Reklama

Polska

„Drogowskazy dla polskiej dziewczyny od Prymasa Wyszyńskiego” - 8 marca na Jasnej Górze

Jak patrzeć, jak mówić, jak się ubierać, jak kochać? To niezwykłe, że ksiądz, kardynał, prymas, zostawił tak szczegółowe rady w tak bardzo kobiecych sprawach. „ 7 drogowskazów dla polskiej dziewczyny od Prymasa Wyszyńskiego” m.in. o tym mowa będzie na Jasnej Górze na XIII Święcie Kobiet u Najpiękniejszej z Niewiast. Spotkanie odbędzie się 8 marca.

Tegoroczne święto będzie wpisywało się w przygotowania całej naszej Ojczyzny do beatyfikacji wielkiego Prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego, dla którego Jasnogórska Maryja była Matką i Królową, Programem na Który wszystko postawił w życiu osobistym, w życiu Narodu i Kościoła w Polsce.

Kard. Stefan Wyszyński wielokrotnie przypominał, że Wizerunek Bogurodzicy na Jasnej Górze, otaczany czcią od ponad 600 lat, jest jednym z najważniejszych religijnych i materialnych skarbów narodowych a Jasna Góra jako duchowa stolica Polski stanowi główny ośrodek tego kultu i pielgrzymowania na polskiej ziemi. Mówił też o znaczeniu kultu maryjnego dla naszej Ojczyzny, nie tylko w aspekcie religijnym, ale i społecznym, patriotycznym oraz kulturowym.

Podczas tegorocznego Święta Kobiet u Najpiękniejszej z Niewiast przypomniane zostanie również „7 drogowskazów dla polskiej dziewczyny od Prymasa Wyszyńskiego”. Jak patrzeć, jak mówić, jak się ubierać, jak kochać? To niezwykłe, że ksiądz, kardynał, prymas, zostawił tak szczegółowe rady w tak bardzo kobiecych sprawach, które są ponadczasowe.

Reklama

Celem jasnogórskiego spotkania jest ukazanie piękna kobiecego powołania oraz roli niewiast w życiu rodziny i Narodu.

Akcentując rolę apostolską kobiet w Kościele, kard. Wyszyński w pełni aprobował również udział kobiet w życiu społecznym. Niejednokrotnie ciepło i z sympatią wyrażał się o kobietach kształcących się i wykształconych, uważając za rzecz korzystną, że niektóre zawody - szczególnie te związane z kontaktami społecznymi - przechodzą w ręce kobiet, które są do nich specjalnie predysponowane. Uważał też, że kobiety powinny wchodzić we wszystkie dziedziny życia, wnosząc w nie wartości zgodne z kobiecą naturą.

Na program Święta Kobiet u Najpiękniejszej z Niewiast, w niedzielę 8 marca, składać się będą: Msza św. w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej o godz. 17.00 z zawierzeniem Maryi Królowej Polski niewiast różnych stanów i zawodów pod przewodnictwem bp. Łukasza Buzuna z Kalisza. Następnie o godz. 18.00 Wieczór u Najpiękniejszej z Niewiast w Sali Papieskiej z udziałem Anety Liberackiej, prezes Fundacji Medialnej7, redaktor naczelnej portalu Stacja7.pl, która mówić będzie o „7. drogowskazach dla polskiej dziewczyny od Prymasa Wyszyńskiego” oraz jasnogórskich chórów: dziewczęcego „Filiae Mariae” i żeńskiego „Kółeczko” pod dyr. Marioli Jeziorowskiej. Uroczystość uwieńczy Apel Jasnogórski w Kaplicy Matki Bożej.

Reklama

Na spotkanie, którego organizatorami są Kat. Stow. „Civitas Christiana” o/w Częstochowie i klasztor OO.Paulinów na Jasnej Górze, zaproszone są nie tylko panie.

Patronat: Radio Jasna Góra, Tyg. Kat. „Niedziela”, Biuro Prasowe Jasnej Góry

i Gazeta Częstochowska.

2020-02-25 19:16

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kobiety misji - imponują oddaniem, pracowitością i pomysłowością

[ TEMATY ]

misje

misjonarze

kobiety

Dzień Kobiet

Archiwum Agnieszki i Łukasza Komorowskich

Zastępowaliśmy im mamę i tatę

Polskie misjonarki - siostry zakonne oraz panie świeckie. Imponują oddaniem, pracowitością, pomysłowością - potrafią zaradzić najpilniejszym potrzebom, robiąc coś z niczego. Cierpliwe, umiejące słuchać. Pojawiają się, gdy trzeba, znikają, nie narzucając się. Bardziej kojarzą się z działaniem niż z modlitwą, a mają dusze rozmodlone. Cechuje je stałość, odporność na stres, mają w sobie coś niezwykłego. W najbliższą, II niedzielę Wielkiego Postu - 8 marca - w Kościele w Polsce przeżywany będzie Dzień Modlitwy, Postu i Solidarności z Misjonarzami. W tym roku obchodzony pod hasłem „Eucharystia i misje”.

Pełne energii siostry zakonne

Siostra Zygmunta Kaszuba jest Karmelitanką Dzieciątka Jezus. Ma przebogatą historię pracy na misjach. W 1973 r. wyjechała do Burundi wraz z s. Julianną Jurasz. Obie założyły pierwszy dom sióstr oraz placówkę misyjną w Musondati. Na terenie misji zbudowała szpital oraz Ośrodek Zdrowia. Pracowała tu jako pielęgniarka 18 lat. Była jedynym stomatologiem w okolicy. Przeżyła trudne i niebezpieczne chwile podczas rebelii. Jak twierdzi, ją i jej podopiecznych uratowała przed śmiercią Matka Boża. W 1991 r. powróciła do Polski ze względu na stan zdrowia. Pracowała wśród bezdomnych mężczyzn w Toruniu. Kiedy nadarzyła się okazja - w 2018 r. s. Kaszuba powróciła do Burundi w wieku 78 lat z misją zbudowania szkoły podstawowej w Gitega-Songa. W ciągu dwóch lat powstała szkoła, która daje możliwość uczenia się najbiedniejszym dzieciom z okolicy.

S. Stanisława Zawadzka, służka NMP pracowała w Rwandzie, a później w Kongo. Zakładała fundamenty misji służek w Afryce. Prowadziła przez wiele lat szkoły krawieckie dla ubogich dziewcząt, pomagała biednym, odwiedzała ich po domach, wspierała sieroty w ramach Adopcji Serca. Była przełożoną w Karhala w Kongo w czasie, gdy grasowały tam bandy. Została napadnięta. 36 lat oddała misjom.

Dominikanka, s. Tadea Augustyn na misjach w Kamerunie pracuje od blisko 30 lat. Założyła wiele szkół i przedszkoli na wioskach. Utworzyła nawet drużynę piłkarską dla chłopców. Uczy dziewczęta i kobiety prac ręcznych, przydatnych w gospodarstwie domowym. Pomaga chorym i najbiedniejszym.

S. Anna Garwol na misjach pracuje od 1979 r. Początkowo posługiwała w Johannesburgu (1979-1985), a następnie w Zambii (1985-1991). Pracowała w Mumbwa i Lusace jako nauczycielka w szkole gospodarczej dla kobiet. W latach 1994-1996 była pracownikiem nuncjatury w Harare w Zimbabwe. W 1996 r. wróciła na misje do Zambii. Od 1998 r. jest dyrektorem szkoły gospodarczej dla kobiet i dziewcząt. Prowadzi kursy gospodarstwa domowego dla dziewcząt oraz pracuje w kuchni. Organizuje pomoc materialną dla ubogich uczniów. Dzięki jej staraniom odnowiono studnię, zbiornik wodny oraz pompę wodną.

S. Marta Maria Ewa Górska, Pracuje w Zambii od 1985 r. Pracowała również na Filipinach i na Jamajce. Prowadziła kliniki w Zambii, wiejski ośrodek zdrowia ze szpitalem w Chalabesa oraz obsługiwała 12 punktów dojazdowych. Wybudowała przedszkole dla 75. dzieci. Organizowała pomoc materialną i opiekę medyczną dla dzieci ubogich. We wrześniu 2014 wyjechała na Jamajkę i zaczęła pracę pielęgniarską i pastoralną na nowo otwartej placówce w Reading.

Nie tylko zakonnice

Misjonarkami są nie tylko siostry zakonne. Mamy pokaźną liczbę kobiet świeckich, które ofiarnie wypełniają swe powołanie misyjne. Wśród nich znajduje się nagrodzona Medalem „Benemerenti in Opere Evangelizationis” Zofia Kusy. Jest misjonarką świecką od 1979 r. Kilka miesięcy pracowała w diecezji Campo Mourao w Brazylii. Od stycznia 1980 r. pracuje w diec. Barreiras jako koordynator katechetyczny. Podjęła się stworzenia diecezjalnych struktur katechetycznych. Wprowadzała lekcje religii w szkołach, organizowała kursy przygotowawcze dla katechetów i nauczycieli. Otwierała przedszkola i szkoły. Od 1986 r. zajęła się duszpasterstwem dzieci. Do 1888 r. pracowała w diec. Barreiras, potem przeniosła się do Parany. Pracowała tam do 1989 r. jako asystentka pastoralna w katechizacji, edukacji i duszpasterstwa wspólnot. Potem powróciła na północ do Bahia, do archidiecezji San Salvador. Poświęciła się pracy wśród biednych dzieci w slumsach. Tworzyła od podstaw struktury parafialne. Pracowała jako koordynatorka duszpasterstwa dzieci do 2002 r. W tym czasie wyjeżdżała do Angoli, aby pomóc w tworzeniu struktur duszpasterskich.

Równie ciekawe portfolio misyjne ma Elżbieta Wryk. W latach 1997-2003 pracowała w Bouar, Bohong i Baboua jako nauczycielka. Uczyła kroju i szycia w Centrum Promocji Kobiet. Pracowała w buszu z grupą najmłodszych dzieci. Prowadziła przedszkola w 4 wioskach, zajęcia krawieckie dla kobiet oraz działała charytatywnie. Gdy musiała opuścić kraj, gdyż było zbyt niebezpiecznie, udała się do Kamerunu, gdzie pracowała w przedszkolu, uczyła katechezy w liceum, pomagała w sesjach dla katechistów oraz prowadziła animację pastoralną w wioskach. W 2008 r. uruchomiła szpital w Bagandou. Zadbała o jego rozbudowę i stworzenie kadry. Sprowadziła z Europy personel i kształciła miejscowych pracowników.

Ewa Gawin, misjonarka świecka z diec. tarnowskiej od lat pomaga niepełnosprawnym dzieciom, głównie głuchoniemym, w Bertua (Kamerun). Prowadzi dla nich szkołę, dając szanse na lepsze życie. Systematycznie odwiedza miejscowe więzienie. Niesie pomoc prawną, żywieniową i medyczną. Dzięki pomocy rodzimej diecezji wyremontowała więzienną kaplicę, a dzięki ofiarom z Dzieła „Ad Gentes” wyremontowała dwa pomieszczenia, w których chorzy więźniowie będą mogli spać na czystej podłodze.

I jeszcze jedna ważna postać wśród misjonarek świeckich: Dominika Szkatuła, od 1982 r. posługująca w Peru. Pracowała przez wiele lat wśród trędowatych. Do 2015 r. koordynowała duszpasterstwo w Wikariacie Apostolskim San José de Amazonas. Nieustannie wizytowała 16 parafii bardzo odległych od siebie nad Amazonką i w jej dorzeczach. Obecnie jest koordynatorką generalną duszpasterstwa Indian. Zajmuje się katechizacją dzieci, duszpasterstwem młodzieży, formacją animatorów i wspólnot chrześcijańskich. Wizytując te wspólnoty, spotyka się z ludźmi, prowadzi katechezy, nabożeństwa, na mocy stosownego upoważnienia ordynariusza miejsca udziela sakramentu chrztu św. Współpracuje z organizacjami indiańskimi i metyskimi w obronie ich ziemi, lasów i rzek. Bierze udział w realizacjach planów duszpasterskich, w których uwzględniana jest szczególnie kultura Amazonii, tożsamość indiańska, ewangelizacja integralna i obrona środowiska i życia Indian jako znaku obecności Królestwa Bożego. Szczególną troską obejmuje wspólnoty katolickie, najbardziej oddalone od serca Wikariatu, które nie mają stałej opieki duszpasterskiej. Aktualnie, Dominika Szkatuła, jest członkiem REPAM (Sieć Kościelna dla Amazonii Kontynentalnej), organizacji odpowiedzialnej za przygotowanie dokumentów dla Specjalnego Synodu Biskupów nt. Amazonii.

Siła i dar kobiet

Papież Franciszek w posynodalnej adhortacji „Querida Amazonia” wyraził wdzięczność kobietom misjonarkom za ich posługę. Napisał: „W Amazonii istnieją wspólnoty, które utrzymały się i przekazywały wiarę przez długi czas, chociaż nie było tam żadnego kapłana, nawet przez dziesięciolecia. Było to możliwe dzięki obecności mężnych i wielkodusznych kobiet, które chrzciły, katechizowały, uczyły się modlić, były misjonarkami, z pewnością powołanymi i pobudzanymi przez Ducha Świętego. Przez stulecia kobiety podtrzymywały w tych miejscach Kościół przy życiu, z godnym podziwu poświęceniem i żarliwą wiarą. One same na Synodzie poruszyły nas wszystkich swoim świadectwem” (QA nr 99). Z pewnością wypowiedź Ojca Świętego można rozszerzyć na inne kraje misyjne i kontynenty. Dzięki kobietom, ich szczególnej wrażliwości, sile i miłości do Chrystusa i Kościoła misje trwają i przynoszą wspaniałe owoce.

Kościół powinien doceniać ich zaangażowanie i stwarzać im możliwości wykorzystania „geniuszu kobiecego”, którego pochwałę głosił papież Jan Paweł II w „Mulieris dignitatem”, nie tylko na placówkach misyjnych, ale w całym Kościele powszechnym.

CZYTAJ DALEJ

5 pytań do… Pana Marcina Horały

2020-07-05 21:44

[ TEMATY ]

wywiad

polityka

5 pytań do...

Archiwum Marcina Horały

Marcin Horała

Centralny Port Komunikacyjny będzie nie tylko hubem przesiadkowym w skali Europy, ale będzie też ogromnym impulsem rozwojowym dla polskiej gospodarki - przekonywał prezydent Andrzej Duda. O tej ogromnej inwestycji Piotr Grzybowski rozmawia z min. Marcinem Horałą, sekretarzem stanu, pełnomocnikiem rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego dla RP.

Piotr Grzybowski: Panie Ministrze, czy może Pan przybliżyć naszym czytelnikom, czym ma być Centralny Port Komunikacyjny?

Marcin Horała: Centralny Port Komunikacyjny to program inwestycyjny, który ma stworzyć praktycznie nowy system komunikacyjny w Polsce. Jego sercem będzie duże, międzynarodowe lotnisko przesiadkowe, hubowe, port lotniczy oraz nowe inwestycje kolejowe, tzw. Szprychy, bo to nawiązuje do koncepcji organizacji komunikacji tzw. piasta- szprychy. Połączą one całą Polskę z CPK, a przez CPK z Warszawą, Łodzią, z rejonem centralnym Polski. W trochę w mniejszej skali przewidziane są inwestycje drogowe - w sumie taki wieloletni program, który można oszacować z grubsza na około 100 mld. złotych. W wyniku tego programu będziemy mieli znacznie lepszy system połączeń między różnymi częściami Polski, a dzięki lotnisku również z całym światem.

PG: Czy w Polsce ta inwestycja jest konieczna ?

MH: Jest bardzo potrzebna i bardzo korzystna. Czy niezbędna ? Oczywiście teraz żyjemy bez takich inwestycji i pewnie dalej jakoś tam byśmy żyli, ale tracimy bardzo dużo szans i możliwości rozwoju naszego kraju. Po pierwsze w całym regionie Europy Środkowo- Wschodniej nie ma dużego hubu przesiadkowego, lotniczego. Te połączenia są obsługiwane przez inne linie lotnicze. Zdarza się (kto leciał na Daleki Wschód, ten wie), że czasem się leci najpierw na zachód, żeby polecieć na wschód, żeby już tam się przesiąść na lot bezpośrednio dalekowschodni. To chociażby jeden z przykładów obecnej nieefektywności. Po drugie, już przed kryzysem koronawirusowym wyczerpywała się przepustowość portów lotniczych środkowego Mazowsza, przede wszystkim port „Okęcie” w Warszawie, który jest niemożliwy do rozbudowy, bo jest w środku miasta, więc tam za chwile po prostu zabrakłoby fizycznie możliwości obsługi rosnącego ruchu pasażerskiego w Polsce. Kolejna sprawa to kwestia naszych połączeń komunikacyjnych. Nie są one zaprojektowane na współczesną Polskę, są wynikiem pozostałości pozaborowych, planów Układu Warszawskiego – tam, gdzie sowiecka armia miała nacierać na zachód, na linii natarcia była szykowana dobra infrastruktura, dobry transport. Teraz to są połączenia często zupełnie abstrahujące od współczesnych potrzeb. Na przykład Płock- miasto mazowieckie, nie tak bardzo oddalone od Warszawy, ma jedno połączenie kolejowe dziennie - 2,5 godziny bezpośrednio, a z przesiadką ponad 3 godziny. Dzięki naszemu programowi kolejowemu przewidywane jest 45 minutowe połączenie z Warszawą prawie co godzinę, a 30 minutowe z CPK. To pokazuje skalę przełomu. Mamy duże miasta takie, jak Łomża, czy Jastrzębie Zdrój, które w ogóle są odcięte i nie mają komunikacji kolejowej, a więc jest to kolejna potrzeba, a z drugiej strony - jak to się mówi w ekonomii - nisko wiszący owoc do zerwania, korzyści łatwe do osiągnięcia, ponieważ przyspieszenie czasów przejazdu, nieraz dwu, trzykrotne, albo co najmniej o godzinę, od razu otwiera możliwości rozwoju gospodarki, tego, żeby sobie ludzie po Polsce podróżowali, studiowali, korzystali turystycznie. Mówimy o kilku godzinach przejazdu z południa Polski nad morze, albo z północy Polski w góry. To wszystko są korzyści, które możemy osiągnąć dzięki programowi inwestycyjnemu CPK.

PG: Jak ta inwestycja ma być finansowana?

MH: Wspomniane 100 mld. to bardzo orientacyjny szacunek całego programu inwestycyjnego, z czego samo lotnisko to około 25 mld. złotych. Tu w założeniu większość kwoty będzie pozyskana od inwestorów prywatnych, z budżetu państwa będzie tylko taki zaczyn na początek, dla uruchomienia projektu. Samo lotnisko jest po prostu opłacalną inwestycją, mamy analizy biznesplanu lotniska przez renomowaną światową firmę audytorską, która pokazała stopę zwrotu prawie 10% rocznie, więc to jest po prostu atrakcyjna inwestycja. Planujemy inwestora branżowego, duże, międzynarodowe lotnisko, które mogłoby objąć udziały, aczkolwiek nie więcej niż 49%, bo w założeniu jest zachowanie kontroli w rękach polskich. Drugie źródło finansowania pochodzi z rynku, po prostu od banków, instytucji finansowych: czy to linie kredytowe, czy obligacje komercyjne, czy inne instrumenty pochodne - to już będzie zależało od tego, co w danym momencie na rynkach finansowych będzie najkorzystniejszą, najbardziej dostępną formą finansowania. Mówimy o samym lotnisku. Jeżeli natomiast mówmy o inwestycjach infrastrukturalnych, zwłaszcza kolejowych, to tu w sposób oczywisty źródłem finansowania będą środki unijne, trochę środków z budżetu państwa, ale ze wsparciem środków unijnych.

W najbliższych perspektywach Unia Europejska zapowiada duży nacisk na transport szynowy, na rozwój kolei, jako bardziej ekologicznego, bardziej przyjaznego środowisku sposobu transportu. Tu nawet jest już pierwsza jaskółka, bo już w tej perspektywie spółce CPK udało się na jeden projekt na zaprojektowanie odcinka linii kolejowej przez Jastrzębie Zdrój do granicy państwa pozyskać w instrumencie „cechowskim”, czyli gdzie nie ma koszyków narodowych, gdzie konkuruje się też z projektami innych państw UE o pieniądze. Udało się taką konkurencję wygrać i pierwszą transzę finansowania na zaprojektowanie tej linii pozyskać. Tak będzie w kolejnych perspektywach unijnych, żeby zwłaszcza na połączenia kolejowe, być może też drogowe, ale głównie kolejowe pozyskiwać unijne środki. W sumie więc z tych 100 mld. na pewno zdecydowana większość to będą środki zewnętrzne, które dzięki programowi CPK pozyskamy do Polski. Będzie on narzędziem przyciągania kapitału miliardów, które będą inwestowane w Polsce.

PG: Czy znany jest już kalendarz prac?

MH: Tak, oczywiście. Harmonogram został ustalony, zasadniczo się go trzymamy i nie notujemy na ten moment opóźnień. Takie główne „kamienie milowe” to: w roku 2023 pierwsze „wbijanie łopat”, pierwsze prace budowlane na lotnisku i na pierwszych pięciu odcinkach linii kolejowych (mówię tu o nowych liniach kolejowych, bo oczywiście w skład tej szprychy będą wchodziły czasami linie już istniejące, które będą modernizowane, a niekiedy już są zmodernizowane) i rok 2027 - moment, kiedy planujemy pierwszy lot z lotniska i otwarcie pierwszych fragmentów linii kolejowych. Docelowo spójny, kompletny system, to są dwie najbliższe perspektywy unijne do roku 2030/34. Mówiąc bardziej szczegółowo, w najbliższym czasie, w tym roku finalizujemy szereg rozmów, negocjacji biznesowych i przetargów, które wyłonią kilku kluczowych partnerów.

Po pierwsze, przede wszystkim doradcę strategicznego, który w przyszłości ma zostać partnerem strategicznym, czyli właśnie duże, międzynarodowe lotnisko, z którym będziemy współpracować przy projekcie. Na tej ostatniej prostej zostały dwa lotniska konkurujące ze sobą: Incheon w Seulu i Narita z Tokio, obydwa z pierwszej dziesiątki lotnisk na świecie, obsługujące właśnie kilkadziesiąt milionów pasażerów rocznie. Takiego know-how nie mamy teraz w Polsce, nie mamy hubowego lotniska, więc chcemy we współpracy z tym partnerem pozyskać wiedzę i technologie, jak takim lotniskiem operować oraz zaprosić go też do późniejszej współpracy. Mówiąc krótko, żeby doradzał i budował, jak dla siebie. W tym roku wybierzemy również wykonawcę master planu lotniska. To jest taki powiedzmy plan-matka, zarówno w sensie budowlanym, jak i biznesowym.

On będzie zawierał rozwiązania dotyczące szczegółowego modelu biznesowego i tego, co brzydko się nazywa „montażem finansowym” dla sfinansowania projektu, ale też przede wszystkim sam projekt lotniska, z którego później - jak spod parasola - będą wyjmowane poszczególne elementy: pas startowy, terminal, etc. i będą już traktowane jako projekty budowlane. W tym roku wyłonimy wykonawcę, rozpoczną się te prace, w pierwszej połowie przyszłego roku będą zakończone i master plan będzie gotowy. Lada moment ruszają już inwentaryzacje środowiskowe na pierwszych pięciu odcinkach linii kolejowych, bo żeby dokonać ostatecznego wyboru przebiegów, trzeba dokonać (poza oczywiście konsultacjami społecznymi na miejscu, które też cały czas prowadzimy) również inwentaryzację środowiskową. Moment decyzji środowiskowej to jest już ostateczne ustalenie przebiegu dla danej inwestycji, więc te inwentaryzacje środowiskowe już w lipcu się rozpoczną. To ten krótki harmonogram na najbliższy czas.

PG: Czy wiemy już, ile miejsc pracy wygeneruje budowa, później obsługa i jak to wpłynie na rozwój gospodarki, podatki etc. ?

MH: Można szacować, że sama budowa to kilkanaście tysięcy miejsc pracy. Przy analogicznej wielkości lotniskach na świecie sama budowa generowała od kilkunastu, do 30 tysięcy miejsc pracy. Później działające lotnisko w raz z towarzyszącymi biznesami w bezpośrednim otoczeniu lotniczym szacujemy na 40 tysięcy nowych miejsc pracy, a razem z branżami pokrewnymi - taka całkowita wygenerowana liczba nowych miejsc pracy to 150 tysięcy. Tak, jak mówiliśmy o projekcie finansowym, że z tych 100 miliardów większość stanowił będzie kapitał zewnętrzny, co oznacza przyciągnięcie do Polski 60, 70, 80 miliardów złotych bezpośrednich inwestycji, których w innym wypadku w Polsce by nie było. Całkowity wpływ na gospodarkę Polski, niewątpliwie bardzo pozytywny, jest jednak praktycznie trudny i niemożliwy do oszacowania.

Wrócę jeszcze do tego Płocka, choć takich miast jest wiele, wiele więcej: Łomża, Włocławek, Sieradz, Jastrzębie Zdrój, itd.. Jeżeli np. przedsiębiorca z Płocka będzie mógł w ciągu 1,5 godziny obrócić do Warszawy i z powrotem, załatwić swoje sprawy w Warszawie w 2 godziny, co nie będzie zajmowało mu całego dnia, to dla jednoosobowej działalności gospodarczej będzie to ogromna korzyść i wzrost możliwości. Załatwienie jakiejś sprawy urzędowej nie będzie już powodowało konieczności zamknięcia biznesu na jeden dzień zamknąć. To są korzyści związane z tym, co po angielsku nazywa się conectivity , co trudno jednym polskim słowem zastąpić, ale chodzi o łatwość, możliwość, szybkość i dostępność połączeń, szybkość przemieszczania się, która pozytywnie wpływa na całą gospodarkę.

Chodzi również o walkę z bezrobociem, które jest zjawiskiem powszechnym na prowincji, odciętej i pozbawionej szybkiego transportu, podczas gdy w stosunkowo w nieodległej metropolii jest brak rąk do pracy. Tak jest przecież i w Warszawie, i w Trójmieście, gdzie brakuje rąk do pracy w wielu zawodach. Ogromna korzyść wynika z tego, że ktoś nie będzie musiał podejmować życiowej decyzji o wyprowadzeniu się ze swojego rodzinnego miasta w poszukiwaniu pracy, tylko nadal tam mieszkając będzie w stanie codziennie do niej dojechać i wrócić do domu. To jest również korzyść dla firm szukających pracowników. Poza tym ludzie mający pracę zarobią więcej, to też więcej kupią, więcej wydadzą u siebie. Może powstanie jakiś nowy sklep, nowa restauracja, nowe miejsca pracy… To w tej chwili jest bardzo trudne do zmierzenia, ale można z góry powiedzieć, że płyną ogromne, dodatkowe korzyści gospodarcze, a najłatwiej policzalne jest tych 150 tysięcy nowych miejsc pracy.

CZYTAJ DALEJ

Komisja Nauki Wiary KEP: Maronicka Fundacja Misyjna odpowiedzialna za rzymskokatolickie wspólnoty św. Szarbela

2020-07-06 14:44

[ TEMATY ]

episkopat

KEP

św. Charbel

Ks. Paweł Białek

Grób św. Charbela w Annaya w Libanie

Osoby należące do rzymskokatolickich wspólnot św. Szarbela mogą znaleźć duchowe wsparcie w Maronickiej Fundacji Misyjnej, której przewodniczącym jest Ksiądz Biskup Andrzej Siemieniewski, biskup pomocniczy Archidiecezji Wrocławskiej – czytamy w opublikowanym dziś komunikacie Komisji Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski.

„Celem Fundacji jest odnowa i pogłębienie życia duchowego współczesnych ludzi dzięki twórczemu spotkaniu tradycji chrześcijaństwa wschodniego i zachodniego oraz w duchu wierności nauczaniu papieża i Soboru Watykańskiego II” – podaje komunikat Komisji Nauki Wiary KEP.

Komunikat odnosi się do aktu apostazji ks. Jarosława Cieleckiego i jego działalności.

Czytamy w nim: „W wielu parafiach na terenie Polski działają różne wspólnoty nawiązujące do duchowego dziedzictwa świętych z Libanu, w tym również Domy Modlitwy św. Szarbela organizowane i animowane dotąd przez ks. Jarosława Cieleckiego. Niestety w ostatnim czasie ks. Jarosław Cielecki dokonał aktu apostazji, porzucając Kościół rzymskokatolicki i przystępując do wspólnoty religijnej, która nie utrzymuje jedności z papieżem. Z tego powodu nie może on nadal sprawować duchowej opieki nad wiernymi Kościoła rzymskokatolickiego” – podkreślono w komunikacie Komisji Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski.

W komunikacie przypomniano, że zarówno w Polsce, jak też w innych krajach Europy od wielu lat rozwijają się katolickie wspólnoty praktykujące kult św. Szarbela, libańskiego mnicha maronickiego. Kościół maronicki jest Kościołem katolickim obrządku wschodniego, pozostającym w pełnej komunii z Kościołem rzymskokatolickim i uznającym autorytet papieża. „Niektórzy wierni w Polsce pragną pogłębiać swoją więź z Bogiem, poznając życie i duchowość św. Szarbela oraz innych świętych z Libanu. Dzięki temu mogą odkryć i harmonijnie połączyć ze sobą najbardziej wartościowe elementy katolickiej tradycji zachodniej i wschodniej”.

„Ufamy, że członkowie Domów Modlitwy św. Szarbela pozostaną w jedności z Kościołem katolickim, będąc jego wiernymi świadkami” – czytamy w komunikacie Komisji Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski.

BP KEP

Publikujemy pełną treść Komunikatu:

Komunikat Komisji Nauki Wiary KEP

w sprawie kultu św. Szarbela

Od wielu lat rozwijają się zarówno w Polsce, jak też w innych krajach Europy katolickie wspólnoty praktykujące kult św. Szarbela, libańskiego mnicha maronickiego. Kościół maronicki jest Kościołem katolickim obrządku wschodniego, pozostającym w pełnej komunii z Kościołem rzymskokatolickim i uznającym autorytet papieża. Niektórzy wierni w Polsce pragną pogłębiać swoją więź z Bogiem, poznając życie i duchowość św. Szarbela oraz innych świętych z Libanu. Dzięki temu mogą odkryć i harmonijnie połączyć ze sobą najbardziej wartościowe elementy katolickiej tradycji zachodniej i wschodniej.

W wielu parafiach na terenie Polski działają różne wspólnoty nawiązujące do duchowego dziedzictwa świętych z Libanu, w tym również Domy Modlitwy św. Szarbela organizowane i animowane dotąd przez ks. Jarosława Cieleckiego.

Niestety w ostatnim czasie ks. Jarosław Cielecki dokonał aktu apostazji, porzucając Kościół rzymskokatolicki i przystępując do wspólnoty religijnej, która nie utrzymuje jedności z papieżem. Z tego powodu nie może on nadal sprawować duchowej opieki nad wiernymi Kościoła rzymskokatolickiego.

W obliczu tej bolesnej sytuacji wszystkie osoby należące do rzymskokatolickich wspólnot św. Szarbela mogą znaleźć duchowe wsparcie w Maronickiej Fundacji Misyjnej, której przewodniczącym jest Ksiądz Biskup Andrzej Siemieniewski, biskup pomocniczy Archidiecezji Wrocławskiej. Celem Fundacji jest odnowa i pogłębienie życia duchowego współczesnych ludzi dzięki twórczemu spotkaniu tradycji chrześcijaństwa wschodniego i zachodniego oraz w duchu wierności nauczaniu papieża i Soboru Watykańskiego II.

Ufamy, że członkowie Domów Modlitwy św. Szarbela pozostaną w jedności z Kościołem katolickim, będąc jego wiernymi świadkami.

abp Stanisław Budzik

Przewodniczący Komisji Nauki Wiary KEP

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję