Reklama

Polska

Modlitwa zakazana

Mało kto pamięta, że Kościół już dziesięć lat temu krytycznie wypowiadał się na temat modlitw o uzdrowienie międzypokoleniowe i że wydany właśnie przez Episkopat zakaz ich odprawiania stanowi pośrednio konsekwencję nieprzestrzegania tamtych wytycznych.

[ TEMATY ]

komentarz

grzech

geralt/pixabay.com

W 2004 roku bowiem komisja teologiczna przy Krajowym Zespole Koordynatorów w Odnowie w Duchu Świętym negatywnie wypowiedziała się na temat głównej publikacji, która stanowiła inspirację dla tego typu praktyk. Chodziło o książkę o. Roberta DeGrandisa pt. „Uzdrowienie międzypokoleniowe”. Mimo to w kościołach w Polsce zaczęto podejmować modlitwy o uzdrowienie międzypokoleniowe. Miało to miejsce przeważnie w grupach charyzmatycznych. Skala zjawiska rozszerzała się do tego stopnia, że teraz zareagował Episkopat. Dlaczego tak ostro? Skąd tak kategoryczny zakaz modlitw i Mszy o uzdrowienie międzypokoleniowe? Ano, to bardzo logiczne. Grzech bowiem zawsze stanowi czyn indywidualny. I nie ma odpowiedzialności pokoleniowej za popełniony czyn, tak dobry, jak i zły. Stąd biskupi przypomnieli, że nie istnieje coś takiego, jak reinkarnacja grzechu, czyli przechodzenie grzechu na kolejne pokolenia. Propagowanie modlitwy o tzw. uzdrowienie międzypokoleniowe zaś prowadzi do niebezpieczeństw w życiu duchowym, do przerzucania odpowiedzialności za swój grzech na poprzednie pokolenia i zwalnia z odpowiedzialności za zło (więcej na ten temat w najnowszej edycji warszawskiej „Niedzieli”, w wywiadzie, który przeprowadziłam z ks. dr. Mirosławem Cholewą).

Przeczytaj także: Episkopat nt. ,,Grzechu pokoleniowego" i ,,uzdrowienia międzypokoleniowego"
2015-11-19 20:46

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wirusy grzechu

W ostatnim czasie wiadomości na całym świecie są zdominowane przez temat koronawirusa, który sieje spustoszenie zdrowotne i panikę. Kompetentne władze starają się podejmować różne inicjatywy, aby zapobiec epidemii, ale istotny jest wysiłek każdego człowieka i odpowiedzialność za zdrowie, za przestrzeganie reguł higieny, które są niezbędne, aby zatrzymać rozwój choroby i zminimalizować jej skutki.

Ta trudna rzeczywistość, której doświadczamy, zdaje się przestrogą dla każdego człowieka wobec tylu różnych wirusów grzechu, które „nieleczone” prowadzą do śmierci duchowej, do wiecznego potępienia. Jak choroby ciała wymagają lekarza, szpitala, leków i procesu leczenia, tak tym bardziej choroby ducha wymagają Lekarza – Chrystusa. Potrzeba duchowego szpitala – Kościoła, który wyposażony w pełnię środków zbawczych jest sakramentem zbawienia. Potrzeba wreszcie leków na ludzkie schorzenia duchowe, tj. łask sakramentalnych i innych darów duchowych, a jeśli otworzymy się na działanie Bożych leków w nas, jeśli wsłuchamy się w głos Lekarza Chrystusa – możemy podjąć wysiłek duchowego leczenia, czyli osobistego nawrócenia.

Dzisiaj wielu ludzi jest ślepych – widzą znaki, słyszą słowa Ewangelii, otrzymują łaski, ale pozostają obojętni, są sparaliżowani duchową niemocą, bo brak im zaufania Bogu w Chrystusie. A psalmista przypomina: „Pan jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie (...) orzeźwia moją duszę. Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoją chwałę”. Zatem – tylko Jezus Chrystus, Pan i Odkupiciel, jest Lekarzem dusz ludzkich, On jest Drogą, Prawdą i Życiem, On jest Jedynym Pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem.

Święty Paweł zachęca nas: „Niegdyś byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości. Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda. Badajcie, co jest miłe Panu”. Ale jednocześnie przestrzega nas, abyśmy nie ulegali iluzji zła: „I nie miejcie udziału w bezowocnych uczynkach ciemności, a raczej piętnując je, nawracajcie tamtych”.

Dzisiaj wielu ludzi doznaje łask Bożych, ale nie chce wierzyć, bo bardziej absorbuje ich świat niż jego Stwórca – Bóg, a przecież tylko On jest pełnią szczęścia i celem dusz ludzkich. Tylko Bóg daje pełnię uzdrowienia w swoim Synu Jezusie Chrystusie – w Nim jest nasze uzdrowienie.

CZYTAJ DALEJ

Wiara na medal

2020-07-21 12:05

Niedziela Ogólnopolska 30/2020, str. 46-47

[ TEMATY ]

sport

świadectwo

świadectwo wiary

www.mt1033.pl

Robert Lewandowski: jestem katolikiem i nie wstydzę się Jezusa

Wielu polskich sportowców publicznie przyznaje się do wiary. W czasach, gdy w przestrzeni publicznej słyszymy najczęściej wyznania osób odrzucających Boga, postawa naszych zawodników jest bardzo budująca.

Pan Jezus jest u mnie na pierwszym miejscu (...). Wiary uczyłem się najpierw w domu – od dziadka i taty. Dzisiaj jest ona czymś zupełnie naturalnym. Pan Bóg był i zawsze będzie dla mnie kimś wyjątkowym – powiedział Bartosz Zmarzlik, mistrz świata na żużlu w sezonie 2019 i polski sportowiec 2019 roku, gdy dołączył do akcji „Nie wstydzę się Jezusa”. Podczas gali, w czasie której odebrał statuetkę dla najlepszego sportowca, ujął wszystkich ogromną skromnością i pokorą. Trener polskiej kadry żartuje, że jest on taki grzeczny, ponieważ codziennie chodzi do kościoła. Żużlowiec doprecyzowuje: – Do kościoła chodzę w każdą niedzielę. To nie jest dla mnie żadna ujma ani utrudnienie. To bardzo mi pomaga. Kiedyś spodobały mi się słowa, które powiedział Kamil Stoch: „Gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na swoim miejscu”. Staram się to wdrażać w życie.

Stoch pięknym świadectwem wiary dzieli się już od lat. Wielokrotnie publicznie dziękował Bogu za swoje różne osiągnięcia, np. po zdobyciu złotych medali olimpijskich, medali mistrzostw świata, a także po innych sukcesach. O tym, jak ważną rolę w jego życiu odgrywa Bóg, opowiadał w wielu wywiadach oraz pokazywał, wspierając różne inicjatywy katolickie, m.in. w 2017 r. zachęcał do udziału w „Różańcu do granic”. – Wiara jest dla mnie fundamentem życia, fundamentem bycia. Stale, w każdym momencie, odczuwam obecność Boga i Jego wsparcie. Bez wiary trudno byłoby mi cokolwiek osiągnąć – deklaruje.

Obaj sportowcy każdy swój start powierzają Bogu. Przed każdym wyjazdem na tor lub wejściem na skocznię wykonują znak krzyża. – To mnie uspokaja i dodaje mi siły. Uświadamiam sobie, że nie jestem sam, że Bóg jest przy mnie i na pewno będzie nade mną czuwał – tłumaczy skoczek.

Zmarzlik i Stoch nie są bynajmniej jedynymi sportowcami, którzy mają odwagę przyznawać się do Boga. Tak postępuje prawie cała dziesiątka najlepszych sportowców 2019 r.!

Cotygodniowa ewangelizacja

W minionym sezonie zimowym dość regularnie powtarzał się następujący obraz: Dawid Kubacki żegna się przed skokiem, po czym frunie po kolejne miejsce na podium. To piękne świadectwo dla milionów Polaków, którzy zasiadają przed ekranami telewizorów. Znak krzyża, który zawsze czyni nasz zawodnik, nie wszystkim się jednak podoba. Dwa lata temu Wojciech Kuczok w felietonie dla Gazety Wyborczej stwierdził, że obraża on jego „uczucia ateistyczne”, i kpił, że nie wróży Dawidowi pozytywnych efektów współpracy z psychologiem, „dopóki to nerwowe «Wymię ojca» będzie poprzedzało każdy dojazd do progu”. Skoczek wówczas odpowiedział: „Wiara w moim życiu jest bardzo ważna. Żegnam się przed skokiem, bo to jest symbol wiary, z którym się identyfikuję. Znak krzyża pomaga mi być lepszym zawodnikiem. Dzięki temu czuję, że mam na skoczni dodatkowe wsparcie. Ze spokojem podchodzę do pewnych rzeczy, mając świadomość, że mam wsparcie z góry”. Znaku krzyża przed każdym skokiem robić nie przestał. A od tamtego czasu sięgnął po mistrzostwo świata, wygrał Turniej Czterech Skoczni i zaczął kolekcjonować kolejne miejsca na podium w zawodach Pucharu Świata.

Znak, który nie jest na pokaz

Znak krzyża przed startem czynią też inni nasi sportowcy. Marcin Lewandowski, brązowy medalista mistrzostw świata 2019 r. w biegu na 1500 m, przyznaje: – Gest ten wyniosłem z młodości i gry w piłkę: przed wejściem na boisko dotykałem murawy i się żegnałem. Teraz tak samo jest na tartanie. Nie robię tego na pokaz. Modlę się codziennie. Lewandowski podkreśla, że wiara w Boga jest dla niego bardzo ważna: – Moje całe życie to rodzina. Ona, obok wiary w Pana Boga, daje mi siłę (...). Bóg i rodzina to dla mnie najważniejsze wartości. Za nimi jest bieganie.

Wymodlone dziecko

Wilfredo Leon, jeden z najlepszych siatkarzy świata, który dołączył do naszej reprezentacji w minionym roku, przyznał po udanych kwalifikacjach olimpijskich, że modlił się w ich kluczowym momencie. – Pan Bóg chyba trochę pomógł – stwierdził. To, że wiara dla Leona jest bardzo ważna, na pewno w dużej mierze wynika z jego osobistego doświadczenia – żyje dzięki modlitwie rodziców. – Lekarze bardzo długo mówili mojej mamie, że jest bezpłodna i nie może mieć dzieci. Rodzice bardzo długo starali się o dziecko. Pragnęli potomka, mama zaczęła więcej chodzić do kościoła. Prosiła Boga o dobrą nowinę. I nagle stał się cud – zaszła w ciążę! Można więc powiedzieć, że byłem wymodlonym dzieckiem, darem od Boga dla moich rodziców – wyznał w jednym z wywiadów.

Z Kościołem za pan brat

Nasz znakomity piłkarz Robert Lewandowski do akcji „Nie wstydzę się Jezusa” dołączył już w 2012 r. – Jestem katolikiem i nie wstydzę się Jezusa ani swojej wiary. Wiem, że Pan Bóg na pewno cały czas nade mną czuwa. Wiara pomaga mi na boisku, ale też poza nim, aby być po prostu dobrym człowiekiem i popełniać jak najmniej błędów – powiedział wówczas w nagraniu.

Medalista mistrzostw świata w skoku o tyczce Piotr Lisek przed ostatnimi świętami Bożego Narodzenia przyznał, że święta są dla niego bardzo ważne ze względów religijnych: – Z Kościołem jesteśmy za pan brat. Kolędujemy, idziemy na Pasterkę. Jest chwila wyciszenia, refleksji. Biegaczka Justyna Święty-Ersetic podczas spotkania z kibicami w Raciborzu podzieliła się tym, że w czasie mistrzostw świata w Ad-Dausze w ub.r., zanim zdobyła z koleżankami brązowy medal w sztafecie 4 × 400 m, przechodziła kryzys i wzywała Boga na ratunek. I On pomógł. Z kolei koszykarz Mateusz Ponitka zapewniał jakiś czas temu, że codziennie dziękuje Bogu za to, iż tak potoczyła się jego kariera sportowa.

Najważniejsze wartości

O Bogu i wierze publicznie mówią także inne nasze gwiazdy sportu. – Wierzę w Boga, kocham Go, jestem Mu oddana. Wierzę, że moje istnienie ma sens i nie skończy się śmiercią fizyczną. W moim życiu było wiele sytuacji, w których szczególnie odczuwałam obecność Boga i w wielu przypadkach wiedziałam, że mi pomógł – wyznała kilka lat temu Anita Włodarczyk, nasza najbardziej utytułowana sportsmenka ostatnich lat, która w czołowej dziesiątce sportowców 2019 r. nie znalazła się tylko przez kontuzję.

Pięknym świadectwem niezłomnej wiary, wyrażanej nie tylko przez słowa, lecz także przez konkretną postawę, dzieli się w ostatnich miesiącach medalistka olimpijska i mistrzyni świata w windsurfingu Zofia Klepacka. Gdy w marcu wyraziła swój sprzeciw wobec warszawskiej Karty LGBT+, spotkała ją lawina hejtu. Zawodniczka się tym jednak nie zraziła i jeszcze wyraźniej zaczęła się sprzeciwiać seksualizacji dzieci. Ponadto często zamieszcza ewangelizujące posty w mediach społecznościowych oraz upomina się o prawo do życia dla wszystkich nienarodzonych dzieci. Niemal na każdym kroku podkreśla, że najważniejsze dla niej wartości to Bóg, Honor i Ojczyzna.

CZYTAJ DALEJ

Rozpoczęły się warsztaty dla księży „od władzy do posługi”

2020-08-08 10:36

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

Czternastu księży diecezjalnych i zakonnych pracujących jako proboszczowie, wikariusze i wykładowcy akademiccy oraz arcybiskup Grzegorz Ryś biorą udział w warsztatach dla księżych nt przywództwa w Kościele. To pierwszy tego typu warsztat zorganizowany przez Archidiecezję Łódzką we współpracy z wykładowcami Uniwersytetu Łódzkiego.

- Są to warsztaty w duchu Pana Boga, stąd nie wolno nam ich traktować tylko narzędziowo – tzn. mam ideę jak prowadzić diecezję i potrzebuję księży, by w niej wiedzieli jak mają postępować – to nie jest ewangelia. – zauważa arcybiskup Grzegorz Ryś. - Kościół jest ciałem – mówi ewangelia – i każdy ma swoje określone funkcje. Ja sam się chcę uczyć tego, jak w pełni odkrywać, rozeznawać i realizować właściwe sobie funkcje zadania, z których mnie nikt nie zwolni. To dotyczy także każdego innego członka Kościoła – od księży poczynając - by odnajdywali swoje miejsce, i by potrafili konsekwentnie pomagać tym, którzy są obok we wspólnocie Kościoła. Aby potrafili dzielić się z innymi współodpowiedzialnością za Kościół – cieszyć się aktywnością, wspierać ich w działaniach, i formować ich w tych działaniach. – podkreśla metropolita łódzki.Homilia Arcybiskupa Grzegorza Rysia

Dwudniowe warsztaty odbywające się w domu rekolekcyjnym Wspólnoty Ogniska Miłości w Olszy k. Rogowa prowadzi dwoje wykładowców Uniwersytetu Łódzkiego: dr Maria Czajkowska - Adiunkt w Katedrze Zarządzania na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego. Członek Senatu UŁ oraz dr Maciej Malarski - Starszy Wykładowca w Katedrze Zarządzania na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego.

- W dzisiejszym świecie zmienia się paradygmat przywódcy. Z przywództwa, które kiedyś było hierarchiczne związane z insygniami władzy, ku przywództwu służebnemu. Temu będą służyć te warsztaty. – podkreśla dr Maria Czajkowska. - Chcemy spróbować przekazać jakie kompetencje powinien mieć współczesny przywódca, jak ważne jest to w Kościele, jak ważne jest to w budowaniu wspólnoty, która jest w parafiach. Chcemy, aby wiarygodność i transparentność była na pierwszym miejscu, by przywództwo było służbą, a nie było związane z zaszczytami. – dodaje.

- Każdy z nas poturbuje zmiany w swoim życiu i potrzebuje powrotu do swoich korzeni, lub odkrycia ich, czy też potwierdzenia swojej misji. Na naszych warsztatach chcemy pokazać pewne narzędzia, którymi możemy się posługiwać w tej zmianie, ale wszystko jest ugruntowane w tym, kim jesteśmy? Co powinniśmy robić? Czym jest nasza misja? A wszystko to, powinniśmy odnosić do kontekstu naszej wiary. – tłumaczy dr Maciej Malarski - prowadzący warsztaty.

Uczestnicy warsztatów wezmą udział w sześciu sesjach, w czasie których obok wykładów, będą miały miejsce także zagadnienia praktyczne.

Jak zauważaj jeden z uczestników warsztatów - obraz społeczeństwa i parafii się zmienia. Trzeba nam doskonalić się w tym, by skutecznie trafiać do ludzi, pozyskiwać ich i angażować co raz więcej osób świeckich do pracy przy prowadzeniu parafii. Tak zrodził się pomysł, by wziąć udział w tych warsztatach. – tłumaczy ks. kan. Gabriel Kołodziej – dziekan dekanatu aleksandrowskiego.

Podczas dzisiejszej liturgii - rozpoczynającej pierwsze w historii warsztaty dla księży - metropolita łódzki wskazał na to, że - Jezus zapraszając apostołów mówi do nich – zależy mi na was! W waszym pójściu za mną chodzi o to, kim wy się staniecie! Jezusowi nie idzie o siebie samego, ale o ich samych, to na nich Jemu zależy. Pójście za Nim – będzie owocować w ich życiu. To nie będzie relacja tylko w jedną stronę. On zaprasza ich do takiej relacji, w której oni będą wzrastać. To odnajdywanie siebie, odnajdywanie swojego życia, to jest celem Jezusowego przywództwa! Tu widać te dwa modele przewodzenia ludziom: potestas i ministerium – władza i posługa. – mówił abp Ryś.

Jak podkreślają organizatorzy, pierwsza edycja warsztatów dla księży nie będzie ostatnią, ale w latach następnych będą organizowane kolejne, by formować duchownych chcących dzielić się swoją odpowiedzialnością za Kościół ze swoimi wiernymi.Warsztaty w Olszy

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję