Reklama

Wielka Brytania

Angielski biskup: przegrały partie, które forsowały liberalizację aborcji

Jestem zadowolony, że w wyborach przegrały partie, które forsowały w Wielkiej Brytanii liberalizację aborcji – oświadczył bp Philip Egan, po ogłoszeniu wyników wyborów, w których druzgocącą porażkę poniosła Partia Pracy i Liberalni Demokraci. Przyznał on jednak, że również Partia Konserwatywna nie jest wolna od wpływów fałszywej antropologii, która skłania partie opozycyjne do skrajnych rozwiązań politycznych.

[ TEMATY ]

wybory

Wielka Brytania

pixabay.com/StockSnap

Zdaniem cytowanego przez agencję CNS ordynariusza Portsmouth katolicy muszą zachować czujność, bo przemiany dokonują się za pośrednictwem władz oświatowych, służby zdrowia i świadczeń socjalnych. Przyznał on zarazem, że największym propagatorem tych ideologii były partie, które przegrały w wyborach. To on domagały się zmian na tym polu. W programie Partii Konserwatywnej niepokoi go natomiast los opieki społecznej dla najbardziej potrzebujących.

Reklama

W kampanii wyborczej liberalizacja aborcji znalazła się w programie zarówno Partii Pracy, jak i Liberalnych Demokratów. Liberałowie wykluczyli też z kandydowania do parlamentu Roberta Flello, który deklarował się jako katolik przeciwny aborcji i tak zwanym małżeństwom jednopłciowym. Powodem były właśnie wartości, do których przyznawał się polityk. Fello zapowiedział, że zaskarży swą partię, ponieważ dopuściła się dyskryminacji ze względu na wiarę.

Partia Konserwatywna nie wspominała o aborcji w swym programie wyborczym. Obiecała jednak walczyć z prześladowaniem chrześcijan na świecie.

W przeprowadzonych 12 grudnia wyborach parlamentarnych w Wielkiej Brytanii zwyciężyła Partia Konserwatywna premiera Borisa Johnsona. Zdobyła ona samodzielną większość w brytyjskiej Izbie Gmin (368 posłów). Drugie miejsce zajęła Partia Pracy (191), kolejne zaś Szkocka Partia Narodowa (55) i Liberalni Demokraci (13).

2019-12-15 18:18

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Borrell: Unia Europejska nie uznaje Łukaszenki za prezydenta

2020-09-24 09:00

[ TEMATY ]

Unia Europejska

wybory

Białoruś

Adobe Stock

Unia Europejska nie uznaje Aleksandra Łukaszenki za prezydenta Białorusi mimo jego zaprzysiężenia - poinformował w oświadczeniu wydanym w imieniu UE szef unijnej dyplomacji Josep Borrell, wskazując na „sfałszowane wyniki” wyborów z 9 sierpnia.

"UE ponownie podkreśla, że wybory prezydenckie na Białorusi 9 sierpnia nie były ani wolne, ani uczciwe. Unia Europejska nie uznaje ich sfałszowanych wyników. Na tej podstawie tak zwana inauguracja z 23 września 2020 r. i nowy mandat Aleksandra Łukaszenki nie mają legitymacji demokratycznej" - wskazał w oświadczeniu.

Ta „inauguracja” - jak dodał - jest sprzeczna z wolą znacznej części ludności Białorusi, wyrażoną w licznych, bezprecedensowych i pokojowych protestach od czasu wyborów i służy jedynie dalszemu pogłębieniu kryzysu politycznego na Białorusi.

"Stanowisko Unii Europejskiej jest jasne: obywatele Białorusi zasługują na prawo do reprezentowania ich przez tych, których sami wybiorą w nowych, pluralistycznych, przejrzystych i wiarygodnych wyborach. Jesteśmy pod wrażeniem odwagi Białorusinów, którzy nadal pokojowo demonstrują na rzecz demokracji i swoich podstawowych praw mimo brutalnych represji władz białoruskich. Solidaryzujemy się z nimi i w pełni wspieramy ich demokratyczne prawo do wyboru swojego prezydenta w nowych wolnych i uczciwych wyborach pod nadzorem OBWE" - dodał.

Wskazał, że UE ponownie wyraża oczekiwanie, że białoruskie władze natychmiast powstrzymają się od jakichkolwiek dalszych represji i przemocy skierowanych przeciwko białoruskiemu narodowi oraz natychmiast i bezwarunkowo zwolnią wszystkich zatrzymanych, w tym więźniów politycznych.

"UE jest nadal przekonana, że pluralistyczny dialog narodowy i pozytywna reakcja na żądania narodu białoruskiego dotyczące nowych demokratycznych wyborów to jedyny sposób na wyjście z poważnego kryzysu politycznego na Białorusi. (...) W świetle obecnej sytuacji UE dokonuje przeglądu swoich stosunków z Białorusią" - podsumował.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)

CZYTAJ DALEJ

Milion dzieci modli się na różancu o pokój i zakończenie pandemii

2020-10-18 14:53

[ TEMATY ]

różaniec

koronawirus

vaticannews.va

Dzisiaj rozpoczęła się światowa inicjatywa „Milion dzieci modli się na różańcu”. Akcję zorganizowała papieska fundacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Ma ona swoje źródło w obietnicy Ojca Pio mówiącej o nadziei przemiany świata na lepsze dzięki modlitwie najmłodszych.

Dzisiaj i jutro milion dzieci na całym świecie modli się na różańcu. Od Algierii po Nową Zelandię, od Polski po Japonię, błaganie najmłodszych wzniesie się dzisiaj i jutro do Maryi w powszechnej prośbie o pokój, jedność oraz zakończenie pandemii.

Nadzwyczajna inicjatywa, zorganizowana przez papieską fundację Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKWP), podejmowana jest dzisiaj w rodzinach, a także dzień później we wszystkich szkołach, które zdecydowały się wesprzeć tę kampanię miłości, narodzoną w 2005 r. w Wenezueli, do której zachęcał także papież Franciszek podczas modlitwy „Anioł Pański” w zeszłym tygodniu.

„Różaniec to potężna broń w rękach dzieci. W naszej epoce zdominowanej przez egoizm, wojny i odrodzenie nacjonalizmu, modlitwa różańcowa staje się niezbędna i skuteczna, jeśli jest odmawiana przez rzesze czystych dusz, tak czystych, jak dzieci” – powiedział ks. Martino Puerto di Serrano, asystent kościelny PKWP we Włoszech. Sam papież Franciszek podkreślił, że „musimy odmawiać różaniec, aby obronić Kościół i ludzkość przed atakami diabła".

Ks. Serrano jest przekonany, że ta modlitwa może zmienić świat. „Idea wzięła swój początek w Wenezueli. W 2005 roku jedna z kobiet towarzyszyła dzieciom odmawiającym różaniec przed sanktuarium Matki Bożej. Przyszła jej wtedy na myśl obietnica złożona przez ojca Pio: jeśli milion dzieci będzie wspólnie odmawiać różaniec, świat się zmieni. Dlatego narodziła się nasza inicjatywa – mówi ks. Serrano. – To jest też nasza intencja, aby zmienić oblicze tego świata, w którym jest tak mało pokoju. Zachęcamy do modlitwy szczególnie w rodzinach; pragniemy, aby dzieci wraz z całymi rodzinami odmawiały różaniec. Także w szkołach, na ile to możliwe, chcielibyśmy, aby ta inicjatywa nabrała rozmachu. Różaniec to modlitwa, którą można praktykować w każdej chwili i w każdym czasie”.

Każda grupa, każda rodzina, każda szkoła, może swobodnie decydować, jak zorganizować modlitwę swoich dzieci w niedzielę i poniedziałek. Do udziału zaproszone są również osoby dorosłe. Można się modlić w każdym miejscu, nawet samotnie, prowadząc samochód lub siedząc w tramwaju czy metrze.

Więcej informacji na temat inicjatywy „Milion dzieci modli się na różańcu” można znaleźć na stronie internetowej fundacji PKWP: https://acninternational.org/millionkidspraying/pl/

CZYTAJ DALEJ

Dyrektor Caritas Polska: realizujemy kilkadziesiąt programów pomocowych

2020-10-20 13:09

[ TEMATY ]

Caritas

ks. Marcin Iżycki

Caritas

W 1990 r. Caritas się odrodziła, wszystko zaczęło się od pomagania punktowego w parafiach, a dziś realizujemy kilkadziesiąt programów pomocowych dla najmłodszych, osób starszych i ubogich, wprowadzamy też narzędzia, które pomagają pomagać - mówi ks. Marcin Iżycki.

W wywiadzie dla KAI dyrektor obchodzącej 30-lecie reaktywacji Caritas Polska opowiada też m.in. o pracy organizacji w czasie pandemii i wielu projektach pomocy międzynarodowej.

KAI: Caritas Polska, którą Ksiądz Dyrektor kieruje od ponad trzech lat, w tym roku obchodzi 30-lecie reaktywacji. Zaczynała bardzo skromnie w trudnych czasach transformacji ustrojowo-gospodarczej i społecznej, a dziś jest bodaj największą instytucją niosącą pomoc potrzebującym w Polsce, a przy tym także zaangażowaną w akcje pomocowe na całym świecie.

Ks. Marcin Iżycki: W roku 1990 Caritas się odrodziła. Przed wojną była największą instytucją pomocową w Polsce, a zmiany ustrojowe przyniosły odbudowę jej struktur centralnych i diecezjalnych. Wszystko zaczęło się od pomagania punktowego, w parafiach powstawały Parafialne Zespoły Caritas. Pierwsze działania były związane z pomocą doraźną, polegały na dostarczaniu paczek dla osób ubogich. Następnie pierwszy dyrektor Caritas Polska i mój bezpośredni poprzednik ks. Marian Subocz wraz z zespołem współpracowników opracował ideę Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom – pierwszej wielkiej akcji Caritas, która trwa do dziś. Świeca Caritas, która płonie w większości polskich domów na stołach wigilijnych jest znakiem trwałości tej pomocy. Dzięki niej możemy bowiem zorganizować Wakacyjną Akcję Caritas, pomóc dzieciom w wyjazdach na ferie zimowe i w edukacji. Od tego się zaczęło.

Dziś Caritas realizuje kilkadziesiąt programów pomocowych. Kilka z nich poświęconych jest wsparciu najmłodszych, jak „Skrzydła” – to program stypendialny, „Tornister Pełen Uśmiechów” – wyprawki szkolne, które ewoluują od początku powstania programu; inne - „Kromka Chleba” i „Jałmużna Wielkopostna” – ukierunkowane są na pomoc osobom starszym i ubogim, wreszcie istnieje wspomniana już Wakacyjna Akcja Caritas. Te programy funkcjonują niemal w niezmienionej formie, ale powstają też nowe, do czego skłania nas zmieniająca się rzeczywistość. Wprowadzamy narzędzia, które pomagają nam pomagać. Jednym z nich jest zainicjowana trzy lata temu karta na codzienne zakupy. Pomagamy potrzebującym nie w postaci ofiarowywania konkretnej żywności, którą być może już mają lub jej nie potrzebują, ale za pośrednictwem rozwiązania dającego wybór: beneficjent karty może z nią pójść do sklepu i zrobić takie zakupy, jakich potrzebuje. Osób korzystających z tej karty jest obecnie 10 tys. w całym kraju. Współpracujemy w tym zakresie z firmą Jeronimo Martins, czyli właścicielem sieci sklepów Biedronka, a wartość programu przekroczyła w ciągu trzech lat 35 mln zł.

To jeden z przykładów nowych projektów, jakie realizujemy, ale jest ich oczywiście więcej. Uczymy się jak najlepiej pomagać innym, profesjonalizujemy także naszą kadrę. Gromadzimy w strukturach Caritas specjalistów z różnych dziedzin: realizowania projektów żywnościowych krajowych i zagranicznych, wolontariatu oraz komunikacji medialnej, w tym w mediach społecznościowych. Wielu z nich ma doświadczenie wcześniejszej pracy w innych instytucjach i organizacjach pomocowych: Polskim Centrum Pomocy Międzynarodowej, Polskiej Akcji Humanitarnej, Szlachetnej Paczce. Umieją opracowywać projekty, następnie je wdrażać i rozliczać. Wiele naszych działań, w tym szkolenia dla wolontariatu, zatrzymała niestety pandemia, ale myślę, że idziemy w dobrym kierunku.

KAI: W tym jubileuszowym dla organizacji roku nastał właśnie trudny czas pandemii, która trwa już ponad sześć miesięcy. Jak w generalnej perspektywie można ocenić działalność Caritas Polska i Caritas diecezjalnych w tym okresie?

- Pandemia spadła na nas wręcz z dnia na dzień. Byliśmy zmuszeni zmienić strukturę wewnętrznej komunikacji, dostosować ją do nowych warunków i potrzeb. Powstało 12 zespołów zajmujących się poszczególnymi sektorami naszej działalności w Caritas Polska. Cały czas pracujemy w trybie rotacyjnym, część pracowników zdalnie, a część w biurze. Początek pandemii był dla nas, jak chyba dla wszystkich, bardzo trudny. Mieliśmy kłopot, aby zdobyć potrzebną pomoc: respiratory, maseczki, środki czystości. Udało się jednak nie popełnić błędów w zakupie tych materiałów, choć jak wiemy było o to trudno nawet instytucjom znajdującym się na świeczniku. Wkradała się też powoli panika, bo w całej Europie zaczynało tych środków brakować. Dzięki dobrym doradcom, życzliwości zwykłych ludzi, wsparciu lekarzy oraz ekspertów ekonomicznych i prawnych uniknęliśmy jednak błędnych decyzji. Respiratory transportowe kupiliśmy w Wielkiej Brytanii, unikaliśmy zakupów – jak się potem okazało - pozbawionych atestu maseczek czy kombinezonów z Chin, woleliśmy poczekać i to się opłaciło.

KAI: Wielką siłą Caritas od początku byli wolontariusze. Co w czasie pandemii było i jest największym wyzwaniem w ich codziennej pracy?

- Pandemia sprawiła przede wszystkim, że nasi wolontariusze nie mogli pomagać. Po pierwsze, są to głównie dzieci i młodzież ze Szkolnych Kół Caritas, którzy zakażenie koronawirusem przechodzą w większości bezobjawowo. Była zatem obawa, że ich styczność z osobami starszymi będzie ryzykowna. Druga grupa wolontariuszy to z kolei Parafialne Zespoły Caritas, złożone w części z seniorów. Zastanawialiśmy się zatem na początku, co z tym zrobić. Udało się zaangażować do pomocy Wojska Obrony Terytorialnej. Żołnierze i harcerze stali się naszymi wolontariuszami. W sierpniu Episkopat Polski zatwierdził dwóch nowych wicedyrektorów Caritas Polska. Jeden z nich poświęci się organizacji pracy wolontariatu. Na początku policzymy, ile jest Szkolnych Kół Caritas i Parafialnych Zespołów Caritas. Chcemy też zaproponować im nowy model współpracy. Wiemy, że wolontariat jest naszą siłą, którą widać zwłaszcza przy okazji organizowanych przez nas w hipermarketach zbiórek żywności „Tak, pomagam!”. Ale w wolontariuszy trzeba też zainwestować. Oczywiście w czasie pandemii o zaangażowanie młodych jest trudno. Dzieci i młodzież nie chodziły do szkoły, nie było zatem możliwe utrzymywanie kontaktu z najmłodszymi. Dzięki dobremu rozpoznaniu sytuacji w niektórych diecezjach będziemy dążyli do konsolidacji tego wolontariatu oraz zaproponowaniu swego rodzaju bonusów wynikających ze współpracy z nami, np. Kartę Wolontariusza Caritas, oferującą m.in. różnego rodzaju zniżki z korzystania z miejsc użyteczności publicznej. Jest to jednak praca na następne kilka lat.

Do tej pory wolontariat dzieci i młodzieży miał charakter bardziej doraźny, dostosowany do konkretnych akcji. Teraz chcemy zaproponować zwłaszcza w przypadku Szkolnych Kół Caritas pracę bardziej systematyczną, aby wolontariusz zaczął się utożsamiać z Caritas. To nie znaczy, że ma zrezygnować z pomocy w innych akcjach, ale chodzi o to, aby przynależność do Caritas była dla niego ważna oraz trwale widoczna dla innych.

KAI: Wspomniał Ksiądz Dyrektor o respiratorach. Caritas Polska starała się o ich zakup w ramach akcji charytatywnej #WdzięczniMedykom realizowanej we współpracy z podmiotami publicznymi. Na czym ona polega?

- Już w marcu, na początku pandemii, uruchomiliśmy dwie akcje interwencyjne: #WdzięczniMedykom i #PomocDlaSeniora. Polegają one przede wszystkim wsparciu dwóch grup najbardziej narażonych na skutki epidemii: seniorów i medyków. W tym drugim programie skupiliśmy się przede wszystkim na doposażeniu szpitali i domów pomocy społecznej. Zakupiliśmy ponad 100 respiratorów i większość z nich została już rozdysponowana. Ich odbiorcami są różne placówki służby zdrowia: szpitale wojskowe, szpitale powiatowe, ośrodki opieki zdrowotnej zarówno w małych, jak i większych miastach. Są to respiratory typu transportowego bardzo dobrej jakości, mogą być zatem wykorzystywane zarówno w szpitalu, jak i np. w karetce pogotowia. Zakupiliśmy także 200 tys. maseczek, 200 tys. rękawiczek ochronnych i 10 tys. kombinezonów, a także kilkanaście łóżek dla oddziałów intensywnej opieki medycznej.

Seniorzy i lekarze to grupy najbardziej narażone na ryzyko zakażenia koronawirusem. Akcję #PomocDlaSeniora będziemy prowadzić do końca stycznia 2021 r. W wyniku rozprzestrzeniania się koronawirusa nastąpił problem z zakupem żywności przez osoby starsze. Część seniorów w związku z epidemią wolała nie wychodzić ze swoich mieszkań. W ramach akcji Caritas zapewniła samotnym i ubogim seniorom pomoc żywnościową oraz zaopatrzenie w środki higieniczne i ochronne (płyny do dezynfekcji, rękawiczki, maseczki), a także wsparcie wolontariuszy w czynnościach wymagających wyjścia z domu, np. w zakupie leków.

KAI: Jakie firmy czy też instytucje publiczne udało się przekonać do współpracy?

- Zwróciliśmy się do naszych wieloletnich partnerów jak Carrefour czy Generali, z którymi wcześniej współpracowaliśmy m.in. przy okazji zbiórek żywnościowych. Właściwie wystarczyło hasło, że trzeba pomóc. Był to też czas ogromnej mobilizacji i solidarności, o pomoc nie było zatem trudno. Ale pojawiły się też firmy, z którymi podjęliśmy współpracę po raz pierwszy, jak np. Nestle. Wartość finansowa obydwu akcji to ok. 32 mln zł, z czego 9 mln to wartość zakupionego sprzętu w ramach akcji „Wdzięczni Medykom”.

KAI: W jaki sposób Caritas dostosowuje swoją pomoc do zasad postępowania w tzw. strefach czerwonej i żółtej w poszczególnych powiatach?

- Caritas Polska koordynuje pomoc, ale szczegółowego wsparcia osobom potrzebującym na tych terenach udzielają 44 Caritas diecezjalne. Udzieliliśmy, jak już wspomniałem, pomocy w postaci sprzętu szpitalom powiatowym, gdyż one zwracały się o nią do nas bezpośrednio. W każdej z diecezjalnych Caritas ta pomoc realizowana była na różne sposoby. W niektórych powstały w czasie pandemii powołano specjalne centra wolontariatu, które zajęły się przede wszystkim dostarczaniem żywności osobom pozostającym w domowej izolacji. Na pewno jednak wszyscy pracownicy tych Caritas włożyli w pracę na rzecz potrzebujących maksimum wysiłku.

KAI: W jaki sposób pandemia wymusiła modyfikację jednej z najbardziej sztandarowych inicjatyw Caritas Polska, czyli akcji „Tornister Pełen Uśmiechów”? Zwykle polega ona na ofiarowaniu dzieciom z najbardziej potrzebujących rodzin wyprawki szkolnej. A w tym roku?

Cele akcji pozostał niezmieniony – to wsparcie dzieci i rodzin u progu nowego roku szkolnego. Nieco zmieniła się forma pomocy. Do tej pory były to przede wszystkim wyprawki szkolne, czyli plecaki i przybory szkolne. W tym roku, odpowiedzi na kryzys związany z epidemią koronawirusa, akcja została rozszerzona o działania związane z zapewnieniem dzieciom dostępu do komputerów niezbędnych do nauki zdalnej. W ramach partnerstwa z Fundacją Pro Caritate, Caritas Polska pozyskała na ten cel ponad 300 laptopów, które już zostały przekazane do świetlic środowiskowych, domów dziecka i placówek prowadzonych przez Caritas. Tam dzieci nie tylko mogą korzystać z komputerów na miejscu, ale także wypożyczać sprzęt do nauki on-line, np. w czasie epidemii.

KAI: Jedną z sytuacji, które przyniosła pandemia, stało się też zwiększone zapotrzebowanie na pomoc psychologiczną dla osób, które nie radzą sobie z obecną sytuacją? Caritas jest w stanie taką pomoc nieść?

- Taka pomoc realizowana jest na poziomie diecezjalnym, głównie w większych miastach. Mówimy jednak o pomocy duchowej, a nie stricte o profesjonalnym wsparciu psychologicznym. Chodziło o to, aby towarzyszyć w tej trudnej i nowej sytuacji osobom osamotnionym, rozmawiać z nimi, wysłuchać ich trosk. Pracownicy Caritas diecezjalnych udzielali takiej pomocy także telefonicznie osobom przeżywającym stres i niepewność wynikające z pozostawaniem w izolacji. W mojej ocenie, Kościół w swoim działaniu na rzecz potrzebujących w trakcie pandemii został dobrze oceniony. Powtarzam, na początku wszyscy byli zaskoczeni, ale szybko wprowadziliśmy wspomniane dwie akcje, dzięki czemu mogliśmy nieść pomoc najbardziej potrzebującym od pierwszych dniach epidemii, a w kolejnych tygodniach rozwijać nasze działania.

KAI: Równolegle z pandemią, lato ponownie stanęło pod znakiem zmagań z żywiołami natury. Przez kilka regionów Polski przeszły nawałnice i powodzie. Caritas była w tych dniach punktem oparcia dla poszkodowanych. Jak prowadzona była pomoc?

- Te zmagania miały miejsce pod koniec czerwca przede wszystkim na Podkarpaciu. Na miejscu zdarzeń zwykle najwcześniej pojawiają się strażacy, wojska obrony terytorialnej i właśnie Caritas. Podkarpacie to region, gdzie ludzie bardzo mocno się jednoczą w takich trudnych chwilach. Od razu uruchomiliśmy zbiórkę i przeznaczyliśmy pomoc z własnych środków na zapomogi i dofinansowanie odbudowy i remontu domów. Ważna była koordynacja działań i wymiana informacji między Parafialnymi Zespołami Caritas, Caritas diecezjalną i Caritas Polska. Naszą siłą jest to, że praktycznie na drugi dzień możemy uruchomić akcję pomocową połączoną ze zbiórką pieniężną. W efekcie w czerwcu i lipcu tego roku mieszkańcy zalanych miejscowości na Podkarpaciu otrzymali od Caritas pomoc w wysokości blisko 1,85 mln zł, z czego ćwierć miliona zebrała Caritas Polska. Wsparcie w postaci zapomóg otrzymało już 249 rodzin w archidiecezji przemyskiej i ok. 300 rodzin w diecezji rzeszowskiej.

KAI: Caritas zaczęła też realizować nowy program "Caritas Laudato si`" nastawiony na wrażliwość ekologiczną - który powstał jako odpowiedź na encyklikę papieża Franciszka. Co można o nim powiedzieć?

- Jest to projekt implementujący papieskie wskazania zawarte w ekologicznej encyklice „Laudato si`”, mówiącej o integralnie pojmowanej ochronie środowiska, w którego centrum jest człowiek. Nasz związany z tym projekt ma charakter edukacyjny, polega na kształtowaniu wrażliwości dzieci i młodzieży w duchu troski o ochronę przyrody i jest realizowany w 12 diecezjach. Młodzi zainspirowani encykliką praktycznie troszczą się o środowisko. Dzięki projektowi możliwe jest dofinansowanie małych grantów (do 4 tys. zł) w Szkolnych Kołach Caritas np. na budowę karmników, sadzenie drzew, tworzenie ogrodów czy warsztaty edukacyjne. Tych projektów jest łącznie ok. 120.

KAI: Osobny, wielki rozdział pracy charytatywnej na rzecz potrzebujących to międzynarodowe akcje pomocowe Caritas Polska. Co możemy powiedzieć o wsparciu dla mieszkańców Libanu, Syrii, Jemenu, Wenezueli?

Dzisiaj, w dobie pandemii, pomoc Caritas Polska trafia na 4 kontynenty, do ponad 40 krajów, a szacunkowa liczba osób, które otrzymają wsparcie to prawie ćwierć miliona, w tym tysiące rodzin. Jeden z naszych największych zagranicznych programów pomocowych skierowany jest do Jemeńczyków. Kwota wsparcia wynosi blisko 0,8 mln złotych. Z pomocy skorzysta ok. 168 tyś. osób. Caritas Polska razem z Polską Akcją Humanitarną prowadzą projekt wsparcia sześciu wiejskich przychodni w prowincji Al-Breiqah nieopodal Adenu. Dzięki przeszkoleniu personelu medycznego oraz zapewnieniu im odpowiedniego sprzętu umożliwiającego bezpieczne wykonywanie zawodu funkcjonowanie objętych wsparciem ośrodków zdrowia nie będzie zagrożone, a okoliczni mieszkańcy będą w dalszym ciągu konsultować się z lekarzem pierwszego kontaktu. Jeśli chodzi o wsparcie dla Jemenu, to jesteśmy jedyną organizacją, która zdołała się zarejestrować w celu oficjalnej działalności w tym kraju. Wspieramy tam ośrodki zdrowia.

Caritas Polska skierowała pomoc także do uchodźców syryjskich w Jordanii. Jest to pomoc finansowa w wysokości ponad 0,5 mln zł, przeznaczona na pokrycie kosztów najmu mieszkania. W Wenezueli prowadzimy program wsparcia żywnościowego we współpracy z Jeronimo Martins, który w sąsiedniej Kolumbii ma sieć swoich placówek handlowych. Jest to projekt mający na celu pomoc uchodźcom z Wenezueli oraz najbiedniejszych mieszkańców regionu.

W ramach wsparcia Libanu po dramatycznym wybuchu portu w Bejrucie powstała zbiórka pieniężna wspomagana akcją medialną, która przyniosła łącznie ponad 8 mln zł. Po eksplozji zareagowaliśmy już na drugi dzień. Wysłaliśmy na miejsce naszych pracowników. Dwa tygodnie temu do Libanu poleciał transport 10 ton najpotrzebniejszych materiałów. Tu znów zadziałała sieć Caritas, dzięki której szybko dowiedzieliśmy się, co jest potrzebne. Po skontaktowaniu się z Caritas Liban zwróciliśmy się do naszych darczyńców: firm dużych i małych, polskich i międzynarodowych. Niedługo wyruszy kolejny transport 10 ton pomocy.

Jednak największym naszym projektem jest obchodzący właśnie czwartą rocznicę uruchomienia program Rodzina Rodzinie, w którego ramach polskie rodziny obejmują wsparciem rodziny w wyniszczonej wojną domową Syrii i w Strefie Gazy.

KAI: Jak przebiega skierowana do mieszkańców Syrii akcja "Rodzina Rodzinie", szczególnie pod znakiem nowego zagrożenia, czyli pandemii koronawirusa?

Program polega na bezpośredniej pomocy rodzinom z krajów ogarniętych wojną lub konfliktem poprzez jednorazowe lub comiesięczne wsparcie finansowe. Formy pomocy są różne. Można przekazać swoją darowiznę na ogólną pulę wsparcia rodzin w programie lub wybierając opcję „Rodzina” – wówczas system automatycznie do deklaracji przypisze konkretną rodzinę obecnie czekającą na wsparcie. Można zaangażować się przekazując jednorazową wpłatę lub deklarując pomoc comiesięczną przez okres roku. Naborem rodzin do programu zajmują się lokalni partnerzy Caritas – parafie i organizacje chrześcijańskie w Aleppo oraz Caritas Jerozolima dla rodzin w Strefie Gazy.

- Choć wojna w Syrii trwa już 10 lat, to niestety w Polsce jest coraz mniejsze zainteresowanie akcją „Rodzina Rodzinie”. Ale my wręcz przeciwnie, chcemy ją rozwijać, tym razem na innym terenie – w Strefie Gazy, gdzie wspieramy 100 rodzin. Od listopada ten program zacznie być wdrażany w irackim Kurdystanie, a od 1 stycznia 2021 – w Libanie. Natomiast od początku jego istnienia, przez cztery lata w programie „Rodzina Rodzinie” udało się zebrać środki w wysokości 56 mln zł. Pomocą objęto 9 tys. rodzin, udało się pozyskać 20 tys. darczyńców.

KAI: Jakie akcje Caritas Polska planuje w związku z coraz bardziej dramatyczną sytuacją w obozach dla uchodźców na Lesbos? Oprócz pomocy na miejscu, zdaniem Księdza Dyrektora, byłoby możliwe przyjęcie do Polski – o co apelują różne, także katolickie, organizacje międzynarodowe – określonej liczby uchodźców np. w ramach korytarzy humanitarnych?

- Przyglądamy się tamtejszej sytuacji. W tym roku poleciał tam wraz z bp. Krzysztofem Zadarką oraz dyrektorami Caritas szczecińsko-kamieńskiej i Caritas koszalińsko-kołobrzeskiej mój zastępca Jarosław Bittel, odpowiedzialny w Caritas Polska za sprawy międzynarodowe. Jesteśmy przygotowani na udzielanie pomocy na miejscu. Jeśli chodzi o korytarz humanitarny to oczywiście decyzja należy do polskiego rządu. Jesteśmy przygotowani na różne rozwiązania. Pomagamy uchodźcom i w Polsce, gdzie funkcjonują cztery Centra Pomocy Migrantom – w Kaliszu, Olsztynie, Warszawie i Szczecinie, które oferują na co dzień pomoc doradczą konsultantów kulturowych i doradców integracyjnych, doradców zawodowych, psychologów i prawników, a także różnego rodzaju wsparcie socjalno-bytowe. Pomagamy też uchodźcom tam, gdzie wyemigrowali: w Egipcie, Kolumbii, Syrii. Dżibuti.

KAI: Na koniec proszę o odniesienie się do zarzutów o stosowanie mobbingu oraz dotyczące nieprawidłowości w zarządzaniu finansami, jakie pojawiały się w mediach pod adresem Księdza Dyrektora ze strony byłych pracowników Caritas Polska. Sprawa ta stała się przedmiotem prac komisji nadzorczej pod kierownictwem bp. Wiesława Szlachetki, a ostatnio pojawiła się też na sierpniowym zebraniu plenarnym Episkopatu Polski na Jasnej Górze.

- Żaden z zarzutów byłych pracowników nie został potwierdzony, a ja, niemal jednogłośnie, otrzymałem wotum zaufania od księży biskupów. Przez kilkanaście miesięcy wszystkie doniesienia byłych pracowników były sprawdzane nie tylko przez komisję nadzorczą, niezależnych biegłych rewidentów i prawników, ale też przez Państwową Inspekcję Pracy. Osobiście udzielałem księżom biskupom wszelkich informacji i wyjaśnień w tej sprawie oraz odpowiedziałem na ich pytania. Doniesienia mediów i byłych pracowników od początku były nieprawdziwe.

KAI: Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję