Reklama

Kościół

Diecezja tarnowska: zmarł kapłan, który był zarażony koronawirusem

Zmarł ks. Roman Kopacz, proboszcz parafii Drwinia w powiecie bocheńskim. Miał 59 lat. Kapłan był zarażony koronawirusem, natomiast nie wiadomo co było bezpośrednią przyczyną jego śmierci - informuje ks. Ryszard Stanisław Nowak, rzecznik prasowy biskupa tarnowskiego.

[ TEMATY ]

kapłan

kapłan

Radio Em

Ks. Roman Kopacz

Księża z parafii należących do dekanatu Uście Solne są objęci kwarantanną, gdyż mieli kontakt ze zmarłym kapłanem podczas dekanalnego spotkania formacyjnego, dotyczącego m.in. organizacji pracy duszpasterskiej w dekanacie w obecnej sytuacji.

Ks. Roman Kopacz urodził się 27 lutego 1961 roku w Jaśle. Egzamin dojrzałości złożył w 1980 roku w Liceum Ogólnokształcącym w Bieczu. Wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie, a po ukończeniu studiów filozoficzno-teologicznych, otrzymał święcenia kapłańskie z rąk biskupa tarnowskiego Jerzego Ablewicza w dniu 25 maja 1986 roku w Tarnowie.

Jako wikariusz pracował w następujących parafiach: Gręboszów (od 26 czerwca 1986 roku), Bobowa (od 23 sierpnia 1989 roku) i Szczepanowice (od 1 września 2006). Od 1991 roku do 1999 roku pracował jako misjonarz na Ukrainie. W dniu 2 października 2000 roku został mianowany proboszczem parafii pod wezwaniem Niepokalanego Serca NMP w Przybysławicach. Z dniem 1 lipca 2007 roku otrzymał nominację na urząd proboszcza parafii pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Polski w Drwini. Ponadto sprawował obowiązki notariusza dekanatu Uście Solne i dekanalnego duszpasterza małżeństw i rodzin w tymże dekanacie.

Reklama

W dowód wyróżnienia za gorliwie pełnioną posługę kapłańską otrzymał w 1997 roku diecezjalne odznaczenie Expositorium Canonicale.

Informacje o dacie pogrzebu zostaną podane w późniejszym czasie.

2020-03-24 18:36

Ocena: +2 -3

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Duszpasterz trzeźwości: trzeźwość dzieci zależy od dorosłych

2020-08-15 08:21

[ TEMATY ]

dzieci

trzeźwość

kapłan

kapłan

Bożena Sztajner/Niedziela

- Nie można powiedzieć, że trzeźwość dorosłych zależy od dzieci – to trzeźwość dzieci zależy od dorosłych. Dzieci obserwują dorosłych i przejmują ich postawy – uważa ks. kan. Zbigniew Kaniecki, konsultor Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych, proboszcz parafii św. Jadwigi Śląskiej w Białej koło Płocka.

Hasłem sierpnia - miesiąca modlitw o trzeźwość narodu są w tym roku słowa „Szczęśliwe dzieci w trzeźwych rodzinach”. To kontynuacja programu z lat poprzednich, kiedy to m.in. głównym tematem była trzeźwość matek i ojców. Ks. kan. Zbigniew Kaniecki, który jest konsultorem Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych zaznacza, że w przeszłości uważano, że jeśli dzieci zachowają abstynencję, to będą trzeźwymi dorosłymi.

„Dzieci wychowują się przez przykład. Jeżeli dorośli w otoczeniu nadużywają alkoholu, to dzieci będą kontynuowały ich zachowania. To nieprawda, że trzeźwość dorosłych zależy od dzieci – to trzeźwość dzieci zależy od dorosłych. Dzieci obserwują dorosłych i przejmują ich postawę. To ważne, żeby dzieci wychowywały się w trzeźwych rodzinach, żeby wzrastały w atmosferze, że alkohol nie jest potrzebny do tego, aby radośnie przeżywać spotkania rodzinne czy koleżeńskie” – tłumaczy proboszcz parafii Biała.

Punktem wyjścia powinien być przykład obserwowany u dorosłych. Tymczasem obniża się wiek inicjacji alkoholowej. Młode pokolenie coraz szybciej sięga po alkohol. Zdaniem ks. Kanieckiego, to efekt wychowania. Dzieciom przekazuje się, że w życiu ma im być dobrze i przyjemnie, i że Bóg nie jest do niczego potrzebny.

„Nie tłumaczy się dzieciom, że żyją dla kogoś. Uczy się je, że mają sobie tak ułożyć życie, żeby im było dobrze. Życia w ogóle nie odnosi się do Boga, tymczasem życie bez Boga nie ma sensu. Dzieci i młodzieży nie ma w kościołach, bo rodzice nie wychowują ich dla celu, którym jest zbawienie, szczęście wieczne, niebo. Jeśli tak dalej będzie, nie uda nam się ocalić dzieci przed uzależnieniem alkoholu, chodzi tu o kwestię wolności. W dzisiejszych czasach wolność rozumiana jako nieograniczona możliwość wyboru, ale jest to średniowieczne rozumienie wolności. Wolność, to konkretna wartość” – stwierdza kapłan.

Przypomina również, że rodzice powinni zachować abstynencję do pełnoletności swoich dzieci, co wynika ze sprawiedliwości. Dzieci nie powinny widzieć swoich rodziców pijących alkohol.

A sierpniowa abstynencja, to „błogosławione świadectwo” (bp T. Bronakowski). Do abstynencji nie można nikogo zmusić, ponieważ jest to rodzaj postu. Kościół zachęcając wiernych w sierpniu do abstynencji, odwołuje się do motywacji patriotycznych. W historii Polski w sierpniu zginęło wielu ludzi, poświęcając życie dla ojczyzny. Ta ofiara nie może być daremna.

„Pamiętajmy, żeby rezygnacji z alkoholu nie dedykować alkoholikom czy pijakom. Trzeba się postarać, aby osoby niepijące się ujawniły. Gdy ktoś nie chce się pić alkoholu w towarzystwie, to mówi, że przeprasza, bo nie pije. Za co przeprasza? Pijący powinni uszanować ich decyzję. Potrzeba osób, które nie piją, żeby stanowić wzór dla innych” – podkreśla ksiądz konsultor.

Dodaje, że Kościół nie ma wpływu na liczbę punktów sprzedaży czy ilości sprzedawanego w nich alkoholu, nie ma wpływu na podaż alkoholu, ale może wpływać na to, aby ludzie nie kupowali alkoholu. Troska o post, jakim jest rezygnacja z alkoholu, może wydać owoce wiary. Duszpasterstwo trzeźwości troszczy się o to, żeby katolicy nie kupowali alkoholu, żeby bawili się bez niego, żeby w parafiach propagować taką postawę podczas różnych spotkań.

„Abstynencja w sierpniu, to konkretny czyn, to dążenie do trzeźwości narodu. Trzeba modlić się często o trzeźwość, trzeba prosić Boga o cnotę trzeźwości, nie tylko w odniesieniu do osób uzależnionych. Człowiek wolny potrafi zachować abstynencję. Kto pije alkohol nigdy nie jest w pełni wolny” – akcentuje diecezjalny duszpasterz trzeźwości.

CZYTAJ DALEJ

Abp Hoser dla „Niedzieli”: potrzeba nam miłości ojczyzny na wzór bohaterów Bitwy Warszawskiej

„Bolszewizm zatruł zachodnią cywilizację, a jego pochodną są wszystkie dzisiejsze ideologie” - mówi w wywiadzie dla Tygodnika „Niedziela” abp Henryk Hoser.

O cudownym zwycięstwie w 1920 r., bohaterskiej śmierci ks. Ignacego Skorupki, zjednoczeniu Polaków ponad podziałami i białej plamie w historii, jaką  przez lata była Bitwa Warszawska, z biskupem seniorem diecezji warszawsko-praskiej i wizytatorem apostolskim parafii w Medjugorie, rozmawia Magdalena Wojtak.

Sto lat temu na przedmieściach Warszawy nastąpił cud. Bolszewicy zaczęli się wycofywać, a plan podbicia przez nich serca Europy "po trupie Polski" legł w gruzach. Jak powinniśmy patrzeć na to wydarzenie? 

Abp Henryk Hoser SAC: - To był potrójny cud - jedności narodowej, wspólnoty modlitwy oraz działań militarnych. Zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej zawdzięczamy ogromnej mobilizacji całego społeczeństwa, które szturmowało niebo i odpowiedziało na apel biskupów, aby stanąć w obronie ojczyzny. 19 czerwca 1920 r. stolicę zawierzono Najświętszemu Sercu. Episkopat Polski na czele z prymasem kard. Edwardem Dalborem, na Jasnej Górze trzy tygodnie przed kulminacyjnym atakiem bolszewików ponowił ten akt, zawierzając Najświętszemu Sercu Pana Jezusa całą Polskę. W świątyniach miały miejsce całodzienne adoracje. Od 6-15 sierpnia odbywała się ogólnopolska krucjata modlitewna w intencji ojczyzny odmawiana w formie nowenny.
W stolicy trwały czuwania modlitewne, a z kościołów w kierunku pl. Zamkowego wyruszały procesje pokutno-błagalne. Lud Warszawy zawierzał się Matce Bożej Łaskawej, Strażniczce Polski i patronce stolicy. Modlono się także przed relikwiami św. Andrzeja Boboli.

Jaką rolę w obliczu bolszewickiej ekspansji odegrał Kościół? 

- Polscy biskupi w liście do narodu, papieża Benedykta XV oraz Konferencji Episkopatów Świata prosili o pomoc i modlitwę w intencji zagrożonego nawałą bolszewicką państwa. Pisali, że jeżeli Polska zginie, klęska grozi całemu światu, który zaleje nowy potop - potop mordów, nienawiści, pożogi i bezczeszczenia Krzyża. Pisali, że bolszewizm jest wykwitem wszelkich zasad negacji, które godzą w rodzinę, religię, system społeczny oraz ubóstwianą przez siebie wiedzę. 

14 sierpnia 1920 r. na polach walk w Ossowie, gdzie zginął z krzyżem w ręku ks. Ignacy Skorpuka, sowieci zobaczyli na niebie jasną postać. Nazajutrz Matka Boża objawiła się także w Wólce Radzymińskiej. 

- Uczestnikom Bitwy Warszawskiej, jak relacjonowali bolszewiccy jeńcy, objawiła się Matka Boża. W nocy widzieli wielką postać Maryi na tle stolicy, która ochraniała płaszczem Warszawę, a wystrzeliwane w Jej kierunku pociski odbijały się.
Od tego momentu nastąpił przełom w Bitwie Warszawskiej. Rosjanie zaczęli panikować i wycofywać się. Siły ludzkie były zbyt słabe, aby sprostać wrogowi. Objawienie się Matki Bożej załamało morale Armii Czerwonej, a skuteczne okrążenie bolszewików przez polskie wojsko od strony Wieprza przechyliło szalę zwycięstwa. Cud dokonał się 15 sierpnia 1920 r. w Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Przepowiednia Lenina, aby po trupie Polski bolszewicy dostali się serca Europy była o krok od spełnienia się. W Wyszkowie czekali już komunistyczni komisarze: Feliks Dzierżyński, Julian Marchlewski i Feliks Kon. Nie mogli doczekać kapitulacji stolicy i przejęcia władzy. Po zwycięstwie bolszewików triumfalnie planowani wjechać do Warszawy, a sowieckim żołnierzom obiecano dwudniowy rabunek stolicy Polski. Kraje europejskie nie miały świadomości zagrożenia i wykazywały się wobec naszego kraju niechętną postawą, próbowały nawet dogadać się z bolszewikami. Czesi na przykład chcieli zatrzymać pociągi z zakupioną przez nasz rząd amunicją. 

Klęska Polaków wydawała się nieunikniona. 

- Tak, ale wydarzył się cud zjednoczenia narodu polskiego. Mimo wszelkich sporów i waśni, które miały miejsce wówczas na scenie politycznej, wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że niepodległa ojczyzna jest najwyższą wartością. Zjednoczono się wobec nadchodzącego zagrożenia. Dokonała się powszechna mobilizacja. Młodych chłopców powoływano do wojska i wysyłano na front. Powstała Armia Ochotnicza, na czele z gen. Józefem Hallerem, która wydała odezwę do narodu zachęcającą do dobrowolnego wstępowania w szeregi armii. 
 

Bohaterem wojny polsko-bolszewickiej stał się młody, 27-letni kapłan, duszpasterz Legii Akademickiej. 

- Swoją ostatnią Mszę Świętą ks. Ignacy Skorpuka przed wyruszeniem na front sprawował w cmentarnej kaplicy na warszawskim Kamionku. Stamtąd wraz z młodzieżą, wśród której byli liczni uczniowie Gimnazjum im. Władysława IV, wyruszył do Ossowa. Tam z krzyżem w ręku zginął od bolszewickiej kuli. 

Według świadków tego wydarzenia kapłan śpiewał pieśń ku czci Matki Bożej, a w testamencie ks. Skorupka pisał: ,,Dług za szkołę spłacam swym życiem. Za wpojoną mi miłość do Ojczyzny – płacę miłością serca... Proszę mnie pochować w albie i stule...”. 

- Młodzież, która brała udział w walkach 1920 r. była wychowywana w wielkim patriotyzmie. Bój był wzmacniany uformowanym duchem tych młodych ludzi. 
 Wychowanie patriotyczne odgrywa bardzo dużą rolę. Wierność własnym korzeniom, a więc własnej historii, tożsamości jest gwarantem przetrwania. Powinniśmy uczyć się nie tylko na błędach naszej przeszłości, ale także umieć dostrzegać wiele dobra dokonującego się na przestrzeni dziejów, poczynając od chrztu Polski, który był początkiem polskiej państwowości. Dzisiaj potrzeba nam miłości ojczyzny na wzór bohaterów Bitwy Warszawskiej. Musimy pamiętać, że wolność i suwerenność nie są nam dane raz na zawsze. Powinniśmy umieć stanąć ponad wszelkimi podziałami, które rozdzierają polskie społeczeństwo i bronić ojczyzny poprzez sprawnie działające państwo, które zapewnia suwerenność kraju. 

Księże Arcybiskupie, dziś nie zagraża nam komunizm, ale inne ideologie, które uderzają w życie i rodzinę. Jak się bronić przed nimi? 

- Żyjemy w epoce postmodernizmu, która odchodzi od racjonalizmu i kieruje się różnymi ideologiami mającymi neomarksistowskie korzenie. To tworzenie nowoczesnego człowieka, który ma być pozbawiony tożsamości i pamięci historycznej. Widać dziś dewaloryzację człowieka, zwłaszcza słabego i bezbronnego. Potrzeba dziś wrócić do dobrze pojętej antropologii, która bierze pod uwagę nie tylko ciało, ale i duszę. Zauważmy, że zwycięstwem bolszewizmu okazał się pakt Ribbentrop-Mołotow i czwarty rozbiór naszego kraju, który został podzielony przez ateistycznych przywódców. Bolszewizm zatruł zachodnią cywilizację, a jego pochodną są wszystkie dzisiejsze ideologie. 

Przez wiele lat Bitwy Warszawskiej nie można było nazywać „Cudem nad Wisłą”. Cenzura miała wpływ na wypaczanie obrazu tego wydarzenia? 

- Oczywiście. Przez wiele lat Bitwa Warszawska była białą plamą w społecznej świadomości. W czasach komunizmu w szkołach nie mówiło się o klęsce bolszewików pod Warszawą. Akcentowano układ ryski i dowodzono, że to Lenin upomniał się o granice Polski.

Jednak miejscowa ludność pamiętała o historycznym zwycięstwie polskiego oręża. Już dekadę później zaczęły powstawać w stolicy kościoły będące wotum za Cud nad Wisłą.

Wśród wiernych była ogromna potrzebna budowania tych świątyń stanowiących wdzięczności narodu za ocalenie przed bolszewikami w Bitwie Warszawskiej. Konkatedra Matki Bożej Zwycięskiej na Kamionku, kościół Chrystusa Króla na Bródnie oraz kościół Matki Bożej Zwycięskiej w Rembertowie powstały z potrzeby serca warszawiaków i dzięki ich ofiarności. 

W Radzyminie powstaje także świątynia, wotum wdzięczności za życie i pontyfikat Jana Pawła II i zwycięską Bitwę Warszawską. Pod budowę tego kościoła wmurowywał Ksiądz Arcybiskup kamień węgielny.

- Jan Paweł II w czerwcu 1999 r. na Cmentarzu Żołnierzy Polskich 1920 r. w Radzyminie powiedział, że ma wielki dług wobec bohaterów „Cudu nad Wisłą”. Sanktuarium, któremu patronuje papież-Polak ma przypominać, że Karol Wojtyła urodził się w roku Bitwy Warszawskiej i wiele zawdzięcza Polakom broniącym ojczyzny w 1920 r. Świątynia ta powstaje na polach bitwy polsko-bolszewickiej, gdzie miały miejsce krwawe walki. Diecezję warszawsko-praską papież szczególnie zobowiązał do kultywowania pamięci o "Cudzie nad Wisłą". Dlatego też należy pamiętać o innym ważnym miejscu, jakim jest Ossów. 

Tutaj poznamy nie tylko historię wojny polsko-bolszewickiej? 


- Nieopodal grobów bohaterów 1920 r. znajduje się tablica poświęcona polskim oficerom, dowódcom oddziałów walczących w Bitwie Warszawskiej, zamordowanym potem w 1940 r. w Katyniu przez Rosjan. W Ossowie powstała także aleja pamięci, gdzie upamiętniani są ci, którzy zginęli w 2010 r. w katastrofie smoleńskiej w drodze na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. To wyraz naszego szacunku do historii i tych tragicznych wydarzeń. 

 Z abp. Henrykiem Hoserem SAC rozmawiała Magdalena Wojtak. 

CZYTAJ DALEJ

Abp Depo: Chrystus nie jest tylko symbolem przeszłości, ale konkretnym darem Boga

2020-08-15 21:40

[ TEMATY ]

abp Wacław Depo

15 sierpnia

B.M. Sztajner/Niedziela

– Chrystus nie jest tylko symbolem przeszłości, ale konkretnym darem Boga, który otrzymaliśmy przez Dziewicę z Nazaretu – powiedział abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, który 15 sierpnia przewodniczył w bazylice jasnogórskiej wieczornej Mszy św. w intencji miasta Częstochowy.

Abp Depo przytoczył fragment z Ewangelii według św. Łukasza o nawiedzeniu św. Elżbiety przez Maryję, która „jest błogosławioną, bo uwierzyła, że spełnią się Jej słowa powiedziane Jej od Pana”. – Uwierzyła, zdała się na Boga, Jego opatrznościową miłość, złączyła swoją wolę z wolą Boga i w ten sposób wkroczyła na drogę pielgrzymowania, która doprowadziła Ją do raju. Wierzyć na wzór Maryi, wniknąć w wolę Boga i zaufać Mu wbrew doświadczeniom – oto istotny kierunek prowadzący nas przez życie do domu Ojca – zaznaczył.

– Maryja, rodząc nam Jezusa Chrystusa Odkupiciela, staje nie tylko po naszej stronie w walce ze smokiem, ale staje do walki w naszej obronie. Czyż w obrazie niewiasty zwyciężającej złego smoka i danej ku obronie narodu polskiego nie dostrzegamy Bożej ingerencji i daru obecności Maryi w starciu cywilizacyjnym sierpnia 1920 r.? – kontynuował metropolita częstochowski.

– Oczywiście, wielki był wysiłek cierpień i ofiar, wysiłek militarny dowódców, żołnierzy, zjednoczonego społeczeństwa wszystkich grup, poczynając od najmłodszych, harcerzy czy pomocy zbrojnej z zagranicy, zwłaszcza Węgier, ale trzeba też przyjąć prawdziwe świadectwa żołnierzy spod czerwonej gwiazdy, którzy mówili: „Matka Boża zasłaniała Polaków i odrzucała pociski”. To spowodowało paniczny strach i ucieczkę. Wzięci do niewoli liczni bolszewiccy żołnierze mówili: „Polaków się nie baliśmy i się nie boimy, ale z Nią walczyć nie będziemy”. I tak wieczorem 15 sierpnia 1920 r. nawała bolszewicka została powstrzymana i zmienił się bieg historii – podkreślił abp Depo.

Hierarcha zauważył, że „każde spotkanie z Maryją staje się faktem i to faktem historycznym, ale jest również darem wewnętrznym, kształtującym życie człowieka przez moc i świadectwo Ducha Świętego, który w nas działa”. Dodał, że to właśnie Duch Święty odnawiana nasz sposób myślenia, mówienia i działania.

– Grecka zasada: „poznaj samego siebie” stanowiła i nadal winna stanowić kluczową zasadę cywilizacji rozumu. Podkreślam to, że nie wolno nam zgodzić się na odejście od rozumu i porządku natury stworzonego przez Boga, zwłaszcza że znaleźliśmy się w samym centrum cywilizacyjnych i kulturowych zmagań o koncepcję człowieka – skąd pochodzi, jaki jest sens życia, a w nim cierpienia i śmierci, i wreszcie, czy istnieje perspektywa życia wiecznego – zaznaczył abp Depo.

Odwołał się również do konkretnych przykładów. – Dlatego otaczający nas świat, który nie jest anonimowy, tylko dobrze ukryty, najpierw kpi z naszych więzi religijnych i naszej moralności, a następnie wprowadza na scenę swoich świętokradczych nauczycieli, którzy mówią, że bronią wolności w sztuce, w mówieniu, wolności przed Kościołem, który jest miejscem zacofania i ciemnogrodu, i swobody w posługiwaniu się wulgarnym językiem, a w końcu ukazują aborcjonistów jako obrońców życia, kobiety, człowieka i prawa stanowionego w parlamentach – stwierdził metropolita częstochowski.

Za papieżem emerytem Benedyktem XVI, św. Janem Pawłem II i papieżem Franciszkiem przypomniał, że „mówimy dzisiaj o pedagogii obdarowania i wychowawczej odpowiedzialności za dar drugiego człowieka we wspólnocie rodzinnej, szkołach, Kościele i ojczyźnie”.

Przywołał również myśl św. Jana Pawła II: „Prowadzenie walki z Bogiem, aby wyplenić Go z ludzkich serc, prowadzi ludzi do wyborów, które nie mają przyszłości, natomiast państwo, które promuje pewne formy ateizmu praktycznego, pozbawia swoich obywateli siły moralnej i duchowej niezbędnej do działania na rzecz integralnego rozwoju człowieka”. Abp Depo przypomniał też za Benedyktem XVI, że „nikt z nas nie jest skazany na ateizm czy agnostycyzm, a Bóg pozwala się znaleźć tym, którzy Go szukają w prawdzie i nadziei przekraczającej horyzont ziemi”.

– To wy jesteście tutaj, w domu Matki Zawierzenia, świadectwem, że Chrystus, Jej Syn, a jednocześnie Syn jednorodzony Boga Najwyższego, nie jest tylko symbolem przeszłości, jakiejś mglistej rzeczywistości historyczno-religijnej, ale konkretnym darem Boga, który otrzymaliśmy przez Dziewicę z Nazaretu, Boga, który objawia pełną prawdę o nas samych i naszym człowieczeństwie – zwrócił się do wiernych metropolita częstochowski.

– Nasze dzisiejsze pielgrzymowanie na tę górę i Eucharystię jest dowodem, że Chrystus jest z nami, jest z nami Jego Matka i jest wspólnota Kościoła, która nie zagraża ludzkiej wolności i procesom wychowania każdego konkretnego człowieka – podkreślił hierarcha.

– Ewangelia jest księgą spotkań Boga z człowiekiem i ludzi między sobą. Nigdy nie utrudniała i nie utrudnia poszukiwań naukowych i dialogu wiary i rozumu, ponieważ chrześcijańska prawda ze swej natury winna być głoszona, a nie narzucana, a jej niewzruszoną zasadą jest głębokie poszanowanie sanktuarium sumienia każdego człowieka – zauważył metropolita. W tym kontekście powiedział, że „nasza epoka spycha na margines pojęcie sumienia i odpowiedzialności osobistej”. – Misja Kościoła nigdy nie była i nie jest łatwa. Wymaga nieustannej czujności sumienia oraz codziennego świadectwa, które karmi się modlitwą, a wyraża w codzienności – dodał.

– Prośmy Maryję Wniebowziętą, aby wyprosiła nam łaskę takiego pielgrzymowania przez życie, abyśmy dostrzegając ślady obecności i ingerencji Boga w historii, doszli do chwały zmartwychwstania w Chrystusie – zakończył abp Depo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję