Reklama

Kościół

Matka Boża piękna jak zawsze - zakończono konserwację Cudownego Obrazu

Dobiegła końca doroczna konserwacja Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Tradycyjnie odbyła się ona w Wielkim Tygodniu. Konserwację przeprowadził, jak co roku, wybitny konserwator prof. Wojciech Kurpik, wieloletni pracownik ASP w Warszawie, wraz z dr hab. Krzysztofem Chmielewskim z Wydziału Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki ASP w Warszawie.

Obraz został wyjęty z ołtarza wieczorem w Niedzielę Palmową, 14 kwietnia. Badanie odbywało się w pracowni za klauzurą zakonną. W dorocznej konserwacji uczestniczył stały opiekun Cudownego Obrazu o. Melchior Królik, kustosz Jasnogórskiego Obrazu.

„Najwyraźniej to szczęście Boże było z nami, bo obraz znajduje się w doskonałej kondycji po tym roku osamotnienia, w tym sensie, że nie było przy nim konserwatorów – zapewnia prof. Wojciech Kurpik- Prognozy nasze są bardzo dobre w tej chwili, zważywszy właśnie na stan techniczny samego malowidła. Po prostu przestają pokazywać się pewne niepokojące zjawiska. Spęcherzeń nie ma już dawno, natomiast lekkie, drobne złuszczenia samej farby w postaci takich drobnych daszków czasami się pojawiały, a w tej chwili już nie obserwujemy tego. To jest wynikiem klimatyzacji, która została zainstalowana i mam nadzieję, że możemy mówić z nadzieją o przyszłości, jeśli chodzi o obraz”.

Jak podkreśla prof. Kurpik sprawdziły się środki do konserwacji obrazu: „Ale najważniejsze co tu odgrywa rolę, to jest ustabilizowanie wilgotności powietrza, które go otacza w tym hermetycznym obszarze, bo to nie tylko sam sejf, który jest zabytkiem i jeszcze służy po 100. latach, ale i tej szyby, która jest szczelnie oprawiona i razem z sejfem tworzy jedną całość w sensie klimatycznym”.

Reklama

„Rutyną jest, że rozpoczynamy wszelkie czynności od odkurzenia obrazu, przy czym to odkurzanie jest pędzelkiem. Zbiera się kurz, a później pod mikroskopem trzeba go zbadać, aby wiedzieć, co osiada na obrazie. Kiedyś, przypominam sobie, jeszcze w latach 80-tych to były drobinki żużlu, bo huta tu działała, drobinki znajdowały się w tym kurzu – wspomina profesor - W tej chwili po prostu nie ma kurzu, bo to powietrze, którym oddycha obraz jest kontrolowane i filtrowane, i wzbogacone w azot, więc jest mniej tlenu, który koroduje i raczej szkodzi. I pod tym względem też obraz jest bezpieczny”.

System klimatyzacji przy obrazie działa od 6 lat. A jak bada się obraz? „Należy popukać – wyjaśnia prof. Wojciech Kurpik - Chodzi o to, aby w tej warstwie zaprawy znaleźć miejsce odspojone, wtedy jest pewna pustka, próżnia, i dotknięcie w tym miejscu, lekkie puknięcie palcem oczywiście, daje zupełnie inny głos niż wtedy, kiedy wszystko jest mocno zwarte. Niestety te odspojenia to jest taka natura zaprawy tego obrazu. Tego nie da się jednym zabiegiem konserwatorskim załatwić. Po wielowiekowych przygodach swoich, a przede wszystkim po ostatniej wojnie, kredy obraz był w wilgotnym schowku, wilgoć sprawiła, że zaprawa, która jest klejem glutynowym, rozłożyła się po prostu i warstwy malarskie temperowe, sztywne leżą na kredzie, która jest pozbawiona spoiwa i to miejscami jest proszek, a miejscami to są płatki przypominające ciasto francuskie. Jak taki płatek z innym płatkiem się uda skleić to na przyszły rok w tym samym miejscu tylko piętro niżej się rozwarstwia i zaczyna się na nowo. Dlatego obraz musi być stale doglądany, bo tej jego natury już nic nie zmieni, nawet idealny klimat. Natomiast klimat daje to, że samo drewno tego obrazu uspokaja się, już nie ma tego skurczu desek, które jest przyczyną powstawiania pęcherzy, daszków farby, które przerażają nas konserwatorów. Nie ma chyba lepszej sytuacji dla przechowywania obrazu, jaką ma w tej chwili obraz jasnogórski”.

Podczas tegorocznej konserwacji wykonano jedynie lokalne zawerniksowanie, w miejscu zmatowienia farby.

Reklama

„Matka Boża jest piękna jak zawsze, jak we śnie, kiedy się pojawia, zwłaszcza kiedy zbliża się czas Wielkanocy i przyjazd na Jasną Górę” - mówi ze wzruszeniem prof. Kurpik.

W 1979 r. ówczesny generał Zakonu Paulinów o. Józef Płatek powołał specjalną komisję roboczą ds. stałej opieki konserwatorskiej nad Cudownym Obrazem Matki Bożej, o powołaniu której powiadomiono także Prymasa Polski Kard. Stefana Wyszyńskiego. W skład tej komisji wszedł m.in. prof. Wojciech Kurpik. Od roku 1999 w pracach konserwatorskich profesorowi towarzyszy także dr hab. Krzysztof Chmielewski.

*

Podczas prac konserwatorskich zwykle dokonywana jest także zmiana sukienki zdobiących Ikonę Jasnogórską. Tym razem na Jasnogórskim Obrazie zawisła sukienka milenijna, zwana też sukienką Tysiąclecia, wykonana w związku z uroczystościami Millenium Tysiąclecia Chrztu Polski, oraz korony ofiarowane przez papieża św. Jana Pawła II. W ten sposób ojcowie paulini chcą uczcić św. papieża Polaka w 40. rocznicę jego pierwszej pielgrzymki do Polski. Sukienka milenijna z kolei przypomina postać kard. Stefana Wyszyńskiego. O Jego rychłą beatyfikację nieustannie trwa modlitwa na Jasnej Górze.

Sukienka milenijna wykonana w związku z uroczystościami Millenium Tysiąclecia Chrztu Polski (966-1966) przez Siostry Westiarki z Warszawy, ukończona została w lutym 1965 r. Inicjatorem jej powstania był ówczesny przeor Jasnej Góry o. Teofil Krauze. Podłoże srebrnej blachy wykonanej przez złotnika Czyżewskiego zostało obciągnięte niebieskim haftem z motywem lilii, z naszytymi brylantami na sukni Maryi, a na sukni Dzieciątka – haft purpurowy z motywami orientalnymi rozetek, również ze świecącymi brylancikami. Projekt zatwierdził i patronował mu Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński. Poświęcona została przez Prymasa Tysiąclecia ze współudziałem abpa Karola Wojtyły, 3 maja 1966 r.

Głowy Matki Bożej i Pana Jezusa ozdobiły korony papieskie – dar Jana Pawła II. Papież pobłogosławił korony na dzień przed swoją śmiercią, 1 kwietnia 2005 roku. W złotych koronach ofiarowanych przez Ojca Świętego znalazło się wyobrażenie orłów piastowskich i lilii andegaweńskich. Korony mają wygrawerowany napis „Totus Tuus”.

2019-04-17 11:45

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pani Ostrożańska spieszy z pomocą

2020-06-30 12:26

Niedziela podlaska 27/2020, str. VI

[ TEMATY ]

obraz

obraz

Ostrożany

Archiwum Sanktuarium w Ostrożanach

Słynący łaskami obraz Matki Bożej w Ostrożanach

Kult i sława obrazu Matki Bożej Ostrożańskiej upowszechniły się po przejściu wielkiej zarazy w l. 1708-1710. Fakt, że w parafii ostrożeńskiej tylko jeden dom we wsi Borzymy został dotknięty zarazą, uznano za szczególny znak opieki Matki Najświętszej.

Odnotowane wota, liczne świadectwa potwierdzają cudowność miejsca oraz świadczą o łaskach doznawanych po lata współczesne.

CZYTAJ DALEJ

Ze św. Michałem Archaniołem na Jasną Górę - peregrynacja figury największego z aniołów

2020-07-04 16:15

[ TEMATY ]

Jasna Góra

św. Michał Archanioł

BPJG

„Ze św. Michałem Archaniołem na Jasną Górę”. Po raz piąty do sanktuarium przybyła pielgrzymka czcicieli tego największego z aniołów. Towarzyszy jej figura Dowódcy Wojsk Niebieskich z groty w Gargano, gdzie objawił się czterokrotnie.

- Św. Michał to Boży ochroniarz – zauważył ks. Piotr Prusakiewicz, michalita. Przekonuje, że „jest on wyjątkowym aniołem, zaufanym Pana Boga, wtajemniczonym, pierwszym spośród innych posłańców, bo on ze względu na swą wierność Bogu został ustanowiony Księciem Wojska Niebieskiego”. - On nie tylko umacnia nas, ale działa jak dobry Boży ochroniarz, uprzedzająco, na zapleczu, dzięki niemu mamy mniej pokus, on stawia na naszej drodze dobrych ludzi, osłabia siłę działania złego - podkreśla zakonnik.

Michalita dodaje, że św. Michał Archanioł to patron szczególnie na obecne czasy. - On jest patronem dobrego wyboru, on także podczas czwartego swojego objawienia przyniósł uzdrowienie mieszkańcom Monte Sant’Angelo Gargano kiedy trwała epidemia dżumy - podkreśla.

Figura św. Michała Archanioła z Gargano od siedmiu lat peregrynuje po Polsce. Zawsze najważniejszym miejscem pielgrzymkowym dla jego czcicieli jest Jasna Góra.

Któż jak Bóg! - wołają setki osób, które przybyły do Sanktuarium. - Jeżeli szukamy ratunku dla Polski to tutaj i jeżeli szukamy z kim, to ze św. Michałem, największym wojownikiem. Lepszego duetu niż Maryja i św. Michał nie ma - uważa Luiza z Lublina.

W Polsce, i nie tylko, wciąż odżywa kult św. Michała, największego spośród aniołów. Coraz więcej parafii wraca do modlitwy - egzorcyzmu papieża Leona XIII na zakończenie Mszy św. i woła: „św. Michale Archaniele wspomagaj nas w walce ze złem”.

Karol Wojteczek z redakcji dwumiesięcznika „Któż jak Bóg” zauważa, że kult św. Michała obecny jest także na Jasnej Górze. Przypomina, że przed laty działało tu bractwo anielskie, które w różny sposób wspierało pielgrzymów. - Dając im chleb, opatrując nogi - mówi.

Na Jasnej Górze, z jednej i z drugiej strony wejścia, św. Michał Archanioł wita pielgrzymów. Widać go nad bramą główną i w niszy bramy papieskiej, gdzie jest jego mozaika.

Kult aniołów to jeden z ważnych elementów duchowości paulińskiej. Jest to wyraz wdzięczności zakonników za opiekę na pustyni nad św. Pawłem Pustelnikiem – Patriarchą Zakonu Paulinów. W Polsce kult Aniołów Stróżów rozpowszechnił się właśnie dzięki paulinom, którzy w XVII w. założyli na Jasnej Górze pierwsze Bractwo Aniołów Stróżów.

Pielgrzymka zgromadziła wiernych z parafii pw. św. Michała Archanioła w całej Polsce, ruchu Rycerzy św. Michała Archanioła i Czcicieli św. Michała Archanioła, osoby noszące szkaplerz św. Michała Archanioła, czytelników dwumiesięcznika „Któż jak Bóg”, tych, którzy uczestniczyli w Polsce w nawiedzeniu figury oraz tych, którzy biorą udział w pielgrzymkach na Górę Gargano.

W programie całodniowego spotkania na Jasnej Górze znalazły się: Msza św. w Kaplicy Matki Bożej o godz. 13.30 pod przewodnictwem wikariusza generalnego księży michalitów ks. Rafała Kamińskiego, nabożeństwo o uzdrowienie duszy i ciała i uwolnienie z nałogów, spotkanie z egzorcystą ks. Zbigniewem Baranem oraz Apel Jasnogórski.

Rzeźba nawiedzająca Jasną Górę jest kopią figury św. Michała Archanioła z Sanktuarium na Górze Gargano, w mieście Monte Sant’Angelo we Włoszech.

To jedyna świątynia na świecie, która nie została nigdy poświęcona ludzką ręką. Dokonał tego sam Wódz Niebieskich Zastępów wraz ze swoimi aniołami. Od czasu objawień św. Michała Archanioła z 29 września 493 r. miejsce to nazywane jest Niebiańską Bazyliką.

Wielu pielgrzymów nazywa to miejsce również Bramą do Niebios. Wynika to z tego, iż św. Michał zapowiedział w nim: „Tam, gdzie otwiera się skała, będą przebaczone grzechy ludzkie”.

Święty Michał dowodził wojskami anielskimi, które w proch i pył roztrzaskały buntownicze szeregi szatana. Dlatego od początku ludzkości jest niezrównanym sojusznikiem w walce z pokusami. Świętego Michała Archanioła przedstawia się jako wojownika z białymi skrzydłami, w tunice i paliuszu, w szacie władcy, gromiącego smoka-szatana.

CZYTAJ DALEJ

"Dużo ludzi modli się i prosi o modlitwę" - rozmowa z Józefem Popiełuszką, bratem bł. ks. Jerzego

2020-07-05 11:00

ks. Łukasz Romańczuk

Pan Józef Popiełuszko wraz z żoną Alfredą

Okrutna śmierć ks. Jerzego Popiełuszki poruszyła wielu Polaków. Niezliczone tłumy na pogrzebie i licznie przychodzący ludzie odwiedzający jego grób na warszawskim Żoliborzu. Dziś cieszymy się, ks. Jerzy jest już błogosławiony. Na szczęście między nami są ci, którzy pamiętają tego odważnego kapelana “Solidarności”. Z Józefem Popiełuszką, bratem ks. Jerzego, rozmawia ks. Łukasz Romańczuk.

ks. Łukasz Romańczuk: Nasza rozmowa odbywa się tuż przed uroczystościami w parafii pw. św. Michała Archanioła w Miliczu, czy często zdarza się, że jest pan zapraszany na instalację relikwie brata, bł. ks. Jerzego?

Józef Popiełuszko: Bardzo często. W wielu miejscowościach byliśmy już w Polsce i poza jej granicami. W lutym byliśmy w Anglii, wcześniej w Norwegii. Zapraszano nas także na Wschód, a tak to zapraszani jesteśmy do różnych miejsc w Polsce.

ks. Ł.R: Wspomnienia brata, to także wspomnienia z dzieciństwa. Jak wspomina pan ks. Jerzego z lat młodości?

J.P.: Po pierwszej Komunii św. Jerzy zapisał się do ministrantów i codziennie rano był na mszy św. Wychodził z domu godzinę wcześniej, aby zdążyć, bo do kościoła było 5 km. Nauczyciela mamę wezwała i powiedziała, że za to dostanie obniżony stopień, ale on nie załamał się i do końca podstawówki służył do mszy.

ks. Ł.R: Pana brat, ks. Jerzy, kiedy był kapelanem “Solidarności” czuł niebezpieczeństwo jakie mogło wynikać z jego posługi?

J.P.: Niebezpieczeństwo było w każdej chwili. Cały czas przy mieszkaniu pilnowała go Służba Bezpieczeństwa. Ale on się nie gniewał na nich. Sam albo kolegom mówił, aby zanieść tak do nich kawę czy ciepłą herbatę, aby im mimo zimna było lżej, bo oni tylko pracują. Nie oni są winni, ale system tego był winien.

ks. Ł.R.: I nadszedł rok 1984. Okrutna śmierć ks. Jerzego. Jak wspomina pan ten czas, kiedy dowiedział się o śmierci brata?

J.P.: Trudno powiedzieć. Na początku nie dowierzałem, ale niestety okazało się to prawdą. Później męczyli nas. Mnie też chcieli aresztować, bo po śmierci brata pojechałem z mamą na mszę za Ojczyznę i biskup obecny tam wtedy chciał pokazać nam rzeczy, które wyłowiony. Mieszkaliśmy u jednej pani i przyszli ubecy i powiedzieli, że rewizję będą robić, a do mnie powiedzieli: “Pan pojedzie z nami”. Mama zaczęła płakać i powiedziała: “Jak jego zabieracie, to i ja z wami pojadę.” Oni byli w kropce i nie wiedzieli co zrobić. W klatce był telefon i poszli zadzwonić, bo wiedzieli, że jak matkę zabiorą to zaraz cały świat będzie o tym wiedział. I dali spokój. Dużo było takich zajść.

ks. Ł.R: To niesamowite mieć brata, który jest wśród błogosławionych. Odczuwa pan wstawiennictwo bł. ks. Jerzego w codziennym życiu?

J.P.: Bardzo odczuwam. W 2000 roku zachorowałem na nowotwór na języku. Powstała taka blizna. Lekarze dawali mi 2-3 miesiące życie. Nie poddałem się. Po jakimś czasie pojechałem do Warszawy na operacje. Tam dostałem anginy i już operacja nie była możliwa. Musiałem wyleczyć anginę. I anginy już nie mam i 20 lat już żyję i możemy dziś rozmawiać.

ks. Ł.R. A spodziewał się pan, że po śmierci ks. Jerzego będzie taki rozgłos, a na jego grób ludzie będą przynosić kwiaty, znicze? Czy wtedy zastanawiał się pan, że ta śmierć, męczeńska śmierć przyczyni się do tego, że ks. Jerzy będzie wśród błogosławionych?

J.P.: Trudno było to sobie z początku wyobrazić. Ale pojawiały się myśli, że z tej śmierci męczeńskiej coś musi wyniknąć. Dużo ludzi modli się i prosi o modlitwę. Dzwonią do nas i doznają wielu łask od Pana Boga za przyczyną bł. ks. Jerzego. I my też modlimy się i Pan Bóg, za wstawiennictwem ks. Jerzego, daje bardzo dużo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję