła II było ostrzeżenie przed „europejskim egoizmem”, charakterystycznym dla bogatych krajów Zachodu. Podczas spotkania z delegatami europejskich episkopatów w trakcie obchodów Wielkiego Jubileuszu w 2000 r. apelował: „Europa nie może zamykać się w sobie! Nie może i nie powinna ignorować reszty świata, ale przeciwnie - powinna zachowywać pełną świadomość, że inne kraje i kontynenty oczekują od niej śmiałych inicjatyw, aby można było zapewnić krajom najuboższym środki rozwoju i organizacji społecznej oraz budować świat bardziej sprawiedliwy i braterski”.

2020-05-14 14:46

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Cudowne zwycięstwo

2020-08-05 07:21

Niedziela warszawska 32/2020, str. VI

[ TEMATY ]

100‑lecie

Bitwa Warszawska

Magdalena Wojtak

Krzyż upamiętniający miejsce śmierci ks. Ignacego Skorupki, Ossów

Figura Matki Bożej Łaskawej, wotum wdzięczności za ocalenie stolicy przed bolszewikami, stanie przy powstającym sanktuarium św. Jana Pawła II w Radzyminie.

Pomnik, umieszczony na 7-metrowym cokole, widoczny będzie dla podróżujących trasą S8. – Gdybyśmy dzisiaj na przedpolach stolicy nałożyli mapę z terenem, na którym toczyła się Bitwa Warszawska, zobaczylibyśmy, że figura Matki Bożej Łaskawej zostaje postawiona w centrum walk – mówi bp Romuald Kamiński, który 16 sierpnia odsłoni pomnik.

CZYTAJ DALEJ

Amerykański teolog: „nasiona błędu” nosi nie Sobór, lecz błędne jego interpretacje

2020-08-07 18:34

[ TEMATY ]

Sobór Watykański II

teologia

teolog

Wikipedia

Sobór Watykański II

„Duch Święty nie może być niezgodny z samym sobą” – przypomina amerykański teolog z katolickiego Uniwersytetu Notre Dame w stanie Indiana John Cavadini, tłumacząc, dlaczego wiarę wyrażaną i wyjaśnianą przez sobory powszechne – często prowokujące w Kościele spory i konflikty – chroni Trzecia Osoba Boska. Specjalizujący się w intelektualnej historii chrześcijaństwa teolog, którego w 2009 roku do pracy w Międzynarodowej Komisji Teologicznej Kościoła powołał Benedykt XVI, zwrócił uwagę, że „wypowiedzi soboru powszechnego, które błędnie zinterpretowano, mogą być niezgodne z poprzednim nauczaniem Kościoła”.

Naukowiec zaznaczył, że dokumenty kościelne czasami wymagają doprecyzowania, ale konstatacja ta nie jest tożsama ze założeniem podzielanym przez niektórych współczesnych krytyków, że sobór powszechny może nauczać lub zawierać błędy dotyczące wiary katolickiej.

Teolog z Notre Dame w ten sposób odniósł się do zarzutów publicznie stawianych przez takie postaci jak były nuncjusz apostolski w Stanach Zjednoczonych abp Carlo Viganò, który uznał, że podczas Soboru Watykańskiego II „wrogie siły” doprowadziły do „abdykacji Kościoła katolickiego” poprzez „niesamowite oszustwo”. „Błędy okresu posoborowego zostały zawarte jak w pigułce w dokumentach soborowych” – stwierdził hierarcha, oskarżając Sobór, a nie tylko jego skutki, o powielanie jawnego błędu.

Według abp Viganò, Sobór Watykański II katalizował ogromną, ale niewidoczną schizmę w Kościele, zapoczątkowując fałszywy Kościół, funkcjonujący obok prawdziwego Kościoła. W zeszłym miesiącu grupa katolików, w tym księża, osobistości medialne i niektórzy uczeni, podpisali list chwalący zaangażowanie byłego nuncjusza w sprawę, wskazując, że należy przedyskutować kwestię, czy można pogodzić Sobór Watykański II z Tradycją. „Ciągłość Soboru Watykańskiego II z Tradycją jest hipotezą, którą należy sprawdzić i przedyskutować, a nie traktować jako niepodważalną rzeczywistość” – podkreślono w oświadczeniu.

W odpowiedzi na zarzuty abp. Viganò, Cavadini przyznaje, że przychylnie odnosi się do zaniepokojenia katolików, „dotyczącego oczywistego zamieszania w dzisiejszym Kościele, osłabienia wiary eucharystycznej, banalizacji liturgii, mającej być dziedzictwem Soboru itp.”. „Czy jednak słuszne jest obwinianie Soboru, odrzucenie go jako pełnego błędów? Czy nie oznaczałoby to, że Duch Święty pozwolił Kościołowi popaść w ogromny błąd, dopuszczając, by pięciu papieży nauczało go entuzjastycznie przez ponad 50 lat?” – pyta Cavadini.

Zaznaczył, że wydaje się rzeczą podejrzaną, iż abp Viganò nie dostrzega nawet jednej dobrej rzeczy, będącej owocem Soboru Watykańskiego II. Przyznał, że soborowe reformy doprowadziły, szczególnie w USA do zbanalizowania liturgii, wypełnienia jej hymnami bez walorów estetycznych, zawierających błędy doktrynalne, zwłaszcza dotyczące Eucharystii. Zwrócił uwagę z drugiej strony, że sam przeżył w krajach afrykańskich wiele pięknych liturgii, które były owocem Soboru Watykańskiego II.

Teolog pochwalił również powszechne wezwanie do świętości zawarte w „Lumen gentium”, dokumencie Soboru Watykańskiego II. W tej Konstytucji dogmatycznej o Kościele przypomniano, że świętość, czyli bliskość z Bogiem, jest nie tylko domeną kapłanów i zakonników, ale wszystkich ludzi. „To jest coś, co wydawało mi się tak wzniosłe, kiedy po raz pierwszy przeczytałem go w wieku 19 lat, że pragnienie, by żyć zgodnie z tą wizją jest dziś wciąż równie mocne” – podkreśla teolog. Zaznaczył, iż w aspekcie wielu ważnych wypowiedzi teologicznych lub duszpasterskich Soboru, twierdzenie, że soborowe dokumenty noszą „nasiona” błędu teologicznego nie wytrzymuje krytyki.

„Czy Sobór Watykański II jest złym ziarnem? Czy też ziarno, o które tu chodzi, jest raczej efektem wykoślawianego wyboru teologów, by rozwinąć jeden wątek nauczania soborowego kosztem innych? Nie wspominając już o pasterzach, którzy tak priorytetowo traktują prawdziwe dobro, aby chrześcijańskie nauczanie było dostępne i zrozumiałe dla współczesnych ludzi, że bagatelizują jego wyjątkowość traktując jako żenująco przestarzałe?”
– pyta i apeluje, by katolicy, a zwłaszcza przywódcy kościelni, poważnie przeczytali dokumenty Soboru Watykańskiego II i postarali się włączyć je w swoje rozumienie Kościoła.

W komentarzach dla agencji CNA amerykański teolog zauważa, że także inne sobory w historii Kościoła były błędnie interpretowane i wzbudzały kontrowersje. Po niektórych, takich jak Sobór Chalcedoński (451 r.), kontrowersje trwały nawet przez długie wieki.

Wskazał także na przykład Soboru Nicejskiego z 325 roku, gdzie w toku dyskusji o Trójcy Świętej oświadczono, że Syn jest współistotny (homoousios) Ojcu. Cavadini przypomniał, że użytemu słowu sprzeciwiali się wówczas biskupi i teologowie, którzy zrównali wypowiedź soborową z sabelianizmem – potępioną przez Kościół herezją z III wieku. Dopiero po odróżnieniu hipostaz (osób) od ousia (substancji, istoty) dwuznaczności w tej sprawie ostatecznie wyjaśniono.

„Ale - warto podkreślić - nie był to błąd w samym nauczaniu, stanowczo nie! Jednak sam akt orzekania tworzy nową sytuację, która często wymaga dalszej interpretacji” – wyjaśnia teolog i tłumaczy, że użyte w Nicei „homoousios” było w tamtym czasie „skażonym słowem”.

„Czy nasi krytycy Soboru Watykańskiego II nie krzyczeliby w proteście, że to był błąd? Oni po prostu nie pamiętają, że nawet ten najsłynniejszy z soborów był na tyle odważny, że ryzykował użycie skażonego słowa w nowym znaczeniu, z nowym zamiarem” – stwierdza teolog i akcentuje, że w sprawach wiary „sobór powszechny jest chroniony od błędu”.

„To nie znaczy, że wszystko zostało wyrażone tak dobrze, jak mogło było być, ponieważ Duch Święty nie gwarantuje tego. To oznacza po prostu, że Kościół, w swoim autorytatywnym nauczaniu jest zachowany od jawnie błędnych deklaracji” – powtórzył Cavadini.

W historii Kościoła rzymskokatolickiego było 21 synodów powszechnych, nazywanych soborami: od Soboru Nicejskiego I (325 r.) po Sobór Watykański II (1962-1965).

CZYTAJ DALEJ

Kard. Czerny: Amazonia to raj palony i pustynniejący

2020-08-08 08:18

[ TEMATY ]

Querida Amazonia

vaticannews.va

Amazonia jest miejscem zagrożonym, a jego mieszkańcy żyją bezradni „w raju, który jest palony i pustynnieje” – uważa kard. Michael Czerny, podsekretarz Sekcji Migrantów i Uchodźców w Dykasterii ds.Integralnego Rozwojowi Człowieka.

Postsynodalna adhortacja apostolska Franciszka „Querida Amazonia” stała się prawdziwym i właściwym „listem miłości dla tego zranionego raju, dla jego synów i córek, którzy tak bardzo cierpią i są narażeni na zagrożenia” – stwierdził kardynał. Dodał, że dokument ten jest głosem Kościoła, który „walczy, zachowuje i strzeże” oraz „ucieleśnia się w Amazonii”. Zwrócił uwagę, że rozpoczęte na Synodzie „wspólne wędrowanie” nadal trwa, a Dykasteria, w której pracuje, jest bezpośrednio zaangażowana w działania na rzecz wcielania w życie wytycznych synodalnych.

Zdaniem amerykańskiego purpurata kurialnego „w Amazonii jest wielu migrantów z zewnątrz, uchodźców wewnętrznych, ofiar handlu ludźmi”. Do najważniejszych tematów, dotyczących tego regionu, należy też zaliczyć tradycyjne przemieszczanie się miejscowych grup wzdłuż szlaków rzecznych i leśnych (niekiedy przerwanych), jak również opuszczanie wiosek, chaotyczną urbanizację i wykorzystywanie tych miejsc jako korytarzy migracyjnych.

„Ponad pięćdziesiąt lat byłem jezuitą, a moją misją było służenie wierze i krzewienie sprawiedliwości” – wspomniał dalej podsekretarz Dykasterii. Zaznaczył, że obecnie, gdy został kardynałem, ta jego misja jeszcze bardziej się wzmogła, aby służyć Kościołowi, jeszcze ściślej współpracując z papieżem. „Mógłbym chyba powiedzieć, że czuję się powołany do jeszcze większego otwarcia ramion, to znaczy do jeszcze szerszego angażowania się na rzecz tych, którzy są głodni i spragnieni sprawiedliwości” – oświadczył purpurat kurialny.

Jako sekretarz specjalny tamtego zgromadzenia Synodu spotykał i wysłuchiwał wtedy wielu spośród tych „spragnionych”, dodając, że były to dni pełne słuchania, modlitwy i rozeznawania, niemal dosłownie dotykania „bogactwa różnorodności w naszym Kościele”, który wychodzi „ku ludom tubylczym, przeżywa z nimi cierpienia, nadzieje i niesie ich w swym sercu”.

Kardynał wskazał, że Dokument Końcowy Synodu Biskupów jest właśnie wynikiem tego długiego procesu wzajemnego przyglądania się sobie, rozpoczętego na etapie przygotowawczym przez Panamazońską Sieć Kościelną (REPAM). Na tym etapie wysłuchano ponad 87 tys. osób. I z tego Dokumentu wypływa „Querida Amazonia”, przy czym obu tych tekstów nie można uważać za materiały oddzielne. Dokument Końcowy jest wynikiem „rozeznania dokonanego przez zgromadzenie plenarne i jest zasadniczo propozycją lub programem duszpasterskim”, podczas gdy adhortacja jako nauczanie papieskie „dostarcza wytycznych, inspiruje, oświeca i rzutuje te uwagi na cały Kościół” – wyjaśnił kard. Czerny.

Podkreślił, że jest to skarb, który ma być dowartościowany w najszerszych wymiarach, a zarazem w konkretach swych propozycji. Hierarcha przypomniał, że Dokument Końcowy zawiera prawie 200 konkretnych propozycji, których ogromną większość stanowią nowe podejścia lub odnowienie tych, które już istniały. Adhortacja posynodalna natomiast jest wezwaniem do „integralnego nawrócenia” osób ku realizacji tego, czego pragnie, szczególnie w odniesieniu do regionu panamazońskiego, papieska encyklika „Laudato si'”.

Mówi ona o „czterech marzeniach”: przede wszystkim „społecznym”, a więc włączeniu do tego procesu wszystkich ludów Amazonii, wypływającym z refleksji nad sprawiedliwością, pokojem i całością stworzenia; winno się to przejawiać w „projektach, przestrzeniach i sojuszach na rzecz obrony najbardziej bezradnych, ludów, ich życia, godności i praw”. Drugie to „marzenie kulturalne”, częściowo już urzeczywistniane w konkretnych doświadczeniach wielu zgromadzeń zakonnych, które zyskuje tu nowe bodźce w postaci działalności misyjnej „w perspektywie interkulturacji, w której bogactwo i piękno różnych kultur, ich postrzeganie świata ujawniają się i jaśnieją w duchu spotkania, dialogu i towarzyszenia”, nie tracąc przy tym z pola widzenia tożsamości Kościoła.

Kolejne marzenie – „ekologiczne” – gromadzi wszystkie sugestie encykliki i prowadzi do konieczności rozpoznawania, „jakie działania, programy i procesy formacyjne mogą być realizowane zarówno na płaszczyźnie oświatowej, duchowej lub społecznej, jak i w działaniach na rzecz obrony [środowiska]”. I wreszcie „marzenie kościelne” jest najbardziej związane „z naszą rzeczywistością Kościoła i życia religijnego”. Pójście za tym marzeniem oznacza „nadanie nowych twarzy Kościołowi, zwłaszcza oblicza amazońskiego” i tym samym „wzbogacenie Kościoła powszechnego” – podkreślił rozmówca kwartalnika.

Na zakończenie wskazał, że chodzi tu o odwagę wychodzenia na nowe szlaki, o docieranie do „najodleglejszych wspólnot, poznawanie języków indiańskich i szanowanie kultur” z jedynym i dokładnie określonym zamiarem „dotarcia do serc ludów z Dobrą Nowiną Jezusa”. I „w tych czasach wielkiej rozpaczy” należy spoglądać na kryzys w Amazonii jako na „wezwanie do nadziei chrześcijańskiej”, budując „przestrzenie spotkania i ucząc się przyjmowania nadziei, którą Pan wlewa w nasze serca w dialogu” i w ten sposób należy odpowiedzieć na „wezwanie do dalszego marzenia” – zakończył swą wypowiedź kard. Czerny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję