Reklama

Niedziela w Warszawie

Przystań dla duszy

Bł. ks. Ignacy Kłopotowski bardzo pragnął „związać” serca ludzkie z sercem Matki Bożej. Siostry Loretanki nie szczędzą sił, by w odpowiedzi na pragnienie założyciela być znakiem i narzędziem tej macierzyńskiej troski, zwłaszcza dla współczesnych rodzin.

Niedziela warszawska 34/2024, str. IV-V

[ TEMATY ]

siostry loretanki

Archiwum ZSL

Troska o rodzinę wpisana jest w charyzmat Sióstr Loretanek

Troska o rodzinę wpisana jest w charyzmat Sióstr Loretanek

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W odległości 60 km od Warszawy i 12 km od Wyszkowa znajduje się łaskami słynąca figura Madonny z Dzieciątkiem, będąca wierną kopią figury z włoskiego Loreto. Są tu przechowywane i czczone doczesne szczątki bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego, fundatora Zgromadzenia Loretanek i polskiego Loretto.

Dla rodziny

To miejsce, które zostało przez swego założyciela bł. ks. Kłopotowskiego „duchowo naznaczone” charyzmatem Świętej Rodziny już w samej nazwie. Włoskie Loreto, do którego odwołuje się nazwa miejsca, przechowuje drogocenną relikwię Świętego Domu z Nazaretu – przywołującego tajemnicę Wcielania Syna Bożego i ukrytego życia Świętej Rodziny.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Oczywistym zadaniem Sióstr Loretanek, gospodyń Polskiego Loretto, jest stwarzanie tu warunków i klimatu dla duchowego wzrostu i umocnienia rodziny. Siostry czynią to już od prawie stu lat – mówi s. Daria Witkowicz, przełożona wspólnoty Sióstr Loretanek w Loretto.

Już w roku powstania (1928) za inicjatywą bł. ks. Ignacego, Loretto gościło ubogie dzieci z warszawskiej Pragi, które pod opieką sióstr spędzały wakacje. W planach było też utworzenie zakładu dla zaniedbanych, ubogich, starszych kobiet. Ks. Ignacy myślał więc o najsłabszych w rodzinie.

Reklama

– Dzieło trwa do dziś w postaci „Charytatywnego Dzieła Miłości bł. Ignacego Kłopotowskiego” dla starszych kobiet dotkniętych chorobą Alzheimera. Przez posługę sióstr ukazywana jest godność i wartość szczególnie człowieka chorego i starego, co w dzisiejszym świecie staje się głosem sprzeciwu. Rodziny pensjonariuszek mają możliwość odwiedzania swych bliskich, uczestniczenia z nimi we wspólnym przeżywaniu świąt, wspólnej modlitwie – podkreśla siostra przełożona.

Piękna przyroda Nadburzańskiego Parku Krajobrazowego stwarza tu wspaniałą przestrzeń dla wakacyjnego odpoczynku dla rodzin.

– Wiele rodzin z całej Polski skorzystało już z wakacyjnych rekolekcji. Miały one na celu pogłębienie relacji małżeńskich, pomoc we wzajemnej komunikacji i zrozumieniu dla małżonków jak i wspólne animacje dla całych rodzin i wspólną modlitwę – zaznacza s. Daria.

Co roku w Loretto odbywa się także Anielski Piknik Rodzinny – radosne spotkanie dla małych czytelników „Anioła Stróża”, miesięcznika wydawanego przez Siostry Loretanki oraz ich rodzin, ze wspólną Eucharystią i bogactwem radosnych animacji. To okazja do modlitwy i zabawy w rodzinie.

Przy sanktuarium zawiązała się także wspólnota Dzieci Najświętszych Serc, prowadzona i animowana przez Ojców Sercanów. Są to rodziny poświęcające się Najświętszym Sercom Jezusa i Maryi, przeżywające wspólną formację podtrzymującą i pogłębiającą więzi małżeńskie i rodzinne.

Duchowa ofiara

W tym roku 25-lecie powstania będzie świętować Rodzina Loretańska. Jest to wspólnota osób świeckich, licząca ponad 4 tys. członków, włączonych duchowo w Zgromadzenie Sióstr Loretanek i oddających się Matce Boże Loretańskiej.

Reklama

– Istotą Rodziny Loretańskiej jest świadoma współpraca z Matką Bożą Loretańską, polegająca na składaniu ofiar duchowych. Ale jest to także wspólnota tworząca klimat rodziny, otwarta na osoby potrzebujące wsparcia i samotne, cierpiące, potrzebujące wysłuchania i bliskości – wyjaśnia siostra przełożona.

Członkowie ofiarowują swoje życie, cierpienia i radości Bogu przez Maryję. Spotykają się od lat w Loretto na nocnych czuwaniach przy Matce Bożej Loretańskiej. Ich modlitwa i trud ofiarowany jest w różnych intencjach – tych indywidualnych, jak i całego Kościoła.

Szczególnej mocy tej rodzinnej modlitwy loretańskiej doświadcza 40-letni Arkadiusz Brzeziński z Halinowa. Od miesiąca – wdowiec. Z Loretto związany jest już od ponad 20 lat!

– Jeszcze z narzeczoną, a później już żoną, zaczęliśmy przyjeżdżać do naszej Mateńki, która prowadziła nas przez życie, zwłaszcza przez problemy małżeńskie, przez cierpienia i choroby mojej małżonki. Maryja wspierała nas przez 19 lat małżeństwa. Dziś pomaga mi w doświadczeniu żałoby – opowiada „Niedzieli”.

W małżeństwo państwa Brzezińskich od samego początku wpisane było cierpienie. Żona oddawała je za dusze czyśćcowe, cierpiących, umierających. Tego samego uczyła męża. Razem przyjeżdżali do Loretto na pierwsze soboty, na czuwania Rodziny Loretańskiej, na weekendy, aby spędzić tu czas na indywidualnej modlitwie i odpoczynku.

Ich ostatnia walka trwała pół roku. Nie byli w niej sami.

Reklama

– Można było się poddać, ale ja upadłem na twarz przed Bogiem i walczyłem, zwłaszcza modlitwą różańcową. Modliło się za nas wiele osób, w tym Rodzina Loretańska. W I czwartek miesiąca uczestniczyłem w nabożeństwie w Loretto, z błogosławieństwem relikwiami bł. Ignacego, którego bardzo prosiłem o wstawiennictwo – opowiada pan Arkadiusz. – Po kilku dniach żona wyszła z bardzo trudnego stanu, choć wówczas nie dawano jej już żadnych szans. A jednak został podarowany nam czas jeszcze kilku miesięcy na pożegnanie…

Dziś Loretto jest dla niego wszystkim. Jest miejscem odpoczynku duchowego, ale i fizycznego. Sprzyja temu piękny las oraz rzeka Liwiec.

– Jest to też miejsce schronienia. W czasach pogoni za pieniądzem, to jest taka moja enklawa, gdzie mogę przyjechać, wyzbywając się na jakiś czas tego świata i jego dziczy – dodaje nasz rozmówca.

Szturmują Niebo!

Do Rodziny Loretańskiej należy także pani Zenobia. Jest przekonana, że gdy modlą się wspólnie – wielki szturm modlitewny porusza Niebo, szczególnie gdy są to sprawy niezwykłej wagi, jak prośby o: pokój, suwerenność Ojczyzny, ratowanie poczętego życia, wiary katolickiej.

– W Rodzinie Loretańskiej czuję się pewnie, nie jestem sama z problemami, ale wspierana i wysłuchiwana. Ufam bezgranicznie Maryi, bo „ufność czyni cuda, bo ma na usługi wszechobecność Bożą” (bł. ks. Michał Sopoćko – przyp. MMZ). Członkowie Rodziny Loretańskiej zawierzają się całkowicie Maryi – Ona wie najlepiej, komu przyjść z pomocą – podkreśla „pomocniczka” Maryi.

Z kolei zdaniem pana Adama, do Rodziny Loretańskiej zapisują się ci, którzy są zakochani w Maryi.

– Łączy ich pragnienie, by w swym życiu spełniać wolę Bożą z pomocą Matki Bożej. Ich celem jest oddać niebiańskiej Pani radości i smutki. Maryja nie jest obojętna, ale pomaga uciekającym się do Niej – zaznacza członek „Rodziny”.

A już w niedzielę 8 września czciciele Matki Bożej Loretańskiej spotkają się na uroczystości odpustowej ku Jej czci. Tegoroczne hasło – „Z Maryją trwam w Kościele” – jest deklaracją wiary i zaufania. Szczegółowe informacje o wydarzeniu, którego Tygodnik „Niedziela” jest patronem medialnym, można znaleźć na: www.loretto.pl.

2024-08-21 08:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przywiązane sercem

Niedziela warszawska 36/2025, str. I

[ TEMATY ]

siostry loretanki

Archiwum Sióstr Loretanek

S. Teodozja Sułek

S. Teodozja Sułek

O radości życia zakonnego, fascynacji charyzmatem bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego oraz o wierności powołaniu, z s. Gemmą Misiuk i s. Teodozją Sułek, loretankami, rozmawia Monika M. Zając.

Monika M. Zając: 10 lat temu pewna gimnazjalistka odkrywająca głos powołania zakonnego, otoczona głównie środowiskiem prawosławnych z Podlasia, przybyła do Loretto i ...
CZYTAJ DALEJ

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

40 pytań Jezusa: „Czy widzisz tę kobietę?”

Każdego dnia Wielkiego Postu podamy Ci jedno konkretne pytanie, które Jezus zadaje w Ewangeliach (np. „Czy wierzysz?”, „Czego szukacie?”, „Czy miłujesz Mnie?”). Bez moralizowania. Niech to będzie zaproszenie do osobistej konfrontacji i zmierzenie się z własnymi trudnościami w czasie tegorocznej wielkopostnej drogi.

Jezus uczy patrzeć sercem, nie oceną. Boże spojrzenie sięga głębiej niż etykiety.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję