Reklama

Książka „Bóg przemówił w Legnicy”

Po miesiącach przygotowań, do rąk czytelników trafiła książka pt. „Bóg przemówił w Legnicy”. Jest to zapis wydarzeń, jakie dokonały się w parafii św. Jacka w Legnicy, związanych z wydarzeniem o znamionach cudu eucharystycznego.

[ TEMATY ]

książka

cuda

Legnica

ks. Waldemar Wesołowski

25 grudnia 2013 roku oraz 2 lipca 2016 roku to dla diecezji legnickiej dwie ważne daty. W uroczystość Bożego Narodzenia 2013 roku w sanktuarium św. Jacka w Legnicy, przy udzielaniu komunii świętej na posadzkę spadła konsekrowana hostia, w której po pewnym czasie i po wielu przeprowadzonych badaniach naukowych odkryto ślady mięśnia sercowego w stanie agonii.

W orzeczeniu Zakładu Medycyny Sądowej wydanym w 2015 roku czytamy: „Całość obrazu jest najbardziej podobna do mięśnia sercowego ze zmianami, które często towarzyszą agonii”.

O całej sytuacji została powiadomiona Stolica Apostolska, która w 2016 roku zezwoliła biskupowi Zbigniewowi Kiernikowskiemu na ogłoszenie informacji o zaistniałym wydarzeniu o znamionach cudu eucharystycznego. W specjalnym komunikacie skierowanym do diecezjan 10 kwietnia 2016 roku, bp Kiernikowski napisał: „Mam nadzieję, że to wszystko posłuży pogłębieniu kultu eucharystycznego i będzie owocowało wpływem na życie osób zbliżających się do tej Relikwii. Odczytujemy ten przedziwny znak, jako szczególny wyraz życzliwości i miłości Pana Boga, który tak bardzo zniża się do człowieka”.

Reklama

W tym samym komunikacie Biskup legnicki polecił proboszczowi, aby przygotował odpowiednie miejsce do wystawienia relikwii, aby wierni mogli oddawać jej cześć.

Uroczystość ukazania relikwii do publicznego kultu miała miejsce 2 lipca 2016 roku.

Od tego momentu rozpoczęły się prace nad przygotowaniem książki, która teraz trafia do rąk czytelnika. Zawiera ona szczegółowy zapis wydarzeń, jakie dokonały się w kościele św. Jacka w Legnicy oraz dokumenty władz kościelnych i przeprowadzonych badań, potwierdzających zaistnienie cudu.

Reklama

We wstępie do tej książki bp Kiernikowski pisze min.: „Oddajemy do rąk czytelników książkę, która jest świadectwem nadzwyczajnego wydarzenia eucharystycznego, jakie miało miejsce w jednym z kościołów legnickich. Potocznie to wydarzenie nazywamy cudem eucharystycznym w Legnicy. Konieczne jest zatem przekazanie stosownych informacji o tym, co się stało, i właściwych wyjaśnień, które pozwolą zapoznać się nie tylko z zewnętrzną stroną tego zjawiska, lecz umożliwią także wniknięcie w jego sens oraz dadzą pewien klucz do odczytania i interpretowania jego przesłania”.

W pierwszym rozdziale tej publikacji znajdziemy chronologię wydarzeń, jakie miały miejsce w kościele św. Jacka. Następnie, opis procedury naukowej oraz zapoznamy się z drogą do ukazania Relikwii do publicznego kultu. W tej części zawarte są również: rozważanie Biskupa legnickiego wygłoszone podczas nabożeństwa poprzedzającego instalację relikwii oraz homilię mszalną, wygłoszoną podczas uroczystości instalacji.

Drugą część stanowią refleksje i świadectwa osób, które uczestniczyły w rozwoju tego wydarzenia, oraz osób, które uczestniczyły w przygotowaniach uroczystości ukazania Relikwii.

Trzecia część to refleksja teologiczna związana z tajemnicą Eucharystii i cudami eucharystycznymi.

Ważnym dodatkiem do tej publikacji jest aneks zawierający dokumentację fotograficzną.

W ostatnich zdaniach wstępu do książki, biskup Kienikowski napisał: „Mam nadzieję, że to opracowanie będzie pomocą dla wszystkich, którzy interesują się wydarzeniem eucharystycznym w Legnicy. Szczególnie dla tych, którzy przybędą do kościoła św. Jacka, by osobiście stanąć wobec tej czcigodnej Relikwii i uczestniczyć w oddawaniu jej czci oraz w kulcie eucharystycznym”.

Z taką właśnie nadzieją oddajemy tę książkę do rąk czytelników.

Książkę wydało krakowskie wydawnictwo M. Można ją nabyć w parafii św. Jacka, w Legnickiej Kurii Biskupiej, a także w dobrych księgarniach i księgarniach internetowych.

Natomiast cenną Relikwię można nawiedzać codziennie od godz. 7 do 19 w sanktuarium św. Jacka w Legnicy.

2017-02-01 20:05

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Łaszewski: Maryja wyprosiła dla Polski wiele cudów. Czy zwycięstwo nad epidemią będzie kolejnym? [wywiad]

[ TEMATY ]

Matka Boża

cuda

koronawirus

Graziako/Niedziela

Niebo jest stale czynne, zarówno w dziejach narodów jaki i każdego człowieka. Znamy wiele przykładów, gdy Pan wpływał na losy Polski i świata! Czy jesteśmy w stanie zrozumieć, jak działa cud? Jaką rolę odgrywa w tym wszystkim Maryja? I czy możemy wyprosić cud ochrony przed epidemią? Na te pytanie odpowiada Wincenty Łaszewski, ceniony polski mariolog i autor nowej książki „Zwycięstwa z pomocą nieba”.

Prezentujemy część wywiadu – całość ukaże się w „Niedzieli” z datą 24 maja.

Przestrzeń Bożego działania. Często mówi Pan o niej w kontekście wielu wydarzeń historycznych.

Powinniśmy posługiwać się myśleniem dwupłaszczyznowym. Z jednej strony nie wolno nam zamykać oczu na czynniki racjonalne i pomniejszać roli ludzi czy nawet szczęśliwego losu, który się z nimi związał. To temat historycznych podręczników, w których jednak brak drugiego składnika: Prawdy obecnej w dziejach – działania Boga, który „jest wśród nas”.

Wielu Polaków doświadcza ogromnych trudności spowodowanych panującą suszą. Czy uważa Pan, że warto modlić się o cud deszczu?

Czy mamy się modlić o deszcz? Każdy, dla którego Bóg jest bliski i jest Miłością, i jest Osobą, i jest zatroskanym o nas „Abbą”, musi prosić o deszcz! Bo między mną i Bogiem jest bliska więź, jest rozmowa o codziennych problemach i radościach, jest właśnie to, z czym niektórzy dziś walczą: relacja.

Dodajmy drugą uwagę: jest coś takiego jak wolna wola człowieka. Jeśli Bóg wie, że istnieje – czy nadprzyrodzona, czy naturalna – możliwość nadejścia obfitych opadów deszczu, to Jego „wiem”, co jest równoznaczne z „mogę”, musi się spotkać z „moje dzieci proszą”. Inaczej Bóg nie zaangażuje się w historię, przyrodzoność nie spotka się z nadprzyrodzonością, i mamy radzić sobie sami.

Błagajmy, wołajmy o deszcz! Wtedy przyjdzie. Zresztą Bóg już nas wysłuchuje, bo wbrew narzucanej nam „modzie na otwarty Kościół” ludzie bardzo się modlą o deszcz. Bóg jest bowiem dla nich Kimś bliskim. To bardzo piękne.

Nie brakuje jednak głosów, że modlitwa w takiej sprawie, jak deszcz to wyraz braku zaufania do Pana Boga. Jeśli On będzie chciał, to ześle ów deszcz.

Wie Pani, co sugeruje postawione przez Panią pytanie? Chyba mamy dziś do czynienia z jakąś religijną hybrydą, która sama określa się jako chrześcijaństwo „otwarte” i „nowoczesne”, w którym jednak nauka zawarta w Objawieniu i Tradycji została celowo przedstawiona opacznie: tak, by Bóg był daleko. Może jest to chrześcijaństwo proponowane przez ludzi, którzy wierzą w ideę Boga, ale nie w Boga żywego – a wiadomo, że ideę można dowolnie kształtować…

W myśl tych przekonań rzeczywiście nie należy się modlić do Boga, bo On naszych modlitw nie potrzebuje, nie należy też o nic Go prosić, bo Ona wie, co potrzebujemy. I Bóg staje się Bogiem bez relacji z nami. Od tego krok do deizmu, a potem jeden krok do ateizmu i krok do walki z Bogiem.

W swojej najnowszej książce „Zwycięstwa z pomocą nieba” pisze Pan: „Niebo kieruje się innymi zasadami niż świat, ma wiedzę inną niż my, patrzy na dziejącą się historię inaczej niż my – w końcu zna też przyszłość”. Czy zatem my ludzie jesteśmy w stanie zrozumieć, dlaczego Bóg dokonuje cudów?

I tak, i nie. Cuda, które dzieją się w historii są dla nas bardziej zrozumiałe, te współczesne mniej, te zupełnie dzisiejsze chyba w ogóle.

Dlaczego ich nie rozumiemy?

Ponieważ w cudach obowiązuje ta sama reguła, co w proroctwach. Wiemy, że niejedno proroctwo ma nawet kilka płaszczyzn i że zawarte w nim zapowiedzi spełniają się w różnym czasie, na różny sposób. Proroctwo może wydawać się nam już wypełnione, jego treść jest już dla nas oczywista, gdy tymczasem najważniejsza jego warstwa wciąż czeka na swój dzień.

Reguła jest taka, że proroctwo staje się zrozumiałe dopiero po jego całkowitym wypełnieniu. Podobnie jest z Cuda są zrozumiałe z perspektywy czasu, gdy można już je ocenić jako wydarzenie minione. Wiemy, że było, wiemy, po co było. Ale nawet wówczas otwiera się przed nami cała galaktyka pytań: co by było, gdyby cudu nie było? Co by było, gdyby szansę, jaką dał cud ludzie wykorzystali pełniej? Co by było, gdyby cud był większy lub czy mógł być większy?

Cuda są więc tajemnicą Boga?

Bóg jest tajemnicą, nie rozumiemy Go. Chociaż nie: jeśli wiemy, że jest Miłością, rozumiemy wszystko. Jak Maryja, która nie rozumiała, ale „wiedziała”, iż Bóg zawsze wybiera dla nas najlepszą z dróg. Ponieważ nas kocha, sprawia cuda. I ponieważ nas kocha, odmawia też oczekiwanej przez nas interwencji.

Wspomniał Pan o Maryi. Jaką rolę odgrywa jej wstawiennictwo w przypadku dokonywanych cudów w dziejach Polski i świata?

Nareszcie jakieś łatwe pytanie. Maryja otrzymała od Boga szczególne zadanie. Jako „najświętsza”, zupełnie obca grzechowi, nie mająca najmniejszego punktu wspólnego ze złem, ma w sobie najpełniej z nas Boskie światło, Boską moc, Boską wiedzę. W końcu jest Ona w niebie doskonale z Nim zjednoczona. Jest „przebóstwiona”. A jednocześnie jest członkiem Kościoła!

I tu zaczyna się oczywista logika wiary: Kościół jest wspólnotą zbawienia, czyli Maryja nie tylko w nim jest, ale jest w nim dla nas i nam służy jako wspólnocie mającej dojść do nieba. Czy wie Pani, po co Bóg powołał do istnienia Kościół? By to on - użyję Pani słowa - „odgrywał” szczególną rolę w dziejach świata. Bóg nie chce działać sam, ma od tego swój Kościół. A w nim jest Maryja. Jej rola w Kościele to „Oranta” – skutecznie wypraszająca łaskę u Boga. Aż po największy cud.

W 1920 roku, gdy Polsce zagrażały wojska bolszewickie, cały naród zerwał się do wspólnej modlitwy. Czy dla nas jest to również wskazówka do podjęcia wzmożonej modlitwy w dobie coraz większego kryzysu wywołanego epidemią koronawirusa?

Znowu odpowiedź najkrótsza, bo oczywista: TAK! Dodam, że „nieprzypadkowo” mamy tyle rocznic - wskazówek w obecnym czasie żniw śmierci. Jest stulecie Cudu nad Wisłą. Czyli Bóg kładzie przed nami podręcznik: „Rok 1920. Recepta na cud w roku 2020”. Nie mam co do tego wątpliwości.

Jest jeszcze rocznica urodzin świętego na czasy nieświęte: Jana Pawła II. To niezwykły święty, który wydeptał dla nas ścieżkę. Mało się o niej mówi, a to dlatego, że dla księcia tego świata jej odkrycie jest zbyt niebezpieczne. Nadchodzi beatyfikacja Prymasa-Przewodnika. Może o Prymasie nie zapomnieliśmy, ale o nim jako przewodniku niestety tak. A znowu: droga ukazana przez niego stanie się jasna i powiedzie nas w jasną przyszłość.

__________________________________-

Wincenty Łaszewski – doktor teologii i mariolog. Badacz objawień Matki Bożej, szczególnie tych, które miały miejsce w Fatimie. Autor licznych książek, m.in. „Pan tego świata”, „Pięć dni, które zmieniają świat” oraz „Rewolucja Maryi”.

WIĘCEJ ZNAJDZIESZ W KSIĄŻCE „ZWYCIĘSTWA Z POMOCĄ NIEBA”, WYDAWNICTWA ESPRIT.Sprawdź więcej:Zobacz

Wydawnictwo Esprit

CZYTAJ DALEJ

Maria Teresa Ledóchowska – wzór pracy misyjnej

[ TEMATY ]

bł. Maria Teresa Ledóchowska

pl.wikipedia.org

Bł. Maria Teresa Ledóchowska

„Z rzeczy boskich najbardziej boską jest współpraca nad zbawieniem dusz”. To hasło przyświeca Zgromadzeniu Sióstr Misjonarek św. Piotra Klawera, popularnie zwanego klaweriankami. Założyła je urodzona ponad 150 lat temu bł. Maria Teresa Ledóchowska, którą Kościół katolicki wspomina 6 lipca.

Należy ona do najwybitniejszych postaci w Kościele w dziedzinie pracy misyjnej. Ożywiła ducha misyjnego, odkryła nowe drogi współpracy misyjnej, zainteresowała swoją ideą rzesze ludzi. Nawiązała też żywy kontakt z misjami katolickimi w Afryce. W swej działalności była prekursorką soborowej odnowy życia apostolskiego głoszącej, że „Kościół pielgrzymujący jest misyjny ze swej natury” (Dekret Soboru Watykańskiego II o misyjnej działalności Kościoła „Ad gentes divinitus”).

Przyszła błogosławiona urodziła się 29 kwietnia 1863 w Loosdorf w Dolnej Austrii. Jej ojcem był hrabia Antoni Ledóchowski, a matką – pochodząca ze Szwajcarii Józefina Salis-Zizers. Rodzina była głęboko religijna i silnie związana z Polską. Młodszą siostrą Marii Teresy była Julia, założycielka Zgromadzenia szarych urszulanek – św. Urszula Ledóchowska, brat Włodzimierz był w późniejszych latach generałem jezuitów, a stryj Mieczysław – arcybiskupem gnieźnieńsko-poznańskim, a następnie kardynałem i prefektem Kongregacji Rozkrzewiania Wiary (obecnie Ewangelizacji Narodów).

Maria Teresa była dzieckiem bardzo zdolnym. Swoje wrażenia z podróży z ojcem do Polski i na Litwę opisała w książce „Mein Polen”, dedykowanej ukochanemu stryjowi, kard. Mieczysławowi Ledóchowskiemu. „Dla Boga i mojej ukochanej Ojczyzny!” – oto hasło, które powinno mi towarzyszyć” – napisała 16-letnia wówczas dziewczyna.

W 1883 r. rodzina przeniosła się na stałe do Polski, do Lipnicy Murowanej. W dwa lata później zachorowała na ospę i zaraziła ojca, który wkrótce zmarł. To przeżycie oraz wiadomość, że jej siostra zamierza wstąpić do sióstr urszulanek w Krakowie spowodowały, że ona także chciała „uczynić coś wielkiego dla Pana Boga”.

W latach 1885-89 była damą dworu toskańskiego w Salzburgu. Tam zetknęła się z franciszkankami misjonarkami Maryi, od których po raz pierwszy usłyszała o misjach. Bolała nad tym, że wychowana w domu głęboko religijnym, nie słyszała o działalności misyjnej Kościoła. Również w Salzburgu zapoznała się z działalnością kardynała Charlesa Martiala Allemanda Lavigerie (1825-92), założyciela Zgromadzeń: Misjonarzy Afryki, zwanego (od koloru habitu) „ojcami białymi” i Misjonarek Afryki.

Spotkanie z prymasem Afryki (taki tytuł nosił kardynał od 1884) latem 1889 w Szwajcarii wywarło decydujący wpływ na jej dalszą działalność. Ona również pragnęła poświęcić się całkowicie misjom afrykańskim i walce z niewolnictwem. Zrezygnowała więc ze stanowiska damy dworu i zamieszkała u szarytek w Salzburgu. W 1894 założyła Sodalicję św. Piotra Klawera dla Misji Afrykańskich. Ten hiszpański jezuita (1580-1654), zmarły na terenie dzisiejszej Kolumbii, był wielkim misjonarzem, opiekunem i apostołem niewolników i Murzynów amerykańskich.

Założycielka opracowała statuty dla swego stowarzyszenia oparte na konstytucjach św. Ignacego, wedle których m.in. jałmużna miała się łączyć z modlitwą o nawrócenie Afryki oraz wypraszać łaski dla misjonarzy. Nawiązała kontakt z misjonarzami i pod pseudonimem Aleksander Halka zaczęła wydawać czasopismo „Echo z Afryki” z podtytułem: „Pismo miesięczne ilustrowane dla popierania zniesienia niewolnictwa i dla rozszerzenia misji katolickich w Afryce”. Wydawała też „Murzynka” i kilka innych pism w kilkunastu językach.

Sodalicja św. Piotra Klawera została ostatecznie zatwierdzona w 1910 jako nowe Zgromadzenie Sióstr Misjonarek św. Piotra Klawera dla Misji Afrykańskich. Jej członkinie były misjonarkami, choć nie udawały się na misje. Sodalicja klaweriańska podlegała nie Kongregacji dla Spraw Zakonnych, lecz Kongregacji Rozkrzewiania Wiary.

„Misjonarze i misjonarki mogą być porównywani do pięknej palmy, której owocami są ochrzczone murzyńskie dzieci: korzenie jednak, które tkwią głęboko w ziemi, których nikt nie widzi, a z których drzewo czerpie swe soki – to jest Sodalicja ze swą ukrytą, nieprzerwaną pracą” – napisała Maria Teresa Ledóchowska. I odnosiła sukcesy, tworząc dzięki misji klaweriańskiej nowe dzieła, np. Związek Mszalny, Chleb św. Antoniego dla Afryki, Wykup dziecka murzyńskiego z niewoli, Kształcenie seminarzysty itp. Zbierano też okruchy szlachetnych metali, staniol, zużyte znaczki pocztowe, które potem sprzedawano, a pieniądze wysyłano misjonarzom. Przez wiele lat przetrwały też skarbonki z figurką Murzynka, kłaniającego się po wrzuceniu datku do skarbonki.

Założycielka organizowała również w Polsce i Austrii kongresy poświęcone walce z niewolnictwem i wydawała książki religijne w różnych językach afrykańskich; w tym celu powołała Dzieło Prasy Afrykańskiej. Grupy skupione wokół Sodalicji były niekiedy bardzo liczne, np. w Wilnie 1300 dzieci należało do 40 grup Ligi Dzieci dla Afryki. Liczne zasługi na polu misji i walki z niewolnictwem zjednały jej miano „Matki Afryki”.

Maria Teresa Ledóchowska zmarła w Rzymie 6 lipca 1922. Paweł VI beatyfikował ją 19 października 1975, w Niedzielę Misyjną a 20 stycznia 1976 - na prośbę biskupów polskich - ogłosił ją patronką Dzieła Współpracy Misyjnej w Polsce.

CZYTAJ DALEJ

Kard. Ravasi: Morricone miał żywą wiarę, dlatego zależało mu na muzyce religijnej

2020-07-06 14:31

[ TEMATY ]

muzyka

muzyka chrześcijańska

morricone

Włodzimierz Rędzioch/Niedziela

Ennio Moricone

Wymiar duchowy stanowił istotny aspekt twórczości Ennia Morricone – przypomina kard. Gianfranco Ravasi, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury. Włoski kompozytor zmarł w Rzymie w 91. roku życia.

Znany jest przede wszystkim z muzyki filmowej. Stworzył muzykę do ponad 500 filmów, między innymi do „Misji”, „Nietykalnych” czy „Dawno temu w Ameryce”. W swym dorobku ma też liczne utwory sakralne. Za pontyfikatu Benedykta XVI usilnie zabiegał o powrót chorału gregoriańskiego.

W rozmowie z Radiem Watykańskim kard. Ravasi wspomina ubiegłoroczne z nim spotkanie, kiedy to za swą twórczość Morricone otrzymał od papieża Franciszka złoty medal pontyfikatu. Włoski kompozytor przyjmował też zaproszenia na sesje Papieskiej Rady ds. Kultury. „Kiedy przygotowywał oratorium dedykowane Janowi Pawłowi II, udał się wraz ze mną na kilka dni do Polski. Wszystko to świadczyło o jego wierze, a on otwarcie się do niej przyznawał” – mówi kard. Ravasi.

„Bez wątpienia bardzo mu zależało na komponowaniu również muzyki sakralnej, religijnej. Mówił mi o tym wielokrotnie. Bo wymiar duchowy, wiara, były w nim bardzo żywe – powiedział purpurat. – Z drugiej strony przejawem tego wymiaru duchowego była również muzyka sama w sobie, tak jak on ją wyraził, w ogromnej różnorodności stylów, wręcz niewyobrażalnej, jeśli pomyślimy o takich filmach jak «Za garść dolarów» Sergia Leone, potem «Bitwę o Algier», «Ptaki i ptaszyska» Pasoliniego, «Dawno temu w Ameryce», filmy Felliniego, a nawet Hitchcocka. A zatem ogromna panorama filmów, wielka różnorodność twórczości, ale jemu zawsze chodziło o wielką muzykę. Bo wierzył, że wielka muzyka jest sama w sobie, zgodnie z jej wielką tradycją, językiem transcendencji. Jest to język, w którym przejawia się tajemnica, również wtedy, gdy jest to muzyka świecka. Piękno muzyki prowadzi nas stopniowo do wieczności i nieskończoności”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję