Reklama

Kościół

Światowe Spotkanie Rodzin: pierwszy dzień kongresu duszpasterskiego

O komplementarności kobiety i mężczyzny, kryzysie zawierania małżeństw, rodzinach z chorymi i niepełnosprawnymi dziećmi, rodzinnych przedsiębiorstwach, a także o tym, jak skutecznie pomagać rodzinie mówiono w pierwszym dniu kongresu duszpasterskiego. Jest on częścią IX Światowego Spotkania Rodzin w Dublinie i trwa od 22 do 24 sierpnia.

[ TEMATY ]

IX Światowe Spotkanie Rodzin w Dublinie

World Meeting of Families

Uczestniczy w nim około 37 tys. osób ze 116 państw, w tym 6,5 tys. poniżej 18. roku życia. Rozważają oni adhortację apostolską Franciszka „Amoris laetitia”. Głos zabierają zarówno biskupi i naukowcy, jak też same pary małżeńskie.

Gospodarz IX Światowego Spotkania Rodzin, abp Diarmuid Martin sprzeciwił się patrzeniu na to zgromadzenie, jak na „ideologiczne spotkanie mające na celu świętowanie takiego typu rodziny, który prawdopodobnie już dzisiaj nie istnieje”. - Rodzina nie jest starodawnym pojęciem ideologicznym, lecz stanowi miejsce uczenia się, praktykowania i szerzenia współczucia, dobroci, cierpliwości i przebaczenia - podkreślił abp Dublina.

Rodzina w kryzysie

Reklama

Uczestniczący w panelu nt. małżeństwa jako drogi do radości prymas Kanady kard. Gérald Lacroix przyznał, że statystyki potwierdzają, iż wiele małżeństw kończy się rozwodem, czasem niedługo po ślubie. Inną obserwowaną tendencją jest zakładanie rodziny z jednoczesną rezygnacją z zawierania małżeństwa, uważanego za „staromodną, przestarzałą, a nawet ograniczającą tradycję”. Tymczasem z adhortacji Franciszka wynika wizja małżeństwa jako „siły, która może zmienić życie, małżonków, rodzinę, świat”, zauważył arcybiskup Quebeku.

Ordynariusz irlandzkiej diecezji Limerick bp Brendan Leahy, który przewodniczył panelowi dyskusyjnemu nt. wyzwań napotykanych w przekazywaniu wiary dzieciom w rodzinie, podkreślił znaczenie tej „misji ewangelizacyjnej rodziny w Kościele”. Utrudnia ją obecny styl życia, począwszy od godziny pracy po złożoność dzisiejszego świata. Nie należy jednak się zniechęcać. Możemy „mieć poczucie, że nie udało nam się przekazać wiary”, ale „przykład rodziców pozostaje”. Hierarcha dodał, że „żadna rodzina nie spada z nieba w pełni uformowana”, lecz każda „jest na drodze bezinteresownej miłości”, która obejmuje także „heroiczne przebaczenie”.

Komplementarność płci

Reklama

Podczas panelu poświęconego komplementarności matek i ojców Francuzi Emmanuel i Marie Gabrielle Ménager ze wspólnoty Emanuel zaznaczyli, że różnica płci wzywa ich do przeżywania swej komunii poprzez dar z samego siebie, na wzór Trójcy Świętej. Komplementarność seksualna wspiera ten wzajemny dar rodziców dokonywany w miłości małżeńskiej, niezbędny dla integralnego i harmonijnego rozwoju dzieci.

Claire i John Grabowski z komisji ds. świeckich, małżeństwa, rodziny i młodzieży konferencji episkopatu USA podkreślili, że różnice między mężczyzną i kobietą oraz komplementarność ojca i matki są darami Bożymi dla dobra rodziny. Przekonywali, że „płeć biologiczna i społeczno-kulturowa rola płci (gender) mogą być odrębne, ale nie są od siebie oddzielone”. Wskazywali na głęboki wpływ, jaki na wychowanie dzieci ma „świadectwo różnic ich rodziców jako mężczyzny i kobiety oraz ich wzajemna miłość i współpraca”. Zadanie podtrzymywania życia oraz tworzenia relacji dotyczy szczególnie matek, „których wrodzony geniusz - doświadczenie ciąży i szczególnej miłości, jaką ona wywołuje - nie może być niedoceniany lub pomijany w dążeniu do równości”. Z kolei ojcowie uzupełniają matki poprzez stawianie dziecku granic, wspieranie „zdrowego podejmowania ryzyka” i służenie rodzinie poprzez swą pracę. Dlatego papież w adhortacji pisze, że ojciec jest „tak samo konieczny jak czuła matka”, choć role te i zadania bywają płynne, w zależności od potrzeb konkretnej rodziny. Jednak „tylko kobiety mogą być matkami i tylko mężczyźni mogą być ojcami, zgodnie ze swymi odmiennymi darami”.

Rodzina a społeczeństwo

Ekonomista z ruchu Focolari Luigino Bruni, promujący ekonomię komunii, powiedział, że rodzina jest zasobem dla społeczeństwa. Jego zdaniem służy ona gospodarce nie wtedy, gdy dużo konsumuje, lecz gdy konsumuje mało, ale tworzy „więcej dóbr relacyjnych, duchowych i etycznych, niezbędnych dla ożywienia i rozwoju gospodarczego”.

Przewodniczący Chrześcijańskich Stowarzyszeń Włoskich Pracowników (ACLI) Andrea Alessi i jego żona Lidia Borzì nie mogą mieć dzieci. Na spotkaniu w Dublinie mówili o tym, że ich miłość małżeńska wyraża się w trosce o najsłabszych, stali się więc „płodni społecznie”. W ACLI starają się wcielać w życie dwie dobre praktyki: tworzyć miejsca pracy, co jest szczególnie ważne dla ludzi młodych, by mogli założyć rodzinę, oraz organizować przekazywanie niesprzedanego, a wciąż dobrego chleba stołówkom dla ubogich.

Gordian Gudenus, partner i dyrektor Banku Gutmanna z Wiednia zauważył, że rodziny zajmujące się przedsiębiorczością odgrywają kluczową rolę w pomnażaniu wspólnego dobra, w rozwoju społecznym i w zaspokajaniu potrzeb gospodarczych ludzkości. Firmy rodzinne stanowią dwie trzecie wszystkich przedsiębiorstw na świecie, zatrudniają 60 proc. pracowników i wypracowują ponad 70 proc. światowego PKB. Ponadto, zdaniem bankiera, wartości rodzinne pomagają „wznieść się ponad dominację egoizmu i krótkoterminowe cele gospodarcze” i wypracowywać „strategie w stawianiu czoła przyszłym wyzwaniom”. Dzięki skupieniu na sukcesie długoterminowym i trosce o przyszłe pokolenia „firmy rodzinne są naturalnymi stronnikami kapitalizmu bardziej świadomego, gdyż starają się zostawić pozytywne dziedzictwo następnym pokoleniom”, wbrew presji, z powodu której szefowie innych przedsiębiorstw „wierzą (fałszywie), że sprawy zawodowe są nie do pogodzenia” z ich życiem rodzinnym i duchowym. Według Gaudensa, zadaniem Kościoła jest wspieranie wartości rodzinnych wśród przedsiębiorców, pomagając im przeżywać swe powołanie jako punktów odniesienia i wiernych zarządców swoich firm, a także stawać się skutecznymi czynnikami społecznej i gospodarczej integracji.

O rodzinach migrantów mówił ks. Michael Czerny, podsekretarz Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka. Zwrócił uwagę na anormalność nieposiadania swego miejsca na Ziemi, co dla chrześcijan musi być wezwaniem do przyjęcia obcokrajowców. Przekonywał, że rodziny migrantów nie tylko są „potrzebujące i zasługujące na nasze miłosierdzie”, lecz mogą ze swej strony pomóc w ochronie najsłabszych czy też wspierać integralny rozwój innych. - Niech nasz Kościół uczy się coraz bardziej towarzyszyć migrantom i staje się coraz lepszym Kościołem zdolnym do towarzyszenia wszystkim rodzinom w procesie szybkich przemian - życzył duchowny.

Rodziny a najsłabsi

Podczas kongresu głos zabrał także chory na zespół Downa specjalista od marketingu Michael Gannon. Wziął on udział w panelu poświęconym wspieraniu rodzin ze specjalnymi potrzebami. Przyznał, że większość rodziców ogarnia smutek, gdy rodzi się im dziecko z zespołem Downa. - Moi rodzice i dziadkowie wierzyli, że Pan zatroszczy się o mnie i da im siłę do zrobienia dla mnie wszystkiego co najlepsze - wyznał mężczyzna. Opowiadał, że w domu nauczył się modlić, co uświadamia mu obecność Boga, który mu pomaga. Gannon jest zaangażowany w życie swoje parafii. Napisał także dwie książki.

Reprezentujący wspólnotę Arki Tim Kearney z USA zwrócił uwagę, że osoby z potrzebami specjalnymi mogą inspirować zdrowych. Ludzie z niepełnosprawnością intelektualną potrzebują relacji i przyjaźni „tak samo, jeśli nie bardziej”, jak leczenia. Jednak dla ich rozwoju konieczne jest środowisko (rodzina, sąsiedztwo, parafia), w którym ich przyjaźń i „dary serca” są zauważone.

Marian i Vincent Bradley z Irlandii Północnej mówili o tym, jak zmienia się życie całej rodziny, gdy rodzi się w niej chore dziecko, „z potrzebami specjalnymi”. - Zaczęło się nasze nowe życie, złożone z bólu, strat i wyzwań. Inna i samotna droga, przebywana razem z nielicznymi ludźmi, którzy postanowili stać u naszego boku - opowiadali rodzice, wspominając o rezygnacji z kariery zawodowej, niemożliwości wyjazdu na wakacje czy wyjścia na kolację do restauracji, a nawet zaplanowania czegokolwiek. Wielką pomocą była lektura Biblii i zapewnienie Jezusa: „Nie lękajcie się, wierzcie we Mnie”, które towarzyszy im każdego dnia. Rodzice zrozumieli, że powinni edukować ludzi wokół, jak wygląda życie chorych. Zaczęli więc w parafii organizować nabożeństwa dla chorych dzieci. Jednocześnie przyznali, że obok zmęczenia w ich życiu jest też wiele radości i miłości, bo wokół córki całkowicie zależnej od opieki toczy się życie całej rodziny, której ona stanowi centrum. Prawdziwymi bohaterami są dwaj starsi bracia dziewczynki, którzy pomagają rodzicom w zajmowaniu się nią. - Widzimy, jak świat się zmienia z powodu jej obecności - oświadczyli rodzice. Dali też wyraz trosce o przyszłość córki po ich śmierci, ale złożyli wszystko w ręce Boga, który „jest Ojcem [ich] rodziny”.

Radość i wyrzeczenia

- To w rodzinie otrzymujemy życie. To tam uczymy się dzielić się, cieszyć i cierpieć, doświadczać choroby i stawiać czoła śmierci, w tej szkole człowieczeństwa coraz bardziej bogatego i pełnego. Miłość czyni ją najbardziej konkretną spośród utopii - mówili Anna i Alberto Friso z ruchu Focolari. Powoływali się na doświadczenia tych, którzy nie wycofali się w obliczu choroby Alzheimera u bliskiej osoby czy w obliczu „upokorzenia zdradą”; rodzin, które adoptują niepełnosprawne dzieci, biorą do siebie starych rodziców albo córkę, która zaszła ciążę, otwierają swe domy dla migrantów, współpracują w wyrwaniu dziecka z uzależnienia. Państwo Friso wyznali, że w ciągu ponad 50 lat małżeństwa musieli „nauczyć się poznawać się i ufać sobie nawzajem, przyjmować innych, mieć nadzieję, cierpieć i walczyć”. - Płakaliśmy i świętowaliśmy, doświadczając, że najważniejsza jest miłość - stwierdzili włoscy małżonkowie.

W podobnym duchu wypowiedzieli się Verónica i José Luis Villaseñor. - Małżeństwo jest kombinacją radości i wyrzeczeń, napięć i wypoczynku, cierpienia i wyzwolenia, zadowolenia i dążeń, trudu i wesela. Żadna rodzina nie jest doskonała, wymaga stopniowego dojrzewania swej zdolności do kochania - mówili małżonkowie z Meksyku, których rodzina jest wielodzietna, a dwoje dzieci zginęło w wypadku samochodowym. Dzieląc się własnym doświadczeniem, stwierdzili, że „kiedy para małżeńska skupia się na wychowywaniu dzieci i troszczy się o przekazywanie wiary i o formację etyczną, dzieci uczą się żyć z większym poczuciem bezpieczeństwa, zgodnie i są bardziej szczęśliwe”.

Na kongresie nie zabrakło też troski o rodziny bezdomne. - Bezdomni stanowią niewidzialny świat z powodu obojętności, jaka ich otacza, populację żyjącą na marginesie naszych miast, często wręcz na progu naszych domów. Odmawia się im najbardziej elementarnych praw - wyliczała Maria Mercedes Rossi z włoskiej Wspólnoty Papieża Jana XXIII. Powołując się na dane ONZ, poinformowała, że na świecie jest około 100 mln bezdomnych, a 1,6 mld ludzi nie ma odpowiedniego mieszkania.

Jak pomagać rodzinom?

Wykładowcy historii ekonomii na Uniwersytecie Bolońskim Vera i Stefano Zamagni zwrócili uwagę, że „wszystkie środki publiczne mające pomóc rodzinie, wprowadzone często ad hoc, takie jak becikowe czy różnego rodzaju bony edukacyjne nie prowadzą do osiągnięcia celu, jakim jest skuteczne wsparcie rodzin, gdyż brakuje im kontynuacji i pewności”. Ich zdaniem rozwiązaniem byłoby niższe opodatkowanie rodziny w zależności od jej liczebności i dochodów. Chodzi o system fiskalny, który zapewniałby strukturalne wsparcie rodzinom, a nie o rozwiązania tymczasowe. Potrzebna jest także harmonizacja czasu pracą i życia rodzinnego, które obejmuje nie tylko wychowywanie dzieci, ale również relacje międzyrodzinne w łonie Kościoła i społeczeństwa.

Grupa św. Teresy z archidiecezji Toledo w Hiszpanii, pomagająca kobietom po separacji lub rozwodzie, przedstawiła tamtejsze „Dyrektorium duszpasterstwa rodzin”. Zawiera ono serię projektów towarzyszenia wiernym, od par narzeczonych, przez pary w ciągu pierwszych pięciu lat po ślubie, po rodziny przeżywające kryzys lub rozstanie. Spotkania odrębne dla różnych grup obejmują modlitwę, katechezę i wymianę doświadczeń. Mają na celu umacnianie relacji małżeńskich i rodzinnych.

2018-08-23 16:02

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ewangelia rodziny: radość dla świata

Światowe Spotkania Rodzin są od początku wielkim świętem radości i manifestacją nadziei. Tak było i tym razem w Dublinie, gdzie rodziny spotkały się w dniach 22-26 sierpnia br. po raz dziewiąty, niezależnie od kontekstu, w którym przyszło Kościołowi zademonstrować światu swoją niezmienną wolę troski o podstawową komórkę społeczną, którą jest rodzina, i chęć przyjścia jej z pomocą w czasach, gdy różne ideologie próbują podkopać jej fundamenty. W Irlandii było to trudniejsze, bo Kościół został tam w ostatnich latach zraniony. Kościół ma jednego wroga – jest nim grzech. Nic nie rani go bardziej niż grzech i zaniedbanie jego sług, zarówno duchownych, jak i świeckich.

W stolicy Irlandii można było zobaczyć cały Kościół. Tysiące wierzących w Chrystusa ze 116, nawet najbardziej odległych, krajów świata. W Irlandii widzieliśmy Kościół żywy, Kościół radosny. Kościół – choć wydaje się, że jego łódź przemierza przez wielką burzę dziejową – trwale ufający swemu Panu, zasłuchany w Jego słowa i mocny Jego mocą obecną w słowach: „Odwagi! Ja jestem! Nie bójcie się!”. Te słowa Mistrza szczególnie wybrzmiały właśnie w tym miejscu świata, w którym Kościół został w ostatnim czasie szczególnie mocno poraniony, a ciosy, które mu zadano i z wewnątrz, i z zewnątrz, trafiły pośrednio także w rodzinę, bo Kościół jest na świecie najpotężniejszym stróżem, obrońcą i orędownikiem jej świętości.

Politycy i liberalne media triumfalnie wspominali przed pielgrzymką niedawne irlandzkie referendum, w którym przegrało życie, i wcześniejsze, w którym dopuszczono do tzw. małżeństw osób homoseksualnych. W zapowiedziach pielgrzymki nie brakowało porównań do wizyty sprzed 40 lat św. Jana Pawła II, którego na ulicach Dublina pozdrawiały miliony Irlandczyków. Dziś były „tylko” setki tysięcy. Z nieskrywaną radością nieprzyjaciele Kościoła mówili, że został on już pokonany i pogrzebany, zapomnieli jednak, że Jego Głową jest nie Chrystus umarły i pogrzebany, ale Pan Zmartwychwstały.

Irlandzcy pasterze otwarcie wyrażali nadzieję, że Światowe Spotkanie Rodzin i przyjazd Ojca Świętego Franciszka będą jak tchnienie Ducha, który odnowi oblicze ziemi, tamtej ziemi. Nadzieję miał też cały świat kościelny, szczególnie anglosaski, który akurat tuż przed dublińskim spotkaniem znalazł się pod wyjątkowo ciężkim ostrzałem. Pierwszorzędnym celem tego ataku byli tym razem jego biskupi – pasterze.

Papież w formie

Z wyjątkowym zainteresowaniem i niepokojem wyczekiwano zatem chwili, w której na lotnisku wyląduje samolot linii Alitalia i Ojciec Święty rozpocznie swoją 36-godzinną misję. Rzecznik Watykanu zapowiadał, że Franciszek nie może się doczekać spotkania z katolickimi rodzinami. Że jest wypoczęty i w formie, aby stawić czoło wiejącym prosto w twarz szkwałom. I to było widać już na początku, gdy Franciszek postawił swoje stopy na ziemi św. Patryka. W sobotę 25 sierpnia spotkał się z przedstawicielami irlandzkich władz, z przedstawicielami ofiar nadużyć seksualnych duchownych i odwiedził kapucyński ośrodek dla bezdomnych. Głównymi punktami tego dnia były jednak spotkania z rodzinami – najpierw z małżeństwami w dublińskiej konkatedrze, a później, wieczorem, ze wszystkimi uczestnikami Światowego Spotkania Rodzin w Croke Park.

Świadectwo Franciszka

Papieskie przemówienia w tym dniu miały wyjątkowy charakter. Były raczej bliskimi świadectwami niż abstrakcyjnymi rozważaniami. Odnosiły się do konkretu życia, a sam Franciszek często sięgał do swoich osobistych doświadczeń. Wspomniał np., jak bardzo zapadł mu w pamięć – miał wtedy pięć lat – widok całujących się rodziców. Jak skutecznie nauczył go, czym jest najgłębsza małżeńska miłość. Trudno w krótkim tekście zawrzeć wszystkie wartościowe myśli Papieża, którymi podzielił się z rodzinami świata w Dublinie. Odsyłam do pełnego przemówienia na: www.niedziela.pl . Odnotujmy tylko niektóre, najbardziej konkretne wątki. – Stale zachęcam rodziców, aby jak najszybciej ochrzcili swoje dzieci, aby stały się częścią wielkiej rodziny Bożej – przekonywał o konieczności szybkiego chrztu św., zaraz po urodzeniu. – Wiele razy jesteś wściekły i masz pokusę, żeby zasnąć w innym pokoju, samotnie i w odosobnieniu. Po prostu zapukaj do drzwi i powiedz: „Przepraszam, czy mogę wejść?” – powiedział w kontekście konieczności szybkiego godzenia się w rodzinie. – Kiedy przy stole, zamiast rozmawiać w rodzinie, każdy ma telefon komórkowy, to jest „na orbicie” – zauważył w kontekście nadużywania środków technicznych. – Dziś wieczorem, zanim położycie się spać, wy, rodzice, zadajcie sobie pytanie: czy uczę moje dzieci właściwego czynienia znaku krzyża? Pomyślcie, to wasza sprawa – zachęcił Franciszek.

Idźcie „ad gentes”

To pierwsze spotkanie z rodzinami było katechezą konkretu. Drugie, dzień później, które poprzedziła wizyta Franciszka w sanktuarium maryjnym w Knock, miało charakter misji, rozesłania. Na Mszy św. w Phoenix Park, kończącej IX Światowe Spotkanie Rodzin, zgromadziło się pół miliona wiernych. To pokazało, że wiara katolicka w irlandzkim ludzie nadal płonie, i zadało kłam stwierdzeniom o jej śmierci. Franciszek się tym jednak nie zadowolił. Porównał nasze czasy do czasów chrystianizacji wyspy. Przeżywamy podobny moment, wymagający nie samozadowolenia, ale trudu i zapału misyjnego. Misja jest niezbędna nie tylko dla Kościoła, ale dla całego świata, bo Dobra Nowina, z jej miłością ofiarną, jest dla świata z panującymi w nim grzechem, egoizmem i chciwością jedyną nadzieją. – Tylko ta miłość może ocalić świat od niewoli grzechu, od egoizmu, od chciwości i obojętności wobec potrzeb tych, którym się mniej poszczęściło – pouczył Papież i dodał, że ta miłość w konkrecie ucieleśnia się w rodzinie chrześcijańskiej. – Poprzez świadectwo rodzin chrześcijańskich w każdym pokoleniu ma moc przełamać wszelkie bariery, aby pojednać świat z Bogiem i uczynić z nas to, do czego jesteśmy od zawsze przeznaczeni: jedną rodzinę ludzką, żyjącą razem w sprawiedliwości, świętości i pokoju – dodał i na koniec zaapelował: – Niech nasze dzisiejsze świętowanie umocni każdego z was, rodziców i dziadków, dzieci i młodzież, mężczyzn i kobiety, braci i siostry zakonne, kontemplatyków i misjonarzy, diakonów i księży, w dzieleniu się radością Ewangelii! Obyście dzielili się Ewangelią rodziny jako radością dla świata!

CZYTAJ DALEJ

Ze św. Michałem Archaniołem na Jasną Górę - peregrynacja figury największego z aniołów

2020-07-04 16:15

[ TEMATY ]

Jasna Góra

św. Michał Archanioł

BPJG

„Ze św. Michałem Archaniołem na Jasną Górę”. Po raz piąty do sanktuarium przybyła pielgrzymka czcicieli tego największego z aniołów. Towarzyszy jej figura Dowódcy Wojsk Niebieskich z groty w Gargano, gdzie objawił się czterokrotnie.

- Św. Michał to Boży ochroniarz – zauważył ks. Piotr Prusakiewicz, michalita. Przekonuje, że „jest on wyjątkowym aniołem, zaufanym Pana Boga, wtajemniczonym, pierwszym spośród innych posłańców, bo on ze względu na swą wierność Bogu został ustanowiony Księciem Wojska Niebieskiego”. - On nie tylko umacnia nas, ale działa jak dobry Boży ochroniarz, uprzedzająco, na zapleczu, dzięki niemu mamy mniej pokus, on stawia na naszej drodze dobrych ludzi, osłabia siłę działania złego - podkreśla zakonnik.

Michalita dodaje, że św. Michał Archanioł to patron szczególnie na obecne czasy. - On jest patronem dobrego wyboru, on także podczas czwartego swojego objawienia przyniósł uzdrowienie mieszkańcom Monte Sant’Angelo Gargano kiedy trwała epidemia dżumy - podkreśla.

Figura św. Michała Archanioła z Gargano od siedmiu lat peregrynuje po Polsce. Zawsze najważniejszym miejscem pielgrzymkowym dla jego czcicieli jest Jasna Góra.

Któż jak Bóg! - wołają setki osób, które przybyły do Sanktuarium. - Jeżeli szukamy ratunku dla Polski to tutaj i jeżeli szukamy z kim, to ze św. Michałem, największym wojownikiem. Lepszego duetu niż Maryja i św. Michał nie ma - uważa Luiza z Lublina.

W Polsce, i nie tylko, wciąż odżywa kult św. Michała, największego spośród aniołów. Coraz więcej parafii wraca do modlitwy - egzorcyzmu papieża Leona XIII na zakończenie Mszy św. i woła: „św. Michale Archaniele wspomagaj nas w walce ze złem”.

Karol Wojteczek z redakcji dwumiesięcznika „Któż jak Bóg” zauważa, że kult św. Michała obecny jest także na Jasnej Górze. Przypomina, że przed laty działało tu bractwo anielskie, które w różny sposób wspierało pielgrzymów. - Dając im chleb, opatrując nogi - mówi.

Na Jasnej Górze, z jednej i z drugiej strony wejścia, św. Michał Archanioł wita pielgrzymów. Widać go nad bramą główną i w niszy bramy papieskiej, gdzie jest jego mozaika.

Kult aniołów to jeden z ważnych elementów duchowości paulińskiej. Jest to wyraz wdzięczności zakonników za opiekę na pustyni nad św. Pawłem Pustelnikiem – Patriarchą Zakonu Paulinów. W Polsce kult Aniołów Stróżów rozpowszechnił się właśnie dzięki paulinom, którzy w XVII w. założyli na Jasnej Górze pierwsze Bractwo Aniołów Stróżów.

Pielgrzymka zgromadziła wiernych z parafii pw. św. Michała Archanioła w całej Polsce, ruchu Rycerzy św. Michała Archanioła i Czcicieli św. Michała Archanioła, osoby noszące szkaplerz św. Michała Archanioła, czytelników dwumiesięcznika „Któż jak Bóg”, tych, którzy uczestniczyli w Polsce w nawiedzeniu figury oraz tych, którzy biorą udział w pielgrzymkach na Górę Gargano.

W programie całodniowego spotkania na Jasnej Górze znalazły się: Msza św. w Kaplicy Matki Bożej o godz. 13.30 pod przewodnictwem wikariusza generalnego księży michalitów ks. Rafała Kamińskiego, nabożeństwo o uzdrowienie duszy i ciała i uwolnienie z nałogów, spotkanie z egzorcystą ks. Zbigniewem Baranem oraz Apel Jasnogórski.

Rzeźba nawiedzająca Jasną Górę jest kopią figury św. Michała Archanioła z Sanktuarium na Górze Gargano, w mieście Monte Sant’Angelo we Włoszech.

To jedyna świątynia na świecie, która nie została nigdy poświęcona ludzką ręką. Dokonał tego sam Wódz Niebieskich Zastępów wraz ze swoimi aniołami. Od czasu objawień św. Michała Archanioła z 29 września 493 r. miejsce to nazywane jest Niebiańską Bazyliką.

Wielu pielgrzymów nazywa to miejsce również Bramą do Niebios. Wynika to z tego, iż św. Michał zapowiedział w nim: „Tam, gdzie otwiera się skała, będą przebaczone grzechy ludzkie”.

Święty Michał dowodził wojskami anielskimi, które w proch i pył roztrzaskały buntownicze szeregi szatana. Dlatego od początku ludzkości jest niezrównanym sojusznikiem w walce z pokusami. Świętego Michała Archanioła przedstawia się jako wojownika z białymi skrzydłami, w tunice i paliuszu, w szacie władcy, gromiącego smoka-szatana.

CZYTAJ DALEJ

Morawiecki: w najbliższym czasie powołamy fundusz patriotyczny

2020-07-05 17:38

[ TEMATY ]

premier

PAP

W najbliższym czasie powołamy fundusz patriotyczny, który będzie służył budowaniu postaw patriotycznych i będzie wspierał pasjonatów historii, młodych naukowców oraz fundacje i stowarzyszenia - powiedział w niedzielę w Czarnem (woj. pomorskie) premier Mateusz Morawiecki.

"W najbliższym czasie powołamy fundusz patriotyczny, który będzie służył budowaniu postaw patriotycznych, który będzie wspierał pasjonatów historii, pasjonatów, którzy biorą udział w grupach rekonstrukcyjnych" - zapowiedział Morawiecki.

Dodał, że ten fundusz ma wspierać też fundacje i stowarzyszenia o "profilu patriotycznym". "Dodatkowo też chcemy wspierać młodych naukowców, którzy będą szerzyli myśli patriotyczne, którzy będą odszukiwali z przeszłości ślady polskości, ale będą też budowali na tym fundamencie naszą wielką przyszłość" - powiedział szef rządu. (PAP)

autor: Karol Kostrzewa

kos/ krap/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję