Reklama

Akcja #Zaduszki: pokażmy modlitewną pamięć w Internecie

„W uroczystość Wszystkich Świętych i w Dzień Zaduszny na grobach naszych bliskich płoną znicze. To znak pamięci i modlitwy. Pokażmy modlitewną pamięć także w Internecie i włączmy się w akcję #Zaduszki” – podkreślił rzecznik Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.

[ TEMATY ]

Wszystkich Świętych

Dzień Zaduszny

zaduszki

Julia A. Lewandowska

Idea akcji #Zaduszki świetnie przyjęła się wśród internautów. Przez ostatnie dwa lata zmieścili oni w Internecie tysiące zdjęć, zapewnień o modlitwie i próśb o nią. Rzecznik Episkopatu wyjaśnił, że akcja ta ma na celu przede wszystkim tworzenie wspólnoty modlitewnej. Dodał: „Mamy też szansę na pokazanie całemu światu, jak piękna jest Polska tradycja modlitwy za zmarłych, dekoracji grobów i odwiedzin na cmentarzach”.

Ks. Rytel-Andrianik zachęcił internautów do włączenia się w akcję #Zaduszki. Wyjaśnił: „Zaduszki to powszechnie używana nazwa obchodzonego 2 listopada Dnia Zadusznego. To dzień Wspomnienia Wszystkich Wiernych Zmarłych. W czasie wizyt na cmentarzach zróbmy zdjęcie, np. smartfonem, i zamieśćmy je na Facebooku czy Twitterze z hasztagiem #Zaduszki. Będzie to jeden ze znaków naszej modlitewnej pamięci”.

Reklama

Rzecznik Episkopatu zaapelował też, aby stworzyć "wspólnotę modlącą się w intencji zmarłych, dla których nasza modlitwa jest największym darem, którego oni tak bardzo potrzebują”.

2019-10-31 10:49

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Akademicki pomysł na papieskie urodziny

Niedziela kielecka 46/2019, str. 3

[ TEMATY ]

zaduszki

kościół akademicki

TD

Środowisko akademickie w kościele Jana Pawła II

Kościół akademicki Jana Pawła II i skupione przy nim dynamiczne wspólnoty – staje się coraz bardziej miejscem rozwoju talentów dla wielu duszpasterstw, środowisk, od inteligencji po ludzi biznesu. Wszystko nabiera dynamiki jesienią, u progu nowego roku akademickiego.

7 XI zaproszono na Zaduszki Jazzowe, na wydarzenie złożyła się Msza św. w intencji zmarłych profesorów, absolwentów, studentów, pracowników kieleckich uczelni wyższych, z poezją i muzyką w nabożeństwie „Modlitwa dźwiękiem”.

Wcześniej, bo 22 X bp Jan Piotrowski przewodniczył uroczystościom we wspomnienie liturgiczne patrona, które od kilku lat jest obchodzone jako inauguracja roku akademickiego wszystkich kieleckich uczelni. W wypełnionym po brzegi kościele modlili się rektorzy, senaty kilku uczelni, profesorowie, studenci, absolwenci. Podczas Mszy św. przy ołtarzu papieskim w formie ściennej mozaiki, zostały złożone relikwie św. Jana Pawła II.

Rektor kościoła ks. dr hab. Rafał Dudała zadeklarował dwuletni program edukacyjny pn „Czyniąc encykliki”, dotyczący analizy 14. encyklik papieskich.

– Środowisko, które już od pięciu lat zwykliśmy nazywać Centrum Duszpasterskim WESOŁA54 stało się miejscem, gdzie także studenci znajdują przestrzeń dla wzrostu we wspólnocie wiary i kultury, formacji i wypoczynku. Wyrazem tego są przygotowania do przypadającej w przyszłym roku setnej rocznicy urodzin Karola Wojtyły – mówił. – Z tej okazji, dzięki zaangażowaniu wszystkich piętnastu grup CD WESOŁA54, rozpoczniemy i przeprowadzimy blisko dwuletni program zatytułowany „Czyniąc encykliki”. Nie chcemy kolejnych pomników, pamiątkowych tablic czy publikacji na półkę. Pragniemy natomiast przeczytać na nowo zawarte w 14. encyklikach nauczanie Jana Pawła II i podjąć próbę realizacji. Dlatego też mamy w planach m.in. zorganizowanie spotkania ekumenicznego studentów, wsparcia dla obywateli Ukrainy, wizyty w więzieniu i w szpitalu, promocję krwiodawstwa czy organizację debaty oxfordzkiej na temat relacji wiary i rozumu. Istotnym wydarzeniem będzie zaplanowana na przyszły rok pielgrzymka studentów do Rzymu. Módlcie się, aby się udało – zachęcał ks. Dudała.

W homilii bp Jan Piotrowski przypomniał dedykowanie kościoła akademickiego, przekształconego z pierwotnej kaplicy akademickiej, Janowi Pawłowi II. – Mamy okazję, idąc śladami nauczania papieża – misjonarza, teologa, poety i filozofa, pytać siebie o otwarcie własnego serca na działanie Bożej łaski – zaznaczał.

Wspomniał encyklikę „Fidest et ratio” sprzed 21 lat, gdy papież pisał, że „wiara i rozum są jak dwa skrzydła, które wznoszą człowieka do źródła prawdy”oraz treści zawarte „Kazaniu na Aeropagu”. 13 katechez”.

– Wiara Jana Pawła II, jak zauważa jeden z komentatorów, daje przekonanie, że Bóg posyła Kościół do świata takim, jakim jest i że jego pierwsze zadanie nie polega tylko na demaskowaniu zła, ale dzięki rozumowi oświeconemu światłem wiary, na poszukiwaniu wspólnej płaszczyzny dialogu, który jest drogą do prawdy – tłumaczył bp Jan Piotrowski. Zauważył także, że w czerwcu w 1987 r. w Warszawie Jan Paweł II przypomniał, że „ludzkie zapotrzebowania łączą się z wymiarem słowa, logosu, etosu, głodem wolności, który zaspokoja się przez miłość”.

Wydaje się, że tradycja inauguracji roku akademickiego na stałe – i z powodzeniem wpisała się w tradycję środowiska akademickiego. Niegdyś na mszach inauguracyjnych bywała grupka osób, w 2019 r. – kościół był pełen wiernych. Była także okazja do wspomnienia jubileuszu 50-lecia Uniwersytetu Jana Kochanowskiego. Wydarzenie pięknie uświetniła schola muzyczna kościoła akademickiego.

– Kościół akademicki ma dla nas znaczenie ze względu na to, że jest miejscem spotkań grona akademickiego, ale również dlatego, że cechuje go niezwykła staranność liturgii – mówił, dziękując za Mszę św., prof. dr hab. Jacek Semianiak, rektor kieleckiego Uniwersytetu.

Świątynię dedykowaną polskiemu papieżowi poświęcił 19 maja 2014 r. bp Kazimierz Ryczan – był to jeden z pierwszych kościołów „papieskich” w Polsce.

CZYTAJ DALEJ

Św. Jan Maria Vianney

Niedziela legnicka 12/2010

[ TEMATY ]

święty

św. Jan Maria Vianney

KS. SŁAWOMIR MAREK

Urodził się 8 maja 1786 r. we Francji, w miejscowości Dardilly, niedaleko Lionu. Był jednym z siedmiorga dzieci państwa Mateusza i Marii Vianney, prostych rolników, posiadających dwunastohektarowe gospodarstwo. Jan już od wczesnych lat ukochał modlitwę. Przykładem i zachętą byli dla niego rodzice, którzy codziennie wieczorem wraz ze swoimi dziećmi modlili się wspólnie. Po latach powiedział: „W domu rodzinnym byłem bardzo szczęśliwy mogąc paść owce i osiołka. Miałem wtedy czas na modlitwę, rozmyślania i zajmowanie się własną duszą. Podczas przerw w pracy udawałem, że odpoczywam lub śpię jak inni, tymczasem gorąco modliłem się do Boga. Jakież to były piękne czasy i jakiż ja byłem szczęśliwy”.
Należy pamiętać, iż lata młodości Jana Vianneya, to okres bardzo trudny w historii Francji. W tym czasie bowiem szalała rewolucja, która w dużej mierze przyczyniła się do pogłębienia kryzysu między duchowieństwem a państwem. Walka z Kościołem sprawiła, że wielu księży odeszło od tradycji, składając przysięgę na Konstytucję Cywilną Kleru. Wzrost laicyzacji i głęboko posunięte antagonizmy to tylko główne problemy ówczesnej francuskiej rzeczywistości. Mimo tak trudnych warunków nie zaprzestano sprawowania sakramentów i katechizacji dzieci. Przygotowania do Pierwszej Komunii trwały 2 lata. Spotkania odbywały się w prywatnych domach, zawsze nocą i jedynie przy świecy. Jan przyjął Pierwszą Komunię w szopie zamienionej na prowizoryczną kaplicę, do której wejście dla ostrożności zasłonięto furą siana. Miał on wówczas 13 lat.
Od czasu wybuchu Rewolucji w Dardilly nie było nauczyciela. Z pomocą zarządu gminnego otwarto szkołę, w której uczyły się nie tylko dzieci, ale i starsza młodzież, a wśród niej Jan Maria. Przez dwie zimy uczył się czytać, pisać i poprawnie mówić w ojczystym języku. Stał się bliską osobą miejscowego proboszcza i stopniowo dojrzewało w nim pragnienie zostania księdzem. Ojciec początkowo zdecydowanie sprzeciwiał się, bowiem gospodarstwo potrzebowało silnych rąk do pracy, a poza tym brakowało pieniędzy na opłacenie studiów i utrzymanie młodzieńca. Jednak pod wpływem nalegań syna, ojciec ustąpił.

Droga do kapłaństwa

Jesienią 1806 r. Jan Maria opuścił Dardilly, i zamieszkał w Ecully u swego wuja Humberta. Umiał czytać, natomiast pisał bardzo słabo, zaś po francusku mówił posługując się małym słowniczkiem. Przed nim stała kolejna trudność - opanowanie łaciny, języka, w którym w owym czasie nie tylko odprawiało się msze święte, ale także odbywało się studia teologiczne.
Od 1806 r. przebywał u proboszcza w Ecully - ks. Balleya, który uczył go języka francuskiego i łaciny. Kłopoty z pamięcią sprawiały, iż nauka szła mu bardzo opornie, z mizernymi skutkami. Jesienią 1809 r. został powołany do wojska, ale od służby wybawiła go ciężka choroba. Po wyjściu ze szpitala przez pewien czas ukrywał się u wdowy Katarzyny Fagot. W międzyczasie otrzymał z Dardilly list z informacją, że jego sytuacja wojskowa jest już uregulowana. Bowiem młodszy brat Franciszek wyciągnął szczęśliwy los, jednak postanowił iść do wojska w zastępstwie starszego brata. Wyjechał do Niemiec, gdzie zginął w nieznanych okolicznościach w 1813 r. Jan Maria przez całe życie opłakiwał brata, który w pewnym sensie oddał za niego życie.
W 1811 r. Jan powrócił do Ecully i zamieszkał na plebanii u księdza Balleya. Po upływie trzech miesięcy proboszcz przedstawił go w kurii biskupiej jako kandydata do kapłaństwa. W roku 1812 wstąpił do niższego seminarium duchownego. Z wielkim trudem przeszedł w 1813 r. do wyższego seminarium w Lyonie. Przełożeni, mając na względzie wielkie trudności, jakie miał z nauką radzili, by opuścił seminarium. Ostatecznie Vianneya dopuszczono do święceń przede wszystkim dzięki opinii i staraniom ks. Balleya a także dlatego, że diecezja odczuwała dotkliwie brak kapłanów. 13 sierpnia 1815 r. Jan Maria Vianney otrzymał święcenia prezbiteratu. Miał wówczas 29 lat.

Posługa duszpasterska

Pierwsze trzy lata swego kapłaństwa spędził jako wikariusz w Ecully. Na progu kapłańskiej drogi natrafił na kapłana, męża pełnego cnoty i duszpasterskiej gorliwości. Nastał cichy wyścig między proboszczem a wikariuszem, mistrzem a uczniem, w zakresie dobrych uczynków, modlitwy i ducha pokuty. Po śmierci proboszcza Balley’a, biskup skierował Jana Vianneya do Ars-en-Dembes.
Jeden z raportów, jaki posiadało arcybiskupstwo na temat samego Ars, niezwykle obrazowo przedstawia ówczesną rzeczywistość: „Wszyscy mieszkańcy tej gminy w liczbie 370 wyznają religię katolicką. Sakramenty przyjmowały jedynie kobiety, dziewczęta i dzieci będące po Pierwszej Komunii. Wszyscy mężczyźni, zarówno panowie, jak i służba trzymali się od nich z daleka. Jednakże w nabożeństwach brali udział. Lekcje religii odbywały się cztery razy w tygodniu, przychodziły na nie jedynie dzieci przygotowujące się do Pierwszej Komunii. W Ars znajdowała się także szkoła koedukacyjna dla dzieci z gminy. Prowadził ją jeden z mieszkańców, księdzu zostawiając obowiązek nauczania religii, co było zajęciem bardzo uciążliwym ze względu na głupotę i brak zdolności charakteryzujący te dzieci, których większość chrzest różnił od bydląt”. Ksiądz Vianney od samego początku pracy w parafii wykazywał się niezwykłą gorliwością. Wiele godzin spędzał przed Najświętszym Sakramentem na modlitwie. Sypiał zaledwie po kilka godzin na twardych deskach. Kiedy w roku 1824 otwarto w wiosce szkółkę, uczył w niej prawd wiary. Jadał tak nędznie i mało, że można mówić o nieustannym poście. Był człowiekiem bardzo uprzejmym, zatroskanym o swoich parafian. Często ich odwiedzał prowadząc przyjacielskie rozmowy. Powoli wierni zaczęli przyzwyczajać się i przywiązywać do swojego duszpasterza.

Najgorliwszy proboszcz

W roku 1823 biskup postanowił otworzyć w Ars parafię. Dobroć pasterza i surowość jego życia, kazania proste, lecz z serca płynące powoli nawracały dotąd zaniedbanych i zobojętnionych duchowo ludzi. Kościółek zaczął z wolna napełniać się wiernymi. Z każdym rokiem wzrastała liczba przystępujących do sakramentów świętych: pokuty i Eucharystii. Mimo wielkiego wysiłku duszpasterskiego świadomość, że nie do wszystkich dociera nauka Chrystusa sprawiła, iż poprosił biskupa, aby go zwolnił z obowiązku proboszcza. Kiedy jednak nalegania nie pomogły, postanowił uciec i ukryć się w klasztorze, by zwolnić się z odpowiedzialności za dusze innych ludzi. Biskup jednak nakazał mu powrócić. Ksiądz Vianney okazując posłuszeństwo biskupowi, uczynił to i pełnił dalej posługę duszpasterską w parafii.
Nie wszyscy księża rozumieli niezwykły tryb życia proboszcza z Ars. Jedni czynili mu gorzkie wymówki, inni śmiali się z niego, jeszcze inni prowadzili uszczypliwe dyskusje na jego temat. „Sława” niezwykłego proboszcza zaczęła rozchodzić się daleko poza granice parafii w Ars. Nawet z odległych stron napływały tłumy ludzi, którzy pragnęli ujrzeć i wyspowiadać się u Świętego.
Jan Vianney długie godziny spędzał w konfesjonale. Penitentów miał bardzo różnych: od prostych wieśniaków po elitę Paryża. Zdarzało się czasami, że wycieńczony spowiedzią wypowiadał w konfesjonale: „Grzesznicy zabiją grzesznika”

Ars - cel pielgrzymów

W dziesiątym roku pasterzowania przybyło do Ars ok. 20 000 ludzi. W ostatnim roku swojego życia miał przy konfesjonale ok. 80 000 penitentów. Łącznie przez 41 lat Ars odwiedziło blisko milion osób. Nadmierne pokuty osłabiły i wyczerpały Jana Vianneya. Do cierpień fizycznych dołączyły się także cierpienia duchowe: oschłość, skrupuły, lęk o zbawienie, obawa przed odpowiedzialnością za powierzone sobie dusze i lęk przed sądem Bożym. Wreszcie jakby tego wszystkiego było za mało, szatan pokazywał się św. Janowi i nękał go nocami, nie pozwalając mu nawet kilka godzin wypocząć.
Wśród świętych Pańskich po Matce Bożej, Jan Vianney najbardziej upodobał sobie św. Filomenę. W 1833 r. wybudował przy kościele kaplicę pod wezwaniem świętej Filomeny, gdzie złożył jej relikwie. Kierował tam pielgrzymów, aby modląc się prosili św. Filomenę, o wstawiennictwo przed Bogiem. Jako męczennik cierpiący za grzeszników i jako ofiara konfesjonału, Jan Vianney zasnął w Panu 4 sierpnia 1859 r. Kiedy konającemu podano Wiatyk, zawołał: „Skoro ja nie mogę przyjść do Niego, On przychodzi do mnie”.
Papież Pius X dokonał beatyfikacji sługi Bożego w 1905 r., a do chwały świętych wyniósł go w roku jubileuszowym 1925 papież Pius XII. Tenże papież w 1929 r. ogłosił św. Jana Vianneya patronem wszystkich proboszczów Kościoła rzymskiego. Niewątpliwie postać św. Jana Vianneya jest dla nas dzisiaj wielkim świadectwem umiłowania Boga, Kościoła, a także wzorem prawdziwie chrześcijańskiej egzystencji opartej na Ewangelii. Wpatrując się w historię jego życia chcemy wciąż na nowo uświadamiać sobie powołanie każdego człowieka do świętości, a także uczyć się podążania drogą, która zaprowadzi nas do szczęścia wiecznego razem ze wszystkimi świętymi.

CZYTAJ DALEJ

Liban: w Bejrucie miały miejsce dwie eksplozje, są dziesiątki rannych

2020-08-04 18:27

[ TEMATY ]

Liban

PAP

Dwie silne eksplozje wstrząsnęły we wtorek stolicą Libanu, Bejrutem - informuje agencja AFP, według której są dziesiątki rannych. Telewizja Al-Dżazira pokazuje ogromne płomienie i chmury dymu nad miastem.

Co najmniej 10 osób zginęło we wtorek w wyniku potężnej eksplozji w stolicy Libanu, Bejrucie - poinformował libański resort zdrowia. Miejscowe służby bezpieczeństwa potwierdziły, że do wybuchu doszło w porcie, gdzie magazynowane były materiały wybuchowe.

Na ten moment brak jakichkolwiek wiadomości, aby polscy obywatele ucierpieli na skutek eksplozji, do której doszło we wtorek w stolicy Libanu Bejrucie - poinformował na Twitterze wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński.

"Polskie MSZ jest w stałym kontakcie z naszą ambasadą w Bejrucie. Trwa ustalanie dokładnych informacji o przyczynie i skutkach eksplozji; na ten moment brak jakichkolwiek wiadomości, aby ucierpieli obywatele RP" - napisał na Twitterze wiceminister spraw zagranicznych.

Wcześniej agencje i lokalne media pisały o jednej eksplozji, która miała miejsce prawdopodobnie w porcie w Bejrucie, gdzie magazynowane są materiały pirotechniczne. Według tych informacji wybuch był słyszany w wielu częściach miasta.

Agencja AP przekazuje, że w centrum Bejrutu są poważne zniszczenia, w wielu budynkach wyleciały szyby z okien i posypały się sufity, a spod gruzów wyciągani są zakrwawieni ludzie.

Minister zdrowia Libanu Hamad Hasan poinformował, że w wyniku wtorkowej potężnej eksplozji w stolicy kraju Bejrucie jest wielu rannych; są też rozległe zniszczenia. Według agencji AFP doszło do dwóch silnych wybuchów.

Telewizja Al-Dżazira w relacji na żywo pokazuje ogromne płomienie i chmury dymu nad miastem. Do eksplozji doszło prawdopodobnie w porcie, gdzie magazynowane są materiały pirotechniczne.

"Siła wybuchu była ogromna - powiedziała Zeina Khodr z Al-Dżaziry, relacjonująca wydarzenia z Bejrutu. - Szłam ulicą i upadłam na ziemię. Wybuchła panika i zapanował chaos, wszędzie leży szkło".

Wcześniej agencje przekazywały, że w centrum Bejrutu są poważne zniszczenia, w wielu budynkach wyleciały szyby z okien i posypały się sufity, a spod gruzów wyciągani są zakrwawieni ludzie

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję