Reklama

Aspekty

Najwspanialsza biblioteka kościelna diecezji w Żaganiu

23 kwietnia obchodziliśmy Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich (Międzynarodowy Dzień Książki, Światowy Dzień Książki). To doroczne święto organizowane przez UNESCO. Data obchodów nawiązuje do dnia śmierci trzech wybitnych postaci, którymi są Miguel de Cervantes, William Szekspir i historyk peruwiański Inca Garcilaso de la Vega.

[ TEMATY ]

biblioteka

Żagań

Archiwum Aspektów

Najwspanialszą biblioteką kościelną w naszej diecezji jest Biblioteka w dawnym opactwie Kanoników Regularnych Reguły Świętego Augustyna w Żaganiu. Była to piąta największa biblioteka średniowiecznej Europy

Od połowy XIV wieku działało w Żaganiu skryptorium. Zakonnicy kopiowali księgi, kupowali je lub dostawali w darze. To spowodowało, że na przełomie XIV i XV wieku założono tu stałą bibliotekę, która w XVI wieku miała ok. 800 rękopisów i ok. 250 inkunabułów. W tamtym czasie takich bibliotek, które miały zbiory liczące powyżej 1000 woluminów, było ok. dziesięciu w Europie. Nasza żagańska była piątą z kolei pod względem liczby zgromadzonych ksiąg. Po likwidacji opactwa te najstarsze zbiory zostały wywiezione do Wrocławia i znajdują się w Bibliotece Uniwersyteckiej. W 1965 r. przeprowadzono badania, z których wynika, że do dzisiaj zachowało się we Wrocławiu jeszcze 518 rękopisów. I jest to największy zbiór rękopisów na terenie Polski pochodzący z jednej biblioteki. Obecne książki przechowywane tu, w Żaganiu, to oryginalne druki kanoników pochodzące z XVII, XVIII i XIX wieku, a także książki przywiezione tu po wojnie z okolicznych bibliotek. Mamy tego jeszcze ok. 2 tys. tomów.

Reklama

https://pl-pl.facebook.com/NiedzielaZielonogorskoGorzowskaAspekty/photos/pcb.455833605209561/455832911876297/?type=3&theater

2020-04-24 14:15

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Książkowe SPA

2020-06-17 11:09

Niedziela wrocławska 25/2020, str. V

[ TEMATY ]

biblioteka

archidiecezja wrocławska

Agnieszka Bugała

Ks. Adam Dereń, koordynator budowy, z modelem Biblioteki

Trwa akcja przenoszenia książek do nowej Biblioteki Archidiecezjalnej. Pod względem ilości starodruków będzie to druga, po Uniwersyteckiej, biblioteka na Dolnym Śląsku.

Biały budynek nad Odrą od samego początku budzi emocje, bo wyróżnia się na tle architektury Ostrowa Tumskiego, ale już wkrótce tajemniczy obiekt zacznie żyć pełnią życia. Poza tym, co najważniejsze, czyli dostępem do ponad 400 tys. książek, w nowoczesnym wnętrzu na parterze będzie można napić się kawy, a dotarcie do Biblioteki będzie możliwe nie tylko od strony auli Papieskiego Wydziału Teologicznego, ale także od strony Odry. Sześć kondygnacji – w tym wyjątkowe piwnice z zachowanymi ścianami z cegieł – ma powierzchnię 4,5 tys. m2.

– Planujemy, aby powstała tu przystań dla statków, które kursują po Odrze. Gdyby nie pandemia, już od kwietnia można byłoby wysiadać i wsiadać na przystani o nazwie „katedra” – tłumaczy ks. Adam Dereń, koordynator budowy Biblioteki. Rzeczywiście, z tyłu budynku na nabrzeże Odry prowadzą schody. Wystarczy otworzyć zamontowaną w murze ażurową furtkę, aby dostać się na pokład statku. W tej chwili jeszcze nie jest to możliwe, ale jak zapewniają wykonawcy, wkrótce marzenie stanie się rzeczywistością. Od strony rzeki biała bryła budynku odcina się mocną kreską czerwonych maków – biało-czerwony kadr kusi fotografów. – Mamy nadzieję, że będzie to nowe miejsce relaksu na mapie Wrocławia – mówi ks. Dereń.

– W podziemiach chcemy urządzić Muzeum Księgi, gdzie można będzie dowiedzieć się, jak powstawały dawne księgi, oglądać piękne zdobienia, inicjały, oprawy ksiąg – mówi ks. Dereń.

Ale wypożyczona książka nie powędruje z nami na słoneczne nabrzeże. Nie będzie też możliwości czytania w kawiarni. – Książki będą oznaczone chipami. To sprawi, że po bibliotece będzie można poruszać się dość swobodnie, ale tylko w wyznaczonych strefach. Montujemy też specjalne bramki, po to, aby księgozbiór był bezpieczny. Była już taka historia na Dolnym Śląsku, że ktoś wyciął z udostępnionego, zabytkowego starodruku, wyjątkowej wartości inicjał i wyniósł go, zwyczajnie kradnąc, a niszcząc przy tym zabytek piśmiennictwa. W tym budynku nie będzie to możliwe – deklaruje ks. Dereń. – W nowej Bibliotece stworzyliśmy warunki właściwe do przechowywania księgozbiorów – odpowiedni klimat, wilgotność, temperaturę, a także stosowne zabezpieczenia. Zainstalowano specjalny system gaszenia książek gazem w razie pożaru. W pomieszczeniach jest też klimatyzacja i wentylacja dla utrzymania stałej temperatury w miejscach przechowywania najstarszych dzieł. Do budynku nowej Biblioteki trafi księgozbiór Biblioteki Kapitulnej Archidiecezji Wrocławskiej, Biblioteki Papieskiego Wydziału Teologicznego i Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego, a wśród nich bezcenne zabytki piśmiennictwa z Księgą Henrykowską na czele. Księgozbiór robi wrażenie, w samej Bibliotece Kapitulnej jest 220 tys. woluminów, w tym kilkadziesiąt tysięcy starych druków i tysiąc inkunabułów (druków, sprzed 1501 r.). – Chcielibyśmy, żeby na początku nowego roku akademickiego, można było już korzystać z Biblioteki. Otwarcie planowaliśmy na czerwiec, ale na przeszkodzie stanęła epidemia – mówi ks. Rafał Kowalski, rzecznik archidiecezji wrocławskiej.

CZYTAJ DALEJ

"Dużo ludzi modli się i prosi o modlitwę" - rozmowa z Józefem Popiełuszką, bratem bł. ks. Jerzego

2020-07-05 11:00

ks. Łukasz Romańczuk

Pan Józef Popiełuszko wraz z żoną Alfredą

Okrutna śmierć ks. Jerzego Popiełuszki poruszyła wielu Polaków. Niezliczone tłumy na pogrzebie i licznie przychodzący ludzie odwiedzający jego grób na warszawskim Żoliborzu. Dziś cieszymy się, ks. Jerzy jest już błogosławiony. Na szczęście między nami są ci, którzy pamiętają tego odważnego kapelana “Solidarności”. Z Józefem Popiełuszką, bratem ks. Jerzego, rozmawia ks. Łukasz Romańczuk.

ks. Łukasz Romańczuk: Nasza rozmowa odbywa się tuż przed uroczystościami w parafii pw. św. Michała Archanioła w Miliczu, czy często zdarza się, że jest pan zapraszany na instalację relikwie brata, bł. ks. Jerzego?

Józef Popiełuszko: Bardzo często. W wielu miejscowościach byliśmy już w Polsce i poza jej granicami. W lutym byliśmy w Anglii, wcześniej w Norwegii. Zapraszano nas także na Wschód, a tak to zapraszani jesteśmy do różnych miejsc w Polsce.

ks. Ł.R: Wspomnienia brata, to także wspomnienia z dzieciństwa. Jak wspomina pan ks. Jerzego z lat młodości?

J.P.: Po pierwszej Komunii św. Jerzy zapisał się do ministrantów i codziennie rano był na mszy św. Wychodził z domu godzinę wcześniej, aby zdążyć, bo do kościoła było 5 km. Nauczyciela mamę wezwała i powiedziała, że za to dostanie obniżony stopień, ale on nie załamał się i do końca podstawówki służył do mszy.

ks. Ł.R: Pana brat, ks. Jerzy, kiedy był kapelanem “Solidarności” czuł niebezpieczeństwo jakie mogło wynikać z jego posługi?

J.P.: Niebezpieczeństwo było w każdej chwili. Cały czas przy mieszkaniu pilnowała go Służba Bezpieczeństwa. Ale on się nie gniewał na nich. Sam albo kolegom mówił, aby zanieść tak do nich kawę czy ciepłą herbatę, aby im mimo zimna było lżej, bo oni tylko pracują. Nie oni są winni, ale system tego był winien.

ks. Ł.R.: I nadszedł rok 1984. Okrutna śmierć ks. Jerzego. Jak wspomina pan ten czas, kiedy dowiedział się o śmierci brata?

J.P.: Trudno powiedzieć. Na początku nie dowierzałem, ale niestety okazało się to prawdą. Później męczyli nas. Mnie też chcieli aresztować, bo po śmierci brata pojechałem z mamą na mszę za Ojczyznę i biskup obecny tam wtedy chciał pokazać nam rzeczy, które wyłowiony. Mieszkaliśmy u jednej pani i przyszli ubecy i powiedzieli, że rewizję będą robić, a do mnie powiedzieli: “Pan pojedzie z nami”. Mama zaczęła płakać i powiedziała: “Jak jego zabieracie, to i ja z wami pojadę.” Oni byli w kropce i nie wiedzieli co zrobić. W klatce był telefon i poszli zadzwonić, bo wiedzieli, że jak matkę zabiorą to zaraz cały świat będzie o tym wiedział. I dali spokój. Dużo było takich zajść.

ks. Ł.R: To niesamowite mieć brata, który jest wśród błogosławionych. Odczuwa pan wstawiennictwo bł. ks. Jerzego w codziennym życiu?

J.P.: Bardzo odczuwam. W 2000 roku zachorowałem na nowotwór na języku. Powstała taka blizna. Lekarze dawali mi 2-3 miesiące życie. Nie poddałem się. Po jakimś czasie pojechałem do Warszawy na operacje. Tam dostałem anginy i już operacja nie była możliwa. Musiałem wyleczyć anginę. I anginy już nie mam i 20 lat już żyję i możemy dziś rozmawiać.

ks. Ł.R. A spodziewał się pan, że po śmierci ks. Jerzego będzie taki rozgłos, a na jego grób ludzie będą przynosić kwiaty, znicze? Czy wtedy zastanawiał się pan, że ta śmierć, męczeńska śmierć przyczyni się do tego, że ks. Jerzy będzie wśród błogosławionych?

J.P.: Trudno było to sobie z początku wyobrazić. Ale pojawiały się myśli, że z tej śmierci męczeńskiej coś musi wyniknąć. Dużo ludzi modli się i prosi o modlitwę. Dzwonią do nas i doznają wielu łask od Pana Boga za przyczyną bł. ks. Jerzego. I my też modlimy się i Pan Bóg, za wstawiennictwem ks. Jerzego, daje bardzo dużo.

CZYTAJ DALEJ

Rowerem do Pani Jasnogórskiej

2020-07-06 22:48

Joanna Ferens

Pątnicy tuż przed wyruszeniem do tronu Pani Jasnogórskiej

Już po raz dziewiąty z Biłgoraja wyruszyła (06.07) Rowerowa Pielgrzymka na Jasną Górę.

Wydarzenie rozpoczęło się od mszy św. sprawowanej w kościele pw. Chrystusa Króla w Biłgoraju. Duchowy patronat nad pątnikami z Biłgoraja i okolic sprawuje ks. Tomasz Szumowski, wikariusz parafii Świętej Bożej Opatrzności w Zamościu. W rozmowie kapłan wyjaśniał, na czym takie nietypowe pielgrzymowanie polega: – Z pewnością, nie można tego traktować jedynie jako rajdu czy ‘wypadu rowerowego’. Oczywiście ważne są walory zdrowotne jazdy na rowerze, walory turystyczne i krajoznawcze, jakie daje rower, ale przede wszystkim, w naszym przypadku ważne są aspekty duchowe. Jest to pielgrzymka i choć przez fakt, że jedziemy na rowerze ma nieco inny wymiar niż pielgrzymki piesze, to jednak aspekt duchowej wędrówki jest najważniejszy. Każdy z pielgrzymów na bagażniku rowerowym czy w plecaku, obok rzeczy pierwszej potrzeby wiezie przede wszystkim intencje, ciężar dnia codziennego i ciężar swego sumienia – wyjaśniał.

Ze względu na pandemię pielgrzymka na nieco innych charakter – tłumaczył organizator wydarzenia, Mirosław Lipiński: – Obostrzenia dotyczą ilości osób, kwestii postojów, wspólnych posiłków, zakwaterowania czy czasu wolnego. Wszystko musi odbyć się zgodnie z wytycznymi Sanepidu i w reżimie sanitarnym. Mam jednak nadzieję, że uda nam się bez złych przygód dotrzeć na Jasną Górę. Obok intencji osobistych, jako pielgrzymce przyświeca nam modlitwa o ustanie epidemii koronawirusa – tłumaczył.

O swoich motywacjach do uczestnictwa w pielgrzymce mówiła Wiesława Siek: – Jadę już szósty raz. I podobnie jak w latach ubiegłych wiozę z sobą intencje, konkretne prośby i podziękowania, przede wszystkim osobiste i rodzinne, ale także te, które polecają mi znajomi. Chcę to wszystko, co nas trapi, co nas raduje, co przynosi nam dobro, zawieźć przed tron Matki Bożej Częstochowskiej – zaznaczała. – Mam za co Bogu dziękować, mam też wiele próśb. Życie zmienia się bardzo szybko, ciężko za wszystkim nadążyć, jest wiele spraw w rodzinie, w życiu zawodowym, które trzeba omodlić, trzeba przemyśleć, stąd razem z mężem pielgrzymujemy i podejmujemy ten trud – dodaje Dorota Żywot.

Również Andrzej Szatowski wyjaśniał, w jakiej intencji wyrusza na pielgrzymi szlak: – Wiozę prośby i podziękowania w intencji członków najbliższej rodziny, ale także i modlitwy w intencji moich uczniów. Moja klasa w tym roku zdała maturę, chcę, by wybrali mądrze drogę dorosłego życia i by byli na niej szczęśliwi, a Ojczyzna miała z nich jak najlepszy pożytek. Teraz dla uczniów klas młodszych był trudny okres zdalnego nauczania. Chcę modlić się, by dobrze wykorzystali dany im czas. Jak nauczyciel jestem przecież za nich odpowiedzialny – podkreślał.

Na pielgrzymim szlaku nie zabrakło również młodych ludzi. Wśród nich znalazła się m.in. Patrycja Dębska: – W przyszłym roku będę zdawać maturę, a po niej czeka mnie wybór kierunku studiów i pracy zawodowej. Chcę modlić się o trafny wybór i siły potrzebne do egzaminu i przygotowania się do niego. Chcę zdawać na pielęgniarstwo i pracować w szpitalu, by w ten sposób pomagać innym. Mój trud i modlitwy ofiaruję właśnie w tej intencji – przyznała.

Co roku na pielgrzymi szlak rowerowy wyrusza wójt Gminy Łukowa, Stanisław Kozyra: – Codziennie uczestniczymy we Mszy świętej, jest wspólna modlitwa, konferencje, apel jasnogórski. Jest także czas na osobistą modlitwę, bo wiele etapów jedziemy jeden za drugim i w tym przypadku nie sposób modlić się wspólnie. Wszyscy traktujemy to przede wszystkim jako wyzwanie duchowe, czas do przemyśleń, przemodlenia pewnych rzeczy – zaznaczał.

Rowerzyści dotrą na Jasną Górę w sobotę, 11 lipca. Patronat finansowy nad pielgrzymką objął starosta biłgorajski Andrzej Szarlip.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję