Reklama

Afryka

Nikaragua: kard. Brenes wzywa do uwolnienia wszystkich więźniów politycznych

Kard. Leopoldo Brenes zaapelował o uwolnienie wszystkich więźniów politycznych aresztowanych przez reżim prezydenta Daniela Ortegi w Nikaragui. Arcybiskup Managui zwrócił się do władz, aby rozpoczęły działania na rzecz pokoju.

[ TEMATY ]

Nikaragua

papież Franciszek

więźniowie

Vatican News

Kard. Brenes

Pod wpływem międzynarodowych nacisków i w wyniku osobistych nalegań Papieża Franciszka, tuż przed końcem roku rząd uwolnił grupę 91 aresztowanych.

Dokładna liczba tych, którzy pozostali w więzieniu, nie jest znana. Zdaniem lokalnych źródeł jest ich jeszcze wielu, a groźby wobec przywódców opozycji nie tylko w ostatnim czasie nie zmalały, ale wręcz się nasiliły.

Ci, którzy wyszli na wolność, skarżą się na nieustające represje ze strony władz. Na ścianach ich domów malowane są obraźliwe hasła, a w nocy pod ich oknami słychać strzały, na które nie reaguje wojsko. „Mam nadzieję, że w tym roku uda się wreszcie opróżnić więzienia, a władze przestaną dyskryminować tych, którzy myślą inaczej” – powiedział kard. Brenes.

Reklama

Kryzys w Nikaragui wybuchł w kwietniu 2018 r. wraz z masowymi protestami społecznymi przeciwko reżimowi prezydenta Ortegi, który skierował przeciwko manifestantom siły zbrojne. Zginęły setki osób, tysiące zostało rannych, wielu trafiło do więzienia, część zaginęła lub musiała uciekać z kraju.

2020-01-09 16:54

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

M. Marynowycz: Jak więźniowie Gułagu pisali listy do Papieża

2020-05-11 19:12

[ TEMATY ]

list

obozy

św. Jan Paweł II

więźniowie

Adam Bujak, Arturo Mari/Biały Kruk

Nic bardziej nie skłania do refleksji nad odwiecznymi prawdami niż cmentarze i więzienie. Autor tego artykułu - Myrosław Marynowycz z Ukrainy - siedział w więzieniu w latach 1977-87 i zrozumiał tę prawdę na podstawie własnych doświadczeń obozowych. Dedykuje poniższe wspomnienia współwięźniom, którzy własnym życiem musieli zapłacić za wolność ducha.

W więzieniach czasów Breżniewa skazani nie mieli żadnych formalnych możliwości prowadzenia życia religijnego. „Praktykowanie kultu religijnego” było surowo zakazane. Nie wolno było posiadać Biblii (mój osiemnastodniowy strajk głodowy o prawo do otrzymania Biblii do niczego nie doprowadził). Konfiskowano nawet listy, zawierające wersety biblijne. Owszem, w wyniku specjalnej umowy zawartej między ZSRR a Izraelem, więźniom-wyznawcom judaizmu zezwolono na posiadanie Starego Testamentu, ale wyłącznie w języku hebrajskim. Tym wszystkim, którzy nie znali tego języka, musiała wystarczać lektura książki „Zabawne Ewangelie”, napisanej z pozycji wojującego ateizmu, w której pojawiały się czasem cytaty z prawdziwej Ewangelii.

Więźniom często zakazywano noszenia krzyżyków; ja zdołałem zachować prawo do noszenia krzyżyka, ale dzięki strajkowi głodowemu. A na widok krzyżyka na ciele ciężko chorego więźnia Wiktora Niekipiełowa lekarz obozowy z oburzeniem odmówił leczenia. „Niech On [Jezus] cię leczy, a nie ja!”. Jednym słowem, więźniowie sowieccy byli dobrze chronieni od uzależnienia się od narkotyku „opium dla mas”, za jaki Marks uważał religię.

Niemniej jednak życie religijne wielu więźniów potrafiło być niezwykle intensywne. Ku ogromnemu rozczarowaniu strażników Gułagu i mimo obozowych okólników, Duch Święty wkraczał tam, gdzie uważał za właściwe. Było wielu więźniów, którzy wcześniej, w świecie zewnętrznym byli obojętni religijnie, a odnaleźli swoją wiarę w obozach. Brak zwykłego rytuału religijnego często jedynie potęgował chłonność i otwartość na głęboką świadomość Boga. W podobny sposób utrata wzroku często wyostrza pozostałe cztery zmysły. Niemożność oddawania czci Bogu w Jego świątyni zmuszała w ten sposób więźnia do uczynienia świątynią jego własnej, dojrzałej w cierpieniu duszy. Zamiast pieśni liturgicznych cierpienie w jego sercu „śpiewało” swoje własne psalmy. A spożywanie obozowego gorzkiego chleba i picie wody stawało się misterium liturgicznym, które przemieniało dusze ludzkie i prowadziło przez komunię do życia w Chrystusie.

Jednakowoż taki „narodzony do nowego życia” chrześcijanin niezwłocznie musiał stawić czoła trudnemu egzaminowi. Co oznacza dla więźnia „nadstawić drugi policzek”? Jak ma on „kochać swoich wrogów”, jeśli wrogowie ci są cynicznymi i bezwzględnymi strażnikami? Nie ma w istocie lepszego miejsca dla sprawdzianu odczuć chrześcijańskich niż obozy! Tam nie ukryjesz się przed wzrokiem Pana za innymi parafianami. W obozie nie uzyskasz podpowiedzi od księdza, co masz robić (a przynajmniej tak zasadniczo było w Gułagu). Tam stoisz sam przed Bogiem – jak jakaś drżąca mrówka na ludzkiej dłoni – i nie ma ucieczki od tego egzaminu. Jakże błogosławione jednak były dni tego więźnia, który pomyślnie zdał taki egzamin!

Obozy nauczyły mnie patrzeć zupełnie inaczej na dobrze znane osiem błogosławieństw z Ewangelii św. Mateusza: „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości…” – obecnie rozumiem, jak dokładne i żywotnie ważne są te słowa! Świadomość, że nie jesteś winien żadnej zbrodni, że jesteś karany wyłącznie za prawdę, uświęca każdy twój dzień życia w obozie pracy, usprawiedliwia go i napełnia istotnym znaczeniem, nawet jeśli w tym dniu nie dokonałeś niczego szczególnie ważnego. Uczucie to uwzniośla, staje się podporą, której znaczenie zaczynasz rozumieć, gdy już po opuszczeniu obozu musisz zasłużyć sobie na swój chleb codzienny, usprawiedliwić własne istnienie przez dokonywanie dobrych uczynków. Dopiero wtedy uświadamiasz sobie, jak błogosławione były twoje lata w obozie pracy!

Dla wielu więźniów pierwszy bodziec w kierunku wiary pochodził z ich odmowy akceptacji jakichkolwiek elementów doktryny komunistycznej i ze swego rodzaju psychologicznego odrzucenia wszystkich jej założeń. Złamało to pierwsze bariery ateizmu.

A wtedy, gdy podstawowe argumenty ateistycznego sceptycyzmu zostały podkopane, łaska Boża rozpoczynała swoją cichą pracę. Do innych (mniejszych) grup więźniów Bóg przyszedł nagle, w jednym potężnym ruchu, który bez dużej przesady można nazwać aktem Bożego objawienia. To była ta nagła przemiana duszy, której ja również doświadczyłem. Chociaż jest praktycznie niemożliwe, aby oddać ten stan słowami, skutek jest niewątpliwy. Stajesz się inną osobą i wszystko, co wcześniej wydawało ci się w religii śmieszne, zostaje nasycone głębokim znaczeniem, podczas gdy twoje poprzednie, zdawałoby się, mocne podpory ideologiczne, jako już bezsilne, rozpadają się w pył.

Obozy umożliwiły mi uzyskanie poczucia głębokiej jedności chrześcijan i nauczyły mnie swego rodzaju obozowego ekumenizmu.

Istniały ku temu czysto praktyczne przesłanki. Łatwiej było mianowicie prześladować podzielonych chrześcijan, natomiast chrześcijanie duchowo zjednoczeni stanowili potężną siłę. Dlatego też w moim obozie – Kuczino w Rosji – wszyscy chrześcijanie obchodzili dwukrotnie święta Bożego Narodzenia i Wielkanocne: zgodnie z kalendarzami zachodnim (gregoriańskim) i wschodnim (juliańskim). Stawiając czoła siłom wyraźnie antychrześcijańskim, chrześcijanie wszystkich obrządków stali się źródłem wzajemnego wsparcia. Duch jedności w Chrystusie pokonał literę różnych doktryn, zwłaszcza rozumianych dogmatycznie.

Była to tak zintegrowana rodzina chrześcijańska, że grupa więźniów politycznych zebrała się w tamte pamiętne Święta Wielkanocne roku 1980 (według kalendarza juliańskiego), aby świętować w skromnych obozowych warunkach to wielkie święto religijne. Co jednak dla więźniów było dniem świętym, dla administracji obozu było stanem wyjątkowym. Władze obozu ostrzegły nas, że zostaniemy ukarani, jeśli będziemy świętować Wielkanoc. Oczywiście, przestroga nie odniosła skutku i modliliśmy się wspólnie, a następnie rozpoczęliśmy ceremonię picia obozowej herbaty. Nie dane nam było jednak skończyć: praktycznie wszyscy „naruszający obozowy reżim” zostali umieszczeni w karcerze lub w celach karnych na 15 dni.

No tak, znoszenie cierpień w imię Chrystusa jest zawsze zaszczytem dla chrześcijan i znosiliśmy swoją karę z czystą duszą. Ale niemal natychmiast przyszło nam do głowy, że powinniśmy również poinformować chrześcijan na świecie o tym wydarzeniu.

Po raz pierwszy nasz apel skierowaliśmy do Ojca Świętego Jana Pawła II. Jego wybór na papieża przyjęto w sowieckich politycznych obozach pracy z ogromnym entuzjazmem. Intuicyjnie wszyscy czuliśmy, że postać tę zesłała nam Bożą Opatrzność w celu duchowego zwycięstwa nad złem komunizmu.

Z tego powodu autorytet Jana Pawła II był wyjątkowo wysoki. Większość przywódców religijnych w byłym Związku Radzieckim nie wzbudzała zaufania, jako że każdy z nich w jakiś sposób uległ bezbożnemu reżimowi. W tym gronie do pewnego stopnia wyróżniał się zwierzchnik Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego katolikos Wazgen, postanowiliśmy więc (wśród nas byli także Ormianie), że swój apel skierujemy również do niego.

Sporządzenie tekstu powierzono mnie i po kilku dniach namysłu napisałem go, starając się dostroić swoją duszę do wzniosłej tonacji lub też – używając języka liturgicznego – „wznieść w górę swoje serce". W tamtym czasie nigdy nie miałem sposobności do pisania takich listów i oczywiście miejscami nie był on najbardziej stosowny. Niemniej jednak zawierał w sobie jedną istotną rzecz: nieudawaną szczerość i rzeczywistą prawdę obozową. Oto ten tekst, troskliwie zachowany dla potomności przez moskiewski „Memoriał”:

„Wasza Świątobliwość,

W naszym znużonym świecie jest tak wielu potrzebujących Twojej pomocy i modlitw, że nie uważaliśmy za możliwe, aby pisać do Waszej Świątobliwości o naszych trudnościach. Nadszedł jednak czas, kiedy wszelkie nasze wątpliwości zniknęły: usłysz nas, prosimy, wasza Świątobliwość!

Był to dzień, gdy świętujemy Zmartwychwstanie Chrystusa – zgodnie z tradycją prawosławną obchodziliśmy to święto 18 kwietnia. 14 więźniów politycznych – wierni Kościoła prawosławnego i wyznawcy innych religii, pragnący pozdrowić swoich przyjaciół – zebrało się wokół naszego skromnego stołu. Pośród nas byli zarówno wierzący, jak i ci, którzy nie mają śmiałości, aby nazwać przemawiający do nich głos sumienia głosem Boga. Jeden z nich – Myrosław Marynowycz – odmawiał modlitwę, ale zanim usłyszano słowa zmartwychwstałej Miłości i Przebaczenia, zrządzeniem losu szczerość naszych modlitw została poddana próbie. Otóż grupa strażników przerwała nasze zgromadzenie, a więźniowie polityczni Myrosław Marynowycz, Wiktor Niekipiełow i Mykoła Rudenko, oskarżeni o „zorganizowanie spotkania, modlitwę i niepodporządkowanie się oddziałowi dyżurnemu”, zostali niezwłocznie ukarani karcerem [cele karne] na 15 dni. Inni uczestniczący w naszym zebraniu również ponieśli karę, łącznie z Leonidem Lubmanem – więźniem narodowości żydowskiej, który przyszedł na nasze spotkanie, aby pozdrowić wiernych prawosławnych.

A zatem dawno minęły dni, kiedy w sowieckich obozach pracy pokazano Eleanor Roosevelt wzorcowe więzienie, gdzie więźniowie czytali Biblię i Koran. Obecnie nie mogą oni otrzymywać Biblii, nawet decydując się na bezterminowy strajk głodowy (1980-81, Ogorodnikow), nie ma nawet mowy o zapewnieniu możliwości spowiedzi, a w celach karnych i punktach załadowczych zrywają noszone przez więźniów krzyżyki, zakazane jest odbywanie obrzędów religijnych, a nawet odmawianie modlitw.

Wasza Świątobliwość! Trudno jest ludziom, którzy w taki czy inny sposób przeciwstawiali się apokaliptycznemu złu i jego bastionom, zrozumieć sens chrześcijańskiej rezygnacji. Nie możemy i nie chcemy oddawać Cesarzowi tego, co należy do Boga. Większość z nas widzi sens swego życia w ujawnianiu przed Światem prawdziwej natury gadatliwego sowieckiego „gołębia pokoju” z jego nuklearną pałką. Czy uczestnicy Marszy Wielkanocnych na Zachodzie, aktywnie wspomagani przez propagandę komunistyczną, wiedzą, że w tych samych kwietniowych dniach więźniowie sowieckich obozów pracy, szukający Ducha Świętego, zostali wrzuceni do cel karnych przez ten sam komunistyczny reżim?

Chcielibyśmy prosić Waszą Świątobliwość o opowiedzenie im o tym. Chcielibyśmy, aby informacje o tym, co się wydarzyło, dotarły do Patriarchy Moskwy i całej Rusi Pimena, do Egzarchy Ukrainy Metropolity Kijowa i Halicza Filareta, którzy tak ślepo zapewniają, że w Związku Radzieckim jest wolność sumienia. Chcielibyśmy, aby dowiedział się o tym Katolikos wszystkich Ormian Wazgen (nasz apel do niego zostałby natychmiast skonfiskowany).

Chcemy, aby wszyscy chrześcijanie i cała rasa ludzka razem z nimi mogli żyć w pokoju, dobroci i wierze, a nie lekceważąc nasze cudowne błogosławieństwo - naszą duszę daną nam przez Boga.

Niech Bóg obdarzy Waszą Świątobliwość długim życiem w służbie na chwałę Pana!

Zwracając się do Stolicy Świętej, prosimy o wasze duszpasterskie błogosławieństwo. W imię Jezusa Chrystusa!

(podpisali: Henryk Altunian, Wolodymyr Bałakonow, Norair Grigorian, Walentin Zosimow, Leonid Lubman, Myrosław Marynowycz, Wiktor Niekipiełow, Wiktor Niitsoo, Aleksandr Ogorodnikow, Mykoła Rudenko, Antanas Terleckas, Ołeś Szewczenko)”

Po przeczytaniu tekstu, który wcześniej przygotowałem, osoby w to zaangażowane zaaprobowały go i wkrótce, na papierze z drobnym pismem, list do obu przywódców religijnych został przemycony tajną drogą do świata zewnętrznego.

Dni mijały, napięcie dotyczące tego wydarzenia wielkanocnego opadło i wtedy nagle przyszła do obozu zaszyfrowana wiadomość: „Papież otrzymał twój list i modlił się za ciebie w czasie mszy św. w Watykanie”. Nasza radość była niezmierna.

Dziękowaliśmy Panu za to, że nasz głos usłyszano i jednocześnie byliśmy wdzięczni Ojcu Świętemu za to, że sprawił, iż nasz głos był słyszalny na całym świecie i że modlił się on za nas wszystkich.

Minęło prawie 25 lat od tamtych wydarzeń, a mimo to uczucie wdzięczności nie wygasło. Jedna rzecz wszakże się zmieniła: dzisiaj to nasza kolej – katolików i wszystkich chrześcijan dobrej woli – kierować nasze modlitwy do Boga, aby zapewnił pociechę duszy Ojca Świętego, który już odszedł i aby przyjął go tam, gdzie sprawiedliwi znajdują swoje miejsce. Niech nasze pokorne podziękowania za to, że „byliśmy w więzieniu i przyszedł do nas”, dołączą do milionów głosów wyrażających wdzięczność dla tego Papieża. Niech Pan zachowa jego imię w Księdze ludzkiej cywilizacji jako imię Wielkiego Papieża, który żył, sprawował posługę i umarł z niewiarygodną godnością, która uszlachetnia cały rodzaj ludzki.

Wieczna pamięć dla Niego i wiekuisty pokój!

CZYTAJ DALEJ

Rzym-Wiedeń: deszcz płatków róż w uroczystość Zesłania Ducha Świętego

2020-05-31 10:52

[ TEMATY ]

Rzym

Wiedeń

Zesłanie Ducha św.

deszcz róż

Włodzimierz Rędzioch

Deszcz róż w Panteonie

W rzymskim Panteonie każdego roku w uroczystość Zesłania Ducha Świętego ma miejsce szczególna ceremonia: kiedy podczas mszy św. chór śpiewa hymn „Veni Creator Spiritus” (O Stworzycielu Duchu, przyjdź), z góry spływa na obecnych deszcz płatków czerwonych róż. Symbolizują one języki ognia jakie – według Dziejów Apostolskich – spłynęły na Maryję i Apostołów w momencie Zesłania Ducha Świętego.

Zapomniany przez wiele lat zwyczaj „ożywił” przed blisko 25 laty włoski ksiądz Antonio Tedesco, który w tamtym czasie kierował ośrodkiem dla pielgrzymów niemieckich w Rzymie. Ale – jak przypomina ks. Daniele Micheletti z rzymskiego Panteonu – tradycja ta pochodzi z pierwszych wieków Kościoła. Na powitanie Ducha Świętego rzucano kwiaty, w nabożeństwie uczestniczył papież i ogłaszał datę Zesłania Ducha Świętego w następnym roku. Fakt, dlaczego to szczególne święto odbywało się w Panteonie, kapłan uzasadnia prosto: „w tamtym czasie był to najbardziej znany kościół Rzymu i jedyny, który miał otwór w dachu”.

Panteon zbudowany na Polu Marsowym za czasów cesarza Hadriana (117-138) na chwałę bogów Rzymu, poświęcił papież Bonifacy IV (608-615) oddając go na użytek chrześcijan. Znajdujący się w kopule „opaion” – ośmiometrowej szerokości otwór – jest jedynym źródłem światła: „Bożym okiem”. Róże dostarcza od lat na ceremonie niewielkie miasteczko włoskie Giffoni Valle Piana, położone na południe od Neapolu, które słynie z upraw kwiatowych.

Zazwyczaj uroczysta Msza św. Zesłania Ducha Świętego rozpoczyna się o godz. 10.30, ale „zawsze już na godzinę wcześniej nie było wolnych miejsc”, powiedział ks. Micheletti w rozmowie z niemiecką agencją katolicką KNA. Tradycyjnie liturgii przewodniczy biskup polowy, który jest także honorowym opiekunem Panteonu.

Inną wyjątkową cechą liturgii Zesłania Ducha Świętego w rzymskim Panteonie jest używanie w modlitwach i śpiewie języka aramejskiego – oryginalnego języka, którym posługiwali się Jezus i Apostołowie. W ceremonii uczestniczy także 12 dzieci z różnych grup etnicznych, które uczestnikom nabożeństwa, jako znak pokoju, wręczają róże.

Jeśli jednak ktoś nie będzie miał okazji znaleźć się tego dnia w Rzymie, może jeszcze wybrać się 5 sierpnia do rzymskiej bazyliki Matki Bożej Większej, która tego dnia „tonie w powodzi białych róż” na pamiątkę „cudu śniegu”, jaki legł u podstaw budowy tej świątyni.

Panteon, położony między Piazza Navona i Via del Corso, należy do ulubionych celów wędrówek turystycznych po Rzymie. Znajdują się w nim grobowce m.in. Rafaela (1483-1520), Taddeo Zuccariego (1529-1566), Annibale Carracciego (1560-1609) oraz królów Wiktora Emanuela II (1820-1878) i Humberta I (1844-1900).

Tysiące płatków róż spada na wiernych również w romańskim kościele św. Michała w Wiedniu, z otworu w dachu zwanego także „dziurą Ducha Świętego”. Ojcowie salwatorianie sprawujący opiekę duszpasterską w tym zabytkowym kościele powrócili przed kilkoma laty do zapomnianej tradycji zielonoświątkowej.

Proboszcz parafii, o. Erhard Rauch wyjaśnił mediom, że salwatorianie nieco zmodyfikowali dawny zwyczaj. W sklepieniach wielu starych kościołów są „dziury Świętego Ducha” - otwory, przez które w uroczystość Zesłania Ducha Świętego wpuszczano do świątyni gołębie - symbol Ducha Świętego. Do takich symboli należy też róża. Stara legenda mówi o kobiecie, która płakała w swoim ogrodzie różanym, słysząc o okrutnej śmierci Jezusa. Wtedy zauważyła, że z jej róż opadły kolce, gdyż Bóg przemienił swoje cierpienie w radość.

CZYTAJ DALEJ

Cielesność odzwierciedleniem tajemnicy Boga. Ruszyły spotkania dla małżeństw online

2020-06-01 21:35

[ TEMATY ]

małżeństwo

komunikacja

Tydzień modlitw

cielesność

MJscreen

Siostra Judyta Pudełko głosiła pierwszą konferencję.

– Wiemy, że w ostatnich dziesięcioleciach rzeczywistość cielesności jest mocno uderzana – z jednej strony brutalizuje się tę kwestię, w pewnych środowiskach podchodzi się nawet w sposób wulgarny do człowieka, czy nawet traktuje się seksualność w sposób przedmiotowy, błahy. Jest drugie skrajne podejście – gdzie podchodzi się do tej sfery z pewnym wstydem, zażenowaniem, skrępowaniem, gdzie ludzie pobożni i wierzący wstydzą się mówić o cielesności, płciowości, o potrzebach seksualnych, o relacji intymnej pomiędzy kobietą i mężczyzną. A przecież w opisie biblijnym mamy wręcz odniesienie do części ciała człowieka – mówiła s. Judyta Pudełko PDDM na pierwszym spotkaniu zorganizowanym w Tygodniu Modlitw za Powołanych do Małżeństwa w ramach projektu „Tak na serio” w Bielsku-Białej.

Rozpoczął się Tydzień Modlitw za Powołanych do Małżeństwa, a wraz z nim cykl konferencji zorganizowanych przez osoby skupione w inicjatywie „Tak na serio” w Bielsku-Białej.

Tegoroczne spotkania przebiegają pod hasłem: „Posłuchaj mnie… czyli o małżeńskich rozmowach”. Tym razem są transmitowane online z racji trwającej sytuacji epidemicznej i obostrzeń z nią związanych.

Pierwsza konferencja miała miejsce w niedzielę 31 maja. Wygłosiła ją online s. Judyta Pudełko PDDM ze Zgromadzenia Sióstr Uczennic Boskiego Mistrza, autorka różnych prac o tematyce biblijnej i wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie.

Poruszała temat „Małżeństwo jako dialog człowieka z Bogiem”.

Siostra w odniesieniu do Słowa Bożego, do Ewangelii, wyjaśniała, jak należy rozumieć małżeństwo i skąd wiemy, że małżeństwo ma stanowić dialog człowieka z Bogiem.

– Pan Bóg chce nam powiedzieć niezwykłą prawdę – że cielesność człowieka, płciowość człowieka, wszystko to, co jest związane z bliskością małżeńską, z seksualnością człowieka i wszystkimi jego funkcjami, umiejętnością relacji, wdrażania miłości poprzez ciało – że to stanowi odzwierciedlenie tajemnicy samego Boga, Który jest miłością. To jest podstawowa sprawa w rzeczywistości rozumienia tajemnicy i piękna relacji małżeńskiej – zauważyła s. Judyta Pudełko PDDM.

Zwróciła uwagę na fakt, że w ostatnich dziesięcioleciach rzeczywistość cielesności jest mocno uderzana – z jednej strony brutalizuje się tę kwestię, w pewnych środowiskach podchodzi się nawet w sposób wulgarny do człowieka, czy nawet traktuje się seksualność w sposób przedmiotowy, błahy. A z drugiej strony pojawiają się sytuacje, że ludzie pobożni i wierzący wstydzą się mówić o cielesności, płciowości, o potrzebach seksualnych, o relacji intymnej pomiędzy kobietą i mężczyzną.

– W opisie biblijnym mamy wręcz odniesienie do części ciała człowieka. Jako mężczyźni i kobiety mamy wpisaną, wdrukowaną daną – to jest ten głos woli Boga już zapisany w naszej naturze. Mamy w sobie język do wyrażania miłości, a miłość odzwierciedla rzeczywistość samego Boga, bo Bóg jest miłością. Rzeczywistość cielesności człowieka, jego płciowości, jego ciała również, jest rzeczywistością świętą – podkreśliła siostra.

A o czym jeszcze mówiła? W jaki sposób małżeństwo ma być dialogiem z Panem Bogiem? Zachęcamy, Drodzy Czytelnicy, do wysłuchania całego wykładu na kanale YouTube Tak na serio: Małżeństwo jako dialog człowieka z Bogiem/ s. Judyta Pudełko PDDM

Jak wyjaśniają organizatorzy, czyli grupa osób z salwatoriańskiej parafii NMP Królowej Świata w Bielsku-Białej – „Tak na Serio” to nazwa tygodnia modlitw za małżonków i osoby powołane do małżeństwa. Projekt kierują nie tylko małżeństw, ale i do osób samotnych, żyjących w związkach niesakramentalnych, narzeczonych, czy borykających się z problemami małżeńskimi. Dzięki inicjatywie można odnaleźć odpowiedzi na różne pytania dotyczące zagadnień małżeńskich czy też rozeznania swojego powołania.

Transmisja spotkań wokół różnych zagadnień małżeńskich i rodzinnych odbywa się codziennie od 31 maja do 7 czerwca o godz. 20 na Facebooku Tak na serio i kanale YouTube Tak na serio.

Program:

31 maja – niedziela 19.15 – Msza św. za narzeczonych – z błogosławieństwem 20.00 – konferencja: s. Judyta Pudełko: “Małżeństwo jako dialog człowieka z Bogiem”

1 czerwca – poniedziałek 18.00 – Msza św. za kobiety 20.00 – konferencja: Kamila i Maciej Rajfurowie: “O małżeńskich rozmowach oczami kobiety i mężczyzny”

2 czerwca – wtorek 18.00 – Msza św. za mężczyzn 20.00 – konferencja: Mateusz Ochman: “Jak unieszczęśliwić siebie oraz własną rodzinę? Antyporadnik”

3 czerwca – środa 18.00 – Msza św. za małżeństwa pragnące mieć potomstwo 20.00 – konferencja: ks. Wojciech Żmudziński: “Jak wychowywać dzieci do osobistej relacji z Bogiem?”

4 czerwca – czwartek 18.00 – Msza św. za małżeństwa w kryzysie 20.00 – konferencja: Bogdan Kryzys Krzak: “Kryzys – skąd się bierze, co z nim zrobić?”

5 czerwca – piątek 18.00 – Msza św. za rozwiedzionych 20.00 – konferencja: Katarzyna i Arkadiusz Aszykowie: “Kłótnia i co dalej? O pojednaniu w małżeństwie”

6 czerwca – sobota 18.00 – Msza św. za za wdowy i wdowców 20.00 – konferencja: Anna Małecka-Puchałka: “Teściowie z nieba rodem”

7 czerwca – niedziela 12.30 – Msza św. za małżeństwa – z odnowieniem przysięgi małżeńskiej 20.00 – konferencja: ks. Jarosław Ogrodniczak: “Po ślubie kończy się bajka – jak korzystać z sakramentu małżeństwa na co dzień”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję