Reklama

Polska

Wielki Odpust Tuchowski - dzień 9.

Niedzielę, kończącą Wielki Odpust Tuchowski, przeżywaliśmy pod wezwaniem: „Służebnico Ducha Świętego wspieraj nas w darze bojaźni Bożej”. 

[ TEMATY ]

odpust

Krzysztof Świderski

Pielgrzymi już o piątej rano zebrali się na placu, by uczestniczyć w pierwszej Mszy Świętej pod przewodnictwem o. Bogdana Niecia CSsR. Ojciec wygłosił też homilię, którą zaczął od zwrócenia naszej uwagi na wielką tajemnicę - kim będzie człowiek, którego matka dopiero nosi pod sercem oraz na pokorę Maryi, która wiedząc, że w swym łonie nosi Zbawiciela, nie wywyższała się nad innych, lecz służyła krewnej Elżbiecie. Następnie ojciec dał nam przykład miłości matki, która jest zdolna do największych ofiar. Maryja stała się dla nas Matką w swoim największym cierpieniu, pod krzyżem swojego Syna. W oczach Matki Tuchowskiej widzimy odbicie wszystkich tych, którzy nie radzą już sobie ze swoimi wielkimi troskami. Ona otacza ich matczyną troską. Następnie kaznodzieja tłumaczył nam, czym jest bojaźń Boża. Nie jest to strach przez piekłem, lecz święty lęk przed rozłąką z Bogiem, wynikający z miłości do Niego. O. Bogdan Nieć przytoczył też historię człowieka, który bał się, czy jemu i jego żonie nie powszednieje ich małżeństwo, czy ich miłość nie wygasa. To właśnie jest bojaźń Boża – lęk przed utratą miłości do Boga, lęk przed skrzywdzeniem drugiego człowieka, czy przed zranieniem miłości Bożej. Na zakończenie ojciec wezwał pomocy Matki Bożej, by nauczyła nas, czym jest bojaźń Boża i by wspierała nas swoim orędownictwem.

Zobacz zdjęcia: Wielki Odpust Tuchowski - dzień 9.

Zaraz po Mszy Świętej odśpiewaliśmy wspólnie Godzinki ku czci NMP, natomiast o godzinie 7:00 na plac sanktuaryjny wkroczyła procesja rozpoczynając Eucharystię. Głównym celebransem i kaznodzieją był o. Kazimierz Fryzeł CSsR. Zaczął on homilię od przypomnienia dzisiejszego wezwania odpustowego, które ma być nie tylko hasłem, ale głęboką i szczerą modlitwą. Ojciec pouczał nas, że aby prawdziwie wierzyć, musimy żyć darami Ducha Świętego oraz że świętość nie jest czymś odległym, zarezerwowanym dla kapłanów i osób konsekrowanych, lecz że świętość to po prostu „pełnia rozwoju ludzkiego”. Kluczowy jest tu dar bojaźni Bożej, ponieważ prawidłowe przeżywanie tego daru pozwala dobrze przyjmować pozostałe dary Ducha Świętego. Następnie kaznodzieja przytoczył historię, by pouczyć, że Bóg dał nam prawo miłości, kazał miłować naszych nieprzyjaciół. Pomimo tego nadal często widzimy Go tylko jako prawodawcę, Boga karzącego i wypełniamy Jego przykazania tylko ze strachu przed karą. Natomiast Bóg nas kocha i przebacza nam nasze grzechy. Aby żyć w prawdziwej bojaźni, musimy ciągle poszerzać nasz obraz Boga, bo nasze pojęcie Boga okazuje się zbyt wąskie. Nie możemy postrzegać Boga tylko jako wielkiego stwórcę, prawodawcę i Pana, kierującego losami całego świata, lecz przede wszystkim powinniśmy dostrzec w Nim osobę. Osobę, z którą możemy wchodzić w prawdziwą relację. Bojaźń nie może odrzucić miłości i opierać się na lęku, bo odrzucenie Chrystusa miłującego to najgorsze, co nas może spotkać. Musimy przyjmować miłość Jezusa, tak jak to robiła Maryja, która przyjęła Bożego Syna i nosiła Go w swoim łonie. Potem o. Kazimierz Fryzeł przywołał świadectwo pewnego człowieka, który wzruszony cierpliwością, miłością i łagodnością swojej żony nawrócił się i poradził sobie z problemem alkoholizmu. Dar bojaźni polega na jednym „lęku” - na strachu przed utratą miłości Bożej. Na koniec ojciec nawoływał do życia darami Ducha Świętego i czuwania, czy w swoim życiu nie odrzucamy Jezusa oraz wezwał, by prosić o wstawiennictwo Matkę Najświętszą.

Reklama

O godzinie 8:40 siostry Józefitki poprowadziły modlitwy o powołania. Chwilę później rozpoczęła się Msza Święta, której przewodniczył JE ks. bp Wiesław Lechowicz. Kazanie natomiast wygłosił ponownie o. Kazimierz Fryzeł. Pouczył on kolejnych pielgrzymów o potrzebie dobrego przeżywania bojaźni Bożej.

Siostry Józefitki poprowadziły modlitwy o powołania o godzinie 10:40. Niedługo później rozpoczęła się suma, na którą przybyła pielgrzymka ludzi pracy, zatrudnionych za granicą, bezrobotnych oraz przedsiębiorców i pracodawców. Liturgii przewodniczył JE ks. abp Henryk Nowacki – Nuncjusz Apostolski. Wygłosił on też homilię do licznie zgromadzonych na placu pielgrzymów. Naukę rozpoczął od pytania, czemu tak wielu ludzi czci Matkę Bożą. Skąd Jej obrazy w prawie każdym polskim domu, skąd Jej kapliczki przy drogach i czemu tylu z nas przybyło dzisiaj przed Jej oblicze? Jego Ekscelencja odpowiedział: „To dlatego, że Jej potrzebujemy i nie wstydzimy się tego.” Jak dziecko w łonie matki nie może istnieć bez niej i poza nią, tak my potrzebujemy Maryi. Przecież nawet Bóg Jej potrzebował, potrzebował Jej „fiat”, zgody na pełnienie Jego woli, potrzebował Jej ofiarności. Potrzebował Jej również Jezus, Jej łona, Jej ramion i miłości, a także kogoś, kto stanie się Matką dla tworzącego się Kościoła. Potrzebował Jej Duch Święty, Jej wiary i ufności, Jej modlitwy z apostołami w oczekiwaniu na Dar Ojca. Następnie arcybiskup wyraził radość z obecności tak wielu pielgrzymów przed obliczem Matki Tuchowskiej, tych zebranych na sumie, jak i tych, którzy nawiedzili Tuchowską Panią w ciągu całego odpustu. W końcu to z Jej pomocą chcemy iść przez życie i rozwiązywać napotykające nas problemy. Ale Maryja potrzebuje także nas – nawoływał JE ks. abp Henryk Nowacki. Maryja pragnie, byśmy byli przy Niej, aby mogła zaprowadzić nas do swojego Syna. Ona mówi nam: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Jednak my nie zawsze wypełniamy wolę Jezusa, nie zawsze stajemy w prawdzie, nie zawsze staramy się o chwałę Boga. Dlatego dzisiaj gromadzimy się przed Jej obliczem, aby powiedzieć Jej, że Ją kochamy, że pragniemy być Jej wierni. Jego Ekscelencja przypomniał, że na tej Mszy Świętej modlimy się za wszystkich ludzi pracy, polecając ich Matce Najświętszej i dziękując za owoce ich trudu. Praca jest potrzebna. Pozwala utrzymać rodzinę i żyć godnie. Dzięki niej pomnażamy dobro wspólne naszego narodu, dzięki tej pracy potrafimy wciąż się rozwijać. Ważne jest jednak, by pracę wykonywać z dbałością i wielkim sercem, bo drobna praca tak wykonana może przynieść wielkie owoce, a wielka rzecz, wykonana źle i niedbale, może człowieka poniżyć i upokorzyć, nie przynosząc dobra. Arcybiskup przypomniał też, że prawdziwej dobrej pracy uczymy się w domu. Od ojca i matki uczymy się pracowitości i gorliwości w tym, co robimy. Musimy też uważać, by przez pracę nie dążyć tylko do tego, aby posiadać, lecz aby przez nią stale się rozwijać, aby znajdować czas dla rodziny i dla Boga. Modlitwa i praca nie stoją sobie na przeszkodzie. To brak pracy potrafi wyrządzić krzywdę naszemu duchowi. Należy jednak uważać, by nie stać się niewolnikiem pracy, by znajdować czas na odpoczynek i na to, czego kupić się nie da, na miłość, na umacnianie więzi w naszej rodzinie. „Potrzebujemy Maryi, bo Ona jest dla nas źródłem światła, pociechy i pokoju. Prośmy ją, by pomagała nam w trudach każdego dnia, by prowadziła nas do swego Syna, aby ukazywała nam sens naszych cierpień i upadków.” – zakończył kaznodzieja.

Słoneczne popołudnie ubogaciliśmy Koronką do Bożego Miłosierdzia, poprowadzoną przez siostry Józefitki o godzinie 14:45. W Godzinie Miłosierdzia natomiast rozpoczęliśmy celebrację Eucharystii. Głównym celebransem i kaznodzieją był o. Dariusz Paszyński CSsR – Wikariusz Prowincjała Redemptorystów. Zwrócił on naszą uwagę na niewiarę mieszkańców Nazaretu, przedstawioną w dzisiejszej Ewangelii. Zaznaczył, że wśród nich był wyjątek. Wiara Maryi aż kontrastuje z niewiarą jej sąsiadów. Nazarejczycy myśleli, że znają Jezusa, ale to była wiedza tylko powierzchowna. Byli do niej jednak tak przekonani, że zamknęli się na prawdę o Jezusie i o samych sobie. Maryja natomiast rozważa, pyta Boga, ale także ufa i pozwala się prowadzić. Człowiek, który myśli, że zna odpowiedzi na wszystkie pytania, nie pozwoli prowadzić się Bogu. Następnie usłyszeliśmy słowa dotyczące daru bojaźni Bożej. Ojciec przekonywał, że nie mamy się czego się obawiać ze strony Boga, w tym darze chodzi nie o strach, lecz o to, byśmy wiedzieli, kim i jacy jesteśmy. Jesteśmy słabi, niedoskonali i grzeszni. Jesteśmy wszyscy zależni od Ojca, ale Jezus przez swoje wcielenie pokazał nam, że On sam też jest Synem kochającego Ojca. Właśnie z tej zależności od dobrego Boga wpływa moc i siła. Świadomość tej zależności pozwala nam też wsłuchać się w Jego głos i dać się poprowadzić ku prawdziwemu szczęściu. Często zastanawiamy się, czego Bóg od nas oczekuje, czemu spotykają nas jakieś problemy i trudności. Dar bojaźni Bożej pozwala nam wtedy na przeżywanie tych sytuacji w ufności. Kaznodzieja polecał nam dwa sposoby na rozwijanie w sobie daru bojaźni Bożej. Po pierwsze: akty strzeliste i adoracja Najświętszego Sakramentu, bo tam możemy napełnić się świadomością, że jestem kochanym dzieckiem Boga. Tam możemy rozmawiać z dobrym Bogiem. Akty strzeliste nie są archaiczną i nieaktualną formą modlitwy, a krótkim wezwaniem, pragnieniem bycia przy tym, którego kocham. Właśnie to pragnienie bycia przy Bogu mamy w sobie rozwijać. Drugim sposobem jest post. Post pozwala nam oderwać się od konsumpcji, od pragnienia doznawania ciągle nowych przyjemności. Często ta konsumpcja nie jest już zaspokajaniem potrzeb, a skupieniem tylko i wyłącznie na sobie. Pragniemy mieć czas tylko dla siebie, a każdy, kto ten czas chce nam zabrać, staje się zagrożeniem. Post pozwala nam zdać sobie sprawę, że nie wszystko musimy mieć, nie wszystkiego musimy spróbować. Post pozwala nasz czas ofiarować innym, także Bogu. Ktoś pochłonięty nadmierną konsumpcją nie otworzy się na Boga – nie będzie miał dla Niego czasu. Ten post musi być świadomym i rozważnym korzystaniem z dóbr tego świata. Na zakończenie ojciec polecił nam prosić Matkę Bożą Tuchowską o dar bojaźni Bożej, o to, by pomogła nam otworzyć się na Boga, który chce w naszym życiu uczynić wiele cudów.

Reklama

Pielgrzymi, przybywający na odpust po godzinie 16:00, mogli wziąć udział w różańcu na dróżkach i drodze krzyżowej na placu sanktuaryjnym. O godzinie 18:00 odmówiliśmy wspólnie nieszpory, a o 18:30 rozpoczęła się Msza Święta kończąca Wielki Odpust Tuchowski. Ta Eucharystia była odprawiana w intencji dobroczyńców klasztoru i sanktuarium w Tuchowie. Głównym celebransem był o. Witold Radowski CSsR – przełożony domu zakonnego w Tuchowie. Wygłosił on też homilię na tej ostatniej Mszy odpustowej. „Służebnico Ducha Świętego wspieraj nas” – zawołał na początku kaznodzieja. Przypomniał nam też, że pomimo iż odpust się kończy, to przychodząc przed oblicze Maryi prosiliśmy o dar przemiany życia. Dary Ducha Świętego zostały rozlane w naszych sercach. Dlatego, po powrocie do domów, musimy starać się żyć tą świętością. Niestety, bardzo często wydaje nam się, że nasze życie jest przecież dalekie od świętości. Bardzo często słyszymy, że dzisiejszy świat nie pozwala na świętość, bardzo ciężko jest wystrzegać się zła i czynić wszystko zgodnie z wolą Bożą. Często święci, których lubimy, których prosimy o orędownictwo, wydają nam się odlegli, uważamy, że nie możemy być tacy jak oni. Pomimo tego wszystkiego, musimy do świętości dążyć. Musimy wyzbyć się negatywnego myślenia i starać się żyć jak najdoskonalej, bo sam Bóg do tej doskonałości nas powołał. Jezus powiedział nam: „Bądźcie doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec w niebie.” To nie własnymi siłami mamy tę świętość osiągnąć, ale oddać się Bogu, który sam dotyka naszego życia. On, przychodząc na świat, pozwolił nam doświadczać i dotykać swojej świętości. Możemy to dostrzec szczególnie w konfesjonałach, gdzie człowiek robi kolejny krok ku świętości, w Eucharystii, kiedy przyjmujemy Go do swojego serca oraz wówczas, gdy człowiek otwiera się na Słowa, które Bóg do nas mówi, by nas prowadzić. Jeśli naprawdę otworzymy się na Bożą miłość i na Jego dary, przykazania nie będą celem, ale drogą do świętości, sakramenty nie będą obowiązkiem, a szansą na bliskie spotkanie z Bogiem. Kiedy czasem zdarzy nam się upaść, odejść od świętości, popełnić grzech, Dobry Ojciec daje nam sakramenty, abyśmy mogli do Niego powracać, abyśmy mogli być blisko Niego. Ojciec, powołując się na papieża Franciszka, przypomniał nam, że aby być świętym, musimy do tej świętości dążyć w swoim stanie. Rodzice otaczając miłością swoje dzieci, małżonkowie kochając i wspierając się nawzajem, my wszyscy wykonując swoją pracę najlepiej jak potrafimy. O. Witold Radowski przypomniał nam, że zostaliśmy dotknięci miłością i świętością Boga, dlatego jesteśmy zobowiązani do dążenia z całych sił do doskonałości, do której On nas powołał. Na koniec kaznodzieja prosił Matkę Tuchowską o wspomożenie, parafrazując nasze odpustowe wezwanie: Służebnico Ducha wspieraj nas w naszym życiu, wspieraj nas w naszym dążeniu do świętości.” Na koniec Mszy, zgromadzeni wierni ruszyli za Jezusem obecnym w Najświętszym Sakramencie i w procesji eucharystycznej okrążyli tuchowską bazylikę.

W ten ostatni Wieczór Maryjny na cześć Matki Bożej zagrała Sanktuaryjna Orkiestra Dęta.

Dziękujemy wszystkim, którzy włożyli wkład w organizację Wielkiego Odpustu Tuchowskiego i tym, którzy przybyli w tym czasie do Tuchowa, by oddać pokłon Matce Bożej Tuchowskiej. Na kolejny odpust zapraszamy w przyszłym roku!

2018-07-09 20:08

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Tego mostu nie może zamknąć żaden wirus

2020-09-20 10:58

[ TEMATY ]

odpust

tablica pamiątkowa

męczennik

transgraniczna modlitwa

MJscreen/Twitter biskupa

Biskup odsłania tablicę.

Biskup odsłania tablicę.

Diecezjalne uroczystości ku czci św. Melchiora Grodzieckiego miały w tym roku inny charakter, niż zwykle, z powodu koronawirusa. Odbywały się po polskiej i czeskiej stronie Cieszyna na poziomie parafialnym, przy relikwiach Męczenników Koszyckich, bez transgranicznej procesji z relikwiami męczennika i bez delegacji z diecezji.

W obu kościołach – św. Marii Magdaleny w Cieszynie i Najświętszego Serca Pana Jezusa w Czeskim Cieszynie uroczystości rozpoczęły się nabożeństwem ku czci św. Melchiora z Koronką do Bożego Miłosierdzia. Po czym zostały odprawione koncelebrowane Msze św. W kościele św. Marii Magdaleny w Cieszynie wikariusz generalny ks. dr Marek Studenski odczytał list z pozdrowieniami od biskupów zza Olzy: ostrawsko-opawskiego bp. Františka Lobkowicza i administratora apostolskiego bp. Martina Davida, który przewodniczył liturgii po czeskiej stronie.

To nowe doświadczenie jest jak duchowy most, który łączy się i nie może go zamknąć żaden wirus czy przepisy rządowe" – brzmiała treść listu biskupów.

Bp R. Pindel w homilii zauważył, że św. Melchior jest dla nas orędownikiem i wzorem, jak naśladować Jezusa Chrystusa. Nawiązał również do napomnień, stwierdzając że zdarza się, iż to nie upomnienie braterskie, ale skutki błędów i grzechu, okazują się skutecznym impulsem do nawrócenia. Gdy błądzący powraca, potrzeba tylko radości wspólnoty Kościoła – upominających i skrzywdzonych.

Jeszcze przed Mszą św. biskup Roman Pindel wraz z bp. Piotrem Gregerem odsłonił pamiątkową tablicę w kaplicy poświęconej św. Melchiorowi. Tablica upamiętnia zakończony już Rok św. Melchiora obchodzony w diecezji z okazji 400-lecia jego męczeńskiej śmierci. Owocami tego czasu są osobiste spotkania ze Świętym w dekanatach diecezji, film promujący miasto Cieszyn, seria wykładów przybliżających jego życie oraz 2 przewodniki – jeden przypominający miejsca związane ze Świętym, a drugi oprowadzający po najważniejszych miejscach kultu w diecezji. Publikacje oraz odsłonięta tablica zostały sfinansowane z funduszy przyznanych przez Sejmik Województwa Śląskiego, który to ustanowił Rok 2019 w województwie śląskim Rokiem św. M. Grodzieckiego.

Więcej o odpuście w bieżącej Niedzieli na Podbeskidziu nr 38 na 20 września.

CZYTAJ DALEJ

Watykan: papież pobłogosławił dzwon z Polski – symbol prawa do życia nienarodzonych dzieci

2020-09-23 19:31

[ TEMATY ]

Franciszek

dzwon

Włodzimierz Rędzioch

Głos Nienarodzonych – to nazwa dzwonu, ufundowanego przez podkarpacką fundację Życiu Tak, który pobłogosławił papież Franciszek podczas środowej audiencji generalnej na dziedzińcu Pałacu Apostolskiego. Ważący blisko tonę symbol, będzie odtąd towarzyszył wydarzeniom promującym niezbywalne prawo do życia każdego poczętego dziecka.

- Kiedy na początku roku przeczytałem, że rocznie 42 mln dzieci na świecie zostaje zabitych wskutek aborcji, przyszedł czas refleksji: co możemy zrobić w ramach fundacji, powołanej do upominania się o prawo do życia dla wszystkich dzieci poczętych. Tak powstał pomysł odlania dzwonu, który udało się zrealizować dzięki pomocy ludzi dobrej woli – mówi w rozmowie z KAI Bogdan Romaniuk, wiceprezes Fundacji Życiu Tak i zarazem pomysłodawca dzwonu „Głos Nienarodzonych” – Dzwon ze swej natury ma budzić, pobudzać. Historycznie był uruchamiany także w trakcie nieszczęść i zagrożeń. Poprzez nasz dzwon chcemy przemawiać do sumień Polaków, a także osób na całym świecie.

Dzwon „Głos Nienarodzonych”, odlany w znanej pracowni ludwisarskiej Jana Felczyńskiego w Przemyślu, pobłogosławił papież Franciszek podczas środowej audiencji generalnej. Waży blisko tonę, a jego zdobienia posiadają głęboką symbolikę, która sama w sobie wyjaśnia podstawy niezbywalnego prawa do życia każdego poczętego dziecka.

- Na kolejnych płaszczyznach tego dzwonu widnieje następujące przesłanie. Najpierw postaci dwóch cherubinów, którzy strzegą poczętego dziecka, widocznego na zdjęciu USG i słowa proroka Jeremiasza: „Zanim ukształtowałem cię w łonie matki znałem cię i poświęciłem cię”. To przypomina, że każde życie powstaje w łączności z Bogiem. Na następnej płaszczyźnie są dwie tablice kamienne, symbolizujące Dekalog. Na jednej wyryte jest piąte przykazanie „Nie zabijaj”, a na drugiej słowa Chrystusa „Nie sądźcie, że przyszedłem zmienić prawo”. W ten sposób chcemy przypomnieć światu, że prawo do życia jest niezbywalne dla każdego człowieka poczętego. Na kolejnej płaszczyźnie znajdują się natomiast słowa bł. ks. Popiełuszki, że życie dziecka zaczyna się pod sercem matki – proste i mówiące o wszystkim – wyjaśnia pomysłodawca dzwonu. Jak dodaje, papież Franciszek, podczas krótkiego spotkania, potwierdził, że słyszał o tej inicjatywie i jej błogosławi.

Dzwon będzie stacjonował w parafii Wszystkich Świętych w Kolbuszowej, miejscu wybranym przez fundację wspólnie z ordynariuszem rzeszowskim bp. Janem Wątrobą – Parafia jest nieprzypadkowa. Oddajemy ten dzwon pod opiekę wszystkich świętych. I stamtąd będzie wyruszał na marsze dla życia, na które zostanie zaproszony. Już teraz mamy zaproszenie do Warszawy na 24 marca 2021 r., kiedy obchodzony jest Dzień Świętości Życia – dodaje Romaniuk – Ważne jest też to, że podczas tych uroczystości nie każdy będzie mógł w niego uderzyć. Jedynie osoby pełnoletnie, które wypełnią deklarację, że będą bronić życia od poczęcia. Będzie to symbol powziętego zobowiązania.

Fundacja Życiu Tak im. Niepokalanego Poczęcia NMP została założona trzy lata temu przez prof. Bogdana Chazana, Bogdana Romaniuka i Jacka Kotulę. Jej celem jest upominanie się o niezbywalne prawo do życia wszystkich poczętych dzieci. Więcej informacji na temat działalności fundacji można znaleźć na stronie zyciutak.com

CZYTAJ DALEJ

Dzieło Ojca Pio ma 16 lat!

2020-09-23 21:27

archiwum

23 września – liturgiczne wspomnienie świętego z Pietrelciny to dzień wyjątkowy dla krakowskiego Dzieła Pomocy św. Ojca Pio.

To dzień 16 urodzin Dzieła! Dwa Centra Pomocy, 9 mieszkań wspieranych dla osób bezdomnych, dziesiątki tysięcy konsultacji specjalistycznych, kąpieli i wizyt w garderobie, a nade wszystko setki historii osób bez domu, które udało się zmienić na lepsze – to krótki bilans szesnastolecia działalności organizacji.

Dróg prowadzących do życia na ulicy jest wiele…

W fabryce przepracowałam kilkadziesiąt lat. W pewnym momencie mój zakład pracy przekształcono, a potem zamknięto. Pani w średnim wieku trudno było odnaleźć się w nowej rzeczywistości, nowego zatrudnienia nie było, a rachunki same nie chciały się opłacić. I tak w 2015 r. zostałam bez dachu nad głową.

Hela, bez domu

Trudno powiedzieć, które z moich przeżyć było najgorsze… śmierć mojego 18-letniego syna, który miał raka… wypadek samochodowy, który spowodował trwały uszczerbek na moim zdrowiu i wyglądzie, śmierć mamy czy rozwód z żoną po kilkunastu latach małżeństwa. Może to za dużo jak na jednego człowieka?

Robert, bez domu

…wszystkie jednak splatają się w Dziele Pomocy św. Ojca Pio, które 16 lat temu powstało z myślą o Heli, Robercie i wielu, wielu innych, którzy domu nie mają.

I w dniu urodzin nie może być inaczej – Dzieło w centrum stawia swoich podopiecznych i ich marzenia i… ogłasza urodzinową zbiórkę na ich spełnienie.

Na facebookowym profilu organizacji i stronie www Dzieła czytamy: Dziś wspomnienie św. Ojca Pio i… 16 urodziny Dzieła Pomocy! Z wdzięcznością patrzymy na każdy miniony dzień z osobami bez domu. Zapraszamy do wspólnego świętowania! Niech to będzie wyjątkowy dzień również dla każdego z Was. Pewnie zapytacie o prezenty… chętnie je przyjmiemy :) i przekażemy osobom bezdomnym. Ogłaszamy urodzinową zbiórkę dla osób potrzebujących, by spełniać ich marzenia. Jakie? Na przykład takie jak pani Teresy:

„Mam proste marzenia, aby mieć gdzie się umyć, uprać i wyprasować swoje ubrania. Chciałabym bardzo, aby na nowym miejscu odwiedzał mnie mój najmłodszy syn – to moja największa duma!”

Cel – 6 tysięcy złotych

Start – 23 września 2020

Meta – 30 września 2020

Każdego, który chciałby podarować urodzinowy prezent osobom bez domu, zapraszamy: https://www.facebook.com/donate/644690076441587/

DZIEŁO POMOCY ŚW. OJCA PIO jest organizacją pożytku publicznego, która powstała szesnaście lat temu z myślą o ludziach, którzy utracili swój dom. W miejscu tym w prawdzie i równości pracownicy, bracia kapucyni i wolontariusze towarzyszą osobom bezdomnym w ich drodze do samodzielnego życia. Fachowe i wszechstronne wsparcie udzielane ponad 2000 podopiecznym odbywa się w prowadzonych przez Dzieło Centrach Pomocy – przy ul. Loretańskiej 11 i ul. Smoleńsk 4 w Krakowie. Oprócz pomocy doraźnej – możliwości kąpieli, wymiany i wyprania odzieży – w Centrach udzielane jest również wsparcie specjalistyczne: socjalne, zawodowe, prawne i duchowe. Dodatkowo Dzieło Pomocy św. Ojca Pio prowadzi 9 mieszkań wspieranych, w których schronienie i profesjonalną pomoc otrzymuje ponad trzydzieści osób bezdomnych.

Dzieło Pomocy św. Ojca Pio od wielu lat angażuje się również w akcje społeczne mające na celu zwrócenie uwagi otoczenia na problem, jakim jest bezdomność. Staje się tym samym głosem zapomnianych, zepchniętych na margines i uwięzionych w krzywdzących stereotypach osób bez domu.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję