Reklama

Niedziela w Warszawie

Betlejem na Bielanach

Tu stajenka z żywymi osiołkami cieszy przez cały rok. Z sufitu kościoła sypią się piórka na wezwanie Ducha Świętego, a Mikołaj schodzi z wysokiego balkonu. Poznajmy twórcę tego wyjątkowego miejsca – ks. Wojciecha Drozdowicza.

2025-12-17 08:26

Niedziela warszawska 52/2025, str. III

[ TEMATY ]

Archidiecezja Warszawska

Anna Kołtunowicz

W podziemiach kościoła odbywają się koncerty, ks. Drozdowicz (pierwszy z lewej) promuje też dziecięce talenty, a kiedy trzeba sam gra dla parafian

W podziemiach kościoła odbywają się koncerty, ks. Drozdowicz (pierwszy z lewej) promuje też dziecięce talenty, a kiedy trzeba sam gra dla parafian

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dwa żywe osiołki, Franciszek i Klara, pilnują betlejemskiej stajenki nie tylko w święta, ale cały czas. Dzieci, przed niedzielną Eucharystią, karmią je marchewkami. Obok kręci się karuzela, a w podziemiu pokamedulskiego kościoła można spróbować słodkości, posłuchać koncertów, obejrzeć spektakle.

Choć parafia bł. Edwarda Detkensa jest jedną z najmniejszych w archidiecezji, to do tutejszej świątyni przychodzą tłumy. Dorośli cenią sobie podniosłą atmosferę najświętszych elementów Eucharystii śpiewanych po łacinie. Mogą mieć też pewność, że dobra homilia przybliży ich do Boga. Każde święto jest hucznie obchodzone. To zasługa ks. prał. Wojciecha Drozdowicza. Wieloletni proboszcz, obecnie rezydent, nie lubi opowiadać o sobie, ale to on tchnął w to miejsce ducha radości.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Rozmowa, kawa i śliwki

Po niedzielnej Mszy św. do domku kapłana przychodzi kilkanaście, nieraz kilkadziesiąt osób. Goście zawsze zostaną poczęstowani kawą, suszonymi śliwkami, dobrym słowem i dobrymi opowieściami.

– Ksiądz musi umieć pić kawę, bo wszyscy piją kawę – uśmiecha się prałat. – Trzeba dotrzymywać towarzystwa. Podobno kawa jest zdrowa, a śliwki mają wspaniały wpływ na życie wewnętrzne – mówi pół żartem, pół serio.

Reklama

Kiedy jest ciepło goście gromadzą się przy stole w ogrodzie, w którym stoi figura Jezusa i rośnie kilkusetletnie drzewo oliwne. Gdy pada deszcz, ks. Wojciech zaprasza do maleńkiego domku kamedulskiego. Pełno w nim drobiazgów, które czynią to miejsce przytulnym: jest obraz Maryi, relikwiarz ks. Popiełuszki. Są też świece, a latem tulipany w wazonie.

– Zawsze się ukłonię Najświętszej Panience, kiedy przechodzę – zapewnia kapłan.

Na ścianie wisi wielka mapa Azji. Ks. Wojciech był misjonarzem na Syberii, pokazuje miejsca, w których gościł. Jednak przede wszystkim wspomina wspaniałych ludzi, którym posługiwał.

– Spędziłem tam piękny okres życia. 6 lat. Raz nawet przyjechał do mnie na miesiąc prymas Józef Glemp. Byłem jego ochroniarzem, tłumaczem i kucharzem. Potem ks. Prymas zaproponował, żebym wrócił i powierzył mi Las Bielański. Zostałem tutaj pierwszym proboszczem, bo wcześniej było tu seminarium. Ucieszyłem się, nie spodziewałem się, żeby mi dali zwyczajną parafię. Dali najmniejszą i najpiękniejszą. Podskoczyłem z radości.

Do parafii przychodzą miłośnicy lasu, ale i wielu aktorów, muzyków, reżyserów oraz studentów z pobliskiego UKSW.

– Zazwyczaj spaceruję tylko do linii tramwajowej i cofam się, dalej to obcy teren. Czasami zajrzę do rodziny, która mieszka niedaleko – zamyśla się ksiądz. – Gdy 3 razy wyjechałem przez te kilkanaście lat, nie mogłem wytrzymać bez mojego lasu. Znajomi podsumowali: „Zasada jest prosta, z raju się nie wyjeżdża”.

Reklama

Syberia to mniej znany epizod jego życia. Nie każdy również wie, że występował w kilku filmach jako... ksiądz, że ewangelizował młodzież na Przystanku Wooodstock i wspólnie z Ewą Błaszczyk założył fundację „Akogo”, ratującą osoby w śpiączce. Za to 40-latkowie dobrze pamiętają, że w telewizji był pierwszym prowadzącym program „Ziarno” i przeprowadził wspólnie z dziećmi wywiad z Janem Pawłem II.

– Trafiłem do telewizji na 4 lata, mimo że nie mam telewizora i jestem wielkim wrogiem telewizji – mówi.

Nie żartuje, że jest wrogiem telewizji. Jako młody wikariusz głosił dość niecodzienne homilie. W Łowiczu porąbał telewizor siekierą.

– To był późny stan wojenny, niektórzy uznawali to za walkę z władzą komunistyczną. Nic z tych rzeczy! Były wtedy dwa programy, to dziś nie do uwierzenia, kiedy programów są tysiące. Zawsze jednak kiepskiemu programowi towarzyszy nadzieja, że następny być może będzie ciekawszy. Ale to jest złudna nadzieja, lecz nikt nie ma siły, by ten czerwony guziczek nacisnąć i wyłączyć. Dziś świat wygląda kompletnie inaczej, młodzi nie oglądają tv, mają wszystko w maleńkim telefoniku. Oglądam o czołgach, samolotach, geopolityce, historii. Każdy ma swoje hobby.

Ksiądz docenia zalety internetu. Transmisję ze sprawowanej Mszy św. niedzielnej wrzuca na YouTube i Facebook. Cieszy się, że ogląda je całkiem sporo ludzi, którzy z powodu choroby nie mogą przyjść do kościoła.

Bożonarodzeniowe inspiracje

Ks. Wojciech lubi święta podobnie jak większość ludzi. Biało-złoty kościół na Bielanach z rozświetlonymi choinkami wygląda cudownie.

Reklama

– Wszyscy w domach mają choinki – mówi. – Ten niemiecki zwyczaj nawiązuje do raju, do drzewa życia. Boję się, że choinka w naszym świecie jest ozdabiana tak licznymi ozdobami, bombkami, prezentami, że już o drzewku nikt nie pamięta, tylko o prezentach. Wszystko to jest, oczywiście, piękne. Ja też się cieszę, jak coś dostanę. Jednak mój ulubiony moment jest wtedy, kiedy zapominamy o prezentach, igiełki opadają na ziemię, a choineczka ląduje na śmietniku. Wyobrażam sobie, że Pan Bóg chodzi po tych śmietnikach, wybiera te choineczki i wiedzie z nimi taniec miłosny. Dopiero ta choineczka mi pokazuje, że Pan Bóg kocha nie tylko bogatych, szczęśliwych, ale i tę obskubaną nieboraczkę. Wiele lat myślę o napisaniu o tym piosenki i szukam kompozytorów, żeby skomponowali utwór, w którym zatańczymy taniec Pana Boga z uschniętą choinką. Może ktoś z czytelników „Niedzieli” jest kompozytorem i taki utwór skomponuje? Gorąco o to apeluję.

Prałat nawet raz zorganizował na Pasterce podobną inscenizację. Choineczkę unosił balon meteorologiczny.

A skąd w Lesie Bielańskim wzięły się osiołki i szopka? Ponad 20 lat temu plastyk Józef Wilkoń postanowił zrobić dla dzieci i dla „Akogo” karuzelę. Napędzać ją miał osiołek. Dzieło powstało. Dzieci do dziś mogą kręcić się, siedząc na drewnianych zwierzakach. Cudo napędzane jest jednak siłą rąk tatusiów, a nie zwierząt.

– Dostaliśmy osiołka, ale specjaliści powiedzieli, że zaprzęganie go do karuzeli mogłoby być niebezpieczne, ktoś mógłby zaczepić o kierat – wyjaśnia ks. Wojciech. – Zostaliśmy z przepiękną karuzelą oraz z osiołkiem. Nie wiedziałem, co z nim zrobić. Miałem go sprzedać, ale mistrz Józef obiecał dorobić do osiołka szopkę. Przed kościołem po roku stanęła przepiękna szopka. Z tyłu za szopką jest mała polanka dla osiołka. Teraz są dwa osiołki, starszy to Franciszek, młodsza to Klara. Imię nadaliśmy na cześć św. Franciszka, który szopki wymyślił. Na szczęście wynalazku nie opatentował, więc wszyscy go naśladowali, ja i Józef Wilkoń także. Nasza szopka czynna 24 godziny na dobę. 6 grudnia włączamy w szopce światełka, a także cichutkie kolędy Mateusza Pospieszalskiego.

Najważniejsza rozmowa

Reklama

Dzieci pytają, dlaczego został księdzem. – Słabo się uczyłem – znów nie wiadomo, czy żartuje. Głos ma poważny, ale błysk w oku świadczy o poczuciu humoru. – Pomyślałem, że nie dostanę się na Polibudę. Przypomniałem sobie, że do seminarium nie ma egzaminów. Odbyłem rozmowę z moim ulubionym ks. Wiesiem. Wszyscy inni radzili, żeby najpierw skończyć studia. On poradził pójść do seminarium od razu. To była najważniejsza rozmowa w życiu. Złożyłem papiery, przyjęli mnie i do tej pory nie żałuję.

Mieszkańcy Warszawy też cieszą się z tej parafii i z obecności w niej ks. Drozdowicza. W czerwcu tego roku zdziwili się, że ich duszpasterz przeszedł na emeryturę. Patrząc na jego sposób bycia, energię i wesołe usposobienie, wszystkim wydaje się dużo młodszy.

Nadal mieszka w małym domku kamedulskim i odprawia większość Mszy św. Można go odwiedzić, napić się kawy i porozmawiać – czasami o Bogu, czasami o prozie życia, a czasami posłuchać żartów.

„Parafia w Lesie Bielańskim to takie serce naszej bielańskiej społeczności, które dalej bije mocno!” – napisał w internecie burmistrz Bielan, Grzegorz Pietruczuk. „Ksiądz Wojtek jest jedyny w swoim rodzaju i z Bielan go nie oddamy – skomentował pod postem burmistrza parafianin Michał, a parafianka, Ewa, dodała: – Wspaniały ksiądz, wielki człowiek...!

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Szlakiem cadyków

Archidiecezja warszawska i diecezja warszawsko-praska zapraszają na V pielgrzymkę autokarową „Śladami cadyków”.

Pielgrzymka odbędzie się w niedzielę 10 lipca pod honorowym patronatem bp. Rafała Markowskiego, przewodniczącego Komitetu Konferencji Episkopatu Polski ds. Dialogu z Judaizmem oraz bp. Romualda Kamińskiego, biskupa diecezji warszawsko-praskiej.
CZYTAJ DALEJ

Kto rezygnuje z chrztu, podobny jest do człowieka, który będąc na pustyni chce oddalić się od źródła wody

2026-01-08 08:08

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Adobe Stock

Kto rezygnuje z chrztu, podobny jest więc do człowieka, który będąc na pustyni chce oddalić się od źródła wody, jedynego, które zagwarantować mu może przeżycie. Trzeba go więc przestrzec, aby tego nie czynił, dla swojego dobra.

Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć od niego chrzest. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: «To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?» Jezus mu odpowiedział: «Ustąp teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe». Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły się nad Nim niebiosa i ujrzał ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego nad Niego. A oto głos z nieba mówił: «Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie».
CZYTAJ DALEJ

Pakistan: ataki na chrześcijan w okresie Bożego Narodzenia

2026-01-08 13:57

[ TEMATY ]

Boże Narodzenie

Pakistan

ataki na chrześcijan

Vatican Media

Ataki na chrześcijan w Pakistanie

Ataki na chrześcijan w Pakistanie

Po serii brutalnych napaści na chrześcijańskie dziewczęta i kobiety wystosowano apel do władz kraju o podjęcie działań na rzecz ochrony praw mniejszości religijnych. Ojciec Lazar Aslam, kapucyn i dyrektor Komisji Sprawiedliwości, Pokoju i Praw Człowieka w Lahaurze, alarmuje, że wiele przypadków przemocy wobec chrześcijan nie jest nawet zgłaszanych.

W okresie Bożego Narodzenia wspólnota chrześcijańska w Pakistanie, kraju w zdecydowanej większości muzułmańskim, doświadczyła bolesnej fali przemocy, wymierzonej w szczególności w kobiety i dziewczęta, ale nie tylko w nie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję