Reklama

Wiadomości

Smutne wieści z Nanga Parbat...

„Ekipa ratunkowa w składzie: Adam Bielecki, Denis Urubko, Jarosław Botor i Piotr Tomala sprowadziła z Nanga Parbat do obozu pierwszego na wysokości 4850 m francuską alpinistkę Elisabeth Revol” - poinformował PAP rzecznik narodowej wyprawy na K2 Michał Leksiński.

[ TEMATY ]

Góry

akcja

Tomasz Mackiewicz

Svy123/pl.wikipedia.org

„Za godzinę, może dwie, powinny dolecieć tam dwa śmigłowce i zabrać całą piątkę” - dodał.

Wcześniej kierownik komitetu organizacyjnego wyprawy na K2 Janusz Majer przekazał, że „ze względu na pogarszające się warunki atmosferyczne, nie ma już żadnych szans na akcję ratunkową po Tomasza Mackiewicza, który znajduje się na Nanga Parbat na wysokości około 7200 m”.

Jak podkreślił, oficjalne ogłoszenie tej decyzji odkładano z godzinę na godzinę, gdyż ciągle była nadzieja, że nie sprawdzą się prognozy pogody.

Reklama

„Niestety, warunki się pogarszają, wiatr na górze się wzmaga, jego prędkość dochodzi do 80 km na godzinę. Prognozy nie są optymistyczne, zapowiadane są na wieczór opady, a nawet burza śnieżna. W tej sytuacji akcja ratunkowa po Tomasza nie możliwa” - zaznaczył Majer.

Ponadto z wiadomości jaka do niego dotarła, Elisabeth Revol opuszczając Mackiewicza stwierdziła, że „Tomek już nie kontaktował”.

Ekipa polskich himalaistów, uczestnicząca w wyprawie na K2, szczycie odległym od Nanga Parbat w linii prostej o prawie 200 km, dotarła w sobotę pod wieczór dwoma helikopterami blisko obozu pierwszego. Mimo zapadających ciemności, wspinaczkę rozpoczęli Bielecki i Urubko, którzy około drugiej w nocy miejscowego czasu spotkali schodzącą z góry Revol.

Reklama

Mackiewicz po raz siódmy podjął próbę zdobycia zimą Nanga Parbat, a Revol po raz czwarty. Tym razem wyruszyli we dwójkę, działali w stylu alpejskim, sportowym, bez żadnego wsparcia ze strony tragarzy oraz nie mając tlenu w butlach.

20 stycznia rozpoczęli wspinaczkę na wierzchołek, ale ostatecznie zeszli do obozu drugiego. 22 stycznia z nadesłanego przez Francuzkę SMS wynikało, że są w obozie trzecim, planują wyjście wyżej i atak szczytowy 25 stycznia. Tego dnia byli na wysokości około 8000 m i - według niektórych źródeł - stanęli na wierzchołku. W południe chmury przesłoniły kopułę szczytową, a polsko-francuska para w odwrocie utknęła na wysokości ok. 7400 m.

Nanga Parbat (8126 m) jest jednym z najbardziej wymagających ośmiotysięczników. Należy do szczytów wyjątkowo trudno dostępnych i niebezpiecznych. Świadczy o tym chociażby liczba dotychczasowych zdobywców, nieznacznie przekraczająca 300 osób.

Pod względem wypadków śmiertelnych „Naga Góra” zajmuje niechlubne, drugie miejsce, za K2 (8611 m). Historia podboju to przede wszystkim zmagania niemieckich alpinistów. Próby zdobycia wierzchołka w latach 1895-1950 pochłonęły 31 ofiar, a od 1953 roku drugie tyle. W środowisku alpinistów Nanga Parbat nazywana jest „zabójczą górą”. Posiada największą wysokość względną na świecie - około 7000 m. Baza główna po stronie północnej znajduje się około 3600 m n.p.m i jest najniżej położoną ze wszystkich baz pod ośmiotysięcznikami.

2018-01-28 09:22

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Na papieskich szlakach

2020-06-30 12:26

Niedziela sosnowiecka 27/2020, str. I

[ TEMATY ]

szlaki papieskie

Góry

św. Jan Paweł II

Ks. Marek Gąsiorek

Ukochane góry św. Jana Pawła II

Czas wakacyjnego wypoczynku to spotkanie z pięknem stworzonego przez Boga świata. Na różnych szlakach potwierdza On swoją obecność ukrytą w pięknie krajobrazu i szczególnych miejsc wartych zauważenia.

W roku 100-lecia urodzin św. Jana Pawła II wielu jego czcicieli wyruszy w miejsca z nim związane, jak np.: sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Fatimskiej na Krzeptówkach w Zakopanem, ukochany Kraków czy Kalwaria Zebrzydowska i rodzinne Wadowice. Także i w naszej diecezji warto wybrać się na „papieski szlak”, by zobaczyć usytuowane w pięknie otaczającej przyrody i zabudowy pomniki ukazujące jego osobę.

CZYTAJ DALEJ

Kościół mnie uratował

2020-06-17 11:08

Niedziela Ogólnopolska 25/2020, str. 14-15

[ TEMATY ]

świadectwo

Adobe Stock.pl

Miałam kilka lat. Nie wiem, kiedy „to” się zaczeło. Pamiętam od zawsze. Pamiętam też, że nikt nie kiwnął palcem, żeby pomóc.

Przykro mi, że moim oprawcą był mój ojciec. Przykro mi, że był tylko wiecznie bezrobotnym murarzem, alkoholikiem. Gdyby to był ktoś inny, być może pan Sekielski by mnie wysłuchał. Gdyby moim oprawcą był ksiądz, każdy by mi współczuł. Ojciec nie wzbudza już żadnej sensacji, nikogo nie obchodzi... Takich jak ja jest wiele i czujemy się gorsze od najgorszych.

Gehenna

Urodziłam się w bardzo dysfunkcyjnej rodzinie. Byłam dla wszystkich ogromnym rozczarowaniem. Moja mama spodziewała się syna, a urodziły się bliźnięta. Był to stan wojenny, zima. Półtora kilograma nieszczęścia, które każdemu w mojej rodzinie na całe życie pokrzyżowało plany. Ciągle chora i ciągle płacząca. Kula u nogi, jak to zwykle mawiali moi rodzice. Moja mama nigdy mnie nie przytuliła, nie wzięła na ręce. Nie usłyszałam od niej, że mnie kocha. Zwracała się do mnie zawsze bezosobowo – w najlepszym wypadku. Zawsze, kiedy ojciec wracał pijany do domu, brała mojego brata i uciekała.

Miałam kilka lat. Nie wiem, kiedy „to” się zaczęło. Pamiętam od zawsze. Nie miało znaczenia, czy był pijany czy trzeźwy. Ja ze swoim oprawcą i katem mieszkałam przez 13 lat pod jednym dachem. Wiedziałam, że nie mogę o tym nikomu powiedzieć. Raz próbowałam. Moja matka wyciągnęła mnie wtedy za włosy z wanny i skatowała. Wielokrotnie razem z moim ojcem przekonywali znajomych, że jestem kłamczuchą, że wymyślam, że sprawiam kłopoty. Myślę, że każdy wiedział, co się działo w naszym domu – łącznie z matką, ale każdy udawał, że tego nie widzi. Na początku płakałam, później zrozumiałam, że to gorzej, że moje cierpienie wzbudza w moim ojcu jeszcze większą agresję, że wszystko trwa przez to dłużej.

Tak samo było z biciem. Katowali mnie na zmianę, kijem od szczotki, smyczą, kablem od grzałki... Miałam ciągle powyrywane włosy, poprzecinane dłonie, którymi zakrywałam twarz, ponadrywane uszy.

Spadłam na samo dno

Kiedy byłam starsza, liczyłam w myślach od jednego do dziesięciu. To pozwoliło mi przetrwać w ciszy. Było szybciej... Kiedy ojciec miał wrócić do domu, ulgę sprawiało mi wyrywanie włosów z głowy i wykręcanie palców. Wiedziałam, że za chwilę znów „to” będzie. Byłam małą dziewczynką. Kiedy sytuacja stawała się niebezpieczna dla matki, zabierała mojego brata i uciekała. Ja sama musiałam uspokoić ojca. Na Boga, miałam tylko kilka lat!

Kiedy miałam ok. 13 lat, moja matka ostatecznie wyrzuciła ojca z domu. Było to krótko przed moją pierwszą próbą samobójczą. W wieku 14 lat byłam już uzależniona od alkoholu, a gdy miałam 17 lat, zaczęłam się leczyć psychiatrycznie na depresję. Później doszły narkotyki, leki, kolejne próby samobójcze... Spadłam na samo dno. Zatrudniłam się w nocnym klubie jako telefonistka, czyli ogólnie rzecz biorąc, jako stręczyciel. W tamtym czasie czułam się bardzo dobrze w takim środowisku. Kiedy nie było pracy, siedziałyśmy razem z dziewczynami w moim „biurze” i opowiadałyśmy sobie wzajemnie o swoim tragicznym, parszywym życiu. Prawie każda z nas przeszła to samo. Tatuś, wujek, dziadziuś, prokurator, przyjaciel rodziny... Tabletki gwałtu i gwałty... Chleb powszedni. Znam dziewczynę, która wraz z siostrą rodziła swojemu ojcu dzieci. Każdy się domyślał, cała wieś, wiedziała matka. Nikt nie kiwnął palcem, żeby pomóc. Nikt nie chciał się wtrącać...

Kiedy poznałam tę dziewczynę, jej ojciec był już bardzo chory. Prosiłam ją, żeby mimo wszystko zawiadomiła policję. Odmówiła. Powiedziała, że bardzo kocha ojca. To właśnie robi z głową molestowanie. Znam dziesiątki, jeśli nie setki podobnych historii, z wieloma dziewczynami utrzymuję kontakt, ale nigdy nie słyszałam, żeby którakolwiek z nich była molestowana przez księdza.

Ocalone życie

Rok 2012. Pierwsza Komunia św. mojego syna. Byłam wtedy daleko od Boga, bo to Jego obwiniałam za całe to bagno. Po tej uroczystości mój syn zdecydował, że zostanie ministrantem. Bałam się. Poprosiłam znajomą, żeby prowadzała go do kościoła i pilnowała. Płaciłam jej za to, z czasem jednak musiałam zacząć chodzić z nim sama. Dla mnie nieważne było, czy to ksiądz, kościelny czy nawet organista – każdy był podejrzany, każdy był wrogiem. Zaczęłam jednak się modlić, korzystać z tego, co ofiarowuje Kościół. Przez wcześniejsze lata bezskutecznie szukałam terapii dla ofiar pedofilii.

Swoją pracę rzuciłam w czasie pobytu na Jasnej Górze. Zadzwoniłam do szefowej i powiedziałam, że więcej tam nie wrócę. Za ostatnie pieniądze kupiłam sobie Pismo święte i wróciłam do domu.

Dalej jednak nie potrafiłam przebaczyć. Nie chciałam. To mnie rujnowało, ale podejmowałam walkę. Rekolekcje, rekolekcje, rekolekcje... Msza św. z modlitwą o uzdrowienie wspomnień, relacji rodzice – dzieci, dzieci – rodzice. Wyjechałam do Medjugorie. Przebaczyłam. Korzystałam również z pomocy księży egzorcystów. Wiem, że moje koleżanki znalazły pomoc w Magdalence podczas rekolekcji uzdrowienia wspomnień. Dziś też śmiało mogę powiedzieć, że mojego syna wychował Kościół. Częste rekolekcje, wyjazdy w góry, ogniska, wycieczki, podczas których spał również w seminarium. Dużo rozmawiamy o pedofilii, mój syn nigdy nie był jej ofiarą, świadkiem, nie słyszał wśród swoich kolegów o molestowaniu. Dziś jest prawie dorosłym, zrównoważonym człowiekiem. Nie pije, nie pali, nigdy nie sprawiał żadnych problemów wychowawczych. Po pierwszym filmie Sekielskiego przestał chodzić w tygodniu do kościoła, bo bał się, że będzie napiętnowany przez rówieśników. W gimnazjum wielokrotnie był prześladowany za wiarę. Brzydzę się kłamstwem i manipulacją, którymi posłużył się pan Sekielski w swoich filmach. Mnie, ofierze pedofilii, i mojej rodzinie Kościół uratował życie! Dzięki niemu dziś, od 7 lat, jestem normalnym człowiekiem. Jestem matką. Pracuję i wychowuję dzieci. Staram się pomagać w wielu fundacjach działających na rzecz obrony życia i pomocy dzieciom. W ten sposób pragnę podziękować Bogu za łaski, które otrzymałam. Zawsze będę chodzić do kościoła. Pedofil to nie ksiądz, pedofil to pedofil! Pójdzie zawsze tam, gdzie są dzieci pozostawione bez opieki. I bez względu na to, jaką pełni funkcję, należy mu się kara.

Przykro mi tylko, że wszyscy ci, którzy obrzucają kamieniami Kościół, słysząc za ścianą krzywdę innego dziecka, mówią, że to nie ich sprawa.

CZYTAJ DALEJ

Papież Franciszek wsparł „Kromkę Chleba"

2020-07-06 22:57

archiwum

Działająca w Tarnowie od 17 lat Fundacja „Kromka Chleba” pomaga i wspiera osoby bezdomne oraz ubogie, prowadząc dla nich noclegownię, misję dworcową – łaźnię, organizują również spotkania świąteczne przy wspólnym stole. Z działalności pomocowej organizacja pozarządowa nie zrezygnowała także w czasie pandemii. Teraz inicjatywę dostrzegł i wsparł papież Franciszek, który przez ręce Jałmużnika Papieskiego, kard. Konrada Krajewskiego przekazał tarnowskiej fundacji 5 tys. euro!

Prezes fundacji, Anna Czech podkreśla: - Dzięki tej pomocy przez kolejne miesiące nie będziemy musieli się martwić, skąd pozyskać środki na czynsz, media, środki czystości i higieny osobistej, szczególnie ważne i niezbędne w czasie trwającej epidemii.

Z przekazanych informacji wynika, że odkąd została uruchomiona łazienka, udzielono tam około pięćdziesięciu tysięcy usług w postaci kąpieli, możliwości wyprania rzeczy, ogolenia się oraz wypicia ciepłego napoju w atmosferze wzajemnego wsparcia. Fundacja stara się też zapewnić gorące posiłki pozyskiwane od darczyńców (np. lokalnych restauracji).

- Wsparcie Papieża jest o tyle istotne, że Fundacja buduje również pierwsze w mieście stacjonarne Hospicjum Via Spei dla chorych na raka – zaznacza Anna Czech. I dodaje: - Obecnie w planie mamy montaż drzwi wewnętrznych. Pandemia zaskoczyła wszystkich, przewartościowała nasze życie, ale też bardzo utrudniła nam dokończenie budowy. Czas epidemii się skończy, zostaną jednak dotychczasowe problemy osób cierpiących na nowotwory. Nie możemy zostawić ich w obliczu nieuleczalnej choroby, tuż przed metą budowy. Działamy dalej i wierzymy, że z Bożą Opatrznością i ludzką dobrocią uda nam się ukończyć to dzieło.

Fundacja prowadzi obecnie zbiórkę na portalu Siepomaga.pl, gdzie zbiera środki na zakup 89 sztuk skrzydeł drzwiowych wewnętrznych. Zbiórka znajduje się pod adresem https://www.siepomaga.pl/hospicjumviaspei Szczegółowe informacje o działalności Fundacji można znaleźć na stronie www.kromkachleba.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję