Reklama

Duchowość

Ks. Piotr Pawlukiewicz: Temat Pana Boga jest dzisiaj w Polsce tematem niewygodnym

Temat Pana Boga jest dzisiaj w Polsce tematem niewygodnym, a czasem nawet zabronionym. O wszystkim się w domu czy w pracy mówi: o papieżu, o proboszczu, o Kościele, a o Bogu jakoś niezręcznie. Nie umiem tego zrozumieć. Dlaczego tak łatwo jest rozmawiać o aktorach, piosenkarzach, politykach, a tak trudno o Jezusie?

[ TEMATY ]

duchowość

ks. Piotr Pawlukiewicz

youtube

Kiedy się mówi o Jezusie, trzeba się otworzyć, a ludzie boją się otwarcia. Księży też to dotyczy, co szczególnie widać podczas kazań. Tak bardzo boją się pokazania swojego wnętrza, że choć mówią na temat Jezusa, to nie wspominają ani słowem o tym, jak oni sami przeżywają relację z Bogiem.

Klerycy pytają mnie nieraz, jak napisać dobre kazanie. Mówię im wtedy tak: „Napisz to, co przed wykładem mówiłeś mi o swoim komputerze, ale zamiast słowa: »komputer«, wpisz słowo: »Jezus«”. Co by to były za kazania, wyobrażacie sobie?

„Jezus mi się zawiesił, stukam, nie ma odzewu. O szóstej rano sukces, jest! Okazało się, że jeden program był źle wpisany, już rozumiem! Ale wszystko mi się wykasowało, Jezus Maria, praca dyplomowa mi się skasowała… Tak się z tym męczyłem, a teraz odkryłem, jaki jest skrót. Odkryłem skrót do Pana Jezusa…”

Reklama

Chodzi o to, żebyśmy nauczyli się mówić o Jezusie z fascynacją, jak o kimś, kto jest mój, jest mi drogi, bliski. A jak wyglądają nasze kazania? „Dzisiaj, w dwudziestą szóstą niedzielę czasu zwykłego Jezus mówi do nas w Ewangelii o uzdrowieniu chromego…”

Kiedyś jedna pani powiedziała, że dostanie choroby nerwowej w kościele. Bo we wstępie do mszy świętej ksiądz powiedział: „Zaraz zobaczymy, jak Jezus uzdrowi chromego”, w Ewangelii słuchała właśnie o tym, a kazanie ksiądz zaczął: „Przed chwilą usłyszeliśmy, jak Jezus uzdrowił chromego”. Toż ludzie to rozumieją! Nie trzeba mi tego bez przerwy powtarzać!

Brakuje nam wszystkim spontaniczności. Ale z drugiej strony nie wolno księdzu zamieniać mszy świętej w swój show. Zawsze Jezus ma być w centrum.

Reklama

Ksiądz, podobnie jak każdy świecki, powinien być przezroczysty. Albo inne porównanie: być jak pudło rezonansowe w gitarze. Nadawać słowom Jezusa brzmienie we współczesnym świecie. Tłumaczyć z tego języka, którym posługiwał się Jezus, i wyjaśniać pewne sprawy językiem zrozumiałym dla słuchaczy.

Trzeba pokazywać ludziom Jezusa jako fascynującego człowieka. Człowieka, który miał człowieczeństwo piękne, rozwinięte na maksa. Ludzie, którzy widzieli Go po raz pierwszy, zostawiali wszystko i szli za nim! Kiedyś Jan Budziaszek wyszedł przed dom w kapciach, żeby pożegnać pielgrzymkę, bo akurat przechodziła pod jego domem. Wyszedł w kapciach i… w tych samych kapciach zaszedł na Jasną Górę. Więc są i dzisiaj takie przypadki.

Jezus jest fascynujący. Wręcz nieprawdopodobnie interesujący jako człowiek, tylko trzeba Go dobrze oświetlić. Cztery Ewangelie są trochę jak cztery kamery, z których możemy oglądać Pana Jezusa.

To, co jedna pominie, to druga uchwyci, uzupełni. Czasem kiedy czytam Ewangelię, czuję się jak śledczy. Gdzieś w tekście zawsze jest haczyk, coś ukrytego między wersami, pod obrazem. Ta książka nigdy się nie znudzi. Nigdy się nie wyczerpie. Tysiące kazań można napisać i ledwo kropelkę uszczkniemy z tego źródła.

Dzisiaj w Polsce żyje jakiś odsetek ludzi deklarujących się jako osoby wierzące. Z tego grona niektórzy chodzą regularnie do kościoła, inni nie chodzą. Jedni przystępują regularnie do sakramentów, inni nie. Różnie to bywa, zatem ciężko jest obliczyć, ile tak naprawdę procent Polaków można by określić mianem chrześcijan świadomych swojej marki.

Kiedyś mówiło się, że Polska jest w stu procentach katolicka. Wystarczyło ludzi uczyć zasad wiary i wszystko wyglądało okej, wszyscy byli zadowoleni. Pamiętam, jak niektórzy starsi księża z dumą mówili: „U mnie na katechezie było pięćdziesięciu uczniów w jednej sali katechetycznej, wszyscy znali przykazania, wszyscy znali prawdy wiary”. Dzisiaj wiemy już, że wykucie prawd wiary na pamięć to za mało. Potrzebna jest postawa miłosierdzia, umiejętność przebaczenia sobie nawzajem… Bo po tym poznaje się chrześcijanina.

I żebym był dobrze zrozumiany. Mamy wielkie szczęście, że katolicyzm jest mocno zakorzeniony w polskich sercach.

Niektórzy krytykują, że dawnej była bezmyślność w Kościele, że chodziło tylko o to, by nauczyć się przykazań, tekstów pieśni i już jesteś katolik, że to była płycizna. Kiedyś podczas takiej rozmowy nie wytrzymałem, wstałem i powiedziałem: „Proszę pana, tylko że ci płytcy, jak pan to ujął, katolicy zorganizowali Powstanie Warszawskie. Nie wiem, czy przedstawiciele współczesnych grup religijnych, gdyby w tej chwili trzeba było iść na barykady, poszliby i walczyli…”.

To prawda, że wyuczenie się katechizmu nie czyni jeszcze z nikogo chrześcijanina, bo prawdziwe chrześcijaństwo to prawdziwa relacja z Bogiem i jeśli jej zabraknie, trudno mówić o wierze. Chrześcijaństwo to religia miłości. A miarą miłości jest nie liczba pobożnie wyśpiewanych zwrotek, tylko to, czy człowiek jest gotowy oddać życie za swoich przyjaciół.

_______________________________________

Artykuł zawiera treści pochodzące z książki ks. Piotra Pawlukiewicza „Ty jesteś marką” wyd. RTCK. Zobacz więcej: Zobacz

RTCK

2020-02-13 09:34

Ocena: +74 -11

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ks. Piotr Pawlukiewicz we wspomnieniach

2020-03-25 15:27

[ TEMATY ]

ks. Piotr Pawlukiewicz

youtube.com

Wstań! Albo będziesz święty albo będziesz nikim – to jeden z wielu cytatów autorstwa ks. Piotra Pawlukiewicza, znanego kaznodziei z kościoła św. Anny, którego rekolekcje porywały tłumy wiernych, również tych online. Jak podkreślają jego słuchacze, kapłana cechowało błyskotliwe poczucie humoru i otwartość na drugiego człowieka. Dziś odbył się pogrzeb cenionego duszpasterze i rekolekcjonisty, który zmarł 21 marca w wieku 59 lat.

Ks. Pawlukiewicz za pomocą prostych analogii i anegdot potrafił wyjaśnić wiernym zasadnicze kwestie dotyczące wiary, a także motywować do pogłębiania relacji z Bogiem. Tuż po śmierci księdza w internecie ukazało się wiele świadectw osób, które przyznały, że ks. Piotr zmienił całe ich życie.

Duchowny prowadził znane w środowisku akademickim Msze św. o godz. 15.00 w warszawskim kościele św. Anny. Z czasem ogromna świątynia nie była w stanie pomieścić wszystkich przybyłych wiernych. Jego kazania i konferencje zaczęły również żyć własnym życiem w internecie, gdzie duchowny doczekał się ogromnej liczby słuchaczy.

Wśród osób uczęszczających na niedzielne Eucharystie, była m.in. aktorka Małgorzata Kożuchowska. - Wspaniały Kapłan, piękny człowiek, świadek Pana Boga. Często mawiał: jeśli masz jakiś problem, coś cię dręczy, doszedłeś do jakiejś granicy w swoim życiu, masz tylko jedno wyjście: jest taki Gość, ten Gość nazywa się Jezus Chrystus. Oddaj Mu wszystko, ale bez stawiania warunków, zawierz Mu całe swoje życie, a zobaczysz jakie cuda dla ciebie przygotował... – wspomina artystka.

Jak dodała, ks. Pawlukiewicz 11 lat temu udzielił jej ślubu. - Do dziś mam w uszach Jego wspaniałą homilię o tkanym wspólnie przez całe życie, kobiercu. Drogi, kochany Księże Piotrze, dziękuję Ci za wszystkie piękne słowa, za „Katechizm Poręczny”, za Msze Św. o 15 w Św. Annie i za radiowe w Św. Krzyżu! Dziękuję za Twoje świadectwo wiary, za miłość ale i cierpliwość do ludzi, którzy zasypywali Cię niezliczonymi pytaniami, na które zawsze miałeś odpowiedź... - pożegnała duchownego Małgorzata Kożuchowska w mediach społecznościowych.

Sympatię studentów ks. Piotr Pawlukiewicz zdobył również dzięki konferencjom organizowanym przez Akademickie Stowarzyszenie Katolickie Soli Deo, gdzie prowadził cieszące się ogromną popularnością wykłady nt. Miłości, małżeństwa, narzeczeństwa, czystości przedmałżeńskiej.

- Nie zapomnę jego głębi, humoru, niesamowitej radości z pokazywania piękna Ewangelii, zwłaszcza piękna małżeństwa, rodziny, seksualności. Wiele razy gościliśmy go w Akademickim Stowarzyszeniu Katolickim Soli Deo. Jestem pewna, że jego głoszenie Ewangelii nie zakończyło się wraz ze śmiercią – zaznaczyła Magdalena Korzekwa-Kaliszuk, która niejednokrotonie prowadziła warsztaty ze znanym rekolekcjonistą.

Wyrazy szacunku ks. Pawlukiewiczowi oddał również premier Mateusz Morawiecki. „To nie jest tak, że oni umarli, a my żyjemy. To oni żyją, a my umieramy - powiedział niegdyś ks. Piotr Pawlukiewicz. Z wielką przykrością przyjąłem informację o Jego śmierci. Niezwykle Go ceniłem, a homilie zawsze trafiały prosto w serce. Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie..." - napisał na Twitterze szef rządu na wieść o śmierci kapłana.

Rekolekcjonista od dziesięciu lat cierpiał na postępującą chorobę Parkinsona. W tym czasie, współpracował m.in. z Radiem Warszawa, gdzie razem z Pawłem Kęską prowadził audycję „Księga”. – Spotkałem się z księdzem ostatni raz jakieś 11 miesięcy temu, czyli dawno i mam do siebie o to wielki żal, że tak dawno. Nagrywaliśmy na wielki czwartek audycje o powołaniu kapłańskim i powiedział wtedy kilka fundamentalnych rzeczy, między innymi to, że jego pan Bóg wycenił na Parkinsona i z tym żyje, bo taki dar dostał i ja sobie pomyślałem, a na co mnie wycenił. Powiedział też kiedyś, że nie przez nasze dobre uczynki, ale przez grzechy dojdziemy do nieba i ja to sobie wziąłem do serca. Można te powiedzenia księdza Piotra powtarzać, powtarzać i powtarzać – stwierdził dziennikarz. Dodał, że ciężka, postępująca choroba, nie była w stanie powstrzymać go od głoszenia słowa Bożego do ostatnich chwil życia.

Ks. Pawlukiewicz głosił rekolekcje w wielu miastach Polski, a także dla środowisk polonijnych w Sztokholmie, Londynie, Dortmundzie, Zurichu, Bernie, Rzymie i Budapeszcie.

Był bardzo cenionym kaznodzieją – wspomniał w rozmowie z Radiem Warszawa ks. Bogusław Kowalski, przyjaciel kapłana. – Był bliski ludziom, bo umiał łączyć naukę Jezusa z codziennym życiem. Miał wielki dar łączenia Ewangelii z życiem i życia z Ewangelią. To jest ta jego wielkość i ta prostota w przekazie. Dlatego stał się ludziom tak drogi i tak bliski, bo łączył z Ewangelią to, czym ludzie żyli: sukcesy i upadki, dramaty i fascynacje – przyznał.

– To swoisty paradoks, że pogrzeb słynnego rekolekcjonisty, który ściągał do kościołów tłumy, odbędzie się w rygorze stanu pandemii – powiedział rzecznik prasowy Archidiecezji Warszawskiej ks. Przemysław Śliwiński.

Po Mszy św. pogrzebowej w kościele Nawiedzenia NMP, ks. Piotra Pawlukiewicza pochowano w grobowcu kapłanów Archidiecezji Warszawskiej na Cmentarzu Powązkowskim.

CZYTAJ DALEJ

Kalwaria Pacławska: coraz więcej łask za pośrednictwem o. Wenantego Katarzyńca

2020-03-29 21:55

[ TEMATY ]

o. Wenanty Katarzyniec

www.wenanty.pl

O. Wenanty Katarzyniec, w tle kościół w Czyszkach, miejsce pracy o. Wenantego

- Po przeniesieniu doczesnych szczątków Sługi Bożego do kościoła, wiele osób zaczęło doznawać ogromu łask za jego przyczyną – powiedział kustosz sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej o. Krzysztof Hura na zakończenie Dni Modlitw o beatyfikację o. Wenantego Katarzyńca. Centralnej Mszy św. przewodniczył abp Adam Szal. Ze względu na ograniczenia związane z epidemią, obchody były w całości transmitowane w internecie.

W homilii abp Szal przypomniał jak wielkim szacunkiem i nabożeństwem darzył Eucharystię o. Wenanty. Mówił o jego posłudze ministranckiej, życiu szkolnym, kleryckim i kapłańskim. Zwrócił uwagę, że jeśli tylko mógł, o każdej pełnej godzinie spieszył przed Najświętszy Sakrament.

– Kiedy został skierowany do parafii Czyszki koło Lwowa, również tam dał się poznać jako kapłan Eucharystii. W opinii, która została napisana przez ojca Karola, jest ukazany jako człowiek zjednoczony z Bogiem właśnie przez Eucharystię. Nic więc dziwnego, że władze zakonne, doceniając szlachetną postawę ojca Wenantego, stosunkowo młodego zakonnika obrały za mistrza nowicjatu – mówił kaznodzieja.

Metropolita przemyski podkreślił, że o. Katarzyniec żył Eucharystią, według słów zapisanych w swoich notatkach: „Chrystus utajony w ołtarzu jest najlepszym naszym przyjacielem. Tutaj, pod postacią chleba, Pan Jezus zostaje z nami ustawicznie dzień i noc, nigdy nas nie opuszcza. Tutaj z Chrystusem najściślej się jednoczymy, tutaj siłę czerpiemy przeciw pokusom, tu pociechę znajdujemy w cierpieniach naszych”.

Hierarcha stwierdził, że słowa te są aktualne także w obecnej sytuacji i zachęcał do szukania pocieszenia u Pana Boga. Zachęcał, aby mimo ograniczeń i stosując się do nakazów, wstępować do kościołów na osobistą adorację. Przypomniał też, że w razie braku możliwości spowiedzi, można wzbudzić w sobie żal doskonały, „porządkując swoje życie i serce, z postanowieniem, że najszybciej, gdy to będzie możliwe, skorzystamy z sakramentalnego pojednania z Panem Bogiem”.

Dni modlitw o beatyfikację o. Katarzyńca rozpoczęły się w piątek wieczorem, a kontynuowane były w sobotę i w niedzielę. W programie znalazły się nabożeństwa, konferencja i Msza św. Wszystkie te wydarzenia były transmitowane m.in. na antenie Radia FARA oraz w formie wideo na radiowym kanale YouTubie i Facebooku oraz na stronie kalwaryjskiego sanktuarium.

Sługa Boży o. Wenanty Katarzyniec był franciszkaninem konwentualnym. Urodził się 7 października 1889 r. w Obydowie koło Lwowa, a na chrzcie otrzymał imię Józef. Pochodził z ubogiej wiejskiej rodziny. Zmarł na gruźlicę płuc 31 marca 1921 r. w Kalwarii Pacławskiej. 26 kwietnia 2016 r. papież Franciszek wyraził zgodę na publikację dekretu o heroiczności cnót Sługi Bożego o. Wenantego, co formalnie zakończyło proces beatyfikacyjny. Po tym doczesne szczątki o. Wenantego przeniesiono do nawy bocznej kościoła w Kalwarii Pacławskiej.

CZYTAJ DALEJ

Spowiedź i Komunia Święta na Wrzecionie

2020-03-31 22:41

[ TEMATY ]

spowiedź

komunia święta

Parafia Niepokalanego Poczęcia NMP

Wrzeciono

Maciej Cholewiński / parafia-wrzeciono.pl

Parafia Niepokalanego Poczęcia na Wrzecionie zaprasza do spowiedzi. Do Wielkiej Środy w godz. 8.00-13.00 oraz 15.00- 18.00 w kościele można przystąpić do sakramentu pokuty. W świątyni nie może przebywać więcej niż pięć osób.

„Zapraszamy wszystkich głodnych Boga i stęsknionych za Nim!” - czytamy na parafialnym Facebooku. Parafia Niepokalanego Poczęcia NMP dziękuje również za wszystkie ofiary na rzecz utrzymania kościoła, składane do specjalnej skrzynki znajdującej się przy wejściu do świątyni. W tym trudnym dla wsyzstkich czasie, powinniśmy pamiętać o wspieraniu materialnym swoich parafii.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję