Reklama

Niedziela Sosnowiecka

Piękne, zwyczajne życie

Niedawno obchodziła doniosłą uroczystość – 75. rocznicę złożenia ślubów wieczystych. S. Jolanta od Dobrego Pasterza (Lucyna Duda) co prawda nie jest najstarszą żyjącą karmelitanką Dzieciątka Jezus, ale za to ma najdłuższy staż zakonny w Karmelu.

Niedziela sosnowiecka 8/2020, str. IV

[ TEMATY ]

jubileusz

śluby zakonne

karmelitanki

Archiwum zgromadzenia

Podczas jubileuszu 75-lecia profesji wieczystej

Z tej okazji w lipcu ub.r. została otoczona modlitwą przez duchownych i świeckich gości swojego jubileuszu, a nawet otrzymała list gratulacyjny od Prezydenta RP Andrzeja Dudy.

Dzieciństwo

Urodzona 24 sierpnia 1923 r. w Zdenku, w powiecie zawierciańskim, pamięta wiele ze swojego dzieciństwa. Chętnie wspomina lata najdawniejsze i swoją rodzinę: tatę, budowniczego pięknych domów i zabudowań gospodarczych, równocześnie sołtysa w rodzinnej wsi; kochającą mamę, która nauczyła ją gospodarnej dbałości o dom; dziadka, stawiającego piękne kaflowe piece; stryja Stanisława, sędzię Sądu Najwyższego w samej Warszawie czy wuja, sługę Bożego Jana Cieplaka, pochodzącego z Dąbrowy Górniczej biskupa mohylewskiego, męczennika sowieckiego komunizmu.

– Powołanie to powołanie... – odpowiada pogodnie s. Jolanta na pytanie, czy nie żałuje wyboru życia zakonnego zamiast innej drogi życiowej. – Nie pamiętam wszystkiego dokładnie – z uśmiechem wyjaśnia blisko 97-letnia siostra, zapytana o historię swoich zakonnych początków. – Kiedy usłyszałam od znajomych moich rodziców o sosnowieckich karmelitankach Dzieciątka Jezus, o tym jak żyją i co robią dla ludzi, poczułam, że to miejsce dla mnie. I tam właśnie poprowadził mnie Pan Jezus.

Reklama

Pierwsze lata w klasztorze

Siostra wspomina, że do klasztornej furty zapukała w 1941 r., w czasie szalejącej niemieckiej okupacji, tuż po zakończeniu zawodowej szkoły, w której uczyła się krawiectwa. – Stałam pod drzwiami i stałam, a potem powiedziały mi, że za cicho pukałam – uśmiecha się na to wspomnienie zakonnica.

Przez pierwsze lata w klasztorze odbywała formację duchową pod kierunkiem założycielki zgromadzenia Matki Teresy Kierocińskiej. Dobrze ją pamięta, choć młodym postulantkom nie pozwalano na wiele, nie mogła więc uczestniczyć w wielu wydarzeniach.

– Kiedy zachorowałam na szkarlatynę i miałam wysoką gorączkę, Matka się mną opiekowała. Zbadał mnie lekarz, ale leków nie było. Pamiętam, jaka była bieda. Dostałam od Matki trochę mleka w metalowym kubku... ot i całe lekarstwo. Szkarlatyna zbierała wtedy śmiertelne żniwo, nawet brat Papieża – choć lekarz – też zmarł na szkarlatynę. Myślałam, że też umrę, ale wyszłam z tego, choć jeszcze długo byłam słaba – opowiada siostra.

Reklama

Postulat s. Jolanta rozpoczęła

13 lutego 1943 r., a nowicjat – 15 lipca tegoż roku. – Moim głównym zajęciem w klasztorze przez długie lata było szycie. Całymi dniami sama, sama – zamyśla się s. Jolanta, by po chwili kontynuować opowieść. – Pierwsze lata w zgromadzeniu to był trudny czas wojny. Zdarzało się, że – podobnie jak ludność cywilna – nie miałyśmy co jeść... Szyciem zarabiałam na nasze utrzymanie. Nasz sosnowiecki dom przeżywał wtedy problemy, podobne do kłopotów ludności za klasztornymi murami: bombardowania wybijały szyby w oknach, a my, przerażone, pracą i ufną modlitwą wypełniałyśmy te straszne chwile hitlerowskiego terroru. Przetrwałyśmy dzięki Opatrzności Bożej i dobrym ludziom. Na początku było nas pięć, ale z czasem sióstr przybyło ponad 20... Pracy było dużo – snuje opowieść zakonnica. – Jako postulantki byłyśmy traktowane surowo. Kiedyś podczas wspólnej medytacji, jedna z sióstr wezwała nas do modlitwy „za tych, co nie mają głowy nad dachem” i my, młode, zaczęłyśmy się strasznie śmiać, bo kto by wytrzymał i się nie zaśmiał z takich słów. Matka, która nie słyszała wezwania i nie wiedziała, co nas tak rozbawiło, mocno nas wtedy skrzyczała, że powagi nie zachowujemy na modlitwie... Matka była bardzo dobra. Bardzo pomagała ludziom, nawet podczas wojny się nie bała i ratowała partyzantów. Chociaż miałyśmy mało, dawała im chleb, a nawet pomagała się ukrywać – siostry nie mówiły nam o tym, dla bezpieczeństwa, ale wiedziałyśmy... Pamiętam, jak zachorowała. Przyjechała z Polanki na furmance i źle się poczuła. Nawet trafiła do szpitala na jeden dzień, ale lekarze nie mieli leków i wróciła do domu. Siostry przygotowały jej pokoik na dole, w dawnej izbie dla dzieci, którymi się opiekowały wcześniej. Teraz jest tam muzeum. Pielęgnowała ją przede wszystkim s. Weronika. Matka była jeszcze młoda, miała 61 lat... Jak się pogarszał jej stan, choć nas, postulantek, nie dopuszczali za blisko, modliłyśmy się przy niej. Odwiedzali ją też rodzony brat i siostra p. Kopciowa... Potem Matka zmarła... w 1946 r. Byłam przy jej śmierci. Przed pogrzebem odprawili Mszę św., a potem ciało w trumnie na furmance przewieźli do kościoła parafialnego, gdzie teraz jest katedra. Mnóstwo ludzi przyszło na pogrzeb – płyną ciche wspomnienia.

Profesja zakonna

Pierwszą profesję s. Jolanta złożyła 17 lipca 1944 r., odnawiając ją tego samego dnia w kolejnych 4 latach i składając śluby wieczyste 25 lipca 1949 r. Wtedy trafiła do Wolbromia, gdzie przebywała do 1952 r. Przez pierwsze 3 lata, obok codziennych obowiązków, prowadziła tu pracownię krawiecką dla dziewcząt, a później szyła dla sióstr i służyła społeczności robieniem zastrzyków. Z Wolbromia przeniesiono ją do  Łodzi, gdzie oczywiście szyła, ale pracowała także jako zakrystianka w kościele parafialnym oraz służyła jako infirmerka, czyli pielęgniarka sprawująca opiekę nad chorymi.

Zgromadzenie Karmelitanek Dzieciątka Jezus, mimo trudnych komunistycznych czasów, nieustannie się rozrastało. Powstawały kolejne domy zakonne. W 1958 r. s. Jolantę przeniesiono do nowo powstającej placówki w Żdżarach k. Łodzi, a od 1967 r. pełniła obowiązki ekonomki domowej w Siennej i nadal służyła siostrom krawieckim talentem. Jubileusz 25-lecia profesji zakonnej obchodziła w domu generalnym w Sosnowcu w 1969 r. Przez 3 lata, od 1970 r., posługiwała jako ekonomka domowa w Gołkowicach, gdzie również niezastąpione były jej krawieckie umiejętności. W 1973 r. ponownie trafiła do Żdżar, gdzie została zakrystianką w kościele parafialnym w Ksawerowie, by po kolejnych 3 latach trafić jako szwaczka do Łodzi, a potem do: Czernej, Wolbromia, Wielogłów. W 1978 r. ukończyła trzymiesięczny kurs kwalifikacyjny dla pielęgniarek, zyskując fachowe kwalifikacje do służby innym. W Wolbromiu wspominano potem, że zastrzyki, które dawała, wcale nie bolały.

Poza krajem

W 1984 trafiła na 17 lat do Rzymu, gdzie też było zapotrzebowanie na jej krawieckie umiejętności. O jej pobycie w Wiecznym Mieście wspominał o. Szczepan T. Praśkiewicz OCD, który również wtedy tam przebywał. – Omadlając sprawy Ojca Świętego i nawiedzając święte miejsca, wykonywałaś cichą posługę szycia habitów zakonnych dla ojca generała, dla radnych i współbraci z całego świata, studiujących w Rzymie i pracujących w Kurii Generalnej i w Kolegium Międzynarodowym. Sam wielokrotnie korzystałem z twojej posługi krawieckiej – mówił o. Szczepan podczas jubileuszowej Mszy św. odprawionej za s. Jolantę w Wolbromiu w lipcu 2019 r.

Jak opowiada sama siostra – w Stolicy Apostolskiej regularnie uczestniczyła w środowych audiencjach papieskich, nie raz ściskając ręce „naszego” papieża, podchodzącego do wiernych.

Minęło 75 lat od profesji wieczystej.

– Podczas świąt, kiedy ludzi w Watykanie było więcej niż zwykle, żeby dostać się na Pasterkę odprawianą przez Jana Pawła II, trzeba było przyjść dobrych kilka godzin wcześniej. Stawaliśmy w kolejce do wejścia nawet przed godz. 20, ale zawsze byliśmy – wspomina z uśmiechem karmelitanka.

W 2001 r. wróciła do Polski i trafiła kolejny raz do domu w Wolbromiu. Był to czas, kiedy potrzebna była nie tylko w zgromadzeniu, ale także poważnie chorej rodzonej siostrze, nad którą sprawowała opiekę – najpierw doraźnie, a później, aż do ostatnich chwil Heleny, korzystając z eksklaustracji, poza klasztorem.

W 2004 r., wraz z nieżyjącą już s. Judytą Szwaczką, s. Jolanta świętowała w zgromadzeniu 60-lecie swojej profesji zakonnej, w otoczeniu duchownych i świeckich, dziękując za otrzymane łaski i prosząc o dalsze Boże błogosławieństwo.

Od 2015 r. s. Jolanta mieszka w Wolbromiu. Podczas jubileuszu 90-lecia fundacji tutejszego domu zakonnego w lutym 2017 r. cieszyła się jeszcze dobrą kondycją. Niestety, niefortunny upadek w 2018 r., doznana w jego wyniku kontuzja biodra i operacja uzależniły s. Jolantę od pomocy innych, nie pozwalając jej już na samodzielną aktywność. Jak podkreślają siostry opiekujące się leżącą seniorką – obecnie s. Dorota – s. Jolanta jest wciąż niezwykle pogodną, uśmiechniętą, troszczącą się o innych i nie sprawiającą problemów zakonnicą, która spędza czas na modlitwie kontemplacyjnej. I chociaż wiek robi swoje, a pamięć chwilami bywa zawodna, s. Jolanta wciąż chętnie rozmawia ze swoimi opiekunkami i odwiedzającymi ją gośćmi, dzieląc się wspomnieniami z dawnych, ciekawych czasów.

2020-02-18 10:26

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Są w Lubaniu od 700 lat

2020-06-30 12:26

Niedziela legnicka 27/2020, str. I

[ TEMATY ]

jubileusz

siostry Magdalenki

Ks. Piotr Nowosielski

Biskup legnicki w gronie sióstr, które świętują jubileusz

Siostry magdalenki od Pokuty (CSMM) w sobotę 20 czerwca obchodziły w domu generalnym w Lubaniu jubileusz 700-lecia obecności w tym mieście.

Wydarzeniu przewodniczył bp Zbigniew Kiernikowski. Do obchodów siostry przygotowywały się przez 7-letnią nowennę. Z uwagi na panującą pandemię, obchody z udziałem mieszkańców miasta przełożono na czerwiec przyszłego roku. – Miało być uroczyście. Miało być na Rynku, z udziałem mieszkańców. Miało być w gronie zaproszonych czcigodnych gości, a Opatrzność Boża dopuściła inny scenariusz wydarzeń. Nie przeraża nas to, wręcz przeciwnie – z nadzieją patrzymy w przyszłość i w myśl sentencji Owidiusza, że koniec wieńczy dzieło, wielkie świętowanie odkładamy na przyszły rok – powiedziała przełożona generalna s. M. Wiesława Kopij, która powitała biskupa legnickiego i przybyłe z różnych domów zakonnych siostry.

CZYTAJ DALEJ

USA: Rośnie zainteresowanie mediów przyszłym błogosławionym – patronem internetu

2020-07-01 18:49

[ TEMATY ]

USA

vaticannews.va

Zapowiedziana na październik br. w Asyżu beatyfikacja młodego Włocha Carlo Acutisa już teraz budzi duże zainteresowanie medialne w Stanach Zjednoczonych. Stacja telewizyjna NBC i szereg innych środków przekazu w tym kraju przedstawiły programy poświęcone temu 15-latkowi, zmarłemu w 2006 na białaczkę, który ofiarował swe cierpienia w intencji Kościoła i papieża. Wielu uważa go za „geniusza internetu” i widzi w nim przyszłego patrona tej międzynarodowej sieci.

Podkreśla się, że Acutis, urodzony w Londynie a zmarły w Mediolanie i odznaczający się głęboką wiarą, zdążył opracować przed śmiercią szereg stron interetowych, dotyczących m.in. Eucharystii, którą nazywał „drogą do nieba” oraz żywotów wielu świętych katolickich. W programie NBC przytoczono wypowiedzi matki przyszłego błogosławionego – Antonii Salzano oraz dwóch katolików amerykańskich, prowadzących programy i strony internetowe o tematyce religijnej.

A. Salzano podkreśliła, że jej syn „pod wieloma względami był po prostu normalnym nastolatkiem, który lubił gry komputerowe”, ale zarazem miał „szczególny dar od Boga, dotyczący internetu”. Zaznaczyła, że „korzystając z małego starego komputera, jaki wówczas mieliśmy, Carlo uczył się tworzenia stron internetowych i w efekcie założył w sieci katalog cudów (eucharystycznych), obejmujący cały świat”. Matka sługi Bożego podkreśliła ponadto, że jej syn „wspierał koleżanki z klasy, będące ofiarami mobbingu i pomagał bezdomnym”.

Brandon Thomson, dyrektor naczelny Catholic Voices USA, tak wspomina Carla: „Kiedy w wieku 15 lat dowiedział się, że cierpi na nieuleczalną białaczkę, wiara pomogła mu znosić to cierpienie w zupełnie inny sposób”. Dodał, że na pogrzeb chłopca przyszły tłumy ludzi, a z braku miejsca wielu stało przed kościołem. Niebawem wysłano wiele petycji do Watykanu z prośbą o jego rychłą beatyfikację. „W Kościele dokonuje się swoista rewolucja internetowa i po ustąpieniu obecnej pandemii nie będzie on już taki sam jak przedtem, podobnie zresztą jak i cały świat” – oświadczył dyrektor organizacji.

Z kolei Jay Breeden, dyrektor naczelny Catholic Faith Technologies, uważa, iż beatyfikację Carlo Acutisa można odczytać także jako przesłanie papieża Franciszka do dzisiejszego świata, zwłaszcza do młodych ludzi, że „we wzrastaniu w wierze przyszłych pokoleń katolików jest także miejsce na współczesną technologią”.

W programie NBC przypomniano też samego Ojca Świętego, który odprawił liturgię wielkanocną w tym roku on-line, a w wygłoszonym wówczas kazaniu nazwał internet „darem od Boga” i zachęcał do wykorzystania nowych technologii, aby zwłaszcza w czasie obecnej pandemii dotrzeć do 1,3 miliarda wiernych.

Dziś grób Carlo Acutisa w Asyżu jest miejscem działalności całodobowego serwisu internetowego nadawanego na żywo.

Po październikowej beatyfikacji młody Włoch może być również ogłoszony oficjalnie patronem internetu i informatyków; dotychczas miano to przysługuje nieoficjalnie św. Izydorowi, arcybiskupowi Sewilli w Hiszpanii (ok. 560-636), doktorowi Kościoła (od 1722), ze względu na jego ogromną wiedzę, z której słynął. Sporządził on m.in. 20-tomowy słownik – prawzór współczesnej encyklopedii, w której nie tylko zawarł niemal całą dostępną mu wówczas wiedzę, ale też podawał etymologie omawianych haseł.

Postać arcybiskupa jako patrona internetu wspierają zwłaszcza internauci z Półwyspu Iberyjskiego, którzy kilka lat temu na forach społecznościowych przeprowadzili plebiscyt międzynarodowy na rzecz niebieskiego opiekuna międzynarodowej „pajęczyny” a wśród zgłaszanych wówczas kandydatów znalazł się także św. Maksymilian M. Kolbe.

CZYTAJ DALEJ

List Papieża do Benedykta XVI po śmierci ks. Georga Ratzingera

2020-07-02 12:14

[ TEMATY ]

Ratzinger

VATICAN NEWS

ks. Georg Ratzinger

Franciszek napisał list kondolencyjny do Benedykta XVI po śmierci jego brata. Ks. Georg Ratzinger zmarł wczoraj w Ratyzbonie w 96. roku życia.

Franciszek wyraża uznanie za delikatność, jaką okazał mu Papież Senior, informując go o śmierci brata. Zapewnia o swym współczuciu i duchowej bliskości w tej chwili cierpienia.

Papież modli się za zmarłego „aby Pan życia w swym nieskończonym miłosierdziu wprowadził go do niebieskiej ojczyzny i obdarzył go nagrodą przygotowaną dla wiernych sług Ewangelii. Modlę się również za Waszą Świątobliwość – pisze dalej Papież – prosząc Boga Ojca, za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny, o umocnienie w chrześcijańskiej nadziei i czułe boskie pocieszenie”.

Na zakończenie Franciszek zapewnia o swej jedności z Benedyktem w przylgnięciu do Chrystusa Zmartwychwstałego, źródła nadziei i pokoju

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję