Reklama

Niedziela Kielecka

O świętość Dnia Pańskiego

Tegoroczny Dzień Judaizmu, obchodzony po raz 23. w Kościele katolickim 17 stycznia, stanowił zachętę do refleksji nad Dniem Świętym, a mottem przewodnim zostały wybrane słowa „Pamiętaj o dniu szabatu, aby go należycie świętować” (Wj 20,8).

Niedziela kielecka 5/2020, str. I

[ TEMATY ]

debata

Dzień Judaizmu

Kielce

TD

Uczestnicy debaty: ks. prof. dr hab. Przemysław Kantyka, rabin Małgorzata Kordowicz, pastor Wojciech Ostrowski

W diecezji kieleckiej jest on od 2014 r. obchodzony w Chmielniku, z inicjatywy Ośrodka Edukacyjno-Muzealnego „Świętokrzyski Sztetl”, którego misją jest badanie pamięci o dziedzictwie sztetli – polskich miasteczek licznie zamieszkałych przez wyznawców judaizmu.

Bp Rafał Markowski – przewodniczący Komitetu KEP ds. Dialogu Międzyreligijnego na ręce organizatorów skierował list, w którym wyjaśnia: „Zarówno judaistyczne przeżywanie szabatu, jak i chrześcijańskie świętowanie niedzieli nie jest marginalną praktyką religijną, lecz wynika z Bożego wezwania i stanowi jedną z najbardziej elementarnych powinności moralnych wobec Boga (…). Jest czasem uświęcenia, przeżywania łączności z Bogiem i wdzięczności za dzieło stworzenia. Dokonuje się to w gronie rodziny i całej wspólnoty wiary, przez co czas święty niesie ze sobą światło i radość dla wszystkich. Jesteśmy świadkami procesów, które stanowią zagrożenie i przyczyniają się do utraty poczucia sakralności dnia świętego”.

Ważnym punktem obchodów stała się debata pomiędzy delegatami judaizmu i Kościołów chrześcijańskich, którą poprzedziły krótkie wystąpienia gości pt. „Dzień święty, czyli jaki…? Tradycja judaistyczna, tradycja chrześcijańska”. Małgorzata Kordowicz – rabinka Gminy Wyznaniowej Warszawskiej omówiła szczegółowe punkty świętowania szabatu, z ich szerokim uzasadnieniem religijnym, wskazując także na różnice w podejściu różnych odłamów judaizmu.

Reklama

Ks. prof. dr hab. Przemysław Kantyka – konsultor Rady ds. Ekumenizmu KEP przypomniał, że chrześcijanie przejęli z tradycji żydowskiej Stary Testament, a w nim Boże przykazania, więc i to: „pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić”. – Jednak na dzień swego świętowania wybrali niedzielę – dzień zmartwychwstania Chrystusa i jednocześnie „nowego stworzenia”. Świętujemy niedzielę, aby podkreślić naszą relację do Boga Stwórcy, który jest Najświętszy, a także nasze włączenie w Zmartwychwstanie Pana. Dzień święty jest po to, aby oddać chwałę Bogu i okazać Mu miłość poprzez czynną miłość bliźniego. Dopiero na ostatku dla odpoczynku – mówił ks. Kantyka.

Dzień Święty jest po to, aby oddać chwałę Bogu i okazać Mu miłość poprzez czynną miłość bliźniego.

Z kolei pastor Wojciech Ostrowski – przełożony parafii metodystów „Ogród Oliwny” w Kielcach zaakcentował nacisk na wspólnotowe przeżywanie w niedzielę Słowa Bożego, na budowanie więzi w małych parafiach, co służy dobrej recepcji dnia świętego wśród metodystów.

Z dyskusji, która wywiązała się po debacie ostatecznie wynikało, że wymiar dnia świętego powinien mieć uwarunkowania przede wszystkim religijne, duchowe, etyczne, a dopiero potem – ekonomiczne, społeczne i wszelkie inne.

Reklama

Była także okazja do wysłuchania panelu konferencyjnego, koncertu, otwarto wystawę „Dni święte w morzu codzienności”.

2020-01-28 11:31

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kielce: diecezja pożegnała s. Grodecką - nazaretankę-poetkę i żołnierza

2020-06-26 17:55

[ TEMATY ]

poetka

Kielce

nazaretanki

zmarła

Podczas Mszy św. w kieleckiej bazylice pod przewodnictwem bp. Jana Piotrowskiego żegnano zmarłą w wieku stu lat s. Imeldę Grodecką, autorkę tomików wierszy, katechetkę, harcerkę Szarych Szeregów i żołnierza AK. Przez niemal całe życie związana była z Kielcami. Siostra Grodecka zmarła 21 czerwca.

W uroczystości wzięli udział kapłani, którzy znali zmarłą nazaretankę oraz licznie przybyłe siostry ze Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu, z kierownictwem ogólnopolskim.

W homilii bp Jan Piotrowski przypomniał, że siostra swoją miłość do Boga i ludzi najlepiej wyrażała w wierszach. Biskup wspomniał jeden z nich pt. „Już”, który stał się „pięknym wyznaniem s. Imeldy o jej miłości do Boga i ludzi. Miłość do Jezusa i Maryi Niepokalanej Jego Matki, kształtowała jej drogę” – zauważył biskup.

- Drogie siostry, jeżeli będziecie wspominać s. Imeldę, to popatrzcie na jej życie z perspektywy piękna jej szlachetnej duszy, mającej swoje źródło w łasce odkupienia – mówił bp Piotrowski, wspominają drogę życiową i „dojrzałe wybory” zmarłej nazaretanki, dokonywane w trudnych wojennych i powojennych latach.

Ludmiła Grodecka urodziła się w 1920 r. w Opocznie, ale większość jej życia jest związana z Kielcami (rodzina przeniosła się do Kielc w trzy miesiące po urodzeniu Ludmiły). Ukończyła w Kielcach Szkołę Powszechną im. Marii Konopnickiej, Gimnazjum i Liceum Św. Kingi. Świadectwo dojrzałości uzyskała w czasie okupacji na tajnych kompletach, prowadzonych przez Marię Opielińską. W tym czasie ukończyła także kurs stenotypistów i stenografów.

Od 1931 do 1939 r. należała do Związku Harcerstwa Polskiego. Od 1938 r. do wybuchu wojny oraz w ramach Szarych Szeregów Armii Krajowej prowadziła IV Drużynę im. Klementyny Hoffmanowej.

Do zgromadzenia sióstr nazaretanek wstąpiła w Kielcach w 1944r. Nowicjat rozpoczęła w Ostrzeszowie we wrześniu 1945 r. Pierwszą profesję zakonną siostra Imelda składała 2 października 1947r., a wieczystą 15 sierpnia 1953 r.

Po odbyciu formacji podstawowej podjęła pracę z dziewczętami jako wychowawczyni w internatach zgromadzenia: w Rabce, w Częstochowie i Krakowie, gdzie ukończyła Wyższy Instytut Katechetyczny.

W 1958 r. siostra Imelda wróciła do Kielc jako wychowawczyni internatu przy Szkole Królowej Jadwigi. Po zabraniu przez ówczesne władze Polski Ludowej szkół i internatów zgromadzenia – siostra pracowała jako katechetka w kieleckiej parafii św. Wojciecha, a później przez wiele lat - w biurze kieleckiej Kurii diecezjalnej.

Odznaczała się wielkim zamiłowaniem do poezji. Jest autorką kilku tomików wierszy, często własnoręcznie ilustrowanych.

Za swą patriotyczną działalność w czasie wojny w „Szarych Szeregach” i Armii Krajowej otrzymała wysokie odznaczenia: Krzyż Armii Krajowej oraz odznakę Weterana Walk o Niepodległość oraz oficerskie stopnie: podporucznika (2000 r.) i porucznika (2003).

S. Imelda Grodecka spoczęła na Cmentarzu Starym w Kielcach w kwaterze sióstr nazaretanek.

CZYTAJ DALEJ

Kościół mnie uratował

2020-06-17 11:08

Niedziela Ogólnopolska 25/2020, str. 14-15

[ TEMATY ]

świadectwo

Adobe Stock.pl

Miałam kilka lat. Nie wiem, kiedy „to” się zaczeło. Pamiętam od zawsze. Pamiętam też, że nikt nie kiwnął palcem, żeby pomóc.

Przykro mi, że moim oprawcą był mój ojciec. Przykro mi, że był tylko wiecznie bezrobotnym murarzem, alkoholikiem. Gdyby to był ktoś inny, być może pan Sekielski by mnie wysłuchał. Gdyby moim oprawcą był ksiądz, każdy by mi współczuł. Ojciec nie wzbudza już żadnej sensacji, nikogo nie obchodzi... Takich jak ja jest wiele i czujemy się gorsze od najgorszych.

Gehenna

Urodziłam się w bardzo dysfunkcyjnej rodzinie. Byłam dla wszystkich ogromnym rozczarowaniem. Moja mama spodziewała się syna, a urodziły się bliźnięta. Był to stan wojenny, zima. Półtora kilograma nieszczęścia, które każdemu w mojej rodzinie na całe życie pokrzyżowało plany. Ciągle chora i ciągle płacząca. Kula u nogi, jak to zwykle mawiali moi rodzice. Moja mama nigdy mnie nie przytuliła, nie wzięła na ręce. Nie usłyszałam od niej, że mnie kocha. Zwracała się do mnie zawsze bezosobowo – w najlepszym wypadku. Zawsze, kiedy ojciec wracał pijany do domu, brała mojego brata i uciekała.

Miałam kilka lat. Nie wiem, kiedy „to” się zaczęło. Pamiętam od zawsze. Nie miało znaczenia, czy był pijany czy trzeźwy. Ja ze swoim oprawcą i katem mieszkałam przez 13 lat pod jednym dachem. Wiedziałam, że nie mogę o tym nikomu powiedzieć. Raz próbowałam. Moja matka wyciągnęła mnie wtedy za włosy z wanny i skatowała. Wielokrotnie razem z moim ojcem przekonywali znajomych, że jestem kłamczuchą, że wymyślam, że sprawiam kłopoty. Myślę, że każdy wiedział, co się działo w naszym domu – łącznie z matką, ale każdy udawał, że tego nie widzi. Na początku płakałam, później zrozumiałam, że to gorzej, że moje cierpienie wzbudza w moim ojcu jeszcze większą agresję, że wszystko trwa przez to dłużej.

Tak samo było z biciem. Katowali mnie na zmianę, kijem od szczotki, smyczą, kablem od grzałki... Miałam ciągle powyrywane włosy, poprzecinane dłonie, którymi zakrywałam twarz, ponadrywane uszy.

Spadłam na samo dno

Kiedy byłam starsza, liczyłam w myślach od jednego do dziesięciu. To pozwoliło mi przetrwać w ciszy. Było szybciej... Kiedy ojciec miał wrócić do domu, ulgę sprawiało mi wyrywanie włosów z głowy i wykręcanie palców. Wiedziałam, że za chwilę znów „to” będzie. Byłam małą dziewczynką. Kiedy sytuacja stawała się niebezpieczna dla matki, zabierała mojego brata i uciekała. Ja sama musiałam uspokoić ojca. Na Boga, miałam tylko kilka lat!

Kiedy miałam ok. 13 lat, moja matka ostatecznie wyrzuciła ojca z domu. Było to krótko przed moją pierwszą próbą samobójczą. W wieku 14 lat byłam już uzależniona od alkoholu, a gdy miałam 17 lat, zaczęłam się leczyć psychiatrycznie na depresję. Później doszły narkotyki, leki, kolejne próby samobójcze... Spadłam na samo dno. Zatrudniłam się w nocnym klubie jako telefonistka, czyli ogólnie rzecz biorąc, jako stręczyciel. W tamtym czasie czułam się bardzo dobrze w takim środowisku. Kiedy nie było pracy, siedziałyśmy razem z dziewczynami w moim „biurze” i opowiadałyśmy sobie wzajemnie o swoim tragicznym, parszywym życiu. Prawie każda z nas przeszła to samo. Tatuś, wujek, dziadziuś, prokurator, przyjaciel rodziny... Tabletki gwałtu i gwałty... Chleb powszedni. Znam dziewczynę, która wraz z siostrą rodziła swojemu ojcu dzieci. Każdy się domyślał, cała wieś, wiedziała matka. Nikt nie kiwnął palcem, żeby pomóc. Nikt nie chciał się wtrącać...

Kiedy poznałam tę dziewczynę, jej ojciec był już bardzo chory. Prosiłam ją, żeby mimo wszystko zawiadomiła policję. Odmówiła. Powiedziała, że bardzo kocha ojca. To właśnie robi z głową molestowanie. Znam dziesiątki, jeśli nie setki podobnych historii, z wieloma dziewczynami utrzymuję kontakt, ale nigdy nie słyszałam, żeby którakolwiek z nich była molestowana przez księdza.

Ocalone życie

Rok 2012. Pierwsza Komunia św. mojego syna. Byłam wtedy daleko od Boga, bo to Jego obwiniałam za całe to bagno. Po tej uroczystości mój syn zdecydował, że zostanie ministrantem. Bałam się. Poprosiłam znajomą, żeby prowadzała go do kościoła i pilnowała. Płaciłam jej za to, z czasem jednak musiałam zacząć chodzić z nim sama. Dla mnie nieważne było, czy to ksiądz, kościelny czy nawet organista – każdy był podejrzany, każdy był wrogiem. Zaczęłam jednak się modlić, korzystać z tego, co ofiarowuje Kościół. Przez wcześniejsze lata bezskutecznie szukałam terapii dla ofiar pedofilii.

Swoją pracę rzuciłam w czasie pobytu na Jasnej Górze. Zadzwoniłam do szefowej i powiedziałam, że więcej tam nie wrócę. Za ostatnie pieniądze kupiłam sobie Pismo święte i wróciłam do domu.

Dalej jednak nie potrafiłam przebaczyć. Nie chciałam. To mnie rujnowało, ale podejmowałam walkę. Rekolekcje, rekolekcje, rekolekcje... Msza św. z modlitwą o uzdrowienie wspomnień, relacji rodzice – dzieci, dzieci – rodzice. Wyjechałam do Medjugorie. Przebaczyłam. Korzystałam również z pomocy księży egzorcystów. Wiem, że moje koleżanki znalazły pomoc w Magdalence podczas rekolekcji uzdrowienia wspomnień. Dziś też śmiało mogę powiedzieć, że mojego syna wychował Kościół. Częste rekolekcje, wyjazdy w góry, ogniska, wycieczki, podczas których spał również w seminarium. Dużo rozmawiamy o pedofilii, mój syn nigdy nie był jej ofiarą, świadkiem, nie słyszał wśród swoich kolegów o molestowaniu. Dziś jest prawie dorosłym, zrównoważonym człowiekiem. Nie pije, nie pali, nigdy nie sprawiał żadnych problemów wychowawczych. Po pierwszym filmie Sekielskiego przestał chodzić w tygodniu do kościoła, bo bał się, że będzie napiętnowany przez rówieśników. W gimnazjum wielokrotnie był prześladowany za wiarę. Brzydzę się kłamstwem i manipulacją, którymi posłużył się pan Sekielski w swoich filmach. Mnie, ofierze pedofilii, i mojej rodzinie Kościół uratował życie! Dzięki niemu dziś, od 7 lat, jestem normalnym człowiekiem. Jestem matką. Pracuję i wychowuję dzieci. Staram się pomagać w wielu fundacjach działających na rzecz obrony życia i pomocy dzieciom. W ten sposób pragnę podziękować Bogu za łaski, które otrzymałam. Zawsze będę chodzić do kościoła. Pedofil to nie ksiądz, pedofil to pedofil! Pójdzie zawsze tam, gdzie są dzieci pozostawione bez opieki. I bez względu na to, jaką pełni funkcję, należy mu się kara.

Przykro mi tylko, że wszyscy ci, którzy obrzucają kamieniami Kościół, słysząc za ścianą krzywdę innego dziecka, mówią, że to nie ich sprawa.

CZYTAJ DALEJ

Wręczenie nagrody "Arbor bona"

2020-07-05 17:08

ks. Wojciech Kania

W Domu Katolickim w Sandomierzu odbyło się wręczenie diecezjalnej nagrody „Arbor bona”– Dobrego drzewa.

Podczas uroczystości obecni byli: biskup ordynariusz Krzysztof Nitkiewicz, biskup pomocniczy senior Edward Frankowski, poseł na Sejm RP Agata Wojtyszek, burmistrz Marcin Marzec, przedstawiciele instytucji sandomierskich, kapituła nagrody i jej laureaci, duchowni oraz świeccy.

Uroczystą galę wręczenia nagród poprowadziła pani redaktor Grażyna Szlęzak – Wójcik.

Rozpoczynając tegoroczną, drugą edycję nagrody, bp Nitkiewicz, zaznaczył iż ma ona szczególny charakter z racji na pandemię, która uniemożliwiła realizację wielu planów.

ks. Wojciech Kania

Bp Krzysztof Nitkiewicz przemawia na rozpoczęcie uroczystej gali

- Dobre drzewo przynosi jednak dobre owoce niezależnie od okoliczności. Jeśli widać czasami jedynie liście, czy puste gałęzie, to przecież w pniu i w gałązkach tętni życie, żeby objawić się we właściwym czasie oraz formie. Można to odnieść do wielu naszych sióstr i braci, dających w ten sposób świadectwo swojej wierności Chrystusowi. Świadectwo składane „W porę i nie w porę”, jak powiedziałby św. Paweł apostoł. W wymiarze duchowym i materialnym, w sposób widzialny i niewidzialny dla ludzkiego oka. Przez ich kreatywność, odwagę, poświęcenie i wytrwałość, Ewangelia – Dobra Nowina rozlega się donośnie i staje się rzeczywistością. W sercach ożywa nadzieja, a każdy rok jest rokiem łaski od Pana (por. Łk 4,18) – powiedział biskup. Wyraził wdzięczność laureatom oraz wszystkim, którzy angażują się ofiarnie w diecezji.

Laureatem nagrody w kategorii ewangelizacji została pani dr Ewa Sęk, za poświęcenie na rzecz Katolickiego Domu Kultury „Arka”, Zespołu Pieśni i Tańca Racławice, Festiwalu Kultury Chrześcijańskiej „Eutrapelia”, promowanie wartości chrześcijańskich, kultury polskiej na arenie międzynarodowej, kształtowanie postaw religijnych i patriotycznych u dzieci, młodzieży i starszych.

ks. Wojciech Kania

dr Ewa Sęk nagrodzona w kategorii ewangelizacja

Nagrodę w tej samej dziedzinie otrzymała grupa katechetów, którzy od początku pandemii opracowują katechezy multimedialne. Były one szeroko wykorzystywane nie tylko w diecezji sandomierskiej ale również w innych regionach Polski i wśród duszpasterstwa polonijnego. W skład trzech zespołów weszli: ks. Maciej Charabin, ks. Radosław Koterbski, ks. Krzysztof Nowak, ks. Paweł Dobrowolski oraz Andrzej Kasperski (operator kamery), którzy nagrywali katechezy skierowane do szkół średnich. Drugą grupę katechetów tworzyli: ks. Marek Kuliński, ks. Stanisław Gurba, ks. Adam Kopeć, br. Piotr Kucharzewski, Urszula Sroka, Grażyna Ufniasz, Piotr i Magdalena Wolan, Iwona Hebda – przygotowywali katechezy skierowane do klas od V do VIII szkoły podstawowej. Trzecia grupa, to: ks. Damian Szypuła, ks. Łukasz Kołodziej, ks. Mateusz Machniak, ks. Grzegorz Słodkowski, s. Barbara Żydek, s. Ewa Kitlińska, Małgorzata Łabuz oraz Beata Kocur – przygotowywali katechezy dla dzieci najmłodszych od przedszkola do klasy IV.

ks. Wojciech Kania

Drugą nagrodę w kategorii ewangelizacja otrzymał zespół katechetów przygotowujący katechezy multimedialne.

W kategorii świadectwo życia chrześcijańskiego, nagrodę otrzymała dr n. med. Anna Paszkiewicz ze Stalowej Woli, za poświęcenie się na rzecz otwarcia i działalności Oddziału Okulistyki w Szpitalu Powiatowym w Stalowej Woli, pomoc osobom represjonowanym przez komunistów i obronę życia nienarodzonych.

W trzeciej kategorii, działalność charytatywno – społeczna, kapituła przyznała nagrodę ks. kan. Pawłowi Aniołowi, za poświęcenie się na rzecz niesienia pomocy ubogim, chorym, samotnym, utworzenie Domu Ulgi w cierpieniu im. Jana Pawła II w Ostrowcu Świętokrzyskim oraz zorganizowanie jadłodajni dla bezdomnych i wykluczonych społecznie.

ks. Wojciech Kania

ks. Paweł Anioł odbierający nagrodę w kategorii działalność charytatywno - społeczna.

Na zakończenie zebrani mogli wysłuchać występu kwartetu muzycznego w składzie: Magdalena Kotarska – sopran, Maciej Przestrzelski – skrzypce, Damian Mart – trąbka, Monika Polaczek-Przestrzelska – fortepian.

ks. Wojciech Kania

 

Nagroda „Arbor bona” – Dobrego drzewa, ma formę umieszczonych obok siebie na bordowym tle dwóch medali z brązu. Pierwszy, z herbem Diecezji Sandomierskiej, nosi na obwodzie jej łacińską nazwę „Dioecesis Sandomiriensis”. Drugi, przedstawiający Bazylikę Katedralną w Sandomierzu, opisany jest cytatem z Ewangelii w języku łacińskim: „Arbor bona fructus bonos facit” (Dobre drzewo wydaje dobre owoce, por. Mt 7,17).

Osoby nagrodzone wyłania Kapituła spośród propozycji i zgłoszeń otrzymanych od osób i instytucji, które wskazują szczególnie zasłużone osoby i uzasadniają kandydaturę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję