Reklama

Niedziela Sandomierska

Młodzi teolodzy

W Sandomierzu w Instytucie Teologicznym odbył się diecezjalny finał Olimpiady Teologii Katolickiej.

Niedziela sandomierska 11/2020, str. I

[ TEMATY ]

młodzi

Sandomierz

teologia

olimpiada teologii katolickiej

Ks. Wojciech Kania

Bp Krzysztof Nitkiewicz wręczał stosowne dyplomy

W tegorocznym finale udział wzięło trzydziestu pięciu uczestników z pięciu szkół średnich. Towarzyszyli im duszpasterze, siostry zakonne i katecheci oraz kapłani odpowiedzialni za diecezjalne duszpasterstwo młodych. Na zakończenie zmagań diecezjalnych bp Krzysztof Nitkiewicz pogratulował finalistom ich wiedzy oraz podziękował katechetom za pomoc w ich przygotowaniu do konkursu. Nawiązując do tematyki olimpiady, podkreślił rolę ludzi wierzących w kształtowaniu ducha narodu polskiego i jego dziejów.

– Wy również jesteście już teraz światłem i solą świata, w którym żyjecie. Musimy jednak stale umacniać z Bożą pomocą naszą wiarę, a takie olimpiady jak dzisiejsza są w tym bardzo pomocne, choć muszę przyznać, że stopień trudności pytań trochę mnie zaskoczył – mówił bp Nitkiewicz. Zaapelował jednocześnie do obecnych kapłanów, aby na każdej plebanii była biblioteka, z której będą mogli korzystać parafianie, niezależnie od dostępu do internetu.

Tegoroczna edycja olimpiady przebiega pod hasłem: „Dumni z Ewangelii i z Polski”, a jej celem jest zainteresowanie młodych wiedzą religijną i Pismem Świętym oraz rozwijanie w nich ducha patriotyzmu. Uczestnicy etapu diecezjalnego rozwiązywali test składający się z 30-u pytań, dotyczących znajomości Pisma Świętego, nauczania papieża św. Jana Pawła II, zagadnień z historii Polski i katolickiej nauki społecznej.

Reklama

Celem olimpiady jest zainteresowanie młodych wiedzą religijną i Pismem Świętym oraz rozwijanie w nich ducha patriotyzmu.

– W tamtym roku nie udało mi się dostać na finał diecezjalny, dlatego obecnie wystartowałam po raz drugi i dotarłam do tej części konkursu. Pytania nie były łatwe, szczególnie te otwarte. Jak do każdego konkursu trzeba było poświęcić sporo czasu na przygotowanie i studiowanie wskazanej literatury – mówiła Wiktoria Gazda z Liceum Katolickiego w Sandomierzu.

– Każdy konkurs poszerza naszą wiedzę i jest okazją do poznania nowych ludzi. Rok temu podczas finałów diecezjalnych poznałam koleżankę, z którą cały czas utrzymuję kontakt. Niestety w tym roku nie poświęciłam na przygotowanie się do olimpiady wystarczająco dużo czasu, bo jestem w klasie maturalnej i teraz jest czas matur próbnych, dlatego mam sporo nauki oraz powtórzeń. Jestem jednak zadowolona, bo mimo to test poszedł mi nawet dobrze – mówiła Julia Kochan z Liceum Ogólnokształcącego im. Wł. Broniewskiego w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Pierwsze miejsce na etapie diecezjalnym olimpiady zdobył Paweł Grzegórski z LO w Janowie Lubelskim, drugie miejsce zajęła Julia Bieńko z Zespołu Szkół nr 2 w Stalowej Woli, trzecie miejsce Kinga Czachor także z tej szkoły.

Reklama

Zwycięzcy i wszyscy laureaci diecezjalni otrzymali dyplomy, nagrody i okolicznościowe upominki, zaś zwycięzcy wezmą udział w finale ogólnopolskim w Przemyślu.

2020-03-10 10:35

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Amerykański teolog: „nasiona błędu” nosi nie Sobór, lecz błędne jego interpretacje

2020-08-07 18:34

[ TEMATY ]

Sobór Watykański II

teologia

teolog

Wikipedia

Sobór Watykański II

„Duch Święty nie może być niezgodny z samym sobą” – przypomina amerykański teolog z katolickiego Uniwersytetu Notre Dame w stanie Indiana John Cavadini, tłumacząc, dlaczego wiarę wyrażaną i wyjaśnianą przez sobory powszechne – często prowokujące w Kościele spory i konflikty – chroni Trzecia Osoba Boska. Specjalizujący się w intelektualnej historii chrześcijaństwa teolog, którego w 2009 roku do pracy w Międzynarodowej Komisji Teologicznej Kościoła powołał Benedykt XVI, zwrócił uwagę, że „wypowiedzi soboru powszechnego, które błędnie zinterpretowano, mogą być niezgodne z poprzednim nauczaniem Kościoła”.

Naukowiec zaznaczył, że dokumenty kościelne czasami wymagają doprecyzowania, ale konstatacja ta nie jest tożsama ze założeniem podzielanym przez niektórych współczesnych krytyków, że sobór powszechny może nauczać lub zawierać błędy dotyczące wiary katolickiej.

Teolog z Notre Dame w ten sposób odniósł się do zarzutów publicznie stawianych przez takie postaci jak były nuncjusz apostolski w Stanach Zjednoczonych abp Carlo Viganò, który uznał, że podczas Soboru Watykańskiego II „wrogie siły” doprowadziły do „abdykacji Kościoła katolickiego” poprzez „niesamowite oszustwo”. „Błędy okresu posoborowego zostały zawarte jak w pigułce w dokumentach soborowych” – stwierdził hierarcha, oskarżając Sobór, a nie tylko jego skutki, o powielanie jawnego błędu.

Według abp Viganò, Sobór Watykański II katalizował ogromną, ale niewidoczną schizmę w Kościele, zapoczątkowując fałszywy Kościół, funkcjonujący obok prawdziwego Kościoła. W zeszłym miesiącu grupa katolików, w tym księża, osobistości medialne i niektórzy uczeni, podpisali list chwalący zaangażowanie byłego nuncjusza w sprawę, wskazując, że należy przedyskutować kwestię, czy można pogodzić Sobór Watykański II z Tradycją. „Ciągłość Soboru Watykańskiego II z Tradycją jest hipotezą, którą należy sprawdzić i przedyskutować, a nie traktować jako niepodważalną rzeczywistość” – podkreślono w oświadczeniu.

W odpowiedzi na zarzuty abp. Viganò, Cavadini przyznaje, że przychylnie odnosi się do zaniepokojenia katolików, „dotyczącego oczywistego zamieszania w dzisiejszym Kościele, osłabienia wiary eucharystycznej, banalizacji liturgii, mającej być dziedzictwem Soboru itp.”. „Czy jednak słuszne jest obwinianie Soboru, odrzucenie go jako pełnego błędów? Czy nie oznaczałoby to, że Duch Święty pozwolił Kościołowi popaść w ogromny błąd, dopuszczając, by pięciu papieży nauczało go entuzjastycznie przez ponad 50 lat?” – pyta Cavadini.

Zaznaczył, że wydaje się rzeczą podejrzaną, iż abp Viganò nie dostrzega nawet jednej dobrej rzeczy, będącej owocem Soboru Watykańskiego II. Przyznał, że soborowe reformy doprowadziły, szczególnie w USA do zbanalizowania liturgii, wypełnienia jej hymnami bez walorów estetycznych, zawierających błędy doktrynalne, zwłaszcza dotyczące Eucharystii. Zwrócił uwagę z drugiej strony, że sam przeżył w krajach afrykańskich wiele pięknych liturgii, które były owocem Soboru Watykańskiego II.

Teolog pochwalił również powszechne wezwanie do świętości zawarte w „Lumen gentium”, dokumencie Soboru Watykańskiego II. W tej Konstytucji dogmatycznej o Kościele przypomniano, że świętość, czyli bliskość z Bogiem, jest nie tylko domeną kapłanów i zakonników, ale wszystkich ludzi. „To jest coś, co wydawało mi się tak wzniosłe, kiedy po raz pierwszy przeczytałem go w wieku 19 lat, że pragnienie, by żyć zgodnie z tą wizją jest dziś wciąż równie mocne” – podkreśla teolog. Zaznaczył, iż w aspekcie wielu ważnych wypowiedzi teologicznych lub duszpasterskich Soboru, twierdzenie, że soborowe dokumenty noszą „nasiona” błędu teologicznego nie wytrzymuje krytyki.

„Czy Sobór Watykański II jest złym ziarnem? Czy też ziarno, o które tu chodzi, jest raczej efektem wykoślawianego wyboru teologów, by rozwinąć jeden wątek nauczania soborowego kosztem innych? Nie wspominając już o pasterzach, którzy tak priorytetowo traktują prawdziwe dobro, aby chrześcijańskie nauczanie było dostępne i zrozumiałe dla współczesnych ludzi, że bagatelizują jego wyjątkowość traktując jako żenująco przestarzałe?”
– pyta i apeluje, by katolicy, a zwłaszcza przywódcy kościelni, poważnie przeczytali dokumenty Soboru Watykańskiego II i postarali się włączyć je w swoje rozumienie Kościoła.

W komentarzach dla agencji CNA amerykański teolog zauważa, że także inne sobory w historii Kościoła były błędnie interpretowane i wzbudzały kontrowersje. Po niektórych, takich jak Sobór Chalcedoński (451 r.), kontrowersje trwały nawet przez długie wieki.

Wskazał także na przykład Soboru Nicejskiego z 325 roku, gdzie w toku dyskusji o Trójcy Świętej oświadczono, że Syn jest współistotny (homoousios) Ojcu. Cavadini przypomniał, że użytemu słowu sprzeciwiali się wówczas biskupi i teologowie, którzy zrównali wypowiedź soborową z sabelianizmem – potępioną przez Kościół herezją z III wieku. Dopiero po odróżnieniu hipostaz (osób) od ousia (substancji, istoty) dwuznaczności w tej sprawie ostatecznie wyjaśniono.

„Ale - warto podkreślić - nie był to błąd w samym nauczaniu, stanowczo nie! Jednak sam akt orzekania tworzy nową sytuację, która często wymaga dalszej interpretacji” – wyjaśnia teolog i tłumaczy, że użyte w Nicei „homoousios” było w tamtym czasie „skażonym słowem”.

„Czy nasi krytycy Soboru Watykańskiego II nie krzyczeliby w proteście, że to był błąd? Oni po prostu nie pamiętają, że nawet ten najsłynniejszy z soborów był na tyle odważny, że ryzykował użycie skażonego słowa w nowym znaczeniu, z nowym zamiarem” – stwierdza teolog i akcentuje, że w sprawach wiary „sobór powszechny jest chroniony od błędu”.

„To nie znaczy, że wszystko zostało wyrażone tak dobrze, jak mogło było być, ponieważ Duch Święty nie gwarantuje tego. To oznacza po prostu, że Kościół, w swoim autorytatywnym nauczaniu jest zachowany od jawnie błędnych deklaracji” – powtórzył Cavadini.

W historii Kościoła rzymskokatolickiego było 21 synodów powszechnych, nazywanych soborami: od Soboru Nicejskiego I (325 r.) po Sobór Watykański II (1962-1965).

CZYTAJ DALEJ

Bp Kawa: czas, abyśmy z odwagą mówili: „jestem człowiekiem wierzącym”

2020-08-12 20:54

[ TEMATY ]

wiara

chrześcijanin

franciszkanie.pl

Przyszedł czas, abyśmy z odwagą mówili: jestem człowiekiem wierzącym, ochrzczonym, chcę żyć według wartości, które noszę w swoim sercu – mówił bp Edward Kawa ze Lwowa podczas Mszy św. w czasie Wielkiego Odpustu Kalwaryjskiego ku czci Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kalwarii Pacławskiej koło Przemyśla.

W homilii bp Kawa pytał, dlaczego dzisiaj, jako ludzie wierzący, „tak często jesteśmy smutni, tak często boimy się bronić swoich wartości, tak często się lękamy, aby ktoś o nas źle nie mówił?”

– Często nawet boimy się przyznać się do tego, że jesteśmy ludźmi wierzącymi. Może właśnie przyszedł czas, abyśmy z odwagą razem za Maryją mówili te słowa: Wielbi dusza moja Pana, moje życie jest uwielbieniem Pana, jestem człowiekiem wierzącym, ochrzczonym, chcę żyć według wartości, które noszę w swoim sercu, które Bóg włożył mi w serce. I chcę, aby te wartości były naprawdę wszędzie tam, gdzie ja jestem: w moim domu, w mojej ojczyźnie. I nikt i nic, żaden system, żadna ideologia, żadna propaganda medialna czy żaden inny system nie może nam tego zniszczyć – podkreślił bp Kawa.

Nawiązując do fragmentu Ewangelii o nawiedzeniu św. Elżbiety przez Maryję, kaznodzieja ocenił, że w takim stanie, w jakim była św. Elżbieta, znajduje się Kościół katolicki w Polsce i na świecie. Odniósł się w ten sposób do ostatnich wydarzeń w Warszawie, gdzie doszło do profanacji symboli religijnych i patriotycznych.

– To są rzeczy, które są niedopuszczalne, które godzą nie tylko w naszą godność chrześcijan i katolików, ale to są rzeczy, które tak naprawdę godzą w naszą tożsamość. I nie możemy milczeć. Nie możemy być pasywnymi czy obojętnymi. „Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli” - jest to słowo, które dzisiaj bardzo mocno jest dla nas aktualne – podkreślił.

Lwowski biskup pomocniczy stwierdził, że w matce Jana Chrzciciela możemy odnaleźć siebie, ponieważ u każdego z nas rodzi się wiele pytań na temat obecnej sytuacji i każdy z nas odczuwa pewną samotność – i to nie tylko teraz, kiedy panują obostrzenia związane z epidemią.

– Przeżywamy teraz czas wielkiej samotności, kryzys. Czujemy się bardzo często niepotrzebni, jeśli nie jesteśmy produktywni, jeśli nasze życie nie przynosi sukcesów. Jeśli nie nadążamy za tym światem, to bardzo często jesteśmy właśnie w takim stanie jak Elżbieta. Wpatrując się w Elżbietę można dzisiaj dla siebie znaleźć bardzo dużo odpowiedzi. Ta, która całe życie uchodziła za przeklętą, stała się błogosławioną, dlatego że poczęła życie w swoim łonie, pod swoim sercem. Bóg zmienia przekleństwo w błogosławieństwo. I dzisiaj Bóg chce dokonać takiej przemiany w naszym życiu. Chce to, co dzisiaj jest dla nas największym ciężarem przekleństwem, aby stało się dla nas wielkim darem – mówił.

Zdaniem hierarchy, dzisiaj Kościół jest tak jak św. Elżbieta – ma w sobie życie, ale jest bardzo izolowany i marginalizowany.

Bp Kawa podkreślił, że tak jak do Elżbiety, tak dzisiaj Maryja „śpieszy dzisiaj, aby przybyć do nas, abyśmy nie byli samotni, abyśmy się nie czuli odrzuceni, czy zapomniani”.

Tegoroczny odpust jest przeżywany w wyjątkowych okolicznościach z kilku powodów. Pierwszym jest trwająca pandemia, z powodu której program uroczystości został mocno okrojony. Kolejny to uroczyste ogłoszenie dekretu o podniesieniu kościoła w Kalwarii Pacławskiej do godności bazyliki mniejszej. Dokona tego nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio podczas Mszy św. 13 sierpnia o godz. 18.00.

W tym roku przypada również 400. rocznica urodzin Andrzeja Maksymiliana Fredry, fundatora Kalwarii Pacławskiej, który rozpoczął w 1665 r. budowę pierwszego kościoła oraz klasztoru i dróżek kalwaryjskich, a w 1668 r. zaprosił franciszkanów, aby opiekowali się tym miejscem i przybywającymi pielgrzymami.

Franciszkanie chcą także uczcić 100. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II. Z tej okazji 13 sierpnia o 20.45 na placu kościelnym odbędzie się prawykonanie oratorium „Otwórzcie drzwi Chrystusowi” autorstwa Andrzeja Głowienki.

Obchody odpustu kalwaryjskiego potrwają do 15 sierpnia.

CZYTAJ DALEJ

Włochy/ Mateusz Morawiecki o Bitwie Warszawskiej w dzienniku "La Stampa"

W przypadającą w sobotę setną rocznicę Bitwy Warszawskiej w internetowym wydaniu włoskiego dziennika „La Stampa” ukazał się tekst premiera Mateusza Morawieckiego. Szef rządu napisał w nim, że rocznica bitwy to jedna z najważniejszych rocznic współczesnej wolnej Europy.

Tekst ten publikują w tych dniach media w wielu krajach świata.

Publikacja rocznicowego testu to inicjatywa pod hasłem „Opowiadamy Polskę światu" na stulecie bitwy, przygotowana przez Instytut Nowych Mediów przy wsparciu Instytutu Pamięci Narodowej.

Na stronie internetowej turyńskiej gazety premier Morawiecki napisał, że istnieją w historii „punkty węzłowe, które definiują dalszy bieg dziejów”. Jak zaznaczył, dla Polski i Europy jednym z takich momentów w XX wieku jest 15 sierpnia 1920 r., czyli dzień zwycięstwa nad wojskami bolszewickimi, „które miały przenieść ogień rewolucji komunistycznej na całą Europę Zachodnią”.

Szef polskiego rządu zauważył, że według brytyjskiego dyplomaty Edgara D’Abernona, zmarłego w 1941 r., była to 18. najważniejsza bitwa w historii świata.

„Bitwa Warszawska zasługuje na to, by była wymieniana na równi z desantem aliantów w Normandii w 1944 r. jako decydujący moment w walce z totalitaryzmem w Europie” - dodał Morawiecki.

Stwierdził, że żelazna kurtyna, którą podzielono Europę w Jałcie, spowodowała, że znaczenie tego wydarzenia dla dziejów Europy nie zapisało się w pamięci świata w sposób, na jaki zasługuje. Dotyczy to, podkreślił, zarówno kultury masowej, jak i podręczników historii.

„Pora wreszcie wypełnić te luki w pamięci europejskiej. Świętowanie rocznicy Bitwy Warszawskiej powinno mieć miejsce nie tylko w Warszawie, nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie. Nad Wisłą wygrała bowiem Polska, ale tamto zwycięstwo w ogromnej mierze dotyczyło wolności narodów Europy – wolności od totalitarnego mroku komunizmu” - stwierdził premier RP.

Przywołując odzyskanie niepodległości w 1918 r., wyraził przekonanie, że „fenomen Polski jest opowieścią o demokratyzacji innej niż zachodnioeuropejska”. To - wyjaśnił - historia demokratyzacji przy równoczesnym odzyskiwaniu niepodległości oraz podmiotowości społeczno-politycznej.

„Polska już w niecałe dwa lata po odzyskaniu niepodległości stanęła w obliczu totalitarnego zagrożenia ze strony bolszewików” - przypomniał.

„Wojna polsko-bolszewicka to moment założycielski współczesnej Polski i punkt węzłowy całej Europy, choć może nieuświadomiony. Rzeczywisty punkt starcia dwóch odmiennych cywilizacji. Nikt nie wiedział tego lepiej niż urodzony w 1920 r. Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II” - podkreślił premier. Zacytował słowa polskiego papieża: „Noszę w sobie od urodzenia wielki dług w stosunku do tych, którzy wówczas podjęli walkę z najeźdźcą i zwyciężyli, płacąc za to swoim życiem”.

„Obowiązek spłaty tego długu ciąży na nas wszystkich. 100 lat, które mija od zwycięskiej Bitwy Warszawskiej, to doskonała okazja, by przypomnieć o tym sobie i całej Europie” - stwierdził szef rządu.
(PAP)

sw/ kib/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję