Reklama

Wielka Brytania

Wielka Brytania nie jest już krajem chrześcijańskim

Brytyjska Komisja do spraw Religii i Wierzeń w Życiu Publicznym, kierowana przez byłą sędzię Sądu najwyższego baronessę Butler-Sloss, ogłosiła raport, z którego wynika, że chrześcijanie są już mniejszością w Wielkiej Brytanii i dlatego kraj ten nie powinien już być określany jako chrześcijański.

[ TEMATY ]

Wielka Brytania

ANNA CICHOBŁAZIŃSKA

Odsetek osób deklarujących się jako anglikanie w ciągu ostatnich 30 lat spadł z 40 do 5, z czego wielu przeszło do wspólnot ewangelikalnych i do zielonoświątkowców. Połowa mieszkańców Wysp Brytyjskich deklaruje się jako ateiści. Znacznie wzrosła też liczba muzułmanów, sikhów i hinduistów.

W związku z tym Komisja zaproponowała, aby w Izbie Lordów zmniejszyć liczbę biskupów anglikańskich, których jest tam obecnie 26, i wprowadzić tam przedstawicieli innych religii. Twórcy raportu wypowiadają się przeciw szkołom wyznaniowym, które mają - według nich - wnosić podziały w społeczeństwo. Postuluje się ponadto wprowadzenie czasu na refleksję zamiast modlitwy rozpoczynającej lekcje.

Reklama

Koronacja królewska powinna zawierać elementy innych religii, a nie tylko chrześcijaństwa. Należy też zmniejszyć ilość programów religijnych w BBC.

Rząd premiera Davida Camerona bardzo negatywnie odniósł się do treści raportu, zaś Kościół Anglikański stwierdził, że Komisja została przechwycona przez liberalnych racjonalistów.

2015-12-11 22:54

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Gallagher: za bardzo przywykliśmy do prześladowań

2020-07-26 13:21

[ TEMATY ]

prześladowania

Wielka Brytania

chrześcijanie

Anna Bandura

Wolności religijna to papierek lakmusowy przestrzegania praw człowieka – zaznaczył abp Paul Gallagher podczas 72. Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku. Przypomniał, że na świecie rośnie liczba prześladowanych chrześcijan. Według raportu przygotowanego na zlecenie brytyjskiego MSZ wyznawcy Chrystusa są najbardziej nękaną grupą religijną na świecie.

Łukasz Sośniak SJ – Watykan

Wniosek płynący z dokumentu jest dla chrześcijan niczym zimny prysznic: przywykliśmy do prześladowań i uznaliśmy je za część naszej drogi. Przez to nasze działania mające na celu przeciwstawienie się przemocy były nieadekwatne do skali zjawiska. „To błąd, który może mieć poważne konsekwencje nie tylko dla Kościoła, ale i dla wszystkich współczesnych społeczeństw. Bez obrony wolności religijnej zagrożone są prawa człowieka w ogóle” – ocenił abp Paul Gallagher.

Jego zdaniem Wielka Brytania powinna starać się o rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ, która zobowiązywałaby wszystkie narody Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej do ochrony chrześcijan i zezwalała oenzetowskim obserwatorom na monitorowanie środków bezpieczeństwa.

Abp Paul Gallagher zasugerował także, aby szukać nowych zwrotów, takich jak np. chrystofobia, mających pomóc opisać dyskryminację chrześcijan w taki sam sposób, w jaki islamofobia i antysemityzm są używane do podkreślania aktów przemocy wobec muzułmanów i żydów.

Raport zachęca Wielką Brytanię do zastosowania sankcji wobec krajów, w których chrześcijanie są prześladowani, a także do utworzenia funduszu na rzecz pomocy prześladowanym chrześcijanom i opieki nad tymi, którzy uciekli przed prześladowaniami. Ważne są działania nie tylko w skali globalnej, ale także sposób życia każdego z nas. „Warto podjąć wysiłek życia w zgodzie z sumieniem, nie tylko w sferze religijnej. Przez brak sumienia zaniedbujemy prawa człowieka. Niestety obecnie na Zachodzie obserwujemy jego erozję” – powiedział watykański minister spraw zagranicznych.

CZYTAJ DALEJ

Małżeńska pielgrzymka na Jasną Górę

2020-08-04 12:04

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Pielgrzymka 2020

facebook.com

Czy ten rok musi być pielgrzymkowo rokiem straconym? Czy marzenia o kolejnej pielgrzymce musimy odłożyć na co najmniej przyszłe lato? Zapytaliśmy o to Łukasza i Monikę Feniszów – małżeństwo, które w tym roku wyruszyło we wspólną, małżeńską pielgrzymkę ze Śląska na Jasną Górę.

Damian Krawczykowski: Czy potrafilibyście przeżyć wakacje bez pielgrzymki?

Monika i Łukasz Fenisz: Właśnie dlatego, że trudno było nam przyjąć do wiadomości, iż tegoroczna pielgrzymka się nie odbędzie, postanowiliśmy wyruszyć w nieco inną – małżeńską drogę. Od kilkunastu lat co roku pielgrzymujemy do Matki Boskiej Częstochowskiej. Tylko raz nasze wyjście stało pod znakiem zapytania – siedem lat temu w trakcie trwania naszej parafialnej pielgrzymki braliśmy ślub – ale wspólnie zdecydowaliśmy, by wybrać się wtedy z inną parafią. Odpowiadając więc na pytanie: pewnie potrafilibyśmy przeżyć wakacje bez pielgrzymowania, ale po co? (uśmiech)

Kiedy okazało się, że pielgrzymka nie wyruszy, postanowiliśmy iść sami. Ten rok miał być dla nas wyjątkowy, bo oprócz drogi na Jasną Górę czekała nas również droga do Santiago de Compostela. To właśnie Santiago jest naszym ulubionym miejscem po Jasnej Górze. W tym roku ponownie postanowiliśmy pójść najpierw do grobu św. Jakuba, a potem do naszej częstochowskiej Matki. Jako że i te plany musieliśmy zmienić, udało nam się połączyć te dwie drogi w jedną – szlakiem Jakubowym (Camino Jasnogórskie) poszliśmy do Maryi.

Jakie uczucia towarzyszyły Wam podczas pielgrzymowania? Na pewno była to inna pielgrzymka niż ta z tłumem kompanów, ale czy gorsza?

Brakowało nam wspólnego śpiewu, rozmów z całą rzeszą znajomych, z którymi co roku pielgrzymujemy, obecności księdza w drodze, a także transportu, który wiózłby nasze bagaże. Te wszystkie braki nie wpłynęły jednak na to, że pielgrzymka była gorsza. Była po prostu inna. Sami śpiewaliśmy, modliliśmy się, rozmowy, które prowadziliśmy, były… takie nasze, małżeńskie. Bagaż na plecach z kolei jeszcze bardziej dodawał klimatu, który odczuwalibyśmy, będąc w Hiszpanii.

Czy macie jakieś przesłanie dla wiernych, którzy nie mogą uczestniczyć w zorganizowanych pielgrzymkach? Warto podejmować indywidualne inicjatywy? Czy zbliżają one do Boga?

Wielu żałuje, że pielgrzymki w tym roku się nie odbędą. Ale to naprawdę nie musi być stracony czas. Zachęcamy, by zabrać swoich bliskich i wyruszyć w drogę. Wyjście można zaplanować na wiele sposobów (jedna wskazówka: jeśli pójdziecie z cięższym plecakiem, nie planujcie 50 km jednego dnia – to było dość szalone). Mamy w Polsce wiele sanktuariów maryjnych – nie musimy pójść do Częstochowy, bo dla wielu osób może to być niewykonalne. Warto jednak poszukać takiego miejsca w swojej okolicy.

Nie bójcie się wyjść z domu i pielgrzymować. „Tam, u kresu dróg, czeka nas Matka, czeka nas Bóg”. Czekali na nas, czekają i na was.

____________________________________

Tak Łukasz i Monika relacjonują swoją tegoroczną pielgrzymkę na swoich kontakch w mediach społecznościowych:

Miało nie być w tym roku pielgrzymek. Mimo planów, by latem wrócić na portugalsko-hiszpański szlak, a potem – tradycyjnie – pójść halembskim, i my początkowo z nich zrezygnowaliśmy. Zupełnie niepotrzebnie. Chęć zostawienia choć na chwilę codzienności zwyciężyła i po kilku dniach znaleźliśmy się na szlaku.

Małżeńska droga. Piękna. Niezwykle trudna. Jak codzienne wspólne życie :)

Ważne jest dążenie do tego, by ten trud był piękny. Piękny, bo przeżywany razem. Ponad 50 kilometrów pierwszego dnia z kilkukilogramowymi plecakami przeszliśmy z ogromną radością. Mimo fizycznego trudu każdy odcinek wywoływał szerokie uśmiechy na naszych twarzach. Nawet pomimo ponad trzynastogodzinnego marszu.

Drugi dzień obnażył wszystkie nasze słabości. Poniedziałkowy wysiłek uwydatnił największy ból, jakiego doświadczyłam w ciągu kilkunastu pielgrzymek. Dla obojga przejście już o wiele krótszej trasy, bo prawie 35-kilometrowej, było ogromnym wysiłkiem. Nieocenione jest wsparcie drugiego człowieka. Dokładnie tak jak w życiu. Z nim łatwiej. Łatwiej iść, dostrzegać piękno wokół, przechodzić ponad tym, co trudne. Łatwiej się uśmiechać.

Pielgrzymi! (Szczególnie ci halembscy). Wielu żałuje, że nasza pielgrzymka w tym roku się nie odbędzie. Ale to naprawdę nie musi być stracony czas. Zabierzcie swoich bliskich i wyruszcie w drogę. Może nie jesteś gotowy na wędrówkę z całym bagażem, ale przecież można zaplanować to wyjście na wiele sposobów (jedna wskazówka: jeśli pójdziecie z cięższym plecakiem, nie planujcie 50 km jednego dnia – to było dość szalone).

Nie bójcie się jednak wyjść z domu i pielgrzymować. „Tam, u kresu dróg, czeka nas Matka, czeka nas Bóg”. Czekała na nas, którzy – po wędrówce szlakiem Jakubowym – dotarliśmy wykończeni jak nigdy. I wierzcie mi – to Jej spojrzenie miało jeszcze większą wartość niż dotychczas.

CZYTAJ DALEJ

Zmarł Jan Dec, brat bp. Ignacego Deca

2020-08-04 16:44

[ TEMATY ]

bp Ignacy Dec

Jan Dec

Archiwum rodzinne

bp Ignacy Dec wraz z starszym bratem Janem

Świdnicka Kuria Biskupia poinformowała o śmierci starszego brata pierwszego Biskupa Świdnickiego bp. Ignacego Deca.

- Z żalem, ale w nadziei życia wiecznego zawiadamiamy, że dnia, 4 sierpnia br. odszedł do wieczności śp. Jan Dec, starszy brat księdza biskupa Ignacego Deca – czytamy w komunikacie.

Zmarłego Jana oraz Jego bliskich polecamy ufnej modlitwie. Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj Mu świeci. Amen.

ks. Mirosław Benedyk

Kondolencje



CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję