Reklama

Jan Paweł II

Papież globalny. Jan Paweł II na znaczkach - rozmowa z ks. prof. W. Chrostowskim

Setki serii, tysiące znaczków – chyba nie ma zakątka świata, w którym nie ukazałyby się znaczki z podobizną Jana Pawła II. O fascynacji osobą papieża Wojtyły i wartości dokumentalnej znaczków mówi w wywiadzie dla KAI kolekcjoner i wybitny znawca tematu ks. prof. Waldemar Chrostowski.

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

znaczek

KAI: Co koniecznie musi mieć kolekcjoner zbierający znaczki pocztowe z Janem Pawłem II?

Ks. prof. Waldemar Chrostowski: Najpierw musimy uściślić: najbardziej znane produkty działalności poczty to znaczki oraz pochodne wobec znaczków formy wydawnicze, a więc bloki i arkusiki. Lecz istnieją także inne elementy dokumentacji filatelistycznej, obejmowane nazwą „znaki pocztowe”, a mianowicie stemple, kasowniki, frankatury mechaniczne i różnego rodzaju potwierdzenia, że przesyłka przebyła obieg pocztowy. Tam też nie brakuje motywów papieskich.
Prawdziwy kolekcjoner chce mieć wszystko, najlepiej całość dokumentacji pocztowej. Jednak zazwyczaj ogranicza się do znaczków oraz pochodnych pocztowych form wydawniczych, bo jest to najbardziej atrakcyjna, barwna i najczęściej spotykana odmiana filatelistyki. Niektóre papieskie emisje są bardzo drogie. Przykładowo, na pewno każdy filatelista chce mieć w swoim zbiorze serię wydaną przez pocztę Wybrzeża Kości Słoniowej w małym nakładzie, za to o bardzo dużym nominale, stanowiącym równowartość ponad 300 euro. Jeszcze droższy jest osobliwy walor Poczty Polskiej wydany dla upamiętnienia 25. rocznicy pontyfikatu Jana Pawła II. Natychmiast rozgorzała dyskusja co do jego legalności i okoliczności wydania, bo został wyemitowany w ograniczonym nakładzie, a większość egzemplarzy otrzymali notable i kierownictwo Poczty Polskiej. Wartość tego waloru, określanego jako spekulacyjny, aczkolwiek oficjalny, wynosi obecnie znacznie ponad 3 tys. złotych. Podobnych przypadków jest więcej, co wskazuje, że filatelistyka to nie tylko przyjemność zbierania, ale też źródło sporych zysków.

Obejrzyj film: Święty Jan Paweł II na znaczkach Poczty Polskiej

- Przytoczę wypowiedź Jana Pawła II, który mówił do filatelistów, uczestników Międzynarodowej Wystawy ITALIA 85: „Znaczki przypominają przemiany historyczne, w czasach dawnych i współcześnie; przypominają znakomite osobistości rożnych narodów; uwspółcześniają w żywej formie wydarzenia godne uczczenia; oddają w sposób symboliczny reprezentatywne elementy dziedzictwa natury, sztuki, nauki, kultury, gdzie społeczności ludzkie rozpoznają to, co jest w nich najlepsze. W tej sytuacji uświadamiacie sobie fakt, że przekonania religijne często pozostawiają swój znak w historii, cywilizacji czy sztuce i stwarzają wybitne osobistości. Znaczki odpowiednio odzwierciedlają obraz licznych krajów”.

- Te słowa Jana Pawła II są prawdziwe także w odniesieniu do filatelistycznej dokumentacji jego osoby i pontyfikatu Jana Pawła II. Nikt w historii emitowania znaczków pocztowych, liczącej już dobrze ponad półtora stulecia, nie doczekał się tak dużej liczby walorów, jak papież z Polski. To swoisty znak czasów, w jakich żyjemy, który potwierdza ogromną rolę Kościoła katolickiego, a także charyzmatyczne oddziaływanie Ojca Świętego i uniwersalną wartość jego nauczania. Za przyczyną i z udziałem Jana Pawła II odbyło się wiele doniosłych wydarzeń, które stanowią prawdziwe kamienie milowe współczesnych dziejów. Widać wyraźnie, jak ważne są przekonania religijne i jak cenione jest odważne świadectwo dawane Chrystusowi w świecie, który na pierwszy rzut oka kieruje się wyłącznie świeckimi priorytetami. Walory pocztowe mówią też bardzo wiele o zarządach pocztowych i państwach, z których pochodzą.

- Temat papieski jest w Polsce bardzo popularny?

- Obok „zawodowych” filatelistów, interesujących się problematyką papieską, których w Polsce nie ma zbyt wielu, bo tylko kilkanaście osób posiada całościowe zbiory, istnieje duża liczba kolekcjonerów, którzy chcą posiadać wybrane walory upamiętniające Jana Pawła II, zwłaszcza wydania Poczty Polskiej. Ponieważ w ostatnich latach nastąpił prawdziwy „wysyp” walorów papieskich, nabycie wszystkich stało się bardzo kosztowne. Obok emisji stosunkowo tanich, które kosztują kilkanaście złotych, są takie, które już w momencie wydania osiągają ceny sięgające nawet kilku tysięcy złotych. Wraz z upływem lat ich wartość stale rośnie i z powodów finansowych nie ma wielu kolekcjonerów, których stać na konsekwentne powiększanie swego zbioru. Wartość materialna walorów papieskich jest więc duża, ale o wiele większa jest ich wartość historyczna i sentymentalna.
Ci, którzy w Polsce posiadają walory z Janem Pawłem II, na ogół zaczęli je zbierać jeszcze w latach 80. Od tamtego czasu są one coraz częściej wydawane. Gdy ktoś zaczął budować zbiór później, nagromadziła się tak duża liczba walorów, że potencjalny kolekcjoner musiał zdecydować się na zakup gotowej lub zaawansowanej kolekcji. Jeżeli kogoś przeraża jej cena, można użyć takiego porównania: finansowa wartość papieskiej kolekcji odpowiada cenie samochodu z górnej półki „stanów średnich”. Jednak po kilkunastu latach samochód trafia na złom, podczas gdy wartość filatelistycznego zbioru stale rośnie.
W Polsce wydano dotąd ponad 50 serii papieskich i część z nich niełatwo zdobyć. Wszystkie składają się na bardzo atrakcyjną i wymowną całość, która mówi niemało o recepcji pontyfikatu w ojczyźnie Jana Pawła II.

- Dlaczego temat papieski jest tak fascynujący? Na świecie ukazało się kilkaset serii poświęconych Janowi Pawłowi II, wydanych przez około 150 zarządów pocztowych.

- Temat jest bardzo atrakcyjny, ponieważ jest to filatelistyczna dokumentacja niezwykłego pontyfikatu. Troska o nią stanowi szczególny obowiązek Polaków, stąd popularność tego tematu w Polsce, a także wśród Polonii, zwłaszcza amerykańskiej. W USA mieszka kilku liczących się kolekcjonerów, którzy mają bardzo dobre zbiory. Ich historyczna wartość polega na tym, że pokazują rozmaite aspekty osoby i oddziaływania Jana Pawła II, a także jego percepcję w świecie. Ponieważ znaczki pochodzą z bardzo wielu krajów, możemy obserwować, jak papież był i jest postrzegany, przyjmowany oraz przeżywany, gdyż papieskie walory są związane nie tylko z podróżami i obecnością Jana Pawła II, ale także z osobami i wydarzeniami, które mają jakiś związek z nim i jego pontyfikatem.
Walory poświęcone Janowi Pawłowi II można podzielić na dwie zasadnicze grupy. Pierwsza obejmuje te, które ukazały się podczas długiego pontyfikatu, czyli od 16 października 1978 r. do 2 kwietnia 2005 r. Wyemitowano wtedy ponad 460 serii, na które składa się ponad 2 000 znaczków, bloków i arkusików. Dokumentują one osobę i pontyfikat na bieżąco, ukazując podróże apostolskie, nauczanie, spotkania oraz różne zaangażowania religijne, etyczne, moralne, ale także społeczne i polityczne. To bardzo ciekawy materiał! Na drugą grupę, która nieustannie się powiększa, składają się walory emitowane po śmierci Ojca Świętego. W pierwszym okresie znaczki miały przede wszystkim charakter żałobny. Ukazało się ich bardzo wiele – ponad 140 serii w kilkudziesięciu państwach całego świata.

- Jakie to państwa?

- Bardzo różne i to ze wszystkich kontynentów, rzecz jasna, poza Antarktydą. Emisje, które ukazują się po śmierci Jana Pawła II, ilustrują oddziaływanie i żywotność jego pontyfikatu, a więc upamiętniają również kolejne rocznice pielgrzymek i ważnych wydarzeń z życia Kościoła.

- Chyba nie ma zakątka świata, który nie reagowałby na ten pontyfikat?

- Przesądziło o tym wiele czynników, zarówno popularność papieża, jak i jego intensywne pielgrzymowanie, osobista obecność, żywy kontakt z ludźmi oraz fascynacja jego osobą. Nie bez znaczenia jest także długość pontyfikatu; trwał ponad 26 lat i jest trzeci co do długości w całej historii Kościoła.
Szczególnie wymowne są walory, które ukazały się po śmierci Jana Pawła II. Pokazują żałobę, zaś wnikliwy przegląd tego materiału prowadzi do bardzo interesujących wniosków. Pierwszy znaczek na świecie z podobizną Jana Pawła II wydała nie Poczta Watykańska ani Poczta Polska, lecz… Poczta Gabonu, niewielkiego afrykańskiego państwa, która upamiętniła rok 1978 jako „rok trzech papieży”, a już nazajutrz Poczta Dominikany. Analogicznie, pierwszy walor, który ukazał się zaraz po śmierci Jana Pawła II i ma charakter żałobny, też nie pochodzi z Polski ani z Watykanu, lecz emitowała go… Poczta Salwadoru. To są fakty, które mówią coś ważnego nie tylko o papieżu, lecz i o ludziach, którzy w poszczególnych krajach są odpowiedzialni za pocztową politykę emisyjną.

- Jan Paweł II należał do wszystkich?

- Znaki pocztowe z jednej strony odzwierciedlają poglądy i nastroje panujące wśród ludzi w różnych regionach świata, a z drugiej strony je kształtują. Wyraźne zainteresowanie pontyfikatem Jana Pawła II potwierdza uznanie dla osoby i dokonań papieża, a także utrwala jego niezwykłą popularność. W pewnym sensie potwierdza, że Jan Paweł II należy do całej ludzkości i wpisał się w rozmaite kultury. Walory pocztowe wskazują też na otwartość różnych kultur, państw i zarządów pocztowych, które nieraz w dość nietypowych warunkach puszczały do obiegu emisje z motywami papieskimi. A zatem interesujące jest nie tylko to, kto wydał walory z Janem Pawłem II, ale także i to, kto ich dotąd nie wydał.

- Jakie to państwa?

- Takich znaczków nie wydały dotychczas na przykład poczty Francji, Szwajcarii, Stanów Zjednoczonych czy Grecji. Natomiast wydała Mongolia, której Ojciec Święty nigdy nie odwiedził, NRD tuż przed jej połączeniem z RFN, wszystkie państwa Ameryki Środkowej i Południowej, poczynając od Meksyku i Kuby, oraz różne „egzotyczne” kraje afrykańskie, w których chrześcijaństwo wcale nie jest religią dominującą. Rosja też nie wydała, ale uczyniło to kilka państw postsowieckich – Litwa, Łotwa, Ukraina, Azerbejdżan, Kazachstan i Mołdawia. Taki przegląd daje dużo do myślenia.

- Jak jest przedstawiany Ojciec Święty na znaczkach?

- Papież w szatach pontyfikalnych bądź jego urzędowy portret są pokazywane dość rzadko. Jan Paweł II jest natomiast pokazywany w różnych dynamicznych sytuacjach, często na tle krajobrazów odwiedzanych krajów oraz ich zabytków i kościołów, a także dzieł sztuki. Często bywa umieszczany na walorach pocztowych w towarzystwie polityków i osobistości świata dyplomatycznego i społecznego. Wśród walorów Poczty Polskiej wyróżnia się blok, na którym jego podobizna widnieje obok podobizny generała Wojciecha Jaruzelskiego. Obecnie jest to blok trudny do zdobycia i wcale nietani. Na innych walorach Ojciec Święty jest przedstawiany w towarzystwie lokalnych polityków, niektórzy z nich już nie żyją, inni zostali odsunięci od władzy albo ich reputacja została mocno nadszarpnięta. Spotykamy też jego wizerunki obok innych wielkich Polaków, np. Fryderyka Chopina i Mikołaja Kopernika. W ostatnich miesiącach pojawiły się podobizny papieża na walorach upamiętniających śmierć prezydenta Lecha Kaczyńskiego i katastrofę smoleńską. Rzecz charakterystyczna, że Poczta Polska nie wydała żadnego takiego waloru, natomiast kilka innych państw upamiętniło to dramatyczne wydarzenie. To również daje podstawy do ciekawych refleksji…

- A jakieś niezwykłe przedstawienia Jana Pawła II?

- Jest ich dużo, ale najbardziej niezwykłe są nie tylko znaczki, lecz i sposób, w jaki się je wyszukuje i zdobywa. Dotarcie do niektórych, wydanych bardzo daleko od Polski i w bardzo małych nakładach, wymaga sporo zabiegów, a czasami zwyczajnego szczęścia. Gdy kolekcjoner ogląda te walory w swoim zbiorze, przypomina sobie historię ich zdobycia. Niedawno włączyłem do swojej kolekcji blok Poczty Słowenii, wydany w Wielkim Jubileuszu Roku 2000, na którym przedstawiono wykonane z brązu drzwi katedry w Lubljanie, a na nich widnieje podobizna Jana Pawła II. Przez kilka lat nikt tego nie zauważył, a obecnie walor jest trudny do zdobycia.
Jeśli chodzi o wątki egzotyczne, istnieje sporo przedstawień papieża w pióropuszu, w otoczeniu lokalnej ludności lub nawet z żyrafą. Pokazuje się też go na tle osiągnięć naukowych i w kontekście ważnych wydarzeń Europy lub świata, na przykład upadku Muru Berlińskiego. Takich wydań jest sporo i mają w sobie coś z pocztowego folkloru, są bowiem z góry obliczone na większe zainteresowanie kolekcjonerów. Bodaj najciekawsze i najbardziej wymowne są walory, które ukazują się w państwach, gdzie dominuje inna kultura niż chrześcijańska. Bardzo podoba mi się blok Izraela, wydany dla upamiętnienia śmierci Jana Pawła II. Jest bardzo piękny, podobnie jak blok Węgier czy znaczki Rumunii albo Filipin i dziesiątki walorów innych państw. Na ich tle pierwszy „żałobny” znaczek Poczty Polskiej wypada, niestety, blado. Większość walorów wydanych w pierwszym roku po śmierci papieża wskazuje na autentyczny żal oraz widać na nich najbardziej cenione aspekty jego osoby i posługi.

- Czy w krajach islamskich papieskie wydania zdarzały się często?

- W kilku przypadkach częściej niż w niektórych państwach o tradycji chrześcijańskiej. Walory z Janem Pawłem II emitowały poczty Jordanii, Syrii i wielu państw afrykańskich, w których dominuje islam. Linia podziału nie przebiega tak, jak jest to sugerowane w środkach masowego przekazu; rzeczywiste podziały mają inne podglebie i przyczyny... Niektórym decydentom mogło przeszkadzać to, że papież jest Polakiem. Gdyby był Francuzem, mimo programowej laickości państwa, takie znaczki zapewne by się we Francji ukazały. Nie można jednak zawężać osoby papieża wyłącznie do wymiaru religijnego, bo jest on także głową Państwa Watykańskiego. Nic nie stało na przeszkodzie by np. upamiętniać spotkania Jana Pawła II z prezydentem Georgem Bushem i, co ciekawe, są one upamiętniane w wielu krajach, ale nie przez pocztę USA.

- Ksiądz Profesor skompletował znakomitą kolekcję znaczków papieskich…

- W związku z 25. rocznicą pontyfikatu w 2003 r. miała miejsce uroczysta wystawa mojego zbioru w Pałacu Prezydenckim w Warszawie. Był później pokazywany w Rzymie i w Sztokholmie oraz na Uniwersytecie Jagiellońskim i w Kazimierzu Dolnym. Prezydent Aleksander Kwaśniewski i pani Jolanta Kwaśniewska byli bardzo zainteresowani powodzeniem tego przedsięwzięcia, obejmując nad nim honorowy patronat. Te walory zostały przekazane Muzeum Narodowemu.
Cały czas powiększam i uzupełniam równoległą własną kolekcję, którą przygotowuję do wystawienia. Może zabrzmi to dziwnie, ale obecnie nie widzę należytego zainteresowania ze strony VIP-ów, którzy mogliby poświęcić uwagę temu tematowi i objąć go honorowym patronatem, ani odpowiednich instytucji, którym ten temat nie powinien być obojętny. Tak więc walory pozostają w klaserach. (...) Myślę, że taki zbiór powinien się znaleźć w Muzeum Jana Pawła II i Kardynała Stefana Wyszyńskiego, jakie powstaje przy warszawskiej Świątyni Opatrzności Bożej.

- Od kiedy Ksiądz Profesor kolekcjonuje znaczki?

- Od zawsze. Jako dziecko, mieszkając do 1964 r. w Chrostowie, wymieniałem się znaczkami z kolegami i koleżankami ze Związku Radzieckiego, Szwecji i Stanów Zjednoczonych. Wysyłałem polskie, a otrzymywałem tamtejsze. Zbierałem też walory, na których zostali umieszczeni polscy królowie i książęta, obecnie jest to pokaźna i ciekawa kolekcja. Przygotowując się w pierwszej połowie lat 70. do kapłaństwa w warszawskim seminarium duchownym, zacząłem zbierać znaczki z motywami Starego Testamentu. Natomiast z początkiem pontyfikatu Jana Pawła II, gdy rozpoczynałem studia biblijne w Rzymie, zacząłem zbieranie walorów papieskich. Filatelistyka jest cenna również dlatego, że pozwala spotkać i zaprzyjaźnić się z wieloma mądrymi, spokojnymi i ciekawymi ludźmi.

2015-10-14 14:21

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Poczta Polska wydała znaczek upamiętniający 10. rocznicę katastrofy smoleńskiej

Poczta Polska wprowadziła do obiegu znaczek upamiętniający 10. rocznicę katastrofy smoleńskiej - poinformowała w piątek firma. Wyemitowała też kopertę z cytatem wypowiedzi prezydenta Lecha Kaczyńskiego. „Pamiętamy 2010–2020” to wspólna emisja z Pocztą Gruzji.

Znaczek przedstawia postać śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Po lewej stronie, na tle Pałacu Prezydenckiego, widnieją flaga oraz godło Polski, a po prawej – flaga oraz godło Gruzji z placem wolności w Tbilisi w tle.

Wzdłuż górnej krawędzi znaczka znajduje się napis „PREZYDENT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ”, a wzdłuż dolnej – „LECH KACZYŃSKI 1949–2010” oraz napis „Polska” i oznaczenie wartości „3,30 zł”.

"Dokładnie 10 lat temu, w okolicach Smoleńska doszło do katastrofy polskiego rządowego samolotu. Na pokładzie znajdowały się najważniejsze osoby w Państwie" - przypomniano w komunikacie.

Poczta Polska wyemitowała też kopertę FDC, wydawaną w pierwszym dniu obiegu znaczków. Widnieje na niej cytat wypowiedzi Prezydenta Lecha Kaczyńskiego z sierpnia 2008 r., z wystąpienia w Tbilisi.

Jak wyjaśniono, „Pamiętamy 2010–2020” to wspólna emisja z Pocztą Gruzji. Chodziło o przypomnienie "zasługi prezydenta Lecha Kaczyńskiego dla niepodległości i suwerenności tego kraju" - dodano.

Znaczek w formacie 43 x 31,25 mm wyemitowano w nakładzie 144 tys. sztuk.

Przypomniano, że w 2017 r. Poczta Polska wprowadziła do obiegu znaczek emisji „Pamiętamy 10.04.2010”, upamiętniający ofiary katastrofy w 7. rocznicę tragicznych wydarzeń.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154, wiozącego delegację na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria, najwyżsi dowódcy wojska i ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. (PAP)

autor: Magdalena Jarco

maja/ pad/

CZYTAJ DALEJ

5 pytań do… Pana Marcina Horały

2020-07-05 21:44

[ TEMATY ]

wywiad

polityka

5 pytań do...

Archiwum Marcina Horały

Marcin Horała

Centralny Port Komunikacyjny będzie nie tylko hubem przesiadkowym w skali Europy, ale będzie też ogromnym impulsem rozwojowym dla polskiej gospodarki - przekonywał prezydent Andrzej Duda. O tej ogromnej inwestycji Piotr Grzybowski rozmawia z min. Marcinem Horałą, sekretarzem stanu, pełnomocnikiem rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego dla RP.

Piotr Grzybowski: Panie Ministrze, czy może Pan przybliżyć naszym czytelnikom, czym ma być Centralny Port Komunikacyjny?

Marcin Horała: Centralny Port Komunikacyjny to program inwestycyjny, który ma stworzyć praktycznie nowy system komunikacyjny w Polsce. Jego sercem będzie duże, międzynarodowe lotnisko przesiadkowe, hubowe, port lotniczy oraz nowe inwestycje kolejowe, tzw. Szprychy, bo to nawiązuje do koncepcji organizacji komunikacji tzw. piasta- szprychy. Połączą one całą Polskę z CPK, a przez CPK z Warszawą, Łodzią, z rejonem centralnym Polski. W trochę w mniejszej skali przewidziane są inwestycje drogowe - w sumie taki wieloletni program, który można oszacować z grubsza na około 100 mld. złotych. W wyniku tego programu będziemy mieli znacznie lepszy system połączeń między różnymi częściami Polski, a dzięki lotnisku również z całym światem.

PG: Czy w Polsce ta inwestycja jest konieczna ?

MH: Jest bardzo potrzebna i bardzo korzystna. Czy niezbędna ? Oczywiście teraz żyjemy bez takich inwestycji i pewnie dalej jakoś tam byśmy żyli, ale tracimy bardzo dużo szans i możliwości rozwoju naszego kraju. Po pierwsze w całym regionie Europy Środkowo- Wschodniej nie ma dużego hubu przesiadkowego, lotniczego. Te połączenia są obsługiwane przez inne linie lotnicze. Zdarza się (kto leciał na Daleki Wschód, ten wie), że czasem się leci najpierw na zachód, żeby polecieć na wschód, żeby już tam się przesiąść na lot bezpośrednio dalekowschodni. To chociażby jeden z przykładów obecnej nieefektywności. Po drugie, już przed kryzysem koronawirusowym wyczerpywała się przepustowość portów lotniczych środkowego Mazowsza, przede wszystkim port „Okęcie” w Warszawie, który jest niemożliwy do rozbudowy, bo jest w środku miasta, więc tam za chwile po prostu zabrakłoby fizycznie możliwości obsługi rosnącego ruchu pasażerskiego w Polsce. Kolejna sprawa to kwestia naszych połączeń komunikacyjnych. Nie są one zaprojektowane na współczesną Polskę, są wynikiem pozostałości pozaborowych, planów Układu Warszawskiego – tam, gdzie sowiecka armia miała nacierać na zachód, na linii natarcia była szykowana dobra infrastruktura, dobry transport. Teraz to są połączenia często zupełnie abstrahujące od współczesnych potrzeb. Na przykład Płock- miasto mazowieckie, nie tak bardzo oddalone od Warszawy, ma jedno połączenie kolejowe dziennie - 2,5 godziny bezpośrednio, a z przesiadką ponad 3 godziny. Dzięki naszemu programowi kolejowemu przewidywane jest 45 minutowe połączenie z Warszawą prawie co godzinę, a 30 minutowe z CPK. To pokazuje skalę przełomu. Mamy duże miasta takie, jak Łomża, czy Jastrzębie Zdrój, które w ogóle są odcięte i nie mają komunikacji kolejowej, a więc jest to kolejna potrzeba, a z drugiej strony - jak to się mówi w ekonomii - nisko wiszący owoc do zerwania, korzyści łatwe do osiągnięcia, ponieważ przyspieszenie czasów przejazdu, nieraz dwu, trzykrotne, albo co najmniej o godzinę, od razu otwiera możliwości rozwoju gospodarki, tego, żeby sobie ludzie po Polsce podróżowali, studiowali, korzystali turystycznie. Mówimy o kilku godzinach przejazdu z południa Polski nad morze, albo z północy Polski w góry. To wszystko są korzyści, które możemy osiągnąć dzięki programowi inwestycyjnemu CPK.

PG: Jak ta inwestycja ma być finansowana?

MH: Wspomniane 100 mld. to bardzo orientacyjny szacunek całego programu inwestycyjnego, z czego samo lotnisko to około 25 mld. złotych. Tu w założeniu większość kwoty będzie pozyskana od inwestorów prywatnych, z budżetu państwa będzie tylko taki zaczyn na początek, dla uruchomienia projektu. Samo lotnisko jest po prostu opłacalną inwestycją, mamy analizy biznesplanu lotniska przez renomowaną światową firmę audytorską, która pokazała stopę zwrotu prawie 10% rocznie, więc to jest po prostu atrakcyjna inwestycja. Planujemy inwestora branżowego, duże, międzynarodowe lotnisko, które mogłoby objąć udziały, aczkolwiek nie więcej niż 49%, bo w założeniu jest zachowanie kontroli w rękach polskich. Drugie źródło finansowania pochodzi z rynku, po prostu od banków, instytucji finansowych: czy to linie kredytowe, czy obligacje komercyjne, czy inne instrumenty pochodne - to już będzie zależało od tego, co w danym momencie na rynkach finansowych będzie najkorzystniejszą, najbardziej dostępną formą finansowania. Mówimy o samym lotnisku. Jeżeli natomiast mówmy o inwestycjach infrastrukturalnych, zwłaszcza kolejowych, to tu w sposób oczywisty źródłem finansowania będą środki unijne, trochę środków z budżetu państwa, ale ze wsparciem środków unijnych.

W najbliższych perspektywach Unia Europejska zapowiada duży nacisk na transport szynowy, na rozwój kolei, jako bardziej ekologicznego, bardziej przyjaznego środowisku sposobu transportu. Tu nawet jest już pierwsza jaskółka, bo już w tej perspektywie spółce CPK udało się na jeden projekt na zaprojektowanie odcinka linii kolejowej przez Jastrzębie Zdrój do granicy państwa pozyskać w instrumencie „cechowskim”, czyli gdzie nie ma koszyków narodowych, gdzie konkuruje się też z projektami innych państw UE o pieniądze. Udało się taką konkurencję wygrać i pierwszą transzę finansowania na zaprojektowanie tej linii pozyskać. Tak będzie w kolejnych perspektywach unijnych, żeby zwłaszcza na połączenia kolejowe, być może też drogowe, ale głównie kolejowe pozyskiwać unijne środki. W sumie więc z tych 100 mld. na pewno zdecydowana większość to będą środki zewnętrzne, które dzięki programowi CPK pozyskamy do Polski. Będzie on narzędziem przyciągania kapitału miliardów, które będą inwestowane w Polsce.

PG: Czy znany jest już kalendarz prac?

MH: Tak, oczywiście. Harmonogram został ustalony, zasadniczo się go trzymamy i nie notujemy na ten moment opóźnień. Takie główne „kamienie milowe” to: w roku 2023 pierwsze „wbijanie łopat”, pierwsze prace budowlane na lotnisku i na pierwszych pięciu odcinkach linii kolejowych (mówię tu o nowych liniach kolejowych, bo oczywiście w skład tej szprychy będą wchodziły czasami linie już istniejące, które będą modernizowane, a niekiedy już są zmodernizowane) i rok 2027 - moment, kiedy planujemy pierwszy lot z lotniska i otwarcie pierwszych fragmentów linii kolejowych. Docelowo spójny, kompletny system, to są dwie najbliższe perspektywy unijne do roku 2030/34. Mówiąc bardziej szczegółowo, w najbliższym czasie, w tym roku finalizujemy szereg rozmów, negocjacji biznesowych i przetargów, które wyłonią kilku kluczowych partnerów.

Po pierwsze, przede wszystkim doradcę strategicznego, który w przyszłości ma zostać partnerem strategicznym, czyli właśnie duże, międzynarodowe lotnisko, z którym będziemy współpracować przy projekcie. Na tej ostatniej prostej zostały dwa lotniska konkurujące ze sobą: Incheon w Seulu i Narita z Tokio, obydwa z pierwszej dziesiątki lotnisk na świecie, obsługujące właśnie kilkadziesiąt milionów pasażerów rocznie. Takiego know-how nie mamy teraz w Polsce, nie mamy hubowego lotniska, więc chcemy we współpracy z tym partnerem pozyskać wiedzę i technologie, jak takim lotniskiem operować oraz zaprosić go też do późniejszej współpracy. Mówiąc krótko, żeby doradzał i budował, jak dla siebie. W tym roku wybierzemy również wykonawcę master planu lotniska. To jest taki powiedzmy plan-matka, zarówno w sensie budowlanym, jak i biznesowym.

On będzie zawierał rozwiązania dotyczące szczegółowego modelu biznesowego i tego, co brzydko się nazywa „montażem finansowym” dla sfinansowania projektu, ale też przede wszystkim sam projekt lotniska, z którego później - jak spod parasola - będą wyjmowane poszczególne elementy: pas startowy, terminal, etc. i będą już traktowane jako projekty budowlane. W tym roku wyłonimy wykonawcę, rozpoczną się te prace, w pierwszej połowie przyszłego roku będą zakończone i master plan będzie gotowy. Lada moment ruszają już inwentaryzacje środowiskowe na pierwszych pięciu odcinkach linii kolejowych, bo żeby dokonać ostatecznego wyboru przebiegów, trzeba dokonać (poza oczywiście konsultacjami społecznymi na miejscu, które też cały czas prowadzimy) również inwentaryzację środowiskową. Moment decyzji środowiskowej to jest już ostateczne ustalenie przebiegu dla danej inwestycji, więc te inwentaryzacje środowiskowe już w lipcu się rozpoczną. To ten krótki harmonogram na najbliższy czas.

PG: Czy wiemy już, ile miejsc pracy wygeneruje budowa, później obsługa i jak to wpłynie na rozwój gospodarki, podatki etc. ?

MH: Można szacować, że sama budowa to kilkanaście tysięcy miejsc pracy. Przy analogicznej wielkości lotniskach na świecie sama budowa generowała od kilkunastu, do 30 tysięcy miejsc pracy. Później działające lotnisko w raz z towarzyszącymi biznesami w bezpośrednim otoczeniu lotniczym szacujemy na 40 tysięcy nowych miejsc pracy, a razem z branżami pokrewnymi - taka całkowita wygenerowana liczba nowych miejsc pracy to 150 tysięcy. Tak, jak mówiliśmy o projekcie finansowym, że z tych 100 miliardów większość stanowił będzie kapitał zewnętrzny, co oznacza przyciągnięcie do Polski 60, 70, 80 miliardów złotych bezpośrednich inwestycji, których w innym wypadku w Polsce by nie było. Całkowity wpływ na gospodarkę Polski, niewątpliwie bardzo pozytywny, jest jednak praktycznie trudny i niemożliwy do oszacowania.

Wrócę jeszcze do tego Płocka, choć takich miast jest wiele, wiele więcej: Łomża, Włocławek, Sieradz, Jastrzębie Zdrój, itd.. Jeżeli np. przedsiębiorca z Płocka będzie mógł w ciągu 1,5 godziny obrócić do Warszawy i z powrotem, załatwić swoje sprawy w Warszawie w 2 godziny, co nie będzie zajmowało mu całego dnia, to dla jednoosobowej działalności gospodarczej będzie to ogromna korzyść i wzrost możliwości. Załatwienie jakiejś sprawy urzędowej nie będzie już powodowało konieczności zamknięcia biznesu na jeden dzień zamknąć. To są korzyści związane z tym, co po angielsku nazywa się conectivity , co trudno jednym polskim słowem zastąpić, ale chodzi o łatwość, możliwość, szybkość i dostępność połączeń, szybkość przemieszczania się, która pozytywnie wpływa na całą gospodarkę.

Chodzi również o walkę z bezrobociem, które jest zjawiskiem powszechnym na prowincji, odciętej i pozbawionej szybkiego transportu, podczas gdy w stosunkowo w nieodległej metropolii jest brak rąk do pracy. Tak jest przecież i w Warszawie, i w Trójmieście, gdzie brakuje rąk do pracy w wielu zawodach. Ogromna korzyść wynika z tego, że ktoś nie będzie musiał podejmować życiowej decyzji o wyprowadzeniu się ze swojego rodzinnego miasta w poszukiwaniu pracy, tylko nadal tam mieszkając będzie w stanie codziennie do niej dojechać i wrócić do domu. To jest również korzyść dla firm szukających pracowników. Poza tym ludzie mający pracę zarobią więcej, to też więcej kupią, więcej wydadzą u siebie. Może powstanie jakiś nowy sklep, nowa restauracja, nowe miejsca pracy… To w tej chwili jest bardzo trudne do zmierzenia, ale można z góry powiedzieć, że płyną ogromne, dodatkowe korzyści gospodarcze, a najłatwiej policzalne jest tych 150 tysięcy nowych miejsc pracy.

CZYTAJ DALEJ

Portugalia: harcerze wesprą sanktuarium w Fatimie w przyjmowaniu pielgrzymów

2020-07-06 20:11

[ TEMATY ]

Fatima

Portugalia

Ks. Krzysztof Hawro

Przed Bazyliką w Fatimie

Władze katolickiego harcerstwa Portugalii porozumiały się z rektoratem Sanktuarium Matki Boskiej Różańcowej w Fatimie w sprawie współpracy podczas miesięcy wakacyjnych. Kooperacja ma dotyczyć wykonywanych przez harcerzy prac w charakterze wolontariuszy na terenie portugalskiego miejsca kultu.

Głównym ich zadaniem będzie pomoc władzom sanktuarium w przyjmowaniu docierających do Fatimy pielgrzymów w okresie lipiec-sierpień 2020 r. Wsparcie udzielone przez harcerzy wynika z konieczności zapewnienia na terenie sanktuarium bezpieczeństwa sanitarno-epidemiologicznego w okresie epidemii koronawirusa.

23 czerwca rektorat fatimski poinformował, że wśród ponad 300 pracowników sanktuarium wykryto 24 przypadki zakażenia koronawirusem. Władze portugalskiego miejsca kultu utrzymują, że żadna z zainfekowanych osób nie miała kontaktu z pielgrzymami. Potwierdziły, że nie planują zamknięcia dla wiernych sanktuarium. Pielgrzymi nie mogli go odwiedzać od połowy marca z powodu epidemii koronawirusa.

Wprawdzie nabożeństwa w sanktuarium w Fatimie przywrócono 30 maja, ale utrzymano restrykcje, polegające m.in. na zachowaniu dwumetrowego odstępu pomiędzy wiernymi, a także na obowiązku korzystania z masek ochronnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję