Reklama

Niedziela na Podbeskidziu

Koniec pięknego rozdziału

Z s. Ines Domszy, wieloletnią dyrektorką Szkoły Podstawowej i Liceum Ogólnokształcącego Zgromadzenia Córek Bożej Miłości im. Franciszki Lechner w Bielsku-Białej, rozmawia Mariusz Rzymek.

Niedziela bielsko-żywiecka 27/2020, str. IV

[ TEMATY ]

wywiad

szkoła

MR

S. dyrektor żegna się z Bielskiem-Białą

S. dyrektor żegna się z Bielskiem-Białą

Mariusz Rzymek: Od kiedy związała siostra swoje losy z bielską szkołą przy ulicy Broniewskiego?

S. dyrektor Ines Domszy: Od maja 2002 r. Trwała wtedy rekrutacja do liceum, którego zostałam dyrektorem. Kilka miesięcy później zaczęłam też pełnić obowiązki dyrektora gimnazjum. Edukację rozpoczęliśmy w budynku, który został zwrócony naszemu zgromadzeniu w 2001 r. Wtedy też wystartowało gimnazjum, a dwie pierwsze klasy liceum rok później.

Co robiła siostra zanim dostała przydział do Bielska-Białej?

Przez pięć lat pracowałam jako wychowawca w przedszkolu w Krakowie. W sumie w tym mieście spędziłam dziesięć lat. W tym czasie odbyłam formację zakonną oraz zakończyłam studia w tamtejszym Wyższym Instytucie Katechetycznym i w Wyższej Szkole Pedagogicznej.

Reklama

Jakie cele przełożeni nakreślili przed siostrą, gdy chodzi o tę szkołę?

Pojechałam w nieznane jak Abraham, a wyzwanie było ogromne. Miałam za zadanie stworzyć szkołę katolicką od początku. Żeby to urzeczywistnić, musiałam nauczyć się prowadzenia dokumentacji, budowania relacji i kontaktów z innymi, zarządzania. Do tego byłam dość nieśmiałą osobą, co bardzo szybko wychwycili rodzice. Na jednym z zebrań jeden z nich zapytał, jak zakonnica o delikatnej strukturze psychologicznej poradzi sobie z takim wyzwaniem, jakim jest szkoła. Odpowiedziałam wtedy, że skoro znajdujemy się na terenie parafii Bożej Opatrzności, to z pewnością Boża Opatrzność poprowadzi moje decyzje i wszystko pójdzie dobrze. Trzeba tylko jej zaufać.

Start liceum to także czas kompletowania załogi. Według jakiego klucza dobierała siostra dyrektor kadrę nauczycielską?

Przez cały czas ją kompletowałam i nie brakowało przy tym różnych rotacji. Od początku byłam przekonana, że grono nauczycielskie jest fundamentem szkoły. Jeżeli to będzie grono ludzi wierzących, kompetentnych, potrafiących ze sobą współpracować i pozyskiwać do współpracy uczniów, to szkoła będzie się pięknie rozwijać. Niekiedy rotacje wywoływały niepokoje rodziców. Z czasem jednak chwalili oni te decyzje i przyznawali, że przyjęci nauczyciele są lepsi niż ich poprzednicy. Wszystkie ruchy kadrowe były przeze mnie poprzedzone modlitwą.

Jak siostrze udawało się pozyskiwać wartościowych nauczycieli?

Na początku robiłam to tylko na podstawie złożonych dokumentów. Z czasem, dzięki dobrym kontaktom z różnymi dyrektorami, dowiadywałam się, że taki a taki nauczyciel właśnie poszukuje etatu. Innym razem rozpuszczałam informacje o tym, że kogoś bym zatrudniła. Taką wiedzę mieli np. kapłani prowadzący różne wspólnoty. Bardzo byłam im wdzięczna za pomoc, bo dzięki nim pozyskiwałam osobę ukształtowaną duchowo. Raz złożyłam ofertę pracy mamie przy okazji rozmowy rekrutacyjnej jej dziecka. Ten Boży człowiek przemodlił ją i dołączył do naszej kadry. Jest z nami zresztą do dziś.

Reklama

Czym wyróżnia się katolicka szkoła Córek Bożej Miłości na tle innych placówek?

Przede wszystkim rodzinną atmosferą. Ojciec Święty Jan Paweł II mówił, że każda szkoła powinna być poszerzonym domem rodzinnym i my próbujemy się do tego stosować. Nas wyróżnia troska o życie duchowe uczniów. Dlatego w poniedziałek i wtorek jest Msza św., sakrament pokuty, są trzydniowe rekolekcje, konkursy religijne, licealna wigilia na sali gimnastycznej oraz liczne spotkania z ciekawymi ludźmi, którzy dbają o wzrost swej wiary i mogą dać tego świadectwo.

Czy owocem takiej linii programowej szkoły są powołania kapłańskie i zakonne?

Jak najbardziej. Br. Ambroży w Tyńcu to pierwszy nasz absolwent, który zdecydował się na życie konsekrowane. Do klasztoru benedyktynów wstąpił zaraz po maturze w 2005 r. Pięć lat później miał śluby wieczyste, w których uczestniczyłam wraz z innymi jego nauczycielami. Oprócz niego z naszej szkolnej społeczności wyszło jeszcze czterech kapłanów, z których ostatnim jest ks. Kamil Piwowarczyk. Do tego mamy jedną siostrę zakonną.

Przed jakimi wyzwaniami stoi teraz szkoła?

Tym podstawowym wyzwaniem jest zachowanie jej katolickiego charakteru. Niestety, styl myślenia współczesnej młodzieży coraz częściej odbiega od tego, który jest bliski ludziom wierzącym. I z tym się musimy uporać. Na innym biegunie są wyzwania związane ze sprawami technicznymi. Od wewnątrz, czyli od piwnic, po strych i dach szkoła jest generalnie wyremontowana. Te wakacje będą pierwszymi od wielu lat, podczas których w budynku nie zostaną przeprowadzone żadne prace modernizacyjne, bo nie ma takiej potrzeby. Przed nami rysuje się za to konieczność wykonania elewacji. Pewna dokumentacja jest już sporządzona. Z racji tego, że mamy do czynienia z zabytkiem, być może udałoby się pozyskać na ten cel jakąś dotację. Sprawą wymagającą rozstrzygnięcia jest również kurcząca się przestrzeń lokalowa, która blokuje przyjęcie większej ilości uczniów. Nie jesteśmy w stanie ze względu na rygorystyczne przepisy zaadaptować pomieszczeń przyklasztornych. Za dużo by to kosztowało. Ostatecznych rozstrzygnięć: budować czy adaptować, a może wynajmować, jeszcze nie ma. Wciąż otwarta jest sprawa parkingu. Na zaproponowaną przez nas lokalizację przy ul. Broniewskiego nie zgodził się konserwator zabytków. Skoro parkingu nie może tam być, to myślimy, żeby ten teren zagospodarować na szkolny plac rekreacyjny. A co do samego parkingu, to liczymy, że dla naszych nauczycieli i rodziców oficjalnie otwarty zostanie parking przy miejskim stadionie. Wciąż o to zabiegamy.

Ile obecnie liczy szkolna społeczność?

Edukację w roku szkolnym 2019/2020 podjęło u nas 352 uczniów, w tym 154 licealistów. Kilka lat temu naszych podopiecznych było ponad 400, bo klasy mogły liczyć po 30 osób. Teraz ze względu na edukację wczesnoszkolną nie pozwalają na to przepisy.

Po 18 latach zwalnia siostra stanowisko dyrektora szkoły. Gdzie teraz siostrę będzie można spotkać?

Powracam do przedszkola. I to niedaleko, bo do Wilkowic. Będę tam wychowawcą i dyrektorem. Placówka jest niewielka, bo może przyjąć zaledwie 41 dzieci.

Kiedy dowiedziała się siostra o przeprowadzce?

Od ub. roku docierały do mnie sygnały, że będę zmieniona. Dlatego jak najwięcej spraw chciałam uporządkować. 18 lat w jednym miejscu to rzadkość w życiu siostry zakonnej. Oficjalną decyzję dostałam dzień przed Bożym Ciałem. Na moje miejsce przyjdzie wieloletnia katechetka s. Justyna Lampa z Krakowa.

2020-06-30 12:26

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zawód czy powołanie?

14 października obchodzimy święto wszystkich nauczycieli. Nauczyciel to nie tylko zawód – to misja. W czasach okupacji wymagała ona najwyższej ofiary... Ofiary ze swojego życia

Podczas II wojny światowej Niemcy zamknęli większość szkół w Rzeszowie. Polacy mieli być niewykształconym narodem rzemieślników, nieznającym swojej przeszłości, geografii, posiadającym jedynie zasób podstawowych informacji, niezbędnych do wykonywania prostych prac fizycznych.

CZYTAJ DALEJ

Alicja z krainy dobra

Niedziela Ogólnopolska 51/2019, str. 52-54

[ TEMATY ]

miłosierdzie

wolontariat

Klaudia Zielińska

Nie lubi mówić o sobie. Unika udzielania wywiadów. Ratuje ludzi od śmierci, głodu, cierpienia i chorób. Misjonarka w Kenii i Tanzanii. Nazywana przez bliskich „Aniołem Afryki” lub „Matką Teresą z Polski”.

Krzysztof Tadej: Trzy lata temu w wywiadzie dla tygodnika Niedziela powiedziała Siostra m.in.: „Kiedyś pojechałam do jednej z wiosek. Witałam się z ludźmi i nagle usłyszałem dziwny pisk. Spytałam: «Co to takiego?». Wskazano mi jeden z domów. Wczołgałam się, bo nie było drzwi. Zobaczyłam dziecko leżące na liściach od banana. Piszczało z bólu. W jego uchu zagnieździły się robaki i wyjadały błonę bębenkową. Obok leżała matka i nie miała siły wstać. Umierała z głodu. Udało się uratować dziecko i matkę w ostatniej chwili”. Opowiadała Siostra również o innych dramatycznych sytuacjach w kenijskiej miejscowości Laare. Czy od tego czasu sytuacja się poprawiła?

CZYTAJ DALEJ

Franciszek podziękował Polakom za modlitewne wsparcie ostatniej pielgrzymki

2021-09-22 10:02

[ TEMATY ]

papież Franciszek

Vatican News

Papież Franciszek

Papież Franciszek

Za modlitewne wsparcie swej pielgrzymki do Budapesztu i na Słowację podziękował papież Polakom podczas dzisiejszej audiencji ogólnej.

Oto słowa Ojca Świętego:

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję