Reklama

Watykan

Abp Paglia dla KAI: abp Romero wzywa nas do globalizacji solidarności (wywiad)

W świecie, w którym nastąpiła globalizacja gospodarki, w którym tak wielką wagę przywiązuje się do pieniędzy, w którym zapomina się o ubogich, świadectwo, jakie dał abp Romero jest opatrznościowe. On wzywa nas do globalizacji solidarności. Dlatego jest świętym na dziś - mówi w rozmowie z KAI abp Vincenzo Paglia, postulator kanonizacyjny bł. Oskara Romero, a także przewodniczący Papieskiej Akademii Życia, nawiązując do przypadającej 15 sierpnia setnej rocznicy urodzin salwadorskiego męczennika.

[ TEMATY ]

Watykan

Bł. Oskar Romero

TV Trwam

Dorota Abdelmoula (KAI): Księże Arcybiskupie, organizatorzy Światowych Dni Młodzieży Panama 2019 wybrali bł. Oskara Romero na jednego z patronów spotkania młodych. W jaki sposób ten urodzony przed stu laty męczennik może być przewodnikiem na nasze czasy?

Abp Vincenzo Paglia: Często powtarzam, że bł. Oskar Romero jest w pewnym sensie męczennikiem Soboru Watykańskiego II. Został zamordowany w geście nienawiści wobec Kościoła ukształtowanego przez Sobór: Kościoła ewangelicznego i wolnego, który bronił narodu i chciał ratować z opresji najuboższych i najbardziej bezbronnych. Odium fidei, które usprawiedliwia męczeństwo, nie było w tym przypadku zwykłą nienawiścią wobec wiary. Było nienawiścią salwadorskich dyktatorów wobec Kościoła, który chciał żyć według wskazań Soboru Watykańskiego II: Kościoła dla wszystkich, ale w sposób szczególny dla najuboższych.

Dlatego bł. Oskar Romero jest męczennikiem niezwykle aktualnym: nie tylko dla Kościoła, ale też dla społeczeństwa cywilnego. Dlatego ONZ połączył świadectwo jego życia z obroną praw człowieka. Kiedy Jan Paweł II przygotowywał się do pierwszej wizyty w Salwadorze, osobiście kilka razy rozmawiałem z nim o abp Romero i kiedy przybył do Salwadoru, poza oficjalnym programem, a wręcz wbrew woli rządu, udał się bezpośrednio na grób męczennika. Pamiętam jego gest dłoni opartych na płycie grobowej i też słowa, które wtedy wypowiedział: Romero jest nasz. On jest Kościoła.

Reklama

Chciałbym, aby przed ŚDM w Panamie udało się zakończyć ostatni etap procesu kanonizacyjnego, aby abp Romero mógł towarzyszyć młodym z całego świata już jako święty, w drodze do Panamy.

KAI: Możemy powiedzieć coś o szczegółach procesu kanonizacyjnego i cudu, który jest badany?

- Tak. Cud, który jest przedmiotem badań, dotyczy kobiety, która miała nieco ponad 40 lat i była w siódmej ciąży, która była zagrożona. Według wszelkich badań, zarówno kobiecie, jak i dziecku groziła śmierć. Grupa jej przyjaciół modliła się w tym czasie za wstawiennictwem abp Romero i w niedługim czasie wszystko się rozwiązało w sposób, którego lekarze nie byli w stanie pojąć.

Reklama

Przypadek ten został przebadany najpierw w Salwadorze, następnie akta zostały przysłane tu, do Kongregacji ds. Świętych w Watykanie. Jako postulator, otworzyłem je 24 marca, w rocznicę śmierci arcybiskupa i odtąd trwają badania prowadzone przez zespół medyczny, a następnie komisja teologiczna przestudiuje wszystkie świadectwa zebrane w aktach, a na koniec kongregacja zdecyduje, czy mamy do czynienia z faktem nadprzyrodzonym, niewytłumaczalnym i jeśli opinia będzie pozytywna a papież ją zatwierdzi, dojdziemy do zamknięcia procesu kanonizacyjnego. Chciałbym, żeby stało się to przed Światowymi Dniami Młodzieży.

KAI: Czy ten błogosławiony może też być przewodnikiem pomocnym w zrozumieniu Kościoła środkowoamerykańskiego?

- Zdecydowanie tak. Przede wszystkim chciałbym przypomnieć wielkie poruszenie Jana Pawła II, kiedy w 1980 r. wrócił z Brazylii, gdzie zobaczył ogrom nędzy w tamtejszych wielkich miastach. Pamiętam, jak mówił wówczas, że biskupi Ameryki Łacińskiej maja rację, mówiąc, że Kościół musi w sposób uprzywilejowany traktować ubogich. Abp Romero właśnie to robił. I dlatego został zamordowany.

W świecie, w którym nastąpiła globalizacja gospodarki, w którym tak wielką wagę przywiązuje się do pieniędzy, w którym zapomina się o ubogich, świadectwo, jakie dał abp Romero jest opatrznościowe. I może zainspirować młodych do budowania przyszłości, która nie będzie taka, jak teraźniejszość, ale będzie światem większej wolności i większej wrażliwości na ubogich. Abp Romero wzywa nas do globalizacji solidarności, a nie gospodarki. Dlatego jest świętym na dziś.

KAI: Inspiracją dla młodych powinien być też głos Kościoła, który przygotowuje się do synodu o młodzieży. W pamięci mamy poprzednie spotkanie biskupów, poświęcone rodzinie. Czy wydało ono konkretne owoce?

- Sam temat młodzież i rozeznawania powołania, to bezpośredni owoc poprzedniego synodu. Jest w tym coś opatrznościowego i cieszę się, że mogę to podkreślić, mówiąc do Polaków. Te synody łączą ze sobą św. Jana Pawła II i papieża Franciszka. Pierwszy synod, jaki zwołał Jan Paweł II, poświęcony był rodzinie. I to papież-Polak zainicjował Światowe Dni Młodzieży. Także papież Franciszek zwołał „swój” pierwszy synod poświęcając go rodzinie, zapragnął, aby kolejny był poświęcony młodzieży i z determinacją kontynuuje dzieło ŚDM.

Te dwa tematy: młodzież i rodzina, to jakby dwa owoce Soboru Watykańskiego II. Zachęcam do zrozumienia tego. Bo Słowo Boże, jak mówił św. Grzegorz Wielki, wzrasta, wraz z tym, kto je czyta. Można też powiedzieć: wzrasta, waz z papieżami, którzy przekładają je na konkretne sytuacje, właściwe swoim czasom.

To dwa różne pontyfikaty, ale łącząca je więź jest niezwykła. I wierzę, że opatrznościowym jest fakt, że nauczanie Kościoła w kwestiach rodziny oraz uwaga Kościoła skoncentrowana na młodych, spotkała się z tymi dwiema wielkimi osobami, a także z pontyfikatem Benedykta XVI. Dzięki Bogu, że te pontyfikaty różnią się od siebie. Świat się zmienia i każdy papież, musi odpowiadać na wyzwania, którym stawia czoła.

KAI: Jakie są w naszych czasach te najważniejsze wyzwania i papieskie troski związane z rodziną?

- Obserwowałem i wciąż obserwuję, z bardzo bliska, najpierw jako przewodniczący Papieskiej Rady ds. Rodziny, a dziś jako przewodniczący Papieskiej Akademii Życia i wielki kanclerz Papieskiego Instytutu Jana Pawła II dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną, że rodzina znajduje się dziś w sytuacji paradoksalnej. Z jednej strony wszyscy jej pragną, a z drugiej strony stoi ona na rozdrożu podziałów, separacji, przemocy. Temu rozdarciu towarzyszy jednak głęboka potrzeba rodziny w świecie osamotnienia.

Pierwszym z zadań, jakie Kościół musi dziś kontynuować, jest wspieranie wspólnoty wobec nasilającego się indywidualizmu. Wspieranie miłości wobec obojętności. Bo tam, gdzie jest osamotnienie i obojętność – tam nie ma życia, jest jedynie śmierć. Dlatego pierwsze pytanie, jakie musimy sobie postawić, brzmi: jak sprawić by wzrastały braterstwo i wspólnota?

Kluczowym pytaniem jest też to, dlaczego młodzi wolą dziś żyć razem, nie pobierając się? Ten bardzo smutny fakt stanowi wyzwanie nie tylko dla Kościoła, ale i dla społeczeństwa. Przekazując Ewangelię rodziny i małżeństwa nie starajmy się przekazywać przesłania atrakcyjnego, ale takie , które dotknie i poruszy serca młodych. Czy fakt, że młodzi wolą żyć razem bez ślubu, bo traktują małżeństwo jako więzienie, nie powinien wzywać nas do refleksji? Do zastanowienia się, czy potrafimy dobrze przekazać Ewangelię miłości i rodziny? Czyż nie ma ryzyka, że i my sami dajemy pierwszeństwo miłości romantycznej, nad miłością życia?

Jestem przekonany, że konieczne jest ponowne przemyślenie przesłanie, które chcemy przekazać młodym. Jeśli pochylimy się nad przesłaniem biblijnym, widzimy, że Bóg powierza przymierzu między kobietą a mężczyzną - nie oddzielnie: kobiecie, albo mężczyźnie, ale ich przymierzu – dwa ważne zadania: po pierwsze strzeżenie dzieła stworzenia, po drugie: odpowiedzialność za kolejne pokolenia. Zatem nikt nie pobiera się dla siebie samego, ale po to, by zmieniać świat według projektu Boga. Starajmy się to przekazywać, a nie mówić jedynie, że małżeństwo jest nierozerwalne.

KAI: Wielu młodych, także chrześcijan, mówi, że nie wierzy w nierozerwalność małżeństwa. Jak odpowiedzieć na te wątpliwości?

- Romantyczny indywidualizm jest źródłem nieszczęścia w świecie. Bóg powołuje nas do przemieniania świata na bardziej sprawiedliwy, solidarny, braterski – właśnie poprzez to przymierze mężczyzny i kobiety, którzy odkrywają, że najważniejszy sposób realizowania siebie dokonuje się właśnie w rodzinie.

Małżeństwo jest nierozerwalne, bo ma do wypełnienia właśnie to zadanie. Wartością małżeństwa nie jest jego nierozerwalność, ale misja. Jeśli mówimy, że to, co liczy się najbardziej, to uczucia, to potwierdza nasz indywidualizm: każdy myśli tylko o sobie. Dlatego też martwię się, kiedy słyszę, że w „Amoris Laetitia” podkreśla się tylko jeden aspekt.

KAI: Ale jak należy interpretować ten, słynny już, rozdział 8 adhortacji?

- Nie zrozumie się go bez zrozumienia tego, co przed chwilą powiedziałem. Przywiązujemy ogromne znaczenie do jednego aspektu, zapominając o całości. Skupiamy się na źdźble w oku, które przesłania nam wielki skarb. Ale dobrze, zacznijmy od tego źdźbła. Ono zachęca nas do pewnej zmiany eklezjologicznej, nowego sposobu przeżywania wspólnoty Kościoła: kiedy papież podkreśla te trzy czasowniki: towarzyszyć, rozeznawać i integrować, wzywa do tworzenia Kościoła, który jest rodziną, a nie strukturą biurokratyczną, który jest matką, a nie macochą. Kościoła gotowego do ratowania wszystkich swoich dzieci, także tych „najgorszych”. Kościoła, który patrzy sercem matki, a nie sędziego, który nie zamyka oczu wobec choroby, ani też nie mówi, że choroba jest dobrem. Który nazywa chorobę, chorobą i chce ją uleczyć, a nie opuścić. Kościoła, który jest pełen miłosierdzia i który umie towarzyszyć, z Bożą cierpliwością.

Tak, jak w biblijnej przypowieści: i chwast i ziarno są wewnątrz Kościoła i w życiu każdego z nas. Tylko Kościół, który jest matką, może zrozumieć dzieci, także kiedy błądzą. Matka nie ukrywa takiego dziecka, ale bierze je za rękę i próbuje pomóc. Nawet, jeśli choroba trwa długo, jest chroniczna. Dziś niestety mamy parafie, które są bardzo biurokratyczne a mało rodzinne. I rodziny bardzo zamknięte w sobie, a mało eklezjalne. Musimy odkryć nowe przymierze, to o którym mówi papież w swoich katechezach. W tym znaczeniu on nie potępia, ale wymaga odpowiedzialnego towarzyszenia. Jeśli matka nie towarzyszy dziecku, nie wie, czego ono potrzebuje.

Mówimy, że wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami, ale czy naprawdę nimi jesteśmy? To jest prawdziwy rozdział 8! Reguły są ważne, ale bez odniesienia do życia – nie ratują. Kiedy słyszę, jak mówi się, że papież chce Komunii św. dla rozwodników w powtórnych związkach, mówię – nie. Ta choroba jest poważna, dlatego papież Franciszek mówi: zwiększmy liczbę aptek, także tych na peryferiach, by pomóc chorym. By chory miał szansę na lekarstwo, ale nie na usprawiedliwienie. To jest ta zmiana stylu. „Amoris Lateitia” wzywa nas wszystkich do zmiany myślenia.

KAI: Ale gdzie mają szukać odpowiedzi ci wszyscy, którzy potrzebują instrukcji, którzy nie wiedzą, co odpowiedzieć w konfesjonale?

- W „Księdze reguły pasterskiej” św. Grzegorz Wielki pisał o tym, że każdego należy nakarmić tym chlebem, którego ta osoba potrzebuje. Nie innym. Dlatego „Amoris Laetitia” wyznacza kryteria, a następnie oczekuje od pasterzy, by – nie w sposób autonomiczny, ale we wspólnocie – próbowali zrozumieć, w jaki sposób odpowiedzieć. Oczywiście, towarzyszenie, rozeznawanie i integrowanie – to nie mechanizm: pytanie - odpowiedź, ale droga do przejścia. Jeśli traktujemy spowiedź i pozostałe sakramenty usługowo: przychodzę, płacę, otrzymuję – zapominamy, że kiedy przychodzimy z pomocą biedakowi – już wtedy spotykamy Jezusa. Że jeśli słuchamy słów Pisma Świętego – już spotykamy Jezusa. Zatem pierwszym Ciałem Chrystusa, które każdy z nas powinien otrzymywać, jest ciało Kościoła. Potem wyruszmy w drogę i zobaczmy, dokąd nas zaprowadzi – i o to prosi papież. On prosi o wyruszenie w drogę – my oczekujemy reguł. Prosi o rozeznawanie – my oczekujemy instrukcji.

Ojciec święty prosi też, by księża byli księżmi: by współodczuwali i towarzyszyli, a nie byli urzędnikami, ekonomami, administratorami. Dziś gubi się znaczenie ojca duchownego, znaczenie słuchania. Wiele sytuacji, które rozgrywają się w rodzinach, to dramaty, które potrzebują wysłuchania, pocieszenia, zrozumienia – a my chcemy te dramaty ludzkie rozwiązywać odpowiedziami: tak, albo nie. Grozi nam, że zostaniemy funkcjonariuszami.

KAI: Na czym w tej sytuacji polega rola świeckich?

- Rolą świeckich jest odkrywanie swojej odpowiedzialności duszpasterskiej, jako braci, sióstr matek, ojców. Kościół nie należy do proboszcza, ani księży. Odpowiedzialność za głoszenie Ewangelii spoczywa na świeckich. Przecież w zakładach pracy nie ma kapelanów. To pracownicy, jeden drugiemu, powinni mówić o Jezusie. Jeden polityk – drugiemu. Handlowiec – handlowcowi. Nasz Kościół jest bardzo sklerykalizowany. Z tego wynika wiele niezrozumienia. Także tego wokół „Amoris Laetitia”. Gdzie tymczasem są rodziny chrześcijańskie i wspólnota chrześcijańska, kiedy małżeństwo przeżywa kryzys?

W tym kontekście życzyłbym sobie, żeby młodzi odkryli tę odpowiedzialność tworzenia świata którego my, dorośli nie możemy już stworzyć.

KAI: Dziękuję za rozmowę.

2017-08-15 12:01

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Panama: Franciszek poświęcił ołtarz z relikwiami świętych Jana Pawła II i Oskara Romero

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

ŚDM w Panamie

Bł. Oskar Romero

Lazaro Gutierrez/Flickr.com

Franciszek odprawił 26 stycznia Mszę św., podczas której poświęcił ołtarz z relikwiami świętych Jana Pawła II i Oskara Romero w panamskiej archikatedrze pw. Matki Bożej Starszej (Santa María la Antigua). Zwracając się do zgromadzonych kapłanów, osób konsekrowanych i przedstawicieli ruchów świeckich wskazał na konieczność powrotu do źródeł swego powołania jako lekarstwa na „znużenie nadziei”. A nawiązując do renowacji świątyni podkreślił, że "piękno dnia wczorajszego staje się podstawą do budowania piękna jutra".

Na wstępie papież pogratulował arcybiskupowi Panamy - José Domingo Ulloa Mendieta, że "po prawie siedmiu latach może się spotkać tutaj ze swoją «małżonką», tym kościołem-wdową, która czekała tyle lat i która dzisiaj przestała być wdową, gdyż spotkała się ze swoim oblubieńcem - arcybiskupem". "Chcę podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do odnowy katedry, władzom, wiernym i tym, którzy pomogli aby arcybiskup mógł spotkać się ze swoim ludem nie w jakimś pożyczonym domu, ale we własnym domu - katedrze" - powiedział Franciszek, a jego słowa wywołały gromkie brawa.

W homilii nawiązał do czytanego podczas tej Mszy opisu dialogu Pana Jezusa z Samarytanką przy studni w Sychar (J, 4). Kaznodzieja zauważył, że w scenie tej widzimy Jezusa utrudzonego chodzeniem, który musiał zaspokoić i ugasić pragnienie, odświeżyć swe kroki, odzyskać siły, by kontynuować misję. Podobnie utrudzenie mogą przeżywać narody i ludy, wspólnoty i poszczególne osoby, w tym kapłani. Jego przyczyny mogą być wielorakie. Papież podkreślił, że w każdej z sytuacji wypalania się osób konsekrowanych konieczne jest znalezienie „studni, która mogłaby zaspokoić i ugasić pragnienie oraz zmęczenie po przebytej drodze. Wszystkie domagają się, jak milczące wołanie, jakiejś studni, od której można zacząć od nowa”.

W tym kontekście Ojciec Święty wskazał na zjawisko „znużenia nadziei”, kiedy w obliczu przyszłości „rzeczywistość «wymierza policzki» i podważa siły, środki i wykonalność misji w tym tak zmieniającym się i stawiającym pytania świecie”. Zauważył, że jest to zmęczenie paraliżujące a rodzi się ono z patrzenia w przyszłość, nie wiedząc, jak zareagować na intensywność i niepewność przemian, które przeżywamy jako społeczeństwo a także subiektywnego poczucia, jakby Bóg był daleko i opuścił swój Kościół. Grozi to zadomowieniem się w życiu duchownych szarego pragmatyzmu, ale także przekonania, że Bóg i Kościół nie mają nic do powiedzenia ani dania temu nowemu rodzącemu się światu. „A wówczas zdarza się, że to, co pewnego dnia zrodziło się jako sól i światło świata, w ostateczności oferuje swoją najgorszą wersję” – przestrzegł Franciszek.

Zwrócił uwagę, że lekarstwem na to znużenie nadziei jest powrót do źródła, odczytanie na nowo charyzmatów, jakimi Bóg obdarzył swój Kościół. „Chodzi o to, by nie tylko spoglądać z wdzięcznością na przeszłość, ale iść w poszukiwaniu korzeni: źródła inspiracji i pozwolić, by ponownie mocno zabrzmiały pośród nas” – stwierdził Ojciec Święty. Dodał, że pozwala nam to żyć bez lęku. „To ważne, by żyć bez lęku, odpowiadać życiu z entuzjazmem osoby zaangażowanej w historię, osadzonej w niej. Chodzi o entuzjazm osoby zakochanej” – powiedział mówca.

Zachęcił, by powracać do miejsca pierwszej miłości oraz dziedzictwa poprzedników, nie użalając się nad sobą, „aby spotkać oczy, którymi dzisiaj Chrystus nadal nas poszukuje, wzywa i zachęca do misji”.

Nawiązując natomiast do odnowienia katedry i konsekracji ołtarza Ojciec Święty podkreślił, że świątynia ta nie należy już tylko do przeszłości, ale jest pięknem teraźniejszości, staje się podstawą dla budowania piękna jutra. „Bracia, nie pozwólmy, by ukradziono nam piękno, które odziedziczyliśmy po naszych ojcach! Niech będzie ono żywym i owocnym korzeniem, który pomoże nam nadal czynić piękną i proroczą historię zbawienia na tych ziemiach” – powiedział Franciszek na zakończenie swej homilii.

Następnie po odśpiewaniu Litanii do Wszystkich Świętych Franciszek umieścił w ołtarzu relikwie czworga świętych: Marcina de Porresa i Róży z Limy - pierwszych rodzimych świętych ziemi amerykańskiej, Oskara Romero - arcybiskupa-męczennika z Salwadoru oraz patrona młodzieży i ŚDM - Jana Pawła II. Relikwie świętego papieża Polaka, podarowane przez kard. Stanisława Dziwisza, przywiózł do Panamy jego następca, metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. Papież namaścił ołtarz olejami świętymi i okadził. Potem klerycy i inne osoby posługujące w kościele (w tym kobiety) nałożyły na mensę ołtarzową kilka warstw obrusów, po czym uroczyście go oświetlono i zapalono świece.

Dziękując Ojcu Świętemu abp Ulloa Mendieta zwrócił uwagę, że "dziś otwieramy nową kartę w dziejach ludu Bożego w Panamie, w tej bazylice katedralnej, poświęconej Maryi «La Antigua», w której działy się ważne wydarzenia życia kościelnego i krajowego". Podkreślił, że Kościół katolicki mocno się wpisał w historię narodu a ta świątynia była świadkiem tej drogi, na której "doznaliśmy wiele radości i smutków, ale przede wszystkim nadziei".

Biskupi jako następcy biskupów w łączności z Wikariuszem Chrystusa "są przekonani i zobowiązani do towarzyszenia mu w tym procesie nawrócenia, którego potrzebuje Kościół, aby odzyskać oblicze prawdziwego Kościoła Jezusowego: miłosiernego, bliskiego, przyjmującego, służącego, ubogiego dla ubogich, aby był domem przyjęcia i wspólnoty dla wszystkich, bez wykluczania kogokolwiek" - mówił dalej arcybiskup.

Podkreślił, że "w tej bazylice katedralnej Matki Bożej «La Antigua» jest obecny Kościół katolicki, będący wyrazem ludu, który przyjął wiarę 505 lat temu z rąk Maryi Panny. Jest to wiara, którą chcemy odnowić przed Następcą Piotra, Wikariuszem Chrystusa, aby powiedzieć jak Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według Słowa Twego»".

Arcybiskup zapewnił papieża, że nie jest sam "w tym procesie odnowy i nawrócenia" i może liczyć na wierność i modlitwy Panamczyków. Na zakończenie wręczył mu w darze obraz argentyńskiego kardynała kurialnego Eduardo Pironio (1920-98).

Obok arcybiskupa Panamy Mszę św. koncelebrowali kardynałowie: Óscar Andrés Rodríguez Maradiaga, arcybiskup Tegucigalpy w Hondurasie i Leopoldo José Brenes, arcybiskup Managui w Nikaragui.

W uroczystej Eucharystii uczestniczyli m. in.: prezydent Panamy, Juan Carlos Varela z rodziną, przedstawiciele rządu i władz miasta.

Z katedry papież pojechał do archidiecezjalnego seminarium św. Józefa, gdzie zje obiad wspólnie z młodymi reprezentantami wszystkich kontynentów, uczestników Światowych Dni Młodzieży.

Archikatedra w Panamie, zadedykowana Matce Bożej Starszej (Santa María la Antigua), jest pierwszą katedrą wybudowaną na stałym lądzie obu Ameryk. Znajduje się w historycznej dzielnicy miasta - Casco Antiguo. Przechowywana jest w niej słynąca łaskami figura Matki Bożej Starszej - patronki Panamy.

Czynna od 1688 r. świątynia jest jedną z największych katedr w Ameryce Środkowej i została wpisana na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. W ostatnich latach przeszła gruntowny remont zarówno wnętrza, jak i na zewnątrz. Według urzędu prezydenckiego Panamy koszt prac remontowych oraz wystroju świątyni wyniósł ok. 10,5 mln euro. Kolejne ok. 4 mln euro musiał zapłacić komitet ds. remontu i Kościół.

CZYTAJ DALEJ

Kanada: zdewastowane stacje Drogi Krzyżowej

2020-07-01 11:15

[ TEMATY ]

przemoc

Kanada

goniec.net

Kanadyjska diecezja Sault Sainte Marie w prowincji Ontario zapowiedziała, że naprawi sześć posągów ze stacji Drogi Krzyżowej w Groty Matki Bożej z Lourdes w Sudbury, które niedawno zniszczyli wandale. Niektórym z rzeźb odcięto głowy i ramiona. Dotąd nie znaleziono brakujących elementów.

Stacje upamiętniające Mękę Pańską stanęły w miejscu, które powstało na wzór Groty w Lourdes, gdzie w 1858 r. Matka Boża ukazała się św. Bernadecie, na początku lat 50. ub. wieku. Samo miejsce zbudowała w 1907 roku francuskojęzyczna społeczność w tym regionie Kanady. Dotąd jest miejscem licznych pielgrzymek i modlitwy. Tutejsza figura Maryi nosi nazwę „Królowa Galów”.

Niedawny wandalizm z 22 maja br. w Sudbury, w wyniku którego uszkodzonych zostało 6 figur, nie jest wiązany z ostatnią falą incydentów, podczas których pod hasłem walki z rasizmem dewastowane są pomniki. Według lokalnych mediów, nie zidentyfikowano żadnych podejrzanych, a dochodzenie utknęło w martwym punkcie.

Diecezja nawiązała już kontakt z artystami, którzy mogą naprawić uszkodzone figury. Diecezja, aby uniknąć olbrzymich kosztów związanych z odlaniem na nowo posągów, chciałaby skłonić rzeźbiarzy do wytworzenia brakujących części uszkodzonych postaci.

CZYTAJ DALEJ

List Papieża do Benedykta XVI po śmierci ks. Georga Ratzingera

2020-07-02 12:14

[ TEMATY ]

Ratzinger

VATICAN NEWS

ks. Georg Ratzinger

Franciszek napisał list kondolencyjny do Benedykta XVI po śmierci jego brata. Ks. Georg Ratzinger zmarł wczoraj w Ratyzbonie w 96. roku życia.

Franciszek wyraża uznanie za delikatność, jaką okazał mu Papież Senior, informując go o śmierci brata. Zapewnia o swym współczuciu i duchowej bliskości w tej chwili cierpienia.

Papież modli się za zmarłego „aby Pan życia w swym nieskończonym miłosierdziu wprowadził go do niebieskiej ojczyzny i obdarzył go nagrodą przygotowaną dla wiernych sług Ewangelii. Modlę się również za Waszą Świątobliwość – pisze dalej Papież – prosząc Boga Ojca, za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny, o umocnienie w chrześcijańskiej nadziei i czułe boskie pocieszenie”.

Na zakończenie Franciszek zapewnia o swej jedności z Benedyktem w przylgnięciu do Chrystusa Zmartwychwstałego, źródła nadziei i pokoju

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję