Reklama

Europa

Kościół katolicki na Litwie przed wizytą Franciszka

W sobotę rano papież Franciszek przybędzie do Wilna, w ramach swej wrześniowej pielgrzymki do Krajów Bałtyckich. Na Litwie będzie przebywać 22 i 23 września, a następnie uda się na Łotwę i do Estonii. Z tej okazji publikujemy obraz Kościoła na Litwie, prezentujący jego działalność, wyzwania i problemy z jakimi się zmaga.

[ TEMATY ]

Litwa

Franciszek na Litwie Łotwie i Estonii

rh2010/Fotolia.com

Przygotowania do wizyty

Na spotkanie z papieżem w Wilnie i Kownie zarejestrowało się już ponad 200 tys. osób. Organizatorzy zapewniają, że można będzie też trafić do sektorów bocznych bez rejestracji, a zobaczyć papieża na trasie przejazdu w Wilnie i w Kownie.

W księgarniach pojawiało się dużo książek ze zdjęciem Franciszka: to jego encykliki, przemówienia, wywiady z nim. Na portalach katolickich i w niedzielnych kazaniach przytaczane są fragmenty katechez Franciszka. Od 18 sierpnia do 16 września w wileńskiej katedrze prowadzony jest cykl niedzielnych wykładów o papieżu, transmitowany też w programie Litewskiego Radia „Kultura“.

Reklama

Wizyta papieża Franciszka nie wzbudza takich emocji i kontrowersji, jak jego poprzednika Jana Pawła II przed 25 latami. Wówczas lewicowe media pytały, ile taka wizyta będzie kosztować kraj pogrążony w kryzysie transformacji ustrojowej. Dziś koszty organizacji pielgrzymki papieskiej nie wzbudzają już emocji.

Odbyła się pierwsza tura szkoleń dla 500 wolontariuszy w Kownie, 8 września kolejnych pół tysiąca osób weźmie udział w analogicznych szkoleniach w Wilnie. Warto zaznaczyć, ze zainteresowanie było olbrzymie: napłynęło ponad 1800 zgłoszeń na wolontariuszy, organizatorzy wybrali tysiąc. Wolontariuszy czeka praca kilka dni przed przybyciem papieża i kilka dni po jego wyjeździe.

Kościół robi bardzo wiele, aby wzbudzić zainteresowanie społeczeństwa litewskiego tą wizytą. Z nadzieją, że zaowocuje ona nadzieją, do czego nawiązuje zresztą oficjalne hasło papieskiej wizyty: „Jezus Chrystus naszą nadzieją“.

Reklama

Litwinom chodzi nie tylko o nadzieję w znaczeniu transcendentalnym, ale i o nadzieję, że da się żyć godnie we własnym kraju. Bo przecież Litwa przoduje w Europie pod względem emigracji. Większość jest przekonana, że nie można tu na życie godne zarobić. Poza granicą ubóstwa, która wynosi 307 euro na osobę, znajduje się 23 proc. ludności. Na dodatek ludności, której liczba z każdym kolejnym rokiem się kurczy...

Nadziei na Litwie naprawdę potrzeba. I takie jest główne oczekiwanie związane z wizytą Franciszka.

Nieco historii: Represje i prześladowania

Zakończenie II wojny światowej nie było dla Litwy i sąsiednich państw bałtyckich Łotwy i Estonii powiewem wolności, tylko powrotem w objęcia groźnego sąsiada – ZSRR, „bratniego uścisku” którego bałtyckie narody doświadczyły już w latach 1940 – 1941. Za jednego z najgroźniejszych wrogów systemu radzieckiego uznano Kościół katolicki, do którego na Litwie należało ponad 80 procent mieszkańców republiki. Była to jedyna w ZSRR republika, w której dominowali katolicy. Kościół cieszył się ogromny autorytetem w społeczeństwie, co władzom sowieckim utrudniało podporządkowanie go własnym interesom, jak i fakt, że podlegał Stolicy Apostolskiej.

Walka o ”rząd dusz” trwała aż do rozpadu systemu komunistycznego i ZSRR w 1990 roku. Była prowadzona różnymi metodami: w czasach stalinowskich represjonowano ponad 360 księży z 1200 pełniących posługę. W 1944 r. aresztowano biskupów, na wolności pozostawał tylko jeden. Podczas „odwilży” po śmierci Stalina, z łagrów wracali uwięzieni kapłani, ale za czasów Chruszczowa rozpętano masową akcję ateizacji społeczeństwa: od przedszkoli po instytucje naukowe. Księży masowo wciągano w „walkę o pokój”, organizując kongresy przedstawicieli różnych związków wyznaniowych, na których przyjmowano deklaracje skierowane przeciwko wyścigowi zbrojeń i demaskowano politykę imperializmu.

Za najbardziej „reakcyjny” element w Kościele katolickim uznano zakonników i zakonnice. Wspólnoty zakonne stanowiły w pojęciu radzieckich urzędników formacje antyspołeczne, nie mające prawa do istnienia. Pierwsza próba zlikwidowania klasztorów nastąpiła w latach 1940-1941, kiedy znacjonalizowano budynki klasztorne i mienie zakonów. Po wkroczeniu w 1944 r. Armii Czerwonej na teren Litwy rozpoczął się nowy etap prześladowań: wojsko zajmowało klasztory, konfiskując zapasy żywności. Na początku 1947 roku opracowano szczegółowy plan likwidacji zakonów na Litwie, zgodnie z którym należało pozostawić dla każdego zgromadzenia tylko po jednym klasztorze. Zakonnicy mieli tworzyć „kolektywy produkcyjne”, które społeczno-użyteczną pracą zarabiałyby na własne utrzymanie.

Proces ten trwał do lipca 1948 roku, kiedy to po przyjęciu rzez Radę Ministrów Litewskiej SRR uchwały o trybie nacjonalizacji domów modlitewnych i klasztorów, przystąpiono do akcji całkowitej likwidacji zakonów. Księża zakonni musieli „dobrowolnie” złożyć rezygnację na ręce Pełnomocnika ds. Kultów z przynależności do zakonu i przejść do diecezji. Według danych z 1959 roku na Litwie posługę w parafiach pełniło 53 kapłanów zakonnych. Włączali się oni także aktywnie w formację członkiń zakonów i zgromadzeń zakonnych żeńskich, które zostały zlikwidowane całkowicie. Zakonnice miały odtąd prowadzić życie „świeckie”, szukając mieszkania i pracy na własną rękę.

Likwidacja zgromadzeń żeńskich odbywała się w zawrotnym tempie, litewski pełnomocnik w piśmie z 27 sierpnia 1948 roku do władz moskiewskich donosił: „24 sierpnia br. prowadzono pracę zgodnie z powziętym planem i w ciągu dnia w Kownie żeńskich klasztorów nie zostało”. W październiku 1949 r. litewski pełnomocnik pisał, że nastąpiła „samolikwidacja” zakonów i zgromadzeń zakonnych, kościoły żeńskich zgromadzeń zamknięto, a męskich - większość zamknięto, niektóre pozostawiono, jako parafialne. Likwidacja legalnej działalności zgromadzeń zakonnych, jaka nastąpiła w okresie stalinowskim nie oznaczała, że życie zakonne przestało istnieć. Rozproszone zakonnice katechizowały, pomagały na plebaniach, pracowały tak jak osoby świeckie w placówkach zdrowia czy w oświacie. Kapłani prowadzili dla nich dni skupienia i rekolekcje i nawet mimo trudnych warunków wszystkie zgromadzenia zakonne żeńskie prowadziły formację nowicjuszek.

Rozproszone i ukryte życie zgromadzeń zakonnych próbowano kontrolować. Już w 1951 roku litewski pełnomocnik ds. kultów na polecenie z Moskwy miał ustalić, czym się zajmują byli członkowie zakonów i zgromadzeń zakonnych. Okazało się, że zadanie to jest trudne do wykonania, ponieważ zakonnice, pracując jako osoby świeckie, ukrywały przed obcymi informację o swej przynależności do zakonów. Nieraz pełniły odpowiedzialne funkcje w placówkach oświatowych i nawet były nagradzane za dobrą pracę. Stan taki trwał do momentu, aż władze nie ustaliły tożsamości sióstr. Wiele z nich w ukryciu prowadziło katechizację, przygotowywało dzieci do I Komunii św., było organistkami. Niezależnie od pracy, jaką wykonywały, szerzyły wiarę, a właśnie likwidacja zgromadzeń miała na celu zanik życia religijnego w społeczeństwie radzieckim. Można więc stwierdzić, że ukryte życie zakonne przyczyniało się do zachowania wiary w społeczeństwie poddawanemu ateistycznej indoktrynacji.

Jednym z pierwszych posunięć władz radzieckich było zamykanie seminariów duchownych: na początku 1945 roku zamknięto seminaria w Wilnie i Telszach, po wojnie nie wznowiło działalności seminarium w Wyłkowyszkach (Vilkaviškis). Zezwolono tylko na działalność jednego – Kowieńskiego Seminarium Duchownego, które miało kształcić księży dla całej Litwy. Liczbę kleryków w tym seminarium sukcesywnie władze sowieckie ograniczały: pod koniec lat 40. do 150 kleryków, a od lat 60. do 25. Każdy kandydat musiał uzyskać zgodę na studia w seminarium z urzędu Pełnomocnika ds. Kultów Religijnych, który służył jako przykrywka dla służb specjalnych. Na przykład, w roku 1959 złożono 35 podań o przyjęcie na pierwszy rok, pozwolenie uzyskało tylko 13 chłopców, z których trzech odrzuciło kierownictwo seminarium. Zaostrzenie rekrutacji miało doprowadzić do „naturalnego” zaniku duchowieństwa katolickiego na Litwie. W 1961 r. komunistyczne władze litewskie zamierzały nawet zrezygnować z przyjmowania kandydatów do seminarium, ale pod presją argumentów pełnomocnika, że mogłoby to wywołać niezadowolenie wśród wierzących, nabór ograniczono do pięciu osób. Dopiero lata 80. i radziecka „pierestrojka” pozwoliły na zwiększenie liczby kleryków.

Momentem zwrotnym w powojennej historii Kościoła katolickiego na Litwie był rok 1988: w kwietniu podczas wizyty „ad limina“ biskupów Litwy do Watykanu bez uprzedniego uzgodnienia z władzami sowieckimi, nowym przewodniczącym Konferencji Episkopatu Litwy został administrator diecezji koszedarskiej bp Vincentas Sladkevičius (1920 -2000). Jeszcze w 1957 roku otrzymał on od papieża Pius XII nominację na biskupa pomocniczego „sedi datus“ diecezji koszedarskiej i został potajemnie wyświecony przez bp. Tofiliusa Matulionisa na plebanii w Birsztanach. Władze sowieckie nie zezwoliły Sladkevičiusowi na pełnienie obowiązków biskupa, do 1959 r. mieszkał w prywatnym mieszkaniu, był stale nękany przez KGB, wiosną 1959 r. został zesłany do rejonu birżańskiego. Dopiero w 1982 r. wrócił do diecezji, jako administrator apostolski, popierał nielegalne wydawanie „Kroniki Kościoła Katolickiego na Litwie“, udzielał święceń kapłańskich księżom, którzy ukończyli nielegalne seminarium, za okazaną niezłomną postawę duchową papież Jan Paweł II w maju 1988 r. nadał mu godność kardynała.

3 sierpnia 1988 r. w Kownie do ponad 250 księży kardynał V. Sladkevičius wygłosił przemówienie, w którym potępił politykę wyznaniową władz i ogłosił, że odtąd hierarchowie Kościoła Katolickiego będą sprawami Kościoła zarządzać bez uzgadniania swych decyzji z władzami, które tylko będą informowane o dokonanych zmianach w parafiach czy w instytucjach kościelnych. Jesienią tego roku wiernym została zwrócona Katedra i kościół św. Kazimierza w Wilnie. W 1989 r. Jan Paweł II mianował bp. Sladkevičiusa arcybiskupem kowieńskim. Rządził nią do 1995 r., kiedy to, z powodu choroby, złożył rezygnację z urzędu. Był jednym z największych autorytetów moralnych na Litwie. Podczas burzliwego okresu przemian społecznych w latach 1988 -1990 jednoznacznie wypowiadał się za wolnością Kościoła i narodu.

2018-09-21 12:17

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Białoruś/ Granice Białorusi z Polską i z Litwą nie są zamknięte

2020-09-18 15:56

[ TEMATY ]

Polska

Polska

Białoruś

Litwa

granica

PAP

Na granicy między Litwą a Białorusią

Na granicy między Litwą a Białorusią

Granice Białorusi z Polską i z Litwą nie zostały zamknięte w piątek, chociaż w czwartek taki krok zapowiadał białoruski prezydent Alaksandr Łukaszenka. Eksperci sugerują, że „prezydent zapewne miał na myśli wzmocnienie granicy”.

„Białoruskie przejścia graniczne pracują w obu kierunkach” – potwierdził w rozmowie z PAP Anton Byczkouski z Państwowego Komitetu Granicznego (GPK), odpowiednika polskiej Straży Granicznej.

Rano GPK poinformował, że „wzmocniono ochronę granicy”, a także kontrole na przejściach granicznych i monitoring strefy przygranicznej.

„Odbywa się ona we wzmocnionym trybie funkcjonowania służby granicznej i kontroli oraz z zastosowaniem rezerw taktycznych" - napisał w piątek rano w komunikacie.

Później w ciągu dnia pojawiły się informacje o tym, że białoruskie służby celne nasiliły kontrole osób wjeżdżających do kraju.

Czytelnicy portalu TUT.by poinformowali, że „celnicy pozwalają wwozić (do kraju) tylko rzeczy używane i towary niezbędne w podróży”. Państwowy Komitet Celny w oświadczeniu dla TUT.by uściślił, że kontrole zostały zintensyfikowane, ale nie zmieniły się zasady przewozu towarów przez granicę. „Zrobiono to po to, by nie dopuścić do przewozu towarów zabronionych i objętych ograniczeniami, a także przewozu partii produktów na sprzedaż pod pozorem rzeczy osobistych” – poinformowała ta instytucja.

O tym, że granice z Polską i Litwą są przejezdne w obie strony informują od czwartkowego wieczoru białoruskie media niezależne, powołując się na służby graniczne wszystkich trzech krajów.

„Jesteśmy zmuszeni zabrać wojska z ulicy, pół armii postawić pod broń i zamknąć granicę państwową na zachodzie. Przede wszystkim – z Litwą i Polską” – powiedział w czwartek wieczorem Łukaszenka. Dodał, że konieczne jest wzmocnienie kontroli na granicy z Ukrainą.

„Nie wiemy, z czym oni jeszcze wyskoczą. Zostało zaledwie kilka chwytów, by rozpocząć gorącą wojnę” – oświadczył lider Białorusi, występując podczas Forum Kobiet w czwartek w Mińsku.Ponieważ żadna z państwowych instytucji nie wypowiadała się bezpośrednio na temat „zamknięcia granicy”, sprawę komentowali eksperci. Większość z nich uważa, że Łukaszenka „miał na myśli nie zamknięcie a wzmocnienie ochrony granicy”. Taką hipotezę wyraził jeszcze w czwartek komentator portalu Naviny.by Alaksandr Kłaskouski.

„Wygląda na to, że chodzi o te kroki militarne, które już zostały podjęte (m.in. manewry wojskowe w obwodzie grodzieńskim), żeby rozkręcić propagandową psychozę” – ocenił Kłaskouski. Na tle protestów przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich Łukaszenka i propaganda państwowa, później wsparta przez rosyjską, zaczęli promować wersję o spisku zagranicy i planach destabilizacji Białorusi włącznie z ryzykiem agresji militarnej.

Również politolog Andrej Jehorau powiedział Radiu Swaboda, że mogło dojść do nieporozumienia i Łukaszenka zapewne „miał na myśli, że granice są chronione przez dodatkowe siły wojskowe”, co ma sens, zwłaszcza w kontekście wypowiedzi o rzekomym zagrożeniu z zewnątrz.

Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz, który wziął w piątek udział w wideokonferencji dla białoruskich mediów ocenił, że „oświadczeniami o zamknięciu granicy władze próbują zastraszyć społeczeństwo”.

Minister spraw zagranicznych Litwy ocenił, że za wypowiedzią Łukaszenki kryje się chęć „zademonstrowania, że istnieje zagrożenie zewnętrzne”. „A jeśli go nie ma, to trzeba je znaleźć” – ocenił Linas Linkeviczius.

Z kolei premier Litwy Saulius Skvernelis zapowiedział, że jeśli Białoruś zamknie granice, Polska i Litwa zamknął swoje przejścia dla białoruskich towarów jadących na Zachód.

Z Mińska Justyna Prus (PAP)

just/ kar/

CZYTAJ DALEJ

Święto rodziny w parafiach całej diecezji

2020-09-26 21:25

[ TEMATY ]

małżeństwo

List Pasterski

Święto rodziny

Niedziela Rodziny

Monika Jaworska

Przed epidemią rodziny diecezji bielsko-żywieckiej co roku pielgrzymowały do Kalwarii Zebrzydowskiej.

Przed epidemią rodziny diecezji bielsko-żywieckiej co roku pielgrzymowały do Kalwarii Zebrzydowskiej.

Gdyby nie koronawirus, także i w tym roku małżeństwa i całe rodziny diecezji bielsko-żywieckiej pielgrzymowałyby we wrześniu do Kalwarii Zebrzydowskiej, by tam uczestniczyć w drodze krzyżowej na kalwaryjskich dróżkach oraz w Eucharystii i spotkaniach przy poczęstunku. Koronawirus pokrzyżował plany i pielgrzymka się nie odbędzie. W zamian za to w parafiach całej diecezji 27 września organizowana jest Niedziela Rodziny.


Z tej okazji biskup Roman Pindel wystosował specjalny list pasterski, w którym wyraża nadzieję, że „święto rodziny w parafii przyjmie się w diecezji i pozostanie na przyszłe lata, będąc zachętą do pielgrzymowania do Kalwarii w większej liczbie, gdy pozwolą już na to zewnętrzne okoliczności”.

W liście wyjaśnia, że Bóg pragnie małżeństwa opartego na wyjątkowej miłości – trwałej, wyrażającej się w formie zawarcia małżeństwa. – Nieraz spotykam kobiety i nielicznych mężczyzn, opuszczonych przez swoich współmałżonków, którzy dalej noszą obrączkę na znak, że oni ze swej strony pozostaną wierni miłości i przysiędze małżeńskiej, w nadziei, że doczekają się powrotu małżonka i ponownego złączenia – wspomina biskup.

W dalszej części listu zauważa, że naturalnym pragnieniem kochających się osób jest przekazanie życia dzieciom, aby były kochane przez oboje rodziców i wychowywane do samodzielnego, dojrzałego i pięknego życia. Jednak nie zawsze się tak dzieje, a wręcz dzieje się nawet odwrotnie – że dzieci doświadczają krzywdy. Stąd też warto, by w parafiach rozwijały się inicjatywy wspierające rodziny.

Na koniec podkreśla, że miłość wymaga troski, czyli unikania wszystkiego, co jej szkodzi i zagraża, i starania się o to, co czyni ją bardziej dojrzałą, stałą i czystą. – Nawet najbardziej kochające się małżeństwo może dotknąć kryzys, który źle przeżyty doprowadzi do rozejścia się. Pamiętajmy, że dobrze przeżyty kryzys staje się szansą i jeszcze bardziej zbliża do siebie małżonków – zapewnia pasterz diecezji.


List Pasterski Biskupa Bielsko-Żywieckiego na Niedzielę Rodziny w Parafii pt. „Zatroszczmy się o nasze małżeństwo i rodzinę” jest dostępny na kanale YouTube diecezji bielsko-żywieckiej.


Poniżej publikujemy całość listu:


Zatroszczmy się o nasze małżeństwo i rodzinę

Drodzy Bracia i Siostry,

W ostatnią niedzielę września kieruję do Was słowa zachęty, aby pochylić się nad rodziną – przede wszystkim własną, pamiętając jednak też o innych rodzinach, zwłaszcza tych, które potrzebują wsparcia i pomocy. Niech ten list będzie zachętą do podjęcia troski o małżeństwo i rodzinę.

1. Zamiast pielgrzymki do Kalwarii – Niedziela Rodziny w parafii

Co roku we wrześniu rodziny naszej diecezji pielgrzymują do sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej. Biorą udział w drodze krzyżowej na kalwaryjskich dróżkach, uczestniczą w Eucharystii i w wydarzeniach towarzyszących. W ten sposób spotykają się małżonkowie i całe rodziny, osoby zaangażowane w duszpasterstwo rodzin i poradnie życia rodzinnego. Jest to także święto kręgów Domowego Kościoła, ruchów wspierających rodziny oraz obrońców życia.

W tym roku ze względu na sytuację epidemiczną zamiast pielgrzymki, która mogłaby liczyć być może około dwustu uczestników, organizujemy w każdej parafii Niedzielę Rodziny. Mamy nadzieję, że w ten sposób w całej diecezji w tym wydarzeniu wezmą udział dziesiątki tysięcy osób. Ufamy, że święto rodziny w parafii przyjmie się w naszej diecezji i pozostanie na przyszłe lata, będąc zachętą do pielgrzymowania do Kalwarii w większej liczbie, gdy pozwolą już na to zewnętrzne okoliczności. Piszę „my”, mając na myśli organizatorów corocznych pielgrzymek związanych z duszpasterstwem rodzin naszej diecezji. Im wszystkim dziękuję za wcześniej organizowane spotkania w Kalwarii i materiały przygotowane na obecną Niedzielę Rodziny.

2. Bóg pragnie małżeństwa opartego na wyjątkowej miłości

Bóg pierwszy nas kocha, ale też uzdalnia człowieka do miłości: wobec rodziców i dzieci, do nieprzyjaciół i prześladowców, a także do miłosierdzia wobec ubogich i grzeszników. Wyjątkową miłość wlewa w serca tych, którym daje pragnienie znalezienia swojej „drugiej połowy” i wiernego życia w małżeństwie, które jest sakramentem. Nie ma innego rodzaju miłości ludzkiej, która byłaby znakiem tej, dla której Chrystus oddał życie i którą miłuje Kościół.

„Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 13), nie ma też miłości bardziej podobnej do miłości łączącej Chrystusa z Jego Kościołem jak ta, która jest między mężem i żoną (por. Ef 5, 22-33).

U początku miłości małżeńskiej stoją: zachwyt, zauroczenie, zakochanie, jednak miłość ta pragnie trwać, a pragnienie wiernego trwania wyraża się w formie zawarcia małżeństwa. Wzajemne wypowiedzenie słów przysięgi przez osoby pragnące żyć w wiernej i wyłącznej miłości wiąże się z łaską właściwą dla sakramentu. Łaska jest potrzebna każdemu małżeństwu, nie tylko po to, aby życie małżonków było owocne i święte, ale także dla pokonywania trudności i przeciwności.

Nieraz spotykam kobiety i nielicznych mężczyzn, opuszczonych przez swoich współmałżonków, którzy dalej noszą obrączkę na znak, że oni ze swej strony pozostaną wierni miłości i przysiędze małżeńskiej, w nadziei, że doczekają się powrotu małżonka i ponownego złączenia. Jedna z tych osób powiedziała wprost: „W homilii ślubnej usłyszałam, że każde z nas ma być wierne jak Chrystus, który nie zraża się licznymi niewiernościami swojej Oblubienicy”.

3. Aby każde dziecko było kochane przez oboje rodziców

Naturalnym pragnieniem kochających się osób jest przekazanie życia dzieciom, by je razem kochać i wychowywać do samodzielnego, dojrzałego i pięknego życia. Rodzicielska miłość do dziecka pragnie jego pełnego rozwoju, o który zabiega nie szczędząc czasu, wysiłków i poświęceń. Wierzący rodzice dają wobec swych dzieci pierwsze świadectwo wiary i praktykowania miłości.

Cierpliwa miłość rodziców rozumie problemy dorastających dzieci. Umie czekać i tłumaczyć, starając się przekraczać dystans między pokoleniami. Nieraz usamodzielnienie się dorosłego już dziecka wiąże się z bólem i pytaniem o przyczyny jego niewiary czy odejścia od świata wartości domu rodzinnego.

W niektórych sytuacjach pragnienie posiadania i kochania własnych dzieci pozostaje niespełnione, innym razem jest ograniczane przez sytuację życiową rodziców, chorobę czy inne uwarunkowania. Zdarza się coraz częściej, że dziecko jest wychowywane przez jednego z rodziców. Bywa też, niestety, i tak, że jest kochane bardzo niedoskonałą miłością albo doświadcza przemocy i krzywdy. W skrajnych przypadkach dochodzi do pozbawienia praw rodzicielskich wobec tych, którzy nie są w stanie zapewnić dziecku miłości, właściwego rozwoju ani poczucia bezpieczeństwa. Wobec tych problemów nie możemy być obojętni. Umiejmy zobaczyć i reagować na sytuacje, w których dziecku dzieje się krzywda. Zachęcam też gorąco do rozwijania w parafiach inicjatyw wspierających rodziny, takich jak chociażby funkcjonujące w niektórych miejscowościach świetlice parafialne, organizowane półkolonie czy wyjazdy wakacyjne.

4. Miłość wymaga troski

Nawet najbardziej kochające się małżeństwo może dotknąć kryzys, który źle przeżyty doprowadzi do rozejścia się. Mówi się, że „Miłość wymaga troski”, a więc bacznej uwagi i starania, by unikać wszystkiego, co jej szkodzi i zagraża. Jednak troska o miłość w małżeństwie i rodzinie musi obejmować też staranie o to, co czyni ją bardziej dojrzałą, stałą i czystą. Pamiętajmy, że dobrze przeżyty kryzys staje się szansą i jeszcze bardziej zbliża do siebie małżonków.

Hasło zaplanowanej tegorocznej pielgrzymki rodzin: „Eucharystia źródłem miłości” przypomina, że hojnym dawcą miłości jest Bóg, który sam jest miłością (1J 4, 8.16). Udział w Eucharystii, zwłaszcza z gorącym pragnieniem uproszenia miłości, to jeden z wyrazów troski o miłość w małżeństwie i w rodzinie.

Niech przeżywana w parafiach naszej diecezji Niedziela Rodziny będzie okazją do modlitwy za wszystkie rodziny, zwłaszcza za te, które przeżywają jakiekolwiek trudności. Nie zapominajmy o tych, którzy przeżywają śmierć współmałżonka lub dziecka. Pamiętajmy o rodzinach, które nieraz z nadludzkim wysiłkiem wychowują dziecko z głębokim kalectwem czy niepełnosprawnością.

Na koniec mam gorącą prośbę, by ratować to, co zagrożone, szukając możliwej pomocy tam, gdzie jest ona dostępna i udzielana w duchu chrześcijańskiej miłości. Zagrożone małżeństwo można uratować, korzystając z pomocy poradni rodzinnej czy uczestnicząc w odpowiednich rekolekcjach. Adresy i kontakty znaleźć można na stronach Diecezji Bielsko-Żywieckiej i Duszpasterstwa Rodzin. Przejawem troski o małżeństwo i własną rodzinę jest też uczestnictwo we wspólnotach i ruchach adresowanych do rodzin.

Na udział w wydarzeniach Niedzieli Rodziny i na wszystko to, co składa się na troskę o rodzinę udzielam pasterskiego błogosławieństwa

W imię Ojca † i Syna † i Ducha Świętego †. Amen.

† Roman PINDEL

Biskup Bielsko-Żywiecki

CZYTAJ DALEJ

Między Wschodem a Zachodem #5 – Αγιοί Ανάργυροι czyli święci bez grosza

2020-09-27 16:57

brewiarz.pl

Wczoraj Kościół Katolicki wspominał dwóch świętych braci - Kosmy i Damiana. W Polsce myślę, że mało o nich wiemy, natomiast w Grecji i w tamtejszej Cerkwii Prawosławnej wiedza na ich temat jest powszechna. Przykładem niech będzie to, że jedno z ateńskich przedmieść nosi nazwę Agioi Anargyroi.

Kim byli święci Kosma i Damian? Byli to bracia, wiele na to wskazuje, że bliźniacy. Ich działalność datuje się na przełom III i IV wieku. Imię Kosma (gr. Κοσμάς) oznacza uporządkowany, cnotliwy, natomiast Damian (gr. Δαμιανός) to pogromca lub lekarz publiczny.

Z księgi “Święci na każdy dzień” można przeczytać, że urodzili się w drugiej połowie III wieku w Arabii, w chrześcijańskiej rodzinie. W młodym wieku stracili ojca w wyniku prześladowań, które trwały w Cesarstwie Rzymskim. Gdy osiągnęli wiek dojrzały udali się do Syrii, by tam zdobywać wiedzę i umiejętności lekarskie. Następnie swą misję pełnili między innymi w Egei oraz Cyrze w Cylicji. Ich działalność przypadła w ciężkich czasach, bowiem za panowania cesarza Dioklecjana, który słynął z licznych prześladowań wobec wyznawców Chrystusa, ponieważ ci nie chcieli czcić cesarza jako boga. Chrześcijanie w owych czasach nie mogli pełnić publicznych funkcji, w dodatku konfiskowano ich mienie oraz wpędzano do więzień.

Mimo to, bracia Kosma i Damian, będąc świadomi konsekwencji, jeżeli zostali by aresztowani przez Rzymian, kontynuowali swoją misję niesienia pomocy innym. Co ciekawe, czynili to dobrowolnie, nie pobierając żadnych wynagrodzeń. I stąd wzięło się określenie anargyroi, co w grece oznacza “bez pieniędzy” [α(ν) - zaprzeczenie + αργύρια - srebrniki]. Ich działalność stała się przykładem niesienia miłosierdzia oraz miłości względem bliźniego. Jednak ich misja szybko dotarła na dwór Lizypa, ówczesnego namiestnika Cylicji, który zażądał od nich wyparcia się Chrystusa. Rzecz jasna tego nie uczynili i rzymski namiestnik skazał ich na liczne tortury.

Na początku Kosma i Damian zostali poddani biczowaniu. Następnie, przywiązawszy kamienie u ich szyi, wrzucono ich w morskie odmęty. Jednak aniołowie rozwiązali sznury i w ten sposób braciom udało się wynurzyć i dopłynąć do brzegu. Wówczas nakazano ich ukamieniować, jednak rzucane kamienie wracały w stronę oprawców. To samo miało miejsce w przypadku łuczników. Następnie braci wrzucono do pieca, lecz i tym razem nie wydarzyła im się żadna krzywda. Zdesperowany namiestnik nakazał swoim ludziom, by ścięli braciom głowy. Ich ciała zostały pochowane w Cyrze. I choć Kosma i Damian umarli w ciele, to ich dusze pozostały żywe. Teodoret, biskup z Cyru z V w., nazwał ich “atletami Boga”.

Zarówno Kościół Katolicki, jak i Cerkiew Prawosławna uznają braci Kosmę i Damiana za świętych. Za ich wstawiennictwem miały się wydarzyć liczne cuda związane z uzdrowieniem schorzałych kończyn. Mówi się, że za ich wstawiennictwem wyzdrowiał m.in. cesarz bizantyjski Justynian I Wielki, ten od budowy Hagii Sophii. W 528 r., ówczesny Ojciec Święty Felisk IV polecił sprowadzenie ich relikwii do Rzymu a na ich cześć wybudowano bazylikę mieszczącą się niedaleko Forum Romanum. I choć ich szczątki przebywały w Italii od VI w., to ich kult został rozpowszechniony dopiero w XV w., za sprawą Medyceuszy, co ciekawe, słowo medici po włosku oznacza – lekarze.

Agioi Anargyroi, czyli święci Kosma i Damian są patronami: lekarzy, chirurgów, dentystyów, farmaceutów i szpitali.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję