Reklama

Polska

Rektor KUL wspomina śp. abp. Bolesława Pylaka

W niełatwych czasach komunizmu, a później transformacji społecznej i gospodarczej poświęcał wiele uwagi uniwersytetowi, troszcząc się o jego potrzeby materialne oraz broniąc jego niezależności wobec władz komunistycznych - tak rektor KUL ks. prof. Antoni Dębiński wspomina śp. abp. Bolesława Pylaka. Emerytowany metropolita lubelski zmarł w czwartek w wieku 97 lat. Był najstarszym polskim biskupem.

[ TEMATY ]

KUL

WWW.KIJANY.DIECEZJA.LUBLIN.PL

Poniżej publikujemy wspomnienie Rektora KUL ks. prof. Antoniego Dębińskiego o śp. ks. abp Bolesławie Pylaku:

"Społeczność akademicka KUL z chrześcijańską nadzieją w sercach żegna dziś Księdza Arcybiskupa Bolesława Pylaka, naszego wieloletniego Wielkiego Kanclerza.

Ksiądz Arcybiskup był bardzo blisko związany z KUL przez niemal połowę swego życia. W 1948 ukończył Wyższe Seminarium Duchowne w Lublinie, a rok później rozpoczął studia specjalistyczne z zakresu teologii dogmatycznej uwieńczone doktoratem. Od roku 1952 do 1997 był wykładowcą KUL. W 1969 r. uzyskał habilitację, stanowisko profesora nadzwyczajnego otrzymał w 1978 r., zaś profesora zwyczajnego w 1988 r. W latach 1970-1978 kierował II Katedrą Teologii Dogmatycznej. W swoim bogatym dorobku naukowym koncentrował się wokół zagadnień eklezjologii, mariologii oraz teologii Eucharystii.

Reklama

Od 1975 do 1997 jako Biskup, a następnie Arcybiskup Lubelski pełnił funkcję Wielkiego Kanclerza KUL, a także wiceprzewodniczącego Komisji Episkopatu Polski ds. KUL. W niełatwych czasach komunizmu, a później transformacji społecznej i gospodarczej poświęcał wiele uwagi uniwersytetowi, nie tylko troszcząc się o jego potrzeby materialne związane z rozbudową KUL, ale również broniąc jego niezależności wobec władz komunistycznych i dbając o wolność badań naukowych.

Wdzięczność wobec Księdza Arcybiskupa uniwersytet wyraził poprzez odnowienie jego doktoratu w 2006 r., co stanowi najwyższą formę uhonorowania absolwenta przez własną uczelnię, a także przyznając rok później „Medal za zasługi dla KUL”.

Żegnamy człowieka zasłużonego dla Kościoła lubelskiego i naszego uniwersytetu ufając, że usłyszał już słowa: „Dobrze, sługo dobry i wierny. Wejdź do radości twego Pana”.

2019-06-06 16:10

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nowy rektor KUL: potrzeba wzmocnienia misji Deo et Patriae

2020-06-23 19:15

[ TEMATY ]

wywiad

KUL

rektor

Archiwum KUL

Istnieje potrzeba wzmocnienia misji Deo et Patriae. W ramach tego obszaru będą podejmowane różnorodne aktywności zarówno służące wzmacnianiu relacji z Kościołem katolickim w Polsce i na świecie, jak również działania ukierunkowane na kształtowanie nowoczesnych form patriotyzmu – powiedział w rozmowie z KAI ks. prof. Mirosław Kalinowski, rektor-elekt Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.

Damian Burdzań (KAI): Od września będzie Ksiądz Profesor 17. Zwierzchnikiem KUL. Wśród Księdza poprzedników byli wybitni profesorowie różnych dziedzin nauki jak i osoby uważane za święte, których procesy beatyfikacyjne są w toku. Co czuje nowo wybrany rektor ponad 100 letniej uczelni?

Ks. prof. Mirosław Kalinowski: Pierwszym odczuciem jest duma i onieśmielenie wobec wielkiej historii i tradycji katolickiej uczelni w Lublinie oraz roli jaką odegrał KUL w historii najnowszej Polski. Kierowały nią wybitne postacie Kościoła i nauki umiejętnie łączące charyzmaty płynące z otrzymanych święceń i służby nauce. Drugą myślą jest troska o społeczność akademicką, która szybko dostosowuje się do zmian cywilizacyjnych i wymagań wynikających z ustawy 2.0. U podstaw powołania do życia KUL była idea relacji wiary i nauki. Istniała ona zawsze w życiu katolickich uczelni, nawet wówczas gdy nie była tak jasno wypowiadana, jak to ma miejsce w ostatniej dekadzie. Stanowi ona jednak centrum życia akademickiego, na czele którego stoi rektor jako sługa i stróż wolności w duchu prawdy w miłości.

Co zdaniem Księdza Rektora wyróżnia KUL na tle innych polskich uczelni?

Różnica jest zawarta w nazwie, mianowicie KUL jest uczelnią katolicką. Cechą wyróżniającą uczelnie katolickie jest ich związek z Kościołem i jego nauczaniem, co więcej w wielu krajach w tym w Polsce, uczelnie są powoływane przez struktury eklezjalne np. konferencje episkopatów krajowych lub zgromadzenia zakonne. O ich sukcesie na wielu kontynentach, również w krajach w większości niechrześcijańskich, stanowi doskonałe połączenie wysokiej jakości kształcenia i prowadzonych badań z odniesieniem do świata wartości. Żadna instytucja w naszym kręgu kulturowym nie ma tak dużego doświadczenia we wspieraniu rozwoju człowieka na poziomie indywidualnym i społecznym jak Kościół katolicki. KUL został utworzony przez Episkopat Polski cieszy się jego poparciem. Oprócz wymienionego aspektu formalnego należy podjąć szerszy wątek, wypełniający przestrzeń życia akademickiego. Po pierwsze prymat godności osoby ludzkiej w prowadzonych badaniach i refleksji naukowej. Podejmowanie pogłębionej refleksji nad problemami współczesnego świata w świetle Ewangelii i nauczania współczesnego Kościoła. Uzmysławia to kwestia związana z trudnościami współczesnych społeczeństw w zakresie posługiwania się zdobyczami cywilizacyjnymi, szczególnie postępami w genetyce, biotechnologii w świecie cyfryzacji. Rodzi się więc pytanie, czy można w aplikowaniu zdobyczy cywilizacyjnych odejść od świata aksjologii? Uczelnie katolickie, w tym KUL podejmują zadanie poszukiwania i proponowania odpowiedzi na najważniejsze pytania współczesnego świata.

Co zmieni się od przyszłego roku na KUL?

Istnieje potrzeba wzmocnienia misji Deo et Patriae (red. Bogu i Ojczyźnie), już podjąłem kroki w tym kierunku, zwracając się do Senatu KUL z prośbą o akceptację powołania prorektora ds. misji i strategii KUL. W ramach tego obszaru będą podejmowane różnorodne aktywności zarówno służące wzmacnianiu relacji z Kościołem katolickim w Polsce i na świecie, jak również działania ukierunkowane na kształtowanie nowoczesnych form patriotyzmu. Widzę jednocześnie potrzebę umacniania wartości duchowych w życiu akademickim.

Jakie doświadczenia z pracy w hospicjum będą wniesione do świata uniwersyteckiego?

- Zagadnienia hospicyjne towarzyszą mojej drodze naukowej od dwóch dekad, zarówno w refleksji teoretycznej w Katedrze Opieki Społecznej Paliatywnej i Hospicyjnej, jak również w zaangażowaniu w Hospicjum Dobrego Samarytanina w Lublinie. Nie zamierzam rezygnować z pracy jako wolontariusz. Wolontariat hospicyjny to nie tylko bezinteresowna aktywność społeczna, ale przede wszystkim postawa życiowa, sposób na życie. Wiąże się z tym przybliżanie procesów wpisanych w naturę człowieka, a często współcześnie wypieranych z pola widzenia, takich jak cierpienie, umieranie, śmierć, żałoba, bliskość i szacunek dla osób w traumatycznych przeżyciach. Obecność, etos towarzyszenia to imiona miłości i są one bardzo oczekiwane szczególnie w sytuacjach kryzysowych. Św. Jan Paweł II pozostawił nam pewną wskazówkę: „Otrzymamy od Pana Boga to, co damy naszemu cierpiącemu bratu”. Znajdzie to odzwierciedlenie w uruchamianych kierunkach w zakresie ochrony zdrowia, np. pielęgniarstwo, na innych kierunkach studiów, w prowadzonych na uniwersytecie badaniach oraz w postawach pracowników i studentów.

Czy zostanie podtrzymana tradycja przesyłania listów do parafii z okazji świąt?

- Tradycja to pewna wartość w wielu obszarach naszego życia, również uniwersyteckiego. Listy z KUL mają swoje miejsce w życiu wspólnot wierzących, zarówno w wymiarze diecezjalnym jak i parafialnym, skąd wywodzą się nasi studenci i pracownicy. Cieszę się z możliwości listownego kontaktu z wiernymi w Polsce i poza jej granicami. Mam nadzieję, że do sprawdzonych form budowania wspólnoty dołączą jeszcze inne sposoby wzajemnych interakcji.

***

Ks. prof. dr hab. Mirosław Kalinowski jest prezbiterem archidiecezji warmińskiej, profesorem nauk teologicznych i nauczycielem akademickim. Zajmuje się teologią pastoralną, w szczególności problematyką opieki paliatywnej i hospicyjnej. W latach 2008-2016 był dziekanem Wydziału Teologii KUL. Pełnił funkcję przewodniczącego Kolegium Dziekanów Wydziałów Teologii w Polsce. Od lutego 2011 r. jest konsultorem Rady Naukowej Konferencji Episkopatu Polski.

Został wybrany 18 czerwca przez Senat KUL nowym rektorem uczelni. Swoją czteroletnią kadencję rozpocznie we wrześniu.

CZYTAJ DALEJ

Wybory: Duda na debacie TVP w Końskich, Trzaskowski na "Arenie prezydenckiej" w Lesznie

2020-07-06 07:20

[ TEMATY ]

wybory

Andrzej Duda

wybory 2020

red/um.warszawy/KPRP

W poniedziałek, na niecały tydzień przed II turą wyborów, nie będzie jednej debaty prezydenckiej z udziałem obu kandydatów, prezydenta Andrzej Duda weźmie udział w debacie organizowanej przez TVP w Końskich, a Rafał Trzaskowski będzie debatował podczas "Areny prezydenckiej" w Lesznie.

Sztaby obu kandydatów startujących w drugiej turze wyborów, zaplanowanej na 12 lipca, nie porozumiały się dotąd, co do formuły debaty, w której Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski zgodziliby się wziąć udział. Sztabowcy prezydenta Andrzeja Dudy zapowiadają jego udział w debacie organizowanej przez TVP w Końskich, w której nie chce wziąć udziału Trzaskowski.

Z kolei Rafał Trzaskowski zaprosił prezydenta Andrzeja Dudę na debatę organizowaną w poniedziałek w Lesznie. Sztab PiS ocenił tę propozycję jako "niepoważną".

I tak w poniedziałek mają być dwie osobne debaty prezydenckie - w Końskich z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy i w Lesznie, w której będzie uczestniczył kandydat KO Rafał Trzaskowski.

Radosław Fogiel, członek sztabu Andrzeja Dudy powiedział PAP, że formuła debaty w Końskich jest nowatorska, ponieważ zakłada, że ubiegający się o reelekcję prezydent będzie odpowiadał na pytania bezpośrednio od mieszkańców. "Po drugie (ta debata) ma szanse wyjść poza utarte ramy rytualnych dyskusji polityków i dziennikarzy" - stwierdził Fogiel.

Pytany, czy skoro w Końskich będzie tylko jeden kandydat - prezydent Andrzej Duda - nadal możemy mówić o debacie, odparł: "oczywiście lepiej się debatuje, kiedy ma się kontrkandydata".

"Pytanie, czy w ostatniej chwili Rafał Trzaskowski nabierze odwagi. Chcielibyśmy, żeby wykazał się odwagą i zamiast organizować jakieś quasi debaty przez własny sztab po prostu pojawił się w Końskich i odpowiedział na pytania. Prezydent Duda nigdy nie bał się spotkań z Polakami i cały czas mamy nadzieję, że nasz kontrkandydat również pojawi się" - zaznaczył Fogiel.

PAP zapytała też Fogla, czy sądzi, że przed II turą wyborów dojdzie jednak do bezpośredniej debaty dwóch kandydatów na prezydenta. "Cały czas jest propozycja, którą złożył Andrzej Duda, żeby wszystkie wiodące stacje telewizyjne w Polsce porozumiały się, odłożyły na bok partykularne interesy autopromocyjne i po prostu zorganizowały wspólną debatę" - powiedział Fogiel.

Z kolei "Arena prezydencka", czyli debata wyborcza organizowana przez sztab Rafała Trzaskowskiego, odbędzie się w poniedziałek w Lesznie.

O zamiarze jej organizacji poinformował w niedzielę rano na konferencji prasowej sam Trzaskowski. "Zapraszamy dziennikarzy od lewa do prawa, będą mogli zadawać pytania na dowolne tematy, ja na te pytania będę odpowiadał, mam nadzieję, że obok mnie będzie pan prezydent Andrzej Duda i również w takiej otwartej formule będzie odpowiadał na pytania" - powiedział kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta.

Debata ma rozpocząć o godz. 20.30. Każdą redakcję będzie reprezentował jeden dziennikarz, który będzie mógł zadać dwa pytania. Na zadanie pytania przewidziano 30 sekund, zaś na odpowiedź - 2 minuty. Kolejność zabierania głosu przez redakcje będzie losowana bezpośrednio przed spotkaniem.

Cezary Tomczyk, szef sztabu Rafała Trzaskowskiego, przekazał PAP, że do tej pory prezydent Andrzej Duda nie potwierdził swojej obecności na debacie.

W związku z tym PAP zapytała, czym będzie różnić się debata od konferencji prasowej. "Chcemy pokazać, że nie wolno bać się dziennikarzy, że trzeba odpowiadać nawet na najtrudniejsze pytania. W związku z tym skierowaliśmy zaproszenia do właściwie wszystkich ogólnokrajowych redakcji" - odpowiedział Tomczyk. "Z drugiej strony będziemy mieć Andrzeja Dudę, który będzie odpowiadał na pytania TVP. Tam nie są zaproszone inne media, nikt inny nie może zadać pytania Andrzejowi Dudzie" - mówił Tomczyk, odnosząc się do debaty organizowanej w poniedziałek przez TVP w Końskich.

"Trzeba pokazać, że prawdziwa debata to debata wielu redakcji. My od początku chcieliśmy - i mówił o tym Rafał Trzaskowski - żeby odbyła się debata telewizyjna trzech stacji. Mówił też o tym Andrzej Duda. Ale dziwnym trafem jest tak, że telewizja Polsat się zgadza, telewizja TVN się zgadza, ale nie zgadza się TVP. A wiadomo, kto rządzi TVP. Uważamy, że po prostu Andrzej Duda boi się debaty" - podkreślił szef sztabu Trzaskowskiego.

W I turze wyborów prezydenckich, która odbyła się 28 czerwca Andrzej Duda uzyskał 43,5 proc. głosów, a Rafał Trzaskowski - 30,46 proc. Frekwencja wyniosła 64,51 proc. (PAP)

autor: Karol Kostrzewa

kos/ krap/

CZYTAJ DALEJ

Ennio Morricone: muzyka i wiara

2020-07-06 13:58

[ TEMATY ]

muzyka

muzyka chrześcijańska

morricone

Włodzimierz Rędzioch/Niedziela

Ennio Moricone

Zmarły 6 lipca w swym rodzinnym Rzymie włoski kompozytor i dyrygent Ennio Morricone był jedną z największych osobowości i twórców współczesnej muzyki, zwłaszcza filmowej.

Do końca swego długiego życia – w listopadzie br. skończyłby 92 lata – zachował jasność umysłu i żywotność, a zmarł w stołecznym szpitalu wskutek ran, spowodowanych upadkiem. Przez całe życie łączył twórczość artystyczną i sprawy zawodowe z wiarą, czego potwierdzeniem był przyznany mu w 2019 r. przez Franciszka Złoty Medal Pontyfikatu.

O śmierci twórcy powiadomił świat jego przyjaciel i prawnik Giorgio Assumma. Napisał, że Morricone odszedł o świcie „w duchu wiary” i „aż do końca zachował pełną jasność [umysłu] i wielką godność. Pozdrowił swą ukochaną żonę Marię, która towarzyszyła mu z oddaniem w każdej chwili jego życia ludzkiego i zawodowego i która była przy nim do ostatniej chwili”. Pogrzeb wielkiego kompozytora odbędzie się w formie prywatnej, „z poszanowaniem uczuć pokory, która zawsze była natchnieniem dla jego życia” – napisał przyjaciel zmarłego.

Wyrazy serdecznej bliskości przekazał żonie kompozytora Marii i całej jego rodzinie przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury kard. Gianfranco Ravasi. – Powierzam go Bogu, by przyjął go do niebiańskiej harmonii i być może przydzielił mu zadanie napisania jakiejś partytury do wykonania przez chóry anielskie – napisał włoski purpurat na Twitterze.

„Jest to smutny dzień dla kultury, wraz ze śmiercią Ennio Morricone odchodzi od nas jeden z wielkich mistrzów włoskich, muzyk o wyrafinowanej odwadze, który swymi melodiami umiał wzbudzać emocje, pozwalał całemu światu marzyć, odchodzi wraz ze swymi największymi nagrodami i odznaczeniami, począwszy od Oscarów za swe legendarne ścieżki dźwiękowe” – tak wspominał zmarłego włoski minister dóbr i działań kulturalnych oraz turystyki Dario Franceschini. Podkreślił, że miał szczęście spotkać kompozytora, dodając, że nigdy nie zapomni „tej energii i tej siły, które był w stanie przekazać nawet samym tylko spojrzeniem”. Zapewnił o swej bliskości z rodziną zmarłego „w tym trudnym dniu”.

Hołd wielkiemu twórcy oddali też m.in. przewodniczący Parlamentu Europejskiego David Sassoli i premier Włoch Giuseppe Conte. „Zapamiętamy na zawsze z nieskończoną wdzięcznością artystyczny geniusz mistrza Ennio Morricone. Pozwolił nam marzyć, emocjonować się, zastanawiać się, pisząc pamiętne nuty, które pozostaną niezatarte w dziejach muzyki i kina” – napisał w tweecie szef rządu włoskiego.

Ennio Morricone urodził się 10 listopada 1928 r. w Rzymie jako jedno z pięciorga dzieci Libery Ridolfi i Mario Morriconego. I to właśnie ojciec, grywający zawodowo w stołecznych zespołach muzyki rozrywkowej, był pierwszym nauczycielem muzyki przyszłego twórcy. To on nauczył go czytania nut i grania na różnych instrumentach, zwłaszcza na trąbce.

Formalnie jednak rozpoczął naukę muzyki w Narodowej Akademii św. Cecylii w 1940 r., gdy miał 12 lat. Ze względu na wojnę, ale też dzięki swym wielkim zdolnościom czteroletni program nauczania harmonii przerobił w sześć miesięcy. Jego nauczycielem był tam Goffredo Petrassi, który wywarł na niego duży wpływ. Pod jego kierunkiem Ennio studiował grę na trąbce, kompozycję i muzykę chóralną. W 1946 r. uzyskał dyplom w zakresie gry na trąbce. Mimo że miał już na swym koncie sporo mniejszych i większych kompozycji i aranżacji, nadal się kształcił i ostatecznie ukończył studia w 1954 r. z wynikiem 9,5 na 10 punktów, cały czas w klasie prof. Petrassiego.

Pierwsze utwory przyszły twórca zaczął komponować już w wieku sześciu lat pod kierunkiem ojca, który zachęcał syna do rozwijania jego naturalnych zdolności. W 1946 r. Ennio skomponował pieśń „Il Mattino” (Poranek) – pierwszy z siedmiu „młodzieńczych” tego rodzaju utworów. W następnych latach pisał już regularnie muzykę do sztuk teatralnych i w stylu klasycznym na głosy i fortepian, w 1953 r. po raz pierwszy skomponował utwory dla potrzeb radia, nie przestając tworzyć dzieł na orkiestrę. Odznaczały się one dużą rozmaitością rodzajów muzycznych, ale też świadomym eklektyzmem, czyli nawiązywaniem do innych twórców.

W 1955 r. rozpoczął współpracę z filmem, która miała mu przynieść największą popularność i uznanie. Szczególny rozkwit jego twórczości przypada na lata 1960-80, chociaż właściwie do końca życia tworzył nieprzeciętne dzieła. Ocenia się, że skomponował on ponad 500 utworów dla kina i telewizji i przeszło 100 dzieł klasycznych. Większość jego kompozycji zyskała sławę międzynarodową, a ponad 70 filmów z jego muzyką otrzymało różne nagrody. Trudno nawet wymienić drobną część tych dzieł, są to np. „Misja” (1986), liczne westerny, zwłaszcza włoskie. Tworzył muzykę do filmów największych reżyserów, np. Bernardo Bertolucciego, Mauro Bologniniego, Rolanda Joffé czy Romana Polańskiego.

W 2007 r. otrzymał Oscara za całokształt twórczości filmowej a w 2016 r. tę samą nagrodę za muzykę do westernu Quentina Tarantino „Nienawistna Ósemka”. A skomponowana przez Morriconego ścieżka dźwiękowa do filmu „Dobry, zły i brzydki” z 1966 r. uchodzi do dzisiaj za jedną z najbardziej znaczących w dziejach kinematografii.

Ale Morricone grał też, na początku swego dorosłego życia, w zespołach jazzowych a później tworzył muzykę dla takich postaci estrady jak Paul Anka czy włoscy wykonawcy Mina, Milva, Zucchero i Andrea Bocelli.

Jednocześnie przy całej rozmaitości gatunków muzycznych, które uprawiał i wielości odbiorców, dla których tworzył (teatr, radio, telewizja i przede wszystkim film) potrafił nadawać swym utworom pewną zawartość duchową, a nawet religijną. Docenił to papież Franciszek, wręczając mu w 2019 r. Złoty Medal swego pontyfikatu za – jak to określił – „jego niezwykłe zaangażowanie artystyczne, które miało także aspekty natury religijnej”. A kilka miesięcy później artysta pożegnał się ze sceną, ale – ku zaskoczeniu wielu – zgodził się poprowadzić na początku br. koncert w Auli Pawła VI w Watykanie, bo – jak wyznał – „nie umiałem powiedzieć «nie»”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję