Reklama

Aktualności

Franciszek na Lesbos wśród uchodźców

Franciszek przebywał 16 kwietnia na greckiej wyspie Lesbos. W czasie pięciogodzinnej wizyty wraz z patriarchą Konstantynopola Bartłomiejem i prawosławnym arcybiskupem Aten i całej Grecji Hieronimem II odwiedzili znajdujący się tam obóz dla uchodźców, w którym przebywa 2,5 tys. osób ubiegających się o azyl. Hierarchowie zjedli z nimi obiad, podpisali wspólną deklarację oraz modlili się za tych, którzy utonęli w Morzu Egejskim, przeprawiając się do Grecji. Była to 13. podróż zagraniczna papieża Bergoglio.

[ TEMATY ]

uchodźcy

Franciszek na Lesbos

Turin For Young - 2015 /FACEBOOK.PL

Podczas tej wzruszającej a chwilami wstrząsającej wizyty trzej zwierzchnicy religijni wezwali uchodźców, aby nie tracili nadziei. We wspólnej deklaracji wezwali świat do odważnej reakcji, aby stawić czoła ogromnemu kryzysowi humanitarnemu związanemu z tą grupą ludzi i jego przyczynom. Zdaniem hierarchów światowa opinia publiczna nie może ignorować problemu szerzenia się przemocy i konfliktów zbrojnych, prześladowań i wysiedlania mniejszości religijnych i etnicznych. Papież wskazał na potrzebę dalekosiężnej polityki, a nie działań jednostronnych i doraźnych. Przyznał, że obawy instytucji, ludzi w Grecji i innych krajach Europy związane z kryzysem uchodźczym są zrozumiałe i uzasadnione. Zaapelował, aby mimo tych lęków nie zapominano, że migranci nie są "liczbami, ale osobami, twarzami, imionami, historiami".

Największa katastrofa od czasu II wojny światowej

Spotkanie z ludźmi, którzy doświadczyli głębokiego cierpienia, sprawia, że jest to podróż inna od pozostałych – powiedział w samolocie Ojciec Święty dziennikarzom, lecącym wraz z nim na Lesbos. Zaznaczył, że chodzi o największą katastrofę od czasu II wojny światowej. "Udajemy się do wielu osób cierpiących, nie widzących, dokąd się udać i uciec. Odwiedzimy cmentarz, jakim jest morze: wiele osób w nim utonęło. Mówię to nie z goryczą, nie aby szerzyć zgorzknienie, ale abyście mogli swoją dzisiejszą pracą przekazać nastawienie, z jakim podejmuję tę podróż" – powiedział Franciszek.

Reklama

Dziękuję Grekom za wielkoduszność

Airbus włoskich linii Alitalia z papieżem i towarzyszącymi mu osobami na pokładzie wylądował o godz. 10.04 czasu miejscowego na międzynarodowym lotnisku w Mitylenie. Powitali go tam: premier Aleksis Cipras, patriarcha Bartłomiej, arcybiskup Aten i całej Grecji Hieronim II i przewodniczący katolickiego episkopatu Grecji bp Frangískos Papamanólis.

Po przywitaniu się z gospodarzami po zejściu z samolotu oraz po odegraniu hymnów watykańskiego i greckiego papież podszedł do przedstawicieli władz świeckich i kościelnych. Z politykami wymieniał uścisk dłoni, z duchownymi prawosławnymi symboliczny pocałunek. Następnie premier Cipras przywitał się z kilkuosobowym orszakiem papieskim.

Reklama

Papież, premier, patriarcha, arcybiskupi prawosławny i katolicki pozowali też fotoreporterom do wspólnego zdjęcia.

Następnie w budynku lotniska Ojciec Święty rozmawiał z Ciprasem. Rozpoczynając ją premier serdecznie powitał swego gościa w Grecji i podziękował mu za tę "historyczną wizytę". Wspomniał o wysiłkach miejscowego społeczeństwa i Kościoła na rzecz pomocy ludziom uciekającym przed wojną. Podkreślił, że mimo ogromnych trudności mieszkańcy tej greckiej wyspy okazują uchodźcom swoją solidarność. "Z tego można być bardzo dumnym", szczególnie że niektóre rządy "w imię chrześcijańskiej Europy" wznoszą mury i "utrudniają przejazd poranionym ludziom"." - powiedział szef rządu.

Ze swej strony Franciszek podziękował Ciprasowi za to, że mógł przyjechać do Grecji. Podkreślił, że przybył "przede wszystkim po to, by podziękować narodowi greckiemu za jego wielkoduszność". Dodał, że "Grecja jest kolebką kultury i nadal daje światu przykład, pokazując swoją odważną wspaniałomyślność".

Po spotkaniu z greckim premierem dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej ks. Federico Lombardi SI wydał oświadczenie, stwierdzające, że rozmawiano głównie o kryzysie związanym z napływem uchodźców i migrantów, zwłaszcza na Lesbos. Zaznaczył ponadto, że obaj rozmówcy podkreślili, że kryzys ten jest problemem europejskim i międzynarodowym, wymagającym wszechstronnej odpowiedzi, z poszanowaniem ustawodawstwa europejskiego i międzynarodowego.

Było to drugie spotkanie papieża z Ciprasem. Wcześniej rozmawiali oni w Watykanie we wrześniu 2014 r., gdy nie był on jeszcze premierem, lecz jedynie szefem koalicji radykalnej lewicy Syriza, która w styczniu 2015 doszła do władzy.

Następnie Franciszek rozmawiał z Bartłomiejem i Hieronimem II. "Wszyscy jesteśmy braćmi" - powiedział patriarcha Konstantynopola i określił tę ekumeniczną wizytę jako "apel o solidarność". "Potrzebujemy więcej zaangażowania na rzecz potrzebujących. Wizyta Franciszka poruszy serca milionów" - zaznaczył duchowy zwierzchnik światowego prawosławia, chwaląc mieszkańców wyspy, otwierających przed uciekinierami "swoje domy i serca". Z kolei arcybiskup Aten i całej Grecji podkreślił, że papież przybywa na tę piękną wyspę w krytycznej chwili, gdy w Grecji trwa kryzys gospodarczy i napływają do niej uchodźcy. Przypomniał, że Święty Synod Kościoła Grecji wystosował niedawno list w tej sprawie do przywódców Europy i głów Kościołów.

Z lotniska papież pojechał minibusem do obozu uchodźców w miejscowości Moria.

Nie traćcie nadziei!

Przy wejściu do obozu, w którym przebywa 2,5 tys. osób ubiegających się o azyl, z których tysiąc to dzieci, Ojca Świętego powitał premier A. Cipras. Było tam też obecnych 150 młodych uchodźców, którzy stracili rodziców w czasie wojen. Mieli ze sobą ręcznie wypisane po angielsku transparenty, m.in. „Papież jest naszą nadzieją”, „Potrzebujemy otwartych granic”, „Chcemy wolności”, "Grecjo, dziękujemy - Europo, prosimy”, „Ocal jazydów od ludobójstwa”, „Potrzebujemy pomocy”, „Wolność przemieszczenia się”, „Chrześcijanie pakistańscy witają papieża”. Franciszek witał się z każdym z osobna, mówiąc co jakiś czas po arabsku: „Salam alejkum” (Pokój wam).

Na papieża czekały też kobiety, które straciły mężów. Z muzułmankami, które nie mogły podawać mu ręki, wymienił tylko ukłony. W tym czasie młodzi uchodźcy wielokrotnie skandowali: „Freedom!” (Wolność).

Papież i obaj hierarchowie prawosławni weszli następnie do namiotu, gdzie w pięciu rzędach siedziały rodziny z dziećmi, w sumie 250 osób. Goście witali się z nimi, rozmawiali, wysłuchiwali ich historii, błogosławili. Wielu uchodźców mówiło ze łzami w oczach i dawało upust swym emocjom. Franciszek otrzymywał od dzieci rysunki, które go wyraźnie poruszyły i zapowiedział, że opowie o nich dziennikarzom podczas konferencji prasowej w samolocie. Ktoś poprosił o pamiątkę od papieża i otrzymał różaniec. Niektórzy robili wspólne zdjęcie z Franciszkiem. Wielokrotnie uchodźcy powtarzali prośbę: „Pomóż nam!”. Powtarzali też, że pomimo różnic religijnych cieszą się ze spotkania z papieżem. Na zakończenie hierarchowie wysłuchali pieśni, odśpiewanej przez grupę dzieci.

Następnie spod zadaszenia przy jednym z kontenerów stojących na dziedzińcu, na którym rejestruje się uchodźców, wszyscy trzej wygłosili krótkie przemówienia. Hieronim II podkreślił, że obecność papieża na obszarze podlegającym Kościołowi Grecji ma znaczenie kluczowe dla wspólnego dawania świadectwa „przed całym światem, chrześcijańskim i niechrześcijańskim, o obecnej tragedii kryzysu uchodźców”. Podziękował również patriarsze Bartłomiejowi za to, że jako „pierwszy w prawosławiu” łączy się swą modlitwą, „aby głos Kościołów zabrzmiał na nowo z jeszcze większą siłą i został wysłuchany”.

„Dziś łączymy swoje głosy w potępieniu wykorzenienia ich [uchodźców] i w demaskowaniu wszelkich form poniżania osoby ludzkiej” – mówił dalej arcybiskup ateński. Wyraził nadzieję, że na tej greckiej wyspie rozpocznie się nowy światowy ruch uświadamiania sobie konieczności zmiany obecnej sytuacji przez tych, w czyich rękach spoczywają losy narodów oraz przywrócenia pokoju i bezpieczeństwa każdemu domowi, każdej rodzinie i każdemu obywatelowi.

Hierarcha zauważył, że niestety, nie po raz pierwszy demaskuje się politykę, która doprowadziła ludzi do tej dramatycznej sytuacji. „Ale my będziemy działać tak długo, aż zakończy się ta nienormalność i łamanie godności osoby ludzkiej” – zapewnił z mocą. Zaznaczył, że „nie potrzeba tu wielu słów” i już tylko te, „które skrzyżowały się z oczami małych dzieci, które spotkaliśmy w obozach dla uchodźców, będą mogły natychmiast uznać w całej pełni «bankructwo» człowieczeństwa i solidarności, okazanej przez Europę w ostatnich latach tym osobom i nie tylko im”.

Hieronim wyraził dumę ze swego narodu, który – mimo trudności, jakie sam przeżywa – przyczynia się do tego, aby choć trochę ulżyć Kalwarii uchodźców na ich drodze. „Kościół Grecji i ja osobiście opłakujemy wiele istnień ludzkich, które utonęły w Morzu Egejskim” – powiedział zwierzchnik greckiego prawosławia. Podkreślił, że wiele już zrobiono i zapewnił, że nadal będą dużo czynić w obliczu tego kryzysu na miarę swych możliwości.

Na zakończenie Hieronim wystosował „jedną prośbę, jeden apel, wręcz prowokację, aby agendy Narodów Zjednoczonych ze swym wielkim doświadczeniem, jakie mają do zaproponowania, zajęły się w końcu tą tragiczną sytuacją, jaką przeżywamy”. „Mam nadzieję, że nigdy już nie zobaczę dzieci rzucanych w fale Morza Egejskiego. Mam nadzieję, że szybko ujrzę je w tych samych miejscach, cieszące się swym dzieciństwem” – zakończył arcybiskup Aten i całej Grecji.

„Przybyliśmy tutaj, aby spojrzeć wam w oczy, usłyszeć wasze głosy, uścisnąć wam ręce i powiedzieć wam, że troszczymy się o was oraz zapewnić, że świat o was nie zapomniał” – powiedział do uchodźców patriarcha Bartłomiej. Przywołując słowa Psalmu 46 (45), iż „Pan jest dla nas ucieczką i mocą”, podkreślił, że „nie powinniśmy się lękać”. „Wiemy, że przybyliście z obszarów wojny, głodu i cierpienia, wasze serca są pełne niepokoje o wasze rodziny oraz że szukacie bezpieczniejszej i światlejszej przyszłości” – zapewnił honorowy zwierzchnik prawosławia.

„Płakaliśmy, gdy widzieliśmy, jak Morze Śródziemne staje się grobem dla waszych bliskich. Płakaliśmy, widząc sympatię i wrażliwość mieszkańców Lesbos. Ale płakaliśmy również wtedy, gdy widzieliśmy twardość serc naszych i waszych braci i sióstr, zamykających granice i odwracających się od was plecami” – wyznał patriarcha. Zwrócił uwagę, że ci, którzy boją się uchodźców, nie spoglądali w ich oczy, nie widzieli ich twarzy ani ich dzieci, zapominają, że godność i wolność stoją ponad strachem i podziałami. Zapominają, że emigracja nie jest problemem Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej, Europy czy Grecji, ale jest to problem całego świata. Dodał, że świat będzie sądzony za sposób, w jaki traktował tych ludzi – podkreślił Bartłomiej. Zaznaczył, że wszyscy będą odpowiedzialni za to, jak odpowiadają na ten kryzys i na konflikt w regionach, w których żyją.

„Morze Śródziemne nie powinno być grobem, ale ma być miejscem życia, skrzyżowania kultur i cywilizacji, wymiany i dialogu” – oświadczył patriarcha ekumeniczny. Ale, jak zauważył, aby odkryło ono na nowe swe powołanie, to Mare Nostrum, a dokładniej Morze Egejskie, winno stać morzem pokoju. Wezwał do modlitw, aby konflikty na Bliskim Wschodzie, będące prapoczątkiem obecnego kryzysu uchodźców, jak najszybciej ustały i aby przywrócono tam pokój. Mówiąc o mieszkańcach tego obszaru przypomniał dramatyczną sytuację chrześcijan bliskowschodnich a także innych żyjących tam mniejszości religijnych i etnicznych, które potrzebują pilnie interwencji, aby nie przestały istnieć. „Obiecujemy wam, że nigdy o was nie zapomnimy” – zapewnił Bartłomiej.

„Pokój nie jest końcem historii, ale jest początkiem historii związanej z przyszłością” – mówił dalej patriarcha konstantynopolski. Zaznaczył, aby „ta przepiękna wyspa, na której obecnie się znajdujemy, jest tylko punktem na mapie” i przypomniał, że Jezus uciszył wiatr i morze, po czym powrócił pokój. „Niech Bóg was błogosławi, niech was strzeże i niech was obdarzy pokojem” – zakończył swe przemówienie Bartłomiej, zapewniając, że "będziemy czynić wszystko, aby otworzyć oczy i serca świata".

„Chciałem być dzisiaj z wami. Pragnę wam powiedzieć, że nie jesteście sami” - wyznał z kolei papież, przypominając, że wielu zostało zmuszonych do ucieczki z powodu konfliktów i prześladowań, zwłaszcza z uwagi na dzieci. „Zaznaliście bólu z powodu pozostawienia za sobą wszystkiego, co było wam drogie i - co pewnie jeszcze trudniejsze - nie wiedząc, co przyniesie przyszłość” - powiedział Franciszek.

Zaznaczył, że przybył na Lesbos, aby z patriarchą Bartłomiejem i abp Hieronimem zwrócić uwagę świata na poważny kryzys humanitarny i modlić się o jego rozwiązanie. „Jako ludzie wiary pragniemy połączyć nasze głosy, aby wypowiedzieć się w waszym imieniu. Mamy nadzieję, że świat dostrzeże te sytuacje tragicznej i naprawdę rozpaczliwej potrzeby i zareaguje w sposób godny naszego wspólnego człowieczeństwa” - stwierdził Ojciec Święty.

Wskazał, że gdy cierpi którykolwiek z naszych braci lub sióstr, dotyka to nas wszystkich oraz jak łatwo niektórym ludziom ignorować cierpienia innych, a nawet wykorzystywać ich słabość. Podkreślił, że kryzysy mogą wydobyć z ludzi także to, co w nich najlepsze. Wskazał na Greków, którzy wspaniałomyślnie odpowiedzieli na potrzeby uchodźców pomimo własnych trudności oraz wszystkich, a zwłaszcza młodych, pochodzących z całej Europy i świata, którzy pospieszyli z pomocą migrantom.

Franciszek powiedział, że przybył do uchodźców z przesłaniem: „Nie traćcie nadziei!”. „Największym darem, jaki możemy ofiarować sobie nawzajem, jest miłość: miłosierne spojrzenie, gotowość do słuchania i zrozumienia, słowo zachęty, modlitwa” - powiedział papież. Przywołując przykład dobrego Samarytanina z ewangelicznej przypowieści zachęcił: „Niech wszyscy nasi bracia i siostry na tym kontynencie, jak dobry Samarytanin, przychodzą wam z pomocą w owym duchu braterstwa, solidarności i poszanowania ludzkiej godności, która cechuje jego długą historię”.

Na zakończenie wezwał: „Niech Bóg błogosławi was wszystkich, a zwłaszcza wasze dzieci, osoby starsze oraz tych, którzy cierpią na ciele i na duchu”. Zapewnił o swojej miłości i modlitwie o „Boże dary męstwa i pokoju” za uchodźców i tych, którzy im pomagają.

Po wygłoszeniu przemówień Franciszek, Bartłomiej i Hieronim II podpisali wspólną deklarację. Podkreślili w niej, że spotkali się na greckiej wyspie Lesbos, aby zademonstrować swój głęboki niepokój z powodu tragicznej sytuacji licznych uchodźców, imigrantów i osób poszukujących azylu, którzy przybywają do Europy, uciekając od sytuacji konfliktu, a w wielu przypadkach, codziennych zagrożeń dla swego przeżycia.

Zwrócili uwagę, że światowa opinia publiczna nie może ignorować gigantycznego kryzysu humanitarnego spowodowanego szerzeniem się przemocy i konfliktów zbrojnych, prześladowań i wysiedlania mniejszości religijnych i etnicznych. Przypomnieli, że tragedia przymusowej migracji i wysiedlania dotyka milionów i wezwali wspólnotę międzynarodową do odważnej reakcji, aby stawić czoła temu ogromnemu kryzysowi humanitarnemu i przyczynom leżącym u jego podstaw, przez inicjatywy dyplomatyczne, polityczne i charytatywne oraz wspólne wysiłki zarówno na Bliskim Wschodzie, jak i w Europie.

Hierarchowie wyrazili gotowość do popierania rozwiązywania konfliktów na drodze dialogu i pojednania oraz wezwali wszystkich przywódców politycznych do zapewnienia, aby jednostki i wspólnoty, w tym chrześcijanie, pozostali w swoich ojczyznach i cieszyli się podstawowym prawem do życia w pokoju i bezpieczeństwie. Zaapelowali też o obronę podstawowych praw człowieka, mniejszości, zwalczanie handlu i przemytu ludzi, o wyeliminowanie niebezpiecznych tras, takich jak te przez Morze Egejskie i całe Morze Śródziemne oraz o wypracowanie bezpiecznych procedur przesiedleń.

Wezwali do zakończenia wojny i przemocy na Bliskim Wschodzie, do sprawiedliwego i trwałego pokoju oraz honorowego powrotu osób zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Zachęcili wspólnoty religijne do zwiększenia swoich wysiłków na rzecz przyjęcia, pomocy i ochrony uchodźców wszystkich wyznań.

Hierarchowie poprosili wszystkie kraje, aby tak długo, jak istnieje taka potrzeba, udzielały azylu tymczasowego, oferowały status uchodźcy osobom do tego uprawnionym.

Podkreślili, że Europa stoi dziś przed jednym z najpoważniejszych kryzysów humanitarnych od końca II wojny światowej. Zaapelowali do wszystkich wyznawców Chrystusa, żeby pamiętali o Jego słowach: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.

Hierarchowie zadeklarowali, że wzmogą swoje wysiłki w celu krzewienia pełnej jedności wszystkich chrześcijan. „Broniąc podstawowych praw człowieka uchodźców, osób poszukujących azylu oraz imigrantów i wielu ludzi marginalizowanych w naszych społeczeństwach, dążymy do wypełnienia misji Kościołów służenia światu” - napisali w deklaracji.

Na zakończenie wezwali wspólnotę międzynarodową, aby uznała za priorytet ochronę życia ludzkiego i aby wspierała na każdym poziomie takie działania integracyjne, które obejmują wszystkie wspólnoty religijne. Zapewnili o swej stałej modlitwie za wszystkich dotkniętych obecnym kryzysem humanitarnym, w tym za tak wielu chrześcijańskich braci i sióstr.

Po podpisaniu deklaracji papież, patriarcha i arcybiskup zjedli obiad w kontenerze wraz z ośmioma przedstawicielami uchodźców i tłumaczami. Na prośbę Bartłomieja Franciszek odmówił najpierw błogosławieństwo.

Po obiedzie hierarchowie odjechali do Mityleny, gdzie w porcie uczcili osoby, które zginęły, próbując przez morze dostać się do Europy.

Modlitwy za uchodźców i migrantów

W porcie w Mitylenie Franciszek wraz z obu hierarchami prawosławnymi oraz z mieszkańcami miasta i miejscowymi katolikami modlił się za ofiary migracji.

Wcześniej w krótkim przemówieniu wyraził podziw dla narodu greckiego, który pomimo stojących przed nim poważnych trudności „potrafił mieć otwarte serca i drzwi”. „Bóg wynagrodzi tę hojność, podobnie jak innych sąsiednich narodów, które od pierwszych chwil przyjęły z wielką gotowością bardzo wielu migrantów przymusowych” - zapewnił Ojciec Święty i podziękował wolontariuszom, stowarzyszeniom oraz instytucjom publicznym za „braterską bliskość”, pomoc i pracę na rzecz uchodźców.

Ponowił żarliwy apel o odpowiedzialność i solidarność w obliczu tak dramatycznej sytuacji. Wskazał, że wielu uchodźców na Lesbosie i w różnych częściach Grecji żyje w warunkach krytycznych, w atmosferze niepokoju i strachu, czasem rozpaczy z powodu trudności materialnych i niepewności jutra. Przyznał, że obawy instytucji i ludzi w Grecji i innych krajach Europy są zrozumiałe i uzasadnione. Wezwał, aby mimo to nie zapominano, że migranci nie są „liczbami, ale osobami, twarzami, imionami, historiami”.

Franciszek przypomniał, że Europa jest ojczyzną praw człowieka i każdy, „kto stawia stopę na tej ziemi powinien tego doświadczyć; w ten sposób stanie się bardziej świadomy, że ze swej strony powinien je szanować i bronić ich”. Wskazał na tych, którzy stracili życie na morzu, „stając się ofiarami nieludzkich podróży i będąc gnębionymi przez podłych prześladowców”.

Papież z uznaniem mówił o mieszkańcach wyspy, którzy ukazują, że na tych ziemiach, będących kolebką cywilizacji, wciąż pulsuje serce humanizmu, który „potrafi rozpoznać przede wszystkim brata i siostrę, humanizmu, który pragnie budować mosty i który stroni od złudzenia wznoszenia ogrodzeń, by czuć się bezpieczniej”.

Franciszek zaapelował, aby wobec uchodźców wypracować dalekosiężną politykę, a nie tylko doraźne działania. Wskazał na potrzebę budowania pokoju tam, gdzie wojna przyniosła śmierć i zniszczenie oraz zapobiegania potencjalnym konfliktom. Wezwał do stanowczego przeciwstawiania się szerzeniu i handlowi bronią oraz związanemu z tym podziemiu interesów. Zachęcił do współpracy między krajami, organizacjami międzynarodowymi i instytucjami humanitarnymi, aby nie izolując wspierały tych, którzy podejmują zagrożenia.

Ojciec Święty wyraził nadzieję, że pierwszy Światowy Szczyt Humanitarny, który w przyszłym miesiącu odbędzie się w Stambule, zakończy się sukcesem.

Wskazał też na potrzebę współpracy Kościołów i wspólnot religijnych w rozwiązywaniu problemu migrantów. „Moja obecność tutaj wraz z patriarchą Bartłomiejem i arcybiskupem Hieronimem świadczy o naszej woli dalszej współpracy, aby to epokowe wyzwanie stało się okazją nie do konfrontacji, ale do rozwoju cywilizacji miłości” - zapewnił. „Dziękuję wam, bo jesteście stróżami człowieczeństwa, ponieważ z czułą troską dbacie o ciało Chrystusa, który cierpi w najmniejszym głodnym bracie i obcym, którego przyjęliście” - powiedział papież, dziękując po grecku: „?????????!”.

Spotkanie odbyło się przed budynkiem Dowództwa Straży Przybrzeżnej. Zgromadziło się tam kilka tysięcy ludzi. Obecny był także premier Aleksis Cipras.

Po papieskim przemówieniu Hieronim, Bartłomiej i Franciszek kolejno odmówili krótkie modlitwy za ofiary migracji. Prosili w nich także o Boże wsparcie i pocieszenie dla uchodźców. Po minucie ciszy w intencji tych, którzy stracili życie, próbując dostać się przez morze do Europy, troje dzieci wręczyło hierarchom wieńce laurowe, które ci rzucili w morze.

Po spotkaniu w porcie minibus z hierarchami odjechał na lotnisko. Tam papieża pożegnali go: premier Cipras, patriarcha Bartłomiej, abp Hieronim II i bp Papamanólis.

W budynku lotniska Franciszek odbył krótką rozmowę z premierem, któremu podziękował przyjęcie i zauważył, że Cipras zmarnował dla niego cały dzień.

Już na płycie lotniska papież przywitał się z grupą 12 uchodźców (trzema muzułmańskimi rodzinami z Syrii), którzy odlecieli razem z nim do Rzymu, gdzie będą goszczeni przez Wspólnotę św. Idziego.

2016-04-16 17:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Veglio: Europa musi wsłuchać się w przesłanie z Lesbos

[ TEMATY ]

Franciszek na Lesbos

Włodzimierz Rędzioch

Europa powinna uważnie wsłuchać się w przesłanie, które popłynęło z Lesbos. Musi też w końcu zrozumieć sens papieskich gestów. W tym duchu sobotnią wizytę Papieża Franciszka na tej greckiej wyspie komentuje kard. Antonio Maria Veglio.

Zauważa jednocześnie, że kolejna tragedia na Morzu Śródziemnym, w której śmierć poniosło dziś najprawdopodobniej 400 uchodźców, jasno pokazuje światu pilność papieskiego orędzia o konieczności rozwiązanie tego wielkiego kryzysu humanitarnego.

Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Migrantów i Podróżujących zauważa, że Franciszek jest praktycznie jedynym światowym liderem tak zdecydowanie upominającym się o prawa uchodźców i stającym się ich głosem. „Już na Lampedusie wybrzmiało jego wołanie o solidarność. Teraz z mocą przypomniał, że migranci to nie liczby, tylko konkretni ludzie, pokazując tym samym, że rozwiązanie kryzysu humanitarnego też musi mieć ludzką twarz, a nie są nią kolejno wznoszone mury” – mówi kard. Veglio.

Zauważa zarazem, że rezultatem zamknięcia szlaku bałkańskiego jest wzmożony ruch na Morzu Śródziemnym, a efekt tego to kolejna tragedia z udziałem niewinnych ludzi.

CZYTAJ DALEJ

Ratyzbona: szczegóły uroczystości pogrzebowej ks. Georga Ratzingera

2020-07-02 10:14

[ TEMATY ]

Ratzinger

pl.wikipedia.org

ks. prał. Georg Ratzinger

Niemiecka diecezja Ratyzbona okryła się żałobą po śmierci znanego kapłana. W wieku 96 lat zmarł 1 lipca ks. Georg Ratzinger, brat Benedykta XVI. Przez 30 lat był kapelmistrzem w katedrze ratyzbońskiej i kierownikiem chóru chłopięcego „Regensburger Domspatzen”.

Uroczystości pogrzebowe, zmarłego w wieku 96 lat, ks. Georga Ratzingera odbędą się 8 lipca w Ratyzbonie.

Nie wiadomo czy weźmie w nich udział Benedykt XVI. Brat papieża seniora zostanie pochowany w grobie należącym do fundacji chóru katedralnego Domspatzen.

Rzecznik diecezji ratyzbońskiej Clemens Neck pytany przez niemiecką agencję katolicką KNA, czy na pogrzeb swego brata przyjedzie papież senior, odpowiedział, że na razie nie posiada takie informacji. W czerwcu Benedykt XVI odwiedził chorego brata. Biskup Ratyzbony, Rudolf Voderholzer, wspomina, że podczas tych pięciu dni bracia widzieli się dziewięć razy: „było mało słów, wiele ufnych gestów, a przede wszystkim wspólna modlitwa”.

Ks. Georg Ratzinger kierował przez 30 lat kierował ratyzbońskim chórem chłopięcym Regensburger Domspatzen, którego członkowie pożegnają go już w niedzielę 5 lipca, podczas nieszporów w intencji Zmarłęgo. W nabożeństwie weźmie udział 220 śpiewaków. Wierni nie mogą w nich uczestniczyć ze względu na panujące jeszcze przepisy związane z koronawirusem. Całość będzie transmitowana na żywo na stronie internetowej diecezji.

Zmarły 1 lipca ks. Georg Ratzinger, brat papieża-seniora Benedykta XVI, wieloletni kapelmistrz w katedrze ratyzbońskiej i kierownik chóru chłopięcego „Regensburger Domspatzen” nie zostanie pochowany w rodzinnym grobie na cmentarzu w Ziegetsdorf. Miejscem jego pochówku będzie grób należący do fundacji chóru katedralnego “Domspatzen” na cmentarzu katolickim w Ratyzbonie, poinformowała niemiecką agencję katolicką KNA dyrekcja chóru.

Na cmentarzu w Ziegetsdorf są pochowani rodzice braci Ratzingerów oraz ich starsza siostra Maria. Według tamtejszej parafii św. Józefa, na tym cmentarzu już od 15 lat nie prowadzi się pochówków w ziemi. Pytana o szczegóły pracownica parafii wyjaśniła, że problemy stwarza bardzo gliniasta ziemia na cmentarzu i nie odpływają wody gruntowe. Z tego powodu możliwe są tylko pochówki w urnach.

„Domspatzen” mają swój grób na tzw. dolnym cmentarzu katolickim w Ratyzbonie położonym nieopodal dworca głównego.

„Drogi kapelmistrzu, byłeś dla mnie bratem w kapłaństwie i doradcą. Twoja muzyka była dla mnie szkołą modlitwy i drogowskazem dla wiary. Niezliczone liturgie w katedrze Ratyzbony i innych kościołach zawdzięczają swemu dyrygentowi piękno, serdecznie ciepło i podniosłość, potrafiłeś przemieniać sale koncertowe w świątynie”, napisał na internetowej stronie diecezji miejscowy biskup Rudolf Voderholzer. Za tę szczególną posługę kapłańską hierarcha podziękował Zmarłemu także „w głębokiej łączności z wieloma ludźmi, których serca napełniłeś pełnią Twojej duchowości”.

W dniach 18-22 czerwca bp Voderholzer towarzyszył papieżowi seniorowi Benedyktowi XVI, który przyjechał do Ratyzbony, aby odwiedzić swego ciężko chorego brata. Podczas tych pięciu dni bracia widzieli się dziewięć razy, kiedy „było mało słów, wiele ufnych gestów, a przede wszystkim wspólna modlitwa”, wspominał biskup Ratyzbony. Na stronie diecezji została otwarta elektroniczna księga kondolencyjna.

Z wielkim uznanie wspomina ks. Georga Ratzingera arcybiskup Monachium i Fryzyngi, kardynał Reinhard Marx. Były przewodniczący Konferencji Biskupów Niemiec podkreślił, że jako „zwierzchnik rodzinnej archidiecezji Zmarłego czuje się bardzo związany z nim oraz z jego bratem Benedyktem XVI”. Przy tej okazji przypomniał, że bracia Georg i Joseph Ratzingerowie razem przyjęli świecenia kapłańskie w 1951 roku.

„W tej sytuacji czuję szczególną bliskość z papieżem-seniorem, który stracił swego brata”, dodał kard. Marx. Podkreślił, że swoją niedawną wizytą w Ratyzbonie Benedykt XVI dał „prawdziwy znak miłości bliźniego”. Z uznaniem podkreślił, że ks. prałat Georg Ratzinger większość swego życia kapłańskiego spędził w Ratyzbonie, a poprzez muzykę kościelną dawał szczególny wyraz miłości Boga.

“Śpiewy jego ‘Domspatzen’ będą mu towarzyszyły w Niebie”, czytamy na stronie światowej sławy ratyzbońskiego chóru chłopięcego. Ich śpiew – przy zachowaniu przepisów na czas koronawirusa – będzie stanowił oprawę muzyczną podczas Mszy św. żałobnej za wieloletniego dyrygenta zespołu.

CZYTAJ DALEJ

Działacze opozycji antykomunistycznej do naczelnego "Die Welt": Jesteśmy dotknięci i oburzeni

2020-07-06 20:34

[ TEMATY ]

wybory

Andrzej Duda

wybory 2020

youtube.com/turi2tv

Działacze opozycji antykomunistycznej w liście do redaktora naczelnego "Die Welt" Ulfa Poschardta, który opublikował w niedzielę felieton "Musimy porozmawiać, panie Duda" wyrazili "stanowczy sprzeciw wobec tak obcesowego traktowania Głowy Państwa Polskiego" - podał w poniedziałek portal niezalezna.pl.

"Czujemy się głęboko dotknięci i oburzeni Pana listem otwartym do Pana Prezydenta Andrzeja Dudy. Pragniemy wyrazić swój stanowczy sprzeciw wobec tak obcesowego traktowania Głowy Państwa Polskiego przez jakiegokolwiek dziennikarza, a już na pewno reprezentującego medium zagraniczne, które winno powstrzymać się od najmniejszego nawet ingerowania w demokratyczne i wolne wybory odbywające się w Rzeczypospolitej Polskiej" - czytamy w liście podpisanym m.in. przez Andrzeja Gwiazdę, Joannę Gwiazdę, Adama Borowskiego, Mirosławę Łątkowską, Mirosława Chojeckiego, Józefa Śreniowskiego, Andrzeja Kołodzieja.

"Każdy z nas w czasach komunistycznego terroru i braku wszelkich wolności wziął na siebie ciężar walki o niepodległość Ojczyzny i wszystkich ciemiężonych przez komunistów państw Europy, o swobody obywatelskie, w tym swobodę wypowiedzi. Wielu z nas za swe zaangażowanie zapłaciło więzieniem, inwigilacją i prześladowaniami. Znamy zatem dużo lepiej niż Pan wartość wolności i rozumiemy konsekwencje jej braku. Czujemy głęboki niesmak, będąc przez Pana pouczanymi, czym jest swoboda wypowiedzi" - podkreślili sygnatariusze.

"Nasze zażenowanie jest tym większe, iż takich wykładni dokonuje przedstawiciel narodu, który jeszcze kilka dziesięcioleci temu niósł Polsce i innym krajom Europy bestialskie zniewolenie i brak jakiegokolwiek szacunku dla ludzkiej godności i praw człowieka" -dodali w liście opublikowanym przez Niezależną. "W Polsce ciągle są tysiące naocznych świadków i ofiar niemieckiego zdziczenia, zatem więcej pokory, Panie Poschardt" - zaapelowali.

"Polacy nie potrzebują od Pana lekcji, czym jest wolność prasy. Nie potrzebują tłumaczenia, czym jest propaganda. Doskonale rozumieją oba zjawiska, są w stanie je rozpoznać i odpowiednio ocenić. Niestety dostrzegamy od wielu lat, że manipulacje i dezinformacje stały się narzędziem wykorzystywanym przez media, w których obronie Pan staje. A wymienieni przez Pana dziennikarze w opinii wielu Polaków zachowują się jak partyjni aktywiści, a nie reprezentanci IV władzy" - napisano w liście.

Odnosząc się do wspomnianego w felietonie Poschardta "gestu niemieckiego polityka wobec Polaków" (kanclerza Willy'ego Brandta w Warszawie - PAP) napisali, że oceniają to wydarzenie pozytywnie. "Jednak przypominamy Panu, iż państwo niemieckie nie zapłaciło Rzeczypospolitej i jej obywatelom należytego zadośćuczynienia za niewyobrażalne zniszczenia, których na naszym terytorium dokonali Pana rodacy" - dodali. Podkreślili, że "nie da się wycenić bezmiaru ludzkich cierpień, nie da się oszacować śmierci, tortur i gwałtów – one zawsze pozostaną ciężarem na sumieniu obywateli Niemiec, ale za ukradzione mienie, zdewastowane domy, budynki użyteczności publicznej, infrastrukturę można zapłacić".

W ocenie autorów listu "to powinno być Pana misją i misją reprezentowanego przez Pana medium – tłumaczenie czytelnikom, że ludzie kulturalni i cywilizowani płacą swoje rachunki i nie przetrzymują w swoich zbiorach zrabowanych dzieł sztuki" - napisali zwracając się do Poschardta.

"Jeśli jest tak, jak Pan pisze, iż czuje się przyjacielem Polski, to zachęcamy, by przystąpił Pan do tego działania jak najszybciej. Jednocześnie apelujemy, by zachował Pan należyty szacunek dla osób reprezentujących Rzeczpospolitą Polską i zaprzestał stosowania protekcjonalnego tonu wobec naszych Współobywateli" - napisali.

Ich zdaniem, "to nie tylko po ludzku niegrzeczne, lecz także całkowicie nieuprawnione". "Wybory w Polsce nie są Pana sprawą, nie są sprawą niemieckich mediów. Proszę szanować suwerenność polskiego społeczeństwa i skoncentrować się raczej na studiowaniu polskiej historii, bo o umiłowaniu wolność i swobody wypowiedzi może się Pan z niej wiele nauczyć" - zakończono list. (PAP)

oloz/ wj/ pko/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję