Reklama

Niedziela w Warszawie

Niebo dotyka ziemi

Przychodzący do tej kaplicy odczuwają szczególne wstawiennictwo Niepokalanej. A na to, że Maryja próśb słucha i przekazuje je Jezusowi, są konkretne dowody.

Niedziela warszawska 1/2020, str. 4

[ TEMATY ]

Niepokalanów

Kaplica Wieczystej Adoracji

Łukasz Krzysztofka

W Kaplicy Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu modlitwa trwa dzień i noc

Niepokalanowska Kaplica Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu przyciąga tysiące pielgrzymów z Polski i świata. Przy wejściu do świątyni franciszkanie wyłożyli dla wiernych księgę podziękowań i łask. Znajdują się w niej świadectwa cudów, które tu się dokonały – uzdrowień z chorób, pojednań w rodzinie i nawróceń.

Zakonnicy nie dzielą łask na mniejsze i większe. – Dla jednej osoby wielkim cudem będzie uzdrowienie z choroby, a dla kogoś innego pojednanie z dzieckiem – mówi o. Andrzej Sąsiadek OFMConv, proboszcz parafii.

Dla wierzących takie wyjaśnienie jest oczywistością. Sceptycy zapewne wątpiliby nadal, lecz we franciszkańskim archiwum znajduje się także świadectwo cudownego uzdrowienia wraz z opinią lekarza. A taki dowód nawet ludziom dalekim od wiary powinien dać do myślenia.

Reklama

Nie dla ciebie ta operacja

Problemy ze zdrowiem p. Bogdana zaczęły się w 2018 r., kiedy remontował mieszkanie. Bolał go kręgosłup, potem doszło drętwienie nogi. Mężczyzna nie mógł kontynuować prac w domu ani prowadzić auta. Badania pokazały, że w trzech miejscach na kręgosłupie miał przepuklinę i ucisk na nerwy. Lekarska diagnoza była jednoznaczna – operacja.

W tym samym czasie, kiedy prowadzono badania, żona zabierała p. Bogdana do Niepokalanowa. Tam prosili Maryję o uzdrowienie. Mężczyzna codziennie odmawiał też Różaniec. Pewnego dnia w czasie modlitwy w kaplicy poczuł na plecach ciepło. „Nie wiedziałem, co się dzieje, Niepokalana zabrała ból” – napisał.

Po zrobieniu tomografu okazało się, że po przepuklinie nie ma śladu. „To wszystko dzieło Niepokalanej. (…) Ona zadecydowała o moim życiu”.

Reklama

Tydzień przed planowaną operacją p. Bogdan miał też sen. „Leżałem na stole operacyjnym (...). Podeszły do mnie dwa anioły, mówiąc do mnie: «Nie dla ciebie ta operacja, nie czas», wzięły mnie pod rękę i wyprowadziły z operacyjnej sali”.

Inne niewytłumaczalne świadectwo uzdrowienia dotyczy p. Iwony, u której podejrzewano sarkoidozę płuc. Kobieta modliła się w kaplicy dzień przed pójściem do szpitala. „Prosiłam, żeby Matka Boża i Pan Jezus postawili na mojej drodze lekarzy, którzy pomogą mi przez to wszystko szczęśliwie przejść” – czytamy. Trzeciego dnia pobytu w szpitalu lekarka oznajmiła kobiecie, że jest zdrowa. „Od razu wiedziałam, że doznałam cudu” – wspomina.

Córka z matką, polityk z politykiem

Niepokalana wyprasza wiele łask pojednania. Jednym z cudów było pogodzenie się po 7 latach matki z córką. – Matka nie mogła być w kaplicy, otworzyła więc transmisję on-line w internecie i modliła się przed komputerem. Na drugi dzień rano córka zadzwoniła do niej, a godzinę później siedziały i płakały razem – opowiada o. Sąsiadek.

Matce Bożej dużo zawdzięczają także samorządowcy. W jednej z parafii proboszcz pogodził włodarzy miasta. Politycy spotkali się na Eucharystii i teraz wspólnie troszczą się o dobro miasta.

W księdze podziękowań i łask jest coraz więcej zadziwiających świadectw. Ale o. Andrzej Sąsiadek przypomina, że w wierze cuda nie są najistotniejsze. – Najważniejsze to usłyszeć głos Boga, bo Jemu najbardziej zależy na tym, abyśmy byli z Nim – podkreśla.

2019-12-31 11:21

Ocena: +7 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W Jędrzejowie jest kaplica adoracji

Powstała w obrębie klasztorno-kościelnych murów, a uroczystego przeniesienia Najświętszego Sakramentu dokonał bp Jan Piotrowski w asyście kapłanów i zakonników.

Wieczysta adoracja stawia nie tylko Jezusa Eucharystycznego w centrum, ale stanowi nawiązanie do wydarzeń właśnie tutaj, 8 wieków temu, gdy współbrat bł. Wincenty Kadłubek, zapalił wieczystą lampkę. Inspiratorem powstania tej kaplicy był bp Jan Piotrowski, który – jak mówiono podczas uroczystości – bardzo cystersów w tym kierunku motywował.

Bp Piotrowski przewodniczył uroczystej Sumie w kościele klasztornym i wygłosił homilię, przypominając znaczenie Eucharystii w życiu Kościoła i wiernych, dziękując „Bogu w Trójcy Jedynemu za dar jego pokornej obecności w Najświętszym Sakramencie”, podkreślając „tajemnicę Eucharystii”.

– Eucharystia jest darem najczystszej miłości Boga Ojca, który dał swojego Syna, abyśmy mieli życie i mieli je w obfitości – mówił biskup. Zachęcając, szczególnie w czasie wielkopostnym, do oddawania czci Jezusowi w nowo poświęconej kaplicy, zalecał: – Patrzmy z tęsknotą na Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie, trwajmy przy Nim, jak płomienie lampki wieczystej, którą właśnie tu przed ośmioma wiekami zapalił bł. Wincenty Kadłubek.

Eucharystię biskup kielecki określił jako „centrum życia Kościoła, który zawsze odradza się na nowo”, jak „to wszystko, co jest potrzebne do naszego godnego życia”.

Po zakończeniu Mszy św. bp Piotrowski w asyście księży i zakonników przeniósł uroczyście Najświętszy Sakrament, a maleńka kaplica, zaadoptowana z kościelnego sklepiku, wypełniła się tłumem wiernych.

Opat o. Rafał Ścibiorowski dziękował biskupowi kieleckiemu za „towarzyszenie w tej inicjatywie i stymulowanie do działania”, a bp. Piotrowski – wspólnocie monastycznej „za cenną inicjatywę w Roku Eucharystii”.

Kaplica adoracji Najświętszego Sakramentu w archiopactwie cystersów to pierwsze tego typu miejsce w mieście, w którym Najświętszy Sakrament będzie wystawiony na stałe.

Pomieszczenie zostało wyremontowane i wyposażone dzięki finansowemu wsparciu mieszkańców. W kaplicy zbudowano prosty ołtarz stylizowany w duchu architektury romańskiej wykonany z kamienia pińczowskiego, jako nawiązanie do budulca kościoła i klasztoru. Nad mensą ołtarzową znajduje się obraz „Jezu, ufam Tobie”, który namalował Janusz Antczak, uznawany za jednego z najwybitniejszych w Polsce malarzy obrazów Bożego Miłosierdzia. Ułożona została nowa posadzka, wstawiono kilka nowych dębowych ław oraz witraż z wizerunkiem baranka apokaliptycznego. Mosiężne tabernakulum wykonał kowal Zenon Śmietański ze „Starej Kuźni” w Jędrzejowie.

– To bardzo potrzebne miejsce, i mieszkańcom Jędrzejowa i pielgrzymom – mówi pan Józef. Inni nazywają kaplicę „spełnieniem marzeniem”, „mieszkaniem dla Pana”, podkreślają, że jest piękna i „dobra na chwilę modlitwy”.

CZYTAJ DALEJ

Abp Hoser dla „Niedzieli”: potrzeba nam miłości ojczyzny na wzór bohaterów Bitwy Warszawskiej

„Bolszewizm zatruł zachodnią cywilizację, a jego pochodną są wszystkie dzisiejsze ideologie” - mówi w wywiadzie dla Tygodnika „Niedziela” abp Henryk Hoser.

O cudownym zwycięstwie w 1920 r., bohaterskiej śmierci ks. Ignacego Skorupki, zjednoczeniu Polaków ponad podziałami i białej plamie w historii, jaką była przez lata była Bitwa Warszawska, z biskupem seniorem diecezji warszawsko-praskiej i wizytatorem apostolskim parafii w Medjugorie, rozmawia Magdalena Wojtak.

Sto lat temu na przedmieściach Warszawy nastąpił cud. Bolszewicy zaczęli się wycofywać, a plan podbicia przez nich serca Europy "po trupie Polski" legł w gruzach. Jak powinniśmy patrzeć na to wydarzenie? 

Abp Henryk Hoser SAC: - To był potrójny cud - jedności narodowej, wspólnoty modlitwy oraz działań militarnych. Zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej zawdzięczamy ogromnej mobilizacji całego społeczeństwa, które szturmowało niebo i odpowiedziało na apel biskupów, aby stanąć w obronie ojczyzny. 19 czerwca 1920 r. stolicę zawierzono Najświętszemu Sercu. Episkopat Polski na czele z prymasem kard. Edwardem Dalborem, na Jasnej Górze trzy tygodnie przed kulminacyjnym atakiem bolszewików ponowił ten akt, zawierzając Najświętszemu Sercu Pana Jezusa całą Polskę. W świątyniach miały miejsce całodzienne adoracje. Od 6-15 sierpnia odbywała się ogólnopolska krucjata modlitewna w intencji ojczyzny odmawiana w formie nowenny.
W stolicy trwały czuwania modlitewne, a z kościołów w kierunku pl. Zamkowego wyruszały procesje pokutno-błagalne. Lud Warszawy zawierzał się Matce Bożej Łaskawej, Strażniczce Polski i patronce stolicy. Modlono się także przed relikwiami św. Andrzeja Boboli.

Jaką rolę w obliczu bolszewickiej ekspansji odegrał Kościół? 

- Polscy biskupi w liście do narodu, papieża Benedykta XV oraz Konferencji Episkopatów Świata prosili o pomoc i modlitwę w intencji zagrożonego nawałą bolszewicką państwa. Pisali, że jeżeli Polska zginie, klęska grozi całemu światu, który zaleje nowy potop - potop mordów, nienawiści, pożogi i bezczeszczenia Krzyża. Pisali, że bolszewizm jest wykwitem wszelkich zasad negacji, które godzą w rodzinę, religię, system społeczny oraz ubóstwianą przez siebie wiedzę. 

14 sierpnia 1920 r. na polach walk w Ossowie, gdzie zginął z krzyżem w ręku ks. Ignacy Skorpuka, sowieci zobaczyli na niebie jasną postać. Nazajutrz Matka Boża objawiła się także w Wólce Radzymińskiej. 

- Uczestnikom Bitwy Warszawskiej, jak relacjonowali bolszewiccy jeńcy, objawiła się Matka Boża. W nocy widzieli wielką postać Maryi na tle stolicy, która ochraniała płaszczem Warszawę, a wystrzeliwane w Jej kierunku pociski odbijały się.
Od tego momentu nastąpił przełom w Bitwie Warszawskiej. Rosjanie zaczęli panikować i wycofywać się. Siły ludzkie były zbyt słabe, aby sprostać wrogowi. Objawienie się Matki Bożej załamało morale Armii Czerwonej, a skuteczne okrążenie bolszewików przez polskie wojsko od strony Wieprza przechyliło szalę zwycięstwa. Cud dokonał się 15 sierpnia 1920 r. w Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Przepowiednia Lenina, aby po trupie Polski bolszewicy dostali się serca Europy była o krok od spełnienia się. W Wyszkowie czekali już komunistyczni komisarze: Feliks Dzierżyński, Julian Marchlewski i Feliks Kon. Nie mogli doczekać kapitulacji stolicy i przejęcia władzy. Po zwycięstwie bolszewików triumfalnie planowani wjechać do Warszawy, a sowieckim żołnierzom obiecano dwudniowy rabunek stolicy Polski. Kraje europejskie nie miały świadomości zagrożenia i wykazywały się wobec naszego kraju niechętną postawą, próbowały nawet dogadać się z bolszewikami. Czesi na przykład chcieli zatrzymać pociągi z zakupioną przez nasz rząd amunicją. 

Klęska Polaków wydawała się nieunikniona. 

- Tak, ale wydarzył się cud zjednoczenia narodu polskiego. Mimo wszelkich sporów i waśni, które miały miejsce wówczas na scenie politycznej, wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że niepodległa ojczyzna jest najwyższą wartością. Zjednoczono się wobec nadchodzącego zagrożenia. Dokonała się powszechna mobilizacja. Młodych chłopców powoływano do wojska i wysyłano na front. Powstała Armia Ochotnicza, na czele z gen. Józefem Hallerem, która wydała odezwę do narodu zachęcającą do dobrowolnego wstępowania w szeregi armii. 
 

Bohaterem wojny polsko-bolszewickiej stał się młody, 27-letni kapłan, duszpasterz Legii Akademickiej. 

- Swoją ostatnią Mszę Świętą ks. Ignacy Skorpuka przed wyruszeniem na front sprawował w cmentarnej kaplicy na warszawskim Kamionku. Stamtąd wraz z młodzieżą, wśród której byli liczni uczniowie Gimnazjum im. Władysława IV, wyruszył do Ossowa. Tam z krzyżem w ręku zginął od bolszewickiej kuli. 

Według świadków tego wydarzenia kapłan śpiewał pieśń ku czci Matki Bożej, a w testamencie ks. Skorupka pisał: ,,Dług za szkołę spłacam swym życiem. Za wpojoną mi miłość do Ojczyzny – płacę miłością serca... Proszę mnie pochować w albie i stule...”. 

- Młodzież, która brała udział w walkach 1920 r. była wychowywana w wielkim patriotyzmie. Bój był wzmacniany uformowanym duchem tych młodych ludzi. 
 Wychowanie patriotyczne odgrywa bardzo dużą rolę. Wierność własnym korzeniom, a więc własnej historii, tożsamości jest gwarantem przetrwania. Powinniśmy uczyć się nie tylko na błędach naszej przeszłości, ale także umieć dostrzegać wiele dobra dokonującego się na przestrzeni dziejów, poczynając od chrztu Polski, który był początkiem polskiej państwowości. Dzisiaj potrzeba nam miłości ojczyzny na wzór bohaterów Bitwy Warszawskiej. Musimy pamiętać, że wolność i suwerenność nie są nam dane raz na zawsze. Powinniśmy umieć stanąć ponad wszelkimi podziałami, które rozdzierają polskie społeczeństwo i bronić ojczyzny poprzez sprawnie działające państwo, które zapewnia suwerenność kraju. 

Księże Arcybiskupie, dziś nie zagraża nam komunizm, ale inne ideologie, które uderzają w życie i rodzinę. Jak się bronić przed nimi? 

- Żyjemy w epoce postmodernizmu, która odchodzi od racjonalizmu i kieruje się różnymi ideologiami mającymi neomarksistowskie korzenie. To tworzenie nowoczesnego człowieka, który ma być pozbawiony tożsamości i pamięci historycznej. Widać dziś dewaloryzację człowieka, zwłaszcza słabego i bezbronnego. Potrzeba dziś wrócić do dobrze pojętej antropologii, która bierze pod uwagę nie tylko ciało, ale i duszę. Zauważmy, że zwycięstwem bolszewizmu okazał się pakt Ribbentrop-Mołotow i czwarty rozbiór naszego kraju, który został podzielony przez ateistycznych przywódców. Bolszewizm zatruł zachodnią cywilizację, a jego pochodną są wszystkie dzisiejsze ideologie. 

Przez wiele lat Bitwy Warszawskiej nie można było nazywać „Cudem nad Wisłą”. Cenzura miała wpływ na wypaczanie obrazu tego wydarzenia? 

- Oczywiście. Przez wiele lat Bitwa Warszawska była białą plamą w społecznej świadomości. W czasach komunizmu w szkołach nie mówiło się o klęsce bolszewików pod Warszawą. Akcentowano układ ryski i dowodzono, że to Lenin upomniał się o granice Polski.

Jednak miejscowa ludność pamiętała o historycznym zwycięstwie polskiego oręża. Już dekadę później zaczęły powstawać w stolicy kościoły będące wotum za Cud nad Wisłą.

Wśród wiernych była ogromna potrzebna budowania tych świątyń stanowiących wdzięczności narodu za ocalenie przed bolszewikami w Bitwie Warszawskiej. Konkatedra Matki Bożej Zwycięskiej na Kamionku, kościół Chrystusa Króla na Bródnie oraz kościół Matki Bożej Zwycięskiej w Rembertowie powstały z potrzeby serca warszawiaków i dzięki ich ofiarności. 

W Radzyminie powstaje także świątynia, wotum wdzięczności za życie i pontyfikat Jana Pawła II i zwycięską Bitwę Warszawską. Pod budowę tego kościoła wmurowywał Ksiądz Arcybiskup kamień węgielny.

- Jan Paweł II w czerwcu 1999 r. na Cmentarzu Żołnierzy Polskich 1920 r. w Radzyminie powiedział, że ma wielki dług wobec bohaterów „Cudu nad Wisłą”. Sanktuarium, któremu patronuje papież-Polak ma przypominać, że Karol Wojtyła urodził się w roku Bitwy Warszawskiej i wiele zawdzięcza Polakom broniącym ojczyzny w 1920 r. Świątynia ta powstaje na polach bitwy polsko-bolszewickiej, gdzie miały miejsce krwawe walki. Diecezję warszawsko-praską papież szczególnie zobowiązał do kultywowania pamięci o "Cudzie nad Wisłą". Dlatego też należy pamiętać o innym ważnym miejscu, jakim jest Ossów. 

Tutaj poznamy nie tylko historię wojny polsko-bolszewickiej? 


- Nieopodal grobów bohaterów 1920 r. znajduje się tablica poświęcona polskim oficerom, dowódcom oddziałów walczących w Bitwie Warszawskiej, zamordowanym potem w 1940 r. w Katyniu przez Rosjan. W Ossowie powstała także aleja pamięci, gdzie upamiętniani są ci, którzy zginęli w 2010 r. w katastrofie smoleńskiej w drodze na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. To wyraz naszego szacunku do historii i tych tragicznych wydarzeń. 

 Z abp. Henrykiem Hoserem SAC rozmawiała Magdalena Wojtak. 

CZYTAJ DALEJ

Oświęcim: polsko-niemieckie uroczystości ku czci św. Maksymiliana

2020-08-14 15:46

[ TEMATY ]

Oświęcim

św. Maksymilian Kolbe

O. Maksymilian Maria Kolbe

„Męczeństwo o. Maksymiliana z miłości do więźnia obozu było logiczną i ostateczną konsekwencją jego misyjnego zaangażowania i pracy ewangelizacyjnej” – podkreślił abp Ludwig Schick z niemieckiego Bambergu, który przewodniczył 14 sierpnia Mszy św. ku czci św. Maksymiliana Kolbego w kościele parafialnym w centrum Oświęcimia.

Po liturgii wspólnie z biskupem miejsca Romanem Pindlem arcybiskup udał się na teren Miejsca Pamięci, gdzie złożył kwiaty pod ścianą śmierci i w celi, w której 79 lat temu męczeńską śmierć poniósł o. Maksymilian.

Tegoroczne uroczystości ku czci św. Maksymiliana Kolbego w liturgiczne wspomnienie męczennika Auschwitz odbywały się jednocześnie w trzech kościołach w Oświęcimiu i podoświęcimskich Harmężach. Z powodu obostrzeń epidemicznych zrezygnowano z pielgrzymek do byłego obozu niemieckiego KL Auschwitz oraz Eucharystii nieopodal „Bloku Śmierci”.

W oświęcimskim kościele pw. św. Maksymiliana liturgii dla diecezji bielsko-żywieckiej przewodniczył abp Schick z Bambergu. Przy ołtarzu modlił się z nim biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel oraz księża dekanatu oświęcimskiego. W kościele zgromadzili się m.in. przedstawiciele władz wojewódzkich i samorządowych z prezydentem Oświęcimia.

Bp Pindel przypomniał, że abp Schick już po raz 11. uczestniczy w obchodach ku czci św. Maksymiliana w Oświęcimiu. „Jest wierny procesji, która co roku tu była, i tym uroczystościom. Chyba zasługuje na tytuł ‘przyjaciela Polski’ i ‘przyjaciela tego miasta’” – dodał ordynariusz.

Abp Schick podkreślił, że przybył do Polski, mimo pandemii, bo jest dla niego bardzo ważne, by wspominać wyznawcę pojednania i męczennika miłości bliźniego. „Również w tym roku pozwolono mi reprezentować Niemców i Niemcy, które to w okresie nazizmu wyrządziły Polsce tak wiele szkód i doprowadziły do tylu nieszczęść” – przekazał duchowny w homilii odczytanej po polsku przez ks. Jana Nowaka, dyrektora Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu.

Duchowny zachęcił, by o. Maksymilianowi, patronowi pokoju i pojednania między Polami i Niemcami, powierzyć teraźniejszość i przyszłość. Zwrócił uwagę, że biskupi polscy i niemieccy w okresie Soboru Watykańskiego II wspólnie z Pawłem VI modlili się o beatyfikację męczennika z Auschwitz. W tym kontekście współprzewodniczący grupy kontaktowej episkopatów Niemiec i Polski wspomniał liczne organizacje i fundacje niemieckie, którym patronuje polski franciszkanin.

Zdaniem duchownego, jedność i pokój w Europie są dziś zagrożone, dlatego potrzebne jest odwołanie do duchowego przesłania o. Kolbego. „Jedność i pokój są zawsze kruchą i wymagającą ciągłej opieki misją. Czujemy to w tym roku. Unia Europejska przechodzi ostateczny test. W krajach europejskich ma miejsce wiele nowych nacjonalizmów, rosną napięcia między narodami” – wyjaśnił i wskazał, że misją Kościoła XXI jest głoszenie „Ewangelii miłości Boga i zaszczepienie miłości bliźniego w sercu każdego człowieka, jak również cywilizacja miłości połączona z inkulturacją ludów i narodów”.

Jak zauważył abp Schick, dziś przesłanie Ewangelii i Kościoła traci na znaczeniu w Europie. „Odmienne wyobrażenia, poglądy na życie oraz inne nastawienia niż te w Ewangelii Chrystusa, która ukształtowała Europę, rozprzestrzeniają się coraz bardziej. Kościół i chrześcijaństwo zdają się być wypierane. Nie możemy na to pozwolić!” – podkreślił niemiecki gość i zwrócił uwagę, że za przesłanie Chrystusa Maksymilian oddał życie. „On wzywa nas wszystkich, abyśmy zrobili to samo, a przynajmniej, żebyśmy byli na to gotowi” – dodał.

„Jeśli chcemy Europy jako wspólnoty różnych narodów, także kultur, które są zjednoczone w solidarności, miłości, szacunku, potrzebujemy głosić Ewangelię, tak jak to czynił Maksymilian Kolbe” – stwierdził i zachęcił do budowania przyszłości, która nie jest oparta na globalizacji struktur gospodarczych i finansowych oraz luksusie. Wskazał, że świat potrzebuje misji ewangelizacji. „Dla ludzkiego świata, wartości, cnót Ewangelii, miłości do Boga i bliźniego, ewangelizacja staje się koniecznością” – dodał i wyjaśnił, że takie były pragnienia o. Maksymiliana.

Jak zauważył, „męczeństwo o. Maksymiliana z miłości do więźnia obozu było logiczną i ostateczną konsekwencją jego misyjnego zaangażowania i pracy ewangelizacyjnej”. Na koniec wezwał do modlitwy za wstawiennictwem o. Maksymiliana w dziele misji ewangelizacji, dążeniu do jedności i pojednania.

W tym samym czasie w salezjańskim sanktuarium Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Oświęcimiu odbyła się liturgia dla uczestników Marszu Życia Polaków i Polonii pod przewodnictwem rektora Wyższego Seminarium Duchownego Towarzystwa Salezjańskiego w Krakowie ks. Adama Paszka SDB.

Z kolei w kościele pw. Matki Bożej Niepokalanej w Harmężach modliły się wspólnoty Rycerstwa Niepokalanej pod przewodnictwem prowincjała krakowskiej prowincji franciszkanów o. Mariana Gołąba OFMConv.

Po zakończeniu uroczystości delegacje z każdej ze świątyń udały się na teren Miejsca Pamięci. Złożono kwiaty przy szubienicy – miejscu egzekucji kilkunastu więźniów – na terenie Auschwitz I. Oddano hołd zamordowanym pod ścianą śmierci. Uczestnicy uroczystości modlili się przed celą śmierci ojca Maksymiliana w Bloku 11.

***

Rajmund Kolbe urodził się 8 stycznia 1894 r. w Zduńskiej Woli. W 1910 r. wstąpił do zakonu franciszkanów we Lwowie, gdzie otrzymał imię Maksymilian. W 1912 r. rozpoczął studia w Rzymie z zakresu filozofii i teologii, uzyskując doktoraty z tych nauk, a także przyjął święcenia kapłańskie. Do Polski powrócił w 1919 r. W 1927 r. założył pod Warszawą klasztor w Niepokalanowie i wydawnictwo. Był też misjonarzem w Japonii.

28 maja 1941 r. trafił do obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. Formalnie władze obozowe zarejestrowały go jako więźnia następnego dnia. Dwa miesiące później, po ucieczce jednego z więźniów, ofiarował swoje życie za nieznanego mu Franciszka Gajowniczka, wyznaczonego na śmierć głodową.

Zmarł 14 sierpnia 1941 r., dobity zastrzykiem fenolu jako ostatni z więźniów zamkniętych w bunkrze głodowym, w podziemiach bloku 11, tzw. Bloku Śmierci.

Został beatyfikowany przez papieża Pawła VI w 1971 r., natomiast kanonizacji dokonał Jan Paweł II 10 października 1982 r.

W 1999 r. Ojciec Święty ogłosił św. Maksymiliana patronem honorowych dawców krwi. Patronuje także diecezji bielsko-żywieckiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję