Reklama

Zajmijmy się ekonomią i gospodarką w duchu chrześcijańskim

W tegorocznym Orędziu na Wielki Post Papież Franciszek wyraził, m.in. swą troskę o nieszczęśliwą sytuację „wielu niewinnych ofiar... nierównego podziału dóbr Ziemi... i niepohamowanego pragnienia zysku, będącego formą bałwochwalstwa”. Zapowiedział też zwołane przez siebie spotkanie w Asyżu we Włoszech, na 26-28 marca br., „młodych ekonomistów, przedsiębiorców i ludzi mających wpływ na zachodzące zmiany, aby przyczynić się do nakreślenia konturów gospodarki bardziej sprawiedliwej i sprzyjającej włączeniu społecznemu, niż obecna” (Dowiadujemy się teraz, że spotkanie to jednak nie odbędzie się w podanym terminie, a to ze względu na zapobieganie dalszemu rozprzestrzenianiu się koronowirusa).

W odpowiedzi na zawartą również w tym Orędziu zachętę dla wiernych „do zajmowania się gospodarką cechującą się... duchem ewangelicznym”, przedstawiam poniżej szereg refleksji i propozycji jednego z wiernych:

Używając jakichś określeń powinniśmy dobrze rozumieć ich znaczenie. Do takich słów należy np. „zysk”, którego synonimem bywa „korzyść”: Zysk w przedsiębiorstwie jest po prostu różnicą między dochodem a mniejszymi od tego dochodu kosztami jego uzyskania. W wypadku, gdy różnica ta staje się ujemna, czyli gdy koszty przewyższają dochody, mamy do czynienia ze stratą, które ta różnica określa. Przedsiębiorstwo, które nie przynosi zysków, upada. I odwrotnie, im więcej ich przynosi, tym ma większe możliwości rozwoju. Ponieważ zaś, w gospodarce rynkowej, źródłem dochodu przedsiębiorstwa są jego klienci, których potrzeby ono zaspokaja poprzez dostarczanie im pożądanych przez nich produktów czy usług, zysk stanowi rodzaj nagrody przyznawanej przedsiębiorstwu przez jego zadowolonych klientów. Osiąganie zysku jest pochwalane w Piśmie Świętym, choćby w Przypowieści Chrystusa o talentach (Mt 25, 14-30), według której ci, którzy gospodarzą zyskownie zostają przez Pana pochwaleni i hojnie wynagrodzeni, a ten który przez swą gnuśność i niegospodarność nie wytworzył zysku zostaje przez Pana surowo ukarany.

Reklama

W dążeniu przedsiębiorcy do zysku dzięki jak najlepszemu zaspokajaniu potrzeb innych ludzi, dostrzec można pewną analogię do dążenia człowieka bogobojnego do osiągnięcia, w wymiarze niematerialnym, maksymalnego i ostatecznego zysku w postaci zbawienia wiecznego. Człowiek taki stara się jak najlepiej służyć dobru innych ludzi, choć zazwyczaj poczyna od siebie i swej rodziny, zgodnie z Przykazaniem „Miłuj bliźniego swego jak siebie samego!”. U obu stron tej analogii występuje potwierdzenie słuszności stwierdzenia: „Służąc innym, służysz sobie!”.

Należy rozróżniać pojęcie „zysk” od „wyzysku”. O ile zysk w gospodarce oznacza korzyść w wyniku wolnego wyboru dwóch stron-uczestników transakcji rynkowej, a więc przynoszącej korzyść im obu, o tyle „wyzysk” jest synonimem eksploatacji krzywdzącej jedną ze stron transakcji (jeśli w ogóle można to nazywać transakcją) przez drugą stronę. Przykładami praktykowania takiej eksploatacji, i to eksploatacji na ogromną skalę, są państwa socjalistyczne, czy tzw. państwa opiekuńcze, których ofiarami są ich obywatele, pozbawiani owoców swej pracy, swego dorobku i ogólnie – swej własności na rzecz państwa. Wyzysk ten, równoznaczny z okradaniem jego ofiary odbywa się przy użyciu różnych sposobów (pisaliśmy o tym już w nr 3 „Europa Christi” z kwietnia 2018), takich jak stosowanie przymusu, lub groźby jego użycia, zniewolenia człowieka, podstępu, czy oszustwa, polegającego, np. na powodowaniu inflacji (obniżającej wartość pieniądza) poprzez drukowanie przez chciwe państwo, lub jego agencje, papierowych pieniędzy bez pokrycia w przyroście bogactwa narodowego i wprowadzaniu ich w obieg publiczny; bądź przy pomocy najrozmaitszych podatków i obciążeń, bezpośrednich lub pośrednich, często ukrytych przed osobą w ten sposób wyzyskiwaną i okradaną, czy przy użyciu jeszcze innych niejasnych metod – takich, aby ofiara nie zdając sobie sprawy z faktycznego stanu rzeczy skłonna była nawet do współdziałania na własną szkodę w procederze wyzysku. A chciwość państwa względem tego co należy do obywateli i społeczeństwa bardzo często nie zna granic.

Wydaje się, że obecnie jednym z czołowych naszych obowiązków jako katolików jest rozumienie, stałe pamiętanie, i taktowne przypominanie innym ludziom o istnieniu Przykazań Bożych zakazujących kradzieży, (która jest wyzyskiem bliźniego).

Wyżej wspomniane państwa socjalistyczne czy tzw. państwa opiekuńcze, posiadają system polityczny oparty na ideologii marksistowskiej i jej pochodnych, będących w swej istocie sprzecznymi z chrześcijaństwem. Mimo tego, system ten popierany bywa przez na ogół nieświadomą tej sprzeczności większość ludzi w krajach o chrześcijańskich korzeniach.

Reklama

Z jednej strony, większość ta (niepomna Pierwszego Przykazania Dekalogu: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”) widzi teraz w państwie rodzaj wszechmocnego bożka mogącego być źródłem wszelkich dobrodziejstw i zdolnego likwidować czy rozwiązywać poważne problemy gospodarcze i społeczne. W związku z tym ludzie ci oczekują i żądają dla siebie od rządzących polityków i władz państwowych różnych „bezpłatnych” świadczeń, i nieraz te świadczenia wymuszają. Tak postępując, ci ludzie nie uświadamiają sobie, lub nie chcą dopuszczać do siebie myśli, że w ten sposób działają na szkodę bliźnich (a nawet i samych siebie), bo w gruncie rzeczy chcą i żądają od rządzących polityków i władz państwa ograbiania innych ludzi. Państwo bowiem samo nie produkuje dóbr, lecz jedynie korzysta z dóbr wyprodukowanych przez jego mieszkańców. A więc, aby móc kogoś czymś obdarować, państwo musi wpierw to coś zabrać komuś innemu (nie wyłączając nawet samego obdarowywanego), a ponieważ to zabieranie odbywa się drogą podstępu, lub pod państwowym przymusem czy groźbą jego użycia, stanowi ono grabież. W efekcie, żądanie przez kogoś „bezpłatnych” świadczeń od państwa jest równoznaczne z żądaniem ograbiania bliźnich z tego, co do nich należy i z przyczynianiem się do ich zniewolenia. Oczywiście jest to żądanie wysoce niemoralne i niegodne chrześcijanina.

Z drugiej strony wielu ludzi miesza interes państwa (i jego biurokracji) z interesem społeczeństwa, mimo że państwo a społeczeństwo to dwa różne byty, z których jeden, a mianowicie państwo, niepomne tego, że cała jego władza i majętność pochodzą z nadania mu ich przez społeczeństwo, lub społeczność pierwotną, w celu ochrony i obrony życia i mienia obywateli (czyli członków społeczeństwa czy społeczności) przed agresorami, teraz państwo z reguły dąży do zawłaszczania sobie coraz więcej własności i władzy społeczeństwa, do której należy m.in. władza rodzicielska. Prowadzi to do państwa totalitarnego i zniewolenia społeczeństwa przez nie. A więc państwo, które miało służyć obywatelom staje się ich panem. I tak też wielu obywateli przyjmuje za naturalne, że państwo jest wszechwładne. Dlatego też, np. nie budzi u nich wyraźnego sprzeciwu fakt, że, tak jest w Polsce, to nie obywatele określają, ile mogą i chcą państwu płacić w formie podatków za jego usługi, ale to państwo określa wysokość podatków i zmusza obywateli do ich płacenia.

Do takiego pogmatwania wizji rzeczywistości niewątpliwie przyczynia się tradycyjne wypaczanie przez marksistów znaczenia słów. Np. nagminnie używają oni określenia „społeczny” na coś, co jest państwowe; i przez co np. ubezpieczenia państwowe stają się ubezpieczeniami społecznymi, a sprawiedliwość określana przez państwo staje się sprawiedliwością społeczną.

Wydaje się, że obecnie jednym z czołowych naszych obowiązków jako katolików jest rozumienie, stałe pamiętanie, i taktowne przypominanie innym ludziom o istnieniu Przykazań Bożych zakazujących kradzieży, (która jest wyzyskiem bliźniego), a nawet samej myśli o pożądaniu cudzej własności – Przykazań, które obowiązują również polityków u władzy i ustawodawców. Wśród chrześcijan „tak jak jest obecnie, gdy wszyscy, choćby nieświadomie, uczestniczą w wyzysku czy kradzieży, być dalej nie może!”. Stąd też, w moim przekonaniu i nawiązując do kilku dawniejszych encyklik papieskich, potępiających socjalizm i komunizm jako ideologii odrzucających Boże Przykazania i głoszących m.in. konieczność wyrównywania nierówności majątkowych i społecznych, i to wyrównywanie praktykujących kosztem mienia i życia milionów ludzi, powinniśmy teraz masowo, ze swymi duszpasterzami na czele, przystąpić do odżegnywania się od systemu tzw. państwowej opiekuńczości, a w miarę możliwości – do jej potępienia jako systemu państwowego wyzysku – będącego sprzecznym z dogmatami chrześcijaństwa i z nauczaniem Kościoła katolickiego – a prowadzącego ludzi na manowce i do zniewolenia, a kraj do bankructwa, biedy i upadku.

Ponieważ „wiara bez dobrych uczynków martwa jest”, winniśmy być aktywni, nie licząc na innych, a zwłaszcza na państwo, że coś za nas zrobią. Np. poświęcajmy kilka godzin tygodniowo, a co najmniej miesięcznie, na solidną pracę w ruchach i organizacjach społecznych, edukacyjnych i dobroczynnych, takich jak Ruch „Europa Christi” czy Akcja Katolicka. W ramach tej aktywności poczesne miejsce zajmować winno samokształcenie się w dziedzinie ekonomii, a nawet tylko jej podstaw, gdyż ignorancja w tej dziedzinie wśród wiernych, nie wyłączając duchowieństwa, jest zatrważająca, prowadząc nieraz do odstępstw od dogmatów wiary, jak i do poważnych kryzysów gospodarczo-społecznych osłabiających cały kraj i mogących prowadzić go do katastrofy w postaci utraty niepodległości państwa i resztek wolności jego obywateli. Tymczasem podstawowe prawa ekonomii są niezwykle proste, podobnie jak łatwe jest zrozumienie prawdziwej przyczyny praktycznie wszystkich pochodzących od człowieka poważnych problemów i kryzysów gospodarczych (omówienie tego i wyjaśnienie znajduje się w numerze 3 „Europa Christi” z 1 kwietnia 2018).

Jednym z pierwszych kroków do podjęcia przez wiernych zatroskanych obecnym stanem rzeczy i uznających potrzebę lepszej chrystianizacji naszego życia, winno być, moim zdaniem, abyśmy w ramach dokonywania swego rachunku sumienia, odpowiadali sobie na pytanie, czy kiedykolwiek żądamy od państwa przyznania nam jakichś bezpłatnych świadczeń, a jeśli tak to czyim kosztem te świadczenia miałyby być realizowane i czy aby nie w sprzeczności z Bożymi Przykazaniami X i VII zakazującymi zazdrości, chciwości i kradzieży. Jeśli zaś osoba dokonująca rachunku sumienia jest urzędnikiem państwowym, samorządowym, czy organizacji stanowiącej de facto filię rządu lub samorządu, spytała się siebie „czy moja obecna praca rzeczywiście służy dobru bliźnich, a jeśli nie służy, a moje wynagrodzenie jest dlatego niezasłużone, to czy gotów jestem poszukać sobie innego, bardziej społecznie użytecznego zajęcia?”. Szczera odpowiedź twierdząca na to pytanie niechby była zapowiedzią postępowania zgodnego z wiarą danej osoby.

Oby tylko takie sugerowane działania stały się masowym faktem, który mógłby być znakiem owej, wspominanej przez świętą Faustynę i świętego Jana Pawła II, „iskry” mającej zabłysnąć z Polski i zapoczątkować światową chrześcijańską kontrrewolucję!

2020-03-26 18:46

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Polski film nominowany do Oscara

2020-08-10 14:12

[ TEMATY ]

film

Oskar

Kadr z filmu

"Śniegu już nigdy nie będzie" w reżyserii Małgorzaty Szumowskiej i Michała Englerta jest polskim kandydatem do Oscara w kategorii najlepszy pełnometrażowy film międzynarodowy. Werdykt ogłosiła w poniedziałek w Warszawie Komisja Oscarowa pod przewodnictwem kompozytora Jana A.P. Kaczmarka.

Światowa premiera filmu odbędzie się we wrześniu podczas festiwalu w Wenecji. Obraz jest jednym z 18 pretendentów do Złotego Lwa. Jak podaje "Variety", "Śniegu już nigdy nie będzie" to opowieść o mieszkającym w Polsce Ukraińcu, który - pracując jako masażysta - odwiedza aspirujących do klasy średniej mieszkańców podwarszawskich miejscowości. "Zostaje wtajemniczony we wszystkie ich problemy, obawy i tajemnice. Ugruntowana duchowość Zeni, pozorne moce uzdrawiające i szerokie ramiona sprawiają, że jest obiektem pożądania wielu zagubionych dusz w społeczności" – czytamy.

W obsadzie znaleźli się m.in. znany z serialu "Stranger Things" Alec Utgoff, a także m.in. Maja Ostaszewska, Agata Kulesza, Andrzej Chyra i Łukasz Simlat. Za scenariusz - obok Szumowskiej - odpowiada jej wieloletni współpracownik, operator Michał Englert.

W skład Komisji Oscarowej, która wyłoniła polskiego kandydata do statuetki, obok Kaczmarka weszli dyrektor PISF Radosław Śmigulski, producent Leszek Bodzak, reżyser Dorota Kobiela, operator Łukasz Żal oraz szefowa działu produkcji filmowej i rozwoju projektów filmowych PISF Małgorzata Szczepkowska-Kalemba.

93. gala wręczenia nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej odbędzie się 25 kwietnia 2021 r. Nominacje zostaną ogłoszone 15 marca. (PAP)

CZYTAJ DALEJ

Białoruś/ Cichanouska: sama podjęłam decyzję o wyjeździe z kraju

2020-08-11 11:38

[ TEMATY ]

Białoruś

Adobe Stock

Sama podjęłam decyzję o wyjeździe z kraju - mówi kandydatka w niedzielnych wyborach prezydenckich na Białorusi Swiatłana Cichanouska na nagraniu opublikowanym we wtorek na YouTube. Nie daj Boże, by ktoś stanął przed takim wyborem, przed jakim stanęłam ja - dodaje.

Cichanouska przebywa obecnie na Litwie.

"Myślałam, że ta cała kampania bardzo mocno mnie zahartowała i dała mi tyle sił, że wytrzymam wszystko. Ale chyba jednak pozostałam tą słabą kobietą, jaką byłam na początku. Podjęłam bardzo trudną dla siebie decyzję. Podjęłam ją całkowicie samodzielnie, ani przyjaciele, bliscy, sztab, ani (mąż - PAP) Siarhiej w żaden sposób nie mogli na nią wpłynąć" - powiedziała Cichanouska.

"Wiem, że wielu mnie zrozumie, wielu potępi, wielu znienawidzi, ale nie daj Boże, żeby ktoś stanął przed takim wyborem, przed jakim stanęłam ja" - dodaje. "Proszę, uważajcie na siebie, ani jedno życie nie jest warte tego, co teraz się dzieje" - kontynuuje wyraźnie zaniepokojona kandydatka.

"Dzieci są najważniejsze w naszym życiu" - kończy wypowiedź Cichanouska.

Nagranie zatytułowano "Wyjechałam do dzieci" i zostało opublikowane na kanale Strana dla Żyzni.

Wcześniej we wtorek przedstawicielka kandydatki w wyborach prezydenckich Wolha Kawalkowa powiedziała agencji Reutera, że Cichanouska została wywieziona z Białorusi przez białoruskie władze. "Została wywieziona z kraju przez władze. Nie miała wyboru. Pięć minut przed wizytą omawialiśmy nasze plany na przyszłość i z pewnością nie miała zamiaru opuszczać kraju" - przekazała Kawalkowa.

Z kolei niezależny portal białoruski Tut.by podał w serwisie Telegram, że wyjazd pozwolił na uwolnienie szefowej sztabu Cichanouskiej Maryi Maroz. "Ważne, że jest wolna i żyje. Wyjechały razem z Maryją Maroz. Jednak zakładnikami jest część zespołu Swiatłany" - oznajmiła Kawalkowa, cytowana przez Tut.by. O zatrzymaniu Maroz wraz z innymi współpracownikami sztab poinformował w niedzielę.

Białoruski komitet graniczny potwierdził na swoim kanale w komunikatorze Telegram, że Cichanouska opuściła Białoruś. Przekroczyła granicę z Litwą o godzinie 3.30 11 sierpnia przez przejście graniczne Kotłówka - poinformowano.

Komitet graniczny zaprzeczył, jakoby Cichanouska była przymusowo wywieziona na Litwę - pisze Reuters.

Litewski minister spraw zagranicznych Linas Linkeviczius napisał wcześniej we wtorek na Twitterze, że Cichanouska jest bezpieczna i przebywa na Litwie.

W poniedziałek wieczorem sztab Cichanouskiej oświadczył, że nie wie, gdzie znajduje się kandydatka w niedzielnych wyborach prezydenckich, które według wstępnych wyników wygrał dotychczasowy prezydent Alaksandr Łukaszenka. Jak podała Centralna Komisja Wyborcza (CKW), dostał on 80,23 proc. głosów, a Cichanouska - 10,09 proc. głosów.

Agencja Reutera pisze, że w poniedziałek sztab liderki opozycji nie mógł się do niej dodzwonić kilka godzin po tym, jak opuściła budynek CKW, gdzie spotkała się z jej przedstawicielami. Wcześniej oświadczyła, że to ona zwyciężyła w wyborach, a nie Łukaszenka.

Natalia Dziurdzińska (PAP)

ndz/ ap/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję