Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Kaplica Wieczystej Adoracji w Goleniowie

Otwarcie i poświęcenie Kaplicy Wieczystej Adoracji było najważniejszym wydarzeniem uroczystości odpustowych w największej goleniowskiej parafii

Swoje patronalne święto parafia ta obchodziła 25 listopada w liturgiczne wspomnienie św. Katarzyny Aleksandryjskiej, która od wieków świątyni w centrum miasta patronuje.

Msza św. ku czci św. Katarzyny zgromadziła wielu wiernych z obu goleniowskich parafii. Ze sztandarem przybyła także delegacja kolejarzy, którym św. Katarzyna także patronuje. Eucharystii, na prośbę ks. prob. Krzysztofa Musiałka, przewodniczył bp Henryk Wejman, a sprawowało blisko 20 kapłanów: proboszczowie parafii dekanatu Goleniów z dziekanem ks. kan. Wacławem Nowakiem oraz księża chrystusowcy. Słowo pasterskie skierował do wiernych bp H. Wejman. W swoich rozważaniach Ksiądz Biskup skupił się głównie na życiu i męczeńskiej śmierci patronki parafii, stawiając ją za wzór wierności i zaufania Chrystusowi.

Reklama

– Wpatrując się w postawę św. Katarzyny, chciejmy podjąć pracę nad osobistą formacją własnego sumienia, abyśmy mogli oddziaływać na otaczającychnas ludzi – apelował. Uznając fakt otwarcia kaplicy Wieczystej Adoracji za wydarzenie historyczne, bp H. Wejman powiedział m.in.: – Bardzo się cieszę, że będziecie mogli przed Chrystusem obecnym w Najświętszym Sakramencie oddawać cześć Bogu, prosząc Go o wszelkie łaski i dziękować za dobrodziejstwa. Modlitwa jest najpotężniejszym orężem w przezwyciężaniu zła, które nas otacza i często dosięga. Dlatego dziękuję księdzu proboszczowi za inicjatywę utworzenia kaplicy, w której będziecie mogli codziennie uwielbiać Boga. Niech ta kaplica będzie zawsze pełna wiernych adorujących obecnego pośród nas Pana Jezusa, jak to czyniła św. Katarzyna z Aleksandrii – wasza patronka. Przez jej wstawiennictwo prośmy Chrystusa o odwagę wiary i umiejętność dawania świadectwa dzisiaj.

Po Eucharystii Najświętszy Sakrament przeniesiony został z tabernakulum do kaplicy w bocznej nawie kościoła i umieszczony w przeszklonej gablocie obok płaskorzeźby św. Jana Pawła II. Kaplicę poświęcił i modlitwę poprowadził w niej bp Henryk Wejman. Tego dnia wierni mogli adorować Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie do godz. 22, codziennie mogą to czynić w godz. 7-17.30.

Przy wyjściu na uczestników uroczystości odpustowych czekały medaliki z wizerunkiem św. Katarzyny, które wcześniej Ksiądz Biskup poświęcił, oraz pierniki „katarzynki”, a elementem zwieńczającym ten ważny dla parafii dzień był pokaz płonących „kół św. Katarzyny”.

2019-12-10 10:48

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Praca na miarę historii

2020-09-02 10:38

Niedziela szczecińsko-kamieńska 36/2020, str. VI

[ TEMATY ]

Goleniów

75‑lecie

Archiwum parafii pw. św. Jerzego w Goleniowie

Ks. Włodarczyk z chórem parafialnym

Ks. Włodarczyk z chórem parafialnym

75 lat temu, 9 września 1945 r., w kościele św. Jerzego odprawiona została pierwsza w polskim Goleniowie Msza św. Sprawował ją ks. Franciszek Włodarczyk TChr.

Pierwsze większe transporty polskich osadników zaczęły docierać do Goleniowa w lipcu 1945 r. Przybywali tutaj z różnych stron: ze wschodnich rubieży, z centralnej Polski i z wojennej tułaczki. Ludzie o różnych doświadczeniach życiowych, tradycji i kulturze, szukający tutaj szansy na lepsze życie. Dzieliło ich niemal wszystko, ale łączyła wiara i nadzieja, że się uda...

Nie ma się czego bać

W obcym miejscu próbowali zorganizować swoje życie na nowo. Zabiegali o to, co do życia potrzebne i szukali możliwości kultywowania wiary ojców, w której zostali ochrzczeni. Nie było to jednak proste. Protestancki kościół św. Katarzyny leżał w gruzach. Ocalał tylko niewielki katolicki kościółek poza centrum, więc swój wysiłek skierowali na jego uporządkowanie i czekali na kapłana. W kronice parafialnej czytamy: „O tęsknocie za życiem religijnym świadczy fakt, że mieszkańcy sami uporządkowali kościół i plebanię oraz pilnowali, by zachować dla księdza meble i inne przedmioty pierwszej potrzeby”.

Ustanowiona w maju władza cywilna miasta miała na głowie inne problemy niż integracja osiedlających się tu ludzi. Czynił to Kościół katolicki, do którego garnęli się osadnicy, miejscem oparcia i poczucia bezpieczeństwa. – Wtedy myślało się tak: jest ksiądz – nie ma się czego bać. Dla mnie i dla wielu mieszkańców Goleniowa Kościół był w tym czasie wszystkim – stwierdziła p. Jadwiga Krause, goleniowianka od 1946 r.

Ex nihilo

15 sierpnia 1945 r. kard. August Hlond powołał kościelne jednostki na wschód od Odry. Administratorem dla administracji apostolskiej kamieńskiej, lubuskiej i prałatury pilskiej został ks. inf. Edmund Nowicki. Wręczając nowym administratorom dekrety, kard. Hlond powiedział: „Czeka was praca na miarę historii. Zaczynamy ex nihilo i z gołymi rękami”. Do podstawowych obowiązków administratorów należało zorganizowanie życia religijnego na terenach włączonych do Polski. Głównym problemem w spełnieniu tego zadania był brak kapłanów, ks. Nowicki wystąpił więc z apelem do duchowieństwa o objęcie opieką duszpasterską katolików na Ziemiach Zachodnich. Jednym z księży, którzy na jego apel odpowiedzieli, był ks. Franciszek Włodarczyk TChr.

Do Goleniowa ks. Włodarczyk przyjechał w sobotę 8 września; trasę ze Stargardu pokonał rowerem.

– Przywiązałem do roweru małą walizkę z rzeczami najkonieczniejszymi i pierwszej potrzeby, między innymi biało-czerwony ornat, albę, komżę, kielich, wino i hostie. Ubrany w surdut, koloratkę i czarny kapelusz wyruszyłem w drogę. Do Goleniowa dotarłem około godz. 18.00 – wspominał po latach. Wieść o tym, że w mieście jest kapłan rozeszła się szybko. Jeszcze tego samego dnia kobieta, która była gospodynią u księdza w Łunińcu przyniosła przywiezione szaty liturgiczne, kielichy i kobierce na ściany oraz obraz Jezusa Ukrzyżowanego, który przez dłuższy czas był jedyną ozdobą kościoła. Gotowość wsparcia zadeklarowali pomocnik kościelnego z katedry w Łucku oraz organista z kościoła garnizonowego w Wilnie.

Pierwsza Msza św.

– Pierwszą Mszę św. zapowiedziałem na niedzielę na godzinę 9.00 rano. Organista i kościelny wszystko do niej przygotowali. Ludzie są w kościele. W czasie Mszy św. organista grał, a ludzie śpiewali pieśni, każdy miał swoją właściwą melodię – wspominał kapłan.

Tydzień później, 16 września, na prośbę ówczesnej burmistrz Goleniowa, Ludwiki Moździerz, ks. Włodarczyk odprawił Mszę św., na której obecni byli przedstawiciele władz miejskich i wojska. W protestanckim przez wieki Goleniowie zaczął się zakorzeniać Kościół katolicki.

Kościół jednoczył

– Całe moje życie toczyło się wokół kościoła św. Jerzego. Nie było domu kultury ani innych form pracy z młodzieżą, więc dla nas parafia i kościół były ostoją, miejscem spotkań, ubogacały nas duchowo, dawały poczucie bezpieczeństwa i rozwijały – powiedziała pani Jadwiga. Wspierali kapłana i parafię, jak mogli i czym mogli. Wierni z Wileńszczyzny zamówili u gdańskiego artysty kopię obrazu Matki Bożej Ostrobramskiej (do dzisiaj znajduje się w kościele), w 1946 r. wspólnym wysiłkiem postawiono dzwonnicę i dobudowano nawę boczną, bo ludzi przybywało i wierni w niewielkim kościele przestali się mieścić.

Wszystko wtedy w życiu religijnym Goleniowa było pierwsze: „Gwiazdka” z opłatkiem i paczkami dla dzieci, Pasterka (24.12.1945), czy rezurekcja (21.04.1946) z procesją. 28.04.1946 r. odbył się pierwszy odpust parafialny, a pod koniec czerwca do Pierwszej Komunii św. przystąpiło 115 dzieci. Przy parafii działały: służba liturgiczna, chór, Krucjata Eucharystyczna oraz Caritas, prowadząca m.in. kuchnię dla ubogich i ochronkę dla dzieci. Dzięki religijności i zaangażowaniu ludności w latach 1946-47 wyremontowano i poświęcono kościoły filialne w: Glewicach, Mostach, Stawnie, Rurzycy, Krępsku, Przemoczu, Miękowie, Krzywicach, Maciejewie, Łożnicy i Żółwiej Błoci (wszystkie wcześniej były kościołami protestanckimi) oraz zniszczony kościół katolicki w Borzysławcu.

– Gdyby nie Kościół, gdyby nie taki kapłan jak ks. Włodarczyk, nie wiem, czy byśmy się tutaj zakorzenili. Tylko dlatego, że był tu Kościół wierny Polsce, utrwalający polskość na tych ziemiach, myśmy trwali. To dzięki Kościołowi wrośliśmy w tę ziemię mocno i dzisiaj tutaj jest nasz dom – stwierdziła pani Jadwiga.

Pamiętamy

9 września 2015 r., parafia św. Jerzego obchodziła 70. rocznicę pierwszej Mszy św. w polskim Goleniowie. Wydarzenia sprzed 70. lat upamiętnia tablica umieszczona na ścianie kościoła oraz książka: „Ksiądz Franciszek Włodarczyk. Portret kapłana z okresu posługi duszpasterskiej w Goleniowie 1945-53” autorstwa dr. Zbigniewa Stanucha.

– To tak ważne wydarzenie w historii Goleniowa i parafii, że nie wolno nam o nim zapomnieć. Mówimy przecież o bohaterach tamtych dni, bo wszyscy, którzy wtedy przybywali na Zachód, byli bohaterami. Księża też, gdyż mieli do spełnienia szczególną rolę. Kapłan w tym czasie nie tylko był przewodnikiem prowadzącym do Boga, ale też jednoczył osiedlający się na tych terenach lud. Dlatego tę datę trzeba w naszej wspólnocie parafialnej uwypuklać i do niej wracać – powiedział ks. kan. Wacław Nowak, proboszcz parafii św. Jerzego.

I tak się dzieje. Co roku, 9 września, pierwsza Msza św. w polskim Goleniowie jest przypominana. Tak też będzie w 2020 r., w 75. rocznicę tego wydarzenia.

CZYTAJ DALEJ

Walczymy z przestępstwami śmieciowymi

2020-09-30 11:17

Niedziela Ogólnopolska 40/2020, str. 10-12

[ TEMATY ]

wywiad

Adobe. Stock

Były mafie VAT-owskie, które okradały budżet państwa, i mafie śmieciowe bogacące się kosztem środowiska naturalnego. Teraz rząd Zjednoczonej Prawicy skutecznie zwalcza także przestępstwa ekologiczne – mówi min. Jacek Ozdoba, sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu.

Artur Stelmasiak: Wyrzucanie śmieci w ostatnich latach mocno się skomplikowało. Czy od segregacji domowych odpadów nie ma już odwrotu?

Minister Jacek Ozdoba: Troska o środowisko naturalne wynika zarówno z krajowego, jak i z unijnego prawa. Musimy segregować śmieci, by cała gospodarka odpadami była tańsza i bardziej wydajna. Powinniśmy zwracać uwagę na odpady już na etapie produkcji, kupna i późniejszej segregacji – chodzi o to, by można było je ponownie wykorzystać. Niektóre przepisy są jednak przeregulowane i próbujemy je w ministerstwie zracjonalizować, by ułatwić życie Polakom oraz zahamować lawinowy wzrost cen wywozu śmieci.

Jakie to będą zmiany?

Chodzi o zmianę stawki maksymalnej dla nieruchomości niezamieszkałych, możliwość indywidualnego rozliczania mieszkańców np. bloków, utrzymanie metody obliczania poziomu recyklingu przez gminy czy wydłużenie okresu magazynowania odpadów do spalenia od roku do 3 lat. Ma się też pojawić możliwość nieodbierania odpadów biodegradowalnych od gospodarstw, które zadeklarują, że będą je kompostować samodzielnie. Chodzi głównie o gminy wiejskie, w których bioodpady są wykorzystywane w rolnictwie, by gmina nie musiała ich tak często odbierać. Generuje to tylko niepotrzebne koszty dla samorządów. Korzystniejszy dla gmin będzie także sposób obliczania wymaganego poziomu recyklingu.

Brzmi to bardzo skomplikowanie. Urzędnicy w samorządach mają zatem jeszcze większy problem ze śmieciami niż mieszkańcy, którzy starają się to wszystko posegregować i wrzucić do odpowiednich pojemników. Słyszałem jednak, że mają się też pojawić większe kary za nielegalne zaśmiecanie...

Tak. Za zaśmiecanie miejsc publicznych w kodeksie wykroczeń mandaty wzrosną z 500 zł do 5 tys. zł. Ale także chcemy dodać do kodeksu karnego bardzo ważny punkt o karze do 8 lat pozbawiania wolności za porzucanie odpadów niebezpiecznych. Chodzi o takie odpady, które są szczególnie szkodliwe dla środowiska, a także dla zdrowia i życia ludzi.

W ostatnich latach widzieliśmy, jak płoną wysypiska z niebezpiecznymi odpadami. Mówi się o mafiach śmieciowych. Jaka jest tego skala?

Dotykamy tu tematu zupełnie innych śmieci, bo intratny biznes robi się przede wszystkim na odpadach niebezpiecznych. Nie jest prawdą, że do Polski trafiają gigantyczne ilości śmieci. To wszystko należy rozróżnić. Jeżeli ktoś sprowadza tony butelek PET (plastikowych), to trzeba patrzeć na te odpady jako na surowiec, z którego powstanie granulat do powtórnego wykorzystania.

Jakimi odpadami zajmują się mafie śmieciowe?

Niestety, są zorganizowane grupy przestępcze, które składują niebezpieczne odpady często niezgodnie z prawem. Obecnie takie wysypiska nie płoną zbyt często, bo od 2018 r. obowiązują restrykcyjne przepisy, które profesjonalizują takie firmy. Muszą one mieć zamontowaną instalację przeciwpożarową i monitoring wideo, co skutecznie ogranicza przestępczość zorganizowaną tzw. mafii śmieciowych.

Niektórzy proponowali nawet tworzenie specjalnej „policji śmieciowej”...

To nie jest policja, ale rzeczywiście tworzymy nowe narzędzia do walki z tego rodzaju przestępczością. Wprowadzamy kontrole krzyżowe Inspekcji Ochrony Środowiska, Krajowej Administracji Skarbowej i prokuratury. W tym celu u Głównego Inspektora Ochrony Środowiska powstanie specjalny departament koordynujący działanie wszystkich służb, które mogą wykrywać tego typu przestępczą działalność.

Przez lata nie było żadnej kontroli nad śmieciami. Nikt nie wiedział, gdzie one są składowane ani skąd pochodzą. Czy to się teraz zmienia?

W tej sprawie uczyniono bardzo wiele i obecnie sytuacja jest znacznie lepsza. Od momentu przejęcia władzy przez Zjednoczoną Prawicę uszczelniono system gospodarowania odpadami, a od stycznia 2021 r. ich przepływ będzie w pełni rejestrowany. Jeżeli gdzieś się urwie tzw. ślad odpadowy, to będziemy wiedzieli, kogo pociągnąć do odpowiedzialności. Na bieżąco staramy się uszczelniać system, by skutecznie ograniczyć w Polsce obrót niebezpiecznymi odpadami.

A zatem będziemy wiedzieć, dokąd „podróżują” takie odpady, jak np. te z niedziałającej przez wiele lat spalarni osadów oczyszczalni „Czajka” w Warszawie. Toksyczne osady są rozwożone i składowane prawie w całym kraju...

Na szczęście ta spalarnia ostatnio zaczęła działać, choć nie wiemy, jak długo to potrwa, znając jej historię. Te odpady są innego typu, ale od przyszłego roku będziemy dokładnie wiedzieli, co się dzieje ze śmieciami z warszawskich mieszkań i różnymi innymi niebezpiecznymi odpadami. Jeżeli chodzi o osady pościekowe, to niestety już teraz wiem, że warszawskie MPWiK przekazywał odpady firmom, które nie mają pozwolenia na składowanie takich osadów pościekowych. Jest wiele nieprawidłowości.

Czy w tym przypadku możemy więc mówić, że Warszawa korzystała z usług mafii?

Na pewno możemy powiedzieć, że korzystała z usług podmiotów, które mają wiele nieprawidłowości i które szkodzą naszemu środowisku naturalnemu.

Na przykładzie śmieci i odpadów widać, że walka z przestępczością ekologiczną jest podobna do zwalczania mafii VAT-owskiej, a zatem, że również w tej kwestii trzeba koordynować pracę kilku służb i analizować dane...

Sytuacja wygląda podobnie. Były mafie VAT-owskie, które okradały budżet państwa, i mafie śmieciowe bogacące się kosztem środowiska naturalnego. Obecnie rząd Zjednoczonej Prawicy coraz skuteczniej zwalcza także ten śmieciowy proceder. Trzeba uszczelniać system, zmieniać prawo i zaostrzać kary, by przestał on się w Polsce opłacać.

Sukcesem zapewne było rozbicie mafii śmieciowej w Małopolsce...

To było wielkie składowisko bardzo toksycznych odpadów, które nazwano bombą ekologiczną. Ustalono, że istniało ponad 20 takich miejsc. Śledczy oskarżyli 41 osób, spośród których aż 34 należały do tzw. małopolskiej mafii śmieciowej. Nowe przepisy dotyczące uszczelnienia bazy danych odpadów sprawią, że takie przestępstwa będzie można łatwiej i szybciej wykryć oraz że firmy nie będą chciały się angażować w tego typu szkodliwą działalność.

Jacek Ozdoba
ukończył studia prawnicze na UKSW. Od początku działalności publicznej zaangażowany w działania samorządu w zakresie walki z zanieczyszczeniem środowiska. Od 2014 r. w samorządzie warszawskim zajmował się gospodarką odpadami. W 2018 r. koordynował prace zespołu tworzącego program walki z zanieczyszczeniem powietrza oraz gospodarki odpadami komunalnymi. W styczniu 2020 r. premier Mateusz Morawiecki powołał go na stanowisko sekretarza stanu w Ministerstwie Klimatu. Odpowiada za problematykę gospodarki odpadami

CZYTAJ DALEJ

Brazylia: w ub.r. podwoiła się liczba aktów przemocy wobec wspólnot i ziem tubylczych

2020-10-01 20:56

[ TEMATY ]

wspólnota

przemoc

Brazylia

Digo_Souza / Foter / CC BY-ND

Ze 109 w 2018 do 256 w ub.r. zwiększyła się w Brazylii liczba przypadków przemocy wobec miejscowej ludności tubylczej. Są to czyny określane jako "zajęcia ziem, bezprawne wykorzystywanie zasobów i działania ze szkodą dla prawa własności". W 2019 nastąpił wzrost aktów bezprawia w 16 spośród 19 kategorii przemocy, wymienionych w raporcie Misyjnej Rady Tubylczej (CIMI), ogłoszonym 30 września. Kreśli on bardzo niepokojący obraz sytuacji autochtonicznych mieszkańców kraju po pierwszym roku prezydentury Jaira Bolsonaro.

Z dokumentu wynika m.in., iż szybko rośnie i umacnia się wywłaszczanie ziem indiańskich, dokonywane za pomocą aktów najazdu i przemocy i w sposób bardzo agresywny na całym obszarze państwa, prowadząc do trudnych do wyliczenia zniszczeń. Raport wspomina konkretnie o uznaniu pierwotnego prawa własności, ale podkreśla też, że ziemie te są miejscem ochrony lasów i ich bogatych ekosystemów. Historycznie obecność tubylców na tych obszarach pozwalała im funkcjonować jako prawdziwe zapory dla postępującego niszczenia lasów i innych procesów rabunkowych. Tymczasem dane za rok ubiegły wskazują, że ludy tubylcze i ich tradycyjne ziemie są wyraźnie zawłaszczane.

Na tę szeroką panoramę niszczenia nałożył się "wybuch" zbrodniczych pożarów, które niszczyły Amazonię w 2019 r., wywołując wielki oddźwięk międzynarodowy.

Według raportu CIMI przemoc wobec ludności tubylczej opiera się na projekcie rządowym, wymierzonym w jej ziemie i znajdujące się na nich wspólne dobra, aby przekazać je przedsiębiorcom z przemysłu głównie rolno-spożywczego, górniczego i leśnego. Dokument wskazuje bowiem, że w 2019 nastąpił wzrost liczby aktów przemocy w 16 spośród 19 kategorii, jakie wymienia to opracowanie. Szczególną uwagę zwrócono na nasilanie się przypadków w kategorii "zajęcia ziem, bezprawne wykorzystywanie zasobów i działania ze szkodą dla prawa własności" – ich liczba wzrosła ze 109 w 2018 do 256 ub. roku.

Spośród istniejących w Brazylii 1298 ziem indiańskich 829 (czyli 63 proc.) winny jeszcze uzupełnić proces rozgraniczania i rejestracji jako tradycyjne terytorium tubylcze w Sekretariacie Dziedzictwa Związku. Z tej liczby 829 ziem 536 (64 proc.) to takie, których nie objęła jeszcze biurokracja państwowa.

Obszerne, 216-stronicowe opracowanie CIMI poświęciło oddzielny rozdział "przemocy przeciw osobie", która w wypadku ludności tubylczej łączy się ściśle z problemami ziemi. Raport odnotowuje 13 przypadków nadużywania władzy, 33 grożenia śmiercią, 34 inne pogróżki, 113 zabójstw, 20 zabójstw z powodu niedbalstwa, 13 przypadków celowego zadania ran, 16 aktów rasizmu i dyskryminacji kulturowej, 24 zamachy na życie i 10 przypadków przemocy seksualnej. Łącznie daje to rekordową liczbę 276 aktów przemocy wobec ludności tubylczej w 2019, a więc ponad dwukrotnie więcej niż rok wcześniej, gdy było ich 110.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję