Reklama

Niedziela w Warszawie

Chcą służyć Ojczyźnie

O programie Legia Akademicka i o tym, jakie korzyści daje, z Jackiem Kołotą, odpowiedzialnym za realizację programu na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, rozmawia Łukasz Krzysztofka.

Niedziela warszawska 10/2020, str. VII

[ TEMATY ]

wywiad

Uniwersytet kard. Stefana Wyszyńskiego

Legia Akademicka

Łukasz Krzysztofka

Jacek Kołota Adwokat, absolwent Wydziału Prawa Kanonicznego oraz Wydziału Prawa i Administracji, doktorant, pracownik UKSW

Łukasz Krzysztofka: Czym jest Legia Akademicka?

Jacek Kołota: To program przeszkolenia wojskowego skierowany do studentów, nawiązujący do ochotniczej formacji wojskowej utworzonej 11 listopada 1918 r. z młodzieży uczelni warszawskich. W 1929 r. Legia Akademicka (LA) została powołania do życia jako organizacja przysposobienia wojskowego słuchaczy uczelni wyższych w Polsce, w czasach PRL działalność jej została zawieszona. W 1989 r. została reaktywowana, jako stowarzyszenie skupiając studentów ochotników. W chwili obecnej program skierowany jest do studentów i studentek studiów I stopnia, II stopnia i jednolitych magisterskich, dziennych oraz zaocznych.

UKSW była w czołówce uczelni w Polsce, które wprowadziły program. Na czym polega uczestnictwo w nim?

Jest ono przede wszystkim dobrowolne. Studenci realizują dwie części programu w dwóch modułach. Pierwsza – to część teoretyczna, która prowadzona jest na uczelni i ona za nią odpowiada. Natomiast druga to część praktyczna, za którą odpowiada wojsko, i są to ćwiczenia wojskowe. Studenta powołuje się na ćwiczenia wojskowe krótkotrwałe. Odbywa on służbę i po ukończeniu jednego lub obu modułów – podstawowego jako żołnierz szeregowy bądź podoficerskiego – kończy przysięgą egzaminem podoficerskim oraz jest przeniesiony do rezerwy.

Ile osób uczestniczy w programie na UKSW?

Co roku mamy około stu osób, które deklarują chęć uczestnictwa. Nie wszystkie osoby kończą przeszkolenie z różnych powodów. Do egzaminu przystępuje 60-70 osób.

Jak długo trwa całe szkolenie?

Do sześciu tygodni. Odbywa się w wytypowanych jednostkach oraz centrach szkolenia w całej Polsce. UKSW w poprzednich edycjach realizował 30 godzin teorii. W tym roku dodatkowo jest e-learning i zajęcia prowadzone przez patronackie jednostki wojskowe.

Studenci, których kierunków najczęściej decydują się na zgłoszenie do programu?

Główne zainteresowanie programem jest wśród studentów, którzy studiują bezpieczeństwo, historię i podobne kierunki. Jest też grupa studentów, którzy z samego tylko zamiłowania chcą wejść w system wojskowy.

Co mogą zyskać uczestnicy Legii?

Program daje możliwość sprawdzenia siebie, poznania od środka wojska i ludzi, z którymi później utrzymuje się trwałe przyjaźnie i którzy mają te same zamiłowania. Pozwala także lepiej poznać historię, zdobyć większą wiedzę nt. wojska i zasad jego działania. Dodatkowo niektóre kierunki mogą mieć zaliczone praktyki.

Czy uczestnictwo w LA jest bezpłatne?

Oczywiście. W części praktycznej studenci otrzymują od wojska także uposażenie w wysokości ok. 104 zł za każdy dzień ćwiczeń oraz inne uprawnienia, jak dojazd do miejsca służby, wyprowiantowanie oraz skoszarowanie.

Po ukończeniu przeszkolenia wojskowego student zostaje żołnierzem rezerwy?

Tak. Taki student zasila potencjał obronny kraju. To jest główny priorytet tego programu – gromadzenie rezerw osobowych i szkolenie żołnierzy. Natomiast dla każdego studenta otwiera to drogę do służby wojskowej w dowolnej formie, czy jako żołnierza rezerwy i odbywania ćwiczeń w rezerwie lub pełnienia terytorialnej służby wojskowej albo nawet możliwość ubiegania się o przyjęcie do zawodowej służby wojskowej.

2020-03-03 09:47

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święta z Prymasem

Niedziela Ogólnopolska 15‑16/2020, str. 78

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

Uniwersytet kard. Stefana Wyszyńskiego

Arch. Instytutu Prymasowskiego

W Wielkanoc Prymas odprawiał Mszę św. w warszawskiej archikatedrze

Kard. Wyszyński Wielkanoc spędzał zawsze w Warszawie. Gdy mógł, przewodniczył liturgii w archikatedrze św. Jana Chrzciciela.

Celebracja Triduum Paschalnego była dla kard. Wyszyńskiego szczególnie ważna. W Wielki Czwartek wieczorem przewodniczył liturgii Mszy św. Wieczerzy Pańskiej.

Bardzo przeżywał, gdy w czasie uwięzienia nie mógł być w archikatedrze. Podobnie było w 1981 r., gdy choroba uniemożliwiła mu sprawowanie tam liturgii.

W Wielki Piątek najczęściej udawał się do Lasek. Wielką Sobotę Prymas przeżywał w swojej rezydencji na Miodowej. – Wtedy przeważnie spotykał się z siostrami zakonnymi, które składały Prymasowi życzenia – mówi Anna Rastawicka z Instytutu Prymasa Wyszyńskiego.

W Niedzielę Wielkanocną Kardynał przewodniczył Sumie pontyfikalnej w archikatedrze. Tego dnia odwiedzali go także krewni.

– W drugi dzień świąt Ojciec przyjeżdżał do domu Instytutu najpierw na ul. Marsa, a później do Choszczówki. Opowiadał nam wtedy o aktualnych sprawach, którymi żył Kościół – wspomina p. Rastawicka.

Kardynał z okazji Świąt spotykał się także z przedstawicielami różnych środowisk – księżmi, lekarzami, nauczycielami, prawnikami, młodzieżą. Do każdej z tych grup kierował słowo. Wygłaszał także orędzia do wiernych w archikatedrze.

14 kwietnia 1968 r. powiedział: „Wszyscy, bez wyjątku – maluczcy i wielcy – musimy ostrożnie postępować, abyśmy nikogo nie pomniejszyli, nikogo nie znieważyli, byśmy każdemu oddali należny szacunek”.

CZYTAJ DALEJ

Zielone Świątki, tatarak w kątki!

Po Bożym Narodzeniu i Wielkanocy przez długie wieki w sposób najbardziej uroczysty świętowano właśnie Zesłanie Ducha Świętego. Jest to jedno z najstarszych świąt Kościoła wprowadzone już w II w. To Duch Święty napełnił mocą i żywą wiarą Apostołów tak, by na całym świecie mogli głosić prawdy wiary Chrystusowej.
W początkach chrześcijaństwa święto nosiło nazwę pentekoste - pięćdziesiąt dni po Wielkiej Nocy. W Polsce, podobnie jak w innych krajach europejskich, tradycje zielonoświątkowe łączą się jeszcze z elementami obyczajów pogańskich, szczególnie z tymi, które wiązały się ściśle ze świętem rolników i pasterzy. Obfitowały one w pieśni, modlitwy, procesje błagalne wśród pól o dobry urodzaj. W narożnikach pól zatykano gałązki zieleni, by chronić od gradobicia.
Różne regiony Polski dopracowały się nieco odmiennego obyczaju zielonoświątkowego, ale wszystkie łączyła radość z tej najpiękniejszej pory roku. Domy i obejścia musiały być udekorowane kaskadami zieloności, wśród której pierwsze miejsce zajmowały brzezina, jodła, klon i tatarak. Gałęzie zatykano za obrazy i belki, układano je na sprzętach i pułapach, a podłogę wysypywano rześko pachnącym tatarakiem.
„Musiało być wszędzie zielono: w oknach, ścianach, płotach - musiało się mienić świeżym liściem (...). W okolicach Pińczowa na ten dzień mieszkańcy wsi rozrzucają tatarak po podłodze w izbach i przed sieniami, a ponadto majętniejsi włościanie pieką na te święta placek z twarogiem, powszechnie tu nazywany kołaczem” (W. Siarkowski, Materyjały do etnografii ludu polskiego z okolic Pińczowa, reprint Kielce 2000, s. 25).
Zieleń była od czasów pogańskich łączona z tymi dniami. Zielone wieńce zdobiły głowy dziewcząt, a wieńce z liści brzozy, dębu i klonu zakładano nawet na szyje koni i rogi bydła, zaś wianuszki z polnych kwiatów opasywały szyje gęsi i kaczek. Wybór liści nie był przypadkowy; delikatna brzoza miała wzbudzać miłość i sympatię, dąb zapewniał przyjaźń i długie życie, a klon - zdrowie. Wierzono, że cechy te przechodzą z liści na zwierzęta.
Zielonym Świętom towarzyszyły zabawy ludowe, m.in. gonitwy czy wdrapywanie się na wysoki słup zwany majem (np. w okolicach Bliżyna), chodzenie po domach z „gaikiem” i zbieranie datków. Nie brakowało wówczas zabaw o charakterze matrymonialnym. Zdaniem przede wszystkim Oskara Kolberga, jak i innych etnografów, zwyczaje tego święta trzeba łączyć z tradycją sobótkową. W naszym regionie była ona szczególnie związana z Łysicą i okolicami Świętego Krzyża, gdzie świętowano według wręcz pradawnego schematu pogańskiego, a ponadto łączono to z organizacją w tych dniach jarmarku.
Jeszcze w średniowieczu Kościół zwalczał te zabawy jako uporczywe pozostałości pogańskie, pozwalając tylko na „majenie obejść zielenią, jako otwieranie zielonych bram dla Ducha Świętego, aby zechciał nawiedzić domy dla oświecenia serc i umysłów mieszkańców” (H. Szymanderska, Polskie tradycje świąteczne, Świat Książki, Warszawa 2003, s. 258). W 1468 r. król Kazimierz Jagiellończyk zakazał urządzania w tych dniach zgromadzeń na Łysej Górze. Z powodu „niezliczonych, gorszących wypadków” Kościół zabraniał także surowo obrzędów na Łyśćcu, ale zebrania przeniosły się wówczas na Górę Witosławską - prawdopodobnie dawne pogańskie miejsce kultowe w Paśmie Jeleniowskim.
Zwyczaj ogni sobótkowych w drugi dzień Zielonych Świąt do niedawna bywał praktykowany w niektórych rejonach. Tak oto Władysław Anczyc pisał przed laty o sobótkach:
„Rzecz szczególna, że gdy w innych stronach Polski obrzęd ten od wieków odbywa się w wigilię św. Jana, w Krakowskiem palą sobótki w dzień Zielonych Świątek. Wieczorem od Ojcowa do Lanckorony, od Wzgórz Chełmskich aż po mogiłę Wandy, cały widnokrąg goreje tysiącami ognisk po wzgórkach, jak nieprzejrzane obozowisko wśród nocy. Przy każdym ognisku mnóstwo włościan otacza kręgiem palący się stos gałęzi i słomy, wciąż podsycany. W pośrodku bucha ciemnym płomieniem beczka smolna umyślnie na ten cel u smolarzy zakupiona. Dookoła stosu biegają chłopcy, często skaczący przez ogień, jakby przez kąpiel dla oczyszczenia grzechów...”.
Od 1931 r. Zielone Świątki stały się świętem ruchu ludowego, kiedy to stare tradycje zaczęto łączyć z wystąpieniami i wiecami ludowymi. W polskim kalendarzu Zielone Święta trwały dwa dni aż do r. 1957, kiedy to drugi dzień przestał być dniem wolnym

Charakterystyczną rośliną Zielonych Świątek jest balsamiczny tatarak, powszechnie używany od XVI w., gdyż wcześniej ta pospolita roślina, zarastająca bujnie brzegi stawów i strumieni, nie była znana.
Tatarak przywędrował z Azji. Przywieźli go do Pragi z Konstantynopola posłowie cesarscy przy tureckim dworze, skąd rozpowszechnił się po całej Europie Środkowej. Równie dobrze mógł przybyć do Polski z najazdami tatarskimi. Jednakże już w starożytności stosowany był do okadzania sprzętów i pomieszczeń. Dotąd Indianie Ameryki Północnej, gdy są zmęczeni, stosują proszek lub wywar z tataraku. Ludowe nazwy tej rośliny to: tatarczuk, tatarskie ziele, ajer, bluszcz, kalmus, łobzie, szuwar. Liście tataraku były używane jako podkładka do wypieku chleba, a jego kłącza - do pielęgnacji włosów. Bywa on także stosowany do wyrobu suchej konfitury z tataraku i kalmusówki bądź wykwintnych likierów, a także dodawany do mięs. Niestety, tego rodzaju tatarakowe tajniki kulinarne, pozostają raczej tajemnicą naszych prababek.

CZYTAJ DALEJ

Od poniedziałku nowe zasady przygotowania narzeczonych do ślubu

2020-05-31 18:25

[ TEMATY ]

małżeństwo

dekret

narzeczeństwo

moerschy/pixabay.com

Od pierwszego czerwca w kancelariach parafialnych w Polsce pojawią się nowe formularze kanonicznego badania narzeczonych. Przewiduje to dekret ogólny Konferencji Episkopatu Polski o przeprowadzaniu rozmów z narzeczonymi przed zawarciem małżeństwa kanonicznego.

Każdy z narzeczonych będzie rozmawiał z księdzem osobno. Ma to sprzyjać szczerości odpowiedzi. Ponadto narzeczeni przed udzieleniem ślubu nie będą już odpowiadać "tak" lub "nie" na niektóre z pytań zadawanych w trakcie badania kanoniczno -duszpasterskiego. Dokładniej będą weryfikowane okoliczności, które mogłyby prowadzić do stwierdzenia nieważności małżeństwa.

Biskup radomski Henryk Tomasik nie ukrywa, że dekret stawia przed księżmi większe wymagania niż to było dotychczas. - Mamy dużo rozwodów i wniosków o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Celem jest unikanie takich sytuacji, kiedy trzeba będzie stwierdzić nieważność. Dlatego badanie kanoniczno-duszpasterskie będzie bardziej szczegółowe. Wszystko po to, by sprawdzić dojrzałość relacji, a także wykluczyć sytuacje, które mogą spowodować problemy w małżeństwie – powiedział ksiądz biskup, który był gościem Radia Plus Radom.

- Wszyscy jesteśmy przerażeni dużą ilością rozwodów i małżeństw, które przeżywają kryzysy. Dlatego dzisiaj warto postawić pytanie, dlaczego w okresie narzeczeństwa zabrakło sprawdzenia dojrzałości relacji – dodał ordynariusz radomski.

Według nowych regulacji narzeczeni powinni zgłosić do parafii zamiarem zawarcia małżeństwa nie później niż trzy miesiące przed planowanym ślubem. W czasie pierwszego spotkania z narzeczonymi duszpasterz powinien poinformować ich o wymogach przygotowania bezpośredniego do małżeństwa, jak również, jakie trzeba przygotować dokumenty. Powinni wspólnie ustalić nieodległy termin celem sporządzenia protokołu przedślubnego.

Dekret dostosowuje też prawo do współczesnego języka i polskiej specyfiki, bowiem coraz częściej zawierane są związki małżeńskie z osobami niewierzącymi lub innych wyznań. Wielu Polaków chce też zawrzeć związek małżeński poza granicami Polski, np. w miejscach pielgrzymkowych, dlatego duszpasterze muszą wiedzieć jak postępować w takich przypadkach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję