Reklama

Rodzina

Więcej niż przeŻYĆ, czyli jak wytrwać w noworocznych postanowieniach

Czy i ty należysz do osób, które podejmują noworoczne postanowienia? O co chcesz walczyć w tym roku? Adam chce ogarnąć finanse, Kasia zmienić pracę, Łukasz naprawić małżeństwo. Tylko tyle i aż tyle – wszystko w nowym, 2020 r.
A ty już coś postanowiłeś?

Niedziela Ogólnopolska 1/2020, str. 50-53

[ TEMATY ]

noworoczne

postanowienia

adobe.stock.pl

Wielu ludzi na pytanie, po czym poznają, że postanowili skutecznie, patrzy ze zdziwieniem, wzrusza ramionami i pyta: No, jak to po czym? Konto będzie na plusie, praca zacznie cieszyć i znowu będziemy się dogadywać. Proste? Szalenie trudne! Dlatego statystyki mówią, że prawie 80% osób, które podjęły noworoczne postanowienia, już w marcu z nich zrezygnuje... Jest jednak grupa szczęśliwców, którym uda się wygrać bój o ważną dla siebie sprawę. Co warto wiedzieć o strategiach, aby zwiększyć swoje szanse na wytrwanie w postanowieniu?

Zarządca to nie właściciel

Przede wszystkim trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego ta właśnie sprawa jest dla mnie na tyle ważna, że chcę podjąć wysiłek, by zawalczyć o lepsze. Może problemy finansowe spędzają mi sen z powiek – żona ma pretensje, bo znowu odcięli gaz, nie mówiąc o tym, że nie mam za co naprawić auta czy wysłać dzieci na ferie. Może nie wiem, jak to wszystko rozwiązać, i choć nikomu się do tego nie przyznam – bardzo się boję. Jeśli znalazłem w sobie tyle odwagi, że postanowiłem zawalczyć o stabilność finansową, to już odniosłem zwycięstwo. Dlatego w noworoczne postanowienie mogę wejść z pewnością człowieka sukcesu – że wiem, jak wygrywać, a jednocześnie z pokorą wynikającą ze świadomości, iż problemy nie powstały bez mojego udziału i sam z siebie nie zdołam z nich wyjść. Taka postawa pomoże mi w odnowieniu wiary, że choć jestem zarządcą mojego życia i wszelkich dóbr z nim związanych, to jego właścicielem jest ktoś inny – Wszechmogący, który zwłaszcza w sytuacji kryzysowej czeka na zdanie sprawy z mojego zarządu i na moją prośbę o pomoc. A On nigdy nie odmawia. Gdy powierzę Mu finanse mojej rodziny i poproszę o pomoc w gospodarowaniu nimi, muszę być uważny na znaki, sytuacje, ludzi. Pozostaje mi zrobić wszystko, co w mojej mocy, a jednocześnie liczyć się z tym, że ingerencja mocy Boga przekroczy moje wyobrażenia.

Samoświadomość i misja

Mnożenie postanowień działa przeciwskutecznie. Warto się zastanowić, co jest dla mnie najważniejsze
– pomocne w tym będą emocje, których doświadczam, a zwłaszcza odpowiedź na pytanie, o czym mnie one informują. Jeśli chęć zmiany w moim życiu ogniskuje się, dajmy na to, wokół tematu pracy, to warto zapytać siebie, co czuję, gdy myślę o swojej pracy – o tym, co robię, o szefie, współpracownikach. Jeśli są to nieprzyjemne uczucia, takie jak frustracja, złość, bezradność, żal itp., to trzeba się zastanowić, jak mogę sobie pomóc. Może muszę popracować nad skuteczną komunikacją, tak by pracodawca czy pracownicy usłyszeli o moich potrzebach i byśmy wspólnie podjęli decyzję co do stosownych zmian. A może powinienem zacząć oddziaływać na samego siebie, by pracować rzetelniej – często zwiększone zaangażowanie zwiększa efektywność i poczucie satysfakcji wewnętrznej. A może zrobiłem już to wszystko i jeszcze więcej, a mimo to z każdym tygodniem czuję się coraz bardziej wypalony... W takim razie jest to czas na stworzenie osobistej misji na cały rok, dotyczącej tego, co jest dla mnie ważne i jakimi wartościami chcę się kierować w pracy. Misję najlepiej spisać na pięknym papierze, oprawić albo zalaminować, a potem jeden egzemplarz umieścić w pracy, a drugi w domu, tak by w każdej chwili móc do niej zajrzeć. Wierność takiej osobistej misji pomaga wytrwać w postanowieniu zmiany pracy, choć niejednokrotnie ta zmiana dotyczy nawyków działania. Jeśli dochodzi do zmiany firmy, w której pracujemy, czy stanowiska, na którym jesteśmy zatrudnieni, to dzięki zwiększonej samoświadomości wybieramy opcję adekwatną do naszych potrzeb i możliwości, minimalizując ryzyko błędu w wyborze. Zamknięcie tej misji w ramach jednego roku pomaga ograniczyć ryzyko związane ze słomianym zapałem czy brakiem decyzyjności.

Reklama

Perspektywy rzeczywistości

Musimy bardzo precyzyjnie nazwać rzeczywistość, w której żyjemy, by móc ją zobaczyć w całym bogactwie perspektyw. Zmiana bowiem dokonuje się tu i teraz. Jeśli postanawiam w tym roku poprawić relacje w małżeństwie, to określając tu i teraz, muszę pomyśleć nie tylko o mojej sytuacji, ale także o sytuacji mojej żony/mojego męża i sytuacji moich dzieci, każdego z osobna – jeśli mam ich kilkoro. Może moja rzeczywistość jako męża to bardzo intensywna praca. Ze swojej perspektywy robię wszystko, żeby utrzymać rodzinę. Jeśli do tego udaje mi się od czasu do czasu poczytać młodszym dzieciakom książeczki, a z nastoletnim synem wybrać się na strzelnicę czy ściankę wspinaczkową, widzę siebie jako oddanego rodzinie ojca i bardzo trudno mi zrozumieć frustrację żony, która nie raz rzuca, że ma już tego dość. Żeby zdjąć klapki z oczu, muszę zobaczyć rzeczywistość naszego małżeństwa także z perspektywy żony. Bo jej oczami widać przepalone żarówki i cieknące krany, płacz małych dzieci, brak wsparcia w wielogodzinnej opiece nad nimi. Ona zaczyna wątpić w to, że ją jeszcze kocham. Z perspektywy moich dzieci natomiast rodzice cały czas się kłócą i nie mają dla nich czasu, zaczynają podejrzewać, że to one są winne, i coraz częściej czują się niepotrzebne. Żeby wyjść z zaklętego kręgu naszych ograniczających przekonań (przecież muszę pracować, żona przesadza, samo się nie zarobi, dzieci są nieznośne), muszę przede wszystkim uzmysłowić sobie, że po to Bóg dał mi dwoje uszu, a jedne usta, żebym więcej słuchał, niż mówił. Jeśli uda mi się chociaż raz w tygodniu zabrać żonę na spacer czy kawę, to może usłyszę w końcu, że za mną tęskni. Gdy jej wysłucham, może i mnie uda się podzielić z nią uczuciami i potrzebami. Nie oceniając się i nie obwiniając, spróbujemy nawzajem zrozumieć nasze problemy i słabości. A to z kolei może zaprowadzić nas do nowego początku w naszej relacji. Pamiętajmy jednak, że wzajemne przebaczenie i zmiana jakości relacji to proces. Nasze emocje potrzebują czasu, by czułość, empatia i gesty dobrej woli mogły wypełnić wcześniejsze braki.

Opcje i wybór

Aby skutecznie postanowić, musimy wiedzieć, jakie mamy opcje. Bo często do celu prowadzi kilka dróg. Kiedy wybierzemy jedną z nich, musimy być zdecydowani i wierni. Tylko wtedy nasze postanowienie stanie się faktem. Jeśli czujesz, że pomocna będzie czyjaś wspierająca obecność, znajdź sobie przyjaciela zmiany i poproś go o uwagę i wsparcie. Być może to właśnie ty i ja w tym roku mamy szansę odmienić nasze życie na lepsze. Gdzieś w głębi serca doskonale wiemy, czego tak naprawdę pragniemy. Wiemy, jaki aspekt naszego życia potrzebuje zaangażowania i przemiany. Wybór należy do mnie i do ciebie. Bo w naszych rękach jest jakość naszego życia i to właśnie my możemy sprawić, że zaczniemy doświadczać głębiej i mocniej. Zarówno mnie, jak i tobie chodzi przecież o coś znacznie więcej niż żeby tylko przeżyć! >>n

S. Maria Julita, józefitka Mistrzyni nowicjatu

Kiedyś usłyszałam słowa, by wyprzedzać dziękczynieniem to, co mnie czeka danego dnia. Podjęłam postanowienie, by żyć bardziej dziękczynieniem.

Reklama

Po przebudzeniu dziękuję Bogu za rozpoczynający się dzień i powierzam Mu z wdzięcznością wydarzenia, które są przede mną, także te, o których nawet nie wiem - bo rzeczywistość bywa zaskakująca. Czasem trudniej podziękować, bo tak po ludzku pewnych spraw wolałabym uniknąć, więc proszę Go o łaskę dziękczynienia.

Wdzięczność uczy mnie przyjmowania codzienności, takiej jaka jest tu i teraz - z radościami i troskami, z nowymi wyzwaniami; akceptacji i większej wyrozumiałości dla tych, których Bóg stawia na mojej drodze. Wskazuje, że życie jest darem i odkrywaną tajemnicą. Wszystko, co mnie spotyka, pochodzi od miłującego Boga. Jego wolą jest, by dziękować w każdym położeniu. Dziękczynienie prowadzi mnie do zawierzania Bogu, pozwala mi ufać, że to dobry Bóg ogarnia wszelkie wydarzenia, jest w nich obecny i towarzyszy swoją łaską.

Marzanna i Sławomir Sokołowscy

Małżeństwo od ponad 30 lat, rodzice i dziadkowie.
Odpowiedzialni za częstochowski ośrodek Spotkań Małżeńskich - www.spotkaniamalzenskie.pl ; e-mail: smczwa@gmail.com

Dwa lata temu podjęliśmy postanowienie, że bardziej się zaangażujemy w rozwój ośrodka Spotkań Małżeńskich w Częstochowie. Służbę w tym ruchu umieściliśmy w naszej hierarchii wartości zaraz po rodzinie, która jest na pierwszym miejscu. Było to postanowienie bardzo trudne, ponieważ wymagało ograniczenia pracy zawodowej, a także rozluźnienia kontaktów z przyjaciółmi i ze znajomymi. Musieliśmy też dostosować terminy naszych wyjazdów wypoczynkowych.

Motywował nas fakt, że weekend Spotkań Małżeńskich pomógł nam odnowić więź małżeńską oraz wzmocnić więzi rodzinne z naszymi nastoletnimi wówczas dziećmi. Uczestnictwo w Spotkaniach Małżeńskich dało nam i naszemu małżeństwu bardzo wiele, dlatego też chcieliśmy dać z siebie więcej, bo charyzmatem naszego ruchu są zdolność dzielenia się darem dialogu oraz inspirowanie innych do podjęcia dialogu w swoich związkach. Zachętą była także misja ruchu.

Rozpoczęliśmy żmudną pracę od podstaw, ustaliliśmy stałe terminy spotkań na cały rok z góry, prowadziliśmy akcję informującą małżeństwa, polegającą na przypominaniu o spotkaniach, oraz utrzymywaliśmy z nimi stały kontakt telefoniczny i e-mailowy. Pomimo tylu działań małżeństwa tylko sporadycznie uczestniczyły w spotkaniach. My jednak cierpliwie trwaliśmy w nadziei, że to się zmieni, i każde spotkanie starannie przygotowywaliśmy. To doświadczenie trwało rok i nauczyło nas cierpliwości, wytrwałości i jeszcze większej staranności w przygotowywaniu spotkań. Wspólnie modliliśmy się, aby Bóg pomógł nam się zatroszczyć o to dzieło.

Nasza determinacja spowodowała w końcu, że na spotkaniach zaczęły się stale pojawiać małżeństwa, które często przychodziły ze swoimi dziećmi. Zaczęło przybywać nowych animatorów. Chęć współpracy z nami wyrażają nowi kapłani oraz siostry zakonne. Wzrosła frekwencja na rekolekcjach weekendowych. To czas, w którym małżeństwa z bardzo różnym stażem i w różnej sytuacji mogą odnowić swoją więź, wykorzystując do wzajemnego zbliżenia zasady dialogu:

• słuchanie przed mówieniem;
• rozumienie przed ocenianiem;
• dzielenie się przed dyskutowaniem; a nade wszystko przebaczanie.
Czujemy satysfakcję, że wytrwaliśmy w naszym postanowieniu. Na własne oczy widzimy efekty opieki Pana Boga, który zatroszczył się o swoje dzieło, a my jesteśmy jedynie narzędziami w Jego rękach.

Gabriela Hulbój, żona od 12 lat, mama 3 dzieci, anglistka, fotograf

Miałam pracę, która od zawsze była moim wielkim marzeniem. Bardzo dobrze się w niej czułam, była to jednak praca na pełny etat i coraz trudniej było mi godzić z nią macierzyństwo. Kiedy pojawiło się drugie dziecko, zaczęłam na poważnie myśleć o fotografii, która do tej pory była moim hobby. Mimo wielu obowiązków, przy wsparciu męża, który cały czas we mnie wierzył i z niczym nie poganiał, udawało mi się ułożyć wszystko tak, żeby znaleźć chwilę na rozwijanie się na polu fotografii. Po urodzeniu się naszego trzeciego dziecka, postanowiłam zaryzykować i zostawić pracę stałą. Zależało mi na takiej, która sprzyja rodzinie. W tzw. wolnym zawodzie mogę sama regulować czas pracy. Niesie ona też ryzyko - dzisiaj są klienci, jutro ich nie ma. Stwierdziłam jednak, że chcę być bardziej z rodziną i wolna w tym, co robię, biorąc pod uwagę wszelkie konsekwencje. To był mój świadomy wybór. Zaryzykowałam i to była bardzo dobra decyzja. Co jakiś czas jednak zatrzymuję się na chwilę i sprawdzam, jakie są tego owoce dla mnie i mojej rodziny. Studio fotograficzne rozwija się bardzo dobrze, lubię to, co robię, ale nawet dobre postanowienia mogą zająć zbyt wiele czasu, więc czuwam i weryfikuję ilość pracy. Dla mnie ważne jest to, że nie brakuje mnie dzieciom, a jednocześnie mam przestrzeń na pracę, która daje mi sporo satysfakcji.

Aleksandra i Jerzy Nitkiewiczowie
Są małżeństwem od 18 lat, mają pięcioro dzieci. Jerzy jest z zawodu radcą prawnym i mediatorem w trakcie szkolenia, Aleksandra – coachem i polonistką. Są doradcami życia rodzinnego – pracują z małżeństwami i narzeczonymi. Od początku swojego małżeństwa czerpią z duchowości Wspólnoty Bożego Ojcostwa, a od kilku lat ze Spotkań Małżeńskich, w ramach których posługują także jako animatorzy.

2019-12-31 08:43

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czy jesteś zdrowy?

Niedziela świdnicka 5/2020, str. V

[ TEMATY ]

spotkanie

bp Ignacy Dec

spotkanie opłatkowe

noworoczne

Ks. Grzegorz Umiński

Spotkanie noworoczne z grupami apostolskimi

W katedrze świdnickiej odprawiona została Msza św. i odbyło się noworoczne spotkanie bp. Ignacego Deca z grupami apostolskimi parafii katedralnej. W Eucharystii poprzedzającej spotkanie ksiądz biskup przestrzegł, aby nie uważać się za zdrowego.

W spotkaniu 18 stycznia uczestniczyli członkowie Żywego Różańca, Honorowej Straży Najświętszego Serca Pana Jezusa, Koła Radia Maryja oraz Towarzystwa Przyjaciół Wyższego Seminarium Duchownego. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił bp Ignacy Dec.

W kazaniu ksiądz biskup nawiązał do słów Ewangelii wg św. Marka, które opisują powołanie na jednego z uczniów Chrystusa – celnika Lewiego, który z czasem stał się gorliwym apostołem i ewangelistą – św. Mateuszem. – Powołanie Lewiego mogło się wydawać niezrozumiałą i zaskakującą decyzją, ale czas pokazał, że wybór był właściwy. My oceniamy ludzi dość powierzchownie, z pozorów, natomiast Jezus widzi dogłębnie. My patrzymy na cechy zewnętrzne, a On zagląda w serce i dlatego rozstrzyga bezbłędnie. Miejmy świadomość naszych słabości. Czujmy się grzesznikami, nie uważajmy się za zdrowych, bo gdy uważamy się za zdrowych, a jesteśmy faktycznie chorzy, to nasza choroba jest szczególnie niebezpieczna – podkreślił.

Po Mszy św. odbyło się spotkanie z grupami apostolskimi, podczas którego była okazja do złożenia sobie życzeń i porozmawiania. Ksiądz proboszcz prał. Piotr Śliwka w okolicznościowej laudacji podziękował za zaangażowanie w życie parafii i za modlitwy, którymi otaczają wierni parafię katedralną.

Nad przygotowaniem spotkania czuwały wspaniałe panie gospodynie, które w uroczystym poczęstunku podjęły przybyłych gości.

CZYTAJ DALEJ

Komunia Święta i na rękę i do ust

2020-05-26 17:43

[ TEMATY ]

Msza św.

komunia święta

Bożena Sztajner/Niedziela

Przy okazji pandemii rozgorzał na nowo spór dotyczący sposobu przyjmowania Komunii Świętej. Jakie formy jej przyjmowania są dozwolone w Kościele Katolickim? Czy któraś z nich jest godniejsza? I czy kapłan ma prawo odmówić wiernemu udzielenia Ciała Pańskiego ze względu na preferowany przez niego sposób komunikowania? Na te i inne pytanie odpowiadał ksiądz Paweł Cieślik.

Liturgista przypomniał równocześnie historię przyjmowania Ciała i Krwi Pańskiej w liturgii rzymskiej - W starożytności komunikowano (przyjmowano Komunię Świętą) pod dwiema postaciami. Ciało Pańskie przyjmowano w taki sposób, że dłonie - osoba przystępująca do Komunii, miała złożyć, tak jakby na kształt krzyża, i właśnie na jedną z tych dłoni kapłan kładł konsekrowana hostię - Ciało Pańskie. Wierni je spożywali, a następnie udawali się obok do diakona, spożywając Krew Pańską z kielicha. Taka forma przyjmowania Komunii Świętej, istniała mniej więcej do IX wieku.

CZYTAJ DALEJ

13 misjonarek i misjonarzy otrzymało Krzyże misyjne

2020-05-28 18:29

[ TEMATY ]

Warszawa

krzyż

misjonarze

misjonarki

ks. Zbigniew Sobolewski / BP KEP

Za chwilę zostaną Wam przekazane krzyże, które będą Wam towarzyszyć w misji, do której dobrze się przygotowaliście. Wraz ze Słowem Bożym, Krzyż będzie „lampą dla waszych stóp” – mówił abp Salvatore Pennacchio, Nuncjusz Apostolski w Polsce, podczas Mszy św. kończącej rok formacyjny w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie. W czasie Eucharystii nastąpiło uroczyste wręczenie krzyży misyjnych grupie 13 misjonarek i misjonarzy, którzy po zakończeniu przygotowań w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie wyruszają na misyjne szlaki.

28 maja br. odbyła się uroczystość przekazania krzyży misyjnych tym, którzy w tym roku udadzą się na placówki misyjne do Kamerunu, Tanzanii, Republiki Środkowej Afryki, Zambii, Republiki Południowej Afryki, na Jamajkę, Kubę i Alaskę.

Witając zgromadzonych bp Jerzy Mazur SVD, przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds., Misji, wyraził głęboką wdzięczność za to, że po roku solidnych przygotowań grupa 13 misjonarek i misjonarzy otrzyma krzyże misyjne z rąk przedstawiciela Ojca Świętego.

Zapoczątkowana przez Ojca Świętego Jana Pawła II tradycja wręczania krzyży misyjnych tym, którzy udają się na placówki misyjne, w tym roku z powodu pandemii przybrała inną formę. Nie w Gnieźnie, u grobu świętego Wojciecha, ale wyjątkowo w Centrum Formacji Misyjnej dokonało się posłanie nowych misjonarek i misjonarzy.

„Misja to nie zawsze łatwa droga. Wyruszamy na misje pełni entuzjazmu, ale powinniśmy być gotowi na różnego rodzaju próby, wynikające ze zderzenia z miejscowym środowiskiem i lokalnymi uwarunkowaniami” – powiedział abp Salvatore Pennacchio, Nuncjusz Apostolski.

„Nie lękajcie się! Odwagi! Tymi słowami Pan Jezus wielokrotnie dodawał otuchy swoim uczniom, kiedy widział ich wątpiących i smutnych. Pan zapewnił uczniów, że nie zostawi ich sierotami, obiecując dar Ducha Świętego, którego i my dzisiaj przyzywamy. W tych dniach poprzedzających Zesłanie Ducha Świętego, gromadzimy się wraz z Maryją i z Apostołami, aby wzywać dla Was wyruszających na pierwszą misję darów Ducha Świętego. Bo to właśnie Duch Święty jest prawdziwym bohaterem misji! Macie przed swoimi oczami postaci wielu świętych tej błogosławionej ziemi: jest miedzy nimi święty Wojciech i święty Jan Paweł II. Niech towarzyszą Wam w Waszej misji” – dodał Nujcusz Apostolski.

W Centrum Formacji misyjnej przez 9 miesięcy przygotowywała się grupa kapłanów fideidonistów, 2 siostry zakonne oraz misjonarka świecka do posłania. Do grupy tej dołączyły dziś 3 siostry ze zgromadzenia sióstr benedyktynek misjonarek, które udadzą się do Kenii.
Przygotowania do posłania misyjnego obejmowały formację intelektualną, moralną i duchową oraz naukę języków obcych. Jak deklarują ci, którzy otrzymali krzyże misyjne, gdy tylko pozwolą na to okoliczności zewnętrzne i granice zostaną otwarte, udadzą się na misyjne drogi.

Bp Jerzy Mazur SVD zaapelował o modlitwę w ich intencji oraz zapewnił o pomocy Kościoła w Polsce dla wszystkich misjonarzy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję