Reklama

Watykan

Watykan: polskie kolędowanie przy grobie św. Jana Pawła II

We wtorek 24 grudnia rano przy grobie św. Jana Pawła II w bazylice św. Piotra rozbrzmiały polskie kolędy. Zgodnie z wieloletnim zwyczajem w wigilijny poranek Polacy, przebywający w Rzymie, spotykają się w tym miejscu, aby wziąć udział we Mszy i rozpocząć świętowanie Bożego Narodzenia.

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

Mazur/episkopat.pl

W homilii jałmużnik papieski kard. Konrad Krajewski apelował, by Polacy stawali się „nosicielami Boga w świecie”. Przypomniał, że przykład Jana Pawła II sprawił, iż nawet wówczas, gdy nie mógł on już wypowiedzieć ani jednego słowa, ludzie szli do spowiedzi i modlili się, ponieważ był dla nich wiarygodnym świadkiem Ewangelii, nosicielem Boga. Kaznodzieja zachęcał również do przeczytania listu Franciszka na temat tajemnicy żłóbka.

„Papież mówi tak: «aby spotkać każdego człowieka, po to Bóg został pokorny». Po przeczytaniu tego listu przypomniały mi się słowa, które kiedy powiedział Ojciec Święty. Mówił wówczas: «Jest jedyny taki moment, kiedy mogę patrzeć na drugiego człowieka z góry, kiedy trzeba go podnieść, gdy trzeba mu pomóc. Innych momentów w moim życiu nigdy nie powinno być»" – powiedział polski kardynał kurialny.

Zaznaczył, że drugim elementem, który wskazuje Franciszek, jest dotknięcie ubóstwem. "Jezus świadomie wybrał żłób. Bóg postanowił urodzić się w stajni. Ojcowie Kościoła mówią, że to ciągłe przychodzenie do żłobu zwierząt przypomina, że jestem człowiekiem grzesznym. To takie moje przemyślenie z tego Adwentu, że Bożym Narodzeniem jest spowiedź" – wyjaśnił jałmużnik papieski.

Reklama

Za trzeci element, o którym mówi Franciszek, uznał to, że Jezus «był położony w żłobie, na sianie, żeby stać się pokarmem, bo ze żłobu się je». On chce byśmy stali się Jego nosicielami, żebyśmy to my stali się żłóbkiem. Może zróbmy sobie takie postanowienie: nie będę mówił o Bogu, ale będę żył tak, żeby wszyscy mnie pytali, jaki jest twój Bóg, że ty tak właśnie żyjesz“ – stwierdził kaznodzieja.

Po Mszy w bazylice watykańskiej zabrzmiały polskie kolędy. „Szczególnie wzruszył mnie śpiew w tym miejscu kolędy «Bóg się rodzi» i wypowiadane w ostatniej zwrotce słowa: «Podnieś rękę Boże Dziecię, błogosław ojczyznę miłą»” – powiedziała Radiu Watykańskiemu Katarzyna Ciemięga z Warszawy. Z kolei Anna Rastawicka z Instytutu Prymasa Wyszyńskiego dodała, że to wigilijne spotkanie Polaków przy grobie św. Jana Pawła II i śpiew w tym miejscu kolęd były wyrazem specjalnej łączności z papieżem-Polakiem, który kochał kolędy i znał wszystkie zwrotki.

2019-12-25 21:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Po śmierci Ojca - wspomnienia z pogrzebu Jana Pawła II

2020-04-08 13:59

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

św. Jan Paweł II

wikipedia.org

Dane nam było przeżywać wielki czas. 8 kwietnia 2005 r. byliśmy uczestnikami pogrzebu tysiąclecia - pogrzebu Papieża Polaka Jana Pawła II. Tylko za pośrednictwem telewizji wzięło w nim udział ok. miliarda osób. Nie zdarzyło się tak nigdy dotąd.

Prezentujemy wyjątkowe wspomnienia z tamtego dnia ks. Ireneusza Skubisia, ówczesnego redaktora naczelnego "Niedzieli":

Wraz z przedstawicielami Niedzieli 8 kwietnia byłem na Placu św. Piotra. Niedziela była bardzo związana z Ojcem Świętym, toteż nie mogło nas zabraknąć na Jego pogrzebie. W czwartek 7 kwietnia wieczorem uczestniczyłem we Mszy św. koncelebrowanej w Bazylice św. Piotra pod przewodnictwem abp. Tadeusza Kondrusiewicza z Moskwy. To było wielkie przeżycie.

Ksiądz Arcybiskup uświadomił obecnym kapłanom, że Ojciec Święty był tak blisko Kościoła Wschodniego i że bardzo pragnął odbyć pielgrzymkę do Kościoła Moskiewskiego. To się nie udało. Dzisiaj - jak powiedział abp Kondrusiewicz - zapewne odwiedza Moskwę i te wszystkie zakątki moskiewskiej Cerkwi, które dotąd były przed Nim zamknięte.

Słowa abp. Kondrusiewicza były słowami pełnymi miłości, bliskości, słowami pełnymi serdecznych łez. Myślę, że żaden z biskupów zachodnich nie powiedziałby homilii bardziej serdecznie i wymownie, niż to uczynił Arcybiskup Moskwy. Ta modlitwa i te słowa były potrzebne wszystkim. A było nas w koncelebrze ok. 700 kapłanów różnych ras i narodowości, kapłanów, którzy reprezentowali nie tylko Europę, ale i Azję, i Afrykę, i Amerykę Łacińską, i Północną - cały świat.

Cieszyło, że kapłani świata tak mocno stanęli przy swoim Papieżu. Podczas wszystkich dni pogrzebowych we Mszach św. koncelebrowanych stale uczestniczyły tysiące księży z całego świata, którzy z ogromną miłością i oddaniem Kościołowi modlili się za swojego Pasterza. Warto o tym powiedzieć, bo obok biskupów, którzy jakby w naturalnym porządku stanęli przy katafalku zmarłego Papieża, byli kapłani, którzy są przecież największą rękojmią tego, że ewangeliczne nauczanie Jana Pawła II będzie rozpowszechniane.

Niekiedy zawłaszczaliśmy sobie Jana Pawła II jako polskiego Papieża. Na pogrzebie Ojca Świętego potwierdziło się niejako, że był to Pasterz powszechny, Ojciec chrześcijaństwa. Ta obecność w Rzymie duchowieństwa wszystkich ras i narodowości jest najlepszym świadectwem, że kapłani świata kochali Ojca Świętego.

Przybyli na pogrzeb, żeby dać tego świadectwo. Jan Paweł II był obecny na wszystkich kontynentach, interesował się losem ludów i narodów. To właśnie ten Papież w wielu trudnych sytuacjach odzywał się w imieniu pokrzywdzonych ludzi, był jakby rzecznikiem wolności i praw człowieka.

Dlatego przeżycia, jakie towarzyszyły milionom ludzi na całym świecie, przeżycia, których byliśmy świadkami i uczestnikami, świadczą o tym, że ludzie są Mu wdzięczni i chcieli powiedzieć po prostu: Dziękujemy! Najbardziej tę wdzięczność okazywała młodzież. Widać to było także podczas celebracji Mszy św. i nabożeństwa żałobnego, kiedy to raz po raz rozbrzmiewały niemilknące oklaski i powiewały flagi wielu narodów.

To było coś niezwykłego. Nie jesteśmy w Polsce przyzwyczajeni do oklasków na pogrzebach, ale te oklaski na Placu św. Piotra miały swoją wymowę. To było zdumiewające, ta owacja dla Zmarłego, ten niezwykły entuzjazm. I wydawało się nam, że Ojciec Święty przyjmuje te owacje, że cieszy się z tych szczerych i czystych emocji.

A najbardziej wzruszało, gdy trumnę z ciałem Ojca Świętego ustawiono przed rzeszą ludzką w drzwiach Bazyliki i wydawało się, że Ojciec Święty jak za życia błogosławi nam swoimi rękami... Jan Paweł II w trumnie, a jakby żył, jakby był obecny... I ta zachwycona Papieżem młodzież, tysiące wiwatujących młodych ludzi... Taki był pogrzeb Papieża. To ten wielki dynamizm doznań sprawił, że przeżywaliśmy radość - radość z życia po tamtej stronie czasu.

Dzisiaj, gdy upływają dni, gdy coraz bardziej dociera do nas, że nie ma już wśród żyjących Jana Pawła II, stajemy przy Jego zamyśleniach, przy Jego książkach, dokumentach, a także przy Jego poezji, myśli filozoficznej i teologicznej.

Zostawił nam Ojciec Święty wielką pamiątkę po sobie. Zostawił swój przykład umiłowania Boga i ludzi. Zostawił przykład wielkiej dobroci, serdeczności dla każdego człowieka i wielkiego szacunku. Możemy się ciągle bardzo wiele uczyć od Ojca Świętego.

Mogą się uczyć starzy i młodzi, kapłani i biskupi, mogą słuchać pouczeń Papieża wielcy tego świata, ludzie o wielkim znaczeniu, politycy, uczeni. Pozostała po Nim wielka spuścizna, która jest gwarancją tego, że Ojciec Święty zostaje z nami i będzie nam pomagał żyć, że będzie dawał nam wskazówki.

Postarajmy się teraz, po śmierci Papieża, podejmować to, czegośmy nie dopełnili za Jego życia, bo dzieło podjęte dla Kościoła przez tego wielkiego Papieża jest niezwykłą wartością. A my, Polacy, powinniśmy wiedzieć, że dla Ojczyzny, która wydała Jana Pawła II, Jego nauczanie i przykład są niezwykłą wartością.

CZYTAJ DALEJ

Niedziela Palmowa w tradycji Kościoła

Szósta niedziela Wielkiego Postu nazywana jest Niedzielą Palmową, inaczej Niedzielą Męki Pańskiej. Rozpoczyna ona najważniejszy i najbardziej uroczysty okres w roku liturgicznym - Wielki Tydzień.

Początki obchodów

Liturgia Kościoła wspomina tego dnia uroczysty wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy, o którym mówią wszyscy czterej Ewangeliści. Uroczyste Msze św. rozpoczynają się od obrzędu poświęcenia palm i procesji do kościoła. Zwyczaj święcenia palm pojawił się ok. VII w. na terenach dzisiejszej Francji. Z kolei procesja wzięła swój początek z Ziemi Świętej. To właśnie Kościół w Jerozolimie starał się bardzo dokładnie powtarzać wydarzenia z życia Pana Jezusa. W IV w. istniała już procesja z Betanii do Jerozolimy, co poświadcza Egeria (chrześcijańska pątniczka pochodzenia galijskiego lub hiszpańskiego). Autorka tekstu znanego jako Itinerarium Egeriae lub Peregrinatio Aetheriae ad loca sancta. Według jej wspomnień w Niedzielę Palmową patriarcha otoczony tłumem ludzi wsiadał na osiołka i wjeżdżał na nim do Świętego Miasta, zaś zgromadzeni wierni, witając go z radością, ścielili przed nim swoje płaszcze i palmy. Następnie wszyscy udawali się do bazyliki Zmartwychwstania (Anastasis), gdzie sprawowano uroczystą liturgię. Procesja ta rozpowszechniła się w całym Kościele. W Rzymie szósta niedziela Przygotowania Paschalnego początkowo była obchodzona wyłącznie jako Niedziela Męki Pańskiej, podczas której uroczyście śpiewano Pasję. Dopiero w IX w. do liturgii rzymskiej wszedł jerozolimski zwyczaj urządzenia procesji upamiętniającej wjazd Pana Jezusa do Jeruzalem. Z czasem jednak obie te tradycje połączyły się, dając liturgii Niedzieli Palmowej podwójny charakter (wjazd i pasja). Jednak w różnych Kościołach lokalnych procesje te przybierały rozmaite formy, np. biskup szedł pieszo lub jechał na oślęciu, niesiono ozdobiony palmami krzyż, księgę Ewangelii, a nawet i Najświętszy Sakrament. Pierwszą udokumentowaną wzmiankę o procesji w Niedzielę Palmową przekazuje nam Teodulf z Orleanu (+ 821). Niektóre przekazy podają też, że tego dnia biskupom przysługiwało prawo uwalniania więźniów.

Polskie zwyczaje

Dzisiaj odnowiona liturgia zaleca, aby wierni w Niedzielę Męki Pańskiej zgromadzili się przed kościołem, gdzie powinno odbyć się poświęcenie palm, odczytanie perykopy ewangelicznej o wjeździe Pana Jezusa do Jerozolimy i uroczysta procesja do kościoła. Podczas każdej Mszy św., zgodnie z wielowiekową tradycją, czyta się opis Męki Pańskiej (według relacji Mateusza, Marka lub Łukasza - Ewangelię św. Jana odczytuje się w Wielki Piątek). Obecnie kapłan w Niedzielę Palmową nie przywdziewa szat pokutnych, fioletowych, jak to było w zwyczaju dawniej, ale czerwone. Procesja zaś ma charakter triumfalny. Chrystus wkracza do świętego miasta jako Król i Pan. W Polsce istniał kiedyś zwyczaj, iż kapłan idący na czele procesji wychodził przed kościół i trzykrotnie pukał do zamkniętych drzwi kościoła, wtedy drzwi się otwierały i kapłan z wiernymi wchodził do wnętrza kościoła, aby odprawić uroczystą liturgię. Miało to symbolizować, iż Męka Zbawiciela na krzyżu otwarła nam bramy nieba. Inne źródła przekazują, że celebrans uderzał poświęconą palmą leżący na ziemi w kościele krzyż, po czym unosił go do góry i śpiewał: „Witaj, krzyżu, nadziejo nasza!”.

W polskiej tradycji ludowej Niedzielę Palmową nazywano również Kwietną bądź Wierzbną. W tym dniu święcono palmy, które w tradycji chrześcijańskiej symbolizują odradzające się życie. Wykonywanie palm wielkanocnych ma bogatą tradycję. Tradycyjne palmy wielkanocne przygotowuje się z gałązek wierzby, która w symbolice Kościoła jest znakiem zmartwychwstania i nieśmiertelności duszy. Obok wierzby używano także gałązek malin i porzeczek. Ścinano je w Środę Popielcową i przechowywano w naczyniu z wodą, aby puściły pąki na Niedzielę Palmową. W trzpień palmy wplatano również bukszpan, barwinek, borówkę i cis. Tradycja wykonywania palm szczególnie zachowała się na Kurpiach oraz na Podkarpaciu, gdzie corocznie odbywają się konkursy na najdłuższą i najpiękniejszą palmę.

W zależności od regionu, palmy różnią się wyglądem i techniką wykonania. Palma góralska wykonana jest z pęku witek wierzbowych, wiklinowych lub leszczynowych. Zakończona jest czubem z bazi, jedliny, bibułkowych kolorowych kwiatów i wstążek. Palma kurpiowska powstaje z pnia ściętego drzewka (jodły lub świerka) oplecionego widłakiem, wrzosem, borówką, zdobionego kwiatami z bibuły i wstążkami. Czub drzewa pozostawia się zielony. Palemka wileńska jest obecnie najczęściej świeconą palmą wielkanocną. Jest niewielkich rozmiarów, upleciona z suszonych kwiatów, mchów i traw.

Z palmami wielkanocnymi wiąże się wiele ludowych zwyczajów i wierzeń: poświęcona palma chroni ludzi, zwierzęta, domy. Od dawna istniał także zwyczaj połykania bazi, które to zapobiegają bólom gardła i głowy. Wierzono, że sproszkowane kotki dodawane do naparów z ziół mają moc uzdrawiającą, bazie z poświęconej palmy zmieszane z ziarnem siewnym podłożone pod pierwszą zaoraną skibę zapewnią urodzaj, krzyżyki z palmowych gałązek zatknięte w ziemię bronią pola przed gradobiciem i burzami, poświęcone palmy wystawiane podczas burzy w oknie chronią dom przed piorunem. Poświęconą palmą należy pokropić rodzinę, co zabezpieczy ją przed chorobami i głodem, uderzenie dzieci witką z palmy zapewnia zdrowie, wysoka palma przyniesie jej twórcy długie i szczęśliwe życie, piękna palma sprawi, że dzieci będą dorodne. Poświęconą palmę zatykano za świętymi obrazami, gdzie pozostawała do następnego roku. Palmy wielkanocnej nie można było wyrzucić. Najczęściej była ona palona, popiół zaś z tych palm wykorzystywano w następnym roku w obrzędzie Środy Popielcowej. Znany też był zwyczaj „palmowania”, który polegał na uderzaniu się palmami. Tu jednak tradycja była różna w różnych częściach Polski. W niektórych regionach zwyczaj ten jest związany dopiero z poniedziałkiem wielkanocnym. W większości regionów jest to jednak zwyczaj Niedzieli Palmowej, gdzie „palmowaniu” towarzyszyły słowa: Palma bije nie zabije - wielki dzień za tydzień, malowane jajko zjem, za sześć noc - Wielkanoc.

Dzisiaj, choć wiele dawnych obyczajów odeszło już w zapomnienie - tworzą się nowe. W wielu kościołach można nadal podziwiać kilkumetrowe plamy. Dzieci w szkołach, schole i grupy parafialne prześcigają się w przygotowaniu najładniejszych palm. Często pracom tym towarzyszą konkursy lub konkretne intencje.

CZYTAJ DALEJ

Pakistan: działacz muzułmański uratował od głodu dyskryminowanych chrześcijan

2020-04-08 20:28

[ TEMATY ]

pomoc

muzułmanie

Pakistan

dyskryminacja

chrześcijanie

koronawirus

Vatican News / AFP

Muzułmański obrońca praw człowieka Shakeel Ahmed uratował od niechybnej śmierci głodowej 120 rodzin chrześcijańskich z dystryktu Kasur w pakistańskiej prowincji Pendżab. Widząc ludzi zamkniętych w swych domach z powodu szerzącej się pandemii koronawirusa, a zarazem odmowę miejscowych przełożonych islamskich udzielenia im pomocy, skontaktował się z kilkoma organizacjami katolickimi, które pospieszyły im ze wsparciem materialnym.

W Pakistanie stwierdzono dotychczas ponad 4 tys. przypadki zachorowań na Covid-19, w tym 54 zgony, przy czym w ostatnich dniach tempo zakażeń znacznie wzrosło. W tej sytuacji, po trzech tygodniach blokady wielu chrześcijan doświadcza dyskryminacji przy rozdzielaniu pomocy. Postąpiła tak np. jedna z organizacji pozarządowych w Karaczi, odmawiając pomagania ubogim wyznawcom hinduizmu i chrześcijanom w rejonie miasta Koraghi w prowincji Sindh, po czym wyznawcom Chrystusa nie udzielono pomocy w miasteczku Sanda Kalan w dystrykcie Kasur.

"Żywność dostarcza się tylko muzułmanom" – powiedział Ahmed włoskiej agencji misyjnej AsiaNews. Zwrócił uwagę, że mieszkający w tym rejonie chrześcijanie są niemal wyłącznie robotnikami zarobkowymi, którzy wskutek kwarantanny stracili pracę. Są oni bezradni i bez wsparcia z zewnątrz grozi im głód. Jeden z nich powiedział mu, że już od dwóch tygodni nie zarobił ani rupii, a teraz jest zamknięty w domu z żoną i dziećmi bez jedzenia i lekarstw.

4 marca w miejscowym meczecie wśród biednych rozdzielano pomoc żywnościową, pochodzącą ze zbiórki zarządzonej przez tamtejszego szejka Abdula Rahima Hamida. Gdy zgłosili się po nią wygłodniali chrześcijanie, odepchnięto ich, a całą pomoc przekazano wyłącznie 500 mieszkającym tam muzułmanom.

Widząc to Shakeel Ahmed postanowił wesprzeć poszkodowanych. Nawiązał kontakt z organizacjami chrześcijańskimi, które dostarczyły żywność swym współwyznawcom z Sanda Kalan. Przy rozdziale pomocy współpracowali miejscowi działacze. Nadal jednak istnieje paląca potrzeba dalszego pomagania tym ludziom.

Dla Ahmeda takie traktowanie chrześcijan, jakie okazują im jego współwyznawcy, jest nieludzkie i sprzeczne z nauczaniem islamu. Jego zdaniem należy pomagać wszystkim, niezależnie od ich wiary. W tej sprawie interweniował u władz kraju też arcybiskup Islamabadu i Rawalpindi – Joseph Arshad, żądając ochrony i opieki nad każdą osobą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję