Budujący jest obraz maszerujących zwolenników obrony życia z radośnie uniesionymi twarzami, wyrażających całymi rodzinami poparcie tak oczywistego prawa, jakim jest prawo do życia.
Trochę „za”, trochę „przeciw”
Frapujące, wręcz niepokojące jest to, że nie brakuje i przybywa zwolenników „miękkiego” podejście do kwestii poszanowania życia w każdym aspekcie – prawnym, moralnym, społecznym, rodzinnym. Zatem jak to jest z naszą współczesną, a może bardziej nowoczesną wrażliwością. Wszak świat mieni i pławi się w blasku humanistycznych apeli i haseł wzywających do poszanowania, tolerancji, otwarcia serc na świat – zwierzęta, przyrodę, ekologię, z drugiej – bezceremonialnie finansuje kampanię zachęcające do wejścia wszystkich krajów na drogę postępu umożliwiającą dokonywanie aborcji na życzenie w imię pokrętnie interpretowanego prawa wolności człowieka.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
– Wrażliwość zanika – konstatuje ks. Tomasz Kancelarczyk, obrońca życia, prezes Fundacji Małych Stópek. – Może nie tyle zanika, co słabnie. Dziś te postawy są bardziej odsłonięte, widoczne. Kiedyś było to bardzie ukryte, czego byłem świadom i wiedziałem, że jeżeli dojdzie do spraw tzw. „na ostrzu noża”, to się to ujawni. I tak było, chociażby w „czarnych protestach” i ujawnia się nadal. Przykład? Dosłownie na dniach wynikła sprawa: kobieta w ciąży, okazuje się, że wystąpiła trisomia 13, znana jako zespół Patau (ciężka wada genetyczna spowodowana obecnością dodatkowego chromosomu 13, wada letalna, gdzie większość ciąż kończy się poronieniem, a noworodki z tą wadą rzadko dożywają pierwszych urodzin – przyp. red.). W ośrodku nazwijmy quasi kościelnym (nie ujawnię w którym), tylko dwie osoby kierują kobietę do hospicjum perinatalnego, nie są za aborcją… I gdyby nie jej determinacja, dziecko byłoby zabite. A ona oczekuje, kiedy dziecko się urodzi i umrze na jej rękach. Sądzę zatem, że z tą wrażliwością jest gorzej. Pod tym względem… przegrywamy. Nie ukrywajmy – im gorzej jest z Kościołem, z naszą frekwencją kościelną, sakramentalną aktywnością, tym gorzej będzie z aspektami moralnymi. Im więcej ludzi żyje w grzechu, a dzisiaj jest tak, że jeden grzech, np. życie w tzw. związku partnerskim, pociąga za sobą następny. W tym względzie jestem pesymistą (! ), ale ten pesymizm to po prostu realizm.
Potrzeba wrażliwego spojrzenia
Marsz dla Życia, ta zbiorowa manifestacja obrońców życia od poczęcia do naturalnej śmierci, stanowi jednocześnie początek przygotowań do kolejnego, bowiem Fundację Małych Stópek charakteryzuje trwała ciągłość działań związanych z propagowaniem idei obrony jak i ochrony życia poczętego. Każdy gest wsparcia dla pracowników i wolontariuszy Fundacji jest cenny, a każda oferowana pomoc wykorzystywana jest w sposób optymalny. Sama obecność tysięcy demonstrujących to, poza wymową zewnętrzną, silny wiatr w żagle wszystkich angażujących się w działania Fundacji. Jak każde, także i tegoroczne hasło Marszu niesie w sobie konkretną wymowę.
„Jestem dla Ciebie” – krótko mówiąc chodzi w nim o ciebie i mnie, o nasz nie tylko deklarowany stosunek do życia ludzkiego, ale o naszą postawę wobec niego wyrażającą się w działaniu.
– Często, mając obronę życia na ustach, jesteśmy w stanie maszerować na demonstracji pro-life, a nawet wpłacać pieniądze na szlachetny cel, a jednocześnie nie zauważyć samotnej kobiety w ciąży, umęczonej matki niepełnosprawnego dziecka, czy głodującej staruszki, która mieszka piętro niżej – mówi ks. Kancelarczyk. – „Jestem dla Ciebie” to miłość bliźniego realizowana poprzez konkretne wsparcie, podanie ręki i pomoc w codziennych sprawach. To właśnie św. Jan Paweł II nazywał „Ewangelią Życia”.
Przykład pociąga
Reklama
Wraz z demonstrującymi poparcie dla życia maszerował metropolita szczecińsko-kamieński abp Wiesław Śmigiel, który podkreślił jak to dziś ważne.
– Każdy Marsz dla Życia jest jednocześnie marszem dla rodziny a każdy, któremu na sercu leży wartość ludzkiego życia i wartość rodziny, powinien być na tym marszu – powiedział metropolita. – Bo to jest takie miejsce, które nas łączy, które pozwala być tutaj ludziom głębokiej wiary, ludziom, którzy mają tej wiary trochę mniej, ale nawet takim, którym wiara jest daleka, ale ważne jest życie i rodzina. Tego roku przyświeca nam piękne hasło: „Jestem dla Ciebie”. To działa w dwie strony. Rodzice są dla dziecka, są po to, aby się dzieckiem opiekować, by zapewnić mu bezpieczeństwo, miłość. Ale dziecko jest też dla rodziców i dla nas. Przecież wiemy o tym, że dziecko to jest ogromny dar, który otrzymujemy od Pana Boga. Dziecko potrafi nadać sens ludzkiego życia i mimo, że wychowanie to są trudy, dobrze o tym wiemy, to jednocześnie chyba takiej radości i satysfakcji rodziców i rodziny nikt i nic nie zastąpi. I my jesteśmy dzisiaj tu po to, aby o tym głośno mówić.
Przez lata, co brzmi paradoksalnie zważywszy na statystyki związane z realną aktywnością religijną mieszkańców archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej na tle kraju, szczeciński Marsz dla Życia gromadził największą rzeszę uczestników. Dziś, co wydaje się raczej oczywiste, dominuje w tym względzie Warszawa. I dobrze. Wszak to obraz budujący. Dziś rozśpiewany korowód maszerujących ulicami Szczecina jest nie mniej okazały, choć matematycznie pewnie nieco mniej liczny. Mimo to budujący jest przekrojowy obraz uczestników Marszu, w którym nie brakuje rodzin z dziećmi, często małymi, niesionymi na rękach lub siedzącymi/leżącymi w wózkach. Nie brakuje młodzieży, zauważalni są seniorzy, ludzie tzw. świata polityki, przedstawiciele Kościoła, instytucji samorządowych, szkół. To jednoczy. Realnie wskazuje, iż, jak zaznaczył ks. Kancelarczyk, są ważne wartości, wobec których należy odnosić się ze zdecydowanym poszanowaniem.
