Reklama

Niedziela Lubelska

Sposób na samotność

Dzienny Dom Senior+ to nowe miejsce na mapie Lublina. Przy kościele pw. Świętej Rodziny na Czubach powstała placówka wsparcia dla osób starszych i samotnych. 18 lutego ośrodek prowadzony przez miasto poświęcił abp Stanisław Budzik.

Placówka przy ul. Jana Pawła II, znajdująca się w bezpośrednim sąsiedztwie papieskiej świątyni, powstała dzięki dotacji z rządowego programu Senior+ oraz współpracy parafii i miasta. Jest odpowiedzią na potrzeby społeczeństwa, które w szybkim tempie starzeje się. Osoby po 60. roku życia to w Lublinie już ponad 30% mieszkańców.

Wspólnota wspólnot

– Gdy w 2015 r. przyszedłem do parafii pw. Świętej Rodziny, uświadomiłem sobie, że znaczną część wspólnoty stanowią osoby starsze i samotne. To bardzo ważna grupa wiernych, znajdująca się w centrum duszpasterskiej troski Kościoła – mówi proboszcz ks. prał. Tadeusz Pajurek. – Wiele z tych osób brało udział w budowie kościoła, z którym od lat są bardzo związani. Uwzględniając potrzeby seniorów, wprowadziłem na stałe do grafiku nabożeństw codzienną Mszę św. o godz. 12.00 oraz poprzedzający ją Różaniec. Z czasem okazało się, że moi parafianie chcą nie tylko wspólnie modlić się, ale też spędzać razem więcej czasu. Najpierw były to okolicznościowe spotkania z okazji świąt czy dnia chorego, a w Roku Miłosierdzia powstał Klub Seniora Ruta – opowiada duszpasterz. Kościół, znajdujący się dosłownie w centrum parafii, do którego z najodleglejszej części można dojść w 15 minut, stał się drugim domem, otwartym i przyjaznym. Mury świątyni i zabudowań parafialnych zostały powiernikiem niezliczonych modlitw, ale też opowieści seniorów o zwykłym życiu, problemach ze zdrowiem, krzyżach samotności. Wielu z nich tworzy wspólnoty modlitewne, w tym najliczniejszą, bo 400-osobową grupę Żywego Różańca. Inni formują się w Legionie Maryi lub w nowo powstałej wspólnocie wdów i wdowców.

W 2019 r. z oferty lubelskiego Zespołu Ośrodków Wsparcia skorzystało ponad 800 seniorów.

Przyjazne miejsce

Reklama

Z czasem pojawiła się możliwość zorganizowania całodziennego ośrodka wsparcia dla osób po 60. roku życia. Dom Senior+ powstał w miejscu archidiecezjalnej rozgłośni radiowej, która znalazła nową lokalizację. W ubiegłym roku w budynkach parafialnych przeprowadzony został generalny remont, dzięki któremu 200-metrowy lokal udało się dostosować do potrzeb osób starszych i niepełnosprawnych. Placówka dysponuje dużą salą z aneksem kuchennym, salą do rehabilitacji, pokojem pielęgniarskim, dwiema łazienkami oraz szatnią z indywidualnymi szafkami. W ramach likwidacji barier architektonicznych na potrzeby osób z niepełnosprawnością została zamontowana winda. – Uważam, że ta inicjatywa jest bardzo potrzebna osobom starszym, dla których samotność jest największym problemem. Gdy odwiedzam je po kolędzie lub w pierwsze piątki miesiąca, widzę, jak te osoby czekają, by ktoś do nich przyszedł, porozmawiał z nimi, wysłuchał. Dorosłe dzieci i wnuki często są daleko albo nie mają czasu dla sędziwych rodziców. Ośrodek wsparcia stwarza takim osobom nowe możliwości. Mogą nawiązywać znajomości, odkrywać talenty i rozwijać pasje, a nade wszystko dzielić się z innymi radościami i trudami życia – podkreśla ks. Pajurek.

Z myślą o seniorach

Dom seniora jest jedną z 6 placówek w mieście, sprawujących 8-godzinną opiekę nad osobami starszymi. Jest ośrodkiem pośrednim między całodobowymi domami pomocy a ponad 20 klubami działającymi kilka razy w tygodniu po 2-3 godziny. Jak wyjaśnia kierownik Ewa Krawczyk, o jedno z 40 miejsc może ubiegać się osoba, która mieszka na terenie Lublina (nie obowiązuje rejonizacja), ukończyła 60 lat i nie pracuje zawodowo. – Dzienny dom pobytu (czynny od 7.30 do 15.30) to propozycja spędzania czasu dla seniorów, którzy są lub czują się samotni. Mogą to być np. wdowy lub wdowcy, których dzieci znajdują się daleko, jak i osoby, które mieszkają w rodzinach wielopokoleniowych, ale z różnych powodów nie mają wsparcia ze strony rodziny. Warunkiem przyjęcia do naszej placówki jest zgoda na wywiad środowiskowy (rekrutację prowadzi MOPR) oraz pokrycie kosztów udziału w zajęciach i posiłków – informuje Ewa Krawczyk. Opłaty są niewygórowane, np. przy miesięcznych dochodach uczestnika rzędu 1 tys. zł koszty udziału w samych zajęciach to 30 zł, a z posiłkami 100 zł. Podopieczni muszą być też na tyle sprawni, by samodzielnie się poruszać, przy czym kule czy wózek inwalidzki nie stanowią przeszkody.

Rozmowa jak lekarstwo

– Największą chorobą naszych czasów jest samotność, brak bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem. Ludzie potrzebują rozmowy, bliskości, życzliwego gestu, dotyku ciepłej dłoni, dlatego wśród proponowanych zajęć największą popularnością cieszą się zajęcia integracyjne. Podczas nich najzwyczajniej w świecie człowiek siedzi obok człowieka, może porozmawiać, podzielić się radością lub smutkiem, wyżalić, a nawet wypłakać się. Najtrudniej jest takim osobom, które w domach mają obok siebie bliskich, a nie mają do kogo się odezwać. To jeszcze większe cierpienie niż wówczas, gdy współmałżonek już na cmentarzu, a dzieci za granicą – mówi pani kierownik. – Nasi podopieczni cenią sobie spotkania z psychologiem, zarówno te grupowe, jak i indywidualne. Mają zajęcia kulinarne, artystyczne i muzyczne, bo kochają śpiewać. Jest też gimnastyka i zajęcia z rehabilitantem. Ofertę dopełniają wycieczki, np. spacery, wyjścia do kina, na basen czy do groty solnej, a także odwiedziny w zaprzyjaźnionych placówkach – wylicza. Opiekę nad seniorami sprawuje kilkuosobowy zespół terapeutów, wśród których znajduje się pracownik socjalny. Dzięki jego pracy udaje się pomóc tym seniorom, którzy borykają się z trudnościami materialnymi. W wielu sytuacjach osoby ubogie, które wstydzą się swojej biedy i nie proszą o pomoc, otrzymują konkretne wsparcie.

Największą chorobą naszych czasów jest samotność, brak bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem.

– Z wykształcenia jestem pielęgniarką i przez dłuższy czas pracowałam na oddziale w jednym z lubelskich szpitali. 8 lat temu podjęłam pracę w Zespole Ośrodków Wsparcia i z całego serca pokochałam seniorów. Cenię ich za życiowe doświadczenie, którym chętnie dzielą się z innymi, za niezliczone przykłady pokonywania codziennych trudności. Wiele z tych osób doświadczyło wojen, biedy, chorób, cierpienia, a mimo to idą przez życie z podniesionym czołem i dają nam nadzieję. Za to ich kocham i cenię – podkreśla Ewa Krawczyk.

Dane kontaktowe: Dzienny Dom Senior+, Lublin, ul. Jana Pawła II 11, tel. (81) 466 55 60, 782 036 494, e-mail: domseniorplus@zow.lublin.eu

2020-02-25 12:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Lubelska Częstochowa

2020-08-25 13:39

Niedziela Ogólnopolska 35/2020, str. 24-25

[ TEMATY ]

Matka Boża

Lublin

Paweł Wysoki

Łaskami słynąca figura Matki Bożej Kębelskiej należy do cyklu tzw. Pięknych Madonn

Łaskami słynąca figura Matki Bożej Kębelskiej
należy do cyklu tzw. Pięknych Madonn

Wąwolnica odwiedzana jest przez tysiące pielgrzymów. Z bliskich i dalekich stron przychodzą do Matki Bożej Kębelskiej, bo od wieków wiadomo, że najlepsza z matek zawsze bierze w obronę swoje dzieci.

Sanktuarium maryjne w archidiecezji lubelskiej, położone wśród lessowych wzgórz między Nałęczowem a Kazimierzem Dolnym, początkami sięga XI wieku. W rękopisie z 1027 r., przechowywanym w klasztorze na Świętym Krzyżu, można przeczytać o Wawelnicy – „nowo założonej i świeżo do wiary świętej nawróconej osadzie”. Jej legendarnym założycielem był książę Krak, a nazwa odwołuje się do Wawelu. Według językoznawców, staropolski „wąwel” to obronny cypel. Właśnie na wzgórzu, otoczonym rzekami, powstał obronny gród, a z czasem miasto królewskie. Złota era rozwoju osady znajdującej się przy ważnym trakcie handlowym przypada na czasy panowania Kazimierza Wielkiego. Z tego okresu do dziś zachowała się gotycka kaplica zamkowa, w której znajduje się najcenniejszy skarb Wąwolnicy – łaskami słynąca figura Matki Bożej z Dzieciątkiem.

Zwycięstwo Maryi

Historia prowadzi do XIII wieku, do czasów najazdów tatarskich. Jak czytamy w parafialnej kronice: „Strasznym był rok 1278 dla Polski. Nawała tatarska zalała ją całą. Ziemia Lubelska najwięcej od innych spustoszeniu uległa, wtedy w głąb kraju krocie spieszyły barbarzyńskie zagony, tu zakładały główne swoje obozowiska, tu zwozili łupy świeżą krwią zbroczone. Spędzano krocie nieszczęśliwych jeńców przeznaczonych na niewolników chana”. Gdy Otto Jastrzębczyk, dziedzic Wąwolnicy, prowadził zwycięską bitwę pod Głuskiem Opolskim, w kębelskim lesie, gdzie Tatarzy zwozili jeńców i łupy, miało miejsce cudowne zdarzenie. Wśród zrabowanych kosztowności najeźdźcy dostrzegli figurę Matki Bożej. Wiedząc, jak wielką czcią Polacy darzą Matkę Chrystusa, tym bardziej zaczęli Ją znieważać. Ustawili figurę na kamieniu, by na oczach wiernych urządzać sobie z Niej kpiny. Wówczas „nad Matką Bożą ukazała się jasność i unosić się zaczęła w górę, na przeciwległej górze o paręset kroków stanęła na lipie, jakoby uchodząc z rąk niewiernych. Przerażeni Tatarzy jak najszybciej uciekali, tak że łupy, co nie były na wozach, i jeńców pozostawili, nie myśląc o zdobywaniu zamku. Po ich ucieczce statua Matki Bożej nazad stanęła na kamieniu”.

Łaską osłonięci

Wieść o cudzie szybko się rozniosła po polskiej ziemi. Do miejsca triumfu Maryi zaczęli przybywać pielgrzymi, wdzięczni za dar ofiarowanej im wolności. Nieopodal sławnego kamienia i lipy Otto Jastrzębczyk wzniósł drewnianą kaplicę, w której umieścił figurę Matki Bożej. Kilka wieków później ojcowie benedyktyni – którzy sprawowali duszpasterską opiekę nad pątnikami – widząc, jak wielką czcią wierni darzą figurę, i z jak odległych stron do niej pielgrzymują, wyprosili w Stolicy Apostolskiej pozwolenie na przeniesienie jej do kościoła w pobliskiej Wąwolnicy. Od 8 września 1700 r. łaskami słynąca Matka Boża Kębelska odbiera cześć w zamkowej kaplicy. Na miejscu cudownego zdarzenia pozostał kamień, nad którym zbudowano kaplicę. Także tu wciąż modlą się wierni i otrzymują za wstawiennictwem Maryi wiele łask, w tym dar uzdrowienia. Pod koniec XIX wieku, wobec szalejącej wokół zarazy, proboszcz ks. Józef Pruszkowski zaświadczył: „Widzę, że nad naszą parafią łaską Maryi jesteśmy osłonięci, jakoby płaszczem Maryi Kębelskiej”.

Złote korony

We wrześniu 1978 r., na 700. rocznicę objawień, za zgodą Ojca Świętego Pawła VI, na skronie Matki Bożej Kębelskiej zostały nałożone papieskie korony. Aktu koronacji wobec stutysięcznej rzeszy wiernych dokonał bp Bolesław Pylak. Przygotowaniem tej uroczystości zajmował się ks. Józef Gorajek, kustosz i wielki czciciel Kębelskiej Pani. Na koronację zaprosił prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego i kard. Karola Wojtyłę z Krakowa. Obydwaj znali sanktuarium w Wąwolnicy z czasów studiów i pracy na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Żaden z nich nie mógł jednak wziąć udziału w uroczystościach, ponieważ uczestniczyli w tym czasie w Rzymie w konklawe i inauguracji pontyfikatu Jana Pawła I. Nikt wówczas się nie spodziewał, że wkrótce Polak zostanie następcą św. Piotra, a koronacja w Wąwolnicy będzie ostatnią przed pontyfikatem Jana Pawła II. Od tamtego czasu, co roku, w pierwszą niedzielę września wierni gromadzą się na maryjnych uroczystościach. Poprzedza je nocne czuwanie i procesja światła do miejsca objawień w Kęble. W niedzielny poranek łaskami słynąca figura Matki Bożej przenoszona jest na plac różańcowy, gdzie z udziałem tysięcy pielgrzymów sprawowana jest dziękczynna Msza św.

Uśmiech Matki

Wierni, którzy z ufnością przychodzą do Matki, poruszeni Jej wezwaniem, by czynić wszystko, co powie Chrystus, w wąwolnickim sanktuarium znajdują ukojenie i umocnienie. Niezliczone nawrócenia oraz pojednania z Bogiem, nawet po długich dziesięcioleciach życia w mroku, są dowodem na kolejne zwycięstwa Maryi. Prowadzona od koronacji księga łask zawiera opisy tylko niektórych cudów, dokonanych przez wstawiennictwo Kębelskiej Pani. Najbardziej spektakularne są uzdrowienia i dar potomstwa dla bezdzietnych małżeństw. Grzegorz z Warszawy, dotknięty rozległą łuszczycą, powodującą na ciele bolesne i niegojące się rany, dowiedział się o Wąwolnicy od swojej siostry, która doświadczyła tu daru uzdrowienia relacji. Po czasie buntu, rezygnacji sam przyjechał na modlitwę i chociaż nie wierzył w cuda, został uzdrowiony. Podobnie jak znajdujący się w ostatnim stadium białaczki wójt z Wolbromia, zmagająca się ze złośliwym czerniakiem Kazimiera z Palikówki, umierająca na raka Justyna z Lublina czy chory na stwardnienie rozsiane ks. Stanisław. Kębelska Pani wyjednała dar zdrowia także chorej na raka Annie z Poniatowej. Na co dzień kobieta pracowała nieopodal miejsca objawień, a na „konsultacje” do Matki Bożej wysłał ją onkolog. Gdy okazało się, że jest zdrowa, usłyszała od lekarza: „Pani wie, komu to zawdzięcza. Niech pani jedzie i dziękuje Matce Bożej, bo z punktu widzenia medycyny to cud”. Ksiądz infułat Jan Pęzioł, emerytowany kustosz sanktuarium, powiedział wówczas do uzdrowionej, że Matka Boża uśmiechnęła się do niej. Swoim „uśmiechem” Maryja wciąż obdarza tych, którzy z ufnością zwracają się do najlepszej Matki.

Ksiądz Jerzy Ważny, kustosz sanktuarium, podkreśla, że: „Ponad 740 lat temu Matka Boża objawiła się w tym miejscu, aby pomagać wszystkim, którzy zwracają się do Niej z prośbą o pomoc. Od tamtej pory rzesze pielgrzymów przychodzą, by polecać swoje życie i swoje sprawy Maryi, prosić Ją o wstawiennictwo. Dziękujemy Bogu za Jego miłość i Matkę, która pomaga nam w drodze do nieba”.

Więcej na: www.sanktuarium-wawolnica.pl

CZYTAJ DALEJ

Prezydenci Polski w Watykanie

2020-09-23 19:38

[ TEMATY ]

prezydent

Franciszek

Adobe Stock

Zbliżająca się podróż prezydenta Polski Andrzeja Dudy do Włoch i jego planowane spotkanie z Franciszkiem w Watykanie jest okazją do przypomnienia dotychczasowych wizyt głów naszego państwa za Spiżową Bramą. Pierwszym, którego przyjął u siebie Ojciec Święty, był w 1991 Lech Wałęsa. Po nim do Watykanu udawali się wszyscy jego następcy, i to wielokrotnie.

Przypomnijmy, że urząd prezydenta przywrócił Sejm jeszcze Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej na swym posiedzeniu 7 kwietnia 1989 (w dwa dni po zakończeniu obrad Okrągłego Stołu), uchwalając ustawę o zmianie konstytucji i związane z nią dwie ustawy o ordynacji wyborczej do Sejmu i Senatu. Ten pierwszy dokument głosił, iż prezydent jest „najwyższym przedstawicielem Państwa Polskiego w stosunkach wewnętrznych i międzynarodowych”. Ma czuwać nad przestrzeganiem konstytucji, stać „na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa, nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium oraz przestrzegania międzypaństwowych sojuszy politycznych i wojskowych”.

Należy pamiętać, że decyzja Sejmu nie tyle ustanawiała, ile przywracała po wielu latach urząd prezydenta jako głowy państwa. Stanowisko to istniało bowiem w Polsce w okresie międzywojennym i w latach 1947-52, gdy piastował je Bolesław Bierut. Ale uchwalona 22 lipca 1962 konstytucja zniosła ten urząd, wprowadzając na to miejsce instytucję Rady Państwa – „zbiorową głowę” Polski. Odtąd przez 47 lat jej przewodniczący pełnił rolę prezydenta, choć ani nazwą, ani większością swych uprawnień nie nawiązywał do godności tego urzędu.

Przywrócenie go stanowiło jeden z najważniejszych przejawów zmian, jakie zaczęły się dokonywać w naszym kraju w 1989 roku i w latach następnych.

Pierwszego prezydenta po prawie pół wieku wybrał 19 lipca 1989 Sejm „kontraktowy”, wyłoniony w wyniku wyborów z 4 czerwca tegoż roku (a nie naród w wyborach powszechnych). Został nim gen. Wojciech Jaruzelski, co w tamtym okresie uznawano powszechnie za gest o wymiarze międzynarodowym, aby nie drażnić zbyt daleko idącymi zmianami naszych sąsiadów, zwłaszcza istniejącego jeszcze wówczas ZSRR. Posłowie głosowali imiennie, wrzucając swe kartki do urny. W procedurze wzięło udział 544 członków Zgromadzenia Narodowego, którzy oddali 537 ważnych głosów. Generał otrzymał 270 głosów, czyli dokładnie tyle, ile wynosiła wymagana większość, przeciwko były 233 osoby a 34 wstrzymały się od głosowania. Jeszcze tego samego dnia nowy szef państwa złożył ślubowanie, wymagane przez konstytucję. Swój urząd pełnił nieco ponad rok – do 9 grudnia 1990, gdy w wyniku II tury wyborów stanowisko to objął Lech Wałęsa (ślubowanie złożył 22 grudnia).

I to właśnie on jako pierwszy po wojnie prezydent Polski udał się niebawem w swą pierwszą podróż zagraniczną właśnie do Watykanu, gdzie 5 lutego 1991 przyjął go św. Jan Paweł II. W rozmowie z Ojcem Świętym szef państwa wyraził mu wdzięczność za poparcie, jakiego Stolica Apostolska i osobiście papież udzielili narodowi polskiemu na drodze do odzyskania wolności i niepodległości. Podkreślił również wielowiekowe więzi łączące Polskę z Kościołem i Stolicą Apostolską. Ponadto papież przyjął L. Wałęsę prywatnie już po zakończeniu jego kadencji 16 grudnia 1996.

Drugim szefem naszego państwa, przyjętym przez papieża-Polaka był następca Wałęsy na tym urzędzie (w latach 1995-2005) – Aleksander Kwaśniewski: nastąpiło to 15 października 1998. Rzecz znamienna, że ten wywodzący się z lewicy polityk ma na koncie najwięcej spotkań z papieżami. Jan Paweł II przyjmował go jeszcze pięciokrotnie: 8 kwietnia 2000, 26 lutego 2002, 19 maja i 17 października 2003 oraz 18 maja 2004. Poza tym tuż przed zakończeniem swej drugiej kadencji 9 grudnia 2005 odwiedził on jeszcze Benedykta XVI.

Jako trzeci wyjeżdżał do Watykanu, i to pięciokrotnie, Lech Kaczyński (prezydent w latach 2005-10). Przyjmował go tam już Benedykt XVI: 26 stycznia 2006 oraz 18 maja i 12 października 2009. Ponadto 2 kwietnia i 3 czerwca 2007 oraz 11 października 2009 prezydent uczestniczył w uroczystościach religijnych w Watykanie i z tej okazji też spotykał się z papieżem, ale były to krótkie rozmowy na Placu św. Piotra.

Następca tragicznie zmarłego pod Smoleńskiem śp. Lecha Kaczyńskiego – Bronisław Komorowski (2010-15) odwiedzał w Watykanie zarówno Benedykta XVI, jak i jego następcę Franciszka. Po raz pierwszy było to 15 października 2010, a następnie 2 maja 2011 – nazajutrz po beatyfikacji Jana Pawła II; prezydent podziękował Ojcu Świętemu za wyniesienie na ołtarze naszego wielkiego rodaka. A 26 kwietnia 2014 B. Komorowskiego przyjął już nowy biskup Rzymu – było to w przeddzień kanonizacji papieża Wojtyły a obaj mężowi stanu rozmawiali nie tylko o tym wydarzeniu, ale też o stosunkach dwustronnych i o sytuacji na Ukrainie, na której wschodzie właśnie rozpoczęła się wojna, wywołana przez Rosję.

I wreszcie obecny prezydent Andrzej Duda, pełniący tę funkcję od 6 sierpnia 2010 i który w tym roku rozpoczął swą drugą kadencję. Franciszek przyjął go dotychczas trzykrotnie: 9 listopada 2015, 5 czerwca 2016 i 15 października 2018. Rozmowy podczas pierwszej audiencji dotyczyły m.in. dwóch ważnych wydarzeń, zaplanowanych na 2016 rok: 1050. rocznicy Chrztu Polski w kwietniu i Światowych Dni Młodzieży w Krakowie w lipcu. Drugie spotkanie było krótkie, przy okazji kanonizacji w Watykanie o. Stanisława Papczyńskiego. Trzecia wizyta też była okolicznościowa, tym razem w związku z obchodami 40. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową, ale szef państwa porozmawiał dłużej z Ojcem Świętym, m.in. o Polsce, Unii Europejskiej, polityce rodzinnej i o św. Janie Pawle II. Jak powiedział później, papież z zadowoleniem wyrażał się o rządowym wsparciu rodzin, o programie 500+ i innych ważnych sprawach.

Mówiąc o wizytach głów państwa polskiego w Watykanie należy jeszcze wspomnieć o wydarzeniach „przedprezydenckich”. Najpierw w uroczystościach rozpoczęcia pontyfikatu Jana Pawła II w dniu 22 października 1978 (i nazajutrz w audiencji dla Polaków) w Watykanie uczestniczyła oficjalna delegacja z Polski, na której czele stał przewodniczący Rady Państwa (a więc wspomniana wcześniej „zbiorowa głowa państwa”) prof. Henryk Jabłoński. Była to pierwsza tak wysoka reprezentacja władz Polski u papieża po wojnie. Później Ojciec Święty raz jeszcze przyjął tego polityka – 19 maja 1983, nazajutrz po obchodach 39. rocznicy zdobycia Monte Cassino. A 13 stycznia 1987 papież Wojtyła przyjął w Watykanie następcę prof. Jabłońskiego na stanowisku szefa Rady Państwa, gen. Wojciecha Jaruzelskiego. On sam określił potem to wydarzenie jako „historyczną wizytę i wyraz nadziei, że przyniesie ona pożytek Polsce i Europie”.

Za wielki nietakt wobec papieża Pawła VI uznano natomiast zachowanie Edwarda Ochaba – ówczesnego przewodniczącego Rady Państwa – który w dniach 6-11 maja 1967 złożył oficjalną wizytę we Włoszech i nie odwiedził Ojca Świętego. Ogólnie przyjętą praktyką było i jest, że politycy – głowy państw czy szefowie rządów – podczas pobytu w Rzymie „zahaczają” o Watykan, gdzie przyjmuje ich papież. Tymczasem oficjalny przedstawiciel katolickiej Polski nie zrobił tego, a ówczesna propaganda tłumaczyła to napiętym programem jego wizyty, który ponoć nie przewidywał wizyty za Spiżową Bramą.

Na zakończenie tego krótkiego przeglądu dodajmy jeszcze, że papieże, począwszy od Pawła VI, przyjmowali na audiencjach także innych wysokiej rangi polityków z naszego kraju: premierów, marszałków Sejmu i Senatu, ministrów spraw zagranicznych.

CZYTAJ DALEJ

Jasna Góra: kolejne spotkanie z cyklu "Prymas Jasnogórski"

2020-09-24 16:17

[ TEMATY ]

Jasna Góra

prymas Polski

Bożena Sztajner/Niedziela

27 września 2020 r. JASNOGÓRSKI INSTYTUT MARYJNY zaprasza na spotkanie z cyklu: PRYMAS JASNOGÓRSKI. KRÓLEWSKA PIEŚŃ NARODU. Historia zapisana słowami i muzyką

Spotkanie z twórcami ORATORIUM o kardynale Stefanie Wyszyńskim SOLI DEO PER MARIAM - Hubertem Kowalskim i Piotrem Pałką oraz nowym dyrektorem JASNOGÓRSKIEGO INSTYTUTU MARYJNEGO - o. Grzegorzem Prusem.

Zapraszają o. Mariusz Tabulski i Małgorzata Bartas-Witan

SALA PAPIESKA 27.09.2020 GODZ 19.30 NA JASNEJ GÓRZE

W programie:

– godz. 19.30 – spotkanie w Sali papieskiej na Jasnej Górze (transmisja Radia Jasna Góra i przez kanał YouTube jasnagora.pl)

– godz. 21.00 – Apel jasnogórski

– godz. 21.30 -24.00 – Czuwanie modlitewne w kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej, w intencji dobrego przygotowania do beatyfikacji Czcigodnego Sługi Bożego Stefana Kardynała Wyszyńskiego. Przez wstawiennictwo Prymasa Tysiąclecia będziemy również błagać Boga za Ojczyznę i o ustanie epidemii w Polsce i na świecie.

– godz. 24.00 – Msza św. w intencji dobrego przygotowania do beatyfikacji Prymasa Wyszyńskiego.

/ o. Mariusz Tabulski

Jasnogórski Instytut Maryjny

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję