Pani Elżbieta pisze: Zawsze uważałam, że oglądanie telewizji jest dla dzieci szkodliwe, dlatego moim dzieciom na dobranoc opowiadałam bajki i to nam zwykle wystarczało. Mąż się ze mną zgadzał, więc telewizor w naszym domu okazał się po prostu zupełnie niepotrzebny. Nie mamy ani kablówki, ani telewizji satelitarnej, czyli odpada jeden niepotrzebny wydatek. Prowadzimy aktywne życie i tylko wyjątkowo włączamy telewizor, gdy rzeczywiście dzieje się coś specjalnego, np. jakieś sportowe wydarzenia lub polityczne nowinki. Tymczasem moi znajomi ostatnio bardzo skrytykowali naszą postawę i stwierdzili, że pozbawiamy dzieci wielu przyjemności. Kto ma rację w tym sporze? Bo ja dalej upieram się przy własnym zdaniu.
Z pewnością słuchanie opowiadanych lub czytanych różnych historyjek dla dzieci, a potem wspólne ich omawianie i analizowanie pobudza dziecięcą wyobraźnię i poszerza horyzonty myślowe małego człowieka. Dziecko wtedy szybciej się rozwija, łatwiej przyswaja nowe pojęcia, uczy się rozróżniania dobra i zła. Telewizja natomiast skłania do bierności, podaje to wszystko gotowe i rozleniwia intelektualnie. Nadmierne oglądanie telewizji może się nawet okazać szkodliwe dla kształtującej się osobowości dziecka. Ale też nie należy pozbawiać dzieci całkowicie dostępu do telewizji i ich do niej zniechęcać, bo jest ona we współczesnym życiu wszechobecna i nie uciekniemy od niej, stwarzając barierę we własnym domu. Trzeba raczej uczyć dzieci już od małego mądrego korzystania z telewizji, umiejętnie dobierając programy. Gdy oglądamy je wspólnie z dzieckiem, uczymy naszą pociechę aktywnego i krytycznego spojrzenia na ten tak powszechny środek masowej komunikacji. Pomagają w tym każdorazowe pytania: co będę miał z oglądania tego właśnie programu? Jaką korzyść osiągnę dla siebie? Odpowiedź będzie rozwiązaniem dylematu, czy i co oglądać. Niestety, mamy nowy problem: to nowoczesne aparaty telefoniczne, które zastępują telewizję i nie tylko. I tu jest dopiero kłopot, bo nie daje się przed tym uciec. Może Państwo mają jakieś pomysły, by opanować to szaleństwo, choćby u dzieci?...
W niedzielę 6 kwietnia kończy 80 lat arcybiskup metropolita-senior Santiago de Chile kard. Celestino Aós Braco OFM Cap., tracąc tym samym prawo udziału w przyszłym konklawe. Obecnie liczba uprawnionych do wyboru kolejnego papieża wynosi 136, a pozbawionych tego prawa - 116. Purpurat chilijski (choć urodzony w Hiszpanii) jest jednym z pięciu kapucynów w Kolegium Kardynalskim.
Przyszły kardynał urodził się 6 kwietnia 1945 w mieście Artaiz w północno-zachodniej hiszpańskiej prowincji Nawarra (archidiecezja Pampeluna). Tam też ukończył szkołę podstawową i średnią, po czym w latach 1960-63 studiował filozofię w Saragossie, a w latach 194-68 - teologię w Pampelunie. 14 sierpnia 1963 rozpoczął nowicjat w Zakonie Braci Mniejszych Kapucynów w mieście Sangüesa w Nawarze. Równo w rok później złożył w nim śluby czasowe, a 16 września 1967 - śluby wieczyste. W latach 1972-80 uzupełniał studia na uniwersytetach w Saragossie i Barcelonie, uwieńczone licencjatem z psychologii. Dzięki tej specjalizacji kształcił się w latach 1980-81 na Papieskim Uniwersytecie Katolickim Chile.
Historia z długą deską, zarówno na podłodze, jak i zawieszoną między dachami, doskonale ilustruje, jak różne sytuacje mogą wywoływać w nas strach. Choć deska jest ta sama, perspektywa zmienia wszystko. Lęk staje się narzędziem, które może nas paraliżować i ograniczać nasze działania. Tak jak w życiu, gdzie nowe wyzwania mogą wydawać się przerażające, ale ich pokonanie otwiera przed nami nowe możliwości.
Przeszłość często niesie ze sobą bagaż, który może nas przytłaczać, ale warto pamiętać, że trudne doświadczenia mogą prowadzić do przemiany. Historia Jacques’a Fescha, który w celi więziennej przeżył nawrócenie i odnalazł wiarę, jest tego dowodem. Nawet w najtrudniejszych chwilach Bóg może działać, przynosząc dobro z pozornie negatywnych sytuacji.
W dn. 30 marca – 1 kwietnia w parafii św. Jana Marii Vianneya w Polichnie odbyły się rekolekcje wielkopostne. Czas wchodzenia w tajemnice Bożej miłości parafianie przeżyli pod kierunkiem o. Ryszarda Koczwary z Niepokalanowa.
Chcąc przygotować wiernych do głębokiego przeżycia Wielkiego Tygodnia, rekolekcjonista umacniał ich w cnotach teologalnych, eksponując, że fundamentem duchowości chrześcijańskiej jest wiara, a w jej skład wchodzi poznanie, doświadczenie emocjonalno-wartościujące i moralne działanie. Ukazując wartość Wielkiego Tygodnia, mobilizował do rozwoju wiary, mężnego jej wyznawania w każdych okolicznościach życia. – Trzeba pokazać, że jestem katolikiem, chrześcijaninem i nie wstydzę ani nie boję się wiary – powiedział. Przypomniał, że progresja wiary i wytrwałość w niej, bez względu na różnorodność doświadczeń życia, pozostaje nadrzędnym obowiązkiem chrześcijan, rodziców wobec dzieci i Kościoła wobec wiernych. Pytał więc: - „Co zrobiliśmy z dzieciństwem dzieci, czy mają one jeszcze dzieciństwo? Czy te, które wyjechały za granicę z braku miłości do ziemi, będą miały do kogo/czego wracać?”. Rekolekcjonista uwypuklił, że centrum wiary chrześcijańskiej stanowi Jezus Chrystus. Podkreślił, że „Jezus - centrum, kierownik i wyznacznik mojego życia, może uzdrowić mnie i moich najbliższych”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.