Reklama

Watykan

Jubileusz Kapłanów

W Rzymie odbył się w dniach 1-3 czerwca Jubileusz Kapłanów. Jego mottem były słowa papieża Franciszka: „Na wzór Dobrego Pasterza kapłan jest człowiekiem miłosierdzia i współczucia, bliskim ludzi i sługą wszystkich”. Do Wiecznego Miasta przyjechało 6 tys. księży i seminarzystów.

[ TEMATY ]

kapłaństwo

Bożena Sztajner/Niedziela

Pierwszy dzień poświęcono na przygotowanie do przejścia przez Drzwi Święte. Kapłani gromadzili się kościołach jubileuszowych, gdzie mogli skorzystać z sakramentu pokuty i wziąć udział w adoracji Najświętszego Sakramentu. Wieczorem wysłuchali katechez w siedmiu językach. Dla Polaków głosił ją w bazylice św. Marka bp Grzegorz Ryś z Krakowa.

Następnego dnia uczestnicy Jubileuszu Kapłanów rozdzielili się na trzy papieskie bazyliki: Matki Bożej Większej, św. Jana na Lateranie i św. Pawła za Murami. W każdej z nich Franciszek wygłosił katechezę. Po ostatniej z nich odprawiono Msze św. koncelebrowane w grupach językowych.

Reklama

Przyjmować i przekazywać miłosierdzie

W pierwszym rozważaniu Franciszek przypomniał, że nic nie jednoczy bardziej z Bogiem, niż akt miłosierdzia, czy to gdy chodzi o miłosierdzie, z jakim Pan przebacza nam nasze grzechy, czy też jeśli chodzi o łaskę, jaką nas obdarza, abyśmy czynili dzieła miłosierdzia w Jego imieniu”. Zaznaczył, że poczucie się przedmiotem miłosierdzia pozwala nam przejść do pragnienia obdarzania miłosierdziem. Zachęcił, aby używać słowa „miłosierdzie” w formie czasownikowej: „trzeba dawać miłosierdzie, aby otrzymać miłosierdzie”. Nie można bowiem medytować o miłosierdziu, nie wprowadzając tego w czyn.

Wezwał do nawrócenia mentalności instytucjonalnej. „Jeśli naszych struktur nie przeżywamy i nie wykorzystujemy, aby lepiej przyjmować miłosierdzie Boga i być bardziej miłosiernymi wobec innych, to mogą się one przekształcić w coś bardzo odmiennego i wywołującego odwrotny skutek od zamierzonego” - przestrzegł Franciszek. Zachęcił też kapłanów do podążania drogą „prostoty ewangelicznej”, która pojmuje i dokonuje wszystkiego w kluczu miłosierdzia, a także by stawiali siebie w przestrzeni, gdzie współistnieją najbardziej haniebna nędza i najwznioślejsza godność. „Brudni, nieczyści, małostkowi, próżni, egoistyczni, a jednocześnie z obmytymi stopami, powołani i wybrani, mający rozdawać rozmnożone chleby, błogosławieni przez nasz lud, kochani i doznający opieki. Tylko miłosierdzie sprawia, że można znieść tę pozycję. Bez niego albo uważamy się za sprawiedliwych, podobnie jak faryzeusze albo odchodzimy, jak ci, którzy nie czują się godni. W obu przypadkach nasze serce staje się twarde” - mówił papież.

Reklama

Wskazał, że miłosierdzie brudzi sobie ręce, dotyka, angażuje się, pragnie wejść w relację z innym, nie zajmuje się „przypadkiem”, ale angażuje się w relację z osobą, troszczy się o jej ranę. Według Franciszka znakiem tego, czy ktoś jest na właściwym miejscu, jest pragnienie, by być od tej pory miłosiernym dla wszystkich.

Wielcy święci byli wielkimi grzesznikami

W swym drugim rozważaniu Ojciec Święty zauważył, że Bóg jest zawsze „większy od naszej świadomości” grzechu, „nie tylko niestrudzenie nam przebacza, ale odnawia także bukłaki, w które przyjmujemy Jego przebaczenie”. Tym nowym bukłakiem jest samo „Jego miłosierdzie, na ile jest doświadczane w nas samych i na ile wprowadzamy je w życie, pomagając innym”. Serce, które otrzymało miłosierdzie nie jest „sercem połatanym”, ale sercem „stworzonym na nowo”. Doświadcza ono „dobrodziejstw łaski wobec swego zranienia i wobec swojego grzechu, odczuwa, że miłosierdzie uspokaja jego winę, nawadnia miłością jego oschłość, rozpala na nowo jego nadzieję”.

- Widzimy, że wśród tych, którzy działają na rzecz zwalczania uzależnień, zazwyczaj najlepiej rozumieją, pomagają i wymagają od innych, właśnie ci, którzy sami zostali od nich ocaleni. A najlepszym spowiednikiem jest zwykle ten, kto się lepiej spowiada. Niemal wszyscy wielcy święci byli wielkimi grzesznikami lub, jak św. Teresa od Dzieciątka Jezus, zdawali sobie sprawę, że jedynie dzięki łasce Bożej nimi nie byli - zauważył Ojciec Święty.

Wskazał, że warto podziwiać tych, „którzy pozwolili, aby ich serce zostało odrodzone przez miłosierdzie”. Mówił o świętych: Pawła, Piotra, Jana, Augustyna, Franciszka, Ignacego, Proboszcza z Ars w literackiej wersji Bernanosa, argentyńskiego Proboszcza Brochero, wietnamskiego kardynała Françoisa Xaviera Nguyễna Văn Thuậna, a na zakończenie skupił się postaci Matki Bożej jako „naczyniu miłosierdzia”. - Jest ona naczyniem prostym i doskonałym, poprzez które należy otrzymywać i upowszechniać miłosierdzie. Jej dobrowolne „tak” wobec łaski jest przeciwieństwem obrazu grzechu, który doprowadził marnotrawnego syna donikąd - zaznaczył papież.

Tłumaczył, że „miłosierdzie nie «maluje» nam od zewnątrz oblicza ludzi dobrych, nie poprawia nas w Photoshopie, ale nićmi naszych bied i naszych grzechów, poprzetykanych miłością Ojca tka nas tak, że nasza dusza się odnawia, odzyskując swój prawdziwy obraz, to znaczy obraz Jezusa”.

Podkreślił, że jedynie „Kościół chroniący oblicza ludzi, którzy pukają do jego drzwi jest zdolny, by mówić im o Bogu”. - Jeśli nie rozszyfrujemy ich cierpienia, jeśli nie uświadomimy sobie ich potrzeb, to nic nie możemy im zaoferować. Posiadane przez nas bogactwo przepływa tylko wtedy, gdy spotykamy niedostatek żebrzących, a to spotkanie odbywa się właśnie w naszych sercach pasterzy - przekonywał papież.

Bez miłosierdzia nie można być księdzem

W swoim trzecim rozważaniu Ojciec Święty zwrócił uwagę, że choć w Kościele istnieje wiele rzeczy niezbyt dobrych i wiele grzechów, to w służbie ubogim przez dzieła miłosierdzia Kościół zawsze szedł za natchnieniami Ducha Świętego, a święci czynili to w sposób bardzo twórczy i skuteczny. Podkreślił, że ludzie zawsze cenią księdza troszczącego się o ubogich, chorych, który rozgrzesza grzeszników, który cierpliwie naucza i koryguje, wybaczają księżom wiele wad, z wyjątkiem przywiązania do pieniędzy. „Nasz lud rozpoznaje «na węch», jakie grzechy są groźne dla pasterza, jakie uśmiercają jego posługę, czyniąc go funkcjonariuszem lub, co gorsza, najemnikiem, a które są nie tyle grzechami drugorzędnymi, ile grzechami, które można znieść, brać na siebie jako krzyż, aż Pan wreszcie na końcu je oczyści, tak jak uczyni z chwastami” - powiedział Franciszek.

Wskazał, że dla kapłanów, którzy udzielają sakramentów „miłosierdzie jest sposobem przekształcania całego życia ludu Bożego w sakrament. Bycie miłosiernym to nie jeden ze sposobów bycia, ale jedyny sposób bycia. Nie ma innej możliwości bycia księdzem” - mówił Ojciec Święty. Zaznaczył, że postrzegania osób w świetle miłosierdzia trzeba się uczyć i pielęgnować to w sobie, począwszy od seminarium i to spojrzenie powinno ożywiać wszystkie plany duszpasterskie. Niektóre z nich rozwijają się dobrze, a inne nie, ponieważ brakuje im miłosierdzia. „Brakuje tego miłosierdzia, które jest właściwe raczej szpitalowi polowemu niż jakiejś luksusowej klinice, tego miłosierdzia, które doceniając coś dobrego, przygotowuje grunt pod przyszłe spotkanie osoby, zamiast oddalać ją przez dokładną krytykę" - tłumaczył mówca i zaproponował kapłanom modlitwę, w której mają prosić Boga o łaskę bycia miłosiernymi w spowiedzi, oraz drugą, dotyczącą społecznego wymiaru dzieł miłosierdzia.

Przypomniał, że kapłan jest „znakiem i narzędziem miłosiernej miłości Boga względem grzesznika”, spowiednik zaś „nie jest panem, lecz sługą Bożego przebaczenia”. „Jesteśmy narzędziem, jeśli ludzie naprawdę spotykają się z Bogiem miłosiernym. Naszym zadaniem jest sprawienie, aby się spotkali, aby odnaleźli się twarzą w twarz” - przypomniał Franciszek. Zauważył, że posługa kapłańska w konfesjonale ma funkcję pośredniczącą. „Być może tu leży klucz naszej misji w tym spotkaniu Bożego miłosierdzia z człowiekiem” - powiedział papież i dodał, że dobry pośrednik to osoba, która ułatwia sprawy, a nie stawia przeszkody.

Dał kapłanom dwie rady: aby nigdy nie patrzyli na penitentów jak funkcjonariusze, jak ci, którzy widzą tylko „przypadki”, oraz aby księża nie byli w konfesjonale ciekawi, gdyż „właściwością miłosierdzia jest okrywanie swoim płaszczem grzechu, aby nie zranić godności”.

Franciszek zachęcił kapłanów do kontemplacji obrazu Jezusa miłosiernego, objawionego św. Faustynie. „Na tym obrazie możemy zobaczyć Miłosierdzie jako jedyne światło pochodzące z wnętrza Boga i które, przechodząc przez serce Chrystusa, wychodzi zróżnicowane, z kolorem właściwym dla każdego dzieła miłosierdzia” - powiedział papież.

Zwrócił uwagę, że dzieła miłosierdzia są niezliczone, a każde ma własne cechy charakterystyczne, zawiera dzieje każdego oblicza. Nie ograniczają się do siedmiu uczynków miłosierdzia względem ciała i siedmiu względem duszy. Zazwyczaj myślimy o uczynku miłosierdzia z osobna oraz w powiązaniu z jakimś dziełem: szpitalami dla chorych, stołówkach dla głodnych, schroniskach dla bezdomnych, szkołach dla potrzebujących wykształcenia, konfesjonale i kierownictwie duchowym dla tych, którzy potrzebują porady i przebaczenia. Ale „przedmiotem miłosierdzia jest samo życie ludzkie i to w swojej całości”: to nie tylko ciało, ale także duch, który potrzebuje wykształcenia, napomnień, pocieszenia, porad innych osób, ich przebaczenia, wsparcia i modlitwy.

Na zakończenie Ojciec Święty wezwał kapłanów, aby prosili Dobrego Pasterza o dwie łaski: by dali się prowadzić zmysłem wiary wiernego ludu, a także byli jego „zmysłem biedaka”.

Sens kapłańskiego życia

Zwieńczeniem jubileuszowych wydarzeń była Eucharystia sprawowana przez papieża 3 czerwca na placu św. Piotra. W homilii Franciszek mówił o sensie kapłańskiego życia i wezwał księży do ofiarnego dawania swego życia w zjednoczeniu z Chrystusem.

- Serce kapłana jest sercem przeszytym miłością Pana; dlatego nie patrzy już na siebie, ale jest skierowane na Boga i na innych - tłumaczył papież. Nie szuka ono „uznania i małych satysfakcji”, lecz „porwane przez Ducha Świętego”, jest „otwarte i dostępne dla braci”, aby ich poszukiwać, włączać i cieszyć się razem z nimi.

Kapłan ma wytrwale poszukiwać zagubionych owiec, nie zachowując żadnego czasu na to, co prywatne, nie broniąc swej wygody, nie troszcząc się o obronę swojego dobrego imienia. Nie jest „księgowym ducha, ale miłosiernym Samarytaninem poszukującym osób potrzebujących”. Jest „pasterzem a nie inspektorem stada i poświęca się misji nie na pięćdziesiąt lub sześćdziesiąt procent, ale całym sobą”. Z Bożym uporem dba o to, aby „nikt się nie zagubił”. Dlatego „nie tylko trzyma drzwi otwarte, ale wychodzi w poszukiwaniu tych, którzy przez drzwi nie chcą już wejść”. - Epicentrum jego serca znajduje się poza nim: nie jest pociągany przez swoje „ja”, ale przez „Ty” Boga i przez „my” ludzi - stwierdził Franciszek.

Jego kolejne wezwanie tego, aby kapłan był blisko konkretnych ludzi, których Bóg, za pośrednictwem Kościoła, mu powierzył. „Nikt nie jest wykluczony z jego serca, jego modlitwy i uśmiechu. Przyjaznym spojrzeniem i ojcowskim sercem akceptuje, włącza, a kiedy powinien koryguje. Jest zawsze po to, aby zbliżać. Nikim nie gardzi, ale dla każdego jest gotów pobrudzić sobie ręce. Sługa komunii, którą celebruje i którą żyje, nie oczekuje pozdrowień i komplementów innych ludzi, ale jako pierwszy wyciąga rękę, odrzucając plotkowanie, osądy i trucizny. Cierpliwie wysłuchuje problemów i towarzyszy krokom osób, udzielając Bożego przebaczenia ze szczodrym współczuciem. Nie beszta tych, którzy opuszczają czy gubią drogę, ale jest zawsze gotów, by ponownie włączać i zażegnać kłótnie – podkreślił Ojciec Święty.

Zachęcił też księży, by żyli radością dla innych i z innymi, prawdziwą radością miłości. Bowiem kapłan „w modlitwie odkrywa pocieszenie Boga i doświadcza, że nic nie jest silniejsze od Jego miłości. Dlatego jest wewnętrznie spokojny i jest szczęśliwy, że jest kanałem miłosierdzia, przybliżenia człowieka do serca Boga. Smutek nie jest dla niego czymś normalnym, ale tylko przejściowym. Surowość jest mu obca, ponieważ jest pasterzem według łagodnego serca Bożego”. Czystym źródłem kapłańskiej radości jest dawanie swego życia w zjednoczeniu z Jezusem.

„Drodzy kapłani, w liturgii eucharystycznej codziennie odnajdujemy tę naszą tożsamość pasterzy. Za każdym razem możemy naprawdę uczynić naszymi Jego słowa: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane». To jest sens naszego życia, to słowa, którymi w pewien sposób, możemy codziennie odnawiać przyrzeczenia naszych święceń - wskazał Franciszek.

2016-06-03 13:23

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ks. Jarmillo: w Amazonii są kapłani, ale zamiast do lasu jadą do USA i Europy

[ TEMATY ]

synod

kapłaństwo

Amazonia

Synod dla Amazonii

Magdalena Pijewska/Niedziela

Koncentracja synodalnej dyskusji na święceniu żonatych mężczyzn pokazuje, jak silny jest w Ameryce Łacińskiej klerykalizm. Wciąż pokutuje w nas przekonanie, że Kościół to kapłani – jak oni będą, problemy zostaną rozwiązane – uważa ks. Roberto Jarmillo z Kolumbii, przewodniczący jezuickiej Konferencji Prowincjałów Ameryki Łacińskiej. Zauważa on ponadto, że problemem jest nie tylko brak kapłanów, ale ich nierównomierne rozmieszczenie. W Amazonii są diecezje i zgromadzenia, w których jest wielu księży, ale zamiast pracować na miejscu z ludnością tubylczą, wolą posługiwać w Stanach Zjednoczonych czy Europie.

Kolumbijski jezuita nie wyklucza możliwości dopuszczania do święceń, na drodze wyjątku, na wniosek biskupa i za zgodą Rzymu, żonatych mężczyzn. O wiele ważniejsze wydaje mu się jednak ożywienie laikatu, na którym już dziś niejednokrotnie opiera się życie lokalnych wspólnot. Nie należy sobie wyobrażać, że tam gdzie nie dociera kapłan, nie ma życia religijnego. Wręcz przeciwnie, ludzie gromadzą się co niedzielę w kaplicy, odmawiają różaniec, Kościół jest żywy – mówi ks. Jarmillo.

CZYTAJ DALEJ

Abp Henryk Hoser SAC ponownie trafił do szpitala. Jego stan jest poważny

2021-07-30 22:11

[ TEMATY ]

abp Henryk Hoser

razem.tv

O modlitwę w intencji powrotu do zdrowia swojego poprzednika prosi bp Romuald Kamiński.

Ordynariusz warszawko-praski w liście skierowanym do księży, sióstr zakonnych, osób konsekrowanych i wszystkich diecezjan podkreślił, że abp Hoser jest hospitalizowany i znajduje się w poważnym stanie.

CZYTAJ DALEJ

Modlitwa przy pomniku Gloria Victis w rocznicę godziny „W”

2021-08-01 17:26

[ TEMATY ]

Powstanie Warszawskie

PAP/Tomasz Gzell

W intencji poległych Powstańców Warszawskich modlono się w rocznicę godziny „W” pod pomnikiem Gloria Victis (Chwała Zwyciężonym) na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. – Ich heroiczna miłość Ojczyzny niech będzie źródłem natchnień dla nas i kolejnych pokoleń Polaków – powiedział w 77. rocznicę bohaterskiego zrywu abp Józef Guzdek, metropolita białostocki-nominat, administrator apostolski Ordynariatu Polowego.

Pod pomnik przybyli prezydent Andrzej Duda, marszałek Sejmu Elżbieta Witek, marszałek Senatu Tomasz Grodzki, premier Mateusz Morawiecki, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, przedstawiciele rządu, parlamentu, generałowie Wojska Polskiego oraz kombatanci. Obecny był też abp Józef Guzdek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję