Reklama

Edukacja

To rodzice są odpowiedzialni za dziecko

Edukacja seksualna w szkole też jest potrzebna. I podkreślam – wbrew przekonaniu wielu osób – że takie zajęcia w polskich szkołach są prowadzone – mówi Agnieszka Domowicz

KATARZYNA KRAWCEWICZ: – Edukacja seksualna jest dobra czy zła?

AGNIESZKA DOMOWICZ: – Na pewno jest potrzebna. Przede wszystkim dlatego, że zanika umiejętność rozmowy w rodzinie. To są tematy, których rodzice (nie wszyscy) nie chcą lub nie potrafią poruszać z dziećmi, unikają ich. Albo nie czują takiej potrzeby, albo sami nie czują się dostatecznie doinformowani w tej dziedzinie. A trzeba podkreślić, że to są ważne tematy. We współczesnym świecie bowiem nasze dzieci, chcąc nie chcąc, stykają się z seksualnością, czasami przedwcześnie.
Część rodziców unika kłopotliwych tematów i przerzuca odpowiedzialność na szkołę. Ale wynika to z tego, że sami mają problem z rozmową o seksualności, z rozmową ze swoim dzieckiem.
Czy sama edukacja seksualna jest dobra czy zła? To zależy od kontekstu. Matryce proponowane wg standardów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), zakładające np. naukę masturbacji w przedszkolu, na pewno nie są dobre dla dziecka, bo uderzają w jego rozwój.

– Kiedy więc dziecko jest zagrożone?

– Przede wszystkim wtedy, kiedy przekazywane mu treści nie są dostosowane do jego wieku, do etapu rozwoju. Treści seksualne są mocno nacechowane emocjonalnie, są bardzo intymne. I obojętnie, czy będziemy temu zaprzeczać czy nie, psychika dziecka jest tak skonstruowana, że ma ono swoją naturalną wrażliwość i wstydliwość. Jeżeli zostanie to brutalnie przełamane, mogą się później pojawić problemy osobowościowe, choćby problemy z poczuciem własnej wartości czy problemy rozwojowe.

– Czy – jeżeli to już się stało – można te szkody jakoś naprawić?

– Można, ale jest to bardzo trudne. Treści seksualne są bardzo trwałe. Weźmy taki przykład: Jeżeli dziecko w wieku 6, 8 czy 10 lat trafi w internecie na stronę pornograficzną albo znajdzie taką gazetę, to te obrazy będą dla niego bardzo szokujące, zniekształcą postrzeganie przez nie rzeczywistości. To pozostawi trwały ślad, również w pamięci emocjonalnej. Spotkałam się z tym w mojej pracy pedagogicznej. Dlatego tak ważne jest, żeby chronić dziecko przed niewłaściwymi treściami. I żeby z nim rozmawiać, zanim zacznie szukać informacji na własną rękę.

– Skąd wiadomo, kiedy zacząć podejmować z dzieckiem takie rozmowy?

– Dziecko jest istotą seksualną od samego urodzenia. Seksualność dziecka natomiast i jego zainteresowanie seksualnością są inne niż u dorosłego. Na początku, kiedy dziecko zaczyna mówić, kiedy w wieku 2-3 lat zaczyna dociekać, jak funkcjonuje świat, kiedy zasypuje pytaniami rodziców i innych dorosłych – wtedy też mogą się pojawić pytania o to, skąd się biorą dzieci, jak się rodzą, jak ja się urodziłem itd. Tylko że to nie są pytania dotyczące seksualności – one wynikają z ciekawości świata. Tych spraw nie można mylić. Oczywiście, trzeba odpowiadać, szczerze rozmawiać. Ale czasami dziecku w zupełności wystarczy odpowiedź: wziąłeś się z miłości rodziców – ono samo nie będzie dalej drążyć tematu. Na etapie 2-, 3-, 4-latka to będzie wystarczające. Dziecko – mimo że jest istotą seksualną – do okresu dojrzewania pozostaje w fazie tzw. latencji, czyli tak naprawdę nie interesuje się seksualnością ani swoją, ani nikogo innego bardziej niż czymkolwiek innym. I to jest naturalne. Niestety, żyjemy w świecie, gdzie występuje dużo niekontrolowanych treści seksualnych i niekiedy zainteresowanie seksualne u dzieci jest w niezdrowy sposób rozbudzane, co uderza w naturalny rozwój, w naturalną intymność.
W okresie dojrzewania, a czasami trochę wcześniej – to zależy od indywidualnego rozwoju i nastrojów w rodzinie – dziecko już autentycznie zaczyna się interesować zmianami, które zachodzą w jego organizmie, tematami związanymi z seksualnością, zaczyna dostrzegać pewne relacje między kobietą a mężczyzną. I wtedy pojawiają się konkretne pytania. Jeżeli w domu dziecko ma dobre relacje z rodzicami, jest dobry klimat do rozmowy, jest na to czas i dziecko może pytać o różne rzeczy – to bardzo dobrze, bo wtedy to rodzice rozmawiają z dzieckiem o seksualności, szczerze i otwarcie.

– Obecnie batalia toczy się o edukację seksualną w szkole.

– Edukacja seksualna w szkole też jest potrzebna. I podkreślam – wbrew przekonaniu wielu osób – że takie zajęcia w polskich szkołach są prowadzone. To żadna nowość. Chodzi o to, żeby rozróżniać edukację seksualną typu A od typu B. Edukacja typu A mówi o ludzkiej seksualności w kontekście rozwoju człowieka, rodziny i relacji. I to jest w Polsce od wielu lat prowadzone pod nazwą: wychowanie do życia w rodzinie. Edukacja seksualna typu A spełnia standardy europejskie i światowe. Na początku poruszane są takie tematy, jak przyjaźń, relacje w rodzinie, emocje. W starszych klasach – siódmej, ósmej – wchodzą już tematy płciowości, seksualności, zainteresowania płcią przeciwną, współżycia, poczęcia dziecka, ciąży. Wszystkie te sprawy są wprost omawiane przez osoby prowadzące zajęcia. W programie są również takie tematy, jak antykoncepcja, aborcja czy homoseksualizm – nie ukrywa się tego przed uczniami. Podkreślam, że w edukacji typu A te tematy są poruszane w kontekście godności człowieka, jego rozwoju. Kiedy np. jest mowa o współżyciu seksualnym, to jest też poruszana kwestia możliwości poczęcia dziecka, założenia rodziny. Wszystko omawia się w szerokim kontekście emocjonalnym, relacyjnym i społecznym. Oczywiście, realizacja tego może wyglądać różnie, ale tak jest z każdym przedmiotem szkolnym. Są osoby, które prowadzą takie lekcje ciekawie, z poszanowaniem dla intymności tego tematu, są też prowadzący, którzy sobie z tym nie radzą. Ale to nie program za to odpowiada, tylko kuleje przygotowanie nauczycieli.
Edukacja seksualna typu B natomiast skupia się na samych czynnościach seksualnych, na pokazywaniu technik, rozbudzaniu jeszcze większego zainteresowania. I to zaczyna się już u 3-, 4-latków. Powiem wprost: to pogwałcenie rozwoju dziecka, jego intymności – ponieważ nie pozostaje bez wpływu na jego ogólny rozwój. Sfery intymna i seksualna to jedne z wielu, w których dziecko ma się rozwijać. Ono potrzebuje harmonijnego rozwoju, a nie przedwczesnego rozbudzania.

– Można więc wyciągnąć wniosek, że trwająca „walka o edukację seksualną” spowodowana jest w dużej mierze brakiem wiedzy o tym, jak wygląda rzeczywistość...

– Z moich obserwacji wynika, że wśród rodziców są tacy, którzy edukacji seksualnej bardzo się boją, którzy w ogóle jej nie chcą. Ale są i tacy, którzy chcą jej bardzo, tylko w ogóle nie są zorientowani, co tak naprawdę się dzieje w szkole, jak wygląda program. A są też tacy rodzice, którzy z jednej strony narzekają na brak edukacji seksualnej, a z drugiej – wypisują dziecko z WDŻ-tu, bo jest na pierwszej lub ostatniej lekcji, bo dziecko się nudzi itd.
Uważam, że zamiast walczyć o wpuszczanie do szkół edukatorów seksualnych, którzy – mówiąc wprost – demoralizują nasze dzieci, warto zadbać o jakość zajęć prowadzonych w ramach wychowania do życia w rodzinie. Niech będą one realizowane na odpowiednim poziomie, w ciekawy sposób. Istniejący program naprawdę obejmuje wszystkie tematy, nie ma potrzeby go zmieniać.
I nie zapominajmy, że to rodzice w pierwszej kolejności są odpowiedzialni za swoje dzieci. Jeżeli sami nie chcą rozmawiać o seksualności, niech zadbają o to, żeby osoba, której powierzą to zadanie, była kompetentna i traktowała ich dziecko z szacunkiem. Muszą wiedzieć, o czym dziecko się uczy na takich zajęciach. Poza tym rozmowy z dzieckiem można się nauczyć. Jestem przekonana, że jeśli grupa rodziców zgłosiłaby w szkole potrzebę przeprowadzenia zajęć o tym, jak rozmawiać z dzieckiem o seksualności, szkoła zorganizowałaby takowe, z udziałem pedagoga czy innej właściwej osoby.

* * *

Agnieszka Domowicz
pedagog, doradca rodzinny i psychoterapeuta. Prywatnie żona i mama czwórki dzieci. W ramach działań Fundacji Światło-Życie współprowadziła akcję informacyjną „STOP seksualizacji naszych dzieci”. Mieszka w Zielonej Górze

2019-11-13 08:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zamierzona ignorancja

Naprawdę damy sobie wmówić, że nie wiemy, jakie poglądy ma Jezus Chrystus?

Czasami z niedowierzaniem przyjmujemy wypowiedzi ludzi na eksponowanych stanowiskach publicznych, często z wysokimi tytułami naukowymi i aspiracjami do kształtowania życia społecznego. Żenujące jest na przykład to, gdy dorośli ludzie, którzy roszczą sobie prawo do kierowania losami narodu, państwa, tej czy innej wspólnoty lub instytucji, jednocześnie twierdzą, że właściwie to nie wiadomo, kiedy powstaje ludzkie życie (dosłownie: „kiedy zaczyna się człowiek”).

Jeżeli więc komuś jest potrzebna edukacja seksualna, to może najbardziej takim właśnie dyletantom, którzy głoszą także takie herezje: „W związkach jednopłciowych rodzi się więcej dzieci niż w tradycyjnych rodzinach”. Kto autorce tej kuriozalnej wypowiedzi dał tytuł naukowy i dlaczego odpowiednio nie zareagowała zatrudniająca ją uczelnia: podzieliła jej poglądy czy też, godząc się na takie brednie, nie uszanowała samej siebie?

Najnowszy przykład ignorancji to wypowiedź czołowej polskiej feministki i lewicowej posłanki, usprawiedliwiająca skandaliczne zbezczeszczenie Pana Jezusa w rzeźbie sprzed bazyliki Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie: „Tak naprawdę my nie wiemy, jakie poglądy miałby Jezus Chrystus i czy akurat nie opowiedziałby się za osobami dyskryminowanymi, traktowanymi w sposób nierówny i wręcz prześladowanymi”.

Bulwersuje nas taka niewiedza czy ignorancja. A może jest to ignorancja zamierzona, głoszona z premedytacją, bazująca na ludzkich skłonnościach do szukania usprawiedliwień dla własnej grzeszności i dla ubranego w szaty tolerancji zobojętnienia na grzeszność innych? Naprawdę damy sobie wmówić, że nie wiemy, jakie poglądy ma Jezus Chrystus?

CZYTAJ DALEJ

Biskupi na XX Dzień Papieski: z Maryją i przez Maryję

2020-09-22 07:41

[ TEMATY ]

Dzień Papieski

Materiał prasowy

Oparcie na Jezusie możliwe jest razem z Maryją i przez Maryję – piszą biskupi w liście pasterskim zapowiadającym obchody XX Dnia Papieskiego. Będzie on obchodzony w niedzielę, 11 października, pod hasłem „Totus Tuus” – „Cały Twój”.

Biskupi przypominają, że XX Dzień Papieski przypada w roku stulecia urodzin oraz piętnastej rocznicy śmierci św. Jana Pawła II.
W liście pasterskim, który będzie odczytywany w kościołach 4 października (w niedzielę poprzedzającą Dzień Papieski), rozważają znaczenie zawołania „Totus Tuus”, które znajduje się w papieskim herbie św. Jana Pawła II i wskazują na jego aktualność. „Te dwa słowa wyrażają całkowitą przynależność do Jezusa za pośrednictwem Jego Matki” – piszą biskupi. Dodają, że najbliższy Dzień Papieski będzie przeżywany w polskim Kościele w duchu rozważania tajemnic życia Maryi i wzywania Jej orędownictwa.

Zobacz zdjęcia: PEŁNY TEKST LISTU: Totus Tuus. List pasterski Episkopatu Polski zapowiadający obchody XX Dnia Papieskiego

„Orędownictwo i opieka Maryi były szczególnie widoczne w życiu i posługiwaniu św. Jana Pawła II” – czytamy w liście pasterskim. Biskupi wspominają m.in. cudowne ocalenie Papieża Polaka w czasie zamachu na Placu Świętego Piotra w Rzymie 13 maja 1981 roku oraz jego wypowiedź o tym, że słowa „Totus Tuus” pomogły mu przejść przez trudne doświadczenia wojny i okupacji. Podkreślają też, że Maryja i miłość do Niej były obecne w dziejach Polski od ich początków. Przypominają m.in. pieśń „Bogurodzica”, cudowną obronę Jasnej Góry w czasie potopu szwedzkiego oraz odparcie wojsk bolszewickich w 1920 roku, a także świadectwo bezgranicznego zawierzenia Maryi, jakie dali kard. August Hlond i kard. Stefan Wyszyński. Zwracają również uwagę na liczne w naszym kraju sanktuaria maryjne i kapliczki świadczące „o wielkiej ufności Polaków w orędownictwo Matki Bożej”.

Zapowiadając Dzień Papieski, biskupi zapraszają wszystkich do „szkoły Maryi”, która uczy całkowitego zaufania słowu Boga oraz miłości do drugiego człowieka.
Zachęcają też do codziennej modlitwy różańcowej. „Niech będzie ona zarówno wspólną modlitwą małżonków, jak i całych rodzin, a także ludzi samotnych, chorych i cierpiących, pozostających w kwarantannie czy w izolacji” – czytamy w liście. Biskupi proponują, aby modlić się w drodze do pracy, szkoły, na uczelnię czy na zakupy. „Różaniec uczy nas słuchać natchnień Ducha Świętego, kochać Jezusa, służyć Kościołowi, cieszyć się wiarą, być pokornym, posłusznym i ofiarnym” – dodają.

List Episkopatu przypomina, że w Dniu Papieskim – podczas kwesty przy kościołach i w miejscach publicznych – będzie można wesprzeć materialnie stypendystów Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” nazywanej „żywym pomnikiem” wdzięczności dla św. Jana Pawła II. Fundacja co roku obejmuje opieką blisko dwa tysiące zdolnych uczniów i studentów z małych miejscowości całej Polski. „Niech udzielone w ten sposób wsparcie – nawet w obliczu osobistych trudności i niedostatków – będzie wyrazem naszej solidarności i wyobraźni miłosierdzia” – piszą biskupi.

CZYTAJ DALEJ

Suski o rozmowach Kaczyński-Ziobro: ramy czasowe na odpowiedź są, ale jeśli negocjacje idą dobrze, to można je przesunąć

2020-09-22 20:43

[ TEMATY ]

polityka

PiS

Fot. wybierzpis.pl

Ramy czasowe na odpowiedź lidera Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry są, ale jeśli negocjacje idą dobrze, to można je przesunąć - tak poseł PiS Marek Suski mówił we wtorek w TV Republika o rozmowach prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z liderem SP Zbigniewem Ziobrą.

Suski potwierdził, że prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas poniedziałkowych rozmów dał liderowi Solidarnej Polski Zbigniewowi Ziobrze konkretny termin odpowiedzi w sprawie przyszłości Zjednoczonej Prawicy i udziału w koalicji jego ugrupowania.

"Takie ramy czasowe oczywiście są, ale jak znam życie, jeżeli negocjacje idą dobrze, a coś jeszcze jest niedogadane, to można je przesunąć. Ja jestem dobrej myśli" - powiedział Suski.

"Wydaje mi się, że troszkę (negocjacje) posunęły się do przodu" - dodał.

Polityk PiS podkreślał, że dotychczasowe rozmowy o rekonstrukcji rządu nie przynosiły rezultatu, a ostatecznym "wypowiedzeniem koalicji" było głosowanie Solidarnej Polski przeciw noweli ustawy o ochronie zwierząt autorstwa PiS.

"Te problemy już były od czasów przygotowań do wyborów prezydenckich i to narastało" - mówił Suski.

Poseł PiS ocenił, że z obecnych negocjacji "coś dobrego wyniknie". "Jeżeli trwają rozmowy wiele godzin to znaczy, że jest jakieś zbliżenie stanowisk. Jest wola rozmawiania" - stwierdził Suski.

Rozmowy dotyczące rekonstrukcji rządu zostały zawieszone po tym, jak w nocy z czwartku na piątek Solidarna Polska opowiedziała się przeciw noweli ustawy o ochronie zwierząt, autorstwa PiS. Jeszcze przed głosowaniem szef klubu PiS Ryszard Terlecki powiedział, że w wyniku różnicy zdań rozmowy o rekonstrukcji zostają zawieszone. Ostatecznie wszyscy posłowie Solidarnej Polski zagłosowali przeciw ustawie. Później politycy PiS wielokrotnie podkreślali, że koalicja Zjednoczonej Prawicy (PiS, Solidarnej Polski i Porozumienia) już nie istnieje.

W poniedziałek odbyło się spotkanie kierownictwa PiS, w którym brali udział najważniejsi politycy partii, w tym prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki. Po spotkaniu rzeczniczka PiS Anita Czerwińska poinformowała na Twitterze, że podjęto decyzje o "zdecydowanych rozstrzygnięciach". Dodała, że o szczegółach PiS poinformuje "w stosownym czasie". Poniedziałkowe spotkanie dotyczyło przyszłości Zjednoczonej Prawicy i dalszej obecności w rządzie polityków Porozumienia i Solidarnej Polski.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński w poniedziałek spotkał się także z liderem SP, ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą, a we wtorek z szefem Porozumienia Jarosławem Gowinem. (PAP)

autor: Mateusz Roszak

mro/ godl/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję