Reklama

Polska

Arabistka o Dniu Islamu w Kościele: to inicjatywa bardziej dla katolików niż muzułmanów

"Moim zdaniem Dzień Islamu jest inicjatywą skierowaną przede wszystkim do członków wspólnot katolickich, nie do muzułmanów. Muzułmanie są gośćmi tych obchodów, ale to katolicy mają się w tych dniach zmierzyć ze swoimi uprzedzeniami, zdobyć doświadczenie spotkania i wiedzę" - mówi w rozmowie z KAI Anna Wilczyńska, arabistka i dziennikarka, autorka bloga IslamistaBlog.pl.

[ TEMATY ]

Dzień Islamu

islamistablog.pl

Anna Wilczyńska: Nie mamy dokładnych danych o tym, jak wielu muzułmanów mieszka w Polsce. Szacuje się, że jest to około 30 tysięcy osób - mniej niż 0,1% populacji Polski - rozsianych po całym kraju, ale nie mamy narzędzi, które pozwoliłyby dokładnie ustalić liczbę. W spisach powszechnych nie ma obowiązku podawania wyznania, gdyż tak samo jak w przypadku przynależności etnicznej czy poglądów politycznych, są to tak zwane dane wrażliwe, których przetwarzanie bez wyraźnej zgody jest zakazane.

KAI: Czy wiadomo, jakie rodzaje islamu wyznają?

- Z oficjalnych statystyk mamy tylko te dane, które do publicznej wiadomości przekazują związki wyznaniowe, wśród których największe w naszym kraju są związki sunnickie: Liga Muzułmańska w RP i Muzułmański Związek Religijny w RP, tradycyjnie utożsamiany z Tatarami. Ale muzułmanie nie mają obowiązku bycia zarejestrowanymi członkami związku religijnego, więc w statystykach organizacji religijnych uwzględnia się tylko część wyznawców islamu. Nie działa to tak, jak w Kościele, gdzie przy obrzędzie przyjęcia dziecka do wspólnoty religijnej, automatycznie rejestruje się nazwisko w księgach parafialnych.

- Zdecydowana większość muzułmanów w Polsce to sunnici, ale na terenie naszego kraju mieszkają także szyici zrzeszeni między innymi w Islamskim Zgromadzeniu Ahl-ul-Bayt oraz reprezentanci różnych szkół sufickich. Przez wieki wśród muzułmanów w Polsce przeważali Tatarzy - również sunnici - i w związku z tym największą organizacją religijną skupiającą muzułmanów był Muzułmański Związek Religijny w RP, oficjalnie zatwierdzony przez ustawę z 21 kwietnia 1936 roku.

- Dziś to się zmieniło?

- Tak, dziś proporcje wyglądają inaczej. Największą grupą wyznawców islamu w Polsce są muzułmanie o pochodzeniu migranckim. Ciężko coś więcej powiedzieć o tej grupie, gdyż składa się ona z osób pochodzących z różnych kultur i tradycji - od muzułmanów z Rosji i Ukrainy, przez Arabów, Afrykańczyków, aż po osoby pochodzące z subkontynentu indyjskiego i Azji Południowo-Wschodniej. Największe skupiska muzułmanów spotykamy w dużych miastach oraz tam, gdzie w Polsce znajdują się meczety: w Warszawie, Gdańsku, Poznaniu, w okolicach Kruszynian i Bohonik, ale także w Krakowie, Lublinie, Białymstoku, Wrocławiu.

- Jakie są relacje między wyznawcami tych różnych rodzajów islamu?

- Na poziomie instytucjonalnym relacje pomiędzy poszczególnymi związkami wyznaniowymi są poprawne, choć jak w każdej wspólnocie religijnej zdarzały i czasem wciąż zdarzają się konflikty. Bywało, że wszczynano spory także wewnątrz poszczególnych środowisk, czemu wiele osób się dziwi. Tymczasem jest to do pewnego stopnia naturalna sytuacja w każdej wspólnocie religijnej. Wystarczy, że spojrzymy na to, jaka niezgoda panuje między środowiskami związanymi z Kościołem katolickim. Ale jeśli chodzi o wymiar indywidualny, ludzki, wielokrotnie spotykałam się z tym, że członkowie różnych grup wyznawców islamu odnosili się do siebie bardzo serdecznie.

- Muftim Rzeczypospolitej Polskiej jest Tomasz Miśkiewicz, jednak z tym związane są pewne wewnętrzne kontrowersje. Możesz wyjaśnić, o co chodzi?

- Jest to jeden z najgłośniejszych sporów wewnątrz społeczności muzułmańskiej w Polsce. Kilka lat temu część muzułmanów związanych z Muzułmańskim Związkiem Religijnym w RP wypowiedziała się otwarcie, że powinna nastąpić zmiana na stanowisku muftiego, czyli najwyższego zwierzchnika tej organizacji. Wśród zarzutów wobec ówczesnego muftiego Tomasza Miśkiewicza wymieniano brak transparencji finansowej związanej z dochodami z wystawiania certyfikatów na żywność halal, wchodzenie w ugody z krajami muzułmańskimi - przede wszystkim z Turcją - które miały wspierać finansowo muzułmanów w Polsce oraz obsadzanie stanowisk Turkami przyjeżdżającymi do Polski zamiast lokalnymi członkami społeczności. Do tego doszły spory o przywództwo w meczecie w Warszawie oraz fakt, iż wyszło na jaw, że podczas wyborów na muftiego, w których zwyciężył Miśkiewicz, nie przestrzegano przepisów opisanych w ustawie o Muzułmańskim Związku Religijnym. Miśkiewicz nie spełniał kryteriów wykształcenia i wieku wymaganych do zostania muftim, a więc wybór był nieważny.
Dlatego w 2016 r. zgodnie z zapisami ustawy z 1936 r. zwołano w Kruszynianach Wszechpolski Elekcyjny Kongres Muzułmański, a na nowego muftiego wybrano Janusza Aleksandrowicza - imama z Kruszynian, osobę spełniającą kryteria wymienione w ustawie i pochodzącą z zasłużonej dla kraju rodziny tatarskiej z wielowiekowymi tradycjami. Za Miśkiewiczem jednak stanęło MSWiA, które do teraz ignoruje pełnoprawne wybory w gminie muzułmańskiej oraz nie odpowiada na pisma wystosowane przez członków społeczności. Polskie państwo, które na bazie ustawy z 1936 roku rości sobie prawo do ingerowania w sprawy związku religijnego, preferuje Miśkiewicza jako swojego człowieka na stanowisku muftiego. Na ile mi wiadomo, do tej pory sytuacja nie została rozwiązana. Pod koniec grudnia ubiegłego roku do prezydenta Andrzeja Dudy, Sejmu, Senatu i MSWiA wpłynęła kolejna petycja w sprawie odwołania Tomasza Miśkiewicza ze stanowiska muftiego, którą podpisali m.in. przewodniczący Gminy Wyznaniowej w Kruszynianach Bronisław Talkowski, imam tej gminy Janusz Aleksandrowicz, imamowie z Warszawy Nezar Charif i Bohoników Aleksander Ali Bazarewicz oraz prezeska Tatarskiego Towarzystwa Kulturalnego Róża Chazbijewicz. Wygląda na to, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zamiast prowadzić do zgody, woli zaogniać spory wewnątrz społeczności muzułmańskiej za cenę utrzymywania swoich interesów i wspierania “swojego” muftiego, który nie reprezentuje polskich muzułmanów.

- Co mogłabyś powiedzieć o relacjach Polaków i muzułmanów?

- Przede wszystkim nie zapominajmy, że część muzułmanów w Polsce jest Polakami i mówimy tu nie tylko o Tatarach, ale także o polskich konwertytach na islam, których każdego roku przybywa. W tych przypadkach nie ma sensu rozmawiać o żadnej integracji - to są nasi obywatele. Bardzo podobnie ma się sprawa z dużą ilością muzułmanów, którzy choć mają pochodzenie migranckie, mieszkają w Polsce czasem nawet od dziesiątków lat. Mowa tu o osobach, które w Polsce żyją, pracują, płacą podatki, mówią po polsku, zakładają wielokulturowe rodziny, mają dzieci, które są obywatelami polskimi, mają tu całe swoje życie i przyjaciół. To są osoby doskonale zintegrowane.

- A kiedy możemy mówić o integracji?

- O integracji możemy mówić w kontekście osób, które przyjechały do Polski w ostatnich kilku latach. Natomiast musimy pamiętać, że prawdziwa integracja po pierwsze jest procesem dwustronnym, w którym muszą aktywnie uczestniczyć i gospodarze i goście. A po drugie, nie zachodzi między społecznościami - np. między chrześcijanami i muzułmanami czy Żydami - czy między narodem polskim, a pojedynczym cudzoziemcem muzułmaninem. Integracja zachodzi między konkretnymi osobami: między Ahmadem i Dawidem, między Kasią i Hedą. Dlatego przykładów takiej postępującej integracji między muzułmanami a chrześcijanami jest tyle, ilu ludzi, którzy wychodzą z inicjatywą, są dobrymi pracodawcami, współpracownikami, współmieszkańcami miasta, sąsiadami, znajomymi. Jest ich mnóstwo. Integracja muzułmanów i chrześcijan na poziomie instytucjonalnym jest miłym dodatkiem, który może być inspirujący dla nieprzekonanych, ale kluczowa jest integracja indywidualna i to od niej zależy to, jak będzie wyglądało nasze społeczeństwo.

- Jesteś w stanie wymienić jakieś owoce Dnia Islamu w Kościele? Jak on jest traktowany przez muzułmanów?

- Muzułmanie bardzo przychylnie odnoszą się do inicjatywy Dnia Islamu w Kościele katolickim w Polsce. Odwzajemniają się nie tylko tym, że przyjmują zaproszenie, przychodzą na modlitwy do kościołów, biorą udział w spotkaniach i innych podejmowanych przy tej okazji inicjatywach. Poza tym organizują Dni Chrześcijaństwa już w dwóch wspólnotach w Polsce, a także Dni Judaizmu. Moim zdaniem jednak Dzień Islamu jest inicjatywą skierowaną przede wszystkim do członków wspólnot katolickich, nie do muzułmanów. Muzułmanie są gośćmi tych obchodów, ale to katolicy mają się w tych dniach zmierzyć ze swoimi uprzedzeniami, zdobyć doświadczenie spotkania i wiedzę. Dlatego najlepszymi owocami Dnia Islamu w kościele w Polsce jest to, że z roku na rok na te obchody przychodzi coraz więcej katolików sceptycznie nastawionych do islamu czy idei dialogu w ogóle, którzy mogą się na własne oczy przekonać jak muzułmanin w Polsce wygląda i jakie może mieć poglądy.

- Czy to prawda, że wśród wyznawców islamu występuje powszechnie antysemityzm? Czy możemy się spodziewać takich niepokojących obrazków jak np. we Francji?

- Trend antysemicki wśród muzułmanów oczywiście występuje i jest to trend globalny, wynikający nie tylko z zaszłości związanych historią współczesnych krajów muzułmańskich - przede wszystkim z kolonializmem, neokolonializmem i pozycją terenów dzisiejszych krajów muzułmańskich podczas II wojny światowej. Głównymi przyczynami jest oczywiście konflikt palestyńsko-izraelski i leżące u jego podstaw osadnictwo Żydów na terytoriach Palestyny, ale także, co bardzo istotne, kompletny brak edukacji na temat Holokaustu w niektórych krajach z większością muzułmańską. W systemach edukacji Egiptu czy Libanu nie ma wzmianki o tym, co spotkało Żydów w czasie II wojny światowej oraz o prześladowaniach, które nastąpiły po wojnie, a które zmusiły Żydów, którzy przetrwali Zagładę, do opuszczenia Europy. Dopóki systemy edukacji w krajach muzułmańskich nie uwzględnią tej tematyki w podstawie programowej, nie ma co liczyć na drastyczną zmianę nastrojów antyżydowskich w tych krajach.
Jednak wbrew incydentom antysemickim, które mają miejsce we Francji, migracje są nadzieją na to, że antysemityzm muzułmański zmniejszy swój zasięg. Migranci i uchodźcy mieszkający w Europie, a także ich dzieci, uczestniczą w systemie edukacji kraju goszczącego. Dzięki temu migranci z krajów muzułmańskich, w których obecny jest antysemityzm, mają szansę zdobyć edukację na temat obecności i historii Żydów w Europie oraz skonfrontować swoje poglądy z realnym obrazem społeczności żydowskich mieszkających w tych samych miastach co oni. Na przykład w Niemczech dzieci migranckie uczestniczą w wycieczkach do byłych obozów zagłady, a szkoły przywiązują wagę do tego, aby ten ważny historycznie temat z nimi wnikliwie przeanalizować.

- A jak wygląda kwestia tych antysemickich tendencji w Polsce?

- Nie martwię się o występowanie antysemityzmu wśród muzułmanów mieszkających w Polsce. O historii Polski nie sposób mówić bez wspomnienia judaizmu. Migranci z krajów muzułmańskich, żyjąc w polskich miastach, mają szansę nie tylko usłyszeć o historii pokojowego współżycia z wyznawcami judaizmu, ale też spotkać otwarte na dialog wspólnoty żydowskie. Wśród niektórych polskich muzułmanów obecna jest niechęć do politycznych posunięć władz Izraela, ale nie ma nienawiści do Żydów. Żydzi i muzułmanie w Polsce żyją w zgodzie. Owocną współpracę pod tym względem obserwujemy np. w Krakowie, gdzie Centrum Społeczności Żydowskiej JCC Kraków i lokalne centrum muzułmańskie organizowały wspólnie już niejedną inicjatywę. Niestety jedną z przyczyn tej zgody jest to, że mniejszości w Polsce doświadczają podobnych trudności: Żydzi przejawów antysemityzmu, a muzułmanie - islamofobii. Według badań przeprowadzonych w naszym kraju, przedstawiciele obu tych religii są negatywnie postrzegani przez społeczność większościową. Ta niechęć ze strony większości sprawia, że widzą w sobie nawzajem sprzymierzeńców, a nie wrogów.

- Opowiedz proszę o swoim blogu i działalności…

- Islamista (www.islamistablog.pl) jest inicjatywą edukacyjną i integracyjną. Przez nią przekazujemy rzetelne informacje na temat islamu i życia muzułmanów w różnych częściach świata, uczymy o integracji w teorii i sprawdzamy tę teorię w praktyce organizując wydarzenia i spotkania, prowadzimy warsztaty antydyskryminacyjne w szkołach i instytucjach, szkolimy straż graniczną, policję, aktywistów i pracowników organizacji pozarządowych. Tworzymy zarówno w internecie (www.facebook.com/islamistablog), jak i poza nim przestrzeń to merytorycznej i kulturalnej rozmowy na temat islamu oraz wyzwań związanych z migracjami, różnorodnością religijną i kulturową. Odpowiadamy na pytania, polecamy źródła wiedzy oraz pomagamy ofiarom aktów dyskryminacji i przestępstw z nienawiści w Polsce.

- Takie przejawy dyskryminacji czy przemocy wobec muzułmanów są u nas częstym zjawiskiem?

- Tym co mnie niepokoi w tej działalności od jakiegoś czasu, to obserwacja ciągłego wzrostu skrajnych postaw w stosunku do społeczności mniejszościowych w Polsce. Ciągle otrzymujemy zawiadomienia o przemocy słownej, fizycznej, a także systemowej wobec mniejszości. Polakom wciąż brakuje edukacji na temat mniejszości, a wszelkie próby promowania wiedzy i pokoju są odbierane jako atak na polskość, szczególnie wśród katolików.

- Jakie widzisz wyzwania dla dialogu z muzułmanami w Polsce?

- W mojej ostatniej rozmowie z jednym najwyższych przedstawicieli środowisk muzułmańskich w Polsce, muftim Ligii Muzułmańskiej w RP, Nedalem Abu Tabakiem (link do wypowiedzi: https://www.tygodnikpowszechny.pl/szlachetny-pan-161763), mufti ujął to w ten sposób: „Jako wyznawcy różnych religii powinniśmy pokazywać, jak Bóg zmienia nasze życie, a nie – jak możemy siłą zmienić życie innym”. Ja się z tym w pełni zgadzam. Moim zdaniem największym wyzwaniem w dialogu międzyreligijnym w Polsce jest to, że po każdej ze stron wciąż znajdują się osoby, które za wszelką cenę chcą mieć rację. W tych polskich debatach o wiele częściej chodzi o rację, o przewagę, o próbę udowodnienia czegoś komuś, o wygranie sporu niż o Boga, wiarę czy wspólne dobro. Czeka nas jeszcze długa droga w dialogu międzyreligijnym, ale jeśli zauważymy, że w dialogu chodzi o remis, a nie o zwycięstwo, to będzie już wielki sukces.

2020-01-24 09:05

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dziś obchody Dnia Islamu w Kościele katolickim w Polsce

[ TEMATY ]

Dzień Islamu

geralt/pixabay.com

Pod hasłem „Chrześcijanie i muzułmanie: w służbie powszechnego braterstwa” obchodzony jest dziś XX Dzień Islamu w Kościele katolickim w Polsce. Podczas centralnych obchodów, które odbędą się w Warszawie, przedstawiciele obydwu religii czytać będą Biblię i Koran, modlić się i dyskutować. Inicjatywa polskiego Episkopatu o ustanowieniu Dnia Islamu jest pionierską w skali światowej.

Tym razem, po ubiegłorocznym spotkaniu w Białymstoku, miejscem centralnych obchodów będzie jezuickie Collegium Bobolanum przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.

Obchody Dnia Islamu odbędą się także 28 stycznia w Katowicach.

„Idziemy za nauką soborową, także nauczaniem kolejnych papieży i wskazaniami Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego – powiedział KAI bp Ciereszko, przewodniczący Komitetu KEP ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi. - Deklaracja Soboru „Nostra aetate” o stosunku Kościoła katolickiego do religii niechrześcijańskich podkreśla, że należy z otwartością spojrzeć na to wszystko, co w innych religiach jest prawdziwe i święte. To nas motywuje ku temu, aby spotykać się z braćmi muzułmanami” - dodał duchowny.

Z kolei współprzewodniczący Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów, imam szyicki Rafał Berger wyraził nadzieję, że miejsc dialogu międzyreligijnego, nie tylko z islamem, będzie w Polsce przybywać „Mało tego: wierzę w to, że jest to coś, czego nie da się uniknąć, bo rozmowa z drugim człowiekiem jest najlepszym sposobem poznania jego intencji i uczuć” – powiedział KAI imam.

Tematykę obchodów Dnia Islamu wyznacza coroczne przesłanie kierowane do muzułmanów przez Papieską Radę ds. Dialogu Międzyreligijnego na zakończenie miesiąca postu, ramadanu. „Jesteśmy wezwani, zarówno chrześcijanie jak i muzułmanie, do otwartości na innych, do rozpoznania i uznania w nich braci i sióstr” – napisał w tegorocznym przesłaniu przewodniczący Rady, kard. Miguel Angel Ayuso Guixot MCCI. Wskazał, że w ten sposób można burzyć mury, które zbudowały ignorancja i strach oraz wspólnie starać się budować mosty przyjaźni. „Tak właśnie pielęgnujemy w naszych rodzinach i w naszych instytucjach politycznych, obywatelskich czy religijnych nowy sposób życia, oparty na odrzuceniu przemocy i na szacunku dla osoby ludzkiej” – wskazał kard. Guixot.

Idea dialogu chrześcijan i muzułmanów w Polsce, obecna wyraźniej pod koniec XX w., nawiązuje do ponad trzechsetletniej tradycji obecności muzułmanów i tolerancyjnej postawy ludności chrześcijańskiej wobec nich.

Pod koniec ubiegłego stulecia odbywało się wiele spotkań międzyreligijnych z udziałem wyznawców islamu.

Dzień Islamu w Kościele katolickim w Polsce obchodzony jest od 2001 r. z inicjatywy Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów zaaprobowanej przez Konferencję Episkopatu Polski. Organizację tego wydarzenia Episkopat powierzył Komitetowi ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi Konferencji Episkopatu Polski. Obecnie na jego czele stoi bp Henryk Ciereszko.

Na czele Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów stoją obecnie: prof. Agata Skowron-Nalborczyk, współprzewodnicząca ze strony katolickiej i Rafał Berger, współprzewodniczący ze strony muzułmańskiej.

Regularne obchody Dnia Islamu odbywają się także w Lublinie i Krakowie (od 2004 r.), a okazyjne w Olsztynie (2001), Opolu (2002) i Poznaniu (2008).

Od początku XVI do lat osiemdziesiątych XX wieku polskimi muzułmanami byli niemal wyłącznie Tatarzy – zwraca uwagę Muzułmański Związek Religijny. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX w. do mieszkających od wieków w Polsce Tatarów zaczęli dołączać nowi przybysze z krajów muzułmańskich, zwiększając liczebność wyznawców islamu w Polsce. Byli to głównie Arabowie podejmujący studia na polskich uczelniach, w mniejszym stopniu imigranci. Większość z nich po zakończeniu studiów wracała do rodzinnych stron, niektórzy jednak zostawali w Polsce na stałe.

W Polsce funkcjonują dwa religijne związki muzułmańskie wpisane do rejestru Kościołów i Związków Religijnych.

Muzułmański Związek Religijny w RP, uznany oficjalnie w 1925 r., liczy obecnie ok. 6 tys. członków, zrzesza przede wszystkim Tatarów Muzułmanów Polskich. Największe ich skupiska mieszkają w województwie podlaskim (w Białymstoku, Sokółce, Suchowoli i Dąbrowie Białostockiej). Zabytkowe meczety znajdują się w Bohonikach i Kruszynianach, gdzie mieszkają już tylko pojedyncze rodziny tatarskie.

Drugim związkiem wyznawców islamu jest zarejestrowana w 2004 r. Liga Muzułmańska w RP. Zrzesza ona muzułmanów przybywających do Polski na studia oraz do pracy, a także osoby przyjmujące islam za swoją religię. Według szacunków liczy ok. 25 tysięcy członków.

CZYTAJ DALEJ

Polka zażyła pigułki aborcyjne i urodziła ciężko niepełnosprawną córkę

2020-05-21 14:46

[ TEMATY ]

aborcja

Fundacja Pro – Prawo do Życia

źródło: stronazycia.pl

Na jednej z grup dyskusyjnych należących do aborcjonistów pośredniczących w handlu nielegalnymi pigułkami poronnymi pojawiło się świadectwo kobiety, w przypadku której pigułka nie zadziałała. W konsekwencji, urodziła ciężko niepełnosprawną córkę po czym porzuciła ją w szpitalu. O sprawie informuje Fundacja Pro-Prawo do życia.

Od kilku lat działa w Polsce zorganizowana grupa przestępcza, która pośredniczy w handlu nielegalnymi pigułkami poronnymi i namawia kobiety do wykonywania aborcji za ich pomocą. Na jednej z grup dyskusyjnych należących do tego środowiska padło pytanie, co zrobić gdy nie uda się aborcja za pomocą pigułek i czy może to mieć wpływ na dziecko. "Czy można wtedy spróbować jeszcze raz? Co wtedy zrobić?" pytano.

Do dyskusji włączyła się kobieta, która wcześniej połknęła aborcyjne pigułki:

"[Pigułkowa aborcja] zawiodła. Córce przestały rosnąć kończyny. Z USG główka wskazywała na wyższy tydzień ciąży, niż długość kości udowej. Wody płodowe zaczęły odchodzić w 28 tyg. ciąży. Przetrzymano mnie w szpitalu do 31 tyg. i wykonano cesarkę. Mała urodziła się z wagą 1600 i licznymi wadami. Zostawiłam ją tam… Zrzekłam się praw… Wiem, że trafiła do ośrodka adopcyjnego… To było prawie dwa lata temu…„

Kobieta dała się namówić na aborcję pigułkową, której celem miało być szybkie i beztroskie pozbycie się nienarodzonego dziecka. Jednak jej córka urodziła się zamiast umrzeć. Próba pigułkowej aborcji doprowadziła dziewczynkę do ciężkiego kalectwa a matka porzuciła niepełnosprawnego maluszka w szpitalu.

"W tak makabryczny sposób może zakończyć się aborcja farmakologiczna z użyciem pigułek poronnych, w sprzedaży których pośredniczy aborcyjna grupa przestępcza. Jej członkowie namawiająPolki do tego typu pigułkowych aborcji. Według prawdopodobnych szacunków, każdego roku dokonuje się w naszym kraju tysięcy takich aborcji" - mówi Mariusz Dzierżawski, członek zarządu Fundacji Pro-Prawo do życia, której wolontariusze ujawnili ten wstrząsający przypadek.

Z inicjatywy Fundacji w całym kraju trwa kampania społeczna "Stop biznesowi śmierci", której celem jest pokazywanie prawdy o aborcjach pigułkowych i ostrzeganie Polaków przed tym procederem. Działacze Fundacji domagają się także natychmiastowego wszczęcia działań śledczych przeciwko aborcyjnym przestępcom.

W ostatnim czasie głośno było również o postawie wolontariuszki Fundacji Zuzanny Wiewiórki, która zaoferowała wsparcie psychiczne i materialne młodej dziewczynie chcącej połknąć pigułki. Ostatecznie do aborcji nie doszło za co Zuzanna Wiewiórka otrzymała tysiące gróźb od zwolenników aborcji.

CZYTAJ DALEJ

Msza św., która pozostanie na zawsze w pamięci. Wspomnienie papieskiej wizyty

2020-05-25 23:31

[ TEMATY ]

papież

Jan Paweł II

sumienie

odpust

Podbeskidzie

MJscreen

Biskup Roman Pindel nawiązał w Skoczowie do tematyki sumienia podjętej przez Papieża na skoczowskiej Kaplicówce w 1995 r.

Papieskie słowa, wypowiedziane 25 lat temu na skoczowskiej Kaplicówce, przypomniał biskup Roman Pindel w okolicznościowej homilii wygłoszonej na diecezjalnym odpuście ku czci św. Jana Sarkandra, który 400 lat temu zmarł śmiercią męczeńską, dochowując tajemnicy spowiedzi. Biskup podkreślił, że Msza św., którą odprawił Papież 22 maja 1995 r. w Skoczowie, pozostanie na zawsze w pamięci diecezji.

Człowiek wierzący powinien pamiętać, że w jego sumieniu przemawia Duch Święty. Ten Duch mówi nie tylko, co jest dobre i złe, ale też skłania człowieka do żalu i ufności w miłosierdzie Boże. Duch Święty daje więcej, niż sam zapis przykazań Bożych. On także daje moc do wypełniania przykazań Bożych, czasami aż do umocnienia w gotowości na śmierć męczeńską i dawania świadectwa o swej wierze – mówił bp Roman Pindel na Mszy św. odpustowej, sprawowanej w niedzielę 24 maja w Skoczowie. W tym dniu na Kaplicówce miał się odbyć tradycyjny odpust ku czci św. Jana Sarkandra, poprzedzony procesją na wzgórze i połączony z uroczystym dziękczynieniem za jubileusze – 25-lecia wizyty papieskiej i 25-lecia kanonizacji św. Jana Sarkandra.

(Na skoczowskim wzgórzu Kaplicówka Papież Jan Paweł II odprawił 22 maja 1995 r. Mszę św. dziękczynną za kanonizację św. Jana Sarkandra, której dokonał dzień wcześniej w czeskim Ołomuńcu).

Stało się jednak inaczej – uroczystość była skromna, bez procesji na wzgórze z udziałem setek kapłanów i wiernych z całej diecezji. Odbyła się w kościele parafialnym Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Skoczowie przy udziale niewielkiego grona kapłanów i wiernych. W związku z panującą sytuacją epidemiczną pozostali uczestnicy łączyli się przez transmisję internetową.

Mszy św. przewodniczył biskup Roman Pindel w koncelebrze z miejscowym proboszczem ks. Witoldem Grzombą i sekretarzem biskupa ks. Piotrem Górą. – Msza św. sprawowana przez Papieża nazajutrz po kanonizacji św. Jana Sarkandra w Ołomuńcu pozostanie na zawsze w pamięci naszej diecezji. Usłyszeliśmy wtedy programowe i zarazem ponadczasowe słowo na temat sumienia. Wypowiedział je w określonych warunkach politycznych i społecznych, w początkach nowego kształtu społeczno-politycznego naszej ojczyzny. Dziś także słowo Papieża powinno nas pouczać – zwłaszcza wtedy, gdy dostrzegamy głębokie podziały w społeczeństwie, zawziętość i agresję, a nawet tworzenie fałszywych wiadomości dla dyskredytowania przeciwnika. Z wdzięcznością wspominamy podjęte przez Papieża na Kaplicówce tematy, takie jak sumienie i nasze posłuszeństwo wobec jego głosu oraz konieczność podejmowania decyzji w sprawach osobistych i społecznych według dobrze ukształtowanego sumienia – powiedział bp Roman Pindel.

Zauważył przy tym, że odpowiedzialność w sumieniu człowieka polega też na tym, że kiedy człowiek stanie na końcu swojego życia przed Bogiem, zobaczy zestawienie wszystkich głosów swojego sumienia i odpowiadające im czyny. Dlatego wielka jest odpowiedzialność chrześcijanina za posłuszeństwo wobec sumienia i za jego stan.

MJscreen


Na zakończenie uroczystości biskup otrzymał od skoczowskiej parafii w darze kopię obrazu z wizerunkiem św. Jana Sarkandra, który znajduje się na co dzień w kaplicy – miejscu narodzenia Świętego. Otrzymał również kopię medalika z 1860 r. wybitego w Ołomuńcu z okazji beatyfikacji męczennika, reprint wydawnictw wydanych z okazji 300-lecia śmieci Jana Sarkandra i dary od związku pszczelarzy. Po Mszy św. biskup wraz z kapłanami i wiernymi odmówił Litanię do św. Jana Sarkandra przed ołtarzem i relikwiami męczennika.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję