Spotkanie rozpoczęło się na parkingu w Glince przy granicy modlitwą i poczęstunkiem w atmosferze radości, wdzięczności i kobiecej jedności.
Reklama
Dla licznie zgromadzonych uczestniczek rajd stał się nie tylko górską wyprawą, ale także czasem zatrzymania i refleksji o Bogu. Jolanta Caputa wraz z siostrą Anną przyznają, że decyzję o udziale podjęły miesiąc wcześniej, choć do końca nie wiedziały, czy uda im się wyruszyć razem. – Zachęciła mnie informacja w internecie, od razu zapisałam to w kalendarzu. Kiedy okazało się, że siostra ma wolne, wiedziałam, że pójdziemy. Choć do ostatniej chwili była niepewność, czy na pewno się uda – mówi Jolanta. Obie podkreślają, że chodzą po górach regularnie, ale szczególnie cenią sobie wyjścia o charakterze duchowym. – Człowiek potrafi się modlić, nawet podchodząc pod strome podejścia. To taka modlitwa wysiłkiem – dodają siostry. Joanna Worek i Urszula Strzałka z Parafii Świętych Szymona i Judy Tadeusza w Łodygowicach uczestniczyły w rajdzie trzeci raz. – Bóg mówi do każdego inaczej. Te konferencje są konkretne, życiowe. Człowiek odkrywa na nowo, co naprawdę jest ważne, a co tylko zaśmieca głowę – mówi Joanna. Urszula dodaje, że temat tegorocznego spotkania „Jesteś wystarczająca” szczególnie mocno brzmi w ich sercach. – W dzisiejszych czasach biegamy za ideałem, którego nie potrzebujemy. A przecież skoro wystarczamy Bogu, to jesteśmy już doskonałe w tym, co nam dał – zaznaczają koleżanki. Katarzyna Waloszczyk z Rychwałdu, która dotarła z mężem Piotrem, mówi o powrocie na rajdy po przerwie związanej z kontuzją nogi. – Przyprowadziła mnie tu miłość do Boga i gór – podkreśla. Na rajd wybrali się razem z Bernadetą i Stefanem z Żywca. – Pamiętamy początki w 2010 r., wtedy jeździliśmy autokarem, było nas mnóstwo. O. Bogdan zawsze był naszym przewodnikiem duchowym. Dziś kontynuujemy to, co wtedy się zaczęło – mówi Bernadeta.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W trakcie wędrówki kobiety zatrzymały się, by wysłuchać konferencję psycholog Katarzyny Gryl-Stopy z Dąbrowy Górniczej. Prelegentka, odwołując się do fragmentu o Marcie i Marii, pokazała, jak biblijna scena przypomina codzienne emocje i napięcia. Zachęcała do zapamiętania trzech słów – filarów budowania bliskości i miłości między ludźmi, które tworzą akronim DUS. Dostępność oznacza bycie obecnym dla drugiej osoby, gdy chce ona porozmawiać. Uwrażliwienie polega na dawaniu wsparcia i współodczuwaniu bez negowania emocji drugiej osoby. Zaangażowanie to dawanie drugiej osobie pewności, że jest ważna. Wyjaśniła, że Bóg na modlitwie działa jak najlepszy terapeuta, ponieważ jest w pełni dostępny, uważny na emocje i zaangażowany w relację z człowiekiem. W świadectwie wspominała moment, gdy jako 19-latka usłyszała diagnozę, która mogła przekreślić jej sprawność. – Byłam jak Marta – mówiłam Bogu, co ma zrobić. A On odpowiedział inaczej, niż się spodziewałam. Dał mi słowo, które mnie przeprowadziło przez czas choroby – opowiadała.
Po dotarciu na szczyt uczestniczki modliły się na Mszy św. sprawowanej przez o. Bogdana Kocańdę z Rychwałdu. Kapłan mówił o tym, jak łatwo wpaść w pułapkę wyidealizowanego obrazu siebie, który zamiast dodawać sił, czyni człowieka kruchym i zależnym od zewnętrznej akceptacji. – Im bardziej obraz siebie jest oderwany od życia, tym bardziej stajemy się wrażliwi i zależni od uznania innych – podkreślał. Zwrócił uwagę, że kobiety często próbują udźwignąć cały świat, choć Bóg kocha je nie za to, co robią, ale dlatego, że je stworzył i odkupił. Po Eucharystii każda z pań otrzymała kwiat i zakładkę ze słowem Bożym. Spotkanie zakończyło się ogniskiem.
